Buffett odchodzi na emeryturę, Amazon zaskakuje wynikami, Apple skupuje akcje, a Meta inwestuje w AI. Co te wydarzenia oznaczają dla amerykańskiej gospodarki?
Koniec Ery Buffetta i Przyszłość Berkshire Hathaway
Warren Buffett, legendarny inwestor, ogłosił odejście z funkcji CEO Berkshire Hathaway. Jego następca, Greg Abel, przejmie stery firmy w 2026 roku. Co to oznacza dla gigantycznego portfela inwestycyjnego Berkshire i jaka będzie przyszłość spółki? W kontekście zmian w zarządzaniu warto spojrzeć na analizy makroekonomiczne i rentowności obligacji, które często wpływają na decyzje inwestycyjne wielkich funduszy.
Amazon, Apple i Meta – Analiza Wyników Finansowych
Amazon zaskoczył pozytywnymi wynikami finansowymi, napędzanymi przez dynamiczny wzrost działu Amazon Web Services. Apple ogłosił skup akcji własnych o wartości 100 miliardów dolarów, a Meta Platforms odnotowała wzrost przychodów z reklam i zwiększa inwestycje w sztuczną inteligencję. Dowiedz się, co te wyniki oznaczają dla inwestorów. W kontekście analizy rynkowej, warto również zwrócić uwagę na wpływ wskaźników makroekonomicznych na waluty i rynki towarowe.
Cła Trumpa a Amerykańska Gospodarka
Prezydent Trump wprowadził zmiany w polityce celnej, łagodząc ograniczenia dla sektora motoryzacyjnego. Jak te decyzje wpłyną na amerykańską gospodarkę i jakie są prognozy dla rynku pracy w USA? W najnowszym odcinku #Finweek analizujemy bieżącą sytuację gospodarczą.
- Odejście Warrena Buffetta
- Wyniki finansowe Amazona, Apple i Mety
- Wpływ ceł Trumpa na gospodarkę
- Analiza rynku pracy w USA
- Inwestycje w sztuczną inteligencję
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Koniec ery Warena Buffetta. Największy żyjący weteran inwestowania odchodzi na emeryturę i zapowiada to odejście na koniec 2025 roku. To zdecydowanie był giełdowy i rynkowy news całego ostatniego tygodnia. Zaskoczenie nipecjalnie, bo to musiało w końcu nastąpić, zwłaszcza po śmierci Charlieego Mangera. Ale to nie wszystko, co działo się w ostatnim czasie na rynku. Wyniki pokazał między innymi Apple, pokazała Meta czy mój ulubiony Amazon i wszystkie najważniejsze wnioski z tych wyników skrócę dla was właśnie w tym wydaniu fineka. Do tego spojrzymy sobie na to, co znowu Trump zmienia w cłach i zerkniemy jak naprawdę trzyma się amerykańska gospodarka. Gotowi? No to zapraszam na materiał. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie NZDAQ. Załóż konto teraz i odbierz do 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $ar każda. Dołącz do prawie 2100 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie 68 ponad ty000 waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Koniec pewnej epoki w świecie inwestowania. Warren Buffett ustępuje ze stanowiska szefa Berksshire Hatway po 60 latach. Nowym szefem zostanie Greg Abel związany z firmą od lat. 94-letni Warren Buffet ogłosił to podczas dorocznego spotkania akcjonariuszy Berksshire Hasaway, a jego następcą zostanie obecny wiceprezes i członek zarządu Gregable, który od 2018 roku odpowiada za działalność operacyjną firmy poza sektorem ubezpieczeniowym. Decyzja ta wymaga jeszcze formalnej akceptacji rady nadzorczej. No ale umówmy się, po takim namaszczeniu to jest jedynie formalność. Buffet podobno zaskoczył nawet samego Alaa ogłaszając decyzję publicznie bez wcześniejszej konsultacji z nim i bez zapowiedzi. Pomimo trochę niespodziewanego momentu to jednak to nie było całkowicie niespodziewane, bo Abel już od lat był wskazywany jako naturalny kandydat do objęcia Berkshire po tym jak Buffet odejdzie. Buffett co do zasady nie planuje też sprzedaży swoich akcji Berksshire, które są wyceniane obecnie na 160 miliardów dolarów. Część z tego majątku regularnie przekazuje też na cele charytatywne. Nie wiadomo czy pozostanie przewodniczącym w radzie nadzorczej, czy będzie się jakoś angażował w życie firmy. Chociaż sam sugeruje, że jego formalna rola zakończy się wraz z odejściem z funkcji CEO. nadal pozostanie głównym udziałowcem z 14% udziałem i 30% prawem głosu. Abel zapowiedział, że będzie trzymał się dalej zasad Buffeta, w tym między innymi utrzymywania pewnej podwyższonej rezerwy gotówkowej. Nie ujawnił jednak szczegółowych planów własnych co do alokacji kapitału, który obecnie zgromadził Buffet. A jego styl zarządzania i to trzeba sobie powiedzieć jasno, różni się od Buffeta. Jest on o wiele bardziej zaangażowany operacyjnie. Co też potwierdzają pozytywne opinie szefów spółek zależnych od Berkshire. W skład całego Imperium Buffeta wchodzą nie tylko spółki, w które firma inwestuje, ale też firmy, które w pełni operacyjnie podlegają grupie. Między innymi ubezpieczyciel GCO, kolej BNSF czy energetyczne Berkshire Hway Energy. Gregable przez wiele lat zarządzał bezpośrednio niemalże tą ostatnią firmą. Akcjonariusze od lat naciskali na Buffetta, żeby ten zaczął wypłacać dywidendy. Tu Warren niezmiennie twierdził, że dopóki on potrafi sam lepiej reinwestować zyski niż inwestorzy, to nie ma powodu do tego, by dzielić się tymi zyskami w formie dywidend. I chwała mu za to, bo w tym akurat ma od dawna rację. No ale decyzja u Buffeta o odejściu trochę rozbudza nadzieję inwestorów. Pewnie, że część tej dywidendy w końcu z Berkshire zacznie skapywać. Ja nie liczyłbym na to. Odejście Buffetta rzuca też nowe światło na te gigantyczne zasoby gotówki zgromadzone przez Berksshire. Media chętnie powtarzały narrację, jakby to Buffet przewidywał wielki krach rynkowy i celowo sprzedawał część akcji, żeby zwiększać poduszkę finansową. Bardziej prawdopodobne wydaje się prozaiczne wyjaśnienie, że gotówka była gromadzona właśnie z myślą o sukcesji. Dokładnie o tym też wiele razy wam opowiadałem w poprzednich nagraniach. Gromadzenie gotówki w Berkshire to element planu przekazania firmy i umożliwienie nowemu prezesowi jak największej autonomii bez spadów inwestycyjnych po poprzednich zarządzających. No ale media rozkręciły własną wersję historii i to właśnie ona poszła w świat. Przy czym te 370 już ponad miliardów dolarów w gotówce, które zgromadził Buffet dla Grega Aablea do zarządzania, no trzeba przyznać, że może pójść z tego naprawdę, naprawdę niezłe szaleństwo zakupowe. Może na przykład akcje Appla zostaną zmienione na Amazona, mojego ulubionego Bigtecha, który opublikował wyniki za pierwszy kwartał 2025 i zobaczyliśmy w nich, że przychody wzrosły o 9% do poziomu 155,7 miliarda dolarów, a jednak mimo tego akcje spółki spadły na początku o 4%, a potem cena szybko odrobiła te straty i to nawet z nawiązką. Dlaczego? Otóż główny motor zysków firmy Amazon Web Services, tak zwany AVS, czyli chmura obliczeniowa, odnotowała wzrost przychodów o 17% do 29,3 miliarda dolarów. To naprawdę solidny wynik i naprawdę solidny wzrost, zwłaszcza, że to jest obecnie najbardziej przyszłościowy element całego biznesu Amazona. Spółka rozwija też nowe projekty związane ze sztuczną inteligencją. na przykład w ostatnich miesiącach uruchomiła generatywne modele Amazon oraz zaprezentowała nową wersję wirtualnego asystenta Alexa Plus. Rozszerza też działalność satelitarną w ramach swojego projektu Cooper, konkurując między innymi z siecią Starling od Elona Muska. Skąd więc ten pierwszy spadek? No niepokój wśród inwestorów dalej wywołują CUA Trumpa. Amazon przedstawił prognozę całkowitej sprzedaży na drugi kwartał na poziomie od 159 do 164 miliardy dolarów. A to oznacza wzrost od 7 do 11% i już tak wielki rozstrzał tej prognozy własnej pokazuje, że sam Amazon nie do końca wie czego może się dalej po tych cłach spodziewać. Cła na towary z Chin mogą bowiem wpłynąć na osłabienie popytu na część biznesu e-comersowego Amazona. I chociaż dalej największymi stawkami nie objęto elektroniki części produktów codziennego użytku, no to jednak ta niepewność co do dalszych działań, które może albo nie może zrobić administracja Trumpa, pozostaje duża i Amazon musi to uwzględnić w swoich prognozach. Stąd ten gigantyczny rozstrzał. Przy czym firma zapewnia, że jak dotąd nie zaobserwowała spadku popytu, a w niektórych kategoriach sprzedażowych nawet sprzedaż wzrosła, bo konsumenci mają kupować trochę z wyprzedzeniem, obawiając się potencjalnego wzrostu cen w przyszłości. Jednocześnie większość sprzedawców działających na platformie nie zmieniła jeszcze swoich cen, a firma podkreśla, że nie jest nadmiernie uzależniona od importu z Chin. W ostatnich dniach pojawiły się też dość duże kontrowersje wokół rzekomego pomysłu Amazona, żeby pokazywać klientom dodatkowe koszty wynikające z ceł bezpośrednio na stronie produktu. No ten pomysł spotkał się z gigantycznie ostrą wręcz reakcją białego Domu, który zaczął twierdzić, że Amazon jest na usługach Chin największa niemalże amerykańska spółka świata, ale został tak czy inaczej szybko wycofany po interwencji samego Jeffa Bezosa, z którym to skontaktować miał się bezpośrednio prezydent Trump. Kolejnym pozytywnym elementem samego raportu był też rozwój działu reklamowego, a sprzedaż reklam w Amazonie wzrosła o prawie 20% rok do roku. No co moi drodzy pokazuje, że Amazon skutecznie zaczyna konkurować na tym rynku z takimi gigantami jak Google czy Meta. A raczej nie pomyślelibyście, że Amazon to biznes reklamowy. Kluczem do zrozumienia biznesu Amazona w ogóle jest pozbycie się myślenia o tym, że jest to spółka e-commerce. To już nie jest ten czas. Jasne. E-commerce odpowiadam za największe przychody. Ale realne zyski i przyszłość Amazona jest zupełnie gdzie indziej, a wyniki jedynie to potwierdzają. Amazon staje się maszynką do generowania gotówki, gdzie dźwignia operacyjna robi szaloną robotę, a to dopiero sam początek tego kolosalnego wzrostu. Dlatego też pozycja Amazona w publicznym portfelu Freedom 24 jaki dla was prowadzę została powiększona. Szybkie przypomnienie, że publiczny portfel firm 24 to jeden z trzech publicznie prowadzonych dla was portfeli. Jeden to portfel publiczny, kwartalny. oparty głównie o funduszach ETF. Drugi portfel spółkowy, ale bardziej defensywny. Najnowsza aktualizacja portfela publicznego kwartalnego była publikowana 13 kwietnia. Ten portfel bije obecnie szerokie indeksy o ponad 50% w długim terminie, a do tego robi to przy o wiele, wiele mniejszej zmienności. Portfel defensywny też radzi sobie całkiem nieźle. Natomiast portfel firm 24 to portfel o wiele bardziej agresywny oparty o indywidualne spółki zagraniczne, który ma wam pokazać, że da się wygrywać z szerokim rynkiem akcji. No i jak na razie bardzo dobrze mu to wychodzi. Do tego portfela wpłacamy co miesiąc nowe 600 €. Uzbierało się tam na razie 10800 € czystego kapitału, a wraz z początkiem maja pojawiła się kolejna dopłata. W końcu pojawiła się kolejna dopłata, no bo czekałem na nią od naprawdę wielu tygodni. Zresztą co tydzień wam o tym mówiłem. Portfel jest obecnie na malutkim 1op%ocentowym minusie w całym 2025 roku, co już jest lepsze niż indeksy. A od 2024 na solidnym prawie 40% plusie i znowu lepiej niż indeksy. W ostatniej aktualizacji sprzed tygodnia nie dokonałem żadnej zmiany, mimo że bardzo chciałem, no ale nie było żadnej wolnej gotówki. Zasady to zasady trzeba było poczekać na nową dopłatę do portfela. W przypadku moich prywatnych większych portfeli na szczęście czekać nie musiałem. yyy o realizacji kolejnych zakupów. Tam wiele razy dla was pisałem i nagrywałem przez niemalże cały kwiecień. No ale teraz w końcu mogłem coś zrobić. W przypadku publicznego portfela yyy Freedom 24. Te nowe 600 €, które pojawiło się na rachunku niemalże automatycznie zostało w połowie, czyli za 300 € przeznaczone na dokup akcji Amazona. A za kolejne 300 zdecydowałem się o zakupie testowego pierwszego pakietu akcji NovoNordisk do tego portfela. Pozycja, którą myślę, że chętnie w przyszłości powiększę. Akcje nowo są na solidnej przecenie, podczas gdy realnie w spółce nie dzieje się wiele złego, a nawet powiedziałbym, że zaczynają się dziać rzeczy pozytywne. To jednak zasługuje na osobny odcinek, który już teraz otwarcie zapowiadam wam pojawi się na tym kanale już niedługo. Cierpliwie będziemy czekać. Tak czy inaczej, przestrzegam was, że to jest portfel bardzo ryzykowny i nie powinniście się w żadnym stopniu inspirować tym portfelem dla własnych inwestycji. W każdej chwili możecie go jednak podejrzeć w linku, który jest w opisie tego nagrania. I jeśli czujecie, że chcielibyście spróbować taki analogiczny portfel odzwierciedlić, to na pewno wszystkie instrumenty, które są w tym portfelu znajdziecie na koncie Freon 24. A nawet niektóre z tych instrumentów akcji możecie dostać kompletnie bezpłatnie. Jeśli założycie konto 24 z linka, który jest w opisie nagrania, możecie otrzymać nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $. Każda lista akcji, które można otrzymać jest teraz widoczna u was na ekranie. Ta promocja trwa do końca czerwca 2025 roku, a żeby z niej skorzystać, wystarczy, jak już powiedziałem, wejść w linka w opisie albo w przyjm komentarzu, następnie dokonać odpowiednich wpłat na rachunek i podać specjalny kod promocyjny i już można sobie odbierać akcje. A my wróćmy do rynku, bo nie tylko Amazon ogłosił swoje wyniki. Pokazało je również Apple, które ponadto ogłosiło skup akcji własnych o wartości 100 miliardów dolarów, co potencjalnie miało być jakimś wsparciem dla kursu, ale reakcja była stosunkowo negatywna, bo notowania spadły o ponad 3,5% w piątek. Nowy program Skup jest mniejszy niż rekordowy plan z zeszłego roku. Wtedy było to 110 miliardów dolarów. Ale mimo to Apple pozostaje absolutnym liderem wśród amerykańskich firm pod względem wartości wykupionych akcji. Według danych firmy BI SOCS siedem największych programów skupów akcji w historii USA należy właśnie do Apple. W ciągu ostatnich 10 lat to są dane, które zwalają z nóg. 10 lat Apple skupiło akcj o wartości łącznie ponad 700 miliardów dolarów, czyli więcej niż łączna kapitalizacja 488 spółek z indeksu S&P 500. No to robi wrażenie. Od momentu rozpoczęcia programów skupu akcji w ogóle w 2012 roku Apple przekazało akcjonariuszom w ten sposób ponad 945 miliardów dolarów. Skup akcji to jest jedna z metod, jaką Apple wykorzystuje do przekazywania nadwyżek gotówki dla własnych akcjonariuszy. Podobnie zresztą jak inne firmy w Stanach Zjednoczonych. Alternatywą jest oczywiście dywidenda albo jakieś inwestycje kapitałowe, albo kolejne przejęcia. No ale z uwagi na otoczenie regulacyjne Apple ma już naprawdę mocno ograniczone możliwości w zakresie dużych fuzji i dużych przejęć albo jakichś dużych inwestycji kapitałowych. po prostu generują zbyt dużo kasy. Część inwestorów oczywiście może to postrzegać jako brak dalszej wizji na przyszłość firmy. Skoro zarząd nie wie co zrobić z taką górą pieniędzy i potrafi jedynie skupować akcje, to być może jest to sygnał, że spółka znajduje się w jakiejś ślepej uliczce. No ale kiedy firma jest już na tyle duża, to faktycznie ciężko zrobić coś więcej z tą gotówką. No i dzięki temu mogą się ci inwestorzy cieszyć z tego, że Apple skupuje własne akcje, co sprawia, że zysk na jedną akcję sukcesywnie rośnie. Sam zysk może nawet nie zmieniać się wtedy zbyt imponująco, ale dzięki ograniczaniu liczby akcji rozkłada się on na coraz mniejszą ich liczbę. No a to powoduje z kolei dynamiczny wzrost samego wskaźnika. Często daje to nawet lepszy efekt niż wypłacanie dywidend, bo pozwala na wzrost samego kursu przy niezmienionej wycenie na rynku. Sam nie jestem jakimś wielkim fanem posiadania Apple w portfelu właśnie przez brak realnego, zauważalnego wzrostu przychodów w ostatnich latach. Ale w długim terminie no rynek naturalnie musi takie programy skupów akcji nagradzać chociażby przez prosty efekt matematyki. A my przeskoczmy na chwilę do prezydenta Trumpa, który podpisał dwa rozporządzenia, które mają złagodzić skutki wprowadzonych przez niego ceł na samochody i przemysł motoryzacyjny. Ta decyzja to efekt intensywnych nacisków ze strony producentów samochodów, dostawców części samochodowych i dealerów, którzy ostrzegali, że nadmiar ceł może doprowadzić do wzrostu cenaut, zamykania fabryk i utrat miejsc pracy. No czyli w ostatnim przypadku czegoś kompletnie innego od oczekiwanych przez Trumpa efektów. Pierwsze rozporządzenie zwalnia importowane samochody z podwójnych opłat celnych, bo osobno za stali aluminium oraz osobno za same pojazdy. Tak jeszcze było do niedawna. Chodzi o to właśnie, żeby unikać nakładania kilku rodzajów ceł na realnie te same produkty, które składają się na produkt końcowy, co prowadziłoby do bardzo nieproporcjonalnych kosztów. Drugie rozporządzenie natomiast dotyczy 25% cłana. Importowane części samochodowe, które wchodziło w życie 3 maja. Przewiduje ono tymczasową ulgę dla firm produkujących i sprzedających samochody w Stanach Zjednoczonych. Tacy producenci będą mogli odliczyć do 3,75% wartości pojazdów wytwarzanych w kraju. Po roku ta ulga ma się zmniejszyć o 2,5%, a po dwóch latach ma zostać całkowicie zniesiona. Cel jest prosty. Zachęcić firmy do przenoszenia produkcji do Stanów Zjednoczonych, ale jednocześnie dać im czas na odpowiednie inwestycje, żeby przygotować się do tych zmian. Dzięki tym zmianom producenci samochodów i dostawcy, zarówno ci krajowi, jak i zagraniczni, mogą liczyć na niższe koszty. No niby to jest okej, ale czy to jest ostateczna propozycja? Wątpię. Niepewność co do szczegółów nowych przepisów dalej utrudnia życie wielu firmom. Producenci nie wiedzą dokładnie jak liczyć koszty ceł na części, jak długo będą obowiązywać te nowe zasady, jak będą wyglądały dalsze negocjacje handlowe ze Stanami i Stanów Zjednoczonych z innymi krajami. Niektóre firmy już teraz wstrzymały produkcję, zwolniły nawet część pracowników w oczekiwaniu po prostu na jakąkolwiek stabilizację. Przykładem tej niepewności jest General Motors, który wycofał swoją prognozę finansową na cały rok powołując się, no jakżeby innego na wpływ ceł. Firma odroczyła też spotkanie z inwestorami, żeby lepiej przeanalizować skutki nowych przepisów i być na to spotkanie jakoś lepiej przygotowaną. Na razie producenci nie podnoszą cen samochodów, żeby nie zniechęcać klientów, choć rosnące koszty sugerują, że to jest tylko kwestia czasu. W pierwszym kwartale sprzedaż nawet gwałtownie wzrosła, bo klienci chcieli kupować auta, zanim ceny pójdą w górę. No ale gdy zapasy się skończą, a nowe auta będą już droższe, to sprzedaż może wyhamować. I czy to jest naprawdę coś, na co liczy administracja prezydenta Trumpa? Ja ponownie wątpię. A to znaczy, że ten cały celny taniec jeszcze się nie skończył i jeszcze naprawdę dużo może się tu zmienić. Na razie jednak rynek pracy w Stanach Zjednoczonych pomimo jakichś pojedynczych zwolnień trzyma się bardzo dobrze. Ostatni raport NFP Nonfarm Payrols dostarczył znacznie lepszych i co istotne o wiele bardziej wiarygodnych danych niż wcześniejszy odczyt z rynku pracy w formie raportu ADP, który to wtedy obudził na rynku trochę strachu. Raport NFP to jest taki comiesięczny raport publikowany przez amerykański Departament Pracy, który to przedstawia dane dotyczące zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych z wyjątkiem sektora rolniczego. Co do zasady raporty NFP są traktowane z przez rynek jako bardziej wartościowe. Opublikowana liczba nowych miejsc pracy poza sektorem rolniczym wniosła 177 000 i wyraźnie przebiła rynkowe oczekiwania na poziomie 138 000. A to sygnał, że amerykański rynek pracy dalej trzyma się we wspaniałej kondycji. Stoła bezrobocia pozostała na poziomie 4,2%. Zgodnie z konsensusem i ciekawym elementem z perspektywy rezerwy federalnej może być spowolnienie wzrostu płac, bo przeciętne godzinowe wynagrodzenie wzrosło o 3,8% rok do roku mniej niż oczekiwano. No i okazuje się, że pomimo tego całego trwającego zamieszania w gospodarce i tak pojawiło się więcej miejsc pracy niż oczekiwano. bezrobocie nie wzrosło, pozostaje do tego na ekstremalnie niskim poziomie, a spowolnienie wzrostu płac daje nadzieję na trwalszy spadek inflacji i możliwość obniżek stóp procentowych przez amerykański Fed. No jak na razie gdzie by nie spojrzeć ta amerykańska gospodarka wydaje się być odporna na wszystko. Podobnie jak odporna wydaje się być Meta, bo w tym mocno wynikowym tygodniu swoje dane pokazała również Meta i mocno zaskoczyła silną sprzedażą reklam i wyższymi inwestycjami w sztuczną inteligencję. Meda Platforms to oczywiście właściciel Facebooka i Instagrama i odnotował on w pierwszym kwartale przychody na poziomie 42,3 miliarda dolarów, czyli więcej nawet niż oczekiwano. Dobre wyniki zawdzięczają oczywiście silnej sprzedaży reklam, które to niezmiennie odpowiadają za 98% przychodów firmy. Kurs akcji mety wzrósł po publikacji wyników nawet o 8%. Y, firma zapowiedziała, że przychody w kolejnym kwartale będą zgodne z rynkowymi prognozami i jednocześnie ostrzega przed rosnącymi kosztami infrastruktury związanymi między innymi z nowymi cłami wprowadzanymi przez administrację Donalda Trumpa. W odpowiedzi jednak na to wszystko Meta nie planuje żadnych zmian w łańcuchu dostaw. Wydatki inwestycyjne na 2024 rok pozostają ekstremalnie wysokie i mają wynieść od 64 do 72 miliardów dolarów, czyli nawet więcej niż wcześniej planowano. Część tej kwoty zostanie przeznaczona właśnie na rozwój infrastruktury pod sztuczną inteligencję, która według Zuckerberga ma kluczowe znaczenie dla przyszłości całej firmy. AI zresztą w przypadku Mety już dziś pomaga bardzo mocno w personalizacji treści i jeszcze lepszym targetowaniu reklam. A to pokazuje, że bum na sztuczną inteligencję jak na razie pozostaje niezagrożony. Bo skoro pomimo obaw o potencjalną recesję i problemy, bigtechy takie jak Meta jeszcze do tego zwiększają swoje plany inwestycyjne, no to gdzie tu problem dla AI? Meta niezmiennie stara się dogonić konkurencję w tym wyścigu i dogonić takie firmy jak Google czy Open AI o dominację na rynku dużych modeli językowych i chatbotów. W tym celu uruchomiono nową aplikację, nawet Meta AI, która ma ułatwić dostęp do narzędzi opartych na sztucznej inteligencji bez konieczności korzystania z Facebooka, Instagrama czy WhatsAppa. To jest odpowiedź na ograniczoną popularność WhatsAppa w Stanach Zjednoczonych, który dotąd był głównym kanałem dostępu właśnie do Meta AI. Meta rozwija też własne modele językowe jak Lama. Podczas konferencji zresztą Lamac ogłoszono, że modele Lama zostały pobrane już 1,2 miliarda razy. No więc firma zdecydowanie nie zwalnia tutaj tempa. W styczniu nawet Mark Zuckerberg zapowiedział, że Meta zainwestuje setki miliardów dolarów w rozwój sztucznej inteligencji we wszystkich kolejnych latach. No i jak na razie przynosi to pozytywne efekty, bo w pierwszym kwartale zysk na akcję wyniósł 6,43 $, czyli o 37% więcej niż rok wcześniej i wyraźnie powyżej oczekiwań wszystkich analityków. Bigtechy dalej mają się świetnie. To wszystko w tym filmiku, który powstał dzięki partnerowi odcinka Freom 24. Jeśli uważacie go za wartościowy, pomóżcie też znaleźć go innym. Kliknijcie łapkę w górę, zostawcie suba, napiszcie jakiś komentarz i pamiętajcie, że na innych naszych social mediach często pojawiały się nawet treści, których nie ma na YouTubie, więc również warto je śledzić. Linki do wszystkiego są oczywiście w opisie tego materiału. A w tym filmie to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]







