Chcesz inwestować małe kwoty? Omijaj obligacje i fizyczne złoto! [Pasywne inwestowanie małymi kwotami]

Inwestowanie małymi kwotami – dlaczego warto zacząć już dziś?

W materiale przedstawiono realne wyniki 16‑miesięcznego eksperymentu, w którym autor regularnie wpłacał 500 zł miesięcznie na konto maklerskie w XTB i lokował środki w globalny ETF iShares MSCI ACWI UCITS. Dzięki temu po 8 000 zł wpłat stan konta wyniósł 9 414 zł, co daje stopę zwrotu ważoną czasem około 26,5 %.

Omówiono, dlaczego przy ograniczonych środkach lepiej rezygnować z aktywnej selekcji pojedynczych akcji oraz z niskomarżowych instrumentów takich jak obligacje skarbowe czy fizyczne złoto. Wysokie marże dealerów na małe sztabki złota (15‑18 %) oraz podatek Belki (19 %) mogą zamienić potencjalny zysk w stratę, blokując efekt procentu składanego.

Prezentowane są również legalne sposoby optymalizacji podatkowej – korzystanie z kont IKE i IKZE – oraz zalety dywersyfikacji sektorowej i geograficznej funduszu (ponad 60 % ekspozycji na Stany Zjednoczone, dominacja Nvidii, Apple, Microsoft i Amazon).

  • Regularne wpłaty (dollar‑cost averaging) redukują ryzyko wejścia w szczyt rynku.
  • Pasywna strategia wymaga praktycznie zero czasu – wszystko odbywa się automatycznie.
  • Długoterminowa perspektywa 10‑15 lat chroni przed najgorszymi scenariuszami historycznymi (np. japońska bessy).
  • Unikanie obligacji i złota pozwala zachować kapitał dla aktywów o wyższym potencjalnym wzroście.

Film stanowi praktyczny poradnik dla osób rozpoczynających budowanie kapitału przy miesięcznych oszczędnościach rzędu 200‑1000 zł, pokazując, jak małe kroki mogą prowadzić do znaczącego wzrostu majątku w przyszłości.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Osiągnięcie mitycznej Alfy to cel, który przed sobą stawia każdy inwestor, który swój kapitał lokuje w sposób aktywny. O co w tym chodzi? Oczywiście o to, żeby nasz portfel wypadł lepiej niż najczęściej indeks, z którym się porównujemy. Bo oczywiście inaczej inwestowanie aktywne jest zwykłą stratą czasu i trzeba robić to pasywnie. Z tym nie ma co dyskutować, ale w przypadku gdy dysponujemy małym kapitałem i dopiero go w zasadzie budujemy, bo odkładamy 200, 500, w porywach może nawet 1000 zł miesięcznie, to inwestowanie aktywne jest zwykłą stratą czasu. Koszt alternatywny tego, co jesteś w stanie osiągnąć ze swoim czasem wolnym, oczywiście innego niż skrupulatna selekcja spółek do portfela po to, żeby lokować w nie swój mały kapitał. wręcz krzyczy, jeżeli nie masz kapitału, to nie inwestuj aktywnie. >> Ale to nie oznacza, że jeżeli masz mały kapitał, to inwestowanie traci jakikolwiek sens. Oczywiście, że go ma i to bardzo duży. Bo jak inaczej chcesz wydostać się z tego wyścigu szczurów? I pewnie myślisz: "O kolejny, który chce mi pomóc i w sumie nie jestem odpowiedzialny za twoją przyszłość, ale za swoją jak najbardziej." I z praktycznego punktu widzenia chcę tobie i sobie pokazać, że inwestowanie małych kwot daje realne przełożenie na naszą przyszłość. Jaka w tym wszystkim praktyka? Dokładnie 23 marca 2025 roku założyłem zwykłe konto w domu maklerskim i od tamtego czasu regularnie inwestuję zaoszczędzone 500 zł miesięcznie. Nawet jeżeli odcinki się nie pojawiają to co miesiąc w tym portfelu taka kwota się pojawia. Jak wypada ten portfel? Łącznie wpłaty na rachunek wyniosły 8000 zł, a w wyniku inwestycji mam w zasadzie efekt niemal trzech dodatkowych wpłat, bo stan rachunku na dzień nagrywania tego materiału to 9414 zł. Daje to ponad 26% stopę zwrotu ważoną czasem. Ale nie to, w tym jest najważniejsze, bo oczywistym jest, że za nami bardzo dobry czas dla rynku akcyjnego. Ale najważniejszy w tym procesie jest fakt, że przez 16 miesięcy realizowania tej strategii, nie poświęciłem nawet na nią jednej minuty swojego czasu. Nic. Zero. Wszystko dzieje się automatycznie. Automatycznie 25 dnia każdego miesiąca z mojego konta prywatnego pobierana jest kwota 500 zł i ląduje ona na mój rachunek maklerski, a następnie automatycznie odbywa się lokowanie tego kapitału. Wybrany przeze mnie instrument, czyli fundusz dający mi ekspozycję na upraszczając cały rynek akcyjny świata. I to wszystko robię w XTB. I tak to powinno właśnie wyglądać. Dlatego nie bez powodu wybrałem właśnie ten dom maklerski do serii Jak inwestować małe kwoty, bo zamiast mówić o jacy są wspaniali i cudowni, to po prostu pokazuje, że to o czym mówię to dokładnie robię. A jeżeli chcesz realizować strategię inwestowania małych kwot za pomocą planów inwestycyjnych, to link do XTB znajdziesz w opisie. Co istotne, jeżeli inwestujesz tam małe kwoty, to nie płacisz prowizji, a to ważna zaleta. A podając kod FX Mac w czasie rejestracji zgarniesz jeszcze dodatkowe szkolenie. Link w opisie. Jeżeli natomiast inwestujesz aktywnie i szukasz ciekawych narzędzi, no to ja osobiście korzystam z narzędzi od investingu. I uwaga, te narzędzia warto przetestować już teraz, bo jest fenomenalna oferta. Możesz uzyskać dostęp do narzędzi AI od investingu z 60% rabatem. 60%. A przez to, że skorzystasz z tej promocji, z naszego linku w opisie, to zaoszczędzisz jeszcze dodatkowe 15%. Tu naprawdę nie ma nad czym się zastanawiać, tym bardziej, że można śledzić na przykład ruchy portfeli tworzonych za pomocą AI. Ja nazywam się Dawid Augustyn, a ty trafiłeś na kanał FX Mac, na którym tłumaczymy świat finansów nieprzerwanie od 2016 roku. Jeżeli szukasz wartościowych analiz, to zapraszam do zapisania się do naszego darmowego newslettera. Link znajdziesz w opisie. Po pierwsze, w inwestowaniu małych kwot trzeba inwestować tyle, żeby tego procesu nie przerywać. Jeżeli chcemy osiągnąć efekt procentu składanego, to wytrwałość, dyscyplina i regularność jest tutaj kluczowa. Bez względu na to, jak radzi sobie nasza strategia w danej chwili, my po prostu musimy w tym wytrwać. Cały portfel inwestowania małych kwot dla mnie polega na lokowaniu kapitału WTF, Isares, MSCI, ACWI. UCITS. Daje on ekspozycje na najważniejsze sektory świata. W portfelu sporo ważą takie spółki jak Nvidia, Apple, Microsoft czy Amazon. To oczywiście wynika przede wszystkim z wielkości tych spółek. Natomiast patrząc przez pryzmat sektorów to ponad 30% stanowi technologia, 17% finanse, nieco ponad 10% to przemysł. Jeżeli natomiast chodzi o kraje, to tu nie ukrywam jest spora ekspozycja na Stany Zjednoczone. Aż 63% portfela stanowi giełda w USA, a kolejne rynki takie jak Japonia czy Tajwan stanowią wartości nie przekraczające 5%. I tu pojawia się pytanie, czy tych stanów w tym portfelu nie jest za dużo? Giełdy WSA mają niepodważalny status miejsca, w którym po prostu warto być notowanym. Po pierwsze spółkom łatwiej kapitał pozyskać, po drugie mogą to zrobić po lepszych dla nich wycenach niż na innych parkietach świata. Stąd widzimy chociażby takie zjawiska jak ostatni debiut spółki SK Hyniks, tej koreańskiej notowanej na koreańskiej giełdzie, ale zadebiutowała ona w USA pozyskując rekordowe 26,5 miliarda dolarów. to oczywiście zrobiła za pomocą instrumentu tak zwanych ADRów, które dają możliwość zagranicznej firmie bycia notowanym na amerykańskim parkiecie. Druga kwestia związana ze spółkami, które są notowane w USA. To czasy się zmieniły. Inwestując i mając dużą ekspozycję na Stany, nie masz w portfelu tylko spółek, które przychody generują w Ameryce? Absolutnie nie. Kiedyś tak było, teraz tak nie jest. Największe amerykańskie spółki swoje przychody osiągają na całym świecie. Dlatego nie jest to dla mnie tak niepokojący fakt w sensie, że tak dużą ekspozycję mam właśnie na Stany Zjednoczone. I po trzecie niezwykle istotne, giełdy w USA mają bardzo długą historię, z której płyną ważne lekcje. Chociażby to, że w najczniejszym scenariuszu, gdybyśmy zaczynali inwestować na totalnym wierzchołku giełdowym w latach 70, to powrót na nowe wierzchołki zająłby 7 lat. Mam na myśli tutaj indeks S&P 500 i to scenariusz taki najczarniejszy z tych czarnych. Normalnie Bessy trwają dwa do trzech lat. To są statystyki, które wprowadzają pewien mentalny komfort w tym, że to co robię ma po prostu sens. I w tym miejscu najczęściej oczywiście podawany jest przez was przykład Japonii jak jako takiego rynku, który pokazuje, że długoterminowe inwestowanie w akcje nie zawsze popłaca. I tak to jest prawda. W Japonii mieliśmy 19letnią beessę, a powrót do poprzedniego wierzchołka zajął kolejnych 15 lat, łącznie zatem 34 lata mordęgi. I przykładów, gdzie rynek walczy o nowe ATH naprawdę długo, jest spor. Niemiecki Dax ponad 13 lat między 69 a 83 rokiem. Chiński Hangseng 10 lat między 2007 a 2018. czy nawet przykład bardziej namacalny, czyli Nazdak od 2000 do 2015 roku. Po prostu zdaję sobie sprawę, że inwestowanie na rynku akcyjnym nie jest aż tak oczywiste, ale myśląc w horyzoncie 10, 15letnim, bo z małymi kwotami to nie ma co myśleć o perspektywie dwóch, trzech lat, to naprawdę ma to sens, bo teraz ile będzie wart ten mój portfel za kolejnych 16 miesięcy? powinien zbliżyć się do kwoty 20 000 zł, zaoszczędzonych praktycznie bez wysiłku. I w tym całym procesie pomaga jeden istotny element. To, że kupuję co miesiąc powoduje, że praktycznie unikam skrajnych scenariuszy. Czymś innym jest zainwestowanie 10 000 od razu w jakiś ETF, a czymś innym dokupowanie co miesiąc po 500 zł takiego ETFu. Nie trafisz w ekstrema. Twój wykres w porównaniu do wykresu instrumentu po prostu się wypłaszczy. Na naszą psychikę to naprawdę dobrze zadziała. Zawsze gdy będziesz widział obsunięcie przed zakupem, no to powinieneś się z tego cieszyć, bo za te same 500 zł kupisz więcej ETFów czy innych tam rzeczy, które sobie za tę kwotę kupujesz. I tu w sumie powinny pojawić się dwa aspekty, dwa wyjaśnienia. Dlaczego nie inwestuje małych kwot w obligancje skarbowe i na przykład w złoto? Lokowanie małych kwot w skrajnie niskomarżowe papiery gwarantuje w zasadzie co najwyżej zamrożenie siły nabywczej pieniądza. Bardzo często po potrąceniu 19% podatku belki realnie może się okazać, że licząc jeszcze prowizj na tym procesie po prostu jesteś w plecy. Zabierasz w ten sposób procentowi składanemu jego najważniejsze paliwo. Czas i wolumen. Na początku twojej ścieżki to nie stopa zwrotu decyduje o sile portfela, ale wysokość twoich regularnych dopłat. Blokowanie 100 czy 200 zł miesięcznie w obligacjach na całe lata to marnowanie czasu. Te pieniądze powinny pracować w agresywnych, produktywnych aktywach takich jak globalne fundusze ETF na akcje firm, które realnie rozwijają gospodarkę i dyktują ceny w czasach na przykład podwyższonej inflacji. Oczywiście tutaj rozważam ważny scenariusz. nie masz już długów konsumenckich, masz poduszkę finansową, jakąś dużą, ale wystarczającą i dopiero wtedy mówimy tutaj o inwestowaniu małych kwot. To jest naprawdę kluczowe, żeby robić to właśnie w tej kolejności. Dlaczego nie inwestuję małych kwot w złoto? No złoto jako dla wielu jedyny prawdziwy pieniądz to bezpieczna przestań, w której inwestowanie polega na tym, że chcesz przede wszystkim utrzymać wartość nabywczą swojego majątku. Wiadomym jest, że mamy inflację, wartość pieniądza tego fiducjarnego z roku na rok spada i będzie spadać. To nie jest tajemnica. Taka jest konstrukcja tego systemu finansowego, w którym my funkcjonujemy. Natomiast złoto nie jest tym elementem portfela, który sprawdzi się w okresie trzech, czterech czy pięciu lat. Inwestowanie w złoto ma sens przy horyzoncie 10 lat minimum. To po pierwsze. Po drugie, złoto w odróżnieniu od rynku akcji potrafi wpadać w bardzo długie i męczące konsolidacje po to, żeby potem w rok wygenerować cały, na przykład pięcioletni zysk. Jak źle trafimy z tym rynkowym momentem, to może być po prostu bardzo ciężko. I tu ważna rzecz. Mówię o inwestowaniu w złoto w formie papierowej, bo inwestowanie małych kwot w złoto w formie fizycznej jest nieporozumieniem w czystej postaci. Największą barierą dla małego kapitału na rynku fizycznym są ogromne marże dealerów narzucane na produkty o niskiej gramaturze. Kupując sztabki jednogramowe czy małe monety, inwestor płaci drastycznie wysoką cenę w stosunku do rynkowej wartości. Po wybuchu pandemii, przerwaniu łańcuchu dostaw, marże poszybowały w górę i to ekstremalnie. Narzut na sztabkę jednogramową wzrósł z 7 do aż 18%, na sztabkę 10g z 5 do 15%. Płacenie tak wysokiej marży oznacza wejście w inwestycje z natychmiastową stratą rzędu kilkunastu procent, którą oczywiście niezwykle ciężko odrobić. sytuacji nie ułatwia fakt, że fizyczne złoto nie przynosi, nie wiem, dywidend, odsetek ani, nie wiem, czyszajmu. Ponadto o ile popularne jednouncjowe monety bulionowe, tak jak kanadyjski liść klonowy czy australijski kangur, albo wiedeńscy filharmonicy, są płynne, ale ich cena jednostkowa jest barierą nie do przejścia dla osoby odkładającej po kilkaset złotych miesięcznie. Ja wiem, że zwolennicy złota powiedzą, że kupując taką monetę pięć czy tam 6 lat temu, to teraz zarobiłbyś nie wiadomo ile, ale większy zysk wygenerowałbyś za pomocą złota w formie papierowej w tym samym okresie, które możesz sprzedać jednym kliknięciem myszki. W porównaniu do tego, co robię ze swoim portfelem i małymi kwotami, a ty mógłbyś robić lepiej, to powinieneś skorzystać starczy przed 19% podatkiem od zysków kapitałowych. Czyli na myśli mam skorzystanie z kontu IKE lub XZE i tam inwestowanie małych kwot. Ja mam tam swoje inne portfele, więc tak, mam te konta. Dlatego inwestowanie małych kwot robię poza tymi typami rachunków. Oba te typy konto u partnera tego naszego odcinka. Ja inwestuję dalej małe kwoty. Oczywiście z tą serią widzimy się pewnie za parę miesięcy. Daj znać ile ty w czasie ostatnich 12 miesięcy zainwestowałeś. No i oczywiście czy udaje ci się inwestować odpowiednio małe kwoty. Ja natomiast jeżeli chodzi o przetasowania w podejściu do portfela zamierzam je wykonać, ale one będą miały miejsce w momencie gdy wartość mojego portfela przekroczy kwotę 20 000 zł. Trzymam kciuki za twoje inwestycje. >> [muzyka] [muzyka]

Przewijanie do góry