Czy hossa wyhamuje w 2026? Analiza i plan inwestycyjny
W tym filmie Kacper Snela analizuje prognozy rynkowe na rok 2026, skupiając się na indeksie S&P 500 i potencjalnym wzroście mniejszych spółek, reprezentowanych przez Russell 2000. Sprawdź, czy po trzech latach wzrostów czeka nas spowolnienie, czy też kapitał popłynie do spółek o małej i średniej kapitalizacji.
Kluczowe zagadnienia:
- Prognozy dla S&P 500 na 2026 rok: średni cel, czynniki wzrostu i ryzyka.
- Potencjalny wzrost Russell 2000: dlaczego mniejsze spółki mogą zaskoczyć?
- Analiza wskaźników i danych makroekonomicznych, wpływających na rynek akcji.
- Scenariusze inwestycyjne na 2026 rok i strategie przygotowania portfela.
Film omawia:
- Aktualne prognozy dla indeksu S&P 500 oraz Russell 2000 na rok 2026.
- Czynniki ryzyka, które mogą wpłynąć na rynek akcji w 2026 roku.
- Możliwości inwestycyjne związane ze spółkami o małej i średniej kapitalizacji. Inwestowanie w małe i średnie spółki.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Przez święta jak zawsze na rynku była cisza, ale to nie znaczy, że nic się nie dzieje. Właśnie teraz kiedy emocje trochę opadły, w obiegu krążą prognozy na 2026 rok i jedni mówią, że to będzie kolejny rok hossy, inni straszą, że po trzech mocnych latach rynek musi w końcu przyhamować i zamiast bawić się w jakąś szklaną kulę i wrożenie przyszłości, zrobimy coś lepszego. Przejrzymy te prognozy, sprawdzimy co ma sens, a co jest życzeniowym myśleniem. W trakcie filmu będę przedstawiał trzy moim zdaniem, realne scenariusze na 2026 i moje podejście jako inwestora do obecnej sytuacji. Mam na imię Kacper, a to 14 odcinek z serii W sam środek. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to nie jest porada inwestycyjna. Partnerem odcinka jest XTB. Jeśli chcecie zobaczyć czego można się spodziewać na rynkach w 2026 to koniecznie pobierzcie bezpłatny raport prognozy rynkowe na 2026 z linku w opisie tego filmu i oczywiście wykorzystajcie zdobytą wiedzę w swoich inwestycjach. Pamiętajcie także o kodzie Snela. Dzięki temu nie tylko dostaniecie od nich darmowy kurs dla początkujących, ale także wspieracie ten kanał. Zaczynajmy. Postanowiłem, że w tym filmie nie będę omawiał wykresów, bo przez święta autentycznie nic tam się nie zmieniło. Zaczniemy od przejrzenia prognoz rynkowych i opinii krążących wokół obecnej sytuacji, a także sprawdzimy, czy te prognozy są trafne, czy raczej przesadzone. Pewnie wielu z was oczekuje, że powiem w tym filmie, że na 100% S&P 500 urośnie w 2026 o 12%. Sprzedajcie dom, sprzedajcie samochód i kupujcie za to Nvidę. Że wyjmę teraz jakąś szklaną kulę i przepowiem wam przyszłość. Niestety tak się nie da. Dlatego trzeba rozważyć różne scenariusze i wybierać te, które są najbardziej prawdopodobne. Dobrze, to już koniec gadania. Przechodzimy do wydarzeń newsów. Zaczynamy od prognoz na rok 2026, jeżeli chodzi o S&P 500. Gdzie będzie S&P 500 w 2026 roku? Oto zaktualizowanych konsensów analityków. I tutaj zdania jak zawsze są nieco rozbieżne. Według najnowszych danych Bloomberga średni cel dla tego indeksu na koniec 26 jest szacowany na mniej więcej 7555 punktów i zakres ten waha się od 7000, czyli praktycznie żadnej zmiany wyjścia na zero względem tego co jest obecnie do 8100 punktów, co oznacza wzrost o 9% w stosunku do obecnych poziomów. Niektóre prognozy nieznacznie przewyższają ten konsensus, bo niektórzy też mówią o 7700, niektórzy też mówią o tym, że połowa tego roku, pierwsza połowa kolejnego roku może nam przynieść korektę. O tym pomówimy sobie nieco później. Te oczekiwania dotyczące wzrostów indeksu S&P 500 no nie są wyssane zupełnie z palca, ponieważ są oparte o oczekiwania zysku na akcje dla całego indeksu. I jeśli chodzi o ten zysk na akcję to jest on spodziewany na poziomie mniej więcej 306 $ar, co stanowi wzrost o 12,5% w porównaniu z obecnym na poziomie 272. Więc opierając swoją tezę o wzrost zysków na akcję również no prognozowane są wzrosty samych kursów. Chociaż tak szczerze, prognozowanie, że S&P 500 urośnie o 10% jest takim prognozowaniem na zasadzie no tyle średnio rośnie, a skoro średnio tyle rośnie, najczęściej, najprawdopodobniej, no to jeżeli powiemy 10% to się nie pomylimy. No trochę tak jest z tymi prognozami, ale cóż zrobić. Tutaj analitycy z Goldman Zachs mówią, że może nas czekać solidny wzrost gospodarczy w USA, że czeka nas słabszy dolar i wzrost produktywności dzięki AI jako te kluczowe czynniki, które mogą w przyszłym roku wspomóc, mogą napędzić te wzrosty. Oni z kolei prognozują zysk na akcje na poziomie około 305 $ar, więc mniej więcej ten sam poziom. Tutaj o 1 2 dolar nie ma się co rozwodzić. I znaczna część tego wzrostu ma pochodzić od największych firm technologicznych, które już teraz odpowiadają za około 1/4 całkowitych zysków. I zdaniem Goldman Zachs ta dynamika będzie wzrostowa, ale ścieżka do tych wzrostów wcale nie musi być gładka. To znaczy możemy po drodze zobaczyć pewne zwroty akcji, korekty, cofnięcia po to, żeby koniec końców sumarycznie kończyć na plusie. Warto też dodać, że poprzedni tydzień skończyliśmy na poziomie 6929 $. ten tydzień obecny do środy, do nowego roku to jest w tym momencie to są ostatnie dwa dni, kiedy rynek jest otwarty, kiedy można na giełdzie coś kupić, sprzedać i to jest ostatni moment na to, żeby na przykład wykorzystać limity na IKE czy na XZE. Także przypominam o tym, bo no jak tego nie zrobicie teraz, to już nie zrobicie tego nigdy za rok 2025. Nie da się ukryć, że prognozy, że przewidywania, przynajmniej te publiczne, różnego rodzaju funduszy, banków inwestycyjnych i tak dalej, również potrafią być mylne. Obecnie jest ten moment w roku, kiedy Wall Street poleruje swoje szklane kule i zaczyna prognozować zyski. To o czym mówiłem. I tutaj te prognozy często są niedokładne, a czasem nawet znacząco błędne. No i teraz dobra, błędne, niedokładne, podaj konkretny przykład. Proszę bardzo. Goldman Zachs mylił się w najważniejszych momentach, szczególnie w latach 2000 i 2008. Główny strateg Goldman Zachs, David Costin prognozował wzrost indeksu S&P 500 o 9% do 5100 punktów na koniec 2022 roku. No i że tak powiem trochę mu się nie trafiło. Cel był na 5100, a koniec końców zjechaliśmy aż do 3800. Ja wiem 22 to była Bessa, to był beznadziejny rok. No ale jednak to przykład to przykład. Jest to sprawdzone, że prognozy również potrafią się mylić. No ale idąc dalej. Po beznadziejnym 2022 roku yyy był prognozowany mierny wzrost S&P 500 na poziomie 4% na rok 2023. No i nie zgadniecie, tak jak prognozowali minimalny wzrost, tak okazało się, że wzrost był wyraźnie, wyraźnie większy. Jaki z tego płynie wniosek? Wniosek płynie z tego taki, że jesteśmy podatni na takie myślenie, że to co dzieje się teraz czy działo się w niedalekiej przeszłości będzie miało ogromny wpływ na to co wydarzy się w przyszłości. To znaczy, jeżeli poprzednie 2 tr lata były wzrostowe i wszystko wskazuje, że będą dalej wzrostowe, no to wszyscy obstawiają, że w kolejnym roku będą wzrosty. Ale kiedy mieliśmy słaby rok 2022, to nagle wszyscy obstawiali, że kolejny rok też będzie słaby. Mimo że statystycznie znaczna większość czasu na rynku to wzrosty, a nie spadki. Jednak po kiepskim roku wszyscy w jakimś takim może maraźmie oceniali, że kolejny też będzie słaby, a okazało się, że kolejny był bardzo mocny. I tutaj trzeba brać taką poprawkę, że yyy no analitycy bardzo często w tych publicznych szczególnie informacjach po prostu podążają za trendem. Jeżeli rynek rośnie, no to powiedzenie, że urośnie o 10% S&P 500 jest takim strzałem, takim spokojnym, no nie powiem, że pewniakiem, ale no prawdopodobnie urośnie o 10%, bo tyle rośnie średniorocznie przez ostatnie 30 lat. Więc powiedzieć 10% to jest tak mniej więcej bezpiecznie wybrać swoją prognozę. No i tutaj kolejny ten obecny rok. Na początku 2025 prognozowano medianę zwrotu na poziomie około 8,2%, a najwyższa prognoza sięgała około 15. Pod koniec obecnego roku widzimy, że S&P 500 zamknie się pewnie w okolicach 17. Nawet można by tutaj powiedzieć, że te 18% być może się uda. Zobaczymy jak się rok zamknie, ale 17% będzie już raczej na pewno. Więc jak widzimy, żadna z prognoz tak naprawdę no nie pokrywała się z tym co wydarzyło się obecnie do końca roku. I w ogóle ten rok był bardzo mocny zważywszy, że mimo tej kwietniowej korekty i tak między styczniem a grudniem jest 17%. To jest naprawdę naprawdę dużo. I tutaj cytując Nilsa Bora, prognozy domyśle rynkowe są trudne, szczególnie kiedy dotyczą przyszłości. No i tutaj też taki no troszeczkę disclaimer, tak? Gdybyśmy potrafili dokładnie przewidywać przyszłość, wróżbici wygrywaliby na wszystkich loteriach, jasnowidz odnosiliby większe sukcesy niż Elon Musk, a zarządzający portfelami zawsze przebijaliby indeks. Dlatego w tym filmie będą różne scenariusze. Powiesz sobie, który z nich jest najbardziej prawdopodobny. Trzeba być gotowym na różne scenariusze, na różne opcje. I ten scenariusz pierwszy zakłada nieco przyhamowany wzrost S&P 500 po tych bardzo mocnych trzech latach i nagrzewających się wskaźnikach. Wzrosty też nie są liniowe, więc sytuacja taka jak w kwietniu 25, czyli korekta na początku roku 26 czy jakieś osłabienie jest jak najbardziej możliwe. Osobiście chciałbym zobaczyć taką korektę, bo wtedy zresetuje się nastrój, no i pojawią się dobre spółki po niskich cenach. Właśnie taka korekta, po której rynek odbija jednak do końca roku, może sprawić, że między styczniem a grudniem przyszłego roku faktycznie ten zwrot wyjdzie przyhamowany jakieś, nie wiem 5 8%, ale od dołka korekty do grudnia i tak wyjdzie nam 20 30%. Nie chcę tutaj przewidywać jakiś konkretnych liczb, konkretnych procentów, raczej samo zachowanie. Po prostu mówię na liczbach, żeby łatwiej było sobie to wyobrazić. Zanim omówię drugi scenariusz, to musimy jeszcze spojrzeć, co przemawia do mnie za tym, że jednak jakaś korekta czy spowolnienie może wystąpić. W tym samym artykule, który omawialiśmy przed chwilą, podlinkuję go wam w ogóle w opisie, bo jest bardzo długi i bardzo wyczerpujący. W każdym razie jakie mamy czynniki ryzyka? Co może pójść nie tak w 2026? Po pierwsze to, że rynki nie poruszają się po liniach prostych i problem z rokiem 26 nie leży w tym jaka jest prognoza, tylko o tym, że są duże rozbieżności pomiędzy tym czego rynek oczekuje, a tym co wydarzy się naprawdę. Drobne niedowiezienie wyników, drobne niedowiezienie sukcesów tych największych spółek może sprawić, że bardzo szybko rynek złapie zadyszkę. Tutaj dosłownie czytając artykuł wszystko musi pójść dobrze, aby akcje przyniosły wysokie zyski z obecnych poziomów. A wiele rzeczy może pójść nie tak. Bo zauważmy, że dzisiaj wiele osób akceptuje drogie spółki tylko dlatego, że optymistycznie patrzymy na ich przyszłość następny rok, dwa, trzy czy nawet 5 lat. To, że jest drogi Google, to, że jest droga Nvidia, to, że jest relatywnie drogi Microsoft, chociaż trochę po korekcie, ale te największe spółki jest uzasadniane tym, że są dobre prognozy na przyszłość. No ale co jeżeli akurat w tym przyszłym roku te prognozy okażą się zbyt optymistyczne? To co też, na co warto zwrócić uwagę, to że obecne średnie zwroty dla S&P 500 są właściwie dwukrotnie wyższe niż te przed powiedzmy rokiem 2000. I to, że do tej pory mieliśmy tak silne zwroty, było napompowane między innymi tym, że mieliśmy zastrzyki płynności i odwrócenie wyceny po kryzysie z 2008. I żadne z tych źródeł nie jest dostępne w 26 roku. Nie mamy luzowania ilościowego jeszcze. Nie mamy jakiś wielkich zastrzyków gotówki czy jakiegoś wielkiego ratowania gospodarki taniego kredytu czy darmowego kredytu. Stopy są obniżane, ale powoli, więc nie mamy tych czynników dodatkowych, które mogłyby nam ten rynek spompować. Kolejna sprawa, kiedy stopy zwrotu znacząco odbiegają od trendu, przyszłe stopy zwrotu mają tendencję do powrotu do średniej. Tu mamy taki fajny wykres, który pokazuje nam jakie stopy zwrotu dawało nam S&P 500 średniorocznie. To jest taki wskaźnik, taki oscylator, który nie patrzy stricte na to jaka jest obecnie cena, tylko jak zachowała się cena w danym roku. I tutaj widzicie, że są lata, powiedzmy, na minus, kiedy S&P spada i lata na plus, kiedy S&P bardzo mocno rośnie. I tego wskaźnika nie stosowałbym raczej jako taki ymy, który mówi, że mamy sprzedać na szczycie, kiedy te zwroty są najwyższe, to mamy sprzedać. Nie mamy to raczej traktować jako informację, że te wzrosty mogą spowolnić, bo jak widzicie po każdym gdzieś tam szczycie, po tych absurdalnie wysokich zwrotach, zawsze gdzieś prędzej czy później następowała korekta i teraz już wychodzimy w miejsce tych wyższych poziomów, tych powyżej tej górnej granicy tego kanału. I to trzeba po prostu mieć na uwadze, że im wyższe są zwroty, tym większa szansa, że gdzieś to musi przyhamować. Z kolei w drugą stronę, jeżeli te wzroty są ujemne, to prędzej czy później rynek wróci do średniej, czyli do dodatnich wartości. Dlatego ten wskaźnik wykorzystywałbym raczej jako sygnały do zakupu, a do sprzedaży nie. No bo powiedzmy sobie szczerze, S&P 500 w formie ETFU no raczej trzymamy długoterminowo i nie chcemy go po drodze sprzedawać, tylko co najwyżej kupować wtedy, kiedy jest tanio i trzymać dalej. Po drugie, mamy prognozę niezbyt dużego wzrostu, że gospodarka wzrośnie około 2%. Mówimy o Stanach Zjednoczonych i widać też pewne oznaki spowolnienia. Rosnący poziom zadłużenia konsumentów, rosnącą liczbę przeterminowanych spłat kart kredytowych i kredytów samochodowych, no i wznowienie spłat kredytów studenckich wpływają negatywnie na wydatki tego sektora konsumenckiego. I to też jest ważne. Jeżeli konsument nie ma pieniędzy, to też nie ma takiego silnego czynnika, który ten rynek nam napędza. No idąc dalej do kolejnego argumentu, wzrost w 2025 roku był napędzany przez niewielką grupę akcji. To co pokazywałem w poprzednich aktualizacjach, z których tylko 37% osiągnęło wynik nieco lepszy od indeksu, gdzie tak realnie ten indeks to jest ciągnięty przez jakieś 10 15 spółek, które stanowią znaczną znaczną część indeksu S&P 500. I to powoduje trochę takie yyy błędne koło, takie samopowtarzające się ciągi, w ramach których ktoś kupuje S&P 500 i myśli, że kupił S&P 500, a tak naprawdę za 40-50% tej kwoty kupił tylko te największe spółki i te największe spółki dostają kasę i tą kasę muszą inwestować. Jak inwestują, w tym momencie robi się szum medialny, że inwestują i inwestorzy znowu chcą dokładać i chcą dokładać, dokładać. Tylko ten cały mechanizm kończy się wtedy, kiedy kończą się pieniądze inwestorów. I tutaj pojawia się zaczątek do drugiego scenariusza. który zaraz omówię. Pytaniem, czy Russell 2000 może przewyższyć S&P 500 w 2026 roku. Mamy tu ocenę Goldman Zachs. Russell 2000 to jest taki indeks spółek małej, średniej kapitalizacji, nie tych molochów, które są u szczytu S&P 500, tylko tych spółek mniejszych. I tutaj jeden z analityków Goldman Zachs, stwierdził, że Russell 2000 może odnotować duże zwroty na początku 2026. Indeks tych małych spółek od początku roku przyniósł stopę zwrotu na poziomie 14%, czyli de facto trochę mniej niż S&P 500. Tutaj trzeba też patrzeć na to, że to jest 2000 spółek i wśród tych 2000 będą spółki świetne i będą spółki tragiczne. Generalnie im większy jest indeks, tym raczej będzie miał gorsze zwroty. No bo jak sobie dokładamy kolejne kolejne kolejne spółki, to rośnie nam ryzyko, że dokładamy takie mierne spółki. Ale z takich small cupów i meet cupów można wyciągnąć tę śmietankę i te spółki naprawdę potrafią czasami robić absurdalnie duże wzrosty. Nasze bazowe prognozy makroekonomiczne wspierają wzrost spółek o małej kapitalizacji na początku 2026 roku, powołując się na prognozy przyspieszenia wzrostu gospodarczego, niskiej inflacji i dalszego luzowania polityki pieniężnej przez Fed. Oczekuje się również, że zmiany w polityce fiskalnej, co powszechniejsze wdrażanie sztucznej inteligencji w przedsiębiorstwach oraz zmożona działalność fuzji i przejęć przyniosą duże specyficzne zyski tutaj cytując oraz możliwość inwestowania w spółki o małej kapitalizacji w 2026. Spadające stopy procentowe to też spore odciążenie dla tych spółek właśnie Small Cup i Midcup, bo ich działalność, ich zyski, ich przetrwanie bardzo często zależy od tego, jak drogi jest pieniądz. czy odsetki od kredytu są wyższe czy niższe, bo kiedy te odsetki zaczynają spadać, to w tych firmach przybywa pieniędzy na inwestycje i bardzo często też przybywa zysków na papierze, co zachęca inwestorów do tego, żeby w takie spółki się zapakować. Ogólnie przy niższych stopach procentowych rośnie apetyt na ryzyko. Mamy tutaj też parę słów od Morgan Stanley, który stwierdził, że inwestorzy powinni zastosować możliwość zwiększenia akcji spółek o małej kapitalizacji, ponieważ spodziewają się, że spółki o małej kapitalizacji będą osiągać większe korzyści niż spółki o dużej kapitalizacji. Indeks Russel 2000 w tym roku pozostał w tyle za S&P 500. Natomiast zespół Morgan Stalni uważa, że poza jakby samą techniczną oceną, co jest spółką o małej kapitalizacji albo średniej, że też pewne sektory mogą mieć swój dobry moment. Są to chociażby dobra cykliczne, są to też trendy związane ze spółkami finansowymi, przemysłowymi, z sektora opieki zdrowotnej, ponieważ te sektory będą korzystały na tańszym pieniądzu, na niższych stopach procentowych. I tutaj za małymi spółkami przemawia też troszeczkę sytuacja makroekonomiczna, to znaczy cały czas rosnąca podaż pieniądza, rosnące money supply. Tutaj mamy akurat money supply tylko z Fedu, czyli z rezerwy federalnej Stanów Zjednoczonych. Na podaż pieniądza na całym świecie wpływają też inne banki centralne. To nie jest tak, że mamy tylko i wyłącznie bank centralny w Stanach. No mamy banki centralne w Japonii, w Chinach, w Niemczech, we Francji. Te banki też odpowiadają za podaż pieniądza i odpowiadają w dość dużej mierze. Niemniej jest trochę tak, że jak Fed drukuje, to inni też drukują i to rzadko kiedy się rozjeżdża. Jakby te wszystkie banki grają troszeczkę do jednej bramki. Jeżeli zaczyna się ludzowanie w Stanach, to zacznie się w strefie euro, to zacznie się w Wielkiej Brytanii. No może nie w Japonii. Japonia to jest trochę taki egzotyczny przypadek, bo tam stopy procentowe były zerowe przez bardzo długi czas. Teraz dopiero podnoszą stopy procentowe. No Japonia jest trochę wyjątkiem, ale ogólnie świat podąża za tym, co robi Fed. No i jeżeli pojawia nam się więcej pieniędzy w obiegu, jeżeli to money supply rośnie, no to gdzieś musi znaleźć ujście prędzej czy później. No i od czasu do czasu istnieją po prostu odpowiednie warunki. Wtedy te mniejsze spółki na przestrzeni kilku, kilkunastu miesięcy mogą outperformować tych gigantów, ale oczywiście nie wszystkie razem to co mówiłem, bo jak sami widzicie w długim terminie Russell zdecydowanie przegrywa z S&P 500. Nie ma się co tutaj w ogóle sprzeczać, kłócić czy wymądrzać. W długim terminie cały indeks Russell ewidentnie przegrywa z S&P 500. Natomiast w fazach wzrostowych tego indeksu pojawiają się small cupy, które potrafią ten wzrost przebijać kilkukrotnie. Jeżeli Russell rośnie o 100% w trakcie jednego bullu, to tam znajdą się spółki, które potrafią urosnąć o 1000%. I to jest właśnie ta przewaga małych spółek, że kiedy mała spółka złapie wiatr w żagle, to dużo łatwiej jej spompować niż takiemu Googleowi, Amazonowi czy Nvidi. No i patrząc na to tak z perspektywy inwestora, no ile jeszcze może urosnąć Google, Amazon, Meta, Nvidia, ile kasy potrzeba, żeby te spółki urosły, a jednak wystarczy odpływ rzędu kilku procent z tych spółek, tych kluczowych do tych mniejszych, aby te mniejsze pompować o dwucyfrowe wyniki procentowe w skali roku i to takie bliżej 100 niż bliżej 10. Tutaj nie potrzeba aż tak dużo kasy, żeby te spółki rosły. I kiedy giełda zaczyna rosnąć wśród tych mniejszych spółek, to też jest taki trochę sygnał, że już robi się powoli zbyt optymistycznie. Póki co rosną nam giganci i trochę to wygląda tak, jakby to był m wciąż taki, no nie początkowy, ale powiedzmy taka faza rozwojowa tej hossy. To nie jest jeszcze koniec wzrostów, no bo koniec wzrostów to jest szał i po prostu rajd na wszystkim, co tylko wchodzi na giełdę. I najczęściej właśnie te małe spółki wtedy potrafią bardzo, bardzo urosnąć. Jesteśmy jeszcze przed tą fazą. Może właśnie dlatego spółki o małej i średniej kapitalizacji będą ciekawym wyborem na ten rok. I w poszukiwaniu takich ciekawych small cupów, spółek, które są o małej kapitalizacji, ale jednak z potencjałem, może nam pomóc Investing Pro. Tutaj w subskrypcji Investing Pro Plus mamy dostępny taki gotowy portfel prowadzony przez właśnie AI, przez różnego rodzaju wskaźniki i różnego rodzaju parametry sprawdzane pod wybór spółek. Nazywa się on Small Cup Sprinters. I jak widzicie i póki co track record tego portfela jest naprawdę, naprawdę niezły. Tutaj od roku 2019 do dzisiaj mamy bardzo duży wzrost procentowy. Natomiast trzeba też brać poprawkę, że ogólnie rynek nam rośnie cały czas przez te ostatnie 5 s lat. nie licząc korekty w 22 roku, no tak naprawdę ten wzrost jest niemalże jednostajny. Od roku 15 nawet ta giełda cały czas rośnie. Przez bardzo długi czas były bardzo niskie stopy procentowe. No ale jednak ten zwrot jest bardzo duży. I tutaj jak widzicie w tym portfelu mamy prowadzony na bieżąco taki rebalans, gdzie pojawiają się nowe spółki, które w tym momencie algorytm dobiera jako te najlepsze do portfela i usuwane są poprzednie. I tutaj jest jeszcze jeden portfel, którego zwroty są yyy mniejsze i to jest portfel na meetupy, czyli spółki o średniej kapitalizacji, czyli ani małe, ani duże. Ten portfel jest dostępny w subskrypcji Pro i tutaj yyy też mamy tych spółek 20, tak jak w poprzednim. To też może być ciekawy wybór, chociaż patrząc tutaj chociażby na sharpe ratio czy na te duże dwowdowny, jednak widać, że ten Small Cup Mvers jest dużo lepiej performującym na przestrzeni czasu. Jeżeli na coś miałbym się decydować, to raczej na te small cupy. Jeżeli tego nie wiecie, bo być może pierwszy raz oglądacie materiał ode mnie, prowadzę tutaj ten portfel Quality Compounders jako taki portfel, w którym testuję właśnie wyniki tych gotowych narzędzi, z których wy też możecie korzystać w Investing Pro. I ten portfel w tym momencie prowadzę u siebie na koncie w XTB. Tu wam podrzucam screeny jak to wygląda na ten moment, jeśli chodzi o wycenę tych spółek. Tak to wygląda na ostatnie dni. Takie spółki były dodane i usunięte. prowadzę ten portfel bodajże drugi miesiąc, no ale nas przestrzeni czasu, roku, dwóch, trzech, czterech, będziemy w stanie konkretnie stwierdzić jakie realne zwroty może taki portfel przynieść, bo trzeba pamiętać, że ten zwrot będzie troszeczkę niższy no z racji chociażby na koszty, na jakieś przewalutowania czy nawet na to, że nie da się idealnie kupić po dokładnie takiej samej cenie, jak zostało dodane do portfela. No chyba, że ktoś z was jak o 15:00 są publikowane, czy o 15:30 są publikowane spółki, to o 15:31 już je kupił. No to wtedy może jest szansa, ale to nawet zależy od brokera, to zależy od y wielu różnych czynników i ta różnica przy zakupie zawsze jakaś będzie i już niedługo, bo 1 stycznia będzie rebalans takich portfeli. Jak widzicie pierwszego dnia każdego miesiąca jest taki rebalans. Więc jeżeli ktoś z was chce zacząć korzystać z Investing Pro, czy to z Investing Pro Plus, gdzie też jest dostępne więcej tych portfeli, to możecie to zrobić w linku w opisie. W tym momencie trwa promocja na subskrypcję Investing Pro. Dodatkowo używając mojego kodu Snella, tak wam załatwiłem, macie 15%, także warto z tego skorzystać. Macie tu dostęp nie tylko do portfeli. Macie listę obserwowanych, macie skaner. Jeśli chcecie wiedzieć jak używać skanera, to odsyłam do tego materiału. E, macie też Warena AI, czyli taką sztuczną inteligencję wbudowaną właśnie tutaj w Investing Pro, której możecie zadać pytania na bieżąco. Zresztą jak sami widzicie, za 72 godziny pojawią się nowe spółki, ale spokojnie, nie musicie się martwić. To nie tak, że trzeba wstawać na kacu 1 stycznia, bo giełda otworzy się dopiero w piątek, także na luzie piątek 2 stycznia dopiero będzie można kupić te spółki, które tutaj zostaną wybrane. I to jest właśnie ten drugi scenariusz. Spowolnienie wśród gigantów na rzecz wzrostów tych mniejszych i średnich spółek, odpływ kapitału z jednych do drugich, w miarę wzrostu apetytu na ryzyko. Ale w tym wszystkim pojawia nam się jeszcze JP Morgan prowadząc nas troszeczkę do trzeciego scenariusza. mianowicie JP Morgan cytując: "Oczekujemy, że globalna gospodarka pozostanie odporna w 26 roku, a inwestycje w AI będą nadal napędzać dynamikę rynku i wspierać wzrost". No i teraz na jakiej podstawie to zostało, że tak powiem, wypowiedziane? Rynki akcji podzielone są obecnie między sektory sztucznej inteligencji i niesztucznej inteligencji. I coś w tym jest. To znaczy dzisiaj faktycznie można grubą kreską oddzielić spółki yyy ze sztucznej inteligencji i spółki spoza sztucznej inteligencji, gdzie jak do tej pory no te ze sztucznej inteligencji to to były takie wiecie takie lepsze z rodzeństwa. To to ten lepszy sort, a te niesztuczna inteligencja to to gorszy sort. I ta sytuacja może się zmienić. Gospodarka amerykańska szykuje solidne nakłady inwestycyjne, łącząc to z niewielkim popytem na pracę oraz pogłębiającą się rozbieżnością w wydatkach gospodarstw domowych. Stwierdzają, że jednak i tak yyy większość kasy zostanie wśród gigantów, że inwestorzy detaliczni z racji na te niepewne m chociażby zatrudnienie czy rosnące kredyty konsumenckie, zadłużenie konsumenckie, że ta powiedzmy ulica rynkowa no nie będzie w stanie dołączyć do rynku i wywołać nam euforii na małych spółkach. JP Morgan przewiduje stabilne perspektywy globalnego wzrostu gospodarczego na 26 i dzięki takim czynnikom jak wsparcie chociażby polityki fiskalnej na wczesnym etapie, mówimy tu o obniżkach stóp procentowych o podaży pieniądza. I jeszcze warto wspomnieć, że pozytywnie ocenia globalne akcje na 2026. Więc w trzecim scenariuszu JP Morgan stoi przy tezie, że wzrost gospodarczy się utrzyma, a nawet może lekko przyspieszyć i wciąż widzą potencjał w liderach rynku. Natomiast przy tym wszystkim ten wzrost liderów według JP Morgan nie wadzi w tym, żeby mogły rosnąć spółki z emerging markets, czyli z rynków wschodzących, czy też small cupy i meet cupy ze Stanów Zjednoczonych. I teraz co ja w tym wszystkim robię? Ja przede wszystkim w przyszłym roku, w 26 wykorzystuję limity kont emerytalnych i tam trzymam ETFY. to co zresztą będę robił przez najbliższe 40 lat, bo tyle, tyle tej inwestycji jeszcze zostało i tego nie zamierzam ruszać. Na kontach IKE nie kupuję pojedynczych spółek, nie robię rebalancingów, bo te konta mają być na maksa bezpieczne, na maksa proste i możliwie bez zbędnych kosztów. Staram się prowadzić ten portfel tak, że posiadam tam ETFY stricte na spółki ze Stanów Zjednoczonych, w sensie S&P 500, NASDAQ i jako te, które no obecnie no są na topie, ciągną wzrosty i nie wygląda na to, żeby układ sił na świecie miał się zmienić. Obok tego posiadam ETF na XUUS, czyli to co jest poza Stanami Zjednoczonymi. No można go też zastąpić ETFem globalnym, który będzie nam trochę powielał Nasda Daka czy S&P 500. No tak czy inaczej jakaś ekspozycja na rynki poza Stanami warto taką mieć. Nawet nie chodzi o to, że Stany mają, nie wiem, przegrać wyścig czy przestać wieść prym na świecie, tylko chociażby dlatego, że ten emerging markets, rynki takie jak Włochy, Polska, yyy takie jak nawet jakieś tam Brazylie czy Japonia, tam naprawdę te wzrosty są i to trzeba jednak mieć na uwadze, że nie istnieje tylko rynek amerykański, bo te pozostałe rynki też mogą rosnąć i warto mieć na nie ekspozycję. Oczywiście sami wybieracie co macie w portfelu. Ja po prostu robię właśnie w taki sposób. Moim zdaniem już poza kontami emerytalnymi zagranie częścią portfela pod mniejsze spółki z USA czy spółki z Emerging Markets może być dobrym pomysłem na 2026 rok i też osobiście trzymam większą niż zwykle pozycję gotówkową. No właśnie w razie jakiejś korekty, jakichś spadków. te środki gdzieś tam krótkoterminowo przetrzymuje, bo no średnio mi się widzi kupowanie za jakieś ogromne kwoty indeksów na szczytach, czy czy kupowanie spółek na szczytach, jakieś tam wiecie no Nvidi Googlea i tak dalej, dokupowanie w kółko, w kółko, jak to cały czas rośnie. Wolę zapakować się na spadku. Nawet jeżeli dzisiaj jest 190 $ar i NVIDIA urośnie na 220 i potem spadnie znowu na 190, to wolę kupić po tym spadku niż kupić teraz, bo wtedy po spadku już wiem, że jednak spadło. A skoro spadło, to prędzej czy później wróci do tej średniej, która jest wzrostowa dla Nvidi. Szczególnie, że fundamenty tutaj są jak najbardziej na miejscu. W tych trzech scenariuszach, które omówiłem, brakuje jednej wersji Bessy w 2026. I dlaczego nie zakładam Bessy? No nie dlatego, że wypieram sobie z głowy spadki i kryzys na rynku, wmawiając sobie, że to niemożliwe, bo to jest możliwe, ale chodzi o to, że rynek statystycznie rośnie przez większość czasu, a spadki na rynku są relatywnie krótkie. Więc nawet jeśli te spadki nadejdą, nawet jeżeli będzie bessa, to jest tylko i wyłącznie okazja do tego, żeby zrobić zakupy, a nie powód do tego, żeby uciekać z rynku całym kapitałem. Analitycy, jak to się mówi, przewidzieli 12 z ostatnich trzech kryzysów. Tyle w temacie przewidywania bez fundamentalnie. No praktycznie nie da się tego trafić. Można ewentualnie patrzeć na słabnące prognozy, ale to też nie jest jakiś idealny miernik. Pozostaje mi tylko życzyć wam zieloności w całym 2026 roku. A jeśli zastanawiacie się jakie ETFY tematyczne może zamiast spółek mogą odpalić w tym roku, to zapraszam was do tego filmu. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia.
