BOMBA ZRZUCONA NA TRUMPA! Nie będzie dopłat do kredytów? Prace nad bronią atomową [Polityka, Gospodarka, USA]

Wojna Trump-Musk a Tesla

FXMAG 103 000 subskrybentów
8 538 286 06/06/2025

Napięcia polityczne, decyzje gospodarcze i międzynarodowe konflikty – ten film analizuje kluczowe wydarzenia mające wpływ na Twoje finanse. Zanurz się w świat bieżących wydarzeń, od sporu Trump-Musk po stopy procentowe w Polsce i globalne bezpieczeństwo.

Dowiedz się, jak konflikt między Donaldem Trumpem a Elonem Muskiem wpływa na notowania Tesli i rządowe wydatki. Poznaj kulisy sporu i jego potencjalne konsekwencje dla rynku.

Bezpieczeństwo i wydatki na obronność

Film omawia plany zwiększenia wydatków na obronność krajów NATO do 5% PKB. Eksperci analizują, czy ten ambitny cel jest realistyczny i jakie kroki podejmą państwa sojusznicze.

Jawność cen mieszkań i dopłaty do kredytów

Przeanalizuj plany wprowadzenia jawności cen mieszkań w Polsce i dowiedz się, co to oznacza dla rynku nieruchomości. Film porusza również kontrowersje wokół programu dopłat do kredytów hipotecznych.

Rozmowa Trump-Putin i sytuacja na Ukrainie

Bądź na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami na arenie międzynarodowej, w tym rozmowy Donalda Trumpa z Władimirem Putinem i ich wpływ na konflikt na Ukrainie.

  • Polityka USA
  • Gospodarka
  • Finanse
  • Nieruchomości
  • NATO
  • Konflikt na Ukrainie
Zobacz pełną transkrypcję filmu

Wojna pomiędzy Trumpem a Maskiem przyspieszyła. 47 prezydent USA stwierdził, że najlepszym pomysłem na cięcia wydatków jest zaprzestanie finansowania działań miliardera z budżetu państwa, na co akcje Tesli zareagowały paniczną wyprzedażą. Musk nie pozostał dłużny i stwierdził, że akta Epsteina skazanego za przestępstwa seksualne nie zostały opublikowane, bo znajduje się w nich aktualnie urzędujący prezydent. ten konflikt nie skończy się dobrze. Stopy procentowe w Polsce pozostawione bez zmian. Ile trzeba będzie czekać na kolejne obniżki, na które nie czeka europejski bank centralny prezydent. Ale ten w Polsce podpisze ustawę o jawności cen mieszkań. Informacje przekazała minister funduszu i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska Nałęcz w wiadomości na platformie X. Zwiększenie wydatków na obronność do 5% PKB to konieczność, aby zapewnić bezpieczeństwo krajom wchodzącym w skład Sojuszu Północnoatlantyckiego. Uważa szef Pentagonu. Negocjacje w tej sprawie między krajami członkowskimi już trwają. Administracja Trumpa podpisała w środę oświadczenie zawieszające wjazd do USA dla obywateli 12 krajów. Stałych widzów proszę o łapkę w górę. Zaczynamy rynkowy alet, w którym podsumowujemy wydarzenia, które mają wpływ na twoje finanse. Jeżeli nie chcesz, żeby omijały cię najważniejsze wydarzenia, to koniecznie dołącz do ponad 100 000 subskrybentów kanału. Sponsorem programu jest EFtor świadczący usługę finansowania firm efaktor.com.pl. Partnerem odcinka jest i Europe, gdzie możesz handlować za pomocą kontraktów CFD. [Muzyka] Tacy piękni byli, tacy amerykańscy. Wydawało się, że Donald Trump i Elon Musk to politycy nowej ery do czasu. Ostatecznie panowie po raptem kilku miesiącach współpracy rzucili się sobie do gardeł. Pod adresem prezydenta USA padły naprawdę mocne oskarżenia. Iście szczeniacka sprzeczka w sieci mocno odbiła się na akcjach Tesli. Te tylko w trakcie czwartkowej sesji potaniały o 14%. To, że Donald Trump pokrócił się z członkiem swojej administracji to nic dziwnego. Już w trakcie jego pierwszej kadencji byliśmy świadkami takich scysji. W tym wypadku jednak szokować może błyskawiczna eskalacja i niezbyt dojrzała forma konfliktu. Nie rozwiązano tego bowiem za zamkniętymi drzwiami, a w mediach społecznościowych na oczach całego świata. Co ciekawe, sytuację wykorzystał nawet nasz minister spraw zagranicznych, który nie umieszkał wcisnąć szpilki w czułe miejsce, by nieco odegrać się za sprawę z przeszłości. Do końca maja Elon Musk był oficjalnym członkiem administracji Donalda Trumpa. Był w niej odpowiedzialny za departament do spraw efektywności rządu, którego zadaniem było cięcie rządowych wydatków. Dokładne oszacowanie ilości zaoszczędzonych pieniędzy przez działania tej instytucji jest trudne. W mediach przewijają się informacje o tym, że można mówić o około 170 miliardach dolarów. Pod koniec maja kontrakt Maska wygasł. Wtedy też coraz intensywniej Trump zaczął forsować wprowadzenie tak zwanej wielkiej, pięknej ustawy, która sama w sobie budzi wiele kontrowersji. Nie zagłębiając się w jej szczegóły, efektem wprowadzenia jej w życie byłoby znaczne zwiększenie wydatków rządowych. To nie podobało się Maskowi, który już od jakiegoś czasu wprost mówił, że ustawa ta zniwczy jego kilkumiesięczne cięcia kosztów, których dokonał w ramach działalności Departamentu do spraw efektywności rząd. Wczoraj miarka się mu przebrała lub jak to w takich sytuacjach mawiają Amerykanie, shit hit the fun. Potem zaczęła się jazda bez trzymanki. Zaczęło się od tego, że Trump wreszcie odpowiedział na dotychczasową, jeszcze względnie umiarkowaną krytykę wspomnianej wyżej ustawy. Prezydent USA napisał na swojej platformie True Social, że Mask jest na niego wściekły, bo ten w ramach ustawy chce znieść ulgi podatkowe na samochody elektryczne, które sprawiały, że ludzie kupowali auta elektryczne, choć nikt ich nie chciał. Musk stwierdził, że to nieprawda, ale taka odpowiedź ewidentnie go ubodła, bo niedługo później wytoczył bardzo ciężkie działo. Czas spuścić naprawdę dużą bombę. Donald Trump jest na liście Epsteina. To prawdziwy powód, przez który do tej pory nie została upubliczniona. Miłego dnia, Donaldzie! Napisał na portalu X. Być może nie wszyscy wiedzą, dlatego warto wyjaśnić czym jest wspomniana lista. Jeffrey Epstein to nieżyjący już miliarder, który na swoją prywatną wyspę miał sprowadzać nieletnich, którzy potem mieli być na niej wykorzystywani seksualnie przez samego zainteresowanego oraz masę jego gości. Rzeczona nieupubliczniona do tej pory lista ma zawierać nazwiska tych gości. Według plotek znajdują się na niej najwięksi celebryci, politycy, biznesmeni, a nawet członkowie rodzin królewskich. Trump na te konkretne oskarżenia nie odpowiedział, ale tak tego nie zostawił. w odwecie napisał, że jeśli Musk chce szukać oszczędności w rządzie, najlepszym sposobem będzie unieważnienie wszystkich kontraktów, które jego korporacje dostały od państwa. Mogłyby na tym ucierpieć zarówno Tesla, jak i Space X, ale rykoszetem oberwałby tak naprawdę każdy z projektów Ilona. Najłatwiejszym sposobem na zaoszczędzenie pieniędzy w naszym budżecie, miliardów i miliardów dolarów jest zakończenie rządowych subsydiów i kontraktów Ilona. Zawsze byłem zaskoczony, że Biden tego nie zrobił napisał prezydent USA na TR Social. W odpowiedzi na te oskarżenia Musk napisał, że w takim razie niezwłocznie zarządzi zakończenie projektu kosmicznego Dragon. Później w jednym z wpisów przyznał, że powinno dojść do impeachmentu Trumpa, a jego miejsce powinien zająć JD Van. Z biegiem godzin atmosfera nieco ostygła, ale straty częściowo już zostały wyrządzone, co widać na przykład po giełdowym kursie Tesli. Co ciekawe, swoje trzy grosze do całego zamieszania dorzucił także Radosław Sikorski. Ten jakiś czas temu w wyniku sprzeczki o Starlinki został nazwany przez maska małym człowieczkiem. Minister wyczekał na dobrą okazję i wczoraj zaserwował taką repostę. Widzisz wielki człowieku, polityka jest trudniejsza niż ci się wydawało. Napisał Sikorski. Wielkim przegranym całej zabawy maska w politykę jest Tesla. Gdy Ilon jeszcze dogadywał się z Trumpem, klienci z tego powodu zaczęli bojkotować jego firmę. To doprowadziło do spadku sprzedaży, a także spadków na giełdzie. Kurs później nieco się odbił, ale od końca rządowej przygody miliardera już tylko leci w dół. Administracja Trumpa podpisała w środę proklamację zawieszającą wjazd do USA dla obywateli 12 krajów. Amerykański rząd powołał się na kwestie interesów bezpieczeństwa narodowego. Według odpowiednich federalnych organów USA wymienione w rozporządzeniu kraje nie wdrożyły wystarczających procesów weryfikacji i kontroli podróżujących. W ocenie amerykańskich władz przybywający z tych państw mogą potencjalnie stanowić zagrożenie terroryzmem dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Inne czynniki to między innymi polityka danego kraju w zakresie wymiany informacji czy obecność terrorystów na jego terytorium. W przygotowaniu nowych przepisów uwzględniane były również odsetek osób przedłużających wizę oraz to czy deportacje obywateli były przeprowadzone w sposób łatwy i płynny. Wspomniane w nowym zakazie 12 państw co Afganistan, Birma, Czat, Kongo, Gwinea, Równikowa, Erytrea, Haiti, Iran, Libia, Somalia, Sudan i Jemen. Z kolei obywatele siedmiu krajów takich jak Burundi, Kuby, Laosu czy Sira Leone mogą podlegać częściowym ograniczeniom. Zakaz ma zastosowanie do cudzoziemców z wymienionych krajów, którzy znajdują się poza Stanami Zjednoczonymi i którzy nie mają wiz wjazdowych. Niektórzy podróżni są wyłączeni z tej zasady, w tym stali mieszkańcy USA czy sportowcy podróżujący w celu wzięcia udziału w ważnych wydarzeniach sportowych. Nowe ograniczenia nie dotyczą również członków najbliższej rodziny Amerykanina z jasnymi i przekonującymi dowodami tożsamości i pokrewieństwa. Na przykład w postaci badań DNA. Osobistą pieczę nad projektem sprawował Donald Trump. Zgodnie z filmem opublikowanym przez biały Dom w środę wieczorem republikanin już pierwszego dnia swojego urzędowania miał polecić sekretarzowi stanu przeprowadzenie przeglądu bezpieczeństwa, które dotyczyć miało regionów wysokiego ryzyka. Tak tego możemy dowiedzieć się z nagrania. Chodzić miało przede wszystkim o kwestie dotyczące ograniczeń wjazdu do USA. W drużynie zakazu zostało obszernie skrytykowane przez demokratów, którzy zarzucają administracji Trumpa stosowanie nienawiści w polityce imigracyjnej oraz bigoteri. Ich zdaniem nowe prawo nie uczyni Ameryki bezpieczniejszej. Zakaz wjazdu wprowadzony przez Donalda Trumpa nie powinien być zaskoczeniem dla obywateli USA, bowiem podobne prawo wprowadził on na początku swojej pierwszej kadencji w styczniu 2017 roku. Wówczas zakaz dotyczył siedmiu krajów muzułmańskich. Sprawa wywołała wówczas wiele kontrowersji, ale Sąd Najwyższy finalnie podtrzymał obowiązywanie przepisów. Stopy procentowe w Polsce zostały utrzymane na niezmienionym poziomie na czerwcowym posiedzeniu. Przekazała Rada Polityki Pieniężnej. Po raz ostatni zostały obniżone w maju bieżącego roku. Była to pierwsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej zmieniająca wysokość stóp od października 2023. RPP podjęła wówczas decyzję o obniżeniu stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego o 50 punktów bazowych do poziomu 5,25%. W czerwcu pozostała ona bez zmian. W rezultacie poziom pozostałych stóp procentowych NBP wciąż prezentuje się następująco. Stopa lombardowa 5,75, stopa depozytowa 4,75, stopa redyskontowa w Exli 530 i stopa dyskontowa w Exli 5,35%. Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, stwierdził w maju, że dostosowanie polityki pieniężnej w ubiegłym miesiącu nie oznacza zbliżającego się cyklu obniżek stóp procentowych, a kolejne decyzje RPP będą uwzględniać napływające dane i prognozy. Klapiński dodał również, że ewentualna obniżka stóp procentowych na czerwcowym posiedzeniu jest wątpliwa. Słowa te znalazły potwierdzenie w głosowaniu RPP. dodał, że deklaracje członków Rady Polityki Pieniężnej wskazują, że kolejne decyzje mogą nastąpić przy okazji lipcowej projekcji inflacyjnej lub jesienią. Zdaniem Glapińskiego ruchy mogą wynieść 25 punktów bazowych. Taki scenariusz przewidywali również analitycy ING, którzy powołując się na słowa Adama Glapińskiego nie spodziewali się cięcia stóp na tym posiedzeniu. Spodziewamy się pauzy w czerwcu i przejścia RPP do cyklu obniżek stóp procentowych w ruchach o 25 punktów bazowych. Naszym zdaniem najbliższa obniżka stóp nastąpi w lipcu, a kolejne we wrześniu i listopadzie. W efekcie na koniec 2025 stopa referencyjna powinna wynosić 4,5%. W 2026 oczekujemy dalszych cięć stóp w skali 75 punktów bazowych do 3,75% na koniec 2026. Nasze prognozy inflacyjne są nieco bardziej optymistyczne od oczekiwań NBP, co skłania nas do oczekiwań na kontynuację luzowania polityki pieniężnej przez bank centralny przekazali analitycy ING po majowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Stopy RPP bez zmian. Po pauzie w czerwcu oczekujemy obniżki rozpoczynającej cykl łagodzenia polityki pieniężnej w lipcu. Kiedy inflacja CPI spadnie blisko celu NBP do końca roku obniżka stóp o 75 punktów. bazowych. Rynek wrażliwy na wydźwięk konferencji Glepińskiego w nowym otoczeniu. Tak już tą nową decyzję komentowali analitycy ING Economics Poland. RP pozostawiła stopy procentowe bez zmian z referencyjną równą 5,25%. Członkowie RP sugerowali wcześniej, że po majowym dostosowaniu przyjdzie czas na zastanowienie, a wznowienie obniżek mogłoby nastąpić najwcześniej w lipcu. Tak, stopy i decyzje na temat stóp procentowych komentowali we wpisie ekonomiści banku PKO Research. Katowice, Kraków, Wrocław, Warszawa to miejsca, w których w najbliższych dniach odbędą się bezpłatne spotkania z ekspertami CMC Market. Czego się dowiesz? zobaczysz jak w profesjonalny sposób wykorzystywać w swoich inwestycjach narzędzia od Trading View, czyli najpopularniejszej platformy do analizy wykresów na świecie. Oszczędzi ci to sporo pracy i dodam mega ciekawe wnioski do twoich analiz. Wydarzenie jest bezpłatne, link wrzucam w opisie. Liczba miejsc jest ograniczona, dlatego swoje zarezerwuj już teraz. Brak porozumienia w koalicji rządzącej w sprawie dopłat do kredytów hipotecznych. Mimo zapowiedzi premiera Donalda Tuska z ubiegłego tygodnia, że prace trwają, okazuje się, że program może trafić do kosza. Mówił o tym wprost wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak Kamysz. Program Pierwsze klucze od momentu jego zapowiedzi budzi wiele kontrowersji wśród członków koalicji. Miał spowodować, że zwłaszcza młode osoby chcące posiadać własne mieszkanie będą mogły otrzymać dopłatę do kredytu. Okazuje się, że mimo wielu zapowiedzi do jego realizacji może nie dojść. Od momentu przegranych przez kandydata koalicji obywatelskiej Rafała Czaskowskiego wyborów prezydenckich koalicjanci tworzący rząd coraz odważniej mówią o tym, co w propozycji premiera Donalda Tuska im się nie podoba. Na Wokante powrócił temat dopłat do kredytów hipotecznych. Program Pierwszy klucze nadal stoi w miejscu. Propozycja miała zastąpić w pewnym stopniu pomysł koalicji obywatelskiej, która który znalazł się na liście 100 konkretów. Mowa o wprowadzeniu kredytu 0%, na co od początku nie chcieli zgodzić się koalicjanci, twierdząc, że spowoduje to gwałtowny wzrost cen nieruchomości. Projekt ustawy dotyczący dofinansowania kredytów hipotecznych pod koniec marca znalazł się w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów. Od tego momentu prace stanęły w miejscu. W środę do planów wprowadzenia programu odniósł się lider Polskiego Stronnictwa Ludowego, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak. Kamz, który w rozmowie z portalem manyy.pl przyznał, że jego zdaniem to już koniec programu, dodając, że rząd powinien skupić swoje prace na budownictwie społecznym. Jestem za tym, aby postawić mocno na budownictwo społeczne, przekazać pieniądze samorządom. Niech biorą odpowiedzialność. My zagwarantujemy im środki. Powiedział Władysław Kosiniak Kamysz podczas środowej konferencji prasowej. Pod koniec ubiegłego tygodnia w trakcie trwającej jeszcze kampanii wyborczej do planów wprowadzenia programu pierwsze klucze odniósł się Donald Tusk. który zapewnił wtedy, że rząd nadal pracuje nad jego wprowadzeniem. Premier w medialnym przekazie przekonywał, że dopłaty nie zniknęły z agendy prac rządu. Przypomnijmy, że poza koalicją obywatelską program do tej pory popierany był jedynie przez Polskie Stronnictwo Ludowe. Stanowisko Władysława Kosiniaka Kamysza świadczy o tym, że ludowcy zaczęli się od programu odcinać. Przeciwdopłatą byli przedstawiciele Konfederacji PiS, partii Razem, Nowej Lewicy i Polski 2050. Na wprowadzenie dopłat do kredytów hipotecznych, o czym mówił w kampanii wyborczej, nie zgadza się także nowy prezydent Karol Nawrocki, który podkreślał, że to złe rozwiązanie, ponieważ może ono spowodować zwiększenie cen lokali, które będą jeszcze mniej dostępne dla zwykłych ludzi. Obawa o wzrost cen nieruchomości jest tą najczęściej powtarzaną przez parlamentarzystów. W związku z nią już na początku pracy nad programem zrezygnowano z dopłat do mieszkań z rynku pierwotnego, ograniczając ją jedynie do tych dostępnych na rynku wtórnym. Sugestia Władysława Kośiniaka Kamysza jest spójna z tym, o czym od miesięcy mówią przedstawiciele partii lewicowych, czyli Razem i Nowej Lewicy, którzy domagają się zwiększenia zaangażowania rządowych prac nad budownictwem społecznym. Takie rozwiązanie, jak wynika z wypowiedzi polityków, jest akceptowane także przez innego z rządowych koalicjantów, Polskę 2050. Do sprawy odniosła się między innymi minister funduszy i polityki społecznej Katarzyna Pełczyńska Nałącz, która w mediach społecznościowych zwróciła się do ministra rozwoju i technologii Krzysztofa Paszyka pisząc: "Spoołeczne budownictwo i mieszkania na tani wynajem to nasza wspólna sprawa. Mamy do tego ponadpartyjną zgodę. Partnerem odcinka jest EFTOR, lider w szybkim finansowaniu biznesu. Jeśli prowadzisz firmę i wystawiasz faktury, E-Faktor zmieni je na gotówkę nawet w 24 godziny do 15 milionów złotych bez wykluczeń branżowych i zbędnej biurokracji. Wejdź na efaktorcom.pl i sprawdź jak to działa. Zwiększenie wydatków na obronność do 5% PKB to konieczność. aby zapewnić bezpieczeństwo krajom wchodzącym w skład Sojuszu Północno-atlantyckiego. Uważa szef Pentagonu, negocjacje w tej sprawie między krajami członkowskimi już trwają. Wydatki na obronność, które przeznaczają członkowie NATO wciąż są niewystarczające, uważa szef Pentagonu Pitt Hexet, który dodaje, że powinny one zostać zwiększone do 5% PKB. Oranownikiem zwiększenia wydatków na obronność do 5% PKB jest prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, który mówi o takiej konieczności od początku swojej drugiej kadencji. Wtóru mu szef Pentagonu Pitt Hexet, który podczas spotkania z ministrami obrony krajów członkowskich sojuszu, które odbyły się w Brukseli, przyznał, że jest przekonany, że członkowie NATO poprą tę propozycję. dodał, że musi być ona podjęta do szczytu, który odbędzie się pod koniec czerwca w Hadze. Musicie utrzymywać zdolności bojowe gotowe do walki. Powiedział Hexet. Szefowie resortów reprezentujących kraje sojuszu przyznali podczas spotkania w Brukseli, że rozumieją potrzebę zwiększenia wydatków, ale będą musieli rozważyć na ile zwiększenie ich do 5% PKB jest możliwe. Mówił o tym między innymi minister obrony Niemiec Boris Pistorius, który przyznał, że konieczne będzie znalezienie realistycznego kompromisu, który pozwoliłby wskazać o ile kraje mogą zwiększyć wydatki na obronność. Sekretarz generalny NATO Mark Rute jak podaje Reuters przedstawił propozycję aby wydatki na obrodność wynosiły 3,5% PKB a kolejne 1,5% PKB zostało przeznaczone na zwiększenie bezpieczeństwa w krajach sojuszu, co w sumie dałoby oczekiwaną wartość 5%. Musimy pójść dalej i musimy iść szybciej przyznał Mark Ruter. Kwestią dyskusyjną, którą podnoszą członkowie NATO jest nie tylko to, o ile zwiększyć wydatki, ale także to do kiedy powinno to nastąpić. Pomysłodawcy, czyli przedstawiciele amerykańskiej administracji chcieliby wprowadzenia zmian możliwie jak najszybciej. Sekretarz generalny NATO Mark Rut zaproponował, aby zwiększanie wydatków nastąpiło do 2032 roku. Część państw, zwłaszcza te z Europy Wschodniej, uważa, że to zbyt odległy termin w związku z niepewnością, co dalej będzie działo się w wojnie na Ukrainie. Minister obrony Litwy Dowil Sakaline zaproponował, aby jako termin graniczny wyznaczyć 2030. To wciąż pozostaje jednak kwestią do dyskusji, która zapewne będzie podejmowana podczas szczytu NATO, do którego dojdzie w dniach 24 25 czerwca w Hadze. Spośród wszystkich krajów NATO Polsce jest najbliżej do osiągnięcia proponowanego celu, czyli zwiększenia wydatków na obronność do 5%. Już w ubiegłym roku przekraczały one w naszym kraju 4%, a w 2025 według założeń rządu mają osiągać 4,7%. Powyżej 3% na obronność wydaje także Stany Zjednoczone oraz kraje nadbałtyckie takie jak Litwa, Łotwa i Estonia, które podobnie jak Polska obawiają się rozlania konfliktu zbrojnego Ukrainy na swoje terytorium. Według raportu przedstawionego przez sekretarza generalnego NATO na początku 2025, w 2024 wydatki na obronność w krajach sojuszu zwiększyły się o 19%. 22 kraje przekroczyły cel, którym było 2% PKB. Wciąż pozostaje jednak wiele państw, które nawet nie zbliżają się do tego poziomu. Hiszpania, Belgia, Kanada, Włochy przeznaczały na obronność nie więcej niż 1,5% PKB. Członkowie sojuszu podkreślają, że państwa powinny być solidarne w budowaniu swojej pozycji militarnej, bo póki co wygląda to w ten sposób, że czym dalej od granicy z Rosją, tym obawa o ewentualny konflikt jest mniejsza, co też jest uzasadnione, a to prowadzi do tego, że wydatki na obronność także nie są wystarczające. Prezydent podpisze ustawę o jawności cen mieszkań. Informacje przekazała minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska Nałęcz. Wiadomości na platformie X. Prezydent Polski Andrzej Duda zadeklarował podpisanie ustawy o jawności cen mieszkań z rynku pierwotnego. Będziemy bezwzględnie pilnować, aby ustawa była wdrażana bez żadnych obejść i uników. Napisał minister Katarzyna Pełczyńska Nałącz na swoim profilu na portalu X. Konkretnie chodzi o nowelizację ustawy o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz deweloperskim funduszu gwarancyjnym. Innymi słowy, o popularną ustawę deweloperską. Nowe przepisy mają na celu nałożenie na deweloperów obowiązku publikowania aktualnych informacji o cenach oferowanych przez nich mieszkań. Dziękuję bardzo za spotkanie i dobrą rozmowę. Pan prezydent zadeklarował, że podpisze ustawę o jawności cen mieszkań deweloperskich. Szanowni państwo, deweloperzy, szykujcie się do ujawniania cen. Tak wygląda pełny komunikat. Jedyne czego żałuję to, że to nie jest mój pomysł. Powiedzieć miał Andrzej Duda na spotkaniu poświęconym podpisowi nad ustawą. relacjonuje na portalu X Michał Gramatyka, wiceminister cyfryzacji i poseł Polska 2050. Jeśli prezydent Andrzej Duda faktycznie podpisze ustawę, to zostanie ona opublikowana w Dzienniku Ustaw i w rezultacie po miesiącu wejdzie w życie. Zatem stałoby się tak już w lipcu. Zgodnie z nowymi przepisami deweloperzy będą zobowiązani do wypełniania szeregu nowych obowiązków. Przede wszystkim będą musieli posiadać własną stronę internetową, na której prezentowane powinny być między innymi cena za metr kwadratowy powierzchni użytkowej każdego z oferowanych lokali mieszkalnych lub domów jednorodzinnych oraz całej nieruchomości, a także jej części ceny pomieszczeń przynależnych lub praw niezbędnych do korzystania z lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego. Informacja o innych świadczeniach pieniężnych, które nabywca jest zobowiązany spełniać w wykonaniu umowy przenoszącej własność. Zmiany w przepisach obejmą nie tylko umowy przenoszące własność, ale również umowy deweloperskie, nawet przedwstępne. W ramach wprowadzenia poprawek przez Senat doprecyzowano, że deweloper ma obowiązek przedstawienia cen nieruchomości już przed zawarciem pierwszej umowy rezerwacyjnej. Każda zmiana ceny mieszkania lub domu będzie musiała zostać natychmiast zaktualizowana na stronie dewelopera wraz z podaniem daty jej zmiany, a także historią wcześniejszych cen za lokal. Ustawa przewiduje sankcje dla deweloperów za naruszenie obowiązku publikacji i aktualizacji cen, ale także za niewłaściwe przekazywanie danych o cenach ministrowi cyfryzacji. Na deweloperach spoczywać będzie bowiem obowiązek przekazywania danych do ministra cyfryzacji o cenach za metr kwadratowy nieruchomości, a także pomieszczeń przynależnych. Raz na dobę otrzymane statystyki będą publikowane przez ministerstwo na portalu dane goov.pl. Donald Trump kontaktował się telefonicznie z Władimirem Putinem. Rozmowa nie przyniosła przełomu w sprawie Ukrainy. W zamian rosyjski przywódca zobowiązał się zaangażować w negocjacje z Iranem w sprawie broni nuklearnej. Informacja o rozmowie telefonicznej z przywódcą Rosji Władimirem Putinem Donald Trump podał w mediach społecznościowych. Rozmowa trwała około godziny i 15 minut. Omówiliśmy ukraiński atak na zacumowane samoloty Rosji, a także różne inne ataki, które miały miejsce po obu stronach. To była dobra rozmowa, ale nie taka, która doprowadzi do natychmiastowego pokoju. Napisał na platformie TR social Social Donald Trump. Na razie nie wydaje się, aby wojna na Ukrainie zmierzała ku końcowi. Wręcz przeciwnie. W ostatnich dniach widać nasilające się ataki po tym, jak Ukraińcy podczas kontrofensywy zniszczyli zaparkowane na rosyjskich lotniskach samoloty. Jak informuje strona ukraińska, było to 40 bombowców. Rosja już dokonała odwetu. Zresztą odwet zapowiadał Putin w rozmowie z Trumpem. Prezydent Putin powiedział i to bardzo stanowczo, że będzie musiał odpowiedzieć na niedawny atak na lotniska. Napisał amerykański przywódca w mediach społecznościowych. Sytuacja na Ukrainie nie zmienia się w sposób, jaki chciałby tego Trump, który jeszcze w kampanii wyborczej zapowiadał, że zakończy konflikt w zaledwie jeden dzień po objęciu urzędu. Od zaprzysiężenia prezydenta Stanów Zjednoczonych minęło już 136 dni, a końca wojny nie widać. Podczas rozmowy telefonicznej Trumpa z Putinem poruszony został także temat narastającego kryzysu na linii USA Iran. Przypomnijmy, że Stany Zjednoczone chcą zmusić Teheran do zaprzestania pracy nad uzdatnianiem uranu, które mają doprowadzić do tego, aby Iran wszedł w posiadanie broni nuklearnej. Rozmawialiśmy również o Ianie i o tym, że czas Iranu na decyzję dotyczącą broni jądrowej się kończy, która musi zostać podjęta szybko. Powiedziałem prezydentowi Putinowi, że Iran nie może mieć broni jądrowej i uważam, że w tej kwestii się zgadzamy. Napisał Donald Trump. Prezydent Stanów Zjednoczonych dodał, że Władimir Putin zasugerował, że włączy się w rozmowy z Iranem, aby pomóc doprowadzić do zakończenia sprawy. Mimo że wojna na Ukrainie trwa, to rozmowy o tym, co będzie działo się po jej zakończeniu odbywają się od kilku miesięcy. Jednym z tematów jest fundusz odbudowy, do którego zobowiązały się Stany Zjednoczone w zamian za dostęp do metali ziem rzadkich. Przypomnijmy, że w kwietniu została podpisana umowa pomiędzy USA i Ukrainą, na mocy której Amerykanie będą mieli dostęp do rzadkich pierwiastków. znajdujących się na Ukrainie. W zamian mają stworzyć fundusz, który pozwoli na odbudowę zniszczonego przez rosyjskie ataki kraju. Wicepremier Ukrainy Julia Swrydenko spotkała się z sekretarzem skarbu USA Scottem Besentem, z którym rozmawiała o funduszu. Omówiliśmy bardzo konkretne kroki, które pozwolą uruchomić ten fundusz w tym roku. Powiedziała reporterem Sfrydenko po spotkaniu w Waszyngtonie. Pierwsze spotkanie zarządu funduszu, jak poinformowała ukraińska wicepremier, planowane jest w lipcu. Powinniśmy przyjąć strategię inwestycyjną dla tego funduszu na najbliższy kilka lat. Podkreślała Swierydenko. Pierwiastki ziem rzadkich wykorzystywane są w wielu sektorach gospodarki. Wśród nich między innymi sprzęt wojskowy, nowoczesne technologie, pojazdy elektryczne, telewizory, akumulatory, smartfony, myśliwce i okręty podwodne. Chodzi o 17 pierwiastków, które nie tyle, że są rzadko dostępne, co trudno znaleźć je w odpowiednio wysokim stężeniu, aby wydobycie było opłacalne. Przez wojnę handlową Stany Zjednoczone znalazły się w podczasku, ponieważ wydobycie minerałów zostało zaburzone. Dlatego dostęp do ukraińskich pierwiastków jest niezwykle cenny dla administracji Donalda Trumpa. ponieważ w przyszłości może przełożyć się na znaczny rozwój gospodarczy USA. To tyle w tym rynkowym alercie. Mam nadzieję, że przypadł ci do gustu. Zostaw łapkę w górę i subskrybuj po więcej informacji ze świata finansów. [Muzyka]

Przewijanie do góry