Gospodarka i polityka w centrum uwagi
Donald Trump grozi cłami na Europę, wyniki Nvidii lepsze od oczekiwań, wybory w Niemczech i kontrowersyjne działania Węgier – to główne tematy najnowszego filmu Piotra Cymcyka.
W tym odcinku omawiane są bieżące wydarzenia gospodarcze i polityczne, które mają wpływ na rynki finansowe. Piotr Cymcyk analizuje:
- Groźbę ceł ze strony USA: Donald Trump ogłosił 25% cła na import z Unii Europejskiej, co wywołało zaniepokojenie na rynkach.
- Wyniki finansowe Nvidii: Pomimo spadku kursu akcji, wyniki firmy za ostatni kwartał okazały się lepsze od prognoz, co Piotr interpretuje jako okazję inwestycyjną. Warto śledzić analizy rynkowe, aby być na bieżąco z informacjami.
- Wybory w Niemczech: Zwycięstwo CDU/CSU i potencjalne koalicje rządowe. Autor omawia wpływ wyborów na relacje z USA i Europą.
- Kontrowersyjne decyzje Węgier: Rząd zapowiedział ograniczenie marż detalicznych, co może prowadzić do wprowadzenia cen maksymalnych na żywność. Piotr omawia potencjalne konsekwencje tych działań.
Analiza i komentarz eksperta
Film zawiera nie tylko omówienie faktów, ale również analizę i komentarz Piotra Cymcyka, który dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat sytuacji na rynkach. Chcesz dowiedzieć się jak Piotr Cymcyk prowadzi swój portfel inwestycyjny? Sprawdź, jak inwestować w drugim kwartale 2025 roku i poznaj strategie alokacji portfela. Dodatkowo, Piotr przedstawia aktualizację swojego publicznego portfela inwestycyjnego, omawiając strategię i decyzje inwestycyjne.
Dla kogo jest ten film?
Ten film jest skierowany do osób zainteresowanych gospodarką, polityką i inwestowaniem. Zarówno początkujący, jak i doświadczeni inwestorzy znajdą w nim wartościowe informacje i inspiracje.
„`
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Kolejny tydzień w gospodarkach za nami. No i czym byłby tydzień w dzisiejszych czasach, gdyby nie było w nim groźby nowych ceł? Tym razem Donald Trump uderzył w Unię Europejską grożąc jej 25% cłami na no właśnie w sumie w sumie nie wiadomo na co. A poza tym dostaliśmy też wyniki od NVIDIA i solidną przesadę na rynku, po której dostało się również publicznemu portfelowi. To sobie omówimy potem w odcinku. A w tle mieliśmy również wybory w Niemczech, na których jak się okazuje najwięcej zyskuje chyba prezydent Francji. a do tego Komisję Europejską, która w końcu próbuje zrobić coś dla pobudzenia europejskiego przemysłu, ale no sami zobaczycie. A i do tego Węgry robią coś naprawdę dziwnego, bo zapowiedzieli ograniczenie marsz detalicznych jako pierwszy krok, który może doprowadzić do wprowadzenia cen maksymalnych na podstawowe produkty spożywcze. Nie ogarniesz. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie Nazda. Dołącz do prawie 19900 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie prawie 52 000 waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Donald Trump znowu rozkręca się ze swoim tańcem negocjacyjnym jeśli chodzi o cła. Tym razem ogłosił 25% cła na import z Unii Europejskiej, który ma dotyczyć samochodów oraz innych rzeczy. Decyzja została ogłoszona podczas posiedzenia rządu 26 lutego. Na początku lutego Trump nałożył już nawet 25% cła na towary z Meksyku i Kanady. Jednak ich wdrożenie zostało tymczasowo zawieszone. Wcześniej ogłoszono też 10% cłana produkty z Chin, a potem podniesiono je do rzekomo 20%. W każdym razie Trump skrytykował politykę gospodarczą Unii Europejskiej, twierdząc, że jej celem jest szkodzenie interesom Stanów Zjednoczonych. yyy i tu powiedział argumentując yyy, że Unia Europejska została stworzona, aby oszukać Stany Zjednoczone. Tak argumentuje fakt, że europejskie regulacje stawiają amerykańskich eksporterów żywności i samochodów w niekorzystnej sytuacji. Wkrótce to ogłosimy. Będzie to 25% ogólnie rzecz biorąc i obejmie to samochody oraz inne rzeczy. Tak powiedział Trump. y ciekawe czym są te inne rzeczy i niestety tego nie wiadomo. Podejrzewam, że co piątek to może być akurat coś innego. Zależy co akurat się spodoba albo nie spodoba prezydentowi Trumpowi. Jednak po tej wypowiedzi włoski producent samochodów Ferrari stracił na giełdzie prawie 8% w trakcie jednej sesji. Nie wiem czy akurat dla klientów Ferrari cła dodatkowe na potencjalny samochód mają jakieś duże znaczenie, ale może się mylę i faktycznie będą ograniczali oni swoje zamówienia, żeby przycebulić trochę tysięcy dolarów. Również na początku miesiąca Trump podpisał rozporządzenie dotyczące ceł na stal i aluminium, co z kolei wywołało wtedy ostrą reakcję ze strony Komisji Europejskiej, która to zagroziła działaniami odwetowymi. I ta decyzja uderzyła również w Ukrainę, gdzie przemysł metalurgiczny stanowi kluczowy sektor gospodarki i drugie największe źródło wpływów z eksportu po rolnictwie. Minister gospodarki Ukrainy podała, że produkty metalurgiczne stanowią 58 prawie% eksportu Ukrainy do Stanów Zjednoczonych, co w ujęciu wartościowym oznacza 503 miliony doarów z 869 milionów dolarów całkowitego eksportu. Spór handlowy między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską ma jeszcze swoje korzenie w pierwszej kadencji Donalda Trumpa, kiedy jego administracja również nałożyła cła na europejski eksport stali aluminium o wartości prawie 7 miliardów dolarów. W 2018 roku to miało miejsce powołując się wtedy na względy bezpieczeństwa narodowego. Unia odpowiedziała wtedy własnymi cłami na towary amerykańskie, ale w 2021 roku jeszcze za prezydentury Joe Bidena osiągnięto tymczasowy kompromis. Stany Zjednoczone częściowo zniosły te cłko, a Unia Europejska zawiesiła swoje działania odwetowe. Komisja Europejska ostrzegła, że takie działania mogłyby zakłócić łańcuchy dostaw i zwiększyć koszty całkowite handlu translatlantyckiego. Rzecznik Komisji Olof Gill stwierdził, że Unia Europejska stanowczo i natychmiastowo zareaguje na wszelkie nieuzasadnione bariery dla wolnego i uczciwego handlu i dodał również, że jesteśmy gotowi do współpracy. Jeśli Stany Zjednoczone będą przestrzegać zasad, jednak na każdym kroku będziemy bronić interesów naszych konsumentów i naszych przedsiębiorstw. Cłowy taniec więc dalej trwa, a rynek akcji akurat pokazuje, że co prawda lekko na niego obojętnieje, ale zdecydowanie dalej nie podobają mu się przede wszystkim te ciągłe zmiany zdania i odbijanie piłeczki. Niepewność przynajmniej może z ceł nie znikła, ale znikła z Niemczech, bo niedzielne wybory w Niemczech zakończyły się zwycięstwem CDU CS-u podwodzą Fredrich Merca, który zdobył 28,5%. No to nie wystarcza jeszcze do samodzielnej większości. Na drugim miejscuowała się prawicowa alternatywa dla Niemiec AFD z ponad 20% poparciem, a trzecie miejsce zajęła SPD obecnego kanclerza Szolca, zdobywając 16%. Mert zapowiedział, że nie wejdzie w koalicję z AfD, co oznacza, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest wielka koalicja z SPD. Sojusz CDU CS-U rządził swoją drogą Niemcami przez ostatnie niemal 50 z 80 lat, ale poparcie dla jego tradycyjnych dotychczasowych koalicjantów SPD albo FDP znacząco spadło. I choć najbardziej prawdopodobnym wydaje się oczywiście partnerem Lam Merca SPD, no to wynik obu tych ugrupowań i tak jest blisko historycznych minimów. Co więcej, po raz pierwszy w swojej 135letniej historii socjaldemokraci zajęli w ogóle dopiero trzecie miejsce w wyborach. Tak zwana wielka koalicja CDU, CS-u i właśnie SPD zapewniłaby tylko 52% miejsc w parlamencie, co jest znacznym spadkiem wobec wcześniejszych, super większości rzędu 80-90%. Tradycyjny sojusz konserwatywno-lberalny z FDP nie jest z kolei możliwy, bo partia ta nawet w ogóle nie przekroczyła progu 5% i nie uzyskała żadnego mandatu w Bundestagu. Relacje z administracją Trumpa na pewno będą kluczowym elementem nowego rządu i w noc wyborczą przyszły kanclerz Merc zasugerował, że Europa powinna dążyć do, cytuję, niezależności od Stanów Zjednoczonych, co stoi akurat w sprzeczności z jego dotychczasowymi proatlantyckimi poglądami. Później stwierdził, że należy mu na dobrych stosunkach z Ameryką, ale dodał, że sygnały płynące z Ameryki jasno wskazują na spadek zainteresowania Europą. Sporo w tym wszystkim polityczno-powyborczego chaosu, a z całej sytuacji ewidentnie mocno korzysta prezydent Francji Emmanuel Macron, który zdecydowanie przejął inicjatywę przewodzenia Europie i już zwołał swoje szczyty. Zwołał swoje spotkania, odwiedził Waszyngton przekonując Stany Zjednoczone do dalszego wspierania i Europy i Ukrainy. Zdecydowanie Macron jak na razie o dziwo wyrasta tu na lidera. Liderem pozostaje również Nvidia, która pokazała swoje wyniki za czwarty kwartał 2024 roku. I rynek co prawda zareagował na to spadkiem o 8%, ale w efekcie Nvidia ponownie stała się bardzo atrakcyjna do zakupu akcji, przynajmniej moim zdaniem. W zakończonym kwartale przychody Nvidia wyniosły 39 ponad miliardów dolarów, a zysk na akcję wniósł 89 centów. Segment centrów danych, kluczowe źródło przychodów firm osiągnął 35 miliardów dolarów przychodu. Prognozy na pierwszy kwartał roku fiskalnego 2025 zakładają z kolei przychody na poziomie 43 miliardów dolarów, a prognozowane przychody z nowego hitu firmy procesorów BlackWell również przebiły oczekiwania o kilka miliardów dolarów. Jednocześnie spółka ostrzegła przed niższymi marżami zysku, które mają wynikać głównie z kosztów związanych z szybkim wprowadzeniem układów Blackwell na rynek. Wyniki więc były lepsze od prognoz i okej, nie pobiły ich tak spektakularnie jak do tej pory. Właściwie od siedmiu kwartałów pozytywne zaskoczenie na przychodach i na zysku maleje. No ale w tym też nie ma nic dziwnego, bo analitycy po prostu nauczyli się już coraz bardziej podnosić swoje oczekiwania dla Nvidia. Spółka jest niezmiennie największym beneficjentem bumu na sztuczną inteligencję. podwoiła przychody w ciągu ostatniego roku i to po tym jak wcześniej również je podwoiła w stosunku do 2022 roku. Pomimo obaw o spowolnienie wydatków na infrastrukturę AI, kluczowi klienci jak Microsoft utrzymują zdanie, że będą wydawać kasę na centra danych na potęgę. A Jensen Huang, szef Nvidia podkreślił, że model Deepsik wymagający intensywnych zasobów obliczeniowych może nawet zwiększyć popyt na układy Nvidia jeszcze bardziej. Ja naprawdę rozumiem, że wiele osób spanikuje widząc rynkową reakcję na poziomie -8%, ale jeśli ktoś widzi takie słupki wzrostu przy zapowiedzi kolejnych wzrostów i gigantycznych nakładach inwestycyjnych ogłoszonych przez wielkie firmy technologiczne, no to moi [Muzyka] drodzy, Nvidia jest dziś naprawdę realnie tańsza niż była nawet 2 lata temu. Im szybciej jako inwestor zrozumiesz koncepcję wyceny i tego, że cena to nie jest wycena, tym lepsze wyniki zaczniesz osiągać. A tymczasem publiczny, agresywny portfel akcyjny buja jak szalony. Dynamiczna rynkowa wyprzedaż sprowadziła wynik z plus 12% od stycznia, jeszcze tydzień temu do zaledwie 5% na plusie. Mówimy oczywiście o wyniku od stycznia 2025 roku. No taka jest, moi drodzy, specyfika agresywnego portfela. Trzeba się z tym liczyć. Tylko co dalej? Od 2024 roku portfel dalej daje około 48- 49% zysku i mocno bije indeksy. A z tej przeceny nic sobie nie robię. A panel, jak cudownie to brzmi. Cieszę się, że w punktu udało się lekko zrealizować tydzień temu część zysku na Alibabie, gdzie trafiliśmy niemal idealnie w lokalny szczyt, a reszta pozycji pozostaje tutaj niezmieniona. Ale w tym tygodniu, który jest za nami, no ciężko było nie wykorzystać takiej przeoceny na rynku. Dlatego comiesięczną dopłatę do tego portfela zrobiłem jednak dwa dni przed czasem. Dodam jeszcze tylko dla niewtajemniczonych, że publiczny portfel Freedom 24 to jeden z dwóch publicznie prowadzonych dla was portfeli. Jednym z nich jest publiczny portfel kwartalny oparty o fundusza ETF, którego najnowsza aktualizacja była opublikowana 12 stycznia i następna będzie w kwietniu, na początku kwietnia i który to w 4 lata dał ponad 160% zysku. No to jest nie tylko stopa zwrot lepsza od szerokich indeksów, ale też osiągnięta przy o wiele mniejszej zmienności. Więc sukces i sukces. Z kolei portfel Freom 24 to jest portfel o wiele bardziej agresywny. Oparty jest o indywidualne spółki zagraniczne i ma on udowadniać, że da się naprawdę da się w długim terminie wygrywać z szerokim rynkiem akcji, jeśli tylko się na tym ktoś zna albo wie skąd czerpać odpowiednią wiedzę w tym temacie. Do tego portfela wpłacam co miesiąc nowe 600 €. No teraz wpłaciłem ciut wcześniej, więc jak na razie uzbierało się tam 9600 € czystego kapitału. I swoją drogą prowadzimy też trzy inne portfele zamknięte, dostępne jedynie dla czytelników na dnarynków.pl, których łączna wartość to już na dzisiaj ponad 3,5 miliona złot. Zgadza się, ukradłem, ale tylko frajer by nie skorzystał. Są tam duże pieniądze, jest dużo emocji, ale jest też bardzo, bardzo dużo nauki i tylko naukę jestem wam w stanie zagwarantować. W każdym razie w ostatniej aktualizacji publicznego portfela Freedome 24 sprzed tygodnia, jak wspomniałem, zrealizowałem częściowy zysk na Alibabie i za te uwolnione 1200 € dokupiłem wtedy kolejną akcję New Holdings Marathon Digital Holdings oraz Blocka po 400 € każda. W tym tygodniu z kolei wpłacone 600 € skierowałem głównie na zakup akcji Google, na dokupienie akcji Google, które uważam naprawdę za wybitnie przecenione. Google notowane jest, słuchajcie, na wskaźnikach rzędu przyszłorocznej ceny do zysku na poziomie 17. No dajcie spokój. Ja obok takiej okazji na pewno nie przejdę obojętnie. Przestrzegam was jednak, że to jest ogólnie portfel bardzo ryzykowny. Jeśli ktoś ma niską tolerancję na ryzyko, to absolutnie nie powinien się nim w żadnym stopniu inspirować. W każdej chwili jednak jeśli ktoś jest zainteresowany, to można go podejrzeć w linku, który znajdziecie w opisie tego nagrania. Jeśli jednak czujecie, że chcielibyście spróbować, no to analogiczny portfel na pewno będziecie w stanie odzwierciedlić na koncie we Freedom 24, gdzie znajdziecie wszystkie te instrumenty. No i możecie nawet część z tych akcji dostać kompletnie bezpłatnie, bo zakładając konto Freedom24 z linka w opisie, po dokonaniu wpłaty depozytu możecie odebrać od trmowych akcji o wartości nawet 800 $ar każdyć. Spieszyć też powinna się Komisja Europejska, która co prawda przedstawiła w tym tygodniu plan, który łączy ambitne cele klimatyczne z poprawą konkurencyjności przemysłu w Europie. No ale no no średnio to wygląda. Unia Europejska zamierza wesprzeć sektory, które walczą z wysokimi kosztami energii i barierami inwestycyjnymi, proponując między innymi przyspieszenie rozwoju odnawialnych źródeł energii oraz wprowadzenie nowych mechanizmów obniżających rachunki za te energie. Przemysł europejski od jakiegoś czasu już naciska na obniżenie kosztów energii i uproszczenie regulacji, zwłaszcza w obliczu polityki Donalda Trumpa, który to wycofał Stany Zjednoczone z celów klimatycznych i doprowadził do realnego ryzyka eskalacji wojny handlowej. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula Vlen powiedziała: "Wiemy, że europejskie firmy nadal napotykają zbyt wiele przeszkód, od wysokich cen energii po nadmierne obciążenia regulacyjne." Celem Clean Industrial Deal jest usunięcie tych barier i stworzenie silnego biznesowego argumentu dla Europy. Brzmi pięknie, ale przemysł energochłonny w Europie pozostaje jednak dość sceptyczny. Dyrektor generalny Hansmen Korp Peter Hunsman wskazał, że komisja nie przedstawiła w zasadzie żadnych konkretnych rozwiązań. poprawiających konkurencyjność. Strategia obejmuje elastyczniejsze zasady pomocy państwa, nowe regulacje przyspieszające wydawanie pozwoleń na odnawialne źródła energii czy pakiet reform dla europejskich sieci energetycznych. Przewidziano też aktualizację regulacji dotyczących wodoru niskoemisyjnego, co ma z kolei zwiększyć pewność regulacyjną dla producentów. Wonderl spotka się w środę, w kolejnym tygodniu w Vanwerpi z liderami przemysłu, którzy rok temu podpisali deklarację wzywającą Unię do obniżenia kosztów energii, uproszczenia regulacji. No mimo tych apeli, zdaniem na przykład Jim Radcliffa, prezesa Inos Group, Europa nie podjęła na razie wystarczających działań, żeby zatrzymać spadek konkurencyjności przemysłu. W swoim otwartym liście ostrzegł, że branża chemiczna warta bilion euro stoi na skraju wyginięcia. Yyy, wbrew sporym oczekiwaniom w całym pomyśle zabrakło jednego, głównie odwrotu od DSG i jakiegoś impulsu fiskalnego. A jakby tego było mało, to zapowiedziane zmiany mają być wprowadzane przez kolejne dwa lata. Dokumenty, które są przedstawione to dopiero propozycja Komisji Europejskiej. Teraz zajmą się nią Parlament Europejski, Rada Unii Europejskiej. W tle będą rozmowy międzynarodowe i tak dalej. No więc całość wygląda trochę karykaturalnie, bo zmiany, które miały być źródłem deregulacji, same będą mielić się w aparacie urzędniczym przez lata. No co tylko w sumie podkreśla skalę problemu, z jakim walczy teraz Europa. Niedawny artykuł Wall Street Journal zwrócił uwagę na rosnące uzależnienia amerykańskiej gospodarki od wydatków najzamożniejszych obywateli. Otóż obecnie 10% najbogatszych gospodarstw domowych odpowiada za prawie 50% całej konsumpcji, a to jest historyczny rekord i znaczący wzrost w porównaniu do 36% trzy dekady temu. Wzrost wartości aktywów finansowych, wzrost wartości nieruchomości, rynków kapitałowych. Wszystko to sprawia, że grupa społeczna najzamożniejszych może wydawać coraz więcej, napędzając wzrost gospodarczy, nawet wtedy, gdy reszta społeczeństwa musi ograniczać swoją konsumpcję. W efekcie wydatki tej grupy stanowią już niemal 1/3 amerykańskiego PKB, co oznacza, że ewentualne wstrząsy na rynkach finansowych mogą mieć znacznie poważniejsze konsekwencje dla gospodarki niż to miało miejsce w przeszłości. Tak silne uzależnienie wzrostu gospodarczego od jednej tylko grupy niesie ze sobą bardzo istotne ryzyko makroekonomiczne. W ostatnich latach wydatki najzamożniejszych wzrosły o 58%, podczas gdy dla 80% pozostałych gospodarstw domowych wzrosły jedynie o 25%, co w zasadzie ledwo nadąża za inflacją. Duża dysproporcja oznacza, że w przypadku spowolnienia dla rynku akcji czy dla rynku nieruchomości główna siła napędowa gospodarki może gwałtownie osłabnąć, bo bogatsza część społeczeństwa jest o wiele bardziej uzależniona od właśnie tych rynków niż od jakiegokolwiek innego. Dodatkowo część wysokodowych konsumentów, zwłaszcza osoby zatrudnione w administracji publicznej oraz kontraktorzy rządowi, którzy stanowią około 25% tej grupy, może ograniczać wydatki w obawie przed przyszłą niestabilnością na rynku pracy. związaną chociażby z cięciami budżetowymi czy redukcjami etatów, za które odpowiedzialny jest Dodge. Choć jest to oczywiście jedynie spekulacja, no to warto pamiętać, że amerykański rynek pracy jest o wiele bardziej elastyczny niż europejski, co oznacza, że lęk sam przed utratą zatrudnienia już może mieć większy wpływ na wydatki tej grupy. Jeszcze w kontekście na przykład ostatnich danych o zaufaniu konsumentów, to jest taki index conference board, który spadł o prawie 7 punktów procentowych do najniższego poziomu od czerwca i zanotował największy miesięczny spadek od 2021 roku. Warto zastanowić się na ile ten wskaźnik rzeczywiście oddaje dziś realny obraz gospodarki. No bo jeśli 10% najbogatszych odpowiada za połowę konsumpcji, to klasyczne badanie nastroju konsumenta może nie być w pełni miarodajnym barometrem dla oceny kondycji w ogóle gospodarki. Y, w metodologii odpowiedzi wszystkich respondentów traktowane są równorzędnie, mimo że ich sytuacja finansowa, wzorce wydatkowe i wpływ na gospodarkę mogą się, jak widać bardzo, bardzo od siebie różnić. Węgierski rząd zapowiedział ograniczenie marsz detalicznych jako pierwszy krok, który może ostatecznie doprowadzić do ponownego wprowadzenia cen maksymalnych na podstawowe produkty spożywcze. Minister w kancelarii węgierskiego premiera poinformował o tym podczas konferencji prasowej w Budapeszcie, nie podając jednak szczegółów dotyczących wpływu tej decyzji na sektor handlowy. W styczniu roczna inflacja na Węgrzech wzrosła do 5,5%, osiągając najwyższy poziom od 13 miesięcy. Głównymi czynnikami napędzającymi ten wzrost była wtedy drożająca żywność i usługi. Taka sytuacja zaostrzyła kryzys kosztów życia, który wpłynął na spadek poparcia dla rządzącej partii Fidesz, premiera Wiktora Orbana. Na półtora roku przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na drugi kwartał 2026. Inflacja w kraju przyspieszyła szybciej niż oczekiwano, a to też z kolei skłoniło bank centralny do przyjęcia bardziej restrykcyjnej polityki monetarnej. No bo wzrost cen konsumpcyjnych na poziomie 5,5% w styczniu w porównaniu do 4,6% w grudniu był wyższy od Mediany Prognoz, która to wynosiła zaledwie 4,8%. Więc te dane są szczególnie niepokojące, zwłaszcza w ujęciu miesięcznym, bo ceny wzrosły o ponad 1,5%. Dla porównania w Polsce takiego odczytu nie widzieliśmy od stycznia 2023 roku, więc różnica jest dość istotna i chociaż bank centralny przewidywał, że inflacja osiągnie swój szczyt w styczniu, zanim zacznie spadać, no to najnowsze dane budzą obawy, że te oczekiwania inflacyjne mogą się utrwalić na jednak trochę wyższym poziomie, a to może z kolei zwiększać presję na premiera Orbana, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów. Po publikacji danych inflacyjnych inwestorzy wykluczyli możliwość obniżek stóp procentow ciągu najbliższych trzech miesięcy, chociaż nadal przewidują niewielką obniżkę w dalszej części 2025 roku. A w tym wszystkim premier Orban, którego ewidentnie partia traci poparcie w sondażach, wcześniej ogłosił zwycięstwo nad inflacją, która 2 lata temu sięga niemal 26%. No tylko, że ograniczenie marży sprzedawców detalicznych jest dość krótkowzroczne i może tylko pogorszyć sytuację. Jeśli za bardzo ograniczy się biznes, to może doprowadzić do spadku podaży, do zwolnień, do kryzysu w jakiejkolwiek branży. W skrajnych sytuacjach zamrożenie cen energii może prowadzić do po prostu tego, że nie opłaca się prowadzić jakiejś działalności gospodarczej, a wtedy produkty zaczną się pojawiać na czarnym rynku, gdzie będą jeszcze droższe, bo sprzedawcy będą uwzględniać nie tylko inflację, ale też ryzyko związane z prowadzeniem takiej działalności. To wszystko w tym fineku, który powstał dzięki partnerowi odcinka Freom 24. A jeśli uważasz go za wartościowy, pomóż znaleźć go innym. Kliknij łapkę w górę, zostaw suba, napisz jakiś komentarz o tym, co myślisz o poruszonych tu tematach i pamiętaj też, że na innych naszych social mediach często pojawiają się również treści, których nie znajdziesz nawet na YouTubie, więc również warto je śledzić. Linki do wszystkiego są oczywiście w opisie tego filmu. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]
