AMD vs. Nvidia
Czy AMD to nadal dobra inwestycja? DNA Rynków analizuje potencjał wzrostowy akcji AMD w kontekście dynamicznego rynku półprzewodników i sztucznej inteligencji. Film uwzględnia również perspektywy AMD wśród megatrendów inwestycyjnych na 2025 rok.
Film porównuje AMD z głównym konkurentem, Nvidią, oceniając szanse na dalszy rajd cenowy. Omawia przewagę Nvidii w oprogramowaniu (CUDA) i ekosystemie oraz ryzyka jej dominacji na tle eticznych i regulacyjnych wyzwań branży AI, ale podkreśla postępy AMD w rozwoju własnej platformy ROCM.
Inwestycje w AI
Autor omawia wpływ inwestycji w sztuczną inteligencję na rynek półprzewodników i pozycję AMD. Wskazuje na rosnące wydatki gigantów technologicznych na centra danych i infrastrukturę AI, co stwarza ogromne możliwości dla producentów układów GPU, takich jak AMD. Zwraca uwagę na przewagę AMD w inferencji dzięki większej ilości pamięci HBM w akceleratorach.
Przyszłość AMD
W filmie omówiono plany AMD na przyszłość, w tym premierę nowych chipów MI 400 i MI 450 w 2026 roku. Podkreślono rolę CEO AMD, Lisy Su, w transformacji firmy i jej strategię skupienia się na kluczowych segmentach rynku.
- Analiza fundamentalna AMD
- Porównanie AMD z Nvidią
- Wpływ inwestycji w AI na rynek półprzewodników
- Perspektywy wzrostu AMD
- Rola Lisy Su w sukcesie firmy
Zobacz pełną transkrypcję filmu
AMD, Advanced Money Destroyer. >> Tak mówili. >> A dlaczego nie Nvidia? >> Tak pytali. No i w topa. Tak z kolei pisali. A dzisiaj cisza. Kurs AMD odbił, a ci wszyscy jakoś zamilkli. Ciekawe, prawda? A ja nie tylko w tym czasie nie sprzedawałem, tylko dokupowałem. Dokupowałem i zarobiłem. I zarobię nawet więcej. Ożz ty chuju. >> Ale to nie jest materiał o tym, że ja miałem rację. >> Tak. >> To jest materiał o tym, dlaczego ja nadal kupuję AMD, mimo że to nadal Nvidia na rynku półprzewodników króluje. Bo jeśli ktoś ma dziś realną szansę rozbić Monopol i przy okazji dać solidnie zarobić inwestorom, to właśnie jest według mnie AMD. Pokażę wam co się zmieniło w tej spółce, co dopiero się może zmienić i czemu prawdziwe pieniądze mogą dopiero się zaczynać. Zapraszam. Zgarnij nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $ar każda. Załóż konto we Freedom 24, brokerze notowanym na amerykańskiej giełdzie NZDAQ i zacznij budować swój portfel od darmowych akcji. Chcesz inwestować lepiej, mądrzej i z większym spokojem? Koniecznie dołącz do Strefy Premium DNA. Podobnie jak już ponad 2500 innych inwestorów. To naprawdę najlepsze miejsce do świadomego zarządzania swoim kapitałem i swoimi oszczędnościami. Chcesz być tam, gdzie inwestycyjne decyzje nabierają prawdziwego tempa? DNA Investment Summit 2025 to konferencja inwestorska przeznaczona tylko dla użytkowników Premium DNA. Liczba biletów mocno ograniczona. Sprawdź szczegóły jak najszybciej i zarezerwuj swoje miejsce. Dzięki wam za już 75000 waszych subskrypcji. Serio to dla nas wszystkich tutaj w zespole naprawdę ogromna sprawa. Jeśli jeszcze nie jesteście z nami to kliknijcie suba i pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Ostatni rajd na akcjach AMD to nie jest jakieś chwilowe techniczne odreagowanie. Za tym stoi naprawdę dużo, dużo więcej. Coś co moim zdaniem ma znacznie większy długoterminowy potencjał wzrostu niż u jego głównego konkurenta, czyli u Nvidi. Część z was pewnie kojarzy mnie już od jakiegoś czasu z AMD. Mówiłem o tej spółce i inwestowałem w nią jeszcze wtedy, gdy większość analityków i komentatorów uważała ją za słabą. niegodną uwagi alternatywę dla potężnej Nvidii. Pierwsze nagranie, w którym rezygnowałem z pozycji w Nvidia na rzecz pozycji właśnie WMD, powstawało już ponad rok temu. Dziś wracam do tego tematu. Nie po to, żeby się chwalić, a okej, trochę też po to, ale przede wszystkim po to, żeby pokazać wam co widzę w tej spółce i czemu uważam, że te najciekawsze i największe zyski są dopiero przede mną. Zacznijmy od absolutnych podstaw. Wydatki na infrastrukturę dla sztucznej inteligencji nie tylko nie zwalniają, ale wręcz przyspieszają tempa, a AMD jest do tego scenariusza spozycjonowana bardzo, bardzo dobrze. Od historycznej premiery chata GPT w 2022 roku cały globalny rynek AI przyspieszył ze spokojnego marszu do naprawdę szaleńczego sprintu. Popyt na moc obliczeniową eksplodował. Ogromne środki płyną obecnie na setki tysięcy nowych super wydajnych serwerów, na zaawansowane systemy chłodzenia, na super szybkie sieci i co dla inwestorów AMD najważniejsze na układy GPU. I to nie jest moja opinia, to fakt. Fakt, który potwierdzają tacy ludzie jak zarząd Conuctor Manufacturing, Samtman czy Mark Zuckerberg. Wydatki inwestycyjne na sztuczną inteligencję osiągają niespotykany poziom i mają już realny mierzalny wpływ na całą amerykańską gospodarkę. Skala tych nakładów jest tak duża, że nie tylko w istotny sposób zasila PKB, ale wręcz zaczyna przypominać historyczne przełomowe momenty największych bumów inwestycyjnych w historii. Takie jak na przykład XIXwieczna masowa ekspansja kolei czy gorączka inwestycji w sektorze telekomunikacyjnym w czasach bańki internetowej. Według najnowszego raportu firmy PWC wdrożenie sztucznej inteligencji na szeroką globalną skalę może zwiększyć światowy produkt krajowy brutto o nawet 15 punktów procentowych do roku 2035. Oznacza to średni dodatkowy wzrost o jeden punkt procentowy rocznie, co jest w pełni porównywalne z wpływem jaki na gospodarkę miała rewolucja przemysłowa z końcówki XIX wieku. Wtedy to przypomnę tylko, spółki kolejowe stanowiły nawet 2/3 całego amerykańskiego rynku akcji. Dla porównania dzisiaj cały szeroko pojęty sektor technologiczny wciąż stanowi i tak mniej niż połowę całego rynku. W odróżnieniu jednak od kolej czy autostrad nowoczesne centra danych dla sztucznej inteligencji nie są wielopokoleniową inwestycją. To jest infrastruktura o relatywnie krótkim cyklu życia, która wymagała ciągłej, niezwykle kosztownej modernizacji, bo technologia w tej branży starzeje się w naprawdę zawrotnym tempie. Wydatki na chmurę i na infrastrukturę obliczeniową rosną więc w tempie, którego jeszcze do niedawna nikt się nie spodziewał. Jeszcze kilka miesięcy temu analitycy zakładali, że globalne wydatki na chmurę i infrastrukturę AI, czyli tak zwany cloud AI Capex, w 2025 roku wyniosą około 310 miliardów dolarów. Najnowsze zrewidowane szacunki, oczywiście w górę mówią już o kwocie 365 miliardów doarów. 20% więcej niż jeszcze kilka miesięcy temu i 70% więcej w ujęciu rok do roku. A to moi drodzy jest naprawdę dopiero początek. Główni winowajcy tego całego zamieszania to oczywiście Amazon ze swoją chmurą AWS, Microsoft z Azure, Google z GCP, Meta Oracle i coraz częściej także nawet Tesla. Wszyscy oni walczą o dominację w tej nowej erze generatywnej sztucznej inteligencji, a główne pole bitwy jest jedno, gigantyczne centra danych. Z najnowszego raportu analityków Goldman Zachs wynika, że tylko w latach 2022-2024 amerykańscy giganci technologiczni, tak zwani hyperskalerzy, wydali na ten cel łącznie 477 miliardów dolarów. A w latach 2025-2027 ta kwota może sięgnąć, uwaga, aż 1,15 biliona dolarów. Sam Amazon planuje w tym okresie wydać 427 miliardów. Microsoft 391, a Google 330 miliardów dolarów. To jest największe prywatne przedsięwzięcie infrastrukturalne od czasów II wojny światowej, a może i największe w całej znanej nam dotychczas historii. Warto mieć dostęp do takich rynków, które są w samym centrum tej transformacji i ja sam do inwestowania w spółki z sektora AIU, przewodników technologii używam między innymi platformy Freedom 24. To broker notowany naaku z dostępem do ponad miliona instrumentów z całego świata, w tym oczywiście do AMD, do Nvidia, do ASMLu, Taiwan Semiconductor czy Super Microkomputer, do w zasadzie wszystkiego, co z tego świata jest ważne. Prowadzę tam też dla was publicznie portfel agresywny, który regularnie bije indeksy, między innymi właśnie dzięki AMD w środku. Możecie go zawsze podejrzeć w linku w opisie, a jeśli dopiero zakładacie konto freedon 24, to możecie też odebrać nawet 20 darmowych akcji o łącznej wartości do 800 $ar każda. Link do promocji jej szczegółów znajdziesz w opisie i jeśli myślisz o inwestowaniu w takie tematy jak A ja, to jest naprawdę dobre miejsce, żeby zacząć. No dobra, tylko gdzie w tej całej transformacji, o której mówię, jest w ogóle AMD? Skoro mamy do czynienia z największym od dekad potężnym bułem inwestycyjnym infrastruktury, a pieniądze na ten rynek leją się szerokimi strumieniami, no to naturalne pytanie brzmi, czy AMD w ogóle z tego korzysta? Jeszcze do niedawna odpowiedź na to pytanie byłaby dość chłodna i byłaby dość sceptyczna. AMD przez naprawdę wiele lat bezskutecznie próbowało wejść do tej gry na poważnie, ale coś zawsze było nie tak. A to był za słaby i niestabilny software, a to był zbyt późno wprowadzony na rynek sprzęt, a to kompletny brak gotowych, zintegrowanych rozwiązań dla największych graczy, czyli dla tych hyperskalerów. No i w efekcie póki co spółka korzystała z potężnego technologicznego boomu w znacznie, ale to w znacznie mniejszym stopniu niż jej główny konkurent Nvidia. Ale dziś, dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Mamy nowe potężne akceleratory MI3X, które od AMD w końcu zaczęły pojawiać się w realnych testach u największych światowych graczy, takich jak Meta czy Open AI. Jest też zapowiedź kolejnych, jeszcze silniejszych serii MI400 oraz MI450. I to też rozgrzewa rynek do granic możliwości. AMD staje się w końcu na naszych oczach coraz bliżej tego, żeby zostać realną, wiarygodną alternatywą dla dominującej od lat na rynku Nvidia. Jeśli tylko im się uda, to te obecne rynkowe szacunki co do tempa wzrostu tej spółki w najbliższych latach mogą okazać się bardzo, ale to bardzo mocno niedoszacowane. Tak samo jak niedoszacowane okazały się kiedyś dla Nvidia. W świecie, w którym wszyscy bardzo mocno walczą o dostęp do jak największej mocy obliczeniowej dla swoich modeli AI, a dostępność najnowszych kart od Nvidia jest wciąż ograniczona i coraz droższa. To sama tylko możliwość dywersyfikacji dostawców staje się dla tych największych firm coraz większą strategiczną wartością. Szczególnie, że te firmy od Microsoftu przez Metę aż po Oracle już teraz zupełnie otwarcie i publicznie mówią o swojej bliskiej technologicznej współpracy z AMD. I nawet jeśli na razie AMD ma zaledwie kilka skromnych procent udziału w całym globalnym rynku akceleratorów AI, to przy tym obserwowanym obecnie gigantycznym poziomie wzrostu inwestycji każdy, każdy pojedynczy dodatkowy jeden tylko punkt procentowy udziału w tym rynku to dla firmy kolosalne, wręcz dodatkowe ilości rocznego przychodu. To nie jest pytanie, czy AMD skorzysta na tym boomie. Pytanie jest jak bardzo na tym boomie skorzysta. A spytacie w takim razie, okej, tylko dlaczego do tej pory AMD tak słabo rosło w porównaniu do Nvidia? Do tej pory, czyli do rok temu, bo od roku mniej więcej te spółki chodzą podobnie. AMD przez bardzo długi czas miało ogromne trudności z wejściem do świata sztucznej inteligencji na poważnie. Mimo że ich akceleratory i procesory oferowały na papierze całkiem dobre możliwości, to rynek przez lata postrzegał ich jako taką znacznie mniej atrakcyjną, trochę drugorzędną opcję. Problem tutaj nie leżał tylko w czystej, surowej wydajności sprzętu, chociaż i tutaj Nvidia miała przewagę. Problem leżał w całym bardzo złożonym otoczeniu technologicznym, które w ostatecznym rozrachunku decyduje o tym, czy dane rozwiązanie da się łatwo wdrożyć i efektywnie wdrożyć na masową skalę. AMD brakowało tutaj przede wszystkim spójnego ekosystemu, który będzie stabilny. Brakowało dojrzałego oprogramowania i brakowało gotowych zintegrowanych rozwiązań. Użytkownicy rzadko kiedy wybierali ich sprzęt, bo bo trochę nie do końca wiedzieli, czego mogą się po nim spodziewać. Przez całe lata to właśnie oprogramowanie było prawdziwą piętą achillesową AMD w tym wyścigu o dominację na rynku akceleratorów, bo Nvidia zbudowała sobie platformę KUDA. Potężne, niezwykle stabilne i świetnie udokumentowane środowisko programistyczne, które z czasem stało się w tym, w tej branży przynajmniej złotym standardem. programiści czy deweloperzy wręcz instynktownie sięgali po Kudę, bo po prostu bezproblemowo to wszystko działało. Ekosystem Nvidia był dopracowany jak najlepszy szwajcarski zegarek z tysiącem dostępnych przykładów, gotowymi integracjami, z ogromną globalną społecznością, która w każdej chwili była gotowa pomóc komuś, kto akurat ma problem. AMD miało swój rokom, czyli swoją autorską odpowiedź na platformę Kuda, ale to była raczej próba odpowiedzi, bo przez bardzo wiele długich lat był to projekt znacznie bardziej eksperymentalny niż produkcyjny. środowisko nie było w pełni stabilne, było pełne irytujących błędów, było trudne do uruchomienia nawet dla tych najbardziej wytrwałych i zdeterminowanych deweloperów. Kompatybilność z popularnymi, szeroko używanymi bibliotekami do sztucznej inteligencji m ta była taka sobie. Skalowalność na duże rozproszone systemy m raczej zapomni, ale ale w ostatnim czasie coś w końcu zaczęło się w tej kwestii też zmieniać. Najnowsze wersje platformy ROCM są już znacznie bardziej stabilne, znacznie szybsze i co najważniejsze zaczynają w końcu wspierać wszystkie najważniejsze frameworki do sztucznej inteligencji. Coraz częściej pojawiają się na rynku bardzo wyraźne sygnały, że ten ekosystem wreszcie dojrzewa do realnego produkcyjnego użytku. Platforma ROKM od AMD przestała już być wyłącznie obiektem frustracji i żartowania, tylko faktycznie zaczęła być postrzegana jako taka realna, coraz bardziej wiarygodna alternatywa. Może nie dla wszystkich, ale dla coraz większej, coraz bardziej znaczącej grupy użytkowników. Kuda nadal pozostaje i pewnie długo pozostanie niekwestionowanym królem tego rynku. Ale to nie o to w tym chodzi. Chodzi o to, czy zdoła Kuda utrzymać swój dotychczasowy ogromny dystans. Rokm wcale nie musi być lepszy. Wystarczy, że będzie wystarczająco dobry i do tego znacznie mniej gorszy niż był do tej pory. I dzisiaj po raz pierwszy od naprawdę dawna ten scenariusz wcale nie brzmi już w środowisku programistycznym jak żart. A do tego rynek bardzo wyraźnie i głośno sygnalizuje, że czeka na realną silną konkurencję. Monopol zawsze boli, zawsze boli zwłaszcza klientów, a zwłaszcza wtedy, gdy prowadzi do nieustannie rosnących cen i do bardzo ograniczonej elastyczności. Jeśli AMD będzie w stanie zaproponować akceleratory, które będą oferowały 70-80% wydajności najnowszych produktów Nvidia, ale przy znacznie niższej cenie i znacznie większej dostępności, no to wiele firm może po prostu bez wahania powiedzieć: >> "Tym się trzeba zająć, nie ma opcji". >> Okej, bierzemy to. Tym bardziej, że w świecie AI coraz większy nacisk kładzie się obecnie na tak zwaną inferencję, czyli na efektywne wykorzystywanie już wcześniej bardzo potężnym kosztem wytrenowanych modeli sztucznej inteligencji. I tutaj AMD ma bardzo mocny techniczny argument, bo w swoich akceleratorach ma znacznie więcej szybkiej pamięci HBM, a to robi ogromną, realną różnicę przy obsłudze dużych zapytań w modelach LLM. I przy tych wszystkich zadaniach, w których liczy się długość przetwarzanej sekwencji, czy wysoka rozdzielczość danych wejściowych, ja wiem, że to brzmi technicznie, ale nie o to w tym chodzi. Chodzi o to, że najnowsze procesory od AMD mają realną techniczną przewagę w inferencji nad procesorami Nvidia. Gdzie jest haczyk albo ryzyko? Jest też jedna bardzo ważna bariera, która otacza całą infrastrukturę chipów. Technologie takie jak NVLink czy NV Switch to całe gotowe środowiska w skali Rockscale. >> O czym ty mówisz, Krakersie? które można bez najmniejszego problemu i niemal w nieskończoność rozbudowywać o setki, nawet tysiące kolejnych procesorów GPU. No to w naturalny sposób zwiększało popyt przynajmniej na produkty Nvidia. AMD niestety nadal nie ma żadnych swoich własnych rozwiniętych odpowiedników tych systemowych rozwiązań. Brakuje im takiej kompleksowej platformy, która pozwalałaby firmom na łatwe i efektywne budowanie całych gigantycznych klastrów AI na bazie ich sprzętu. I to niestety bardzo mocno ogranicza skalowalność i praktycznie ogranicza zastosowanie tych rozwiązań u tych największych, najbardziej wymagających graczy robiących swoje centra danych. Z czysto technicznego punktu widzenia pojedynczego procesora samo AMD już naprawdę nie ma się czego wstydzić. Te najnowsze układy, o których już wspominaliśmy, mają więcej pamięci HBM niż konkurencyjne produkty Nvidia. Są bardzo efektywne pod względem energetycznym, a sam Mix bardzo solidny i wydajny chip. Ale na tym, na tym najwyższym poziomie zaawansowania technologicznego nie wystarczy mieć dobrego produktu. Na tym poziomie trzeba mieć całą kompletną i spójną resztę. Stabilne oprogramowanie, profesjonalne wsparcie techniczne, gotowe, zintegrowane systemy. No i do tego ogromne doświadczenie we wdrażaniu tych rozwiązań w dużej skali korporacyjnej. I to jest ten ostatni, ale bardzo ważny element całej skomplikowanej układanki, który AMD musi jeszcze dołożyć, żeby móc naprawdę na poważnie powalczyć o bardzo duży dochodowy kawałek całego rynku AI. Obecnie tym głównym i najważniejszym układem w całej ofercie AMD jest wspomniany Mi 300X. Chip solidny z dużą ilością pamięci, dobrą efektywnością i tak dalej. I w pierwszych niezależnych testach wypada całkiem konkurencyjnie, choć nadal nie dorównuje Nvidia pod właśnie względem skalowalności i łatwości wdrożenia. Niedawno MD pokazało też MI 350. trochę ulepszoną wersję MI300X, ale to nie to jest potencjalnie największym game changerem. Największym game changerem mają być nadchodzące serie Mi 400 i Mi 450, czyli sprzęt, który od początku jest przygotowany właśnie z myślą o pełnej integracji w skali RAK, o tych dużych korporacyjnych wdrożeniach. Premiera planowana jest na 2026 rok i to właśnie te chipy mają dać firmie wszystkie niezbędne narzędzia, których do tej pory tak bardzo WMD brakowało, tak bardzo brakowało, żeby móc wreszcie realnie i skutecznie konkurować z kompletnymi zintegrowanymi systemami od Nvidia. I na dziś udział AMD w całym globalnym rynku akceleratorów AI to zaledwie 2 3%. Dramatycznie mniej niż Nvidia, tylko że to może się zacząć zmieniać. I oczywiście przed firmą jest bardzo długa droga, bardzo wyboista droga, ale pojawiają się realne, bardzo obiecujące sygnały, że AMD ten swój symboliczny udział na na rynku w najbliższych kilku kwartałach może co najmniej podwoić. I jak na rynek, który jest tak bardzo zdominowany przez jednego gracza, no to podwojenie swojego udziału z 23 do 46% to byłby solidny i imponujący krok naprzód. Coraz więcej firm naprawdę ma po prostu dość całkowitej zależności od tej jednej jedynej Nvidii. Coraz więcej z tych firm mówi zupełnie otwarcie o pilnej potrzebie dywersyfikacji swoich dostawców. A do tego dochodzi jeszcze najnowszy dość kontrowersyjny projekt NVIDIA o nazwie Lepton. kompleksowy system zarządzania kartami w chmurze, który ma jeszcze bardziej ułatwić wdrożenie, jeszcze bardziej ułatwić optymalizację mocy obliczeniowej. I na pierwszy utoka brzmi to jak bardzo przydatne usprawnienie, ale w praktyce oznacza to jeszcze ciaśniejszy i jeszcze bardziej zamknięty ekosystem. oznacza jeszcze większą zależność od jednej firmy, od jej warunków licencyjnych, od jej cenników, od jej roadmapy produktowej i to zaczyna irytować największych strategicznych klientów, którzy nie chcą być wyłącznym biernym pasażerem na cudzym pokładzie. Firmy mówią więc wprost: "Nie chcemy być na smyczy jednego dostawc". AMD no jest więc w idealnym dla siebie momencie, idealnym momencie, żeby móc stać się sensowną, wiarygodną alternatywą dla Nvidia. W efekcie zainteresowanie produktami AMD systematycznie rośnie. No jeszcze niedawno trudno było brać te firmę na poważnie w kontekście sztucznej inteligencji, ale ta sytuacja z miesiąca na miesiąc, z kwartału na kwartał się zmienia i nikt oczywiście nie ma złudzeń. Ja też nie, przynajmniej nikt nie powinien mieć, że AMD zdoła już w tej rundzie przegonić NVIDIA, ale nie o toczy się gra. Chodzi o to, że różnice w wydajności tych najnowszych chipów, które wyjdą w 2026 mogą być znacznie mniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. A jeśli do tego AMD zaoferuje swoim klientom lepszą dostępność i niższą cenę, to to może w zupełności wystarczyć. Jeśli tylko AMD dowiezie swoje produkty na czas, co nie jest takie oczywiste, to układ sił na tym rynku może się w końcu po wielu latach faktycznie zacząć zmieniać. W czasie premiery Mi 350 pokazano też specjalne nagrania z opiniami pierwszych testujących klientów, w tym największych światowych graczy jak Meta Oracle czy Microsoft czy nawet samo Open AI. To nie były może jakieś przełomowe wiążące deklaracje, ale sam fakt, że te wszystkie gigantyczne firmy testują i pozytywnie komentują najnowsze sprzęt od DMD to już naprawdę bardzo, bardzo dużo. Podsumujmy to. Więc trochę Nvidia oczywiście wciąż prowadzi na poziomie całych zintegrowanych systemów oprogramowania ogromnego doświadczenia i potężnego dojrzałego ekosystemu, ale AMD systematycznie nadrabia zaległości. Mi 300X to bardzo dobry konkurencyjny sprzęt, a platforma ROCM w końcu zaczyna być używalna, szczególnie w swoich najnowszych wersjach. Do tego największa fundamentalna szansa dla AMD leży w ogromnej chęci całego rynku do dywersyfikacji, do uniezależnienia się od monopolu Nvidia. A największym, wciąż istniejącym zagrożeniem dla AMD jest brak kompletnego ekosystemu, który mógłby być w pełni porównywalny z technologiami takimi jak NVLink, z platformą CUUDA, z gotowymi rozwiązaniami typu Roxscale i to być może się zmieni od chipów Mi 400 w 2026 roku. Jest jeszcze jeden, a w zasadzie dwa elementy całej tej ważnej układanki. Po pierwsze szansa na wielki powrót do Chin i na szybką odbudowę marży. Potencjalnym niezwykle pozytywnym zaskoczeniem dla rynku w krótkim terminie może być wkrótce wznowienie sprzedaży przez AMD specjalnych dostosowanych do wymogów sankcyjnych chipów MI 308X do Chin. Po długim okresie bardzo dotkliwych blokad handlowych AMD ma szansę na powrót ze swoją ofertą na ten bardzo chłonny rynek. No jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i amerykański departament handlu ostatecznie zatwierdzi te licencje i nie zmieni w ostatniej chwili zdania, jak to lubi ostatnio robić, to firma AMD może zgarnąć z tego tytułu dodatkowe 700 milionów dolarów przychodu w krótkim terminie i nawet do półtora miliarda dolarów w perspektywie dłuższej. to naprawdę ogromne pieniądze. Tym bardziej, że jeszcze niedawno AMD musiało z bólem odpisać w swoich księgach aż 800 milionów dolarów straty właśnie ze względu na zalegające w magazynach zapasy, na niezrealizowane, ale zablokowane zamówienia z Chin. No i ten drugi element też niezwykle ważna rzecz. Zanim zaczniemy na poważnie mówić o przyszłości AMD w całej erze sztucznej inteligencji, to warto też zadać sobie jedno fundamentalne pytanie. Kto w zasadzie stoi za całą tą niezwykłą przemianą firmy? Kto poprowadził spółkę, która dekadę temu balansowała na granicy bankructwa do miejsca, w którym jest dziś, w którym realnie rzuca wyzwanie takim gigantom jak Nvidia czy Intel? >> Nie wiem, choć się domyślam. >> Odpowiedź jest jedna. Lisa SU. I nie ma w tym ani grama przesady, jeśli powiem o niej jako absolutnie najlepszej i najbardziej skutecznej CEO w całej najnowszej historii branży technologicznej. Kiedy obejmowała stanowisko szefowej AMD w 2014 roku, ta firma była naprawdę w opłakanym stanie, niemal tragicznym stanie. Akcje były na historycznych minimach. Dług rósł szybciej niż przychody, a zaufanie całego rynku do firmy praktycznie wyparowało. W całej branży półprzewodników. Nikt wtedy nie traktował AMD jako jakiegokolwiek poważnego, liczącego się gracza. No a jednak Lisasu, inżynier z doktoratem z prestiżowego MIT z ogromnym praktycznym doświadczeniem zdobytym w takich firmach jak IBM czy Freescale osiągnęła tu gigantyczny sukces. Zamiast kombinować i szukać jakiś szybkich, efektownych, ale krótkoterminowych rozwiązań, to wybrała kurs znacznie trudniejszy. No tylko jak się okazało bardzo właściwy. Powróciła do technologicznych korzeni. Postawiła wszystko na jedną kartę na rozwój własnych autorskich i innowacyjnych architektur procesorów i układów graficznych. Zespół, który sama osobiście nadzorowała przez kilka długich lat w kompletnej ciszy i z dala od medialnego zgiełku, budował zupełnie nową rewolucyjną platformę Zen. I w 2017 roku cały świat zobaczył w końcu efekty tej bardzo ciężkiej pracy. Procesory z serii Ryzen i Epic, które nie tylko były w stanie konkurować z bardzo potężnym wtedy Intelem, ale wręcz go przeganiały. Wydajność, efektywność energetyczna, cena, to wszystko sprawiło, że AMD w spektakularny sposób wróciło do gry. No i kluczowe było też to, czego AMD pod wodzą Lis nie zrobiła. Lisa świadomie zrezygnowała z bezmyślnego gonienia za każdą nową modą, bo firma nie rzuciła się na rynek smartfonów, nie rzuciła się na internet rzeczy, zamiast tego w pełni skupiła się na tym, w czym naprawdę mogła być najlepsza. Komputery osobiste, serwery, centra danych i gaming. I to zadziałało, bo dzisiaj AMD dostarcza swoje układy do konsol PlayStation 5, do Xboxów i wspiera najpotężniejsze komputery na świecie, a także zdobywa coraz większe strategiczne zlecenia od technologicznych gigantów. Przychody firmy rosną w zaworotnym tempie. Rozpoznawalność marki przebiła poziomy, które kilka lat temu były kompletnie nierealne. No i jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Dziś AMD to firma o kapitalizacji przekraczającej 250 miliardów dolarów. A jeszcze w 2015 roku ta wycena sięgała ledwo ponad 3 miliardów dolarów. Ilisa jest w tym wszystkim architektem tego sukcesu i zdecydowanie zasługuje na to, żeby jej sylwetkę szerzej przedstawić w osobnym odcinku, bo dokonała niemożliwego i wszystko wskazuje na to, że jeszcze nie skończyła i dlatego ja dalej kupuję AMD i po raz kolejny nie mylę się w tym wypadku. A jeśli wy też chcecie być częścią tej historii, to pamiętajcie, że akcje AMD zawsze można kupić dla siebie dzięki brokerowi Freedom 24. To platforma notowana na Zdaku z dostępem do ponad miliona instrumentów, gdzie zakładając konto przez link w opisie można odebrać nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $ar każda, a to już możliwy solidny zastrzyg na start do budowy swojego portfela. Link do założenia konta znajdziecie w opisie. I jeśli chcecie być też bardziej na bieżąco z moimi przemyśleniami na temat AMD, to sprawdźcie też koniecznie wersję premium portalu DNA, gdzie można dziś dołączyć do ponad 2 i500 inwestorów, którzy codziennie dostają od nas różne analizy, przemyślenia o rynkach, o spółkach, o gospodarce i ode mnie i całego naszego zespołu DNA. A do tego mają możliwość obserwowania jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach łącznej wartości ponad 4,5 miliona złot. To duże pieniądze, które dają dużo emocji, ale gwarantuję, że dają jeszcze więcej nauki i tą naukę mogę wam obiecać. Więc na ten temat znajcie na stronie premiumdarynków.pl. Link jest oczywiście w opisie tego nagrania. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]
