Boisz się bańki AI? Odkryj 5 ETF-ów na spokojne inwestowanie
Strach przed bańką AI paraliżuje wielu inwestorów, mimo rosnącego rynku. Ten film pokazuje, jak pozostać na giełdzie bez dominacji spółek technologicznych jak Nvidia czy Microsoft. Autor analizuje 5 ETF-ów oferujących dywersyfikację, stabilność i mniejszą ekspozycję na hype AI, opierając się na historycznych danych i wycenach.
1. S&P 500 Equal Weight (Równoważony indeks)
- Równy udział każdej spółki z S&P 500 (ok. 0,2% dla gigantów).
- Mniejszy wpływ top 10 firm (3% vs 40% w standardowym).
- Antyhype’owy, stabilniejszy, ale wolniejszy w wzrostach tech.
2. iShares Edge MSCI USA Value Factor
- Skupia value tech (Cisco, Intel, AT&T).
- Niskie wyceny (P/B, P/E, P/FCF), dojrzałe biznesy.
- Ryzyko: cykliczność, słabsze wzrosty (np. problemy Intela).
3. iShares S&P Healthcare
- Defensywny sektor zdrowia: pharma, sprzęt medyczny, ubezpieczenia.
- Stabilny popyt ze starzeniem społeczeństwa, niska korelacja z AI.
- Ryzyko regulacji cen leków; niedawna korekta wycen.
4. iShares Emerging Markets Dividend
- Dywidendy 6,5-8,5% z EM (banki, surowce).
- Tanie wyceny, rozproszenie geograficzne.
- Ryzyko walut/polityczne; słabszy wzrost vs S&P 500.
5. Xtrackers MSCI World Consumer Staples
- Dobra pierwszej potrzeby (żywność, higiena).
- Niska zmienność (spadek 18% w bessie 2022 vs 35% Nasdaq).
- Wysokie wyceny (P/E do 37), wolny wzrost.
Autor podkreśla: nie uciekaj z rynku – historia pokazuje straty przy timingu. Rekomenduje Equal Weight i Healthcare do portfela emerytalnego. Idealne dla defensywnego inwestora. Sprawdź XTB (bez prowizji do 100k EUR, IKE/IKZE bez Belki). (1098 znaków)
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Wyobraź sobie, że przez ostatni rok unikałeś spółek AI, bo na pewno bańka, a Nvidia szła w górę, a Google rosło, a portfele innych rosły, a ty siedziałeś na gotówce i czekałeś na krach i patrzyłeś jak rynek odjeżdża i nie jesteś sam. Setki tysięcy, a może i miliony innych inwestorów czuły się dokładnie tak samo, bo strach przed powtórką z dotcomów był silniejszy niż dane, niż wyceny, niż zdrowy rozsądek. I właśnie dlatego zrobiłem ten materiał już nawet nie po to, żeby przekonywać cię, że nie ma bańki AI. To mi się na razie znudziło. Tylko po to, żeby pokazać ci, że nawet jeśli boisz się tej bańki AI, to nie musisz chować się z portfelem pod łóżkiem. Są takie ETFy i takie rozwiązania, które pozwalają być na rynku bez bycia zakładnikiem technologii. Stabilniej, spokojniej, bardziej defensywnie, bez FOMO, bez paniki, bez konieczności przewidywania przyszłości. Więc jeśli jesteś taką osobą, to ten materiał naprawdę jest dla ciebie. Zaczynamy. Inwestuj bez prowizji do 100 000 EUR miesięcznie, a do tego bez podatku belki, jeśli tylko wybieresz konto IKE lub XZ. Takie możliwości daje ci partner odcinka XTB. A dodatkowo możecie też odebrać, o, a daleko schowałem. Możecie też zapisać się, żeby odebrać mój wykład z XTB Masterclass, który wygrał całe XTB Masterclass, więc link w opisie. Klikajcie i za darmo oglądajcie. A partnerem technologicznym tego kanału jest HP, producent takich oto drukarek, na których można sobie wydrukować kartki z napisem miejsce na twoją reklamę. Więc jeśli chcecie też, żeby tutaj była wasza reklama, to proszę bardzo, tu nie muszą leżeć książki. I tak już to dawno przeczytałem. Tu może być wasza reklama. Może na przykład, nie wiem, co tam jeszcze jest, telefon, o, komórkowy na przykład, może fax, ktoś chciałby, no tam, o, a to jest wydrukowane na drukarce HP Smartank. Kupujcie drukarki, link w opisie. Inwestuj lepiej, mądrzej i z większym spokojem. Doąż do strefy premium DNA, podobnie jakż ponad 3900 innych inwestorów. To najlepsze miejsce do świadomego zarządzania swoim kapitałem i swoimi oszczędnościami. Dzięki za już 93 000 waszych subskrypcji. To nas wiele znaczy. Jeśli jeszcze nie jesteście z nami, to teraz jest najlepszy moment, żeby to zrobić. Kliknijcie suba i pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać. Strach przed bańką AI nie wziął się znikąd. To prawda, kiedy widać, że największe spółki technologiczne rosną jak na sterydach, a Nvidia potrafi dodawać do kapitalizacji więcej w jeden kwartał niż większość krajów robi PKB, no to mózg automatycznie otwiera szufladkę. To już było. Faktycznie bańka docomów zostawiła wśród inwestorów wielką traumę i ta trauma odżywa za każdym razem, kiedy tylko coś rośnie. Problem w tym, że historia nie kopiuje się tak mechanicznie. W 2000 roku spółki internetowe miały strony internetowe, a dziś firmy z sektora AI mają produkty, przychody, zyski, realne zastosowanie w biznesie. Popyt na moc obliczeniową nie jest bajką i pieśnią przyszłości. To jeden z najbardziej namacalnych trendów dziś w gospodarce. Producenci GPU nie nadążają z produkcją, bo popyt jest tak duży. Amazon, Meta, Microsoft, Google, wszyscy już pokazują oszczędności, które wynikają z wykorzystania AI. I co więcej, wyceny spółek cały czas nie oderwały się od rzeczywistości, zwłaszcza już jeśli mówimy o szerokim rynku. Spółki dowożą wyniki. Wyniki, których tempo wzrostu faktycznie uzasadnia wyższe mnożniki do wycen. Zresztą jak chcecie nawet posłuchać na temat więcej to niedawno na kanale omawiałem zresztą ostatnie wyniki Nvidia, gdzie szerzej odnosiłem się akurat do wyceny samej Nvidia. Więc skąd jest ten strach wśród inwestorów? No bo rynek rośnie według nich za szybko jak na standardowe ludzkie poczucie normalności, zwłaszcza tej zbudowanej przez ostatnie 10-15 lat. Kiedy coś raptem się podwaja w rok, a potem znowu, no to nawet rozsądne wyceny wyglądają dla wielu podejrzanie. Do tego media żyją z dramatów, więc każdy nagłówek o bańce się klika lepiej niż normalna spokojna analiza. I tu jest cała prawda. Ludzie boją się nie dlatego, że mamy bańkę, tylko dlatego, że tempo zmian wyprzedza ich umiejętność do adaptacji. A jak ktoś się nie czuje z tym komfortowo, no to naturalnie zaczyna szukać czegoś innego. Ja nie chcę wam już naprawdę po raz 50 teraz mówić, że nie ma bańki AI, bo niektórzy i tak są niemożliwi do przekonania. Trudno, wasza strata, ale przygotowałem coś i dla takich osób, bo najgorsza decyzja, jaką może podjąć inwestor przestraszony bańką AI, to wychodzić kompletnie z rynku. I historia jest w tej kwestii brutalnie prosta. Ci, którzy próbują idealnie odgadnąć moment wejścia i wyjścia z całego rynku, kończą z gorszym wynikiem niż ci, którzy po prostu na nim byli w jakiejś byle sensownej formie. Na tym wykresie, który macie teraz, widać dobrze, że w latach 2000-2019 wystarczyło przegapić przypadkiem najlepszych 5 dni na rynku, żeby wasz wynik z całego tego okresu pomniejszył się kolosalnie. I wydaje się to nie intuicyjne, ale tak działa procent składany. Dlatego jeśli ktoś nie czuje się komfortowo z wysoką ekspozycją na sztuczną inteligencję, z wysoką ekspozycją portfela na wielkie technologie, to rozwiązaniem nie jest chowanie się w gotówce. To najgorsza opcja. Rozwiązaniem jest tak zbudowanie takiego portfela, który ograniczy wam udział takich spółek, ale wciąż będzie dawał realny udział w globalnym wzroście gospodarczym. No i tu pojawiają się trzy podejścia, które mają sens. dywersyfikacja przez styl wagę, sektorowe ETFy defensywne albo rynki i segmenty, które AI omija szerokim łukiem. Celem portfela nie powinno być stworzenie czegoś antyztuczna inteligencja, żeby robić na złość Nvidia i Microsoftowi, które średnio interesuje wasze zdanie. Celem powinno być zbudowanie czegoś, co pozwala wam spać spokojnie, a jednocześnie nie odcina od przyszłych wzrostów gospodarki. Bo strach to nie jest strategia inwestycyjna. Strategią może być dopasowanie portfela tak, żeby emocje nie rozwalały wam procesu. No i po to powstała ta lista ETFów z tego odcinka, bo każdy z nich rozwiązuje pewien problem. Problem, który można zdefiniować jako boję się bańki, ale nie chcę stać z boku. I teraz przejdźmy sobie do konkretów. Zaczniemy od funduszu, który rozkłada S&P 500 na równe części, żeby odsunąć trochę od portfela dominację gigantów sztucznej inteligencji. SNP equal weight. Jak ktoś się boi bańki AI, ale nie chce się odcinać od amerykańskiej giełdy, to wersja Equal Wave dla S&P 500 to najprostszy sposób, żeby zmniejszyć sobie wpływ gigantów technologicznych. Zamiast klasycznego indeksu, w którym kilka największych spółek kontroluje cały wynik, tutaj każda firma ma taki sam udział. NVIDIA, Apple, Microsoft, cała reszta wielkiej technologicznej paczki nie dominuje portfela. Ich wpływ jest dokładnie taki sam jak wpływ firmy, która będzie produkować śrubki, o ile jest w tym indeksie. Nie wiem czy jest taka. W klasycznym indeksie ważonym kapitalizacją największe spółki mają największy wpływ na wynik, więc im większa firma tym większy jej udział. Dlatego ruchy Nvidia, Apple czy Microsoftu potrafią przesuwać całym indeksem, nawet jeśli pozostałe setki spółek stoją w miejscu. Ale w wersji równoważonej Equal Wave działa to zupełnie inaczej. Każda spółka ma taki sam udział, niezależnie od tego, czy jest gigantem za bilion dolarów, czy średniakiem z no niższej półki na tyle, ile niższa może być. I dzięki temu ten indeks nie jest zakładnikiem kilku największych podmiotów. Wynik tego indeksu odzwierciedla bardziej taką średnią temperaturę całego rynku, nie nastroje wokół największych gwiazd rynku. I to sprawia, że ten ETF jest też dużo bardziej antyhaypowy niż taki zwykły S&P 500. Jeśli ktoś nie ufa dynamicznym trendom i woli traktowanie wszystkich trendów jakby tak samo, no to to jest jego naturalny kierunek. To oczywiście ma swoją cenę, bo Equal Wave ma dużo mniejsze momentum, co w praktyce oznacza, że gdy największe spółki ciągną rynek w górę, tak jak to robią technologia EAI od wielu, wielu lat, no to equal wave zostaje trochę z tyłu. Nie dlatego, że to zły ETF, tylko dlatego, że odcina się wagą od największych zwycięzców. No ale w zamian dostaje ogromną porcję średniaków, które często idą po prostu trochę wolniej. No ale też w efekcie nie ma aż takich obsunięć od szczytów. To jest rozwiązanie dla inwestora, który chce być na rynku, ale nie chce, żeby jego portfel był zakładnikiem spółek o największej kapitalizacji, które są teraz powiązane z technologią. Jeśli boicie się koncentracji, no to Equal Wave rozwiązuje ten problem w taki najbardziej prozaiczny, elegancki sposób, a jednocześnie daje jakąś ekspozycję nawet na tą technologię, tylko w bardzo ograniczony sposób. I żeby zobrazować wam jak to wygląda w praktyce, to w klasycznym indeksie S&P 500 top 10 pozycji waży około 40%. Sama Nvidia zajmuje 8% indeksu, a w indeksie równoważonym każda taka spółka waży około 0,2%. I topowe 10 pozycji nie przekracza 3% udziału w całym indeksie. Gdybym to ja miał wybierać dziś jeden z tych ETFów, które tu będą do swojego portfela emerytalnego, publicznie prowadzonego w XTB, to postawiłbym właśnie na Equal Wave. Publiczny portfel emerytalny to jest portfel, do którego co miesiąc wpłacam 2500 zł. Obecnie są tam akcje GPW, MSCI i ETF na sektor półprzewodników. Nie ma tam jednak obecnie wolnej gotówki, bo wszystko wydałem na sektor półprzewodników, więc na pewno do początku grudnia nie pojawi się tam nic nowego, ale equal wave to byłby jeden z bezpieczniejszych emerytalnych wyborów. Ten portfel możecie sobie bez problemu podejrzeć, jak i wszystkie inne portfele. Link jest w opisie do tego portfela i używane w nim instrumenty na pewno bez problemu znajdziecie dostępne u partnera tego odcinka w XTB i tam możecie je kupić bez podatku, belki, nawet jeśli tylko skorzystacie z konta Pixe, a na pewno nawet jak nie korzystacie z konta Pixe, możecie je kupić bez prowizji do 100 000 € obrotu miesięcznie. A i możecie też odebrać nagranie z mojego wystąpienia na XTV Masterclass, które wygrało waszymi głosami. Dlaczego nie umiecie analizować spółek technologicznych? Za darmo, link w opisie. To też dobry most do kolejnego podejścia, bo jeśli równoważenie całego rynku to za mało i ktoś chce jeszcze bardziej odsunąć się od AI, to wchodzimy w świat stylów faktorowych zarządzania portfelem. Tam czeka na was ETF z wyraźnym przechyłem w stronę tak zwanego value, wartości Isares Edge MSCI USA value. Ten ETF to jest taki bardzo dobry przykład tego, jak bardzo myląca potrafi być intuicja. Value wielu osobom kojarzy się z ucieczką od technologii. Tutaj tak nie jest i wystarczy rzucić sobie okiem na top 10 pozycji tego ETF. Cisco, Intel, AT&T, Verizon, Applied Materials. To przecież solidny technologiczno-komunikacyjny zestaw, tylko kompletnie inny niż Nvidia, Broadcom czy różne hyperskaleowe gwiazdy sztucznej inteligencji z rynku. I właśnie na tym polega sens tego funduszu. On nie omija technologii całkowicie. On wybiera sobie taki inny kraniec tej technologii. Nie interesują go firmy rosnące w tempie rakiety wyceniane pod przyszłość. Woli te, które mają niskie wyceny i bardziej ugruntowaną pozycję w teraźniejszości. To takie value pod względem metodologii, a nie stereotypu. I kluczowe jest to, jak ten fundusz dobiera spółki. Indeks Iss USA Value używa trzech zmiennych fundamentalnych. Ceny do wartości księgowej, ceny do zysku i ceny do przepływów pieniężnych. Do tego stosuje wagowanie, które faworyzuje spółki wyglądające na ten na najbardziej niedoszacowane względem fundamentów, a to automatycznie kieruje portfel w stronę firm, które mają za sobą lata inwestycji, duży majątek trwały, dojrzały biznes, mniejszy komponent tak zwanego equity Story, tej narracji, która może się wytworzyć, która bardzo szybko wynosi spółki w górę i bardzo szybko potrafi je zbijać na dół. Mocną stroną jest to, że taki portfel dużo mniej zależy od spółek AI i takich hypergow spółek. Dla kogoś, kto nie czuje się komfortowo za jaj, to jest bezpieczniejsza alternatywa, która pozwala być na rynku, ale bez jazdy na rollercoasterze emocji wysią, >> który jest związany z tymi najbardziej rozgrzanymi spółkami i zawsze będzie, ale ma swoje słabości. No value nie jest magicznym amuletem. Wiele spółek trafia tu dlatego, że utknęły na pewnym etapie swojego rozwoju, a rynek ukarał je za to niższymi wycenami. Więc te spółki są tanie, ale często nie bez powodu. Najlepszym przykładem jest obecność Intela na drugim miejscu tego funduszu. No to jest firma, która dała się wygryźć z rynku i ma poważne problemy. Gdyby nie ostatnie rządowe wsparcie, to miałaby problemów jeszcze więcej. I jasne, w przyszłości może się to zmieni. Już się trochę zmieniło, ale to nie jest skala firmy i jakości firmy, jaką prezentuje teraz AMD czy Nvidia. I co więcej, branże telekomunikacyjne, półprzewodniki starszej generacji czy producenci sprzętu to są sektory, które na pierwszy rzut oka mogą wyglądać stabilnie i nudno, ale cykliczność tutaj też potrafi być brutalna, bo telekomy funkcjonują w środowisku wysokich kosztów infrastruktury i niskiej marży. Każda modernizacja sieci to gigantyczny wydatek, który często nie przełoży się szybko na proporcjonalny wzrost przychodów. A firmy produkujące z kolei starsze generacje chipów sąskazane na sinusidę popytu, bo raz rynek zamówi wszystko, bo klienci boją się braków. Pół roku potem przychodzi nadpodaż, spadają ceny, marże i zamówienia. Producenci sprzętu też mają podobny problem. Kiedy gospodarka zwalnia, firmy odkładają modernizację, odkładają zakupy, które nie są pierwszej potrzeby, a to potrafi jednym ruchem przyciąć przychody takich firm o kilkanaście procent. To nie są oczywiście branże, które upadają z dnia na dzień, ale jeśli już wchodzą w słabszą fazę cyklu, to potrafią ciążyć portfelowi przez długie kwartały. Ten ETF ma więc szansę jako taki wybór dla inwestora, który chce ograniczyć wpływ AI, ale ogólnie nie chce rezygnować z ekspozycji na jakąś szeroko rozumianą technologię jako fundament współczesnej gospodarki. To jest dalej technologia po prostu starsza i spokojniejsza. A skoro przechodzimy w stronę stabilności, no to naturalnym kolejnym krokiem jest sektor, który od lat uchodzi za defensywny filar całego rynku. Ochrona zdrowia. Isheres S&P Healthcare. Ochrona zdrowia to jest jeden z najbardziej racjonalnych kierunków podążania dla takiego inwestora, który nie lubi AI. ETF skupia spółki z szerokiego spektrum zdrowotnego, od firm farmaceutycznych przez producentów sprzętu medycznego, po dostawców usług ubezpieczenia zdrowotne. Wspólny mianownik jest tu taki sam. stabilne zapotrzebowanie, popyt, relatywnie przewidywalne przychody, niska korelacja z cyklami technologicznymi. Najważniejszą cechą sektora healthc ogółem jest to, że jego dynamika wynika z czynników długoterminowych, a nie z rynkowej mody, bo starzejące się społeczeństwo to rosnące koszty leczenia to coraz większa liczba chorób przewlekłych i to są trendy strukturalne. W praktyce oznacza to, że popyt na leki, urządzenia diagnostyczne, procedury medyczne jest bardziej stabilny niż większość segmentów gospodarki. I co więcej, jeśli chodzi o ochronę zdrowia, to ludzie nie rezygnują z wydatków w tym sektorze tak łatwo, jak mogą zrezygnować chociażby w segmencie technologicznym. Łatwo odpuścić sobie modernizację w postaci obecnie nowej aplikacji, ale ciężej odmówić sobie leczenia. Szczególnie, że bardzo często za to leczenie i tak płaci ubezpieczyciel, a nie bezpośrednio pacjent. Jednocześnie ten ETF jest dobrze zdywersyfikowany. Branża zdrowotna nie jest jednolita. Inaczej zachowuje się Big Farma, inaczej biotechnologia. jeszcze inaczej firmy usługowe i operatorzy szpitali, ale sektor zdrowotny ma też swoje wady i okresowe turbulencje i największym ryzykiem tu są regulacje, zarówno w kwestii cen leków, jak i w kwestii refundacji procedur. Każde nowe prawo może zmienić rentowność poszczególnych segmentów rynku, co inwestorzy obserwują dość dobrze przez ostatnie lata, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Zresztą właśnie w trakcie ostatniego roku takie ryzyko się dla takich spółek zmaterializowało. Wyceny spółek z sektora opieki zdrowotnej w Stanach były jeszcze kilka miesięcy temu rekordowo niskie, bo cała branża drżała przed tym, w jaki sposób Trump zamierza obniżyć ceny leków w Stanach. Dziś Isn Healthcare jako ETF jest praktycznie na tych samych poziomach, co jeszcze nieco ponad rok temu. Słaby sentyment do sektora sprawił, że miał wyjątkowo ciężki rok, szczególnie na tle tych największych rynkowych gwiazd. Ale ostatnie miesiące pokazały, że w takiej defensywie może być mocna siła. To jest ETF, który jest sensowną opcją dla inwestora, który nie chce rezygnować z ekspozycji na jakąś formę innowacji, ale nie chce zmienności związanej z rynkiem sztucznej inteligencji. No to teraz przechodzimy sobie do kolejnej kategorii. Rynków, które z AI mają wspólnego jeszcze mniej. Ishares emerging Markets, Dividend. To jest ETF, który ma zupełnie inny zestaw ryzyk i szans niż klasyczne fundusze skupione na rynkach rozwiniętych, bo w centrum uwagi są spółki z Emerging Markets, które regularnie wypłacają dywidendy. To jest mieszanka, która w praktyce daje portfel o bardzo specyficznym profilu niższych wycen, stabilniejszych przepływów pieniężnych, większego rozproszenia geograficznego. Największa różnica w stosunku do funduszy skupionych na USA to struktura gospodarek, z których pochodzą te spółki. Tu duży udział mają banki, firmy surowcowe, energetyczne, starsze telekomy, sektory typowe dla rynków wschodzących, ale jednocześnie często bardziej konserwatywne w prowadzeniu swojego biznesu. I kluczową zaletą tego ETFU jest wycena, bo spółki z Emerging Markets od lat pozostają dużo tańsze od swoich odpowiedników ze Stanów Zjednoczonych czy Europy, a w segmencie dywidendowym ta różnica bywa jeszcze bardziej widoczna. Dla wielu inwestorów kluczowa powinna tu być dochodowość tego ETF. Przez ostatnie 5 lat stopa dywidendy z tego funduszu wynosiła między 6,5 a 8,5%. To naprawdę więcej niż zapłacą wam niejedne obligacje. Jednocześnie trzeba tylko pamiętać, że emerging Markets to rynki, gdzie duże znaczenie mają czynniki pozabiznesowe. Jest ryzyko polityczne, są zmienne kursy walutowe, są niestabilne systemy prawne. Wszystkie te elementy potrafią wpływać na wyceny niezależnie od fundamentów spółek. A to nie jest koniec problemów. Wiele z tych firm jest po prostu kolosami, które już funkcjonują na rynku pozbawionym potencjału wzrostu. Jasne, wypłacają dywidendy, spore, ale sam kurs akcji nie oferuje super atrakcyjnego wzrostu w długim terminie. W trakcie ostatnich 5 lat ten fundusz dał zarobić 37% w nieząc dywidend, a S&P 500 ponad 100%. Jasne, to jest dobry fundusz dla ludzi, którzy boją się AI, ale czy to jest najlepszy fundusz, jaki mogą dziś wybrać? No tu już będzie trochę gorzej, ale tak to często bywa. No wysoka stopa dywidendy koreluje z tym, że potencjał samego wzrostu akcji jest mizerny. Coś za coś. Ja bym osobiście w ogóle takiego funduszu nie tykał, ale jak ktoś jest fanem dużych dywidend, to czemu nie. A teraz pora na ostatniego zawodnika. Xtrackers MSCI World Consumer Staples w teorii jeden z najbardziej bezpiecznych w cudzysłowie sektorów w klasycznym podziale rynku ale też jeden z najbardziej problematycznych według mnie pod kątem wycen consumer Staples skupia firmy produkujące dobra pierwszej potrzeby żywność środki czystości produkty higieniczne artykuły codziennego użytku z których nie zrezygnujecie nieważne jak źle jest w praktyce to są spółki których przychody są wyjątkowo stabilne bo asortyment który mają kupujecie niezależnie od koniunktury gospodarczej Czy recesja, czy kryzys, chleb i papier również do drukarki trzeba kupić, a to daje temu ETFowi naturalną odporność na gospodarcze turbulencje, mniejszą zmienność niż większość pozostałych sektorów i przykładów można dawać bez liku. W czasie Bessy z 2022 roku technologiczny indeks NZDAQ spadł od szczytów do dołka około 35%, NASDAQ 100, a ETF Xtrackers MSCI World Consumers Staples w trakcie tej samej besty zaliczył obsunięcie o 18%. Spadki były niemal połowę płytrsze. Struktura funduszu jest mocno skoncentrowana na bardzo dużych globalnych firmach, które mają masę rozpoznawalnych marek. Tu w portfelu dominują producenci żywności, napojów, kosmetyków, chemii domowej i i chemii gospodarczej. To są biznesy o bardzo ugruntowanej pozycji, wysokiej lojalności klienta, przewidywalnych mocno przepływach pieniężnych. W środowisku niepewności rynkowej takie cechy działają na inwestora kojąco. Nawet jeśli świat finansów się wali, to nikt nie przestanie kupować pasty do zębów czy proszku do prania. Tylko, że wszystko tu wygląda fajnie do pewnego momentu, dopóki nie spojrzymy na wyceny. To jest sektor, który jest paradoksalnie, według mnie jednym z najbardziej drogich zakątków rynku. Płaci się chyba tylko za to bezpieczeństwo, za poczucie bezpieczeństwa złudne. Według mnie ta relatywna odporność na recesj i silna rozpoznawalność marek sprawiają, że inwestorzy traktują te spółki jako bezpieczną przestrzeń, a to winduje ich mnożniki. No i w efekcie część firm z tego indeksu potrafi być wyceniona drożej niż przedsiębiorstwa technologiczne, mimo że tempo wzrostu tych firm od lat jest bardzo powolne. Wyprzedzający wskaźnik cena do zysku dla dwóch największych spółek z tego funduszu to 37,45. Wycena tym wskaźnikiem dla trzech kolejnych spółek to okolice 20. Tymczasem wszystkie te firmy rosną na przychodach w tempie około 45% rocznie. No to dla porównania taki Amazon, bańka AI jest wyceniony w okolicy 29 na tym samym wskaźniku, ale jego przychody rosną w tempie od dekady przekraczającym 20% rocznie. To oznacza, że inwestor kupując consumer Staples płaci premię za przewidywalność i za niską zmienność, a nie za potencjał rozwoju. Dla mnie to bardzo mało korzystny układ, bo nawet jeśli mnożniki wyceny się utrzymają, to nie mają przestrzeni do silnego wzrostu, a sam wzrost akcji z przyszłej poprawy wyników będzie ograniczony. No bo te spółki po prostu rosną wolno. W efekcie inwestor, który wchodzi w to, w tą inwestycję ma ograniczony potencjał wzrostu i jakieś ryzyko zresetowania się tych wysokich wycen. Ale jeśli ktoś naprawdę boi się bańki AI, no to spółki z tego ETF są tak daleko od AI, jak tylko się da. Przy czym w mojej opinii bliżej im do prawdziwej bańki niż spółkom technologicznym. Ale jak na razie ta maszyna się kręci. Za każdym razem kiedy AI ulega korekcie to Staples trzymają się nieźle. Za każdym razem jak AI rośnie, to Staples rosną, ale powolutku. Dalej lepiej mieć nawet to, niż nic nie mieć. Narracja o tej bańce AI żyje głównie w mediach. Brzmi dramatycznie, świetnie się klika, ale gdy zejdziecie sobie do twardych cyferek, to się okazuje, że rynek nie wygląda jak rok 2000. Nie ma masy firm bez przychodów. Wzrosty napędzają realne modele biznesowe i rosnący popyt. Jednocześnie to jest normalne, że część inwestorów czuje się niepewnie, kiedy tempo wzrostu cen akcji wyprzedza ich intuicję. No to dlatego dostaliście właśnie tą listę ETFów. Każdy reprezentuje inne podejście do ograniczania tego ryzyka. równoważenie udziałów, albo styl value, albo defensywny sektor zdrowotny, albo dywidendowy emerging markets, albo spółki konsumenckie. Niektórych nigdy bym nie dotknął swojego portfela, ale to dalej są różne narzędzia, które pozwalają być na rynku bez wystawiania portfela na zmienność segmentu sztucznej inteligencji. Tylko warto pamiętać o tym, że te ETFY nie są magicznym rozwiązaniem. Każdy ma swoje ograniczenia. Value potrafi ugrzęznąć na lata. Emerging Markets bywają kapryśne. Consumer staples są tak drogie, że potrafią być mniej atrakcyjne niż technologia. Nawet Healthcare miewa swoje fazy presji regulacyjnej. Ten materiał to nie ma być pochwała uciekania od AI. Ma być pokazaniem, że są alternatywy dla ludzi, którzy tego potrzebują. Gdybym ja był na miejscu takich ludzi, to z tej listy dla siebie wybierałbym chyba dwa ETF. S&P 500 Equal Wave i Isheres S&P 500 Healthcare. Pierwszy dlatego, że to cały czas ekspozycja na najlepsze spółki z USA, tylko bardziej wyrównana. Drugi dlatego, że opieka zdrowotna w całkiem niedawno przeszła już solidną korektę, a jej wyceny mocno się schłodziły i wcale nie jest obecnie drogim sektorem. Już jesteśmy po materializacji jednego z głównych ryzyk dla całego sektora. Ale tak czy inaczej, pamiętaj najważniejsze, nie trzeba zgadywać szczytu hossy, żeby spać spokojnie. Portfel można tak ułożyć, żeby emocje nie sabotowały decyzji inwestycyjnych. Jeśli boicie się bańki AI, macie inne opcje na rynku. Jeśli się nie boicie, macie ich jeszcze więcej. O to w tym wszystkim chodzi. Inwestowanie świadome, a nie pod wpływem nagłówków. I warto o tym pamiętać. A jeśli chcecie jeszcze świadomiej inwestować, pamiętajcie też, żeby skorzystać z wersji premium DNA, z której regularnie czerpię wiedzę już ponad 3900 osób. Jeśli chcecie mieć jeszcze bardziej bieżący wgląd na wszystko, co się dzieje na rynkach, w gospodarce, ze spółkami, to nie czekajcie z dołączeniem, bo wszyscy tam dostają codziennie różne analizy, przemyślenia o całym rynku, całej gospodarce i o naprawdę wielu, wielu spółkach. A do tego mają możliwość podglądania, jak ja sam inwestuję swoje własne prywatne środki. Więcej na temat znajdzie na stronie premiumdarynków.pl. Link jest oczywiście w opisie tego nagrania. W tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć.







