Najczęstsze błędy inwestorów – jak ich uniknąć?
W rozmowie Marcin Tuszkiewicz oraz Grzegorz Koczwara, dyrektor Biura Maklerskiego Alior Banku, wskazują na najczęstsze pułapki, które prowadzą do niepotrzebnych strat zarówno początkujących, jak i doświadczonych inwestorów. Analiza koncentruje się na trzech kluczowych obszarach: brak cierpliwości i krótkoterminowe myślenie, nadaktywność wynikająca z ciągłego śledzenia notowań oraz brak dywersyfikacji portfela, czyli angażowanie całego kapitału w pojedynczy instrument.
- Ncierpliwość – inwestorzy oczekują szybkich zwrotów (30‑50 % na każdej transakcji) i reagują na drobne wahania cen, zamykając zyskowne pozycje zbyt wcześnie oraz trzymając stratne w nadziei na odbicie.
- Nadaktywność – ciągłe obserwowanie notowań prowadzi do impulsowych decyzji, takich jak skakanie „z kwiatka na kwiatek” lub kupowanie modnych akcji tylko dlatego, że ostatnio wzrosły.
- Brak dywersyfikacji – lokowanie 100 % środków w jednej spółce, sektorze czy modnym aktywie zwiększa ryzyko katastrofalnej straty, gdy okazuje się, że trend był chwilowy.
- Emocjonalne przywiązanie – trudność w przyznaniu się do błędu i brak mentalnego stop‑lossa powodują, że inwestorzy angażują nie tylko pieniądze, lecz także czas i energię.
- Systematyczność i długoterminowe podejście – regularne dopłaty, skupienie się na fundamentach oraz traktowanie pieniędzy jako narzędzia do pracy, a nie jako przedmiot ciągłego stresu, są kluczem do stabilnego wzrostu portfela.
Film dostarcza konkretnych wskazówek, jak wyработаć własną strategię inwestycyjną, uniknąć emocjonalnych pułapek i budować portfel odporny na zmienność rynków.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Bardzo by mi zależało, żeby dzisiaj
osoby, które nas słuchają wyszły z takim z takim protipem, nazwijmy to, każdy
swoim oczywiście, czego nie robić, żeby nie stracić pieniędzy właśnie na
podstawie tego, co robią inni ludzie. Klienci nie mają cierpliwości. O tak bym
to nazwał. I chyba to jest takim pierwszym najczęstszym błędem. Ja muszę
szybko i muszę od razu mieć plus 30 plus 50% na każdej inwestycji. Oczywiście ja
mówię o aktywnym inwestowaniu w akcje. No bo przecież jak spółka zrobi 30% w
rok to zwłaszcza teraz kiedy nagrywamy to w 2026 roku. No to przecież 30% w
rokie drogi się to robi na ETFach na S&P 500 w tr miesiące a nie w rok. Nie
przetrzymujemy pozycje stratne. Tak, to jest drugi błąd,
a zamykamy bardzo szybko pozycje zyskową. No fundusz tak trochę nie ma,
więc tu bym właśnie przeszedł do tej drugiej grupy klientów czy do tych
klientów bardziej aktywnych i faktycznie niestety tak jest. U mnie przepracowanie
jakby problemu utrzymywania strat w portfelu było właśnie na tym etapie, że
stwierdziłem, że to jest bez sensu po prostu, żeby takie spółki mieć, bo one
zabierają coś więcej niż pieniądze. Pieniądze są jakby w tym ujęciu, w
cudzysłowie, oczywiście, bo mówimy o inwestycjach, ale najmniej ważne.
Wchodzić pełnym kapitałem w jeden instrument, no to jest chyba jeden z
najpoważniejszych poważniejszych błędów, który można najwięcej kosztować, znaczy
nas inwestorów, a na nas też. Witam serdecznie na kolejnym spotkaniu Mądrych
inwestycji. Dzisiaj moim gościem jest Grzegorz Koczwara, który już raz z nami
był, ale dzisiaj o troszeczkę innej formie, dlatego że wcześniej
rozmawialiśmy o bardziej perspektywie jego jako inwestora, ale dziś
porozmawiamy bardziej o perspektywie dyrektora biura maklerskiego Aerobanku,
który ma doświadczenia jak klienci, no albo co klienci robią źle. I to jest
perspektywa, która może was uchronić przed utratą setek tysięcy złotych,
dlatego że nie musicie się uczyć na własnych błędach. możecie się uczyć na
błędach innych i o tych właśnie błędach dzisiaj porozmawiamy. Cześć Grzegorz,
dzień dobry. Cześć. Właśnie tak jak powiedziałem we wstępie,
bardzo by mi zależało, żeby dzisiaj osoby, które nas słuchają wyszły z takim
z takim protipem, nazwijmy to, każde swoim oczywiście, czego nie robić, żeby
nie stracić pieniędzy właśnie na podstawie tego, co robią inni ludzie. No
i ty masz perspektywę właśnie biura maklerskiego, więc widzisz co się dzieje
na tych rachunkach, z czym przychodzą klienci, jakie mają najczęściej
problemy. No a ja z kolei mam doświadczenie od osób indywidualnych,
inwestorów indywidualnych aktywnie inwestujących na giełdzie i z czym do
mnie przychodzą, z jakimi problemami. No i zderzmy je, zobaczmy co z tego
wyjdzie. W pierwszej kolejności jakbyśmy może zaczęli właśnie od tej perspektywy
biura maklerskiego, jest jakaś taka jedna rzecz, którą
faktycznie najczęściej się pojawia, że że tutaj jakby ludzie mają najczęstszy
problem, pomimo tego, że na przykład nie powinni mieć.
Zacznę od tego, że może nie zdradzimy jakiegoś sekretnego, sekretnej
tajemnicy, czego nie robić, żeby nie stracić. No bo wiadomo, że my nie nigdy
nie zagwarantujemy ani ja, ani ty zysków czy tam braków straty.
Ale tak y wracając do pytania, czy są jakieś błędy, czy też sytuacje działania
klientów, które najczęściej popełniają? Tak, najczęściej klienci
mówią o inwestycjach w długim terminie, natomiast patrzą na tą inwestycję, jakby
to miał być trochę sprint. Co mam na myśli? kupujemy jakieś
instrumenty, powiedzmy, nawet idźmy od tych najprostszych, od funduszy
inwestycyjnych i klient widzi po tygodniu, po dwóch tygodniach, że ma
0,2% pó% straty i klient już jest przerażony, no bo tak to nie miało
wyglądać. Ja miałem zarabiać. Mhm. No i to o czym my mówiliśmy ostatnio zresztą,
że rynek tak naprawdę nawet jeżeli podąża w górę, powiedzmy wzrostu, tak
mamy w tym momencie sytuację na rynkach, że wszystko rośnie,
indeksy rosną, tak jest hossa, to i tak to nie jest pionowo, wykres nie
porusza się pionowo w górę, tylko są ruchy drobne góra- dół. No i klienci
nie mają cierpliwości. O tak bym to nazwał. I chyba to jest takim pierwszym
najczęstszym błędem, że klient, który ma świadomość, mówi, że chce inwestować w
długim terminie, nie wiem, na emeryturę, na dzieci, na przyszłość dzieci i tak
dalej. Czyli to są wszystko inwestycje w jakimś takim dłuższym horyzoncie, to i
tak oceniają te inwestycje w bardzo krótkim horyzoncie. Czy to kilka dni, co
jest już w ogóle bardzo dziwne, czy też mówię kilka tygodni, miesiąc, więc to są
oceny tych inwestycji w bardzo, bardzo krótkim terminie.
I tutaj ja mogę dopowiedzieć ze swojej strony, czyli właśnie kontaktu z
użytkownikami aplikacji Squaber, czy w moich social mediach, czy na
konferencjach, że bardzo często nadaktywność, bo de facto ona się też do
tego trochę sprowadza wprawdzie w funduszach może nie wyprowadzą środków,
nie wyciągną środków z funduszy od razu, tylko bardziej jest ta obawa, że to
zaraz będzie leciało, że będzie tylko strata. Natomiast w inwestycjach
giełdowych pojawia się ta nadaktywność wynikająca z tego, że obserwujemy
notowania cały czas. W sensie jeżeli kupujemy spółkę, którą chcemy trzymać
przez lata, jej biznes jakby oceniamy fundamentalnie zdrowo, to jakby każda
fluktuacja ceny jest dla nas zbędną informacją. Nie potrzebujemy jej. I
zauważyłem, że to też był problem w moich inwestycjach. Na przykład kiedy
kupowałem spółkę na dłuższy termin i wszystko było okej
i wzrosła na przykład 50% w krótkim terminie, to niepotrzebnie patrząc na
notowania sprzedawałem ją. W pewnym momencie mówię: "A dobra, to odkupię
trochę niżej, bo już jest za mocny ten wzrost w krótkim terminie". I obserwuję
to cały czas, że większość ludzi właśnie ma tak, że kupuje coś na dłuższy termin
i jeżeli spada, to kisimy, no bo w sensie no jak się przyznać do straty,
ale jak rośnie, to ucinamy zbyt szybko, bo patrzymy co się tam dzieje. Zamiast
patrzeć na fundamenty, czy się zmieniły fundamenty tej spółki, czy wszystko jest
okej, to jest cały czas obserwowanie. Oczywiście jak inwestujemy aktywnie no
to patrzymy na notowania, ale jak długoterminowo, no to nie, to patrzymy
na to, czy się zmienił biznes, czy się zmieniła gospodarka, czy coś powoduje,
że musimy z tego y uciec. Dlatego ja też zacząłem od tego trochę
rozróżnienia, że mówimy o klientach, zacząłem od tych klientach funduszowych,
no bo to jest stricte klient, no umówmy się, to nie możemy mówić o
klientach, którzy inwestują w fundusze, że to są klienci spekulacyjni. No nie,
zdecydowanie. Oni powinni raczej wpakować pieniądze i regularnie
dopłacać. Dokładnie tak. A ci klienci potrafią
reagować jakby byli spekulantami. Mhm.
I to jest trochę ten błąd, że nie ma y takiej wyuczonej cierpliwości i
systematyczności. To do czego też wracasz. Czyli jak mamy jakieś korekty,
no to powinniśmy wykorzystywać do dopłaty.
Nawet nie tyle jak mamy korekty, to co sam powiedziałeś, systematyczność
dopłat, bo wtedy ta cena nabycia danego instrumentu sama się nam uśrednia w
czasie. Jeżeli mówimy o horyzontach dłuższych, czy takich o czym
wspomnieliśmy, emertalne, czy jakieś nie wiem, powiedzmy horyzonty 10 plus,
to i tak jest taki powiedzmy okres minimum, jeżeli mówimy o takich
dłuższych inwestycjach, y to i tak y trzeba to robić systematycznie, bo w
przeciwnym razie my nigdy nie osiągniemy takich efektów, jakie oczekiwaliśmy tak
naprawdę zaczynająć inwestować. Mhm. Tutaj też z mojej perspektywy jest
myślę, że taka fajna lekcja i w jaki sposób zacząć myśleć o takich
inwestycjach, żeby właśnie takie utrzymanie dłużej było możliwe. Ja na
przykład przy spółkach staram się myśleć, że kupuję część biznesu. Jakby
ja nie chcę wskoczyć do spółki na 5 minut i zaraz ją sprzedać, tylko uważam,
że firma na przykład robi jakąś fajną promową technologię. A to mi nie zależy
na tym, żeby zarobić tu i teraz w krótkim terminie, tylko na tym, żeby w
ślad za tą technologią oni zdobywali świat. Więc ja chcę partycypować jakby w
tym zdobywaniu świata. Ale z drugiej strony są spółki bardzo nudne, które nie
robią przełomowych rzeczy, ale robią rzeczy niezwykle potrzebne i zwiększają
swoją skalę i się rozwijają i znowu chcę być częścią tego biznesu. W przypadku
funduszy tutaj myślę, że trzeba troszeczkę inaczej spojrzeć, czyli nie,
że kupujemy konkretną spółkę, ale że kupujemy jakąś gospodarkę w sensie
takim, że gospodarka ma to do siebie, że jest zbudowana w taki sposób, że się
rozwija. Mamy inflację lekką cały czas. yyy zatrudnienie, ludzie kupują więcej,
obracamy coraz więcej, więc siłą rzeczy te rzeczy drożeją, więc fundusze, które
inwestują w akcje też drożeją. Potem fundusze już mają w sobie jakąś zaszytą
strategię. Mhm.
Więc yyy trochę ściągamy z tego inwestora to myślenie o tym, jaką on
powinien mieć strategię. No bo wybierając dany fundusz, to już gdzieś
tam powiedzmy wybiera tą strategię inwestycyjną, jaki ma dany fundusz.
Oczywiście można sobie jeszcze dywersyfikować portfel nawet na tych
funduszach, że klient robi sobie 70% funduszy takiej funduszy z takiej klasy
aktywów, 15, nie wiem, surowce, 15 akcje,
no to oczywiście to jest jeszcze bardziej zdywersyfikowany portfel, ale
jak najbardziej wybierając już dany fundusz [odchrząknięcie] i tak klient ma
daną strategię powiedzmy inwestycyjną obraną. Więc to jest ta pierwsza rzecz.
A jeszcze chciałem nawiązać do tego, co powiedziałeś, że
przetrzymujemy pozycje stratne. Tak, to jest drugi błąd,
a zamykamy bardzo szybko pozycje zyskową. No fundusza tak trochę nie ma,
więc tu bym właśnie przeszedł do tej drugiej grupy klientów czy do tych
klientów bardziej aktywnych i faktycznie niestety tak jest.
Najbardziej bolą chyba te niezrealizowane straty i to my też o tym
rozmawialiśmy na poprzednim w stosunku do nas, ale dokładnie tak samo działają
działają klienci, że jak ta euforia się pojawia to ta pozycja szybko jest
odcinana. Natomiast w momencie gdy pozycja traci, nie mamy czy realnego,
czy tego mentalnego stop losa, no to trochę zaczyna się wiara. Mhm.
Wiara w to, że w końcu odbije. Odbij
i tak czekanie, czekanie, czekanie. Yyy, no i trochę zniechęcanie samego siebie
do do inwestycji. Właśnie to jest ciekawe, co
powiedziałeś, że zniechęcanie siebie do inwestycji, bo ja w pewnym momencie
zacząłem o tym myśleć troszeczkę nie z perspektywy pieniędzy, tylko z
perspektywy energii. Kiedy mamy jakąś spółkę w portfelu, która traci, która
nie rośnie, która nie idzie zgodnie z naszym założeniem, to ja to traktuję
trochę jako taki dystraktor. Coś, co zabiera uwagę, coś, co zabiera energię,
coś, co zabiera pieniądze, no bo one tam leżą w końcu, tak? I zamiast pracować to
tracą. Więc u mnie przepracowanie jakby
problemu utrzymywania strat w portfelu było właśnie na tym etapie, że
stwierdziłem, że to jest bez sensu po prostu, żeby takie spółki mieć, bo one
zabierają coś więcej niż pieniądze. Pieniądze są jakby w tym ujęciu, w
cudzysłowie, oczywiście, bo mówimy o inwestycjach, ale najmniej ważne. Moja
jakby pewność tego, co robię, właśnie utrzymywanie czegoś, co jest złe, jakby
energetycznie też złe, to jest po prostu strata, strata czasu. I ten czas jest
niezwykle istotny. I to jest chyba też trzeci problem, który ja bym ze swojej
strony może do przedstawił i zobaczymy, czy wśród
twoich klientów też to jakby da się zaobserwować. To jest niedocenianie
czasu. To jest jakby ja muszę szybko i muszę od razu mieć plus 30 plus 50% na
każdej inwestycji. Oczywiście ja mówię o aktywnym inwestowaniu w akcje. No bo
przecież jak spółka zrobi 30% w rok to zwłaszcza teraz, kiedy nagrywamy to w
2026 roku, no to przecież 30% w rokie drogi to się to robi na ETFach na S&P
500 w tr miesiące, a nie w rok, nie? Więc ta niecierpliwość jest jeszcze
większa. I owszem, oczywiście benchmark jest benchmarkiem, do niego się
porównujemy, ale mimo wszystko jednak średniorocznie S&P 500 zarabia
9%, a nie 30, nie? Więc jakby do tego benchmarku jakby ostatecznie wrócimy. No
i to się objawia trochę tym, że ci inwestorzy skaczą z kwiatka na kwiatek,
czyli mamy jedną spółkę, coś tam zarobiło 10 15%, nie interesuje mnie
biznes, zaraz szukam kolejnej, jak nie zarobi 10% to jestem zawiedziony. Więc
jak to wygląda jakby z perspektywy klientów?
Dokładnie tak. Tylko tutaj z perspektywy klientów yyy to ja bardziej mogę pokazać
tą stronę już tych usług, których gdzieś tam powiedzmy my bardziej zarządzamy,
czyli powiedzmy o takim nie wiem doradztwie doradztwie inwestycyjnym, bo
taką usługę mamy. Mamy doradztwo inwestycyjne indywidualne, więc tu
będzie na tym przykładzie najlepiej pokazać, no bo to jest usługa tam od
pięciu od 5 milionów w górę, więc faktycznie to są klienci z dość dużym
dość dużym kapitałem i faktycznie w momencie, gdy rynki bardzo dynamicznie
rosną, gdy mamy tą hossę, to te oczekiwania klientów są takie, że
będziemy wynajdywać, oczywiście nie wszystkich, to też nie było.
To generalizujemy. Tak, generalizujemy. Oczywiście
oczekiwania są takie, że my będziemy wynajdywać te spółki
wszystkie, tak, które będą rosły po 30, po 40, po 100, po 200%.
No bo przecież w tym momencie rynki w cudzysłowiu tak grzeją, że my powinniśmy
to takie spółki wynajdywać. To co powiedziałeś S&P w bardzo długiej
perspektywie tam około 9% WIG 20 przez ostatnie 20 lat chyba z tego co pamiętam
około 8% zysku. Więc
my w takich czasach w lepszych gdzie jest hossza, robiąc te 8 10%
to i tak jest bardzo dobry wynik. Dlaczego? Dlatego gdy jest na rynku
Bessa i wszystko traci, no to my chronimy te portfele klientów i robimy
dokładnie to, co robią indeksy. Czyli w dłuższej perspektywie jest cały czas
systematyczne zarabianie dla tych klientów. Oni się de facto z nami trochę
uczą, tak że yyy nie możemy porównywać się do hossy czy do bestessy, tylko
musimy mieć jakąś jakąś konkretną strategię i spełniać oczekiwania klienta
nie w zależności od tego co się dzieje na rynku, tylko oczekiwania klienta
takie jakie ma do samej inwestycji na starcie, niezależnie czy jesteśmy w
rynku hossy, czy w rynku w rynku besy, więc tak tu w 100% tak z tym zgadzam co
powiedziałeś. Tylko mówię, no tutaj bardziej mogę tą perspektywę klientów
pokazać, którą faktycznie my zarządzamy. No bo tą perspektywę, gdy klienci sami
zarządzają, to też ciężko z mojej perspektywy aż tak nie śledzicie każdego
ruchu, każdego klienta. Oczywiście to bardziej jakaś infolinia, jakieś
statystyki, nie? To jakby to są takie rzeczy, którymi możemy się poruszać. Ja
mam trochę łatwiej, bo do mnie ludzie sami piszą albo ja jestem w stanie też
po komentarzach oceniać. I faktycznie tutaj przechodzimy do tematów gorących.
Jeszcze uważam, że takim dużym błędem i podejrzewam, że w funduszach też to
będzie, więc zobaczymy, czy potwierdzisz. Powiedziałem wcześniej o
skakaniu z kwiatka na kwiatek, ale mam czasami takie poczucie, że część
inwestorów ma taki radar, że jak coś wzrośnie o ileś tam procent, typu 20
30%, czyli już coś się wydarzyło, że ta
spółka wzrosła, to nieważne co to jest za gniot, brzydko mówiąc, trzeba kupić,
bo to przecież będzie rosło dalej. Ja często wtedy właśnie komentuję, że nie
no spokojnie, jak to już urosło, no to już jak kapitał spekulacyjny sobie na
tym zarobił, więc teraz trzeba się zastanowić, czy to ma sens rosnąć w
dłuższym terminie, czy to jest game changer dla tej spółki, czy też nie. No
i często to jest po prostu jak to na polskim parkiecie bywa, mniej płynna
spółka, jakiś komunikat poszedłsp, który nie do końca wszyscy zrozumieli i nagle
jest 100% więcej w dni, czyli się proszenie o to, że kupimy na górce,
sprzedamy po prostu taniej. I to jest dość częsty taki impuls, który ja widzę.
I ciekawe czy w osobach, które inwestują z założenia jakby szeroko, koszykowo,
portfelowo właśnie w fundusze też taki czynnik jest. A to teraz fundusz
surowcowy, to teraz fundusz jakiś tam. Tu akurat bardziej znowu powiem
perspektywę funduszową, ale tych ETFów, bo my mamy takie rozwiązanie dla
klientów w przypadku ETFów, że w momencie gdy nie mamy jakiegoś ETFa w
swojej ofercie, możemy klientowi takiego ETFa dodać i de facto, gdy zaczynały się
popularyzować uranm pytań na infolinii czy mailowo, czy mamy
ETFY na Uran, jak był krypto, czy mamy ETFY etc na kryptowaluty
i za każdym ka razem gzie jest jakaś branża, chipy, coś związane z Nvidio
albo pokrewnymi skupami, czy ta moda przychodzi, nie?
Dokładnie. Tak więc z tych pytań po prostu pojawia się multum i to właśnie
widać, że klienci nie chcą danego instrumentu zainwestować, bo w tym
momencie faktycznie zrobili analizę i wychodzi, że potrzebują go.
Dokładnie. Tak. Tylko faktycznie to jest modne, więc
wiesz co, tutaj akurat będę trochę bronił tego tematu Uranu, bo sam
promowałem, ale bo być może jest tak, że wiesz, korzystając z usług jak na
przykład nasza, my zrobiliśmy research, mówiliśmy co można kupić, no i wtedy
szukają gdzie to można zrobić, więc to by było super. Tylko pytanie
i tak i nie. Dlaczego? Bo jeżeli ktoś przychodzi z gotowym, czy mamy dany ETF
ten i ten, to on faktycznie wykona jakąś pracę albo posłuchał ciebie, kogoś
innego i faktycznie przychodzi po konkretny, po konkretny instrument, bo
przypuszczam, że jak przyznam się, że nie widziałem, ale jak
promowałeś jakiś a promowałeś za dużo powiedziane, jeżeli mówiłeś, mówiłeś o
jakimś instrumencie, który był oparty o Uran czy o spółki związane z Uranem, to
pokazywałeś pewnie konkretne instrumenty. To są pytania, czy mamy coś
opartego o ur czy mamy coś opartego o usłyszeli temat.
Tak. Dlatego ja uważam, że te kwestie są faktycznie kierowane modą. Jeżeli ktoś
przychodzi faktycznie z danym instrumentem, no to on a sam wykonał
pracę i przeanalizował i znalazł swój instrument i chce w niego zainwestować.
Albo faktycznie poszedł na jakiś podcast, na jakiś webinar i o tym
instrumencie usłyszał. Ale w momencie, gdy ktoś po prostu przychodzi tylko z
pytaniem, czy mamy coś oparte o coś, o daną klasę aktywów, no to to wiadomo, że
to jest bardziej pokierowane pokierowane modą. Okej,
jeszcze wracając wprost do twojego pytania funduszach,
aż tak dużego znaczenia to nie ma znaczenia, nie ma przełożenia, na
klientów, ale tak, zdarzają się na przykład
pytania, czemu w tym momencie nie inwestujemy w dane daną klasę aktywów
przy zarządzaniu. Tak, na przykł, tak, tak, tak, dokładnie. Więc to jak
najbardziej takie pytania się pojawiają. nawiązałeś do jeszcze do jeszcze jednego
tematu, więc też tak trochę odgrzebuję. Modne spółki z polskiej giełdy.
Yyy tutaj najlepiej było to widoczne yyy w sytuacji covidowo
pandemicznej, nazwijmy to. Wtedy faktycznie New Connect święcił
swoje, że tak powiem, drugie, drugie nowe życie,
bo tam to co się działo na New Connectie w czasach pandemii, ktoś ogłosił po
prostu, że w ESP, że ma zamiar zajmować się maseczkami, że ma zamiar
[odchrząknięcie] zajmować się testami, ale to były po prostu wzrosty
po 100% w ciągu dnia albo i więcej. Teraz się to trochę odbywa właśnie na
zasadzie AI, nie w sensie, że teraz znowu kto jeszcze
AI i kosmosu. Tak, kosmos nawet trochę chyba bardziej
jest bardziej nośny niż AI, bo AI jest takie trochę rozdrobnione i każdy gdzieś
tam czuje, że wszyscy się mogą tym zajmować, a ten kosmos to jest jednak
coś wyjątkowego. No to przecież każdy musi być łeb jak sklep, żeby zajmować
się kosmosem. W związku z tym jak już ktoś startuje, no to jest od razu mocny
hej. To jest problematyczne dla mnie jako osoby, która prowadzi yyy serwis
jak Squaber, ale też i szukam okazji i staram się dla swoich inwestycji, ale
też i dla oczywiście naszych subskrybentów,
bo jak coś się robi tłoczne, to ja staram się już stamtąd wyciągać, y,
wychodzić. No i to zawsze jest za wcześnie. W sensie zawsze za wcześnie
wyjdę, niż to jeszcze rośnie, nie? Ale przede wszystkim nawet nie chodzi o to,
że ja zrealizuję zyski za wcześnie, tylko nawet przestanę o tym mówić, bo
już mnie nie interesuje coś, co wzrosło przez ostatnie dwa trzy lata, bo już
jakby szukam kolejnych tematów. No i siłą rzeczy człowiek jest za wcześnie w
nowych tematach i za wcześnie wychodzi ze starych. No bo y jeżeli ja miałbym
reagować na newsy, to po pierwsze nie byłbym w stanie tego
robić, a po drugie to jaka to moja wartość byłaby dodana, nie? Ja robię
research analizy, szukam jakby tych tych rzeczy. To jest ta trudniejsza część
oczywiście pracy i mam poczucie, że duża część osób nie potrafi właśnie wytrzymać
tego momentu, że jesteśmy za wcześnie. Zaakceptować, że nie trzeba być, o to
jest lepsze stwierdzenie, zaakceptować, że nie zawsze trzeba mieć 100%
zainwestowanych pieniędzy. Czasami po prostu gotówka, zwłaszcza przy
inwestowaniu w akcje, ona może sobie leżeć, może poczekać dwa miesiące, trzy
miesiące i się nic nie stanie, że sobie poleży na koncie nawet
nieoprocentowanym. Najsudniejszy inwestor pokazuje Waren Buffett,
tylko że on ma akurat w obligacjach. No ale są ETFy oparte o obligacje. Właśnie
dokładnie tak, że można sobie siedzieć na na gotówce, ale i z tego co
powiedziałeś jest jeszcze jeden problem nazwijmy to, czy błąd, który klienci
popełniają brak dywersyfikacji. Mamy coś modnego i tam idzie cały
kapitał. Ja nie mówię, że w momencie gdy faktycznie coś jakiś instituł,
tak jakaś klasa instrumentu staje się ona da zarobić, bo bardzo rzadko jest
tak, że mimo wszystko ten temat robi się głośny już na samej górce. No ona
faktycznie coś tam klientom zazwyczaj pozwala pozwala zarobić,
ale nie powinniśmy wkładać, klienci nie powinni tak naprawdę angażować tam 100%
kapitału. No bo to co powiedziałeś, jeżeli to się okaże niestety wydmuszka,
no to znowu mamy ten sam scenariusz. tracimy, zniechęcamy się do inwestycji,
bo nie inwestowaliśmy, tylko byliśmy spekulantami. I to co mówiliśmy jeszcze
zresztą też o nas i na samym początku, że każdy powinien mieć strategię
inwestycyjną czy to zrobioną ze swoim, nie wiem, doradcą, czy na podstawie
właśnie jakiegoś webinaru, czy płatnych dostępów do takich osób jak ty, czy tak
naprawdę według własnej analizy, ale wchodzić pełnym kapitałem w jeden
instrument, no to jest chyba jeden z najpoważniejszych poważniejszych błędów,
które można nas najwięcej kosztować, znaczy nas inwestorów, a na nas też.
Tutaj pojawia mi się od razu temat rzeka, bo można by powiedzieć o
zarządzaniu portfelem w bardzo szerokim yyy ujęciu. Natomiast zastanawia mnie w
sumie jak jest to z perspektywy funduszy y i dywersyfikacje między funduszami. No
bo jakby z perspektywy spółek ja mam taką swoją zasadę, że dążę do około 10
spółek w portfelu. Nie lubię dywersyfikacji na podstawie
[odchrząknięcie] 40 spółek, bo zaczynam wtedy śledzić tak naprawdę już S&P 500.
Już wolę sobie kupić ETFa na S&P 500. Więc jak już się mam pałać z tym stock
pickingiem, to chcę mieć tą taką koncentrację w miarę widoczną i móc
zbudować tak zwaną alfę. Alfa to jest ten taki jakby to, co jesteśmy w stanie
wygenerować lepiej niż indeks. Nie mówię to do naszych słuchaczy. I teraz to to
jest jakby moje podejście. Są osoby, które mówią, że zajmują się stock
pickingiem i mają 40, 50, 60 spółek w portfelu i nie są funduszem jak Buffet,
który musi to mieć. Więc to dla mnie już jest trochę śledzenie indeksu bardziej.
Natomiast no inna rzecz jest taka, że na przykład jak mamy wrócimy do uranu na
chwilę, to trudno wybrać jedną najlepszą spółkę z rynku uranowego. Można kupić
ETFa, a można kupić trzy, cztery spółki z tego sektora. Ja to traktuję wtedy
jako jedną pozycję, nie? Czyli po prostu ekspozycję na uran. Więc jakby to
dopowiadając, ale jak jak wygląda to z perspektywy funduszy? No bo możemy mieć
fundusze obligacyjne, akcyjne i surowcowe i jeszcze inne. I faktycznie
jest tak, że klienci mają kilka takich funduszy, czy raczej skupiają się na
jednym? To też zależy.
Aha. Klienci, którzy faktycznie inwestują,
powiedzmy, z nami już w usłudze doradztwa, to tak mają mają kilka
funduszy, bo faktycznie my im ten portfel dywersyfikujemy.
W przypadku klientów, którzy sami inwestują, to powiedziałbym, że to jest
tak 70 do 30, czyli 70% klientów ma jeden fundusz.
Aha. A 30% yy faktycznie dywersyfikuje y sobie te portfele.
Mniej lub yyy że tak powiem lepiej, ale faktycznie stara się dywersyfikować. No
bo też musimy pamiętać, że jak ktoś ma cztery fundusze y z grupy pieniężnej czy
tam obligacyjnej, no to wiadomo, że to jest de facto to samo i czy ten fundusz
1 będzie 0,2% 0,3% pół% w skali roku, to to jest powiedzmy bardzo małe
bardzo małe znaczenie, [parsknięcie] ale starają się dywersyfikować. To ta
dywersyfikacja też przychodzi mimo wszystko z doświadczeniem. No bo ktoś
kto zaczyna inwestować to zazwyczaj po prostu wybiera jeden fundusz. Ale to też
nie jest źle, bo jeżeli ktoś zaczyna po prostu swoje pierwsze inwestycje, nie ma
zielonego pojęcia, no to mówię, to ja uważam, że taki klient powinien właśnie
lepiej, żeby kupił fundusz, pewnie z tej kategorii niskiego ryzyka obligacyjny
aniżeli kupił jakąś jedną akcję. No bo umówmy się na tym sposobie, czyli na
zakupie funduszu mimo wszystko ma dużo mniejsze szanse, a praktycznie można
powiedzieć zerowe, że on w dłuższej perspektywy na tym funduszu straci.
Natomiast jak sobie wybierze jedną akcję randomowo, losowo, no to to jest trochę
rzut monetą. No tu jest stock picking bez bez
dywersyfikacji jest bardzo trudnym zawodem. E, w sensie nawet
profesjonaliści, którzy tak próbują robić, no ostatecznie raz na jakiś czas
się pomylą, no i muszą z tego wyjść. To jest trudne, bo trzeba się pogodzić z
porażką nie tylko pieniężną, ale także i mentalną, że zrobiłem błąd, nie umiem,
nie potrafię tego, ludzie nie potrafią robić. I tutaj ja bym chyba powiedział
to jako ostatni błąd, bo nie wyczerpiemy oczywiście wszystkich błędów, jakie są
możliwe do zrobienia, ale wydaje się, że że te, które powiedzieliśmy są takie
naprawdę najważniejsze, one mają najgorsze konsekwencje. A natomiast ja
bym chciał jeszcze właśnie powiedzieć o tej emocjonalnej stronie inwestowania.
Nieważne czy fundusze, które możemy sami sobie dobierać, czy akcje, czy
nieruchomości, czy złoto, czy cokolwiek innego. Uważam, że problemem, z którym
się zmagają prawie wszyscy, jak nie wszyscy, to jest takie emocjonalne
przywiązanie do tej inwestycji, że jak skoro ja tak już załóżmy ten pozytywny
scenariusz, przeanalizowałem tą spółkę, czytałem raporty finansowe, uważam, że
oni mają super produkt i że to musi rosnąć, to nie akceptujemy tego, że
rynek może mieć inne zdanie. I albo uważamy, że rynek się myli i
trwamy w tej pozycji i no w końcu zobaczymy, dlaczego rynek uważa inaczej,
no albo po prostu umiemy się z tego wycofać i najwyżej kupić drugi raz. Ja
uważam, że nie doceniamy i to jest jakby puenta tego, że zawsze można wrócić do
inwestycji. Nie musimy na zawsze się z nią pożegnać,
ale rynek może się mylić albo otoczenie mogło się
zmienić na stałe albo chwilowo zmienić. Więc to
też jest bardzo ważne w przypadku inwestycji
w instrumenty takie jak akcje czy nawet czy nawet ETFY. Więc tak tutaj się w
100% z tym z tym zgadzam. Jeszcze chciałem nawiązać do tej kwestii kwestii
funduszy. No bo jeżeli sobie popatrzymy jeszcze na
jedną rzecz, to co mówiłeś trochę takie mentalne podejście.
Klient nie powinien traktować tej inwestycji jako coś, czym sobie zajmuje
zajmuje głowę, bo jeżeli ma zbudowany portfel funduszy, no to co mówiliśmy,
jak powinien taki standardowy klient, który dla którego inwestycje nie są
jakby częścią w cudzysłowiu życia, tylko to jest coś, co
jego pieniądze mają pracować, a nie on ma pracować na swoją przyszłość.
Dokładnie. Pięknie to powiedziałeś. Jego pieniądze mają pracować, a nie on ma
pracować. To taki klient nie powinien żyć tą inwestycją. Mhm.
Tak naprawdę ustawić sobie systematyczne dopłaty i oczywiście sprawdzać raz na
jakiś czas, ale to jest raz na jakiś czas, raz na kwartał, raz na pół roku,
jak ten portfel portfel pracuje, dokonać jakiejś drobnej korekty i pamiętać, że
to są inwestycje długo, długoterminowe, że my trochę
robimy, patrzy przechodzimy maraton, tam przebiegamy maraton, a nie robimy
krótkich sprintów. Mhm. Więc ja bym jeszcze o tym powiedział,
żeby faktycznie nie angażować swojej energii, swojego czasu, no i swoich
nerwów, bo tak naprawdę nie warto się stresować, jeżeli my mówimy o czymś, co
ma być bardzo długoterminowe. I to jest jakby taka decyzja, którą my
musimy podjąć po pewnie jakiś próbach początkowych, ale podjąć, nie? czy
chcemy być tym pasywnym inwestorem, czyli po prostu inwestować swoje
pieniądze i nie chcemy się tym zajmować, czy jednak zależy nam na tym, aby być
uczestnikiem rynków finansowych, bo czerpiemy z tego radość, jest to dla nas
interesujące. Ja na przykład traktuję to jako swoją pasję, więc jakby to są
rzeczy, które też dodatkowo powodują, że zajmujemy się na przykład wyszukiwaniem
tych spółek. Osoby ciekawe świata, nowych technologii zazwyczaj się
odnajdują na giełdzie, bo dla nich to jest po prostu szukanie tych perełek,
które robią coś, co zmienia świat. Yyy, natomiast jest część osób, która w życiu
nie powinna się zajmować stockpickingiem, nie powinna się
zajmować szukaniem pojedynczych firm, bo po prostu nie ma do tego predyspozycji,
ale czasami nawet po prostu fizycznie czasu.
Dokładnie. Chyba nawet y te predyspozycje bym powiedział, że one są
trochę mniejsze. To jest trochę jak y z Messi i Ronaldo. Każdy mówi, że Messi
miał talent. Ronaldo był pracowity. Więc to pewnie da się też wyćwiczyć, wyuczyć
tego, ale czasu nikt nam nie da. Jeżeli my mamy, nie wiem, swoją pracę na
etacie, swoją działalność, no to wiadomo, że chcąc nie chcąc, nie
niszcząc swojego zdrowia, bo pewnie da się angażować dużo bardziej w analizę
spółek i tak dalej, ale nie niszcząc swojego zdrowia, czyli nie przeznaczając
odpowiedniej ilości czasu na regenerację, na sen, no to tak się na
dłuższą metę po prostu nie da, bo stracimy tą, ja chciałem powiedzieć
po angielskiemu performance w pracy, nie? Czyli jakby stracimy tą naszą
przewagę konkurencyjną tam, gdzie zarabiamy pieniądze.
Dokładnie. Y i skupimy się tam, gdzie tak naprawdę
powinny one być pomnażane i rozwijać się dalej. Super. Ja uważam, że poruszyliśmy
naprawdę sedno problemu z różnej perspektywy, więc dzięki wielkie
Grzegorz za dzisiejszą rozmowę. Was wszystkich oczywiście zapraszam do
komentowania. Z czym wy mieliście taki największy swój problem lub z czym się
zmagacie aktualnie. być może w komentarzu nawet będę w stanie podesłać
albo jakiś materiał, który więcej na ten temat mówi, albo konkretnie wam
odpowiedzieć, jak ja sobie poradziłem z danym problemem. Więc zapraszam do
sekcji komentarzy. A tobie Grzegorz jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję
za ten spędzony wspólnie czas. Dzięki.









