Jak AI Disruption wpływa na polskie spółki?
AI Disruption w Polsce – kto zyskuje, a kto traci w erze sztucznej inteligencji? W ostatnich miesiącach rewolucja AI przekształciła się z historii o wzroście w narrację o ryzykach dla tradycyjnych modeli biznesowych. Rosnące nakłady inwestycyjne hyperskalerów, drożejący sprzęt i AI Disruption są sięgają zatrząbiająco blisko wycen spółek SAS, hyperskalerów oraz wybranych firm z GPW. Analiza ekspertów domów maklerskich pokazuje, że polskie spółki są narażone zarówno na szanse, jak i realne zagrożenia.
AI Disruption oznacza sytuację, w której AI przesuwa wartość ekonomiczną z tradycyjnych dostawców w stronę nowych interfejsów, automatyzacji oraz modeli opartych na dużych modelach językowych. W praktyce oznacza to presję na marże i wyceny spółek technologicznych, szczególnie tych pracujących w modelu SAS. Rozwój AI drastycznie obniżył poprzeczkę umiejętności kodowania, przez co stworzenie własnej aplikacji staje się coraz prostsze i powszechniejsze, co stwarza ryzyko dla wyspecjalizowanych platform.
- Globalne giganty SAS – Oracle, Snowflake, Adobe, Salesforce, Intuit, Data Dog, ServiceNow, DocuSign, Workday, SAP notują mocne przeceny.
- Polskie spółki – w oczach analityków dominują banki, które mają ograniczoną ekspozycję na AI.
- Beneficjenci cyklu cenowego – dystrybutorzy IT (AB, Azbis, Action) mogą czerpać korzyści z rosnących cen komponentów, ale z ryzykiem logistyki i dostępności.
Infrastruktura i komponenty – ceny w gęb i ryzyko niedoborów
Masowa skala inwestycji bigtechów (Amazon, Microsoft, Alphabet, Meta – blisko 630 mld dolarów w 2026 roku) stwarza presję na fizyczną infrastrukturę. Braki w pamięci RAM, układach i akceleratorach obliczeniowych doprowadziły do wzrostów cen nawet o 100% w I kwartale 2026 roku. Sony rozważa nawet opóźnianie premiery nowej generacji PlayStation z powodu kryzysu podażowego. Sytuacja ta ma bezpośredni wpływ na polskich dystrybutorów IT i producentów gier.
AI w GameDevie – nowe narzędzia, nowa konkurencja
AI wpływa na branżę gier na kilku poziomach: przyspiesza pracę zespołów deweloperskich, obniża próg wejścia dla nowych twórców i wpływa na cykl sprzętowy. Wężsi gracze (producenci gier triple A jak CD Projekt) mogą zyskać na produktywności, podczas gdy producenci prostszych gier (np. z grupy Playway) mogą odczuć większą presję konkurencyjną. AI Disruption to nie tylko hype, ale też realne ryzyko i koszty dla spółek, które muszą zmonetyzować sztuczną inteligencję bez utraty marże i kontroli nad relacją z klientem.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Bum na sztuczną inteligencję przestaje być historią wyłącznie o wzroście. Rosnące nakłady inwestycyjne, drożejący sprzęt i AI Disruption sieją spustoszenie w wycenach spółek SASch, hyperskalerów oraz wybranych spółek z GPW. Dziś sprawdzimy, kto w Polsce może być beneficjentem tej rewolucji, a kto zaczyna tracić grunt pod nogami. Zapraszam serdecznie na nowy film. A jeżeli doceniacie naszą pracę, zachęcam również do polubiania treści. Zaczynajmy. A partnerami kanału są Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska, Dom Maklerski Navigator oraz Dom Maklerski Nobel Securities. AI Disruption staje się jednym z kluczowych czynników wpływających na wyceny spółek SAS, hyperskalerów i wybranych firm z GPW w 2026 roku. Po początkowej fali zachwytu rynki coraz częściej patrzą na AI nie tylko jak na źródło wzrostu, ale też jak na czynnik, który może podważać dotychczasowe modele biznesowe całych sektorów. Ten efekt określa się mianem AI Disruption, czyli sytuacji, w której AI przesuwa wartość ekonomiczną z tradycyjnych dostawców technologii i usług w stronę nowych interfejsów, automatyzacji oraz modeli opartych na dużych modelach językowych. W ostatnich tygodniach temat AI Disruption przybrał na sile, bo dyskusja zaczęła dotykać obszarów uznawanych dotąd za bezpieczne i wysokomarżowe. W lutym punktem zapalnym okazała się nowa wtyczka Antropic, która pozwala zautomatyzować konkretne czynności operacyjne z zakresu prawa od przeglądu dokumentów po identyfikację ryzyk i monitoring compliance. Dla rynku był to sygnał, że AI może szybciej niż oczekiwano wchodzić w bardzo wrażliwe fragmenty łańcucha wartości, a nie tylko wspierać pracę. W praktyce chodzi o scenariusz, w którym AI Disruption przesuwa wartość z wyspecjalizowanych platform SAS w stronę modeli opartych na dużych modelach językowych, co może oznaczać presję na marżę i wyceny spółek technologicznych. Jak mówi w rozmowie ze Stock.pl Konrad Ryczka, analityk domuerskiego BOS, w ostatnim czasie AI Disruption mocno rezonuje. Pojawiają się nowe modele oraz wtyczki, które jasno pokazują, że sztuczna inteligencja może realnie zagrozić wielu biznesom. Takim najbardziej jaskrawym przykładem są firmy działające w modelu SAS. Rozwój AI drastycznie obniżył poprzeczkę umiejętności kodowania, przez co stworzenie własnej aplikacji czy rozwiązania obecnie oferowanego w modelu SAS staje się coraz prostsze i powszechniejsze. Obawy związane z AO Disruption doskonale widać w notowaniach globalnych spółek softwarowych. Mocne przeceny zanotowali tacy giganci jak Oracle, Snowflake, Adobe, Sales Force, Intuit, Data Dog, Service Now, Docign, Work Day czy SAP. W poprzednich kwartałach Bum na AI napędzała narracja o gigantycznym popycie i przyspieszającym wzroście. W sezonie wyników za czwarty kwartał 25 ciężar dyskusji przesunął się na Kapex AI, czyli skalę inwestycji hyperskalerów w centra danych, energię i infrastrukturę pod rozwój sztucznej inteligencji. W centrum uwagi stanęły KPEXy Hyperskalerów na 26 rok. Według szacunków cztery największe spółki technologiczne Amazon, Microsoft, Alphabet i Meta mogą łącznie wydać blisko 630 miliardów dolarów na rozwój i inwestycje w tym roku. Tak duża kapitałochłomność stała się istotnym czynnikiem rewizji wycen w całym sektorze AI, bo inwestorzy zaczęli przeliczać marże i wolne przepływy pieniężne. Jak dodaje Konrad Ryczko, bo na AI był napędzany skrajnym optymizmem na wszystkich płaszczyznach. gigantyczne inwestycje, wizje skokowego wzrostu zysków dzięki adopcji AI czy optymalizacji procesu w firmach. To wszystko działało na wyobrazie inwestorów. Problem w tym, że kwoty jakie zaczęły się pojawiać w kontekście planowanych inwestycji urosły do niebotycznych poziomów. Rynek uznał je z jednej strony za nierealne, a z drugiej za przestrzelone. W efekcie w ostatnim czasie obserwujemy zwrot w drugą stronę i spadki kursów akcji tak zwanych Hyper Scalers. Najbardziej jaskrawym przykładem tego mechanizmu był Amazon. Z jednej strony spółka pokazała rekordowe przychody i przyspieszenie wzrostu AWS. Z drugiej pozytywny sentyment pogrzebał guidance ogromnego kapexu. Zarząd Amazona założył aż 200 miliardów dolarów kapexu na 26 rok, co oznacza wzrost o blisko 52% rok rocznie. Rynek nastawiał się na wydatki rzędu niecałych 150 miliardów dolarów. Skokowy wzrost uruchomił gwałtowną wyprzedaż akcji, gdy inwestorzy przeliczyli perspektywy marsz i free cash flow. Druga bardziej namacalna warstwa rewolucji AI to presja na fizyczną infrastrukturę. Serwery, układy pamięci i akceleratory obliczeń. Skara inwestycji bigtechów jest tak duża, że niektórych towarów i komponentów zaczyna brakować na rynku. Widać sygnały presji cenowej w Przemyśle, a jednym z najbardziej medialnych przykładów jest rynek pamięci. Według doniesień rynkowych Sony rozważa opóźnienie premiery kolejnej generacji konsoli PlayStation z powodu globalnego kryzysu niedoboru pamięci. Debiut nowego sprzętu miałby zostać przesunięty nawet na 28 lub 29 rok. W tle pojawia się teza, że firmy takie jak Alphabet czy Open AI wykupują znaczną część mocy produkcyjnych pamięci wykorzystywanych w centra danych AI, ograniczając dostępność komponentów dla producentów elektroniki użytkowej, w tym konsol i komputerów. Sytuacja doczekała się nawet branżowego przydomka Ramagedon. Jednocześnie analitycy i przedstawiciele branży oceniają, że kryzys podażowy na rynku pamięci RAM napędzany przez wydatki sektora AI i centrów danych nie ulegnie poprawie szybko i może potrwać co najmniej rok. W pierwszym kwartale 26 ceny kontraktowe pamięci PC RAM mogą wzrosnąć o rekordowe 100%. Wśród beneficjentów wymienia się między innymi producentów pamięci i nośników danych. Wzrost cen dotyka także rynku kart graficznych i pamięci wykorzystywanej w zastosowieniach AI, co w praktyce przekłada się na dwie rzeczy. Po pierwsze, rosną koszty sprzętu dla konsumentów i firm. Po drugie rośnie ryzyko niedoborów, opóźnień dostaw i konieczności przesuwania premier produktów zależnych od łańcucha dostaw. W naturalny sposób inwestorzy zaczęli pytać, czy na podwyżkach cen sprzętu zarobią giełdowi dystrybutorzy IT. W polskich realiach chodzi przede wszystkim o takie spółki jak AB, Azbis czy Action. Tu obraz jest mieszany. Z jednej strony przy napiętej podaże i rosnących cenach część firm może wycisnąć nieco wyższe marże. Z drugiej rynek nie widzi dziś sygnałów, by dystrybutorzy masowo zgłaszali problemy z dostępnością. Jak komentuje Dast.pl Jakub Wiscardi, analityk domu makerskiego BOŚ. Sytuacja jest dynamiczna. Na rynku dużo mówi się o napięciach, ale na ten moment giełdowi dystrybutorzy sprzętu nie zgłaszali, że mają istotne problemy z niedoborami. W tym segmencie liczy się jednak nie tylko czy jest towar, ale też jak zmieniają się ceny i jak wygląda księgowanie zapasów. Przy rosnących cenach podzespołów może zadziałać efekt fifo, first in, first out, czyli dodatkowy zysk księgowy na wcześniej kupionym sprzęcie sprzedawanym już po wyższych cenach. To potencjalna, ale raczej umiarkowana szansa bez gwarancji trwałości, bo gdy cykl się odwróci, działa to w drugą stronę. Jak tłumaczy Vcardi, historia pokazuje, że takie szoki podażowe pozwalają realizować nieznacznie wyższą marżę. W tym kontekście można więc mówić, że dla takich spółek jak AB, Azbis czy Action to szansa, ale o umiarkowanej skali. Patrząc od strony księgowej pomaga efekt FIFO, czyli ekstra zysk na wcześniej zakupionym sprzęcie, bo jak widzimy ceny kart graficznych i pamięci RAM rosną bardzo dynamicznie. W przypadku Azbisu inwestorzy dodatkowo patrzą na wątek sprzętu dla centrów danych i serwerów. Pojawia się też konkretne ryzyko. Opóźnienia w dostawach pamięci HBM potrzebnej do AI mogą skutkować odpisami. Jak komentuje Jakub Stebel, analityk IPOPMA Securities, perspektywy Azbis na rok 26 są bardzo dobre. Obecnie największym ryzykiem dla firmy są opóźnienia w dostawach pamięci HBM potrzebnej do sztucznej inteligencji. Opóźnienia mogą skutkować ujemnymi odpisami, a efekty gigantycznego popytu na karty graficzne i pamięć RAM odczuwają na własnej skórze spółki i konsumenci w Polsce. Jak komentuje dla stokach.pl Bartosz Hendko, dyrektor działu komponentów i PC w Action SAA. Widzimy realny wpływ dynamicznego rozwoju AI na rynek komponentów. Przekłada się on przede wszystkim na zwiększony popyt na podzespoły wykorzystywane w infrastrukturze obliczeniowej. To bezpośrednio wpływa na wzrost cen, głównie pamięci, ale także innych komponentów, w tym kart graficznych. Równolegle widać okresowe ograniczenia dostępności części produktów wynikające z przesunięcia dużej części globalnych mocy produkcyjnych w kierunku największych odbiorców sektora data center i hyperscale powiązanych z AI. Efekt ten jest odczuwalny również na polskim rynku. rośnie zmienność cen, wydłużają się czasy dostaw wybranych konfiguracji, a dostępność bywa różna, co wymaga bardziej elastycznego planowania zakupów i zarządzania zapasami po stronie dystrybucji. Jak dodał, wspomniane komponenty stanowią istotny element oferty Action i są częścią szerokiego portfela obejmującego rozwiązania gotowe, elektronikę użytkową oraz inne kategorie sprzętowe, które łącznie odpowiadają za przychody firmy. Dystrybutorzy IT mogą więc być beneficjentem bumu AI, ale raczej w trybie sprzyjającego wiatru, a nie rewolucyjnego skoku rentowności. Jednocześnie rośnie znaczenie zarządzania zapasami, ryzykiem cenowym i terminowością dostaw, bo przy gorącym rynku łatwo zostać z drogim towarem, gdy cykr ochłodzi. AI wpływa także na gaming i to na kilku poziomach. Pierwszy dotyczy warstwy produkcyjnej. Narzędzia oparte na AI mogą przyspieszać pracę zespołów, na przykład generowaniu prototypów, elementów graficznych, testów, lokalizacji czy automatyzacji części pipelineu. Drugi jest rynkowy. Obniżenie progu wejścia może zwiększyć liczbę gier trafiających na platformę dystrybucji, nasilając konkurencję i utrudniając przebicie się z nowym IP. Trzeci jest sprzętowy. Jeśli AI wysysa komponenty, sprzęt drożeje, a cykl wymiany urządzeń może hamować, co pośrednio wpływa na wielkość rynku. Jak komentuje Krzysztof Coach, analityk Securities. W naszej ocenie połączenie kreatywności zespołów deweloperskich z narzędziami AI powinno w najbliższych latach przyspieszyć produkcję, poprawić efektywność, umożliwić optymalizację rosnących kosztów oraz zwiększyć rentowność projektów. Jednocześnie istnieje ryzyko zalewą rynku podobnymi niskiej jakości produktami, co dodatkowo zaostrzyłoby konkurencję już już dziś silnie nasyconej branży. W takim otoczeniu przebicie się z nowym IP może stać się jeszcze trudniejsze, a głównymi beneficjentami mogą okazać się firmy posiadające silne rozpoznawalne marki. W tym kontekście znaczenia nabiera pozycjonowanie spółek. Studia triple A dysponujące budżetami, technologią, marketingiem i markami mogą w średnim terminie zyskać na produktywności. Więcej presji może pojawić się u twórców prostszych, niskobudżetowych tytułów, bo tam AI najszybciej obniża próg wejścia i ułatwia produkowanie podobnych gier. Jak dodaje Konrad Ryczko, analityk domu anglerskiego Bosś, w ostatnich tygodniach sporo mówiło się o efekcie AI Disruption na takich spółkach jak CD Projekt, Asekopolant czy Tekst. Inaczej kwestia wygląda w Game Devie, gdzie o ile producenci gier triple A mogą raczej spać spokojnie, to już producenci prostych i niskobudżetowych produkcji, na przykład z grupy Playway, mogą mieć poważną konkurencję. Do tego dochodzi warstwa sprzętowa. Jeśli ceny kart graficznych i pamięci rosną, część użytkowników może dłużej pozostać na starszym sprzęcie. To nie musi dziś uderzać bezpośrednio w sprzedaż gier, ale może wymusić większą presję na optymalizację tytułów, aby były grywalne na starszych sprzętach. Jak komentuje dla tok.pl plsztof ogromny popyt na karty graficzne i pamięć RAM ze strony AI prawdopodobnie odciśnie piętno na branży gamingowej. W szerszej perspektywie prawdopodobnie przełoży się to na wolniejszy przyrost bazy urządzeń. Na ten moment kwestia dostępności podzespołów nie zagraża sprzedaży gier polskich producentów. Z drugiej jednak strony spółki będą musiały reagować na sytuację rynkową i mocniej optymalizować gry, aby działały na obecnie dostępnym sprzęcie. Pojawia się też ciekawy nieoczywisty wątek dotyczący cyklu konsol. Doniesienia o możliwym przesunięciu premiery nowej generacji PlayStation z powodu niedoboru pamięci mogą zmieniać kalendarz rynkowy gier, a w konkretnym przypadku mogą być nawet dobrą wiadomością dla CD projektu, jeśli ograniczą ryzyko nałożenia premiery Wiedźmina z wejściem nowych konsol. Jak przypomina coach, doniesienia o możliwym przesunięciu premiery nowej konsoli PlayStation z powodu globalnego kryzysu niedoboru pamięci to paradoksalnie dobra wiadomość dla CD projektu, gdyż prawdopodobnie premiera Wiedźmina 4 nie zbiegnie się w czasie z wejściem nowych konsol, tak jak to miało miejsce przy okazji premiera Cyberpunka 2077. Na koniec warto odróżnić efekt AI tworzy gry od realiów technologii. Staniem analityka R Securities. Project Genie ma być narzędziem do generowania uproszonych symulacji doświadczeń rozgrywki, a nie pełnoprawnym zamiennikiem studiów. Ryzyko dla Game Devu może więc leżeć bardziej w zmianie procesu tworzenia i wzroście podaży treści niż w prostym scenariuszu AI zastąpi ludzi. Jak komentuje Krzysztof Coach, analityk RC Securities, Project Genie nie jest ani silnikiem graficznym, ani platformą umożliwiającą samodzielnie tworzenie pełnoprawnych gier. W rezultacie narzędzie to raczej nie doprowadzi do eliminacji studiów deweloperskich, choć może istotnie wpłynąć na sposób funkcjonowania całej branży. Na pytania o wpływ AI na spółki z GPW i to, czy AI Disruption może realnie zagrozić ich modelom biznesowym, analitycy mają dwie odpowiedzi. Pierwsza jako rynek GPW ma ograniczoną ekspozycję, bo strukturalnie dominują na niej banki, a Polska nie jest kluczowym globalnym hubem technologicznym dla AI. Druga na poziomie pojedynczych spółek i wybranych branż temat może mieć znaczenie i to zarówno jako szansa, jak i ryzyko. Jak mówi Konorat Ryczko, w ostatnich tygodniach sporo mówiło się o efekcie AI Disruption na takich spółkach jak CD Projekt, Asek Poland czy Text. Jednak to raczej wyjątki, ponieważ Polska i ogólnie region CE nie jest istotnym hubem technologicznym dla AI. Na warszawskim parkiecie dominującą rolę odgrywają banki, które w bardzo ograniczonym zakresie mają ekspozycję na kwestię AI. W IT temat AI też nie jest tak oczywisty, bo przy dużych projektach liczy się kontakt z klientem, obsługa wdrożenia, kwestie bezpieczeństwa i prawne. Tego na ten moment AI nie jest w stanie zastąpić. W praktyce na GPW można wyróżnić kilka koszyków wpływu AI w segmencie dystrybucja i handel IT. beneficjentami cyklu cenowego i popytu na infrastrukturę mogło być AB, Azbis Action, ale z ryzykiem logistyki, dostępności i zarządzania zapasami. W GameDevie wpływ będzie zróżnicowany. Więksi gracze, producenci gier triple, na przykład CD Projekt mogą uzyskać na produktywności sile marek, podczas gdy segment prostych gier, na przykład kojarzony z Playway, może odczuć większą presję konkurencyjną, jeśli próg produkcji treści dalej spadnie. W segmencie software i usługi IT wątek AI Disruption jest najbardziej nośny medialnie, ale nie jest jednoznaczny. AI może podgryzać fragmenty wartości, ale przy dużych projektach wdrożeniowych wciąż liczy się integracja, bezpieczeństwo, odpowiedzialność i kwestie prawne. To obszary, w których tempo zastępowania ludzi przez AI może być wolniejsze niż w prostszych zastosowaniach. Analityka danych jako paliwo dla AI. Tu ciekawym przykładem jest data, gdzie AI może zwiększać popyt, jeśli spółka będzie postrzegana jako element porządkujący dane i ograniczający ryzyko halucynacji agentów AI poprzez lepsze źródło prawdy. Jak komentuje Tomasz Rodak, wydaje mi się, że rozwój sztucznej inteligencji nie stanowi póki co zagrożenia dla biznesu DataWalk, a wręcz przeciwnie, może być czynnikiem zwiększającym popyt na jej produkt. Tym samym może być stosowana jako źródło danych dla agentów AI, ograniczając halucynacje i poprawiając efekty ich pracy. Kluczowe jest to, że temat AI Disruption będzie wracał jak bumerang. Kolejne modele i narzędzia często co kilkanaście dni potrafią wywoływać emocjonalne reakcje rynku, czasem z elementami przereagowania. Dla inwestorów oznacza to, że AI Disruption warto traktować nie jako jednorazowe wydarzenie, lecz proces z okresami euforii, rozczarowań, a potem stopniowej adaptacji modeli biznesowych. Jak mówi analityk Domerskiego BOŚ, temat wpływu AI na poszczególne spółki i całe branże z pewnością będzie wracał w kolejnych miesiącach. Praktycznie co dwa tygodnie na rynku jest głośno o nowym modelu, który oferuje przełomowe rozwiązania lub wtyczki, które mogą wyciąć z biznesu wiele firm. Rynki reagują na to bardzo emocjonalnie, często przereagowując. Podsumowując, w krótkim terminie rynek będzie testował dwie rzeczy. Tempo materializacji AI Disruption, czyli nowe narzędzia faktycznie przesuwające budżety IT oraz marże oraz realny koszt boomu kapex ceny energii komponentów i zdolność do utrzymania FCF. Równolegle rośnie znaczenie twardych ograniczeń podaży takich jak pamięć i akceleratory, bo to one decydują ile AI da się fizycznie postawić w data center i jak szybko sektor może rosnąć. Dla inwestorów kluczowe będzie to, które spółki z GPW znajdą trwałe miejsce w łańcuchu wartości AI i które potrafią zmonetyzować sztuczną inteligencję bez utraty marsz i kontroli nad relacją z klientem. Zatem po dzisiejszej analizie wnioskujemy, że AI to nie tylko hype, ale również potencjalne ryzyka i koszty dla spółek. Dajcie natomiast znać, które waszym zdaniem firmy zyskają na tym boomie, a które potencjalnie stracą. Dziękujemy za to, że jesteście z nami i do zobaczenia w kolejnych nagraniach.









