Inwestowanie w zmiennych czasach: DCA krok po kroku
Czy wiesz, jak budować portfel inwestycyjny, gdy rynki finansowe są pełne niepewności? Strategia DCA (Dollar-Cost Averaging) to metoda, która może pomóc Ci inwestować z głową, niezależnie od wahań na giełdzie. W tym filmie dowiesz się, jak krok po kroku wdrożyć DCA i wykorzystać ją do długoterminowego pomnażania majątku.
Co to jest DCA i dlaczego warto ją stosować?
DCA polega na regularnym kupowaniu aktywów za stałą kwotę, niezależnie od ich ceny. Dzięki temu, w okresach spadków kupujesz więcej akcji, a w okresach wzrostów – mniej. Uśredniasz w ten sposób cenę zakupu i minimalizujesz ryzyko związane z jednorazowym wejściem na rynek w nieodpowiednim momencie.
Jak efektywnie wykorzystać strategię DCA?
- Wybór aktywów: Kluczowe jest wybranie aktywów, które mają potencjał wzrostu w długim terminie. Często rekomenduje się ETF-y (Exchange-Traded Funds) na szerokie indeksy giełdowe, takie jak S&P 500, lub obligacje. ETF-y (Exchange-Traded Funds)
- Dywersyfikacja portfela: Nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę. Rozproszenie inwestycji pomiędzy różne klasy aktywów (akcje, obligacje, surowce) zmniejsza ryzyko strat. Dywersyfikacja portfela
- Regularność zakupów: Ustal stały harmonogram zakupów (np. raz w miesiącu, raz na kwartał) i trzymaj się go, niezależnie od sytuacji na rynku.
- Modyfikacja strategii: Warto obserwować rynek i dostosowywać strategię do zmieniających się warunków. W okresach silnych spadków możesz zwiększyć kwotę przeznaczoną na zakupy, a w okresach wzrostów – zmniejszyć.
Unikaj błędów początkujących inwestorów!
Wielu początkujących inwestorów popełnia błąd, próbując przewidywać ruchy rynku i kupować aktywa tylko wtedy, gdy wydają się „tanie”. DCA pozwala uniknąć tego błędu, ponieważ skupia się na długoterminowym budowaniu portfela, a nie na spekulacyjnych zagrywkach. Pamiętaj, że inwestowanie wiąże się z ryzykiem, a wyniki osiągnięte w przeszłości nie gwarantują zysków w przyszłości. Zdobądź wiedzę, zanim zaczniesz inwestować.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
[Muzyka] Dzień dobry. Witam bardzo serdecznie na webinarze na kanale Rankia Polska. Naszym dzisiejszym gościem jest pan Arkadiusz Jóźwiak, inwestor indywidualny z 15letnim doświadczeniem pandu na rynkach walut, kryptowalut i akcji. Na co dzień redaktor naczelny Compari.pl, współtwórca kanału Kryptoraport oraz analityk w telewizji biznesowej. Cześć Arek, witamy. Cześć. Witam ciebie i witam wszystkich państwa z nami. Super. Podczas tego webinaru przedstawiona zostanie strategia DCA, jak wykorzystać niepewność rynkową i zakupić do swojego portfela przecenione aktywa. Także Arek, przekazuję ci głos i scena jest twoja. Dziękuję. Dziękuję i rozpoczynamy. Tak, ja nazywam się Aarek Jóźwiak. Na co dzień możecie kojarzyć mnie właśnie z portalu compar.pl pl albo z youtubowego kanału Krypto Rapport. I oczywiście zachęcam do aktywności też na czacie. Jeżeli będą pojawiały się jakieś kwestie do wyjaśnienia, jakieś pytania, to śmiało. Ja będę starał się na wszystkie na bieżąco odpowiadać. A temat, który mamy na dzisiaj przewidziany, to jest właśnie strategia DCA, czyli jedna z, można powiedzieć, że bardziej popularnych strategii w inwestowaniu długoterminowym. Więc powiemy sobie za chwileczkę pokrótce na czym ona tak naprawdę polega. powiemy sobie o jej plusach i o jej minusach, no bo wszystko ma swoje plusy i wszystko ma też swoje wady i strategia DCA, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się taka banalnie prosta, no to wbrew pozorom ona aż taka całkiem prosta nie jest i troszkę trzeba się przynajmniej na początkowym etapie zastanowić jak to wszystko sobie dobrze poukładać, żeby ta nasza strategia była przemyślana, no i przede wszystkim, żeby ona była zyskowna, bo tu o zyski chodzi, choć od razu na wstępie myślę, że musimy sobie powiedzieć jedno, to nie jest strategia dla day traderów, to nie jest strategia dla osób, które nastawiają się na to, że w ciągu pierwszego miesiąca inwestycji osiągną stopy zwrotu na poziomie 1000%. Jest to strategia długoterminowa dla osób, które świadomie myślą o budowaniu, pomnażaniu swojego majątku, ale nie w horyzoncie kilku tygodni czy kilku miesięcy, raczej w perspektywie kilku lat. No a teraz z racji tego, że te ostatnie miesiące, choć właściwie myślę, że moglibyśmy śmiało powiedzieć ostatnie lata, obfitują w ponad normatywną zmienność na rynkach finansowych, no bo właściwie zaczęło się wszystko już od okresu pandemii i wszystkie działania banków centralnych związane z obniżaniem stó procentowych, z później z podwyższaniem stóp procentowych. Dalej mieliśmy oczywiście wojnę na Ukrainie. No a w tym roku rynkami finansowymi wstrząsnął Donald Trump, jego administracja i oczywiście wojna handlowa. To wszystko sprawiło, że na rynkach zagościła bardzo duża zmienność. Są aktywa, które bardzo mocno potaniały, są aktywa, które bardzo mocno podrożały. No i właśnie dziś powiemy sobie o tym, jak tą strategię wykorzystywać w takim długoterminowym budowaniu portfela, na co zwrócić uwagę oraz jak ewentualnie możemy te strategie w takich okresach jak początek chociażby 2025 roku w pewien sposób zmodyfikować, żeby zmaksymalizować potencjalne zyski, które jesteśmy w stanie tutaj osiągnąć. Oczywiście na samym początku, żeby formalności stało się zadość, musimy wspomnieć o ryzyku. Inwestowanie, jakby nie patrzeć, wiąże się z ryzykiem. To ryzyko było, jest i będzie. Musimy zdawać sobie z niego sprawę. Natomiast jeżeli chodzi o takie podstawowe założenie strategii DCA, no to jest to strategia, która polega na tym, że systematycznie, w miarę systematycznie, skrupulatnie dokupujemy do swojego portfela pewne aktywa. Te aktywa oczywiście musimy wcześniej sobie wybrać i to jest tak naprawdę to największe wyzwanie, które przed nami stoi, żeby na początku te aktywa do swojego portfela wybrać, ustalić odpowiednią rangę, a później tak naprawdę jest kwestia pewnego rodzaju automatyzacji. Ustalamy stały zakres czasowy i w odstępach w miarę równych staramy się dokupować aktywa do naszego portfela. Takim można by powiedzieć plusem tej strategii jest to, że nie przejmujemy się ceną, czyli nie musimy znać się na analizie technicznej, nie musimy zastanawiać się czy dane aktywo w danej chwili jest za drogie, czy jest za tanie, czy ono rośnie, czy ono spada, bo ta strategia po prostu polega na tym, że regularnie raz w miesiącu, raz na kwartał, raz na pół roku czy raz na rok aktywa, które mamy w swoim portfelu za określoną kwotę dokupujemy. w efekcie czego nawet jak rynek spada to my uśredniamy sobie te cenę jak rynek rośnie no to systematycznie zwiększamy swoją ekspozycję na daną klasę aktywów no i teraz podstawowym wyzwaniem jeżeli chodzi o strategię DCA jest dobór tych aktywów które my w swoim portfelu chcemy mieć no i teraz najczęściej wybieramy te aktywa do naszego portfela, które rosną w perspektywie długoterminowej i bardzo często w wśród takich modelowych portfeli DCA znajdują się ETFY na rynek akcji i na rynek obligacji bądź niektóre surowce i nie znajdują się w takich portfelach DCA poszczególne spółki. Dlatego, że jeżeli będziemy wybierali poszczególne spółki, no to one mogą w jednym roku radzić sobie lepiej, czy nawet w pewnym okresie radzić sobie lepiej, ale później przychodzi jakieś załamanie. Jest też duże ryzyko, że jakaś spółka może na przykład zbankrutować i my będziemy skupowali jej akcję przez 5, 10, 15 lat. Ona nagle upadnie, no i będziemy mieli problem. I tu przykładów myślę, że moglibyśmy mnożyć spółek, które kiedyś były gigantami i tak naprawdę dominowały swoje branże, a dziś są zapomniane. Pewnie każdy z was pamięta, przynajmniej osoby, które są w moim wieku bądź starsze, znają taką spółkę jak Kodak, jak Nokia. Dzisiaj relikty przeszłości w większości przypadków one oczywiście jeszcze funkcjonują mniej bądź bardziej, no ale co do zasady yyy jeżeli chodzi o długoterminowe inwestycje, nie byłyby to dobre y wybory. Dlatego w przypadku strategii DCA wybiera się raczej ETFY na koszyki akcji. No i teraz jeżeli mamy ETF, powiedzmy sobie jeden z najpopularniejszych światowych ETFów, czyli indeks S&P 500, czy ETF na amerykański indeks S&P 500, to jest ETF, który skupia w sobie 500 amerykańskich spółek. I to co jest istotne to to, że ten ETF te spółki rotuje. Czyli on zawsze ma w swoim składzie 500 największych spółek notowanych na amerykańskiej giełdzie. Ale jeżeli okaże się, że spółka numer 500 nagle radzi sobie gorzej i jest spółka numer 502, która do tej pory radziła sobie gorzej, ale nagle radzi sobie lepiej, no to w tym koszyku one zostaną zastąpione. Czyli ta spółka, która radziła sobie gorzej, ona z tego ETFU wypadnie. Ta, która do tej pory radziła sobie gorzej, ale teraz radzi sobie lepiej, ona do tego koszyka wejdzie. No i nas to tak naprawdę nawet nie musi interesować. To się wszystko będzie działo automatycznie. Więc największym wyzwaniem na początku jest to, aby odpowiednio wybrać oczywiście te aktywa, które w swoim portfelu chcemy mieć. Jakie są wady i zalety jeszcze? Jeżeli chodzi o zalety, to oczywiście możemy uśredniać cenę, czyli w sytuacji chociażby takiej jak ta, która spotkała nas relatywnie niedawno, zerknijmy sobie na amerykański indeks właśnie S&P 500, który jeszcze w drugiej połowie lutego notował historyczne szczyty tylko po to, żeby no jednak spaść o kilkadziesiąt procent i w pierwszej połowie kwietnia być notowanym na poziomie 4800 punktów z małym haczykiem. 21% przeceny. Są aktywa, które w tym okresie potaniały jeszcze bardziej. No i teraz gdyby ktoś wyszedł z założenia, że on chce wchodzić na rynek, wejdzie na górce, no i tak naprawdę wszedłby do teraz trzymałby stratę. Gdyby ktoś uśredniał sobie cenę zakupu systematycznie kupując raz na miesiąc na przykład, no to mógłby też wyłapać niższe pułapy. I teraz na przykład mimo tego, że indeks jeszcze nie wrócił na swoje historyczne szczyty, już taka inwestycja mogłaby nam przynosić pewnego rodzaju zysk. Oczywiście to jest jedna strona medalu, jest też druga strona medalu, bo jeżeli trafimy na taki okres, w którym rynek rośnie, cały czas rośnie, no to inwestycja jednorazowo duża na początku mogłaby opłacić się bardziej. I tu znowu możemy zerknąć sobie na ten amerykański indeks S&P 500, ale już nie patrzmy na interwał dzienny, tylko zerknijmy sobie na interwał 12ięczny. I w ogóle interwał 12 miesięczny jest bardzo ciekawym interwałem, albo interwał kwartalny bądź miesięczny. To są takie bardzo dobre interwały czasowe do analizy wykresów właśnie przy strategii DCA DCA, bo one mogą nam podpowiedzieć mniej więcej, czy w dane aktywo warto inwestować raz do roku, czy raz na kwartał, czy raz na miesiąc, raz na pół roku i sobie to w jakiś sposób zobrazować. Dla przykładu, jeżeli mamy indeks S&P 500, wykres 12 miesięczny, czyli jedna świeczka to jest jeden rok. No i teraz jeżeli mamy wykres właśnie 12 miiesięczny to możemy sobie bardzo szybko zaobserwować, że w 2012 roku mieliśmy początek roku i wzrost w 2013 też. Czyli gdyby w roku 2012 czy 2013 zainwestować wszystko co chcemy zainwestować w danym roku zaraz na jego początku, to to by była najlepsza z możliwych decyzji. Gdybyśmy te nasze inwestycje rozbijali sobie i podzielili je, że inwestujemy jakąś kwotę raz na pół roku, raz na kwartał bądź raz na miesiąc, to nasz wynik finansowy sumarycznie byłby niższy, bo część inwestycji zrealizowalibyśmy rzeczywiście po rocznych minimach, no ale część pewnie po jakiś takich uśrednionych cenach. Podobnie było w roku 2017, gdzie też nie mamy żadnego knota od dołu. To oznacza, że rynek rozpoczął dany rok. No i właściwie od samego początku wzrastał. Podobnie było w roku 2019, ale z kolei w roku 2018 no taka inwestycja całościowa na początku roku przyniosłaby już jakąś stratę. W roku 2020 też mieliśmy przecież załamanie. No i też bardziej opłacalnym mu mogło być podzielenie sobie tych naszych inwestycji i próba wyłapania nieco niższych pułapów cenowych. Podobnie było w roku 2022, który też w przypadku indeksu S&P 500 zakończył się podkreską i to o przeszło 19%, więc inwestując tutaj całość na koniec roku mamy 19% y straty. Gdybyśmy to podzielili, można byłoby te ceny sobie pouśredniać. No i teraz pozostaje jedno pytanie. To w takim razie lepiej dzielić czy lepiej inwestować? No prawda jest taka, że nie da się zeroj1edkowo odpowiedzieć na to pytanie, bo musielibyśmy bardzo dokładnie przeanalizować każdy instrument finansowy, który chcemy, w który chcemy zainwestować, czyli każdy na przykład ETF na dany rynek, który nas interesuje i sprawdzić statystycznie co by się bardziej opłacało, to zajęłoby bardzo dużo czasu, a nie po to ktoś wybiera strategię DCA, żeby poświęcać aż tak bardzo dużo czasu na tego typu analizy. W związku z czym w mojej ocenie można podejść do tego nieco inaczej. Ja podzielę się takim moim podejściem, bo ja też taką strategię rozpocząłem praktykować w przypadku jednego, czy właściwie dwóch moich portfeli inwestycyjnych, a mianowicie gdybym zauważył sytuację taka jaka miała miejsce w roku 2022, że jesteśmy po silnych spadkach, no to najpewniej realizowałbym zlecenie w całości. Ale jeżeli mamy do czynienia z sytuacją taką jaka spotkała nas w tym roku, czyli załóżmy rozpoczyna się rok 2025, my jesteśmy po bardzo wyraźnych wzrostach, które obserwowaliśmy już od października 23 i ryzyko wystąpienia jakiejś mniejszej bądź większej korekty było bądź co bądź całkiem spore. to ja uznałem, że nie będę w tym roku realizował jednych dużych zakupów na początku roku, tylko podzielę sobie te środki, które chcę w danym roku zainwestować właśnie w ten WTF na amerykański indeks S&P 500. I dokonałem kilku zakupów. Pierwszy zakup dokonałem prawie na szczycie, czyli de facto w najgorszym możliwym momencie, ale był to relatywnie mały zakup i był to zakup taki zachowawczy. Na wypadek gdyby rynek jednak zaczął wzrastać, no to ja nie plułbym sobie w brodę, że jestem całkowicie poza rynkiem, tylko jakiś już aset, jakaś część tego portfela rzeczywiście tutaj się budowała. Natomiast pozostawałem w pozycji gotówkowej przygotowany na możliwość wystąpienia spadków. Nie wiedziałem jak duże te spadki będą, więc po prostu obserwując te spadki dokonywałem jeszcze dwóch zakupów. Pierwsze pewnie gdzieś tutaj, choć dokładnie nie pamiętam w którym momencie nawet je realizowałem. Drugie realizowałem tutaj, czyli złapałem prawie dołki, ale to nie jest tak, że ja przewidziałem, że te dołki będą. Rynek spadł o 20%. Uznałem, że to już jest naprawdę wyraźna przecena i chcę zrealizować kolejną część zakupów, nie całościową. W dalszym ciągu jeszcze mam całkiem sporo wolnych środków, które planuję w tym roku przeznaczyć na zakup i cierpliwie obserwuję sobie jak ta sytuacja będzie się rozwijać. Czy takie podejście ma sens? Jeżeli ktoś już zna analizę techniczną albo śledzi analizę fundamentalną makro i wie jak wydarzenia, które dzieją się na całym świecie mogą wpływać na rynki, zdaje sobie sprawę z pewnego rodzaju ryzyk, zagrożeń i tego prognozuje, czy rynek może spaść, czy wzrosnąć, to możemy sobie oczywiście w ten sposób do tego podejść. Wybieramy dane aktywo i nie musimy określać, że będziemy je skupować do swojego portfela raz w miesiącu, raz na kwartał, raz na pół roku czy raz na rok. Tylko możemy ten terminy zakupów sobie modyfikować. Czyli załóżmy, zakładałem, że będę robił zakupy raz na kwartał, czyli kupię dane aktywowo na początku stycznia, później dokupię na początku kwietnia, później za kolejne trzy miesiące i za kolejne trzy miesiące jeszcze raz. jakieś stałe wartości, ale nagle na rynkach dzieje się coś, czego nikt nie przewidział. Na przykład wybucha pandemia, wybucha jakaś wojna, no i na rynkach pojawiają się spadki, takie spadki jak te, które obserwowaliśmy w roku 2022 dradki jak obserwowaliśmy w roku 2020. No i wówczas można tak naprawdę nieco sobie tę naszą strategię zmodyfikować po to, aby tak jak było już wskazane tutaj na początku wykorzystać te spadki. Czyli jeżeli ktoś inwestował w roku 2020, no i on miał w planach, że na początku kwietnia, czyli na początku drugiego kwartału będzie chciał zakupić y jakieś akcje do swojego portfela, ale widzi jakie tu się spadki wyraźne pojawiły, to może przesunąć termin tych zakupów i zrealizować je nieco wcześniej. Wtedy zakupimy taniej, a jeżeli rynek dalej będzie spadał, no to znowu będziemy mogli sobie oczywiście skupować dalej. Natomiast jak przyjrzymy się właśnie jeszcze raz temu wykresowi na interwale 12ięcznym, no to zauważymy, że relatywnie rzadko w historii mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdzie jakaś wyprzedaż, gdzie jakieś spadki trwały przez wiele lat. Więc tu mieliśmy rzeczywiście taką sytuację trzyletnich spadków. To jest oczywiście rok 2000, później mieliśmy tutaj jeden rok spadków, jeden rok spadków i też jeden rok spadków. No i to jest taka historia, która pokazuje, okej, czyli jeżeli pojawiają się bessy, to one raczej nie trwają dęclecia, czyli jeżeli pojawia się dynamiczny spadek to nie czekajmy przez kolejne pół roku, bo być może za pół roku już będziemy zdecydowanie wyżej. Zresztą przykład pandemii to pokazał i to też był taki dla wielu niezrozumiały moment yyy jeżeli chodzi o rynki finansowe. Ja tylko przypomnę, to jest ta sytuacja, czyli w momencie, w którym gospodarka pogrążała się w kryzysie, były lockdowny, banki centralne radykalnie obniżały stopy procentowe, ludzie tracili pracę, upadały firmy, ale rynek finansowy piął się na historycznych szczytach i osiągał coraz wyższe wyceny. tak jakby rynki finansowe były w tamtym okresie całkowicie odklejone od realnej gospodarki. Ale gdybyśmy patrzyli na rynki finansowe z punktu widzenia tylko gospodarki, to tutaj nikt niczego by nie kupił, bo to nie miałoby absolutnie sensu. Natomiast jeżeli wychodzimy z założenia, że kupujemy regularnie dane aktyw do naszego portfela, to oczywiście takie spadki możemy tutaj śmiało wykorzystywać. No ale tak jak wspomniałem, ma to też swoje minusy. No bo z jednej strony, jeżeli pojawiają się takie spadki jak w roku 2020, 2022 czy te, które pojawiły się niedawno, to tego typu strategia działa in plus, bo wraz ze spadkami my uśredniamy sobie cenę, czyli zakupujemy dane aktywo taniej, ale jeżeli rynek systematycznie rośnie, no to my też kupujemy coraz drożej. No i tu trzeba sobie to w naturalny sposób pogodzić. No i teraz bardzo często taką bolączką czy wyzwaniem, z którym mierzą się początkujący inwestorzy jest to, że jak to ja mam kupować coś co spada. No i to jest na pierwszy dok bardzo dziwne, że kupujemy akcje, które spadają czy aktywa, których wartość spada. Tylko, że to jest zaskakujące dla wielu, którzy inwestują na rynkach finansowych, przynajmniej na początku, ale jak idziemy na przeceny do galerii handlowej albo w internetowych sklepach, to cieszymy się, że nasza ulubiona, nie wiem, bluzka, bluza, kurtka, nasze spodnie, buty, na które czekaliśmy, nagle są przecenione o 30% i wtedy chętnie je zakupimy, bo są tańsze niż były. A jeżeli patrzymy na rynek akcji, który spadł o 30%, to dlaczego nie chcemy tego kupić? No właśnie powinniśmy chcieć kupować, kiedy rynek spada i zastanawiać się nad sensem zakupu, kiedy rynek rośnie. W przypadku strategii DCA tak naprawdę nie trzeba się za bardzo zastanawiać. Trzeba tylko kupować, wkupować, kupować, kupować i nastawić się na to, że w długim terminie, jeżeli wybierzemy dobre aktywa, no to nasz portfel powinien zyskiwać na wartości. To jest taka strategia, która bierze się z prostego podejścia. mianowicie wychodzi się z założenia, że gospodarka światowa, globalna co do zasady powinna wzrastać, powinna się rozwijać. My jako ludzkość, jako cywilizacja powinniśmy się rozwijać. No więc też wartość aktywów powinna yyy wzrastać. Tyle jeżeli chodzi o teorię i dlatego wiele osób stosujących strategię DCA wybiera między innymi rynek akcji, ale to też nie jest tak, że wybierzemy sobie dowolny rynek akcji i na nim będziemy zarabiać. No bo wróćmy sobie jeszcze raz do tych wykresów. One są idealnym źródłem wiedzy. Mamy indeks S&P 500. Patrzymy sobie na wykres tygodniowy. Rośnie. Patrzymy na wykres roczny. Rośnie. Pięknie. Kiedy kto nie kupił? Dzisiaj wszyscy prawie są tak naprawdę w zysku. Możemy sobie spojrzeć na indeks technologiczny, czyli NZDAQ. No rośnie na interwale rocznym, na interwale tygodniowym. Wszystko bardzo ładnie rośnie. No a wpiszmy sobie WIG 20. No i co my tutaj mamy? Jak spojrzymy sobie w ten sposób rośnie. Jak spojrzymy na WIG 20 z perspektywy tylko tego roku, no to jest to jeden z najlepszych indeksów giełdowych na całym świecie. Tylko, że w przypadku strategii DCA, tak jak już wspomniałem, to podejście nasze musi być długoterminowe, a nie krótkoterminowe. Czyli nie możemy skupiać się na tym, co może się wydarzyć w ciągu kwartału, tylko na tym, co może się wydarzyć w perspektywie na przykład 10 lat. No i tu jak spojrzymy sobie już na WIG 20, no to okazuje się, że takich fajerwerków właściwie nie ma, bo my w roku 2008 czy w 2007 czy 2006 byliśmy wyżej niż jesteśmy teraz. Mimo tego, że początek tego roku rzeczywiście WIG20 ma fenomenalny, no to dalej jesteśmy wyraźnie poniżej, więc tu też jeszcze w grę wchodzi dobór aktywów do naszego portfela. No i teraz jeżeli chodzi o taki portfel długoterminowy, na który warto będzie zwracać uwagę, no to teraz od czego zacząć? Po pierwsze warto zacząć od wyboru portfela, bo jeżeli myślimy o inwestowaniu długoterminowym, no to też najpewniej będziemy to robili w oparciu o jakiś rachunek maklerski. Tutaj takim pierwszym wyborem powinien być rachunek IKE bądź XZ. Tu w zależności od yyy wysokości podatków, które płacimy. Jeżeli ktoś wchodzi na drugi próg, płaci 32% podatku bądź więcej, no to oczywiście ten preferowany pierwszy rachunek, najpewniej to będzie XZE, bo on daje nam korzyści od razu. Możemy sobie wartość środków, które na XZE wpłacamy, odliczyć od podstawy opodatkowania. I rozliczając się z fiskusem na początku kolejnego roku dostaniemy zwrot tych zaliczek, niesłusznie zapłaconych zaliczek na podatek dochodowy. Jeżeli ktoś płaci relatywnie niskie podatki, no to może zdecydować tutaj o wyborze IKE, jeżeli ktoś planuje inwestować więcej, no bo te oba rachunki są obarczone pewnymi limitami. Nie możemy wpłacić sobie 200 000 zł na te rachunki, tylko są roczne limity. One oczywiście co roku są podnoszone, ale jednak jakieś są. W przypadku IKE jest stały limit dla wszystkich. W przypadku XZE osoby, które prowadzą własne działalności gospodarcze mogą wpłacić nieco więcej niż etatowcy. No ale też te limity jednak są. Jeżeli ktoś chce inwestować więcej, może założyć i IKE i X I XZE. A jeżeli ktoś chce jeszcze więcej, to może nawet pokusić się o rachunek OPE. I Ojpe w odróżnieniu do IKE i XE jest rachunkiem całkowicie automatycznym. automatycznym do tego stopnia, w sensie tam nie mamy zbyt dużego wyboru, bo chyba tylko jedna instytucja na ten moment oferuje rachunki OIP. Oni one mają dokładnie taki sam limit jak rachunki IKE. No i tam całe inwestowanie jest automatyczne. Jedyne co musimy zrobić to na ten rachunek systematycznie wpłacać środki i one automatycznie będą inwestowane w różne ETFY. Więc nawet to nas nie interesuje i to jest totalnie proste, bo jeżeli zakładamy OIP, to możemy zrobić sobie zlecenie stałe w naszym banku, które automatycznie raz na miesiąc, raz na kwartał czy w jakimś tam odstępie czasu będzie wysyłało środki do tej instytucji, czyli w naszym przypadku na razie jest to chyba tylko Finx. No i dalej te środki będą automatycznie inwestowane. Jeżeli chodzi o IKE i XE, no to już my możemy sobie tutaj wybierać tak naprawdę w jakie aktywa chcemy inwestować. Niektóre instytucje finansowe umożliwiają jakieś takie plany inwestycyjne, gdzie też możemy sobie zdefiniować w jakie aktywa chcemy inwestować i ustawić zlecenia stałe. W przypadku większości domów maklerskich to my musimy te zakupy ewentualnie realizować, ale to jest tak naprawdę chwila. Najważniejsze to tak naprawdę wybrać dobre aktywa do naszego portfela. No i teraz jeżeli mówimy o inwestowaniu długoterminowym, no to trzeba pomyśleć o dywersyfikacji. Nie możemy skupić się, nie powinniśmy skupiać się tylko na jednym aktywie, tylko jednak tych aktywów powinno być kilka. i dobrze zdywersyfikowany portfel to podobno taki, który składa się z akcji, z obligacji. Oczywiście moglibyśmy do tego dorzucić jeszcze nieruchomości, całą masę innych rzeczy, żeby to jeszcze bardziej zdywersyfikować, ale my dziś o rynku nieruchomości mówić nie będziemy, ale o obligacjach mówić już jak najbardziej w przypadku strategii DCA możemy, bo obligacje możemy kupować czy to z poziomu rachunków maklerskich, czy na przykład takie tradycyjne obligacje skarbowe. No i możemy sobie wybrać, jeżeli ktoś ma dziecko i na to dziecko pobiera 800 plus, no to może sobie wybrać obligacje 12letnie rod. One są bardzo atrakcyjnie oprocentowane, są indeksowane inflacją. Mamy 6,6% w pierwszym roku, a później jest to marża 2,5% plus oczywiście inflacja. Natomiast jeżeli ktoś nie ma, no to może sobie wybrać dowolne inne obligacje, jakie tylko tak naprawdę chce. ustawić zlecenie stałe. Jedna obligacja kosztuje 100 zł i raz w miesiącu na przykład taką obligację kupić czy kilka takich obligacji kupić albo raz na kwartał i w ten sposób budować sobie tą nazwijmy to bezpieczną część naszego portfela inwestycyjnego. Jeżeli mówimy o rynku akcji z kolei o tej części swojego portfela inwestycyjnego, no to tutaj właśnie skupialibyśmy się na ETfach. No ale jakie te ETFY wybrać? Bo to też jest coś nad czym trzeba by się tutaj pochylić. jak do tego podejść, żeby te ETFY wybrać najlepsze? Ja pokazywałem dzisiaj ETFY na S&P 500 i de facto można wyjść z takiego założenia, że ETF na amerykański indeks S&P 500 jest poniekąd ETFem globalnym. No bo jakby na niego nie spojrzeć, spółki, które wchodzą w skład indeksu S&P 500, to są spółki, które działają globalnie. Mamy tam chociażby Coca-Colę, która sprzedaje swoje produkty przecież na całym świecie. No i cała masa innych oczywiście firm Apple, Microsoft i tak dalej. Więc to są spółki, które działają globalnie. Więc jeżeli mamy je w swoim portfelu, to niby mamy teoretycznie spółki amerykańskie, ale spółki, które swoje przychody, swoje zyski czerpią na całym świecie. Więc tą ekspozycję też można powiedzieć, że mamy globalnie. Jeżeli chcemy jeszcze bardziej globalnie pójść, czyli nie w spółki tylko amerykańskie, które działają na całym świecie, ale spółki, które pochodzą z całego świata, to musimy oczywiście wybrać odpowiednie ETFY. I tutaj z pomocą przychodzi nam serwis pokroju Atlas ETF. Oczywiście to nie jest żadna jakaś reklama. Podobnych serwisów jest kilka, można sobie je przejrzeć wszystkie. Atlas ETF jest chyba jednym z większych, o ile nie największym polskim. Yyy, jego strona główna wygląda w ten sposób. Możemy sobie wejść w rankingi, na przykład ETFY z Europy. No i teraz mamy bardzo ładny podział, czy to tutaj na replikację na dany indeks, czy tutaj jak wybrać ETF na dany region. No i możemy sobie wybrać ETFY na cały świat, ETFY na rynki rozwinięte, na rynki wschodzące, ETFY tylko na Europę albo tylko na Afrykę albo tylko na Azję. to my tak naprawdę wybieramy, jeżeli chcemy mieć bardzo mocno zdywersyfikowany portfel, no to oczywiście wybieramy sobie ETFY na cały świat. Tu mamy przykłady yyy indeksów, ETFów, które nas mogą yy interesować. Możemy się oczywiście z tym wszystkim zapoznać, zapoznać się z wynikami. Tu mamy bardzo ładnie na wykresie pokazane jak to wygląda. Są trzy oczywiście ETFY i pokazane ich wyniki finansowe od roku 2000, od maja 2012 roku. Możemy sobie sprawdzić dokładnie jakie stopy zwrotu były tutaj osiągane. Oczywiście trzeba pamiętać o tym, że im większa będzie dywersyfikacja, tym mniejsze będzie ryzyko, ale też mniejszy będzie potencjalny zysk. No bo wysokość zysku bezpośrednio koreluje z poziomem ryzyka, który my jesteśmy w stanie zaakceptować. Im większe będzie ryzyko, czyli na przykład mniejsza korelacja, tym większy jest potencjalny zysk, no ale też większe ryzyko poniesienia straty, jeżeli to nasze aktywo jednak nie będzie wzrastać, tylko będzie tylko będzie spadać. Więc jeżeli chcemy tak bardzo zachowawczo podejść, możemy sobie wybrać ETF na cały świat właściwie. No i tu oczywiście wybrać dowolny z tych, które były były podane. Widzimy, że te stopy zwrotu są naprawdę bardzo do siebie mocno zbliżone. Jeżeli chcemy wybrać ETF tylko na rynki na przykład rozwinięte, one będą raczej charakteryzowały się nieco mniejszą stopą zwrotu, no to też możemy sobie tutaj odpowiednio tą zakładkę wybrać. Poczekajmy, niech nam się ta strona odpali. I też mamy pokazane jakie ETFY możemy sobie tutaj jakie ETFY możemy sobie wybrać. One są tu też pokazane jeżeli chodzi o wyniki finansowe. Mamy Vangarda, mamy Isopy zwrotu. Oczywiście biorąc pod uwagę, że to jest wynik za okres od 2014 roku, mamy 2025, ja tylko przypomnę, no to są to stopy zwrotu, jakby nie patrzeć porównywalne. Kilka punktów procentowych to właściwie w tym przypadku żadna różnica. Nieco większe stopy zwrotu oczekiwane mogą być w przypadku rynków wschodzących. No i też zresztą yyy to będzie widać, ale tu też moglibyśmy sobie wybrać poszczególne kraje tylko tak jak tak jak mówiłem przy okazji chociażby WIGu 20. No to jest to ryzyko. Jeżeli wybierzemy sobie ETF na jeden kraj, no to też jest ryzyko właśnie, że przez kilka lat na przykład ten ETF będzie, czy ten indeks będzie spadał, albo będzie przez wiele lat poruszał się jakimś bokiem, czyli chwilę będziemy w zysku, chwilę będziemy w stracie, chwilę będziemy w zysku, chwilę będziemy w stracie, więc też trzeba na coś takiego zwrócić uwagę. No i co możemy dalej zrobić? Możemy wybrać sobie też ETFY na poszczególne sektory. Czyli jeżeli uważamy, że jakiś sektor jest przyszłościowy i on w długim terminie będzie się rozwijał, na przykład sektor finansowy albo sektor albo sektor OZ, bo też jest technologia baterii, jest czysta energia, więc możemy nawet iść w konkretne tematy związane z półprzewodnikami, z obronnością i znaleźć ETFY, które dają nam ekspozycję na różne spółki z całego świata albo z danego regionu, które działają w danej branży. Czyli nawet nie musimy wybierać poszczególnych spółek. Na przykład załóżmy, że ktoś chce w swoim portfelu umieścić ekspozycję na rynek złota. No i możliwości otrzymania takiej ekspozycji mamy kilka. Możemy inwestować w złoto fizyczne. Raz na jakiś czas, zakupić sobie monetę, sztabkę czy cokolwiek, trzymać ją w sejfie, w domu. Mamy fizycznie złoto. Możemy kupić złoto w formie papierowej, w formie na przykład ETFów na złoto. Też jak najbardziej nie ma najmniejszego problemu. Albo możemy kupić ETFY w postaci tak naprawdę pewnego rodzaju koszyka spółek, na przykład wydobywających złoto. Możemy oczywiście zainwestować w pojedynczą spółkę wydobywającą złoto, ale tu znowu mamy to ryzyko, że jedna spółka dzisiaj jest, a jutro może upaść. Jeżeli wybieramy ETF, który skupia nam koszyk spółek z danej branży, z danego sektora, w tym przypadku spółek na przykład wydobywczych złoto, no to też te ryzyko jest mniejsze. No i teraz jakie są różnice, jakie są korelacje? Teoretycznie wzrost notowań złota powinien napędzać wzrost kursu akcji spółek wydobywających złoto. No ale nie w równych proporcjach. Zawsze to ryzyko gdzieś będzie większe, a gdzieś będzie mniejsze. W przypadku samego surowca ryzyko będzie mniejsze i potencjalna stopa zwrotu też bardzo często będzie mniejsza niż w przypadku spółek wydobywczych. Czyli jeżeli wybiorę do swojego portfela ETFY na spółki wydobywające złoto, to ryzyko będę miał nieco większe, ale potencjalny zysk też będzie większy niż jeżeli wybiorę ETFY na samo złoto. Choć oczywiście tu też trzeba by się zastanowić nad perspektywą wzrostu dla samego złota. No bo jak spojrzymy sobie na notowania złota, to zauważymy, że ono jest na historycznych szczytach. I to jeszcze nie jest złe, że jakieś aktywo jest na historycznych szczytach. To jest jak najbardziej dobre. Pokazuje, że dalej mamy oczywiście wyraźny sentyment wzrostowy, tylko że w przypadku złota warto zwrócić uwagę, że ono ma za sobą udaną końcówkę roku 2022, udany w miarę rok 2023, fenomenalny wręcz 2024 i wyśmienitą wyśmienity początek 2025. No i teraz pozostaje tylko pytanie, kiedy na rynku złota pojawi się jakaś nieco głębsza korekta, bo ja odnoszę powoli wrażenie, że złoto jest bardzo blisko albo bardzo podobne dzisiaj do sytuacji na z jaką mierzyły się rynki akcji na początku tego roku. chociażby ten indeks S&P 500, który w mojej ocenie już w tamtym okresie był gdzieś w okolicy szczytu i czekałem na jakąś korektę, no to w przypadku złota też oczekuję wystąpienia jakiejś korekty i być może to będzie taki moment, w którym będzie można skupować sobie złoto nieco taniej do swojego portfela. Oczywiście mówimy o początku, no bo podobnie będzie w przypadku indeksu S&P 500. Chcemy, lubimy wykorzystywać takie spadki, żeby zakupić dane aktywo do naszego portfela taniej. I to jest fajne i to jest super. W perspektywie krótkoterminowej, w perspektywie długoterminowej nie będzie to miało aż tak dużego przełożenia, bo jeżeli będziemy dane aktyw kupowali regularnie przez wiele lat, dokupować je do swojego portfela, no to powiedzmy skupuję ETFY na amerykański indeks S&P 500 od 10 lat i nagle udaje mi się częściowo trochę jednostek tego ETFU kupić taniej, bo kurs spadł o 20 o 20%. Tylko wartość tych moich zakupów realizowanych teraz taniej będzie nieduża w porównaniu do wartości zakup, które już zrealizowałem na przestrzeni ostatnich 10 lat. Oczywiście krótkoterminowo fajnie, to na pewno będzie motywujące, to na pewno będzie działało in plus, ale w długim terminie to naprawdę nie będzie odgrywało aż tak dużego znaczenia. Większe znaczenie to będzie miało na początku, ale im później, tym mniejsze to będzie miało to mniejsze będzie miało znaczenie. No bo teraz wyobraźmy sobie sytuację, że mamy rok 2000 sió, może ósmy. Zróbmy sobie interwał miesięczny, tu będzie nieco więcej widać. Okej. No i teraz tak. Mamy bańkę w roku 2000, bańkę oczywiście dotcomową. Później mamy kryzys finansowy, rok 2008, początek 2009. No i teraz osoby, które kupiłyby ETF na indeks S&P 500 na szczycie, powiedzmy w październiku czy też listopadzie roku 2007, no to przez kolejne miesiące zanotowałyby spadek na poziomie 57% czy nawet większy. Więc spadek bolesny. Zgadza się. Spadek jak najbardziej absolutnie bolesny, ale krótkoterminowo, bo po jakimś czasie rynek oczywiście zaczął odbijać. No i te osoby wyszłyby na zero późno, bo późno, rok 2013, kwiecień. No czyli jednak kilka lat trzeba by poczekać. A jeżeli ktoś te akcje trzymał dalej, no to do dzisiaj miałby stopę zwrotu na poziomie niespełna 300% 200 280. Tutaj w piku było już bliżej już bliżej 300. A mówimy o osobie, która zaczynała, która kupiła na samej górce i nie dokupiła w ogóle podczas spadków. Jeżeli ktoś jeszcze skupował podczas spadków, to tą średnią cenę zakupu miał inną. Nie miał jej tutaj, może nie miał jej tutaj, może miał ją tutaj. No to jeżeli złapał tutaj, powiedzmy średnia cena zakupu wyszła w połowie, no to okazuje się, że taka osoba odrobiła sobie te spadki nie w 2014 roku, tylko wyszła na plus już w roku 2009. I dla tego strategia DCA jest dobra, że jeżeli podzielimy sobie to odpowiednio na transowali wszystko na hura na górce, tylko będziemy wykorzystywali również spadki do tego, żeby uśredniać cenę zakupu danego aktywa, no to może okazać się, że ten okres, nawet jeżeli pojawią się spadki wychodzenia na zero, skróci nam się, no bo tutaj między 2007 a 2014 jednak kilka lat było, ale między 2008 a 2009, no to już jest tak naprawdę rok czas czasu, a w tym przypadku nawet chyba niespełna rok czasu i już tak naprawdę nasza inwestycja przynosiła, generowała dla nas zysk. Do 2014 roku, tak jakbyśmy wychodzili na zero, to my już mieliśmy stopę zwrotu na poziomie 50%. Ona oczywiście później jeszcze wzrastała, a realna stopa zwrotu pewnie byłaby jeszcze większa, bo tu podczas tych wzrostów też przecież, jeżeli mówimy o modelowej strategii DCA, też byśmy oczywiście chcieli skupować, czyli cały czas na bieżąco byśmy dokupowali ten ETF czy inny ETF do swojego portfela i te wzrosty też byśmy w naturalny sposób wykorzystywali. Więc Atlas ETF bardzo fajne narzędzie do tego, żeby sobie te ETFY przejrzeć. Możemy oczywiście wybierać ETFY na kryptowaluty też jak najbardziej tak może być albo możemy kupować do swojego portfela przecież kryptowaluty. Czemu nie? Możemy je na rynku spod kupić, trzymać sobie w jakimś portfelu sprzętowym offlowo i też mieć czy Bitcoina, czy teraz już są ETFY przecież na kryptowaluty. Są ETFY, które nie są tylko na Bitcoina i na Etherum, ale jest na przykład ETF wspólny na Bitcoina i Etherum i de facto przy pomocy jednego instrumentu, jednego ETFU mamy ekspozycje na dwie największe, najpopularniejsze kryptowaluty. Oczywiście proporcjonalnie do ich rynkowej kapitalizacji możemy sobie w ten sposób przy pomocy dosłownie kilku ETFów zbudować bardzo mocno zdywersyfikowany portfel, w którym mamy ekspozycję na akcje z całego świata, na złoto, na kryptowaluty. Możemy do tego uwzględnić oczywiście obligacje, możemy do tego uwzględnić oczywiście na przykład raty, czyli rynek nieruchomości. Więc to wszystko możemy zrobić przy pomocy dosłownie kilku ETFów, a później jedyne co pozostaje to regularnie yyy dokonywać wpłat i realizować sobie zakupy. Możemy oczywiście modyfikować, żeby nie było, że regularnie tylko skupujemy za stałą wartość, to możemy sobie tę naszą strategię modyfikować i analizować w, że będziemy większe środki inwestować w rynki, które akurat spadają, a mniejsze rynki, które akurat na przykład rosną po to, żeby wchodzić w te rynki przecenione, wykorzystywać te promocyjne ceny na rynku do do robienia jakiś zakupów po lepszych kursach, po prostu po lepszych kursach. Tylko właśnie tutaj jest podstawowe kryterium. musimy najpierw odpowiednio wybrać rynki. No bo jeżeli wybieramy poszczególną spółkę, no to jest problem. Ona może być fajna. Ona może przynieść nam bardzo duże stopy zwrotu, ale w perspektywie długoterminowej jest bardzo duże ryzyko, że taka spółka jak nie będziemy tego kontrolować upadnie, czy cokolwiek innego złego się z nią może stać. Przez to lepiej wybierać całe koszyki. To może być indeks technologiczny. Nazdak. Mamy 100 spółek technologicznych. Jeżeli ktoś uważa, że ten postęp technologiczny to jest przyszłość. W przypadku takiego modelowego portfela nie postawiłbym tylko na indeks technologiczny, ale na indeks SNP 500 już jak najbardziej bym postawił, bo w jego skład też wchodzą spółki technologiczne, więc de facto mamy te ekspozycje na cały świat, na różne sektory, no bo tam też są spółki z różnych z różnych sektorów. Możemy sobie wybrać ETF na nieruchomości. No ale teraz, który ETF wybrać warto? możemy sobie prześledzić ich historię, czyli mogę sobie wziąć na przykład ETFY na S&P 500. Mamy tutaj ETFY na S&P, na S&P 500. One nam się za chwileczkę tutaj otworzą i możemy sobie sprawdzić tutaj tych ETFów jest oczywiście znacznie yyy znacznie więcej. możemy sobie sprawdzić ich wyniki, ich wyniki finansowe. I teraz gdybym chciał na przykład znaleźć ETF, jestem przekonany, chcę najlepszy ETF na S&P 500, no to wpisuję sobie S&P 500, klikam enter i pojawia mi się wyszukiwarka. I tutaj mamy same ETFY na amerykański indeks S&P 500. I podobnie mogę zrobić ze wszystkimi innymi ETFami. Wpisuję nazwę, pojawia mi się cała lista, bo to różne instytucje finansowe emitują tego typu ETFY. Różne ETFY są dostępne u różnych brokerów w różnych domach maklerskich. I mogę sobie teraz zrobić pewne filtrowanie, jeżeli już posiadamy rachunek maklerski, żeby te ETFY nasze znaleźć nieco prościej. Czyli mogę sobie wybrać na przykład brokera. No i wybieram sobie tego brokera, którego chcę. Ja nie będę dzisiaj żadnego reklamował, bo to nie ma, bo to nie ma absolutnie znaczenia, ale jeżeli ktoś ma rachunek w bosiu, zaznacza sobie Bosi i pojawia mu się lista tylko tych ETFów, które są dostępne bosiu. Jak ktoś ma rachunek w XTB, odpala sobie XTB i ma wszystko, co jest dostępne w XTB, w PKO i w drugim PKO i tak naprawdę czy w Millenium, czy wBanku możemy sobie dowolnie wybrać i pojawią nam się te konkretne ETFY. Nad czym jeszcze warto się zastanowić? Warto zastanowić się między innymi nad replikacją, czyli czy ten ETF jest replikowany fizycznie czy syntetycznie. Jeżeli chodzi o replikację syntetyczną to polega ona mniej więcej na tym, że dany ETF ma za zadanie odwzorowywać czy cena kurs danego ETFU ma za zadanie syntetycznie, cyfrowo odwzorywać kurs instrumentu bazowego, czyli indeksu na przykład, na którym my chcemy bazować. Mamy też replikację fizyczną i to już polega na tym, że dany ETF realnie skupuje akcje spółek, które wchodzą w skład takiego koszyka. Czyli na przykład w przypadku S&P 500 replikacja fizyczna pełna będzie oznaczała, że taki ETF skupuje wszystkie 500 spółek wschodzących w skład danego koszyka. Czyli de facto realnie fizycznie posiadamy akcje każdej z tych spółek. My to oczywiście mamy w formie ETF-u, ale y instytucja, która ten ETF nam emituje, ona realnie posiada y akcje tych wszystkich spółek. Jest jeszcze replikacja fizyczna próbkowa i ona polega na tym, że taka instytucja czy taki ETF nie skupuje wszystkich spółek. No bo to nie jest tak, że każda spółka wschodząca wchodząca w skład danego indeksu, danego ETFU ma taką taki sam wpływ na jego wartość. Te spółki, które są największe pod względem rynkowej kapitalizacji, mają największy udział, największy wpływ na wycenę samego indeksu czy też ETFU. Te, które są gdzieś na końcu, no ten wpływ mają bardzo mały. Więc replikacja próbkowana polega na tym, że dany ETF kupuje tylko ten największe spółki i on też co zasady będzie odwzorowywał notowania danego ETFu, ale nie będzie to takie jeden do jeden, bo wszystkich spółek nie mamy. Mamy tylko te najważniejsze, największe, które najbardziej najbardziej wpływają. Na to warto zwrócić uwagę. Jeżeli inwestujemy na rynku akcji, to warto zastanowić się też bardzo mocno nad polityką dywidendową. I tu możemy mieć do czynienia albo z polityką dywidendową akumulacyjną, albo dystrybucyjną. W przypadku strategii DCA zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie polityka akumulacyjna. Polega ona na tym, że dany ETF nie wypłaca nam dywidendy. My jej nie dostajemy. Tylko jeżeli spółki wypłacają dywidendę, to dany ETF te dywidendę automatycznie reinwestuje. Czyli po prostu ona jest automatycznie reinwestowana, dzięki czemu wynik finansowy z takiego ETFU w długim terminie powinien być wyższy. No bo jeżeli weźmiemy pod uwagę politykę dystrybucyjną i to my będziemy dostawali tą dywidendę, to możemy tą dywidendę albo wypłacić i skonsumować, albo możemy ją samemu reinwestować. No tylko tu zawsze będzie jakiś poślizg czasu. Dostaniemy środki, zanim my je zainwestujemy, minie chwila. Dodatkowo, jeżeli my te środki dostaniemy i będziemy chcieli je zainwestować sami, to zapłacimy dodatkową prowizję za kolejne zlecenie. No i prowizja to jest kolejna rzecz, o której warto pamiętać w przypadku strategii DCA, szczególnie jeżeli mamy mniejsze rachunki, bo jednak to jest minus tych strategii, jeżeli chcemy realizować regularne zakupy. Powiedzmy chcemy kupować sobie ETFY na amerykańskie akcje czy na cokolwiek innego, ETFY zagraniczne, no i chcemy je kupować za jakieś małe kwoty, powiedzmy za 1000 zł. No i będziemy mieli wartość prowizji w naszym domu maklerskim określoną procentowo, że prowizja wynosi, nie wiem, 0,4, 0,5, 0,6%, 0,2% zależy oczywiście od domu maklerskiego, ale będzie to 0,2% ale nie mniej niż na przykład nie wiem 5 € powiedzmy tu w zależności od domu maklerskiego. No i teraz przy inwestowaniu na przykład 1000 zł, no ta prowizja nie będzie wynosiła 0 coś tam% tylko będzie wynosiła więcej, bo ona może wynosić kilkanaście, kilkadziesiąt złotych nawet przy wyższych kwotach, które inwestujemy już rzeczywiście będzie to procentowo. Więc nad tym można by się zastanowić i wtedy można by odnieść wrażenie, że okej, czyli de facto przy małych kwotach lepiej nie kupować w przypadku strategii DCA co miesiąc, tylko raz na kwartał albo raz na pół roku uzbierać sobie nieco większą kwotę i wtedy ta prowizja będzie mniejsza. No i teraz na pierwszy rzut oka wydaje się to rozwiązanie jak najbardziej sensowne, ale w praktyce nie musi wcale to tak wyglądać, że ono będzie tym lepszym. No bo z jednej strony zaoszczędzimy trochę na tej prowizji, której nie zapłacimy, ale z drugiej strony być może ucieknie nam potencjał jakiegoś wzrostu i w tym okresie my byśmy tą prowizję zdążyli trzy razy odrobić. Więc nad tym trzeba by się zastanowić. To też nie jest powiedziane, że zawsze warto czekać dłużej, żeby zapłacić mniejszą prowizję. Czasami bardziej opłacalne będzie zapłacić tą większą prowizję spokojnie, a i tak w długim horyzoncie ta inwestycja powinna nam te prowizje zwrócić kilkukrotnie z jakąś nawiązką. Więc w przypadku długoterminowych strategii polityka dywidendowa akumulacyjna będzie lepsza niż dystrybucyjna. No ale jeżeli ktoś chce wypłacać te pieniądze, je konsumować albo reinwestować w inne aktywa, to może sobie oczywiście wybrać to jak tylko chce. No i oczywiście kolejna rzecz, która jest istotna, to jest waluta, bo możemy mieć ETFY na amerykański indeks S&P 500, który jest amerykański, czyli jest w dolarze, ale my będziemy mieli ETFY notowane w Europie i one na przykład będą w euro. No i teraz teoretycznie błacha rzecz, ale w praktyce to może mieć znaczenie, no bo bierzemy pod uwagę ryzyko kursowe, czyli może dojść do takiej sytuacji. To jest sytuacja z życia wzięta, z aktualnego życia wzięta właściwie można by, może teraz już mniej, ale załóżmy, mieliśmy sytuację, gdzie mamy ETFY wyceniane w euro, no i euro bardziej zyskiwało tutaj, dopiero wzrastało rzeczywiście. Natomiast w przypadku w przypadku indeksów one tutaj notowały wzrost, tu jeszcze notowały spadek. I teraz może dojć do takiej sytuacji, gdzie posiadamy w swoim portfelu ETF i wartość tego ETFU realnie rośnie, czyli my patrzymy i mówimy: "Okej, to nasz portfel powinien też zyskiwać na wartości, ale nie zyskuje." No i może nie zyskiwać dlatego, że ETF rzeczywiście rośnie, ale waluta, w której on jest notowany spada. Czyli na przykład ETF na S&P 500 wyceniany w euro wzrośnie o 1%, no ale kurs euro spadnie o 1% albo spadnie o 1,5%. I teraz patrzymy sobie i mówimy: "Teoretycznie powinniśmy zarabiać, ale realnie nie zarabiamy, no bo ryzyko kursowe obniża nam to, obniża nam to wszystko." Oczywiście w długim terminie no teoretycznie trzeba zdawać sobie z tego sprawę, ale chyba nie zakładamy, że dolar czy euro upadnie. Przynajmniej nie w najbliższej przyszłości. Nikt chyba nie zakłada, żeby te waluty, żeb żeby te waluty miały miały upaść. Więc tu też możemy sobie wybrać dowolną walutę tak naprawdę, jaką chcemy. I jeszcze jest jedna rzecz, dwie rzeczy na które warto zwrócić uwagę. Wielkość danego ETFU, czyli to ile środków dane ETF ma, iloma aktywami, iloma środkami dany ETF zarządza. I to jest taki podstawowy y sposób weryfikacji danego ETF-u, żeby sprawdzić czy rzeczywiście warto się nim zainteresować, bo im większe będzie im większa będzie wartość, czyli ilość środków zarządzania danego ETFu, to znaczy, że wielu inwestorów powierzyło swój kapitał tej instytucji, zainwestowało w ten ETF. No czyli jest on jak najbardziej wiarygodny, został zweryfikowany kapitałowo i to już dla nas powinno być bardzo pozytywne. Plus druga rzecz, jaka za tym idzie, bardzo często jest tak, że te ETFY większe, one są w stanie nam zaoferować niższe koszty transakcyjne, niższe koszty w ogóle za utrzymanie. No i tutaj mamy sumę kosztów. W przypadku Vangarda tutaj mamy akurat symbol VOO, mamy 0,03%, w przypadku SPDR mamy 0,9%, w przypadku Iss też 003, więc tu jeszcze te różnice powiedzmy są niewielkie, no ale to jest 3 razy 009 to jest trzy razy więcej niż 003. A tu jeszcze mamy ISERS, kolejny ETF, który ma z kolei koszty na poziomie 0,2% i teoretycznie to się wydaje niewiele, ale w perspektywie 20, 30 lat jak najbardziej może być to Jak najbardziej może być to sporo. No i teraz co dalej? Załóżmy wybieramy sobie wybieramy sobie taki ETF Vangarda. No i teraz od razu możemy wejść, możemy sobie sprawdzić historię jego notowań, sprawdzić czy on rzeczywiście rośnie. I tu już mamy potwierdzenie, czy on w długim horyzoncie rzeczywiście rośnie. Możemy sprawdzić wynik w dolarze, możemy sprawdzić wynik w euro. Widzimy w euro ta stopa zwrotu procentowo wyższa niż w dolarze. To wynika oczywiście z ryzyka kursowego. Euro po prostu radziło sobie lepiej niż radził sobie dolar. Możemy sobie sprawdzić złotych, no ale on nie jest, on nie jest w złotych tutaj akurat notowany. Mamy wszystkie informacje. Polityka dywidendowa dystrybucyjna co kwartał. Raz na kwartał dostajemy dywidendę. Replikacja fizyczna pełna. Waluta jest oczywiście dolar. Możemy sobie wejść tutaj w dywidendy, możemy sobie wejść w brokerów. Widzimy, że ten konkretny ETF jest dostępny w Interactive Brokers i on jest notowany na dwóch giełdach i meksykańskich i w Stanach Zjednoczonych. Mamy taki ticker, mamy taką walutę, możemy sobie wybrać który chcemy i tam to wszystko będziemy w stanie znaleźć. Więc ja oczywiście Atlas ETF do tego wszystkiego polecam. Natomiast w sensie, żeby sobie po prostu sprawdzić, jeżeli chodzi o rynek kryptowalut, tak jak mówiłem, w mojej ocenie też jak najbardziej jest czy są to aktywa, które w takim portfelu mogą się znaleźć. Oczywiście nie 100% w kryptowaluty, no bo to nie jest zbyt rozsądne. Chyba żeby tak do tego podejść, Bitcoin właśnie wybija historyczne szczyty, więc też pewien przełomowy moment tak naprawdę i póki co radzi sobie bardzo, bardzo dobrze. No ale budując już taki portfel rzeczywiście DCA w jakiś sposób zdywersyfikowany, myślę, że można wybrać dosłownie kilka ETFów w zależności od poziomu ryzyka, które chcemy, większe, mniejsze. Albo mogą być to ETFY na cały świat, albo ETFY na rynki rozwinięte, albo na rynki wschodzące, albo możemy sobie jakieś proporcje zrobić, że chcemy część ETFów na rynki wschodzące, część na rynki rozwinięte, możemy tym sobie żonglować i jak już wybierzemy sobie te aktywa, te ETFY, które chcemy, to później po prostu regularnie je dokupować. A jeżeli zauważymy, że na rynku pojawią się spadki, jak to co działo się na Bitcoinie od 20 stycznia, czyli od dnia inauguracji Donalda Trumpa na prezydenta albo jak to co działo się na amerykańskim rynku akcji od 20 lutego, czyli miesiąc później się to zaczęło, kiedy chwilę później tak naprawdę administracja nowego prezydenta wstrząsnęła rynkami finansowymi nakładając taryfy celne najpierw na kilka krajów, później na prawie cały świat, później zawieszając te taryfy celne, ale zostawiając te na Chiny. W ostatnim czasie nawet obniżono o 115 punktów procentowych te taryfy na taryfy celne na produkty z Chin. Chiny obniżyły o równowartość na produkty ze Stanów Zjednoczonych przynajmniej na 90 dni i negocjacje i negocjacje trwają. No więc y więc tak to teraz y wygląda i tu jest idealny przykład między innymi ryzyka kursowego plus samego ETFU, że on nie odwzorowuje jeden do jeden samego indeksu. No bo spojrzymy sobie tutaj na ETF, no i on jeszcze nie wybił. To jest jeden z ETFów, który ja akurat śledzę. Tu jest drugi ETF, który ja śledzę. Te dwa obserwuję i te dwa właściwie inwestuję u siebie prywatnie na rachunku. One jeszcze nie wybiły wierzchołków z drugiej połowy marca, ale jak spojrzymy sobie na sam indeks S&P 500, to on już jest wyraźnie powyżej wierzchołków z drugiej połowy marca. No ale tu jeszcze w grę wchodzi oczywiście ryzyko kursowe. To co się dzieje na dolarze, to co się dzieje na yyy to co się dzieje na euro. Na to też trzeba zwracać uwagę. No ale w długim horyzoncie czasowym no nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy za 20 lat euro będzie droższe czy tańsze czy dolar za 20 lat będzie tańszy czy droższy być może któraś z tych walut nie będzie istnieć. Trzymam kciuki, żeby nie upadły, ale ale no nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co de facto na rynkach finansowych będzie się będzie się działo. Więc zdywersyfikowany portfel DCA bardzo prosta strategia. Jej największym wyzwaniem jest chyba wytrwanie i konsekwencja, żeby regularnie pamiętać o realizowaniu zakupów, ale do tego służą nam już z pomocą narzędzia pokroju stałych zleceń, stałych przelewów, przypomnień jakiś, pamiętaj, kup, ETF i tak dalej. I de facto nie musimy nawet śledzić. Ja śledzę rynki, bo jest to moja pasja, ale jeżeli ktoś planuje po prostu inwestować z myślą o swojej przyszłości, ale nie interesują go rynki finansowe, nie wie co się tutaj będzie działo, to po prostu wybiera sobie ETF na cały świat albo ETF na S&P 500 i de facto regularnie raz na miesiąc robi zlecenie stałe, ustawia sobie, później loguje się na swój rachunek maklerski, kupuje cały czas ten sam ETF. co miesiąc go skupuję, skupuję, skupuję i wszystko powinno być w porządku. Oczywiście trzeba być przygotowanym na to, że będą okresy jakichś zawirowań i jakieś gorsze wyniki, mogą nawet pojawić się jakieś spadki. No ale przyjmuje się, że w długim terminie ta strategia powinna przynieść y dodatnie stopy zwrotu. No i teraz rynek krypto, do którego jeszcze na koniec dosłownie wrócę na chwilę. To jest rynek, na którym wiele osób traci pieniądze. Po prostu wiele osób traci pieniądze na rynku kryptowalut, bo wiele osób chce na tym rynku zarobić 100, 200, 300, 500% w miesiąc i wielu osobom rzeczywiście takie wyniki udaje się osiągnąć. Pozostaje pytanie jak trwałe będą to wyniki? No bo co z tego, że w jednym miesiącu zarobię 500%, jak w kolejnym stracę 95%. De facto niewiele zmienia. I tak będę w stracie. I tak będę w stracie. Ale zarabianie na rynku kryptowalut może być banalnie proste, bo jeżeli ktoś kupił tego Bitcoina w roku 2012, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, nie ma znaczenia kiedy. I tak jest w zysku, w mniejszym bądź większym. Wyzwaniem byłoby pewnie wytrwanie, że osoba, która kupiła w 2012, pytanie czy do teraz by wytrzymała z takim Bitcoinem. Jeżeli ktoś kupił w 2017, czy by wytrzymał? W sensie ja kupiłem i wytrzymałem. Natomiast co chcę tutaj pokazać? Chcę pokazać to, że oczywiście Bitcoin jest takim dobrym przykładem, że nawet gdyby ktoś kupił na szczycie w grudniu 2017 i do grudnia 2018 miałby spadek na poziomie prawie 84% to gdyby wytrzymał to w roku 2021 już by miał stopę zwrotu na poziomie 250% między rokiem 2017 a rokiem 2021. Czyli mamy 2018, 19, 20, 21. 4 lata. 4 lata 250% stopy zwrotu. Fenomenalny wynik. I też trzeba brać pod uwagę koszt alternatywy, czy inaczej koszt uzyskania tego przychodu. Ja mam tutaj na myśli koszt czasu i naszego zaangażowania. Tu go nie było. Wystarczyłoby kupić, trzymać, nic nie kombinować, nic nie robić. No ale idźmy dalej. Ktoś kupił na szczycie w roku 2021. Później był spadek o 77, prawie 78%. Okej, ale gdyby wytrzymał do dzisiaj, no to ma stopę zwrotu na poziomie 59%. Ale gdyby w międzyczasie te spadki wykorzystał do tego, żeby skupować, to już nie mówię, że kupi wszystko na dołku, bo nie kupi, ale część kupi tutaj, część kupi tutaj, część kupi tutaj, część tu, część tu, część tu. Powiedzmy, że średnią cenę zakupu będzie miał w połowie tych spadków plus minus. To już ta stopa zwrotu nie jest na poziomie 50 kilku procent, tylko już jest na poziomie około 200%. Wyraźnie więcej. Podobnie by było tutaj. Przecież nie trzeba by było trzymać tu, tylko można było uśredniać i mieć średnią cenę zakupu. Tu już mamy do wierzchołków z 21 roku stopę zwrotu na poziomie 730%. Gdyby to wytrzymać dotąd, to się robi 1200. I teraz tak naprawdę cała magia to jest czas. Czas, który jest potrzebny. Nie trzeba robić nadzwyczajnych rzeczy, żeby na linkach finansowych osiągać nadzwyczajne efekty. Jedyne co trzeba zrobić to po prostu uzbroić się w cierpliwość. być cierpliwym i konsekwentnym. I wiem, bardzo łatwo się mówi, o wiele trudniej to zrobić, ale naprawdę warto wytrzymać, warto poczekać i powinno nam się to opłacić. I z mojej strony to było tak naprawdę tyle, jeśli chodzi o to, co miałem przygotowane na dziś. Jeżeli są jakieś pytanka, to ja bardzo chętnie na wszystkie pytania około rynkowe odpowiem. Jeżeli żadnych pytań nie ma, to bardzo serdecznie dziękuję za to, że miałem możliwość dzisiaj tutaj gościnnie y coś powiedzieć i się podzielić jakimś takim moim spojrzeniem i podejściem do rynków, bo strategia DCA to nie jest strategia, która jest mi obca. Ja może nie jestem yyy takim wyznawcą wielkim tej strategii. Ja posiadam kilka różnych portfeli inwestycyjnych, ale właśnie w przypadku dwóch, a właściwie w przypadku rachunków IKE i XZ, może nie moich, ale mojej żony, właśnie taką strategię DCA stosuję od pewnego czasu i mam w planach stosować ją przez kolejnych 30 lat. I uważam, że właśnie dla takich osób, które pokroju moja żona nie interesują się w ogóle rynkami inwestycyjnymi, jest to bardzo dobra alternatywa, żeby inwestować. Bardzo prosta, bo nawet gdyby mi się coś stało, to jestem w stanie jej tak naprawdę w 5 minut wytłumaczyć dokładnie, co musi robić, żeby kontynuować inwestowanie właśnie na podstawie tej strategii. To nie jest żadna fizyka kwantowa. To jest prostsze niż się może y wydawać. Szkoda, że się spóźniłem, ale oglądam na prędkości półtorej. Spokojnie, wszystko będzie zachowane. Będzie można sobie na YouTubie obejrzeć dzisiaj, jutro, pojutrze i za tydzień i za miesiąc też, więc być może ktoś będzie miał okazję, żeby obejrzeć to później. Dobra, widzę, że żadnych pytań więcej nie ma, więc ja nie będę na siłę przeciągał. Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję i kto wie, być może do usłyszenia, do zobaczenia przy okazji jakiegoś kolejnego spotkania. [Muzyka]
