Choroba jest poważniejsza. Potrzebny lekarz, nie analityk – komentuje Piotr Kuczyński [Wojna handlowa USA-Chiny]

Analiza wpływu decyzji Donalda Trumpa na rynki finansowe

Piotr Kuczyński, analityk rynków finansowych, komentuje ostatnie decyzje Donalda Trumpa dotyczące ceł i ich wpływ na globalną gospodarkę. W tym wywiadzie omawia zmienność rynków, insider trading, wojnę handlową USA-Chiny oraz jej potencjalne konsekwencje dla Polski i innych krajów.

Kluczowe tematy poruszane w filmie:

  • Zawieszenie ceł przez Donalda Trumpa i jego motywacje.
  • Wpływ decyzji Trumpa na Wall Street i giełdy światowe.
  • Manipulacje rynkowe i insider trading.
  • Wojna handlowa między USA a Chinami i jej potencjalny rozwój.
  • Konsekwencje wojny handlowej dla globalnej gospodarki.
  • Wpływ wojny handlowej na Polskę, w tym inflację i giełdę.
  • Perspektywy rynków finansowych na kolejne kwartały.

Czy warto inwestować w obecnej sytuacji? Piotr Kuczyński omawia zmienność rynków i radzi, jak podejść do inwestycji w niepewnych czasach. Analizuje potencjalne scenariusze rozwoju sytuacji i ich wpływ na różne klasy aktywów.

Dowiedz się więcej o:

  • Czy Donald Trump manipuluje rynkami?
  • Czy wojna handlowa doprowadzi do globalnego spowolnienia?
  • Jakie są perspektywy dla polskiej giełdy?
  • Jak inwestować w czasach niepewności?

Zapraszamy do obejrzenia filmu i zapoznania się z ekspercką analizą Piotra Kuczyńskiego!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

[Muzyka] Zanim zaczniesz oglądać, nie zapomnij zostawić subskrypcji. To bardzo pomaga w rozwijaniu kanału. Z góry dzięki za pomoc. Dzień dobry państwu. Jest piątek 11 kwietnia, jak co kwartał zapraszam na rozmowę z panem Piotrem Kuczyńskim, analitykiem w domu inwestycyjnym Kselion. Dzień dobry panie Piotrze. Dzień dobry państwu. Zanim zacznę taka mała gwiazdka. Nagrywamy ten wywiad w czwartek o 12:30. Publikujemy w piątek. Więc z uwagi na tę potężną zmienność i napływ informacji proszę nam wybaczyć, jeśli wątek się nie pojawił lub uległ po prostu dezaktualizacji, co ostatnio jest bardzo, bardzo możliwe. A przechodząc do meritum. Panie Piotrze, chciałem zacząć od tych środowych newsów z białego Domu. Donald Trump zawiesił cła na 90 dni dla tych państw, które nie odpowiedziały cłami odwetowymi. I czy pana zdaniem, mówiąc trochę nieładnie, on zmiękł pod naporem kolegów z Wall Street, czy jednak to jest faktycznie jakaś wyrafinowana rozgrywka takich ekonomicznych szachów i on wie do czego dokładnie to zmierza. On ma na to jakiś plan. Muszę panu powiedzieć, że ze zdziwieniem wczoraj słyszałem i widziałem bardzo znanego dziennikarza, który mówił, że właśnie to są te trójpoziomowe szachy, to w ogóle wymyślone, cudowne, wspaniałe, naprawdę polski dziennikarz. Polski dziennikarz. Nie powiem nazwiska, bo nie chcę robić krzywdy, bo to naprawdę dla mnie to było szaleństwo. To, co on opowiadał, to brzmiało tak, jakby chwalił jakiegoś, no nie wiem, tyrana typu Stalin czy czy coś, coś podobnego, bo nie nie do mnie nie do zrozumienia. Ja powiem w ten sposób, ja absolutnie nie wierzę, że to jakiś plan. Absolutnie wierzę, że to nacisk rynków finansowych. yyy co Scott Bessen, sekretarz yyy skarbu Stanów Zjednoczonych wczoraj odrzuca, mówiąc: "Nie, nie, nie, to nie nacisk rynków, to chodzi o to, żeby dać czas na negocjacje, tam gadanie w bzdur, oczywiście, że nacisk rynków, ale i tu jest małe ale, bo już w tej chwili do y do niektóre telewizje chcą ze mną nagrywać na ten temat jakieś jakieś materiały, jeżeli to był plan, jeżeli to mówię, ja w to nie wierzę. żebyśmy to zapamiętali, bo to mogą być później jakieś prawnicze sprawy, mogą wchodzić ozwy. Więc jeżeli to był plan, no to jeżeli to był plan, to ja bym chciał się dowiedzieć, kto zarobił na 6 bilionach spadku cen akcji i potem na 4 bilionach wzrostu cen akcji, bo ktoś musiał zarobić. To nie ma cudów. Jeżeli nawet nie pan Trump, to jego otoczenie lub potoczenie jego otoczenia. Przecież musieli wiedzieć jakie będą plany. Jeżeli to był taki genialny plan, podkreślam jeszcze raz po raz trzeci. Ja w to nie wierzę. Uważam to jest chaos, a nie żaden plan, ale gdyby przypadkiem to był plan, no to się rodzą naprawdę potężne pytania. To wywołał pan trochę moje drugie pytanie o to, co stało się też wczoraj, bo dokładnie tak, no mniej więcej na 4 godziny przed ogłoszeniem tej pauzy celnej Donald Trump napisał w swoich mediach społecznościowych, tu cytuje, this is great time to buy. No i jak wiemy, NZDAQ zyskał wczoraj 12%. Rzecz raczej rzadko spotykana. Ja nie przypominam sobie aż takich mocnych wahań. Czy pan myśli, że to jest to jest taki Gordon Geko podniesiony po prostu do ntej potęgi? Taki insider trading? No bo to się troszeczkę w głowie przestaje już mieścić, prawda? No przestaje się mieścić. To jest dla mnie kompletna kompromitacja połączaną z tym całowaniem w tylną część ciała. To to wszyscy państwo już na pewno słyszeli, co pan Trump mówi na ten temat. Co to wszyscy inni przywódcy różnych państw chcą mu robić, żeby jego, żeby sobie zaskarbić jego życzliwość? To naprawdę ja wiedziałem, że pan Trump jest nieobliczalnym politykiem, dziwnym politykiem, politykiem, które tego ruchy trudno przewidzieć, ale coś takiego, żeby wypuszczać tweeta, że czas jest kupować akcje, po czym mówić coś, co wiadomo było, że podniesie ceny akcjiś gdzieś tam w niebiosa. 10% SNP, 12% NASDAQ. No proszę państwa, no no to to jest dla mnie kompromitacja do potęgi 99. No bo tak były takie tweety, też widziałem, no że czekamy, aż na przykład polscy decydenci będą coś takiego robić, ale no nam się to raczej w głowie nie mieści, prawda, żeby coś takiego się u nas na przykład bywały, bywały cuda pod tytułem wyłączymy albo te kopalnie z ze spółek energetycznych, albo je albo ich nie wyłączymy w trakcie sesji giełdowej. Tam były takie wypowiedzi, tylko że to były wypowiedzi z głupoty, a nie, a nie dlatego, żeby manipulować rynkami. A to, o czym pan mówi, no to to jest ewidentne manipulowanie rynkami. W normalnym kraju pan Trump powinien siedzieć po prostu za to i tyle. A proszę mi powiedzieć, panie Piotrze, czy pan w ogóle w swoich w swoim w tych latach spędzonych na rynkach widział w ogóle podobną podobną zmienność, która doprowadziła nas do tego, że w poniedziałek zostały nawet wstrzymane notowania, bo system warszawskiej giełdy UTP, on po prostu nie wytrzymał tego napływu zleceń i jak powiedzmy nieco starszy laptop zawiesił się pod pod natłokiem danych. Widział pan coś kiedyś podobnego już? Nie, no wie pan, zatrzymanie obrotu to się zdarza. Wall Street ma takie trzy progi zawieszania obrotu. Spadek indeksu 7, 13 i 20%. Jeżeli to jest 7 lub 13, to jest pierwszy i drugi stopień, to są wstrzymane notowania na 15 minut. 20% wstrzymania do końca dnia jest wstrzymane są notowania, więc to jest normalne. Poza tym po ataku na World Trade Center, no ja nie pamiętam ile dni, ale kilka dni amerykańska giełda nie pracowała, więc to to to takie rzeczy się zdarzają i są no może nienormalne, bo to nadzwyczajne wydarzenia, ale jednak są i nawet wpisane są w regulaminy działania giełdy amerykańskiej, jeżeli chodzi o polską, no tutaj ja korespondowałem z przedstawicielami giełdy później po tym po tym wydarzeniu, po tym zawieszeniu No oni właśnie tłumaczyli to, że był taki natłok zleceń, że bali się, że system nie wyrobi. Nie to, że się zawiesił, tylko że się nie wyrobi i że się zawiesi. Dlatego wstrzymali te notowania. No ja nie wiem czy to to tak do mnie to słabo docierało, ale zakładam, że że mówili prawdę ci ci przedstawiciele giełdy wymieniając się ze mną mailami, ale niewątpliwie zbyt pośpiesznie i zbyt okolnikowo dali komunikat, który mówił o w celu zapobież zapewnienia bezpieczeństwa obrotu. No i w tym momencie, wie pan, u mnie się urywały telefony. Naprawdę media wszystkie dzwoniły, pytały: "No i co ty z tego rozumiesz i o co tu chodzi i dlaczego, jakie bezpieczeństwo obrotu, co to jest cyberatak, atak terrorystyczny, o co chodzi?" No tak się to tego nie powinno nie powinno w ten się w ten sposób informować inwestorów. I to był niewątpliwie błąd i na przyszłość myślę, że się że się przedstawiciele giełdy nauczą, że że powinno się po prostu mówić, że niestety jest za dużo zleceń, system może się nie wyrobić, na wszelki wypadek wstrzymujemy zlecenia. No i tyle. No było dużo emocji wokół tego tematu, bo to było akurat wtedy w tym momencie co to też ciekawe, pojawiły się te plotki na 7 minut, że te cła zostaną wstrzymane na 90 minut i S&P wszystko wystrzeliło, a my nie mieliśmy okazji się podłączyć. Trzeba było te godziny czekać, więc to podkręciło to wszystko. Nie jeden mógł później się żalić, że że nie kupił akcji, a mógł kupić, prawda? Lub sprzedał, a mógł sprzedać. No tak, tak. No. No to było dosyć nieszczęśliwy moment i nieszczęśliwie sformułowany komunikat. Jak rozumiem, po prostu giełda musi lepsze serwery sobie postawić, jeżeli rzeczywiście to chodziło o liczbę zleceń. Wracając, panie Piotrze, do tematu tej wojny handlowej, bo chyba już tak możemy mówić. śmiało. Tak mi się przynajmniej wydaje, że po prostu trwa wojna handlowa. Oczywiście to nie ulega żadnej wątpliwości. Yyy, dzisiaj JP Morgan, czytałem, co on pisał na ten temat. Yyy, analitycy JP Morgan, oni mówili, że to jest, żebym to nie przekręcił, bo to łatwo przekręcić, zaraz powiem. Yyy, y koniec początku wojny handlowej. Koniec początku, nie początek końca, koniec początku. I ja się z tym całkowicie zgadzam w 100%. To nie jest koniec wcale, to jeszcze dużo rzeczy może się wydarzyć. Te 90 dni może się okazać, że mają 190 albo 9. No wie pan, jeżeli to odwidzi mi się władcu wszechświata, wszystko to oczywiście kpie, wszystko zależy, no to to to no to w każdej chwili może się coś zmienić i planowanie czegoś w tej sytuacji, kupowanie, sprzedawanie, produkowanie na eksport, import, no to jest niezwykle utrudnione. O tak powiem, delikatnie. Na ten moment to tak podkreślałem tą dałem tą gwiazdkę na początku, bo jesteśmy chwilę po południu w czwartek, no to wiemy, że te cła zostaną zawieszone na te kraje, które nie zrobiły odwetu. Natomiast jeśli chodzi o kwestie hintu, Donald Trump pozostaje nieugięty. Wczoraj podniósł te taryfy do 125% po tym jak wcześniej Sidzień Pink podniósł je do 84%. I tu chciałem pana zapytać w jakim kierunku to pana zdaniem idzie. Czy oni też się dogadają? Czy tutaj będą te największe napięcia? A nie oszukujmy się, to są dwa największe mocarstwa i to one będą decydować o tym, przynajmniej wynik tej wojny, o tym, w jakim stanie może być globalna gospodarka. Jeżeli podoba ci się ten materiał, możesz odwdzięczyć się wirtualną kawą. Link do wsparcia znajdziesz w opisie filmu i przypiętym komentarzu. No tak. No wie pan, ja o jakiś tam swoim i wypowiedziach publicznych, bo bo jak wiecie państwo, no przy takiej okazji to media no no no szturmują analityków. To jest to jest prawda. I pisemnie i ustniej mówiłem wiele razy, że dla mnie to już jest kabaret. To to co wyczynia Trump no i odpowiedzi Chin, to się ociera naprawdę o kabaret. Ja tu przytaczałem takie y takie y ja wiem jak to nazwać powi nie nie powiedzenie powiastkę może yyy na temat króla poborcy podatkowego i i ludu. Więc y krótko opowiadając, bo to oczywiście to można rozwlekać tę opowieść, że król wysyła poborcę podatkowego, że podniósł podatki, to robi to systematycznie, no bo to królowi potrzebne są pieniądze. No jak poborca wraca od ludu, no to król go pyta, no i co co poddanie? A poborca mówi: "No płaczą, płaczą, płaczą." No no okej, podnieś podatki. No i za którymś razem poborca wraca i mówi: "Już teraz to się śmieją". A król mówi: "Nie, nie, to obniż natychmiast podatki, bo inaczej będzie rewolucja". Więc myśmy doszli do etapu, kiedy się już z tego śmiejemy. To 125, czy 104, czy 84. Co to ma za znaczenie? Po prostu Trump wybudował mur nieprzepuszczalny między Chinami i Stanami i się z tego cieszy. No nie cieszy się i zachowanie giełd chińskich oprócz poniedziałku, kiedy Hang stracił 13%, bo w piątek nie handlowali, był u nich dzień dzień zmarłych, dlatego odrobili wszystko w poniedziałek. Więc Hangseng i wczoraj i dzisiaj rósł mimo tych 104 125%, bo wszyscy machają rękoma i mówią: "A tam to są bzdury, to i tak muszą się jakoś dogadać". I sam Trump zresztą mówi w ten sposób, że że słyszałem jego wypowiedź, że to jest dum Chiny to dumny naród. Oni chcą się dogadać, tylko niewłaściwy sposób się do tego zabierają. Ble, ble, ble, ble. No i to wiadomo, że kiedyś się dogadają i pewnie tak będzie. Gdyby się nie dogadali, w końcu to też trzeba brać niestety pod uwagę. No to i gdyby Chinom się nie udało wciągnąć do swojego obozu na przykład Unii Europejskiej, nie jest to wcale takie no bardzo wykluczone. Australii im się nie udało wciągnąć, bo proponowali wspólny front z Australią. Australia odmówiła. No wiadomo dlaczego. No z Unią może im pójść lepiej, szczególnie jeżeli Trump będzie bardzo srogi, jeżeli chodzi o te o te o te cła na Unię Europejską. Ale jeżeli by rzeczywiście udało się otoczyć Chiny takim kordonem nieprzepuszczalnym, że nigdzie nie będą mogli wysyłać swoich towarów, bo gdzie tam wyślą i i gdzie, bo teoretycznie również mogliby przez kogoś przesyłać do Stanów, prawda? Te stany też się tutaj zabezpieczyły, że wtedy ten kraj będzie obłożony tym potężnym czułem. W związku z tym, jeżeli się uda otoczyć tym kordonem, no to Chiny poczują się jak szczur zagoniony do kąta. Wiadomo, to jest nawet takie przysłowie angielskie na ten temat, że ktoś walczy tak jak szczur zagoniony do kąta, bo wtedy szczur nie ma wyjścia i atakuje. No i to może być bardzo groźne. Więc trzymam kciuki, żeby się dogadali po prostu. A czy się dogadają? Według mnie większe prawdopodobieństwo jest, że się dogadają. No ale i dlatego te indeksy w Chinach i wczoraj i dzisiaj rosły nic sobie nie robiąc tych 104 przedwczoraj 125 od wczoraj co na ten moment jednak od 2 kwietnia te cła obowiązują no z dnia na dzień one są podnoszone w sposób niesamowicie gwałtowny no ale myśli pan, że zakładając, że nawet to dogadanie trochę zajmie czasu, to w końcu ta gospodarka, przede wszystkim konsument amerykański odczuje to za moment, potem gospodarka chińska i zastanawiam się nad tym, czy to już wystarczy, no nawet jeżeli to potrwa jeszcze chwilę, czy taki wstrząs podażowy, popytowy wystarczy, żeby nam troszeczkę zburzyć tę globalną układankę makroekonomiczną. Mam tu na myśli to, czy możemy się obawiać właśnie jakiegoś spowolnienia, skoku inflacji. To chyba trochę najbardziej wiele osób martwi, bo dopiero co zdołaliśmy ją trochę zdusić, a ona może znowu wrócić. Nie, nie, nie, nie. Jeżeli chodzi o Polskę, to wzrost inflacji w ogóle nam nie grozi. Nie wiem skąd te obawy. W Stanach Zjednoczonych oczywiście inflacja wzrośnie, jak się dogadają, czy się nie dogadają, nie ma znaczenia. I tak wzrośnie, tylko pytanie czy bardziej czy mniej wzrośnie i i Stany Zjednoczone spowolnią. Także Donald Trump wspaniale strzela sobie w stopę. To po prostu idealne. Tutaj to wykazał się geniuszem. Jeżeli chodziło mu o zaszkodzenie elektoratowi, to to naprawdę super. Elektorat tego jeszcze nie czuje, bo jeszcze na półkach wszystko jest. To wszystko to chińskie jest. Na Walmart jest zapełniony. Jakby tak zaczęło nagle brakować tego wszystkiego, co kupowali chińskie za pół darmo, no to by zacząłby się problem. No ale to zabrałoby kilka ładnych miesięcy, zanim oni by to poczuli i doszli do wniosku, że wybrali nie tego, co trzeba. W związku z tym na taką reakcję to musimy jeszcze poczekać. Jeżeli chodzi o Polskę to może być nawet impulsin inflacyjny, bo inflacyjny jak mówię w ogóle nie wierzę. może być impuls nawet deflacyjny, czyli obniżenia inflacji. Dlatego, że jeżeli różne kraje, które się nie dogadają z Chinami, ze Stanami albo których jakoś się tam dogadają, ale te cła będą zbyt wysokie, będą szukały rynków zbytu gdzie indziej poza Stanami, no i między innymi również w Polsce. W związku z tym ceny wielu artykułów mogą tanieć, a nie drożeć. No nie widzę powodu, dlaczego miałyby wydrożeć. No z jakiego powodu? Przecież my ze Stanami Zjednoczonymi wiązów handlowych prawie nie mamy. Jest to około 5% całej naszej wymiany handlowej, 3,5% nasz eksport do Stanów ogółu eksportu. W związku z tym no naprawdę nie ma powodu, żeby cokolwiek w Polsce zdrożało. Szczególnie, że Burbona nie obkładamy słami, bo się boimy, mówię o Francji i Włoszech, że ich wina nie. wtedy Trum powiedział, że jak na Burbona, na łyskie i amerykańsko będą wysokie cła, to on 200% nałoży na wina. No, no, no. Myśmy się oczywiście przestraszyli w tym momencie, a trzeba było się nie bać, trzeba było iść tak jak Chińczycy. No ale niestety Europejczycy trochę inaczej do tego podchodzą. To tutaj możemy być spokojni, jeśli chodzi o inflację. Natomiast chciałbym się zapytać pana o giełdy. Ta sytuacja jest ostatnio szalona. NZDAK - 20% przekroczona średnia 200 sesyjna w tym krótkim czasie, czyli mamy te takie warunki techniczne Bessy. No wczoraj plus 12, więc już z tych technicznych warunków Bessy wychodzimy bardzo szybko i trochę mi to nasuwa mi to analogię z tym covidowym załamaniem, które miało taki vłkształtny przebieg i mówiło się wtedy o tym, że te hossy współczesne XX wieku, tej drugiej, trzeciej dekady, że one nabierają właśnie takich bardzo dynamicznych zmian. Chciałem się pana zapytać, czy pan tutaj widzi taką szansę na powtórkę tej historii, że to też będzie takie vkształtne odbicie zarówno na Wall Street, no jak i też na innych globalnych rynkach, bo wszyscy przeżyliśmy taki wstrząs. Wie pan, no jeżeli dogadają się z Chinami, to zobaczymy jeszcze wzrosty indeksów następne i to w Chinach na przykład bardzo duże. To jest oczywiste. Więc jeżeli ktoś chce polować na to, to to no to niech poluje, bo bo to kiedyś nastąpi, ale to wcale nie musi być w ciągu paru dni, może być w ciągu paru miesięcy. W związku z tym nie wiemy kiedy. Czy to ma szansę tak się zachować jak pandemia? Donald Trump to nie jest pandemia, a jeżeli pandemia to długa pandemia, bo co najmniej czteroletnia. On jeszcze 100 dni swojej prezydentury nie odbębnił, a już się tyle wydarzyło, prawda? W związku z tym nie, ja nie, nie robił tego typu analogii. Choroba jest poważniejsza. Według mnie zaufanie do Stanów Zjednoczonych zostało co najmniej nadwyrężone, jeżeli nie znikło w ogóle. Dlatego, że że po takich numerach, można powiedzieć spokojnie numerach, no to naprawdę trudno mieć zaufanie do do Stanów Zjednoczonych. A to jest jednak poważne poważny gracz na rynku światowym. poważne państwo. Co prawda tylko 13% obrotów handlowych robią produkcję ze stanu. W związku z tym nie przesadzajmy znowu z tymi stanami tak bardzo, ale ale jednak poważny. No jest to potęga militarna przede wszystkim. W związku z tym mamy problem, mamy problem, który z nami pozostanie i nie jesteśmy w stanie niestety przewidzieć co podczas tych ile to zostało jeszcze dni. No, no długo. No 3 lata, znaczy 4 lata minus 90 parę dni prezydentury Trumpa. No to naprawdę wiele rzeczy może się zdarzyć. My tego nie przewidzimy i to jest najgorsze. Utrata zaufania do Stanów i kompletny brak przewidywalności działań tej administracji. A jeśli chodzi o warszawską giełdę, bo wspomniał pan o tym, że my jako gospodarka nie jesteśmy tak zależni od Stanów Zjednoczonych, nie mamy z nimi takich powiązań handlowych. Czy to może być taki taki sygnał też dla rynków, dla innych inwestorów z całego świata i z Polski, że możemy relatywnie lepiej się zachowywać? No bo na razie nasze rynki akurat tego 20% progu jeszcze nie osiągnęły. No MG, Swig trzymają się całkiem nieźle. To wygląda na razie jako taka dotkliwa, szybka korekta, ale mowy nawet o takiej gwałtownej becie jeszcze nie było. Myśli pan, że to może działać na naszą korzyść? No ponad 20% wzrost WIGu czy WIGu 20 w pierwszym kwartale i tak się należała nam jakaś korekta. No ona była zbyt szybka, być może zbyt głęboka, ale jakaś się należała. Nie ulega żadnej wątpliwości. Więc odmębniliśmy ją i tyle. czy czy to nas zaprowadzi na następne wyżyny, no to niestety znowu wracamy do pola z numerem jeden, czyli pana Trumpa i bo to no tak dużo od niego zależy, że trudno nam to przewidzieć, bo to jest i Ukraina, o Ukrainie się mało mówi. W tej chwili prawie w ogóle się już nie mówi. Polityka celna, utrata zaufania do Stanów. No mnóstwo, mnóstwo elementów. Jeszcze kilka dni temu mówiło się, że kapitały szukają okazji poza Stanami, żeby inwestować i na tym zyskiwała Turcja do momentu, kiedy prezydent Erdoan nie postanowił kontrkandydata aresztować. Zyskiwało nawet przez chwilę zyskiwała Indię. No trochę odpuściły, no ale są po dużej korekcie. mogą znowu zyskiwać. Zzykiwała, bo wespa brazylijska, ale też na tej fali wyprzedaży trochę straciła. No i i i Polska też była na tym celowniku. możemy wrócić do tej do tego yyy do do tego nastawienia inwestorów globalnych, żeby przeważać yyy kraje poza y poza Stanami. Szczególnie, że akcje w Warszawie mimo tej hossy trwającej od października 22 roku są nadal tanie. To jeszcze tutaj dopytam o jak w ten scenariusz, o którym pan teraz mówi, wpisuje się ta ostatnia zmiana narracji Rady Polityki Pieniężnej. Prezes Adam Glapiński powiedział, że możliwe są obniżki stóp. Ekonomiści interpretują to w ten sposób, że być może nawet dwa razy po 50 punktów bazowych i jeszcze w tym roku to trochę zła wiadomość dla banków, co my widzieliśmy, bo u nas te spadki były w piątek podkręcone. Czy pan tutaj widzi jakieś jakieś ryzyko, czy wręcz przeciwnie, bo dla jakby szeroko pojętej giełdy te obniżki stóp powinny jednak sprzyjać akcjom? Oczywiście obniżki stóp sprzyjają akcjom. Jeżeli chodzi o banki, to one sobie dadzą radę, nawet gdyby te 100 punktów rzeczywiście stopy nam spadły z 5,75 na 475. Proszę zauważyć, że wtedy, że po pierwsze wtedy może jeszcze inaczej i tak miał pójść wysiłek inwestycyjny w tym roku. To rząd zapowiadał KPO, no różne środki unijne miały podkręcić inwestycje, co by zwiększyło popyt na kredyty. Jeżeli by te kredyty były tańsze, to tym bardziej by zwiększyło popyt na kredyty. Zwiększyłoby też popyt na kredyty hipoteczne, gdyby one były tańsze. Znaczy mówiąc wolumenem, liczbą kredytów mogą sobie mogą sobie banki nadrobić te straty wynikające z oprocentowania na przykład bonów skarbowych, które w tej chwili z upodobaniem kupują czy obligacji skarbu państwa. Także myślę, że że banki specjalnie nie ucierpią, a nasz sektor bankowy jest nadal tani. To na koniec y panie Piotrze, chyba najtrudniejsze pytanie, bo spotykamy się tak co kwartał, więc chciałem zapytać, czy zaryzykowałby pan jakąkolwiek prognozę, yyy w jakim miejscu będziemy, jak się spotkamy za trzy miesiące, czy będziemy na GPW wyżej, na Wall Street wyżej? Nie, nie, nie, absolutnie nie. Dlatego, że wie pan, nie kończyłem Uniwersytetu Medycznego, tylko Politechnikę Gdańską. W związku z tym, skoro nie ma, nie mam wykształcenia lekarskiego, no to nie wiem, co tam w głowie pana prezydenta Trumpa się zlęgnie. Ja nie jestem w stanie tego przewidzieć. Naprawdę nie jestem w stanie tego przewidzieć. Zakładam, że w ciągu tych 90 dni jakieś dogadanie się z Chinami nastąpi. No tak. muszę to tak zakładać i zobaczymy jeszcze jeden ruch mocny do góry indeksów. Gdzie on nas zaprowadzi? Nie wiem. A co będzie po drodze? No to zależy od tego, co pan Trump będzie chciał na swoim TR Social napisać. To tym akcentem niepewności, no niestety takich żyjemy czasach stawiam kropkę. Panie Piotrze, bardzo dziękuję za wywiad. Dziękuję bardzo. Państwa zachęcam do komentowania materiału i oczywiście do subskrypcji kanału i do usłyszenia w kolejnych odcinkach. Jeżeli podoba ci się ten materiał, możesz odwdzięczyć się wirtualną kawą.

Przewijanie do góry