Prognozy cen surowców
Czy warto inwestować w surowce w najbliższych miesiącach? Ten film analizuje prognozy dla ropy, miedzi i złoto, uwzględniając czynniki wpływające na ich ceny, takie jak wojna handlowa, polityka OPEC+, transformacja energetyczna i zmiany klimatyczne.
- Ropa naftowa: Analiza spadków cen ropy, wpływ wojny handlowej i decyzji Arabii Saudyjskiej. Omówienie długoterminowych perspektyw w kontekście transformacji energetycznej.
- Miedź: Perspektywy wzrostu cen miedzi w związku z elektryfikacją i transformacją energetyczną. Analiza wpływu wojny handlowej na krótkoterminowe wahania cen.
- Złoto: Omówienie rajdu cen złota, czynników wpływających na wzrosty (polityka monetarna, napięcia geopolityczne, inflacja) i potencjalnych ryzyk.
- Surowce rolne (kawa, kakao): Analiza wpływu zmian klimatycznych na podaż i ceny kawy i kakao. Omówienie rosnącego popytu i koncentracji produkcji.
Film omawia strategie inwestowania w surowce, uwzględniając zarówno krótkoterminowe, jak i długoterminowe perspektywy. Partnerem odcinka jest Goldsaver, oferujący możliwość zakupu złota w częściach.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Na rynku surowców i metali szlachetnych z reguły jest dość spokojnie, ale ostatnio ostatnio dzieje się tyle, że naprawdę czasem ciężko za tym wszystkim nadążyć. Zabiorę was w szybki, ale bardzo konkretny przelot po rynku surowców. Właśnie będzie o tym, dlaczego złoto przeszło w paraboliczny rajd, dlaczego ropa nie może się pozbierać i na przykład dlaczego kawa zachowuje się jakby miała napędzać przyszłość gospodarki. Ale to nie tylko przegląd, bo dam wam też moje osobiste spojrzenie na to, co może wydarzyć się dalej. które surowce są już przegrzane, a które wciąż mają przed sobą potencjał. Partnerem odcinka jest sklep internetowy Gold Saver będący częścią grupy Golden Mark. Dzięki Gold Saver złoto możesz kupować w niewielkich częściach. Dzięki temu jest dostępne do inwestowania dla każdego, niezależnie od posiadanych środków. Dołącz do prawie 2100 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję za wszystkie 67 000 waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Zaczniemy od matki surowców, od ropy. Właściwie od połowy 2023 roku ropa radzi sobie kiepsko i nie potrafi wejść w jakiś nowy trend wzrostowy, a kolejne lokalne szczyty są na coraz niższych poziomach. Tymczasem niedawno cena całkowicie się załamała i spadła do najniższych poziomów od 2021 roku. Za tym dynamicznym spadkiem na ropie stoją głównie dwa czynniki. Pierwszy to wojna handlowa, która wywołuje obawy o recesj, a recesja to ogólnie mniejszy popyt na wszystko w gospodarce, co też ma się przekładać w przyszłości na potencjalnie mniejszy popyt na samą ropę, no która to jest szeroko wykorzystywana i w przemyśle, i w transporcie. A po drugie, zwiększenie limitów wydobycia ropy przez Arabię Saudyjską. Arabia Saudyjska należy do kartelu OPEC Plus, który ustala właśnie limity wydobycia ropy naftowej, żeby ograniczyć jej podaż i tym samym czasem podbijać ceny ropy na globalnym rynku. To w praktyce jest taki rodzaj porozumienia cenowego między krajami, których gospodarki są silnie uzależnione właśnie od eksportu ropy. Problem w tym, że wielu członków OPEC plus nie przestrzega tych ustaleń i wydobywa więcej ropy niż powinno. I w reakcji na to właśnie Arabia Saudyjska postanowiła działać i ogłosiła znaczące zwiększenie własnego wydobycia. No a to z kolei doprowadziło do gwałtownego spadku cen. To był jasny sygnał wysłany do partnerów z kartelu i rodzaj ukarania ich, że jeśli nie będą grać według zasad, to wszyscy stracą na niższych cenach. Jednak ropa nie tanieje od kilku dni, ani nawet od kilku tygodni. Ropa ma problemy od około dwóch lat ze względu na słabość przemysłu na całym świecie. O ile sektor usługowy wyszedł już dawno ze stagnacji, o tyle światowy przemysł cały czas mał się tak sobie. Szczególnie Chiny, które są drugie pod względem zużycia ropy naftowej na świecie ciążyły trochę na cenie. Popyt wewnętrzny w Chinach trochę kuleje. Kryzys dodatkowo na rynku nieruchomości zdecydowanie im nie pomagał. I nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że raptem nie ma popytu w ogóle na ropę. Całkowity popyt na ropę cały czas rośnie globalny. Ale w ostatnich latach ten wzrost bardzo mocno wyhamował. No a to już ma swoje efekty. Wzrost popularności pojazdów elektrycznych w Chinach jest napędzany przez politykę państwa dodatkowo, która jest skoncentrowana na bezpieczeństwie energetycznym i ograniczaniu zanieczyszczeń, a rządowe zachęty zauważalnie ograniczyły zapotrzebowanie na takie klasyczne paliwa. W efekcie wielu analityków powoli zmienia swoje nastawienie do ropy naftowej. Goldman Zachs, który niegdyś promował koncepcję super cyklu surowcowego i prognozował ropę po 200 $ar, obecnie nie wyklucza nawet scenariusza, w których ceny z ropy spadają do 40 $ar za baryłkę. Ta pesymistyczna wizja jest podzielana też przez Międzynarodową Agencję energetyczną z Paryża, która to obcięła swoją prognozę zapotrzebowania na ropę w 2025 roku aż o 1/3, ale też spodziewa się globalnej nadpodaży ropy w każdym kwartale aż do końca 2026 roku. Branża naftowa od lat myśli o tym, kiedy nastąpi tak zwany peck demand, czyli moment, w którym zapotrzebowanie na ropę w ujęciu globalnym przestanie rosnąć, a świat zacznie wtedy realnie odchodzić powoli od paliw kopalnych. No i ostatnie dane z tejże agencji mogą sprawić, że wielu inwestorów zada sobie pytanie, czy ten moment przypadkiem nie nadchodzi powoli już teraz. Ja byłem ostrożny z tak pesymistycznymi wizjami. Jasne. Obecnie dwóch największych konsumentów ropy naftowej, Stany i Chiny, walczą trochę z tym, żeby pobudzić jeszcze bardziej swój przemysł. Przemysłowy indeks PMI dla Stanów Zjednoczonych, który w okresach gumu gospodarczego jest w okolicach 60, od dwóch lat oscyluje gdzieś tam przy progu 50, który to oddziela teoretyczny rozwój od teoretycznej recesji i bardzo podobnie jest też w Chinach. Ale prędzej czy później, a myślę, że prędzej, przemysł znowu stanie na nogi i napędzi popyt na ropę naftową, co da trochę surowcowi pewnego krótkoterminowego kopa w górę. No tylko, że jeśli jako inwestor myślisz, że to będzie długotrwały wzrost, no to raczej się mylisz. Ropa jest bądź co bądź surowcem w długim terminie schyłkowym i nie bez powodu od kilkudziesięciu już lat realnie oscyluje w tych samych cenach za baryłkę, co przy zmianie wartości pieniądza tak naprawdę oznacza gigantyczną przecenę. Są inne, o wiele bardziej przyszłościowe surowce. Miedzi. Tutaj co prawda nie funkcjonuje żaden kartel na kształt OPEC plus plata, ale wojna handlowa i problemy Chin też miotały cenami miedzi w krótkim terminie i to ze zdwojoną siłą. Najpierw wyprzedzając wojnę celną Miedź zaliczyła szybki rajd od stycznia do marca, po czym w trzy tygodnie cały ten rajd wyzerowała, a następnie w zaledwie dwa tygodnie niemal znów wróciła na szczyty. No to nawet jak na miedź jest imponująca zmienność. Na rynku miedzi to Chiny generują największy globalny popyt. W 2023 były zdecydowanym liderem pod względem zapotrzebowania. Zużyły miedzi aż 11,7 miliona ton. Na drugim miejscu daleko, daleko w tyle znajdowała się Unia Europejska razem z Wielką Brytanią, których łączne zapotrzebowanie wynosiło około 2,88 miliona ton, cztery razy mniej. Dlatego wojna handlowa, która została zapoczątkowana przez Stany Zjednoczone i ma na celu jak najmocniej uderzyć w Chiny, tak silnie odbiła się na cenach miedzi. Przez pierwsze miesiące roku to amerykańscy producenci skupowali miedź na potęgę, budując zapasy przed ewentualną wojną handlową. Następnie od połowy marca przestali, no a ceny runęły. Jednak patrząc na miedź w trochę szerszym ujęciu, widać konsekwentnie utrzymujący się trend wzrostowy. Dlaczego? No bo miedź jest absolutnie niezbędna dla przyszłości gospodarek. Ropa jest powolnie zastępowana przez inne źródła energii. Ciążą jej przeróżne cele klimatyczne, ciąży jej transformacja energetyczna, ale mieć jest tu w zupełnie, zupełnie przeciwnym obozie, niemalże o 180 stopni odwróconym. Postępująca elektryfikacja napędza popyt na miedź. Transformacja energetyczna napędza popyt na miedź. Miedź jest niezbędna do produkcji wszelkich silników, ładowarek, akumulatorów, baterii, farmy słoneczne i wiatrowe wykorzystują jej mnóstwo, a samochody elektryczne mają jej w sobie nawet cztery razy więcej niż samochody konwencjonalne. No to wszystko sprawia, że w długim terminie miedź jest na dobrej drodze do dalszych wzrostów, nawet jeśli w krótkim terminie mogą jej przeszkadzać jakieś zawirowania związane z wojną handlową czy z problemami w przemyśle. Według wielu raportów popyt na miedź ma rosnąć dynamicznie przynajmniej do 2050 roku. Jeśli ja miałbym wskazać tylko jeden surowiec, jeden, co do którego jestem dziś przekonany, że za 5 lat będzie droższy niż obecnie, to bez zawahania wskazałbym właśnie na miedź. Ale to nie miedź pokazała szokujące wręcz stopy zwrotu za te ostatnie 5 lat. Złoto. Złoto w ostatnich latach zaliczyło swoje gigantyczne przebudzenie, bijąc jak na razie stopą zwrotu w tym okresie nawet amerykańskie indeksy akcji. Dotychczasowy szczyt sięgnął ponad 3500 doarów za jedną uncję, co licząc w polskich złotych oznaczałoby jakieś 13000 zł w szczycie za uncję. Dosłownie z każdej strony złoto dostawało więcej wody na ten swój młyn. z oceny, popyt ze strony banków centralnych, napięcia geopolityczne, konflikty militarne, wojna handlowa, obawy o recesj i potencjalny wzrost inflacji, silne osłabienie dolara, wszystko, wszystko co tylko mogło przemawiać za wzrostami cen złota aktywowało się w ostatnim okresie po kolei. Zakupy złota przez banki centralne są najwyższe od wielu lat, a właściwie nawet najwyższe od dekad. Trwająca wojna na Ukrainie, nieudane zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie nie obniżyły ryzyka geopolitycznego. A Donald Trump, któremu przez pierwsze miesiące nie udało się zdeeskalować konfliktów militarnych, jeszcze zafundował światu eskalację w postaci konfliktów handlowych, co tylko przyspieszyło rajd w cenach złota. Wojna handlowa pomogła cenom złota na naprawdę wszystkich płaszczyznach. Po pierwsze wysokie cła są potencjalnie proinflacyjne, więc cena złota zaczęła rosnąć w odpowiedzi na strach przed inflacją. No bo w końcu z perspektywy portfelowej podstawowym celem złota jest przechowywanie wartości. Po drugie, wojna handlowa jednocześnie wywołała obawy o recesję, a każde potknięcie się systemu gospodarczego ogólnie sprzyja cenom złota. A po trzecie, obawy o recesj osłabiły też dolara, a cena złota jest wyrażona w dolarach. Gdy dolar słabnie, to złoto jest tańsze w porównaniu do innych walut, którymi dysponują inwestorzy, co powoduje presję do kupowania i wzrost ceny samego właśnie złota. No jakby tego było mało, stopy procentowe są utrzymywane wysoko i zbliżają się do cyklu obniżek, a sam w sobie cykl obniżek też zasadniczo sprzyja złotu. No i w efekcie złoto zaliczyło niesamowity rajd, zwłaszcza w pierwszych miesiącach 2025 roku. Czy to tempo jest realnie do utrzymania? No tu trzeba sobie powiedzieć wprost: nie, nie, Boże, proszę, nie, nie. Krótkoterminowym kijem w szprychy tego rozpędzonego rowerka może być chociażby fakt, że już naprawdę dużo elementów przemawiających za dalszymi wzrostami zostało uwzględnione w cenie, a niektóre z nich po prostu nie mogą się długo utrzymywać. Może Trump zacznie dochodzić do porozumienia w kwestii ceł. Może któryś z konfliktów militarnych się uspokoi. A może obawy o recesję i wzrost inflacji okażą się przesadzone. Sporo jest tego może na każdym kroku, ale każde jest potencjalnie niebezpieczne dla cen złota. Tylko czy to oznacza, że taki złoty inwestor powinien teraz w panice rzucać się do sprzedawania? No według mnie też nie. Złota można nie lubić, ale trzeba złotu oddać jedno. Naprawdę w długim terminie spełnia swoją funkcję utrzymywania wartości z lekką nawiązką. Często robi to o Spale, budząc się po długich, długich okresach konsolidacji kursu, ale jak już się obudzi, no to właśnie tak jak teraz ciężko za nim nadążyć. Jeśli więc faktycznie pojawi się przewidywana przeze mnie korekta na złocie, to dla takiego złotego inwestora może to być jakaś okazja do zakupów. I tu też warto powiedzieć przez chwilę o partnerze tego materiału, którym jest sklep internetowy Goldsaver będący częścią grupy Golden Mark. Dzięki Goldsaverowi złoto możecie kupować w niewielkich częściach, a to oznacza, że możecie wykorzystać takie potencjalne korekty na swoją korzyść i po prostu uśredniać sobie ceny zakupu. No wiadomo, że nie każdego stać od razu na kupowanie jednorazowo sztabek złota o wadze jednej uncji albo większych. A z kolei kupowanie minimalnych ilości na przykład w jakiś mikro jednogramowych sztabeczkach jest po prostu strasznie nieopłacalne, co zresztą tłumaczyłem już wiele razy w osobnym materiale. Dzięki Goldsverowi można z kolei kupować złoto w niewielkich częściach, aż uzbiera nam się pełna sztabka. I gdy suma zakupów wyniesie 31,1 g złota, czyli pełną uncję, to możemy ją sobie bez problemu odebrać w fizycznej formie i dzięki temu nawet kupując tą jednouncjową sztabkę uśredniacie sobie jej ceny zakupu. A to też sprawia, że zyskujecie o wiele większą tolerancję na takie różne krótkoterminowe zawirowania na rynkach. Dodatkowo dzięki temu, że oglądacie ten materiał, możecie zyskać bonus 100 zł do swojej pierwszej sztabki. Wystarczy zarejestrować się w sklepie Gold Saaver za pomocą naszego linka polecającego i podać kod DN na 100, a bonus 100 zł zrealizuje się, gdy uzbieracie w swoich oszczędnościach całą pełną sztabkę. A ja idę dalej. Tym razem trochę przeskakując do, nazwijmy to, surowców rolnych, gdzie też jest wielki miszmarz. Tylko, że prognozowanie cen surowców rolnych jakichkolwiek jest wyjątkowo niewdzięczne, no bo w dużym stopniu wiele tu jest uzależnione po prostu od pogody. Przykładowo soja i kukurydza są dziś tańsze niż rok temu. Od początku 2024 straciły na wartości odpowiednio 20 i 12%. Kukurydza w ostatnich miesiącach w zasadzie dryfuje sobie w bok, notując jedynie symboliczny wzrost o 3%. Ale już na rynku kawy i kakao, no to jest istne szaleństwo. Kakao już na początku ubiegłego roku rozpoczęło spektakularny rajd i zdrożało niemal 200% między styczniem a kwietniem 2024. Kawa rosła mniej dynamicznie, ale systematycznie przez cały poprzedni rok. W efekcie oba surowce są dziś ponad 90% droższe względem początku 2024 roku. No skąd takie wzrosty? I tu powód jest jeden. Niestabilna podaż na rynkach. Kawa uprawiana jest tylko w określonych regionach, głównie w Brazylii, Wietnamie, Kolumbii i Etiopii. No i niestety zmiany klimatyczne powodują ekstremalne warunki pogodowe, takie jak susze czy ulewne deszcze, które po prostu niszczą te plony. A niższe plony to niższa dostępność kawy, a niższa dostępność to wyższe ceny. No i wpływ na wzrost tych cen miały na przykład takie wydarzenia jak sucha pogoda w Wietnamie, która doprowadziła do spadku produkcji kawy o 20%, a eksport już drugi rok z rzędu tam spadł o 10%. Mieliśmy też nadmierne opady deszczu w Indonezji w kwietniu i maju 2023, które uszkodziły owoce kawowca, przez to zbiory spadły o 16,5% rok do roku, a eksport zmalał o 23%. Mieliśmy też upały i susze w Brazylii, które doprowadziły do rewizji prognoz i zamiast zakładanego wzrostu o 5,5% w ujęciu rocznym szacunki mówią o spadku podaży o 1,3%. W W Wietnamie dobiegają końca tegoroczne zbiory kawy i według danych Wikofa, czyli wietnamskiego stowarzyszenia kawowego, produkcja w sezonie 202425 ma wynieść około 26,5 miliona worków, czyli znów nieco mniej niż w poprzednim sezonie, a to przełoży się na kolejny rok spadków produkcji. Plantatorzy uczestniczący w tej konferencji reorganizowanej przez WIKOFA szacują, że w prowincji Daklak, największym regionie uprawy kawy w tym kraju, zbiory będą o nawet 10% niższe niż rok wcześniej. A co więcej, podaż spada, a popularność kawy ciągle rośnie. Według Grand View Researcher szacuje się, że do 2030 roku rynek kawy będzie się powiększał o 5,4% rocznie. Za produkcję 75% kawy na świecie odpowiada zaledwie pięć krajów. Brazylia, Wietnam, Kolumbia, Indonezja i Etiopia. A tak wysoka koncentracja produkcji no wprost powoduje, że ryzyko podaży jest na jeszcze wyższym poziomie. Nawet już nie chodzi tylko o kwestie pogodowe, ale też związane z lokalną polityką, z gospodarką, z chorobami roślin i tak dalej, i tak dalej. A co więcej, w krajach, które kawę produkują, też popyt na kawę cały czas rośnie, a w efekcie coraz mniej kawy jest eksportowane do reszty świata. na wszystkie inne rynki. To wszystko sprzyja długoterminowym wzrostom cen kawy oraz kakao też. No i ja osobiście nie spodziewałbym się wielkiego załamania w najbliższym czasie. Jasne, ten rynek jest zmienny i pewnie będzie latał na plus 10- 10%, ale w długim terminie ceny kawy i ceny kakao raczej powinny rosnąć. To nie tak, że raptem z nienadzka pojawi się wielka podaż kawy i kakao i zasypiemy cały świat ziarnami. No więc podsumowując, rynek surowców wygląda dziś trochę jak skrzyżowanie rollercoastera z partią geopolitycznych szachów. Czy to jest czas na inwestowanie w tą klasę aktywów? Tak, ale w przeciwieństwie do szerokich rynków akcji, tu zawsze trzeba to robić o wiele bardziej selektywnie. Nie inwestujemy pod nagłówki, patrzymy pod powierzchnię, staramy się zrozumieć mechanizmy kształtujące ceny tego, a nie innego surowca. No i tego też my staramy się ciągle uczyć was na tym kanale. Dajcie znać w komentarzu, który surowiec waszym zdaniem ma dziś największy potencjał, albo może jest jakiś, który chcielibyście, żebyśmy omówili osobno, dużo bardziej szczegółowo. To też napiszcie o tym w komentarzu. No i pamiętajcie, że materiały takie jak ten powstają po to, żeby dawać właśnie wam przewagę tam, gdzie inni inwestują na ślepo. A jeśli chcecie być bardziej na bieżąco z sytuacją również na rynkach surowców, to pamiętajcie, żeby sprawdzić wersję premium portalu dena, gdzie można dołączyć do prawie 2100 już inwestorów. Dostajecie tam codziennie różne analizy o rynkach, o gospodarce, o spółkach, również o surowcach i ode mnie i całego naszego zespołu, a także macie możliwość obserwowania jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach o łącznej wartości ponad 3,5 miliona złot. To duże pieniądze, to dużo emocji, ale gwarantuję, że to jeszcze więcej nauki. Więcej na ten temat znajdziecie na stronie premiumdnarynków.pl. Link jest oczywiście w opisie nagrania. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]
