Czy AI to bańka? Analiza wyceny i wpływu stóp procentowych
W materiale omawiamy, czy porównanie aktualnej hossy na akcjach związanych ze sztuczną inteligencją do bańki internetowej z roku 2000 jest trafne. Przedstawiamy kluczowe wskaźniki wyceny – wskaźnik Schiller PE, forward PE oraz PEG – i pokazujemy, że mimo wysokich bezwzględnych poziomów cena względem prognozowanych zysków jest niższa niż w szczycie dot‑com. Następnie analizujemy, jak wysokie stopy procentowe wpływają na firmy z różną strukturą bilansową: podmioty posiadające nadwyżkę gotówki (np. Microsoft, Nvidia) zyskują dodatkowy dochód z lokat, natomiast spółki mocno zadłużone (np. Oracle, SoftBank) obserwują wzrost kosztów obsługi długu, co może ograniczać ich zdolność generowania wolnych przepływów pieniężnych. Pokazujemy także, jak wykorzystać narzędzie Investing Pro do oceny wskaźników cash‑to‑debt, free cash flow oraz tempa wzrostu przychodów, aby rozróżnić spółki AI warte uwagi od tych, które wyglądają atrakcyjnie jedynie na pierwszy rzut oka. Na końcu wymieniamy trzy najczęstsze błędy inwestorów – kupowanie jedynie na podstawie etykiety „AI”, poleganie wyłącznie na wskaźniku PE oraz koncentracja portfela wyłącznie na jednym sektorze.
- Analiza wskaźników wyceny: Schiller PE, forward PE, PEG.
- Wpływ wysoko oprocentowanych obligacji 10‑letnich na wycenę akcji.
- Porównanie firm gotówkowych i zadłużonych w sektorze AI.
- Jak rozpoznać wartościowe spółki przy pomocy free cash flow i wskaźnika cash‑to‑debt.
- Trzy najczęstsze błędy przy inwestowaniu w tematykę AI.
Materiał jest przeznaczony dla inwestorów średniozaawansowanych i zawiera konkretyczne przykłady oraz linki do narzędzi analitycznych wspomagających samodzielną ocenę spółek.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Od miesięcy pewnie słyszysz, że AI to bańka, że to rok 2000 od nowa. Indeksy na szczytach, spółki technologiczne warte biliony, a w internecie co tydzień ktoś ogłasza, że teraz to właśnie pęka. No i tak pęka już od kilku lat i jakoś pęknąć nie może. Jest jeden wskaźnik, który mówi: "Ile płacisz za przyszłe zyski firm z S&P 500". I on w tym roku wcale nie rośnie, on spada, ceny idą w górę, a mimo tego rynek względnie staje się coraz tańszy. W tym filmie sprawdzimy, czy porównanie do bańki internetowej faktycznie trzyma się liczb. Pokażę ci, dla jakich firm wysokie stopy procentowej rentowności obligacji to problem, a dla jakich wręcz przeciwnie. Na koniec pokażę ci też jak zidentyfikować spółkę AI wartą uwagi i jak odrzucić te, która wygląda dobrze tylko na pierwszy rzut oka. Mam na imię Kacper, a to 57 odcinek z serii w Sam środek. Zapraszam do oglądania. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie, to są moje opinie. To nie jest porada inwestycyjna. Partnerem odcinka jest XTB, broker, u którego sam inwestuję. Znajdziesz tu szeroki wybór instrumentów, w tym również akcje amerykańskich spółek technologicznych i ETFY. I co ważne, do 100 000 EUR miesięcznego obrotu nie płacisz prowizji od transakcji. A przy rejestracji z moim kodem Snella dostajesz materiały edukacyjne, a także mój wskaźnik techniczny za free wraz z poradnikiem jak go używać. Linki i szczegóły znajdziesz w opisie. Skąd ten strach? Zacznijmy sobie od wykresu, który krąży po internecie najczęściej. To jest wskaźnik Schiller PE ratio, czy też niektórzy mówią krócej, że to po prostu Cape ratio. Tak czy inaczej, jest to cena indeksu S&P 500 podzielona przez uśrednione zyski firm z ostatnich 10 lat. No i dzisiaj jest na poziomie już prawie 42. Rekord odczytów tego wskaźnika padł w 99 roku na poziomie 44, czyli teoretycznie brakuje nam tyle dosłownie do szczytu z czasów bańki internetowej, która no wiemy jak się skończyła. I tutaj zaczyna się pewien problem, bo jeśli patrzysz tylko na ten jeden wykres, to faktycznie wygląda on bardzo groźnie. Tylko tu trzeba zwrócić uwagę jak ten wskaźnik jest liczony. Bierze średnią z 10 lat. Czyli dzisiejszą cenę porównuje między innymi z zyskami z 2017 czy 18 roku, z czasów kiedy Chatbot nie umiał jeszcze rozegrać 10 ruchów w partii szachów, a dwucyfrowy wzrost zysków spółek technologicznych dopiero co się rozpędzał. No i tak uczciwie, kiedy popatrzymy sobie na Sheiller PE ratio dokładnie w ten sam sposób ten wskaźnik mogły odczytywać osoby w przeszłości, to znaczy patrzeć na odczyt z roku 29, kiedy Schiller Pe odjechało bardzo wysoko, potraktować to jako szczyt i już w roku 97 uciekać z giełdy i ominąć trzy najmocniejsze lata tak naprawdę całej tej dekady. Więc nie mówię tego po to, żeby powiedzieć, że ten wskaźnik trzeba mieć kompletnie gdzieś i że on nic nie znaczy. Znaczy tylko, że w tak dynamicznie rozwijających się spółkach technologicznych, no patrzenie na ich wyniki sprzed 10 lat jest no nie do końca fair wobec tych spółek, bo dziś one funkcjonują zupełnie inaczej. Nie zmienia to jednak faktu, że odszedlij nam do tego górnego zakresu, niż do sytuacji, w której możemy śmiało pakować się po pachy, bo jest wszystko tanie. I tutaj jest pies pogrzebany, bo zyski spółek z indeksu S&P 500 rosną bardzo szybko. Na trzeci kwartał analitycy spodziewają się wzrostu prawie 30% rok do roku. I kiedy zyski rosną tak szybko, no to średnia z 10 lat może zostać daleko, daleko w tyle. No wskaźnik patrzy w lusterko wsteczne, a my właśnie samochodem przyspieszamy do przodu. Tak więc ten wskaźnik sam w sobie nie mówi bańka, wszystko zaraz pęknie. Trzeba też sprawdzić jak ta struktura zysków wygląda. Czy to nie jest tak, że właśnie w poprzednich latach gdzieś tam rosła, ale wolniej i ostatnie lata to jest mocne przyspieszenie. Kiedy popatrzymy sobie na takie wyniki już bardziej aktualne podawane przez FZET, no to widzimy, że te prognozowane zyski na następne 12 miesięcy dla indeksu S&P 500 tak naprawdę cały czas przyspieszają i widać, że sam indeks porusza się jak najbardziej zgodnie z tym, co się dzieje z tymi prognozowanymi zyskami. I co jeszcze ważniejsze, te prognozy nie tylko są dowożone, ale bardzo często są nawet przewożone. To znaczy są jeszcze lepsze wyniki niż analitycy się spodziewali. I tu trzeba pamiętać, że wysoka wycena mówi nam, że oczekiwania są wysokie, ale nie mówi nam, że jeżeli jesteśmy przy poziomie, który kiedyś stanowił szczyt, to że od razu tutaj zaczyna się zaczynają się spadki i będzie po prostu koniec. Kiedy popatrzymy na to z jeszcze szerszej perspektywy w skali 10, 20, 30 lat, to nawet te szczyty tego wskaźnika w dłuższej perspektywie nie były aż tak fatalnym momentem na rozpoczęcie przygody inwestycyjnej, jak by się wydawało. Między innymi dlatego, że po tych szczytach też przychodzą dołki i prędzej czy później te absurdalnie wysokie wyceny wracają do normy, a czasem w skrajnych scenariuszach nawet schodzą poniżej pewnej normy. To znaczy wszystko jest aż zbyt tanie, patrząc na ich na fundamenty tych spółek. 2000 kontra 2026. Porównajmy te dwa okresy, no tak uczciwie. Spójrzmy na to. Fer. To co widzicie tutaj na ekranie to jest wskaźnik cena do prognozowanych zysków na przyszły rok. Czyli mówi nam mniej więcej ile płacimy za zyski, które firmy mają zrobić w ciągu najbliższych 12 miesięcy. W szczycie bańki internetowej ten wskaźnik pokazywał około 25 jeśli chodzi o indeks S&P 500. Dziś według Factsetu i według też Yardeni Research jest to około 19. Na początku roku, jeszcze nawet było około 22, co oznacza, że dziś jesteśmy no wyraźnie niżej. Spółki są tańsze względem swoich zysków niż były jeszcze na początku roku 26 czy w końcówce 25. Oczywiście patrzymy tu na prognozy na rok do przodu, ale jak widzimy, no te prognozy są regularnie realizowane, a czasem nawet z nawiązką. Owszem, zdarzają się okresy, w których ten wskaźnik podjeżdża nam do wysokich wartości, tak jak chociażby w roku 21, a potem zaczynają się bessy. Natomiast no ta bestessa z 22 roku to też nie był jakiś koniec świata. Tak naprawdę dzisiaj wycena jest mniej więcej taka jak w połowie tej besy 2022, relatywnie do zysków oczywiście. No i druga zasadnicza różnica jest jeszcze ważniejsza. W 2000 roku naprawdę niewiele starczało do tego, żeby kursy zaczynały szybować. Dopisanie docom do nazwy i tyle. Wiele z tych firm nie miało żadnych zysków, nie miały nawet inwestycji, aktywów, nic. Część nie miała przechodów, po prostu nie było nic. Dzisiaj owszem, pojawienie się AI w jakimś tam sprawozdaniu finansowym może działało rok, dwa, trzy lata temu, ale na ten moment sam fakt wspominania AI earning Scholach już na nikim wrażenia nie robi. A największe spółki tego rynku to są najbardziej zyskowne firmy na świecie. Firmy, które albo zarabiają dzięki tym, które inwestują w AI, albo same te inwestujące w AI, to są dziś bilansowo jedne z mocniejszych firm, które są na rynku. Trudno mówić tutaj o bańce w sytuacji, w której mimo ogromnych inwestycji to wciąż jest wydawanie gotówki. To nie jest sytuacja, w której te firmy byłyby absurdalnie zadłużone w taki sposób, że nie są w stanie tego długu nigdy spłacić. Jeżeli te wszystkie bigtechy zaczęłyby tę gotówkę, no nie wiem, wydawać w dywidendzie, no to znaczy, że mamy osiągniętą fazę maturity w tej spółce i ona już nie będzie się rozwijać. a te pokazują, że mimo tak dużej kapitalizacji dalej myślą o wzroście. Jest też wskaźnik, który łączy wycenę ze wzrostem, czyli dzielimy cenę do zysków, czyli to PE właśnie przez tempo, w jakim te zyski mają rosnąć, czyli dynamikę wzrostu zysków. No i wynik poniżej jednego oznacza, że płacisz mniej niż sugerowałby wzrost. Powyżej jednego oznacza, że jest potencjalnie w miarę drogo. Tutaj mamy też całkiem ciekawe porównanie. W tym momencie mamy bardzo niskie odczyty. To może oznaczać dwie rzeczy. Albo prognozy są zbyt optymistyczne i ta dynamika wzrostu zysków nie będzie taka jak się spodziewamy, albo mamy do czynienia z no ze sporym niezrozumieniem tego co się teraz dzieje i może się okazać, że faktycznie te spółki są skrajnie tanie i ten zysk czy ten wzrost, który dowiozą w kolejnych latach dopiero sprawi, że odczyty chociażby takich wskaźników pojawią się już gdzieś w okolicach jedynki czy więcej. Z prognozami analityków bywa różnie i do tego za chwilę wrócimy. Natomiast co to znaczy dla ciebie? Rynek jest drogi względem historii, tak jak pokazuje nam właśnie Schiller PE ratio. Natomiast nie jest wyceniany w ten sam sposób jak w roku 2000. Wtedy płaciło się za obietnicę, dziś płacimy też za obietnicę, ale również też za zyski, które są widoczne na rachunkach. I to nie jest przypadek jednej spółki, tylko kilkudziesięciu największych spółek w branży. Te zyski już się pojawiają i to na tym etapie zaczyna już powoli gdzieś tam no weryfikować te narracje o tym, że jest to pusty wzrost bez żadnego pokrycia. I zanim przejdziemy dalej, mam do ciebie jedną prośbę. Jeśli ten materiał jest dla ciebie wartościowy, zostaw łapkę w górę, zostaw suba. Możesz napisać jakiś komentarz dla zasięgów. Dla ciebie to jest kilka kliknięć, a dla mnie naprawdę realna pomoc. Dziękuję. Brudna rzeczywistość. No teraz trzeba pokazać też drugą stronę medalu. No nie byłbym sobą, gdybym pokazał tylko i wyłącznie liczby, które pasują pod tezę i mówią, że wszystko będzie wspaniale. Pierwsza rzecz to obligacje 10letnie. No i te są na poziomie około 5,3%. No jak patrzymy na całą ich historię to może nie wydaje się to być jakimś bardzo wysokim poziomem, ale powiedzmy w skali ostatnich nawet 20 lat jest to wysoki odczyt, najwyższy od 2002 roku. Jeśli rynek jest dzisiaj wyceniany na PE na poziomie 19, co widzieliśmy dokładnie tutaj, PE Forward 19, to mniej więcej oznacza, że zysk z akcji w relacji do ich ceny wynosi około 5% rocznie, czyli mniej więcej tyle, co w tym momencie wynosi rentowność 10oletnich obligacji. To znaczy, że za ryzyko akcji dostajesz dzisiaj no niewielką premię albo nawet żadną, tylko że mają dynamikę wzrostu, więc ten wskaźnik patrząc na d lata do przodu będzie jeszcze niższy. No ale patrząc tu i teraz bardzo podobne. Przy takich stopach część inwestorów może zacząć się zastanawiać, po co ja mam ryzykować, po co mam kłaść tam pieniądze, jeszcze się mogą skończyć albo spadnie, stracę i tak dalej. Mogę sobie kupić obligację. Wysokie rentowności dają mi bardzo dużo do zarobienia. Już teraz jest jeszcze druga rzecz właśnie dotycząca tych prognoz. Zwykle w trakcie kwartału analitycy obniżają swoje szacunki zysków średnio z ostatnich 20 lat o ponad 4%. A teraz okazuje się, że ostatnie dwa kwartały miały wręcz podnoszone te prognozy. Tak więc y drugi kwartał z rzędu, prognozy są rewidowane w górę. No i to znaczy, że optymizm jest no wysoki, szczególnie jeśli chodzi o ten trzeci kwartał, który historycznie no raczej wypada jako ten, w którym te prognozy były obniżane. I dzięki temu też wskaźniki takie jak chociażby właśnie peg ratio no mają niższe odczyty czy nawet yyy PE ratio forward. Tutaj mamy PEG, tutaj mamy PE. Więc trzeba mieć to z tyłu głowy, że to nie tylko kwestia samej ceny, która w miarę stoi w miejscu i rosną zyski, ale też tych optymistycznych prognoz. Do tego dochodzi jeszcze księgowość, bo kiedy firma kupuje chipy i buduje centra danych, to ten wydatek też nie trafia od razu w koszty, tylko rozkłada się go na kilka lat. No to jest amortyzacja. I teraz tak, jeżeli chipy się zestarzeją szybciej niż y zakłada dział księgowości, to dzisiejsze zyski mogą być trochę zawyżone. To znaczy rozkładamy koszt zakupu takiego chipa na 5 lat, a okaże się, że po trzech szlak go trafi i potem jeszcze przez 2 lata płacimy za chip, który już nie pracuje. Płacimy wynikiem y netto tak naprawdę, bo w tym momencie gotówką, nie? No bo gotówkę wydajemy od razu, ale rozkładamy to uwzględnianie kosztów na lata. Wychodzą też nowe generacje chipów, więc to nie jest jakiś teoretyczny problem. I Amazon już w zeszłym roku skrócił zakładany czas używania części swoich serwerów z sściu do pici lat. Tylko z drugiej jednak strony to nie jest tak, że stare chipy od razu lądują na śmietniku. Na przykład Corwif podpisał w tym roku kontrakt na wynajem układów A1 aż do 2029 roku. I co w tym takiego wielkiego? No to, że to są chipy z 20 roku, czyli w świecie AI to jest praktycznie zabytek. I szef mówi tutaj, że po prostu wyceny starszych generacji sprzed lat są wciąż na tym samym poziomie, a nawet na wyższym. A ceny za wynajem nowych układów, na przykład H1 od Nvidi podrożały prawie 40% od jesieni do wiosny. To są bardzo, bardzo drogie rozwiązania i widać, że no ta teza o tym, że chipy tracą swoją użyteczność po kilku latach i trzeba je wyrzucić, no tutaj jest obalana. Jak Michael Burry straszył, że termin przydatności chipa wynosi 34 lata, to mamy przykład sześcioletniego chipa, który nawet szczególnie nie staniał i dalej działa. No jest jeszcze trzecia rzecz, czyli koncentracja. Siedem największych spółek odpowiada za mniej więcej 1/3 całego S&P 500. Kupujesz indeks 500 firm, a o wyniku w dużej mierze decyduje kilka z nich. Siedem. Można powiedzieć nawet, że pierwsza dziesiątka. No i mamy też czwartą dosyć ważną rzecz. Wielkie firmy technologiczne wydają na AI tak dużo, że powoli, czasem w niektórych przypadkach przestaje im wystarczać to, co zarabiają. Weźmy sobie Alfabet, czyli Googlea. W drugim kwartale po raz pierwszy od debiutu giełdowego wydali więcej gotówki niż wygenerowali. Prawie 6 miliardów pod kreską. To dokładnie 5,9. No po tym, jak ich plany kapexowe, czyli tych właśnie inwestycji sięgnęły dwóch 205 miliardów dolarów. I tu widać też przykłady innych spółek, tak jak na przykład Oracle. Tam też sięgają pod łuk, więc nie ma się co oszukiwać, że ryzyka są prawdziwe, ale zobacz co z nich wynika, że AI to nie jest jedna bańka wszystkiego, co się tam znajduje, tylko to jest kilka różnych grup firm, które są podatne na różnego rodzaju komplikacje. Jedne mogą poradzić sobie bardzo źle w przypadku rosnących stóp procentowych, a inne całkiem dobrze. I teraz właśnie powiemy jakie to są firmy. Wysokie stopy to dla firmy z dużym długiem rachunek, który co roku przychodzi wyższy, ale dla firmy z dużą gotówką to jest wręcz podwyżka, o którą nawet nie prosiła. Popatrzymy sobie najpierw na branżę nieruchomości, bo to jest biznes, który z natury działa na długu. No kupujesz budynek, finansujesz go kredytem. Kredyt co kilka lat trzeba odnowić. Tylko, że kredyty brane kilka lat temu na 34%, no dziś trzeba rolować przy stopach, w okolicach. I kiedy popatrzymy sobie na dane właśnie z Fred, widzimy, że jednocześnie mamy na niebiesko pierwszą podwyżkę stóp procentowych od dłuższego czasu. A do tego mamy też rosnące 10letnie obligacje. No i do tego mamy jeszcze obligacje, te powiedzmy śmieciowe, które też zaczynają płacić coraz więcej. Innymi słowy oznacza to, że jeżeli taki deweloper czy jakakolwiek firma budowlana chce się zadłużyć i czy to wyemituje obligacje, czy to weźmie kredyt, to znaczy, że to musi być droższe. No bo jeżeli ktoś ma kupić ich obligacje, to muszą płacić więcej niż obligacje y na przykład rządowe, bo teoretycznie są mniej pewne, tak? Albo jeżeli pójdą po kredyt, to też będzie gorzej oprocentowany, gorzej z perspektywy tego, który bierze kredyt. Załóżmy, że firma ma 10 miliardów dolarów długu. Przy oprocentowaniu 3,5% sprzed lat, no to jest 350 milionów dolarów odsetek rocznie. Wydaje się to absurdalna kwota, ale tyle właśnie wychodzi. Natomiast po refinansowaniu na 6% to już nie jest 350 tylko 600. I problem polega na tym, że w biznesie mogło się nic zasadniczo na gorsze nie zmienić. No ten biznes może dalej rosnąć, ale bilans i tak mocno oberwie, bo to jest dodatkowe 250 milionów dolarów rocznie w odsetkach. Mimo że stopy wzrosły z 3,5 do sześciu, powiedzmy, czy tam oprocentowanie tego długu, no to w relacji jedno do drugiego to jest 71% więcej, więc biznes może funkcjonować dalej tak samo, ale bilans będzie znacznie gorszy. I tu dla firm takich budowlanych, czy ogólnie dla nieruchomości jest też drugi cios w samą wycenę. No bo budynek jest wart tyle, ile jest w stanie przynieść zwrotu, czyli ile przyniesie czynszu. A to zawsze no trzeba porównać z tym, co można dostać bez ryzyka. Jeżeli biurowiec daje na przykład 5% rocznie, a znowu yyy wrócimy do obligacji i ona daje 5,3, no to po co kupować biurowiec? Oczywiście biurowiec może zyskać na wartości, natomiast ma najemców, remonty, pustostany, to wszystko przychodzi w pakiecie. Więc żeby nieruchomość znów była atrakcyjna, to musi stanieć, żeby stopa zwrotu była wyższa. A wysokie stopy uderzają więc no w nieruchomości podwójnie, tak? I z jednej strony kredyt na ich budowę będzie droższy, a z drugiej strony sensowność takiej inwestycji no też yyy zaczyna być coraz mniej atrakcyjna, patrząc na to, jaką stopę zwrotu dają rozwiązania, które praktycznie nie wymagają kiwnięcia palcem. No kilka kliknięć w komputer. No i teraz popatrzmy na ceny tych mieszkań, nieruchomości, domów w USA. Typowy dom kosztuje dzisiaj około pięciokrotności rocznych dochodów gospodarstwa domowego. W tym momencie mediana to jest około 420 000. No są przynajmniej dane z maja, więc to to jest za nowy dom, za rynek wtórny około 440 000 dolców i widzimy, że to jest 5,08, jeżeli chodzi o stosunek ceny tego, tej nieruchomości do rocznego przychodu takiego przeciętnego gospodarstwa. I tutaj widać, że ta dynamika idzie no w złym kierunku dla kupującego, ponieważ w roku 2019 ta proporcja wynosiła 41, czyli dom kosztował czterokrotność przychodów, a w roku 90 to było jeszcze 3,2, więc od tamtego czasu no nie tylko podrożały kwotowo, ale też podrożały względem przychodów. Innymi słowy, no coraz mniej osób stać na taką nieruchomość. Drożeje ona znacznie szybciej niż rosną przychody, przynajmniej biorąc pod uwagę średnią tych przychodów. Więc to znowu może uderzać w te biznesy właśnie wokół nieruchomości. Ale te same wysokie rentowności mogą też uderzyć w niektóre spółki AI. I tutaj przykładem jest Oracle. Buduje centra danych w dużej mierze na kredyt. W tym momencie mają około 120 miliardów dolarów długu netto. No i w tym momencie palą gotówkę. Corwife czyli firma, o której mówiłem, że chce wynajmować te chipy z 20 roku. W tym roku też planuję wydać na inwestycje między 35 a 39 miliardów dolarów. No i też w dużej mierze sfinansować chce to długiem. Sama podaje, że każdy każdy punkt procentowy wyżej to jest około 30 milionów dolarów więcej odsetek rocznie. I kiedy popatrzymy sobie właśnie na total dept, na net dept, czyli dług całkowity i dług netto, one w ostatnich latach cały czas rosną, idą ku górze i również ten długoterminowy dług, który jest emitowany przez przez spółkę chociażby pod postacią yyy papierów dłużnych, no to widzimy, że też sporo go przybywa, więc to jest kierunek, w którym nie tylko drożeje obsługa tego długu, ale samego długu też jest więcej i wszystko rozgrywa się o to, jaka będzie stopa zwrotu z tego zaciągniętego długu i kiedy ta stopa zwrotu zacznie się realizować, no bo nie ma problemu. w tym, żeby płacić 8% odsetek. Jeżeli za te pieniądze masz inwestycję, która generuje 30% stopy zwrotu rocznie, no to wtedy można opłacać ten kredyt. Ale teraz jest taki etap przejściowy, gdzie dług się pojawił, a ta inwestycja no jeszcze jeszcze tak szybko się nie zwraca. Pewnie zacznie, tylko pytanie, czy do czasu, kiedy zacznie zdążysz nie zbankrutować wpłacając właśnie coraz droższy dług. Ale mamy też drugą stronę medalu, na przykład Microsofta, który ma około 77 miliardów dolarów w gotówce i krótkoterminowych inwestycjach. I jak popatrzymy na te yyy wykresy, no to mamy właśnie tutaj z kwadracikami Microsofta, na dole mamy Oracla. No i co tutaj widać? No widać, że Oracle ma gotówki gdzieś tam koło 33 4 miliardów dolarów. Nie mam tutaj dokładnej wartości. Microsoft około 70, ale co jest ważniejsze to ten wskaźnik cashflow to total depth, czyli jaka jest relacja między gotówką, przepływem gotówki a całkowitym długiem. No i teraz okazuje się, że w Microsofcie to jest 140%, czyli gotówki przepływa 1,4 raza więcej niż jest całkowitego długu. No a w przypadku Oracla no to jest to yyy 20 parę procent, czyli widać, że Oracle no gotówkowo stoi znacznie gorzej niż taki Microsoft. I teraz te 77 miliardów Microsoftu, kiedy no stopy były blisko zera, czyli tak naprawdę od roku 2009 do 22 niemalże przez cały czas, no to wtedy taka gotówka jest teoretycznie bezużyteczna, no bo leży sobie na pół% na przykład. Natomiast przy oprocentowaniu pół% te 77 miliardów daje około 400 milionów dolarów rocznie, ale przy oprocentowaniu krótkoterminowych obligacji USA na poziomie 48 to jest prawie 3,7 miliarda dolarów. Więc tak naprawdę bez jednego nowego klienta ponad 3 miliardy dolarów więcej spływa do takiego Microsoftu, który przykładowo miałby te kwotę całą w tych krótkoterminowych inwestycjach. I teraz co to znaczy dla nas jako inwestorów? Te same wysokie stopy procentowe. Jedne firmy po prostu duszą i ściskają jak tylko się da, a inimnym firmom dopisują pieniądze do wyniku. I właśnie to dzieli dzisiaj rynek AI w takim obecnym otoczeniu, a nie samo słowo bańka napisane 400 razy przez Michaela Burego. No dobra, firmy zarabiają na gotówce, a co z twoją gotówką, która czeka na rachunku na dobry moment? No ta gotówka może być oprocentowana jako wolne środki chociażby na rachunku w XTB. Nie leży wtedy bezczynnie, kiedy ty analizujesz spółki i czekasz na dogodny moment. A kiedy już się zdecydujesz, to w tej samej aplikacji masz też akcje amerykańskich spółek technologicznych i ETFY nawet na cały rynek i do 100 000 € miesięcznego obrotu nie płacisz prowizji od transakcji. IKEX XZE również tutaj znajdziesz, więc jeśli chcesz założyć konto w XTB, to linki, szczegóły oczywiście są w opisie. AI na gotówce versus AI na kredyt. Jak w takim razie odróżnić jedne firmy od drugich? Trzeba zadać sobie cztery pytania. Można więcej, ale uważam, że po tych czterech już będziemy w stanie dosyć łatwo to zweryfikować. Pierwsze pytanie. Czy firma ma więcej gotówki niż długu? To jest gotówka netto. Jeśli jest dodatnia, wysokie stopy pracują na jej korzyść. Jeśli nie jest dodatnia, no to wysokie stopy pracują przeciwko. I tutaj właśnie wracając znowu do Microsofta i do Oracla, kiedy popatrzymy na gotówkę i te inwestycje krótkoterminowe, czyli takie odpowiedniki gotówki albo inaczej aktywa, które szybko na gotówkę można zamienić, no to widzimy, że w Microsofcie jest tej gotówki około tam 77 miliardów i długu całkowitego około 128. Natomiast znacznie większy rozjazd jest w Oraclu, gdzie tam gotówki jest około 30 kilku miliardów, a długu jakieś 170 całkowicie patrząc, widzimy, że Microsoft jest znacznie bliżej tej wartości długu właśnie w tych aktywach krótkoterminowych i gotówce, którą posiada niż Oracle. Druga rzecz, którą warto sprawdzić, czy przychody rosną, a nie ich obietnice, nie prezentacje. Przychody w raportach kwartalnych. No i kiedy tu sprawdzimy sobie przypadek Microsoftu, to mimo tak dużej skali, na którą działają i bycia tak wielką spółką, no to ich przychody sukcesywnie rosną i ten wzrost procentowy przychodów też jest no tutaj w okolicach kilkunastu procent w ostatnich kwartałach. Oracle z kolei ma bardzo duży portfel zamówień, ma rosnące przychody, ale tam problemy bilansowe są na tyle duże, że wciąż pojawiają się znaki zapytania, czy kasy im wystarczy. No z drugiej strony mają też bardzo takich poważnych klientów, którzy być może nawet nie pozwolą im upaść, no ale to już są, że tak powiem, domysły bardzo subiektywne. Patrząc stricte na dane, no bilansowo wyglądają znacznie gorzej. Trzecie pytanie. Czy po wszystkich inwestycjach zostaje free cashfow gotówka? To są wolne przepływy pieniężne. Pokazują ile kasy zostaje firmie, kiedy zapłaci już za serwery, budynki, chipy i tak dalej. Firma może pokazywać zysk netto, a jednocześnie nie mieć żadnej gotówki. to pokazał alfabet w jednym kwartale, z tym, że jeden kwartał nie czyni nam żadnej reguły. Ale kiedy popatrzymy na trend tego właśnie free cash flow w Oracle, no to widzimy, że ostatnie kwartały no to jest cały czas jazda w dół. Jeżeli popatrzymy na Microsoft, no zobaczymy, że cyklicznie gdzieś tam końcówka roku raportuje niższe wyniki. Natomiast ogólnie rzecz biorąc cały czas na plus, czyli ta gotówka jest w przypadku Oracla, no to tutaj cały czas idziemy w dół i to właśnie budzi obawy. Czwarte pytanie. Ile płacisz za ten wzrost? Tu patrzysz na cenę w relacji do przyszłych zysków i porównujesz ją z tempem wzrostu. To co tutaj wam pokazuję, to jest takie właśnie takie właśnie porównanie. Wszystkie te dane, wykresy pochodzą z Investing Pro. Tu w jednym miejscu masz bilse, prognozy, y podsumowania, newsy, no wiele różnych informacji na temat spółek i zamiast się przekopywać przez raporty czy szukać osobno po internecie, to sprawdzasz wszystko w jednym miejscu. Nagrałem poradnik jak korzystać z tego narzędzia. Jeśli chcesz, to też w opisie jest link, z niego masz 15% zniżki. Korzystam już ponad rok i naprawdę polecam, bo w tych pieniądzach trudno znaleźć lepsze narzędzie niż Investing Pro. No ale wracając do naszego wykresu, to co tu widzisz to na osi xów wzrost procentowy przychodów, na osi Yów mamy PE ratio forward, czyli stosunek ceny do przyszłych zysków na kolejny rok i wielkość kulki oznacza jak duży jest market cap. No i co tutaj widzimy? Na przykład, że mamy Amazona, w którym przychody rosną najwolniej z tych wszystkich na ekranie, no bo rosną tu gdzieś. o powiedzmy tam 16%, nie znam dokładnej liczby i widzimy, że PR ratio Amazona to jest ponad 30 forward, czyli najwyższe z nich wszystkich. Mamy Microsofta, gdzie ten wzrost jest o jakieś 18% i środek PR ratio gdzieś tam 27 powiedzmy. Mamy Googlea, który ma jeszcze większy wzrost przychodów, podobne PR ratio. Mamy Oracla, który ma jeszcze większy wzrost przychodów, ale bardzo niskie to PR ratio. No i niska wycena też nie zawsze oznacza, że jest wspaniale, bo czasem niska oznacza, że po prostu mało kto chce kupić i czasem droga spółka jest lepsza do kupienia niż tańsza, ale to już temat bardziej rozległy. A na przykład Meta ma największy wzrost przychodów z tych wszystkich tutaj spółek i wycenę relatywnie niższą niż cała reszta. Microsoft również miał niską wycenę jeszcze niedawno, kiedy był po 400 $ar i sam gdzieś tam go dokładałem. No teraz jest po 530, więc trochę drogo. To, że mam go w portfelu, to nie znaczy, że teraz będę mówił, że macie wszyscy brać Microsofta. Teraz natychmiast analizujcie spółki, sprawdzajcie co to są za biznesy. Dopiero potem podejmujcie decyzję. To nie jest żaden pewnik. Tak naprawdę mam Microsofta, kupiłem go jak było taniej. Teraz nie robię nic z tą pozycją i myślę, że zamierzam go ją jeszcze trzymać, póki moja teza się trzyma. Jeżeli teza przestanie się trzymać, no to się pozbędę Microsoftu z portfela i tyle. Każda tutaj z tych spółek na ekranie, to jest przykład, to nie jest gotowa rekomendacja, enter, teraz kupuj. Absolutnie nie. Teraz przepuśćmy przez te filtry kilka znanych nazw. Każda z tych z tych spółek ma posłużyć jako przykład, nie jako rekomendacja. Bierzemy na tablet tego Microsofta. W ostatnim kwartale przychody wyniosły 90 miliardów dolarów, 18% więcej niż rok temu. Chmura ażur o 43%. I po wszystkich inwestycjach w centra danych prawie 20 miliardów dolarów wolnej gotówki w jednym kwartale. Gotówki po odjęciu długu firmu ma firma ma około 64 miliardy, więc jest jak najbardziej tutaj zdrowo. Jeśli chodzi o wycenę, około 24rotność przysłych przyszłych zysków jest drożej niż cały indeks. No ale przy takim wzroście trudno nazywać takim szaleństwem. Jedyny problem to jest to, że Microsoft mocno już podrósł i tak jak zresztą widać po wykresie, no odjechał troszeczkę od tego dołka, w którym to był dużo atrakcyjnie wyceniany. Kolejna bardzo popularna nazwa wciąż Nvidia. Przychody w ostatnim kwartale 96 miliardów dolarów i to jest ponad dwa razy więcej niż y jeszcze rok temu. Tutaj jak sobie porównamy właśnie te 2 lata, no to widzimy jak to wygląda 25 do 26. przychody ponad dwukrotnie większe, gotówka i krótkoterminowe inwestycje. Tutaj jak popatrzymy na ostatnie kwartały, no to widać, że tej gotówki yyy cały czas nam przybywa, więc to jest jak najbardziej pozytywny sygnał. I kiedy popatrzymy sobie na całkowite zadłużenie, no to w relacji do tej gotówki z biegiem czasu ono wcale za bardzo nie rośnie, jest niskie. I tutaj raczej nie ma obaw o to, że Nvidia nagle będzie niewypłacalna, bo bo zbankrutują właśnie przez długi. Gotówka z działalności operacyjnej również cały czas rośnie. To jest pozytywnym sygnałem. Rośnie w zawrotnym tempie. Tak naprawdę jak popatrzymy na kwartały, no to nawet sama gotówka rok do roku urosła bardzo mocno. W tym momencie wycena PR ratio na poziomie 28, więc znów więcej niż rynek. Natomiast przy tym wzroście, z którym mamy do czynienia w Nvidi, no trudno oczekiwać, żeby ta wycena była, nie wiem, na poziomie rynku czy czy jeszcze niższa. No wtedy to już byłaby naprawdę niezła okazja. Kolejna bardzo popularna spółka w dobie AI, czyli TSMC. Firma, która produkuje chipy, no praktycznie dla całego świata, dla Nvidi, Apple, wielu, wielu innych firm. Przychody w drugim kwartale też 34% rok do roku. I kiedy tu popatrzymy na gotówkę, no to również jest jej więcej. Jeśli popatrzymy na zadłużenie, to ono nawet delikatnie nam spada, czy nawet w skali całego roku trzyma się na bardzo podobnym poziomie, więc tutaj nie jest absolutnie źle. Również gotówka z działalności operacyjnej też z kwartału na kwartał, z roku na rok nam rośnie i z kwartału na kwartał też nam rośnie. Więc tutaj absolutnie nie widać jakiś problemów pod tym względem. No i mamy Googlea, który jest tak troszeczkę pomiędzy. Ma dużo niższą wycenę PR ratio, bo w tym momencie na poziomie 17,5. To troszeczkę nie bez powodu, no bo właśnie ten ostatni kwartał raportowany, no to było - 5,9 miliarda dolarów, jeśli chodzi o free cash flow. Jeżeli chodzi o zadłużenie, no to tutaj też to zadłużenie z roku na rok nam urosło dość mocno. Oczywiście gotówka rośnie, przychody także, natomiast no zadłużenie wzrosło znacznie szybciej i zabrakło im w pewnym momencie gotówki. Stąd też mieliśmy emisję akcji. Google wyemitował troszeczkę akcji, które wypuszcza na rynek chyba jeszcze wciąż, bo to miało w partiach wychodzić, już nie pamiętam dokładnie. No w każdym razie tutaj jest taki przykład graniczny, gdzie na razie jeden kwartał, więc nic, co by tworzyło nam regułę. Czasem nawet, wręcz przeciwnie, jeden gorszy kwartał to niezła okazja po tym, jak kolejny będzie dobry. Natomiast tutaj to już jest takie właśnie przejście między tymi, gdzie nie ma żadnych powodów do obaw, przynajmniej patrząc na wyniki obecne, do tych kategorii, gdzie można mieć pewne zastrzeżenia. Oracle, tak, też popularna nazwa. Tutaj prognozowany wzrost przychodów jest oczywiście fenomenalny, ale kiedy popatrzymy sobie na to, jak dynamicznie rośnie dług i który to już jest kwartał z rzędu, gdzie ta gotówka jest cały czas pod wodą, no to pojawiają się po prostu pewne obawy. Wycena też wysoka, no ale nie ma się co oszukiwać, że backlock zamówień tej spółki przy 430 miliardach marketu wynoszący ten backlock około 600 miliardów dolarów przychodów może trzymać wciąż wysoką wycenę relatywnie i i gdzieś tam zachęcać inwestorów. No nawet jak popatrzymy na ten Financial Health, to widzimy, że od razu no jest znacznie niżej oceniany nawet przez algorytmy niż pozostałe spółki, które tutaj zaznaczają czwóreczkę. No i jeszcze taki jeden ciekawy przykład, to już jest w ogóle pasujące do tego wszystkiego. Softbank chyba najbardziej obrazowy przypadek, bo to jest dług zaciągany na inwestycje w jedną spółkę AI. Oni zobowiązali się dać 60 miliardów dolarów Open AI i na tą infrastrukturę, która jest powiązana z Open AI, tak? No dają im kasę na inwestycje. Około 22,5 miliarda z tego mają zapłacić do końca roku. No i tutaj również jest to finansowane długiem. Jak popatrzymy na Financial Health, to już widzimy, że no te parametry nie są tutaj zbyt korzystne. PR ratio bardzo niskie, co może oznaczać, że nie ma chętnych na kupowanie. No i też jak popatrzymy sobie nawet na zyski operacyjne, no to tutaj widzimy, że że lekko pod wodą. Free cash flow również pod wodą i to w poprzednich latach też cały czas minus, minus minus, więc no nie jest to najlepszy najlepszy sygnał. I tu mamy przykład chyba taki flagowy, że mimo tego wszystkiego kurs potrafi rosnąć, bo AI po prostu no leci na fali całego sektora, który który puchnie. Natomiast to jest spółka, którą można by oznaczyć jako taką, do której trzeba podejść bardzo ostrożnie, patrząc na to, jak wyglądają te finanse. Jeśli chcesz takie spółki rozkładać na czynniki pierwsze albo zajrzeć jak robią to inni, to zapraszam do sekcji analiz na naszym Discordzie, tam od Michała. Discord przystań Inwestorów. To jest nasza społeczność, która jest taką bez naganiania i bez obiecywania Lambo w pół roku. I właśnie w sekcji analizy forum możesz znaleźć bardzo takie obszerne przeglądy właśnie poszczególnych spółek czy nawet sektorowe, branżowe. Warto tam warto tam zerknąć. I teraz powiemy sobie o trzech błędach, które widzę najczęściej. Pierwszy błąd to jest kupowanie etykiety. Tak, firma w raporcie kwartalnym wymienia AI 500 razy. No nie staje się przez to spółką AI. Trzeba spojrzeć na bilans, nie na prezentację. Drugi. Patrzenie na samo PE ratio. Spółka z wyceną 30 czy tam nawet 20 prawie 9 jak Nvidia może być dużo tańsza niż spółka z wyceną 15, jeśli jej zyski rosną trzy razy szybciej. I odwrotnie, niskie PE przy spadających zyskach to też może być pułapka. Trzeci błąd. Wszystko w jeden temat. Nawet jeśli AI faktycznie zmieni świat, to nie znaczy, że każda firma z tej branży na tym zarobi. Portfel z samych spółek AI, no to jest trochę jak taka drużyna piłkarska z samych napastników. Super się to ogląda, dopóki nie strzelą ci gola. Gdzie w tym wszystkim jestem ja? Nie uważam, że rynek jest skrajnie tani. Uważam, że ani drogo, ani tanio. W okolicach średniej, wbrew pozorom, ale z powodów, które da się policzyć, to jest najważniejsze. To odróżnia to od tego 2000 roku. I nie sprzedaję wszystkiego, bo ktoś na YouTube ogłosił bańkę, tylko zamiast tego pilnuję, żeby rdzeniem portfela był szeroki ETF, a pojedyncze spółki dobieram tak, żeby przy wysokich stopach czy przy gorszych czasach spać spokojnie. stawiam na takie, które są zdrowe bilansowo. Można grać pod spółki, które są zadłużone i z tego długu wychodzą. Takie też mogą urosnąć. Ja po prostu tego nie robię. Podsumowanie. Tak więc moim zdaniem to nie jest rok 2000, a przynajmniej bańka z tych samych powodów się teraz nie formuje. Wtedy płaciło się za obietnicę, dziś też płaci się za obietnicę, ale również za zyski, które już rosną w tym momencie i konwersję z inwestycji, którą też już powoli widać i która ma szansę przyspieszyć. Prawdziwe ryzyko nie siedzi w samym słowie AI, tylko siedzi w długu. Wysokie stopy uderzą w nieruchomości, uderzą w finanse i uderzą w zadłużone spółki AI, które budują swoją przyszłość na kredyt, a firmom z gotówką wręcz dopisują dodatkowe pieniądze do bilansu. Także teraz twoja kolej. Napisz tam na dole w komentarzu, którą spółkę AI rozważasz u siebie w portfelu.
