Kluczowe zagadnienia:
Dolar blisko dna? Co dalej z USD i EUR w 2025?
W tym filmie analizujemy prognozy dla dolara i euro na resztę 2025 roku. Omawiamy obecną sytuację na rynku walutowym, w tym słabość dolara i umocnienie euro. Przyglądamy się polityce Donalda Trumpa i jej wpływowi na kurs USD, a także reakcji EBC na zmiany kursu EUR/USD. Zastanawiamy się również, jak zarządzanie ryzykiem w takich warunkach rynkowych może wpłynąć na strategię inwestorów, szczególnie w kontekście efektywnego zarządzania ryzykiem.
- Prognozy kursu dolara i euro na 2025 rok.
- Analiza wpływu polityki Donalda Trumpa na osłabienie dolara.
- Reakcja EBC na umocnienie euro względem dolara.
- Wpływ zmian kursów walutowych na inwestycje.
- Czy dolar osiągnął dno, a euro szczyt?
- Perspektywy dla złotego w kontekście wahań USD i EUR.
Film omawia również kwestie nastrojów rynkowych i pozycjonowania spekulantów, a także funduszy inwestycyjnych wobec dolara. Analizujemy, czy obecny poziom kursu EUR/USD jest bliski progu bólu dla Europy i jakie mogą być konsekwencje dalszego umocnienia euro. Dodatkowo, poruszamy temat wpływu przyszłych obniżek stóp procentowych w Polsce na kurs złotego. Chcesz dowiedzieć się więcej o prop tradingu i firmach oferujących konta fundowane? Zapraszamy!
Partnerem odcinka jest Freedom24.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Amerykański dolar miał być po 6 zł. Miał być nawet po 8 zł. Media grzały, finansowy, Twitter i YouTube straszył. A dziś dolar jest najtańszy od 2018 roku i kosztuje nawet poniżej 3,ł i 60 gr. No gdzie te dolary po 6 zł? Zapytacie. No cóż, to ja wam powiem, że nie ma i długo nie będzie. Jeśli oglądacie ten kanał regularnie, to wiecie, że to nie był przypadek. Od listopada 2022 roku konsekwentnie i stale powtarzałem wam, że to dokładnie będzie się działo i przypominałem o tym niemalże co kwartał. Stawianie dziś, że dolar zaraz wróci do wielkiej fali wzrostowej i będzie po 6 zł, no myślę, że okaże się być mało zyskowne. Wizje i marzenia o nawet dolarze po 5 zł można dziś schować do szuflady. No i nie oczekiwać ani nie liczyć na dolara po 5 zł. Teraz pora zadać nowe pytanie. Czy w końcu będzie koniec tego osłabienia dolara? W tym odcinku pokażę wam co naprawdę dzieje się z dolarem, co naprawdę dzieje się z euro i co to oznacza dla waszych inwestycji oraz to, co czeka te waluty dalej. Zapraszam. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie Nasdaq. Załóż konto i odbierz do 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $arów każda. Dołącz do ponad 2300 inwestorów w strefie premium DNA. to najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję za wszystkie ponad 72 000 już waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Moi drodzy, zacznijmy od tego, że ekstremalne osłabienie się dolara to naprawdę nie jest jakieś wielkie zaskoczenie. To też dokładnie coś, co od samego początku zapowiadał jako swoją politykę Donald Trump i co też jest jedną z jego głównych polityk gospodarczych od zawsze. Gdy tylko Trump objął władzę, przygotowałem dla was zresztą specjalny odcinek o jego pięciu postulatach gospodarczych, gdzie jasno podkreślano skupienie administracji właśnie na osłabieniu dolara. To naprawdę nie jest nic nowego. Ta historia już była grana. Była grana podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Instrumenty grały tak samo, muzyka była taka sama. Grała wojna celna, grała śpiewka o tym, żeby Ameryka była wielka z powrotem. Grało też właśnie osłabienie dolara. No i szybki rzut oka na indeks dolara, który zbiorczo pokazuje jak amerykańska waluta zachowuje się wobec całego koszyka. Innych najważniejszych walut mówi więcej niż moje 1000 słów. Ścieżka osłabienia dolara jest niemalże bliźniaczo podobna do tej, którą widzieliśmy w trakcie pierwszej kadencji Trumpa. Historia w tym wypadku się nie powtarza jeden do jednego, ale naprawdę bardzo, bardzo mocno się rymuje. [Muzyka] No ale jak mogłoby być też inaczej, skoro i cała polityka Trumpa prowadząca do tego osłabienia jest bardzo zbliżona do tej sprzed 8 lat. Różnica teraz było po prostu mocniej, było bardziej i było szybciej. I efekt jest taki, że dolar osłabiał się mocniej, bardziej i szybciej. No i w efekcie mamy dolara po 3,ł 60 gr mniej więcej oczywiście, czyli na poziomach najniższych od 2018 roku. Tylko tutaj ponownie trochę jak kwartał temu warto dodać pewne ważne zastrzeżenie. To nie tak, że polski złoty jest mocny, to po prostu dolar jest słaby. I niby efekt jest taki sam na kursie, ale to jest różnica, która zmienia wszystko w analizie tego, co było i tego, co może się wydarzyć. Siła złotego do dolara jest po raz kolejny determinowana słabością dolara do euro. Jak mantrę będziemy sobie to co kwartał powtarzać. Co kwartał będziemy powtarzać magiczne zdanie, które każdy z was chcący zrozumieć zachowanie złotego musi wbić sobie do głowy na zawsze. Kurs złotego jest mocno uzależniony od tego, jak kształtuje się kurs euro do dolara. Dlaczego? Bo całą zależność walutową polskiej gospodarki można opisać właśnie jako kolosalną pozycję długą na parze walutowej euro do dolara. w dużym stopniu to zasługa naszej struktury eksportu i importu i nie zmienimy tego, więc po prostu się do tego dostosowujmy naszymi decyzjami. W efekcie kurs złotego zachowuje się w stosunku do dolara bardzo podobnie do tego, jak zachowuje się euro. Różnice nie dotyczą kierunku, ale co najwyżej siły osłabienia albo umocnienia. No i co działo się z kolei w minionym kwartale? Kurs euro do dolara plus 7%, o tyle umocniło się euro do dolara. Tymczasem kurs dolar do złotego - 7%. o tyle umocnił się złoty do dolara. Oczywiście to nie jest żadna reguła, że jak tu plus 7 to tu min 7 i tak dalej. Od czysty przypadek, ale sam kierunek tym przypadkiem nie jest. To po prostu wypadkowa naszej gospodarki. Gdyby zmiana kursu USDPLN była konsekwencją wybitnej siły polskiej waluty, to widzielibyśmy również jej umocnienie w stosunku do euro. Tymczasem tutaj nic się w ostatnim kwartale nie zadziało. O, takie typowe znowu rynkowe mikrowahania naturalne dla gospodarczej codzienności. No i tu nieskromnie przypomnę, że o braku zmienności dla euroNa również jasno mówiliśmy kwartał temu. Prognoza na najbliższy czas jest o wiele prostsza dla pary eurozłoty. Tu nie spodziewam się wielkich zmian. A co będzie dalej? Otóż moi drodzy, w przypadku dolara najgorsze już minęło. Jeśli teraz dasz się nabrać na krzyczenie o tym, że już za moment USDPLN będzie po trzy, to dasz się nabrać tak samo jak kiedyś na to, że już za moment USDPLN będzie po sześć. Zacznijmy od najbardziej banalnych, ale przez to łatwych do zrozumienia elementów nastrojów i pozycjonowania. Tempo osłabiania dolara zaskoczyło przede wszystkim wszelkiej maści spekulantów i fundusze, które mają to do siebie, że w przypadku takich nagłych zmian pewnego paradygmatu zawsze przekręcają swoją uwagę lekko za późno i od razu lekko za mocno. Dziś wartość spekulacyjnych pozycji obstawiających dalsze spadki dolara jest największa nominalnie od kilku lat. O, Ironio, kwartał temu była największa od kilku lat. Do tego ilość pozycji obstawiających spadki jest też największa relatywnie od początku 2018 roku. O, Ironio. To właśnie pierwsza kadencja Trumpa i mocne osłabienie dolara. Jednocześnie jest też druga największa w całej historii, ale to tylko tak brzmi ekscytująco, bo jednak możliwości zajmowania konkretnych pozycji w świecie finansów w XX wieku są o wiele inne niż dawno dawno temu. Więc porównywanie pozycji jakiejkolwiek do tego, co było na przykład w 1980 roku nie ma wiele sensu, ale to tak na marginesie. W każdym razie nie tylko spekulanci są nastawieni obecnie na wielkie dolarowe osłabienie, które będzie trwać i trwać i trwać. również wspomniane przeze mnie już fundusze. Bank of America regularnie robi ankietę wśród tak zwanych profesjonalnych zarządzających kapitałem. W ostatniej z nich odsetek takich zarządzających, twierdzących, że są niedoważeni w amerykańskiego dolara, jest najniższy od 2005 roku. Co to znaczy niedoważeni? Po prostu ich portfele są na niego najmniej spozycjonowane od dekad. Jeszcze pół roku temu świat finansów trąbił o wielkim umocnieniu dolara. W efekcie Trumpa, no może nie cały świat finansów, ale jego większość. No i teraz wszystko nagle się zmieniło. Jak to wszystko nagle potrafi się zmienić w kwestii narracji? Niesamowite, prawda? Zresztą już teraz nawet w świecie zaczynają mi migać nagłówki o tym, jak to dolar osłabia się non stop, jak to lecimy na 3 zł za dolara i tak dalej, i tak dalej. Szeroka narracja od zawsze jedynie śledzi cenę, a nie kreuje cenę i warto to sobie zapamiętać. Słusznie ktoś może zauważyć jednak, że przecież patrząc na te wykresy z przed chwili, które tutaj migały, widać, że takie negatywne nastawienie do dolara potrafiło mieć okresy, gdzie utrzymywało się dłuższy czas. Mogło trwać miesiącami albo nawet kwartałami. To prawda. Ja nie twierdzę, że raptem czeka nas odwrót i szalony rajd dolara. Twierdzę, że największy spadek dolara mamy za sobą, a rynek obecnie jest coraz bliżej długoterminowego poziomu równowagi. To jest zupełnie inna prognoza, prawda? Kursami walut nie styują jakieś magiczne siły. Waluta to towar jak każdy inny. A cenę każdego towaru determinuje popyt i podaż. A skoro największa siła złotego wynikała z siły kursu euro do dolara, no to warto zadać sobie pytanie, czy przypadkiem te obecne 1,17 dla pary euro do dolara nie jest już blisko progu bólu dla Europy, bo euro od początku 2025 umocniło się do dolara o niemal 14%. A w świecie rynków walutowych dla dwóch najważniejszych walut świata to jest trzęsienie ziemi. To w swojej skali jest waga ultra ciężka zmiany. To niczym Nvidia lecąca po 300% w rok do góry. Zwłaszcza, że ta zmiana działa się przy jednoczesnej sporej rozbieżności w stopach procentowych, które wskazywałyby raczej na odwrotny ruch, bo to Europa obniżała stopy procentowe, a nie Stany Zjednoczone, które twardo dalej trzymają się ze swoją pauzą w obniżkach stóp. No i teraz co z tym zrobić? Niedawno odbyła się trzydniowa konferencja Europejskiego Banku Centralnego w Sintrze w Portugalii, gdzie wiceprezes EBC Louis de Dindos powiedział w telewizji Bloomberg niezwykle ważne słowa. EBC akceptuje jeszcze obecny kurs euro do dolara, ale ma swój próg bólu. Jaki? Wiele wskazuje na to, że powyżej 1,20, co też zostało skomentowane przez tego samego wiceprezesa jako poziom much more complicated, o wiele bardziej skomplikowany, to małe znaki, symboliczne uwagi, delikatne sugestie, których wniosek jest prosty. Euro do dolara ponad 1,20 to problem. Problem, z którym Europejski Bank Centralny będzie walczyć. Silna waluta to tani import i obniżenie inflacji, ale to też trudniejsza sprzedaż zagraniczna i potencjalne obciążenie dla wzrostu gospodarczego. Europa jest kontynentem mocno zależnym od eksportów. Europa nie może sobie pozwolić na przesadnie silną walutę. Im bliżej poziomu 1,20 będziemy, tym silniejsze będą na początku interwencje słowne z Europejskiego Banku Centralnego. A im bardziej byśmy ten poziom przebili, tym silniej EBC może zareagować. Już zresztą pojawiają się ciche głosy, że jeśli jakimś cudem euro dolara znajdzie się przy 1,25, to zaledwie 56% wyżej niż obecnie, to EBC może zrobić nawet interwencyjną obniżkę stóp o 50 punktów bazowych. Najczęściej takie interwencje słowne są wystarczające do stabilizacji i potencjalnego odwrotu, ale to właśnie tu leży dziś prawdziwy klucz do zrozumienia, że kolosalna większość osłabienia dolara i umocnienia euro do niego jest za nami i to też odciśnie swoje piętno na kursie dolara do złotego. Obecny poziom 3,60 w takim układzie nie zmieni się raptem w kurs poniżej trzech. Na horyzoncie są też w końcu kolejne obniżki stóp procentowych w Polsce, które też nie będą sprzyjać do takiego samodzielnego umacniania się złotego. Poziomy dolara do złotego w przedziale 3,50, 3,70 to jest coś, do czego powinniśmy powoli zacząć się przyzwyczajać na dłużej. Jeśli nawet chwilowo z nich wypadniemy i zobaczycie 348 albo 3,77 na chwilę, to naprawdę niewiele to zmienia. Zmienność kwartalna dolara do złotego na poziomie tych 45% to jest coś normalnego. Tak samo jak zmienność kwartalna po 23% dla euro złotego to jest coś normalnego. To nie jest też zmienność, która wymaga specjalnego przygotowywania się i to nie jest zmienność, która wymaga walutowego zabezpieczania swoich inwestycji. Czas na takie zabezpieczanie już był i czas na to się skończył. Z kolei prognoza najbliższy czas dla pary euro złoty ta jest dużo prostsza. Niezmiennie nie będzie tu wielkich wahań. Jedyne co mogłoby obecnie silniej wpłynąć na kurs euro do złotego to odejście od zapowiedzianej przez prezesa Glapińskiego polityki cięcia stóp procentowych w dowolną stronę. Odpuszczenie obniżek sprawi, że złoty do euro się umocni. Powiększenie obniżek sprawi, że się trochę osłabi. Ale nie ma też na dziś powodu do tego, żeby zakładać jakikolwiek taki scenariusz, zwłaszcza po niedawno zrealizowanej obniżce. Jeszcze przed nią rynek walutowy w pełni wyceniał i akceptował cicho zakomunikowane obniżki o 50 punktów bazowych w tym roku. No i 25 punktów bazowych z lipca już za nami. Kolejne 25 przed nami. Czy w jakim miesiącu to będzie? Nie ma dużego znaczenia. Co to wszystko oznacza dla inwestora? słabszy ogólnie dolar i utrzymanie się jego słabości nawet bez dalszego pogłębiania tej słabości to po prostu globalna pompka dla płynności i woda na młyn do wzrostu wyceny aktywów ryzykowych jak akcję. O ile nie wydarzy się jakaś nowa wojna, nowy wielki kryzys geopolityczny, nowa pandemia, wstawcie tu dowolne coś, czego nikt nie może wstawić, bo obecnie nie istnieje i nie da się tego wyceniać. To wszystko to oznacza dla inwestora jedno. Dalsze wzrosty cen akcji. Nie, to nie oznacza, że za miesiąc S&P 500 będzie wyżej. Tego nikt nie wie, ale to oznacza, że za rok S&P 500 będzie najprawdopodobniej wyżej i mi takie prawdopodobieństwo w zupełności wystarczy. A w połączeniu ze słabym dolarem ciężko znaleźć lepszy czas na skupowanie sobie takich akcji do portfela. Czekanie to moi drodzy nie jest inwestowanie i w tym wypadku naprawdę nie ma na co czekać. No i jeśli z kolei sami też macie dość czekania to do inwestowania na pewno przyda wam się dobry broker. A Freom 24 to partner tego odcinka, gdzie za założenie konta możecie odebrać nawet kilka akcji bezpłatnie. To jest promocja, która trwa jeszcze do końca sierpnia. A Freedom 24 to część notowanej na amerykańskiej giełdzie NZDA grupy Freedom Holding. I jeśli założycie tam konto właśnie do końca sierpnia, to możecie odebrać od jednej do nawet z 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $arów każda. Wystarczy otworzyć rachunek, wpłaćcie odpowiedni depozyt od tego ile wpłacicie, zależy ile akcji odbierzecie, podać specjalny kod promocyjny i można sobie akcję odbierać. Naprawdę nic prostszego, a jedna akcja jest już za depozyt równy 1000 €. sami z Freedom 24 korzystamy. Prowadzimy tam też dla was dostępny publicznie portfel inwestycyjny, który możecie sobie podejrzeć zawsze w linku, który jest gdzieś w opisie tego nagrania. Radzi sobie całkiem nieźle, więc można się tym jakoś spróbować częściowo zainspirować. Ale jeśli chcecie też mieć jeszcze bardziej aktualny i bieżący wgląd do świata walut, do świata gospodarki, ekonomii, konkretnych spółek i rynków, to koniecznie sprawdźcie też wersję premium portalu DNA, gdzie można dołączyć dziś do ponad 2300 inwestorów, którzy codziennie dostają różne analizy, przemyślenia o rynkach gospodarce, o spółkach ode mnie i całego naszego zespołu DNA, a także mają możliwość obserwacji, jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach o łącznej wartości prawie 4,5 miliona złot. To duże pieniądze, które dają dużo emocji, ale gwarantuję, że dają jeszcze więcej nauki. A więcej na ten temat znajdzie na stronie premiumdarynków.pl. Link jest oczywiście w opisie tego nagrania. W tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]
