Analiza najnowszych danych inflacyjnych w USA i ich wpływ na rynki
W materiale omawiamy najświeższy odczyt inflacji w Stanach Zjednoczonych, który okazał się wyższy od oczekiwań ekspertów. Daniel Kostecki z CMC Markets wyjaśnia, jak wzrost wskaźnika owners equivalent rent oraz presja kosztowa wpływają na CPI i inflację bazową.
Kluczowe wnioski:
- Inflacja bazowa wzrosła głównie z powodu wyższych szacowanych kosztów mieszkania.
- Rynki wyceniają niemal cztery podwyżki stóp procentowych w USA w najbliższych dwóch latach.
- Dolar amerykański umacnia się, osiągając poziomy około 3,92 zł za jednostkę, co wpływa na pary walutowe.
- Silna koncentracja zysków w S&P 500 – dziesięć spółek generuje ponad 66% wyniku indeksu, w tym Micron i Nvidia.
- Omówiono również perspektywy dla złota oraz związku między rentownościami obligacji a akcjami.
Analiza obejmuje także reakcje na wyniki ASML oraz możliwe scenariusze dla rynku akcji w kontekście nadchodzących wyborów połówkowych i decyzji Fedu.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Inflacja w Stanach nie odpuszcza. Okazuje się, że jeżeli chodzi o aktualny odczyt, to niestety Fed ma twardy orzek do zgryzienia, bo inflacja okazała się wyższa niż oczekiwali tego ekonomiści. To jest wydarzenie, dane, odczyt, od którego sobie zaczniemy. Ze mną ekspert CMC Markets Daniel Kostecki. Danielu, witaj serdecznie na naszym youtubowym kanale. >> Cześć Dawidzie. Dzień dobry państwu. >> Ekonomiści zaskoczeni. A ty czy jesteś zaskoczony tym odczytem? >> Znaczy ciężko być zaskoczonym, że inflacja rośnie. Aczkolwiek wolałem, żeby nie rosła. Jak już mnie pytasz o o zdanie, to to fajnie by było, jakby ta bazowa jednak wyszła 0,2, a tak mamy 0,3. Głównie przez szacowany koszt korzystania z mieszkania przez właściciela, czyli taki śmieszną taką miarę, która ma największą wagę w ogóle w danych, czyli owners equivalent rent, czyli ile kosztowałoby wynajęcie podobnego lokalu, gdybym miał go wynająć, czyli trochę taka teoretyczna wartość, no ale cóż, tak, tak już jest i ona skoczyła do najwyższych poziomów od kwietnia. No i to na podstawie tych szacunków jakby miało duży wpłat do właśnie inflacji. No poza energią, tak? Bo oczywiście to jest to jest oczywiste, że oczywiście oczywiste, że energia podbija nam CPI. Natomiast chodziło o to, żeby zobaczyć jak wygląda inflacja bazowa, a ta no też wzrosła właśnie głównie z tego powodu, więc gdzieś tam może być widoczne to niestety już z czasem próba tak rozlewania się tej inflacji szerzej na gospodarkę po kolejnych kategoriach, bo faktycznie szerokość dzisiaj tego odczytu i wzrostu cen w różnych kategoriach jest większa niż za sierpień. W sierpniu toze tak źle nie wyglądało. Dzisiaj to już wygląda, że coraz więcej kategorii zwyczajnie jest ma odczyty z wyższą inflacją. No i to powoduje, że presja na podw%owych może się zwiększać. Aczkolwiek i tak rynek już wycenia w ciągu dwóch lat no już prawie niemal cztery podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. E, pytanie, no ile jest tutaj tej przestrzeni, tak, do do wykorzystania, ile jeszcze można wycenić, jaki cykl można wycenić. cztery to już jest naprawdę sporo yyy w tym momencie licząc na to, że oczywiście sytuacja gdzieś yyy paliwowa się uspokoi jednak na świecie. No bo jak się nie uspokoi, no to wiadomo, że cztery to to może być mało. Aczkolwiek w y, jak wiemy, w szoki podażowe się stóp podnosi. Tyle tylko, że oprócz tego szoku podażowego idziemy również w cały czas rozkwit gospodarczy i to jest to, co daje tą furtkę do podnoszenia stóp. po prostu, że się nie zrobi szkody gospodarce, bo ta i tak pędzi. >> Zerknijmy w takim razie na pierwsze reakcje. Widzimy, że amerykańska waluta w sumie zgodnie z oczekiwaniami, tutaj mamy umocnienie, 3,92 grze tyle za jednego dolara musimy płacić. E, i w związku z tym cyklem, albo inaczej oczekiwaniami dotyczącymi tych czterech kolejnych nadchodzących podwyżek 100% w USA, to zobaczymy 4 zł, 20 gr albo może i wyższe poziomy. W związku z tym jak ten cykl wygląda i jak mało skory, jak mało skora do podnoszenia stóocowy jest rada polityki pieniężnej. No w tym momencie 4 zł może być na celowniku, jeżeli chodzi o kontynuację tego ruchu wzrostowego. Mamy na eurodolarze zejście na nowe dołki przy 114 11140. Yyy, to co mnie trochę tak jak gdyby yyy no niepokoi yyy jakby wynika to z obserwacji przez wiele lat rynku walutowego, że jak już wszyscy grają w jedną stronę, to przeważnie nie mają racji. Yyy, jedynie raz mieli rację w takim tak zwanym konsensus trade. To było w roku 2014, kiedy wszyscy do 2015 roku grali na mocnego dolara pod dywergencję w polityce monetarnej między Stanami i strefą euro. Dzisiaj też mamy taki konsensus trade. Wszyscy są long dolar, czy to na futuresach, pozycjonowanie w ramach raportów poonów traders, czy to na rynku opcji, pokupowane opcje P. No generalnie jest bardzo duże przesilenie prodolarowe, a nie mamy dywergencji w oczekiwaniu co do stóp procentowych między za bardzo strefą euro a Stanami Zjednoczonymi. Mamy jakieś problemy tam fiskalne we Francji, co też trochę ciąży no to euro. Natomiast takawiam się przy takiej wycenie już za chwilę czterech podwyżek stó 2 lata i do tego jeszcze takim skrajnym pozycjonowaniu dolarowym. przy jednocześnie możliwych podwyżkach w strefie euro, że to wszystko gdzieś na i bez pęknięcia jeszcze risk asset. Tak, no bo ja jeszcze bym rozumiał taką falę mocnego bardzo dolara w momencie, kiedy kapitał ucieka z różnych rynków i ładuje się po prostu w dolara jako powrót do macierzy. Natomiast no tego pęknięcia na risk assets to za bardzo nie widać. Przynajmniej na razie wszystko się trzyma dzielnie i wysoko. Natomiast y natomiast dolar w takim układzie no mógłby jeszcze wykonać jakiś ruch, ale wydaje mi się, że powtórzenie takiego ruchu, jak teraz 11.16 do 111, kontynuacja takiego ruchu wydaje się być już dla mnie troszkę mniej prawdopodobna, no bo po prostu jest coraz mniej rąk i dolarów do tego, żeby grać na to umocnienie USD do innych walut. Po prostu chyba już większość osób, która miała grać na umocnienie dolara to już to robi. >> Jak widzimy też po amerykańskiej giełdzie tutaj też reakcja zgodna z oczekiwaniami. Mamy spadki. One może nie są zbyt mocne, ale jednak widzimy NASDAQ nam spada. Jest taka statystyka mówiąca o tym, że od połowy sierpnia do wyborów połówkowych, albo nawet od połowy lipca do do wyborów połówkowych zazwyczaj tam ponad 90% przypadków występuje na giełdzie korekta. Ona w we wrześniu nie wystąpiła, no chyba, że mówimy tutaj o Dow Jonesie i o indeksie Russell 2000. Natomiast zdecydowanie oczywiście nasze oczy skierowane są w stronę indeksu S&P 500 i technologicznego Nazdaka, no bo na to przede wszystkim inwestorzy mają ekspozycję. I tutaj oczywiście wrzesień fatalny nie był. Był w zasadzie niezdecydowany, bo tak jak go otworzyliśmy, tak go zamknęliśmy. Jeżeli chodzi o październik to czy tutaj możemy zobaczyć spadki? No widać chociażby po reakcji na wyniki spółki ASML, że tutaj widać cały czas przede wszystkim bardzo duży popyt na infrastrukturę, na chipy i tak dalej. To absolutnie nam nie słabnie, ale czy to wystarcza do tego, żeby ten optymizm na giełdzie się podtrzymywał w zasadzie w jednej branży? No tutaj tak optymizm to się musi podtrzymywać w zasadzie w dwóch spółkach, które mają odpowiadać w trzecim kwartale za 36% wyniku całego S&P 500. 36% wyniku to jest Micron i Nvidia. Natomiast 30% dalszego wyniku, mówimy tutaj sobie o kontrybucji do po prostu EPS-ów w CMSNP 500, to jest kolejne osiem spółek i tutaj z Bradcomem czy Microsoftem na na czele. Więc tak naprawdę 10 spółek jak dowiezie wynik to mamy wynik zrobiony dla 66% całego indeksu, a 34% indeksu zrobi 490 pozostałych spółek. Więc koncentracja jest gigantyczna, a szczególna uwaga właśnie zwrócona na Mikrona i na Nvidię. Te spółki muszą dowieźć, jeżeli będą dowozić. Cała reszta oczywiście jest pod presą ich rentowności i tego, że mamy kolejne na podwyżki 100% w Stanach. No bo to jest jak gdyby coś, co ciąży tym biznesom, ich wycenom plus no drożeje koszt kapitału. Natomiast tej garstce spółek jakby jedno, trochę się kręcą we własnym sosie, co im pomaga w tym momencie napędzając te spirale, jeżeli chodzi o wzrosty przychodów. A z kolei też słyszeliśmy od SML, że popyt to oni tam chyba na c lata do przodu mają mieć klepnięty i nie są w stanie obsłużyć wszystkich zamówień. Także wygląda na to, że jeszcze tutaj gra cały czas muzyka. Koncentracja jest duża. Te 490 spółek, co stanowi 34% wkładu do do earningsów w tym kwartale, no odetchnęłaby z ulgą. Podobnie jak Russell, podobnie jak S&P Equal Weighted też dopiero wtedy, kiedy ten koszt kapitału zacząłby się cofać. Bez tego te spółki będą coraz bardziej przygniatane. No bo one nie mają takiego asa w rękawie, jakim jest właśnie AI, który to as w rękawie tak naprawdę tę garstkę spółek wyciąga i trzyma na powierzchni cały indeks, bo stopa wzrostu biznesów jest jakby spokojnie pokrywa wzrost kosztów finansowania, tego wzrostu biznesów. Po prostu szybciej biznes rośnie niż rosną koszty finansowania. I dopóki tak to wygląda, to to się trzyma. No jesteśmy gdzieś tam na cienkiej granicy też pewnie takiego earnings yeldu S&P 500 do opłacalności już kupna obligacji skarbowych, zwłaszcza przy niemal 3% realu, czyli po inflacji zarabiamy sobie 3% rocznie nic nie robiąc, zero stresu i ryzyka. No to to już pomału gdzieś mówi się o tym, że że ten kapitał może zacząć szukać, ale to no jeszcze nie przy takiej dynamice wzrostu zysków. Więc jeżeli ta dynamika zostanie pobita, jeżeli będzie taki guidance typu ASMR, że słuchajcie, my to nie mamy tutaj komu robić i bo wszyscy tego chcecie, no to to wiadomo, że że jeszcze ten ten kapitał będzie leciał tam, gdzie na razie sky is the limit, jeżeli chodzi o popytonenty czy na wszystko, co związane z AA. To pytanie czy No bo w zasadzie to o czym mówisz to rynek wie, wycenia. Każdy wie, że bez sztucznej inteligencji to my tej hossy byśmy w ogóle nie mieli. Gdybyśmy wyrzucili w ogóle budowę centrów danych, to okazałoby się, że jeżeli chodzi o sektor budowlany, to w Stanach Zjednoczonych mamy kryzys i to może nie krach, ale mamy po prostu kryzys, bo rosną tylko i wyłącznie wydatki na centra danych i nieznacznie wydatki w sektorze energetycznym. na budowy, ale każdy inny segment, no to tutaj absolutnie nie ma z czego się cieszyć, skoro rynek jak gdyby no widzi to ryzyko, ryzyko idące tylko i wyłącznie z jednego miejsca, to znaczy finalnie laboratoria AIowe muszą zacząć dowozić prędzej czy później, no bo to one są gwarantem tych wielkich wydatków na te trzy, c lata. do przodu. Czyli w zasadzie na ten moment rynek widzi to ryzyko, akceptuje to ryzyko i nie spodziewa się uderzenia z innej strony, skoro rentowności obligacji nie pomagają albo inaczej nie są na tyle wysokie, żeby kapitał już stwierdził: "Okej, to ja jednak chcę bezpiecznie te ponad 5% zgarniać, bo to jest naprawdę bardzo dobra, bardzo dobra stopa zwrotu". I i w zasadzie to będzie historia, którą będziemy przerabiać przez cały 2027. >> Y, no jest taka szansa, bo 2027 i dynamiki później już wzrostu biznesów no trochę jednak oklapną. I teraz jeżeli mamy tak, że dynamiki biznesu, wzrostu biznesów idą no w 30% rocznie, no to wiadomo, że nawet ze zmiennością ceny akcji opłaca się inwestować w akcje przy o wiele niższych jeldach w stosunku do wzrostu biznesów. No ale jeśli tempo wzrostu biznesów sobie osłabnie do parunastu procent, jednocześnie przy jakiejś większej niepewności typu WX 20% albo 18%, no to już widzimy, że zmiana ceny akcji i zmiana zysków no już tak to się nie zgrywa, tak? Bo już może być większe ryzyko, że jednak skończę na minusie, bo tutaj trochę nie dowiozą, wyjdzie 10%, tutaj zmienność wyskoczy do 20%, to już jestem w plecy, a tu mam gwarantowane jeldy, co by się nie działo nad inflację. Więc y dzisiaj jest tak, że mamy cały czas relatywnie niską zmienność na rynku akcji. 15% około Wixa czy też 15 punktów, no ale to jest 15% wartość uroczniona i mamy 30% rok do roku wzrosty zysków. No to siłą rzeczy rynek uważa, że to się nie może skończyć źle, no bo byśmy musieli spaść z tym wzrostem zysków. Ale generalnie co do zasady każdy sezon wynikowy praktycznie kończy się pobiciem konsensusów i tak jest od zawsze, od kiedy pamiętam. Dlatego na razie rynek w to w to idzie i dlatego tej jeldy jeszcze nikogo nie przekonują. Ale jeżeli stopa wzrostu biznesów spadnie, no to wtedy siłą rzeczy, jeżeli Yelt nie spadnie, no to zacznie przyciągać coraz większą uwagę, bo jeszcze będzie to ryzyko trzymania akcji w postaci VIXA, tak że że wzrost biznesu nie przykryje mi zmiany ceny i wtedy mogę skończyć rok na minusie albo na na o wiele mniejszym plusie, ale ponosząc o wiele większe ryzyko niż jakbym trzymał tą stopę wolną od ryzyka dającą nominalnie 5%. Także w momencie, kiedy no jak gdyby stopa zwrotu z biznesu w przyszłym roku mogłaby być trochę mniejsza, no to fajnie by było, gdyby w tym samym czasie spadały sobie jeldy, co by znowu podnosiło atrakcyjność dalej akcji poprzez spadek wycen. Gdybyśmy dzisiaj mieli takie PDO, nie PDE, tylko gdybyśmy mieli dzisiaj rok do roku wzrost EPS-ów rzędu 10% i to byłby stan, w którym byśmy się znaleźli przy tych jeldach, no to myślę, że giełda już dawno byłaby na o wiele niższych poziomach, bo bo to by się zwyczajnie nie opłacało trzymać akcji przy, przy tak wysokiej stopie wolnej w ryzyka. No ale że dzisiaj mamy EPS-y ciągnięte, tak jak wspomniałem, w 66% przez 10 spółek, no ale nieważne, jest to w S&P 500, no to dalej gra muzyka i dalej inwestorzy no nie chcą się pozbyć tych akcji, no bo stracą wtedy ekspozycje, tak, na ewentualnie dalej przyspieszające jeszcze w tym roku wyniki. Także to jest taka rozgrywka póki co wiary w to, że te biznesy zwyczajnie będą dowodzić. Póki co przecież dowożą. Na czacie pojawiło się pytanie o złoto, więc muszę je zadać, ale zadam je delikatnie, przekornie. Jaki jest argument aktualnie za tym, żeby w portfelu doważać albo po prostu kupować złoto, skoro takie mamy rentowności, obligacji 10oletnich, z którymi wygrywa rynek akcyjny. A nie można przez całe życie iść i mówić, że ten system upadnie. Dlatego ja gromadzę złoto. To była dobra historia w 2025 2024, jak pięknie rośliśmy i to było tam gdzieś uzasadniane właśnie takimi katastroficznymi wizjami. No ale teraz sytuacja absolutnie tak nie wygląda. Czy znajdujesz jakikolwiek argument za tym, żeby teraz kupować złoto? >> No teraz jest tak inaczej. Trade na złoto jest tr na odwrócenie właśnie rentowności i odwrócenie dolara. W zasadzie złoto i tak pozostaje relatywnie przynajmniej jeszcze do tej pory silne w stosunku do siły dolara i wysokości rentowności. No bo konsolidowało się przez dłuższy czas i w zasadzie dopiero może dzisiaj zobaczymy spróbuję sobie z tej konsolidacji wyjść. Więc jeszcze jeszcze jakaś relatywna siła złota była. No historia pokazywała zazwyczaj w ten sposób, że gdy spadały realne stopy procentowe, to złoto zawsze drożało. Nie znalazłem przypadku, że było inaczej, ale gdy rosły realne stopy procentowe, to nie zawsze taniało. I tu dzisiaj jesteśmy w opcji rosną realne stopy procentowe. Realne, czyli mam na myśli różnice między czy to rentownością, obligacji, oczekiwaniami inflacyjnymi, czy to stopą Fed a inflacją. I nawet jeżeli weźmiemy stopę Feda, inflację, no to w przyszłości według projekcji makro Fedu realna stopa ma rosnąć. No i historia jak gdyby niestety fiftyfifty pokazuje, że w tych okolicznościach złoto albo tak, albo tak. To nie jest ta okoliczność, że jak spada realna stopa, to zawsze rośnie. Y i dlatego dzisiaj, jeżeli ktoś chciałby rozważać sobie złoto do portfela, no to jak gdyby w terminie dłuższym niż miesiąc, czy dwa, czy 12, to wydaje mi się, że złoto pełni jednak tą funkcję na zasadzie jest rzadsze niż pieniądz papierowy i wraz z cały czas dopływem pieniądza papierowego przez akcję kredytową do gospodarki, no to złoto jednak w długim terminie będzie drożało. siłą rzeczy, bo jest rzadsze. I dopóki człowiek wierzy w to, że że ten antyczny metal ma taką wartość, w zasadzie nie wiedzieć dlaczego. No tylko dlatego chyba, że jest rzadkie, no bo i i się błyszczy. No ale to takie powiedzmy przyczyny dosyć starodawne, ale dopóki mu to tą wartość nadajemy, no to dopóty wydaje mi się, że wraz z kreacją pieniądza papierowego złoto będzie w długim terminie drożało. Ale jeżeli zapytasz się czy to jest teraz ten moment, no to to żeby zagrać na ten moment no to trzeba być przekonanym co do tego, że właśnie mamy przynajmniej koniec wzrostu wartości dolara i wzrostu rentowności obligacji. Jak tutaj się dowiemy, że tak to jest już ten moment, no to wtedy złoto będzie po prostu taką grą na na te dwa rynki od siebie zależne. A na razie niestety dzisiejsze dane póki co pokazują, że to jeszcze chyba nie jest przynajmniej teraz ten ten moment. Tak wygląda reakcja, bo tutaj dużo mówimy o rentownościach obligacji skarbowych, od których sporo mimo wszystko zależy. To jest reakcja na ostatni i na ten odczyt. Widzimy bardzo duży wyskok w perspektywie pięciu dni czy nawet po prostu miesiąca. Tu dobijamy do wierzchołków, a to oznacza, że lada moment zapewne znowu przebijemy ten okres. Okres od 2000 bodajże 4 roku, kiedy tam sięgaliśmy, no okolic 5,5 40 jest te rentowności są naprawdę wysokie. Yyy, tu odniosę się do słów Scota Besenta, no bo ciężko się do nich, do tych słów nie odnosić, czyli do słów I'm the home, czyli że ja tutaj jestem kasynem, mam asymetryczną informację, rządzę tym rynkiem. No i to absolutnie nie idzie po myśli sekretarza skarbu państwa. Plus jeszcze nie idzie to po myśli prezydenta, bo przecież Trump już pokazał podczas tej drugiej kadencji, że decyzj dotychczas podejmował w dużej mierze w oparciu o to, co się dzieje na rynku długu, jak ona się ta sytuacja wymygała spod kontroli. No to Trump wchodził w ten swój tryb tako, tchurzył, wycofywał się. Teraz w zasadzie nie ma tutaj powodów do wycofywania się, bo inwestorzy jasno pokazują co chcą robić z obligacjami. Czy tutaj widzisz jakikolwiek plot twist, nie wiem, że Scott Besent powie okej. No to teraz już na poważnie, jeżeli chodzi o skub obligacji wchodzimy naprawdę grubym y grubymi pieniędzmi. No bo do tej pory te miliardy, które poszły na te skupy, no to powiedzmy sobie, to jest kropla w morzu potrzeb totalnie nieistotne kwoty. To znaczy skupy i tak działają w ten sposób, że środki które się finansujodzą z innej misji obligacji, więc to się kółko na razie nie ma żadnych sygnałów dotyczących to, żeby te pieniądzeły z innego źródła niż z emisji innego długu. Tego długu cały czasowane obligacje bardzo mało płynne, zwyczajnie takich, których nie da się sprzedać normalnie na rynku. Yyy, one z na książkach tam dealerów czy ich klientównie jeszcze mają troszeczkę wyższe spreedy bidas mają zwyczajnie troszeczkę wyższości, bo żeby się ich pozbyć inny papier trzeba dać dumpingową względem innej. No i wtedy y po prostu sprzedacie tak poniżej rynku powiedzmy, jeżeli ktoś chce naprawdę się ich pozbyć. No i to właśnie jest to, co co kupuje sobie Besent. Jak gdyby zodarz tychów jest większy kupy treasery, więc cały czas nawet te zwiększone zakupy nie odpowiadają całej podaży. Natomiast pośą emisji innych papierów. Ale no właśnie gzie jest tako i w zasadzie ja nie znam odpowiedzi na to pytanie, bo bo nieraz tutaj mówiliśmy o sobie o tym wątku, tak że tutaj Nataniachu, że że Izrael ciśnie, zresztą zaraz w Izraelu wybory, że ciśnie Trumpa, że go wplątał w wojnę. I teraz tak się człowiek zastanawia, no dobra, ale po co mu to? Nie, jakby co jest teraz? Nie wiem, czy to jest jakiś szantaż, czy to już jest głupota, czy o co chodzi? No bo Amerykanie wkurzeni, y, drogo, drożyzna, jeszcze drożej będzie. Fed podnosi stopy, no to, bo Fed od razu tak, wydatki kartowe, oprocentowanie kart kredytowych w górę. Ktoś chce nowy kredyt hipoteczny, oprocentowanie już ponad 7%. No przegrane wybory połówkowe. Pytanie jest, co tu się wydarzyło, tak? Co jest warte tej tej gry i tej zabawy z Iranem? Dlaczego to się dzieje? I nie znam właśnie odpowiedzi na to pytanie. Nie, nie znam się na geopolityce, nie chcę się znać. Żyjemy w czasach, że powinienem, ale nie lubię tego tematu. No i to jest najciekawsze, co tu się wydarzyło, że że gość nie chce tego wszystkiego, gdzie prawdopodobieństwo, że rakieta jakakolwiek doleci do USA z Iranu, no jest bardzo nikłe. No to, że doleci do Izraela jest już większe. Tylko pytanie, czy naprawdę warto poświęcać tyle rzeczy, żeby mieć tego pytanie, dlaczego trzeba mieć tego deala tak silnego z z Izraelem. To jest bardzo bardzo mnie zastanawiające. Odpowiedzi na to pytanie nie znam. Ale jak widać jest gotowy na razie ponosić wszelkiego rodzaju koszty z tym związane. Czy to będą wyższe rentowności, wyższe ceny paliw. No dziwne dla mnie to jest i faktycznie no możesz się zastanowić kiedy tako no teraz eurolar na 111 to też jest sytuacja która nie jest dobra dla Stanów Zjednoczonych bo już tam Fed mierzy sobie taki indeks i być może jesteśmy już na granicy albo już nawet ją przekroczyliśmy wpływu poszczególnych komponentów tam od stóp procentowych po rentowności obligacji spredy kredytowe, ale też po dolara amerykańskiego wpływu na PKB I oni w tym indeksie po prostu rozróżniają yyy kiedy dany komponent dodaje do PKB, a kiedy odejmuje i tam przed interwencją Besenta z Japończykami na dolarienie byliśmy na granicy tego. No wydaje mi się, że już pomału tą granicę przekraczamy, czyli dochodzimy do momentu, w którym Sil zaczyna yyy przeszkadzać wzrostowi gospodarczemu w Stanach Zjednoczonych, więc jeśli to jest w stanie poświęcić by to naprawdę turbo dziwne. Prawdopodobnie już w tym rejonie jesteśmy. Także spółki zresztąze z SNP, no to przecież w większości zarabiają pozaami Stanów Zjednoczonych, więc to też nie jest zbyt dobra informacja. >> Ja myślę, że tutaj jeżeli chodzi o temat Izraela, to każdy z nas zdaje sobie sprawę, dlaczego niektóre rzeczy się dzieją i nie da się od tego jakoś odejść, ale nie będę w to, w to wchodził. Ten wątek sobie zostawmy. Są inne kanały, które mogą ten ten temat podejmować. Jeżeli chodzi o nadchodzące tygodnie, bo one są tutaj niezwykle kluczowe, mamy mnóstwo ważnych i to nie tyle danych makroekonomicznych, co wydarzeń też natury geopolitycznej. No bo wybory połówkowe chyba w tej kategorii musimy interpretować. Co tutaj będzie najważniejsze? Wybory połówkowe, debiut spółki, antropic czy jeszcze jakieś wydarzenie? No w tym tygodniu chociażby mamy jeszcze wyniki TSMC i one one z pewnością też będą wpływały na to jak wygląda jak wyglądają amerykańskie indeksy. Czy coś jeszcze przychodzi ci do głowy, jeżeli chodzi o taką mapkę ważnych wydarzeń na te nadchodzące tygodnie? No tutaj oczywiście jeszcze przed przed zaraz przed wyborami połówkowymi mamy pod koniec października decyzję Fedu, co też będzie kluczowe w kontekście, na co już pewnie rynek sobie właśnie dyskontuje w w kontekście przyszłości, czy to rentowności, czy to dolara amerykańskiego. Także na to też bym zwrócił uwagę na decyzję Fedu. Początek przyszłego miesiąca to jest również decyzja RPP i już listopadowa projekcja inflacji. To będzie mega ciekawe, bo na razie członkowie RPP no to jedni także może trochę trzeba podnieść, inni, że trzeba poczekać. Dwugłos taki tak samo w opiniach banków, które prognozują inflacjęazuje powrót do celu w 27 pokazuje, że bardziej 45%. No i mamy taką ciekawą rozbieżność. Dawno takiej nie widzieliśmy, że żeby to samo prognozować na tym szczeblu, tak już zespołów ekonomicznych w tak dwoj tak różny sposób. Więc ta projekcja inflacji też pokaże nam w którą stronę pójdą stopy w naszym kraju. Rynek co ciekawe wycenia podwyżki stóp w Polsce najbardziej agresywnie, bardziej agresywnie nawet niż w strefie euro czy w Stanach Zjednoczonych. Więc my jesteśmy gdzieś tam faworyzowani do do szybkiego tempa podwyżek, ale żeby tak się stało, to oczywiście musielibyśmy mieć koniec CPN-u z nowym rokiem plus podwyżki cen prądu, gazu i jeszcze żywność niech podrożeje. No to wtedy wszystko od strony kosztowej i to jest też najciekawsze także że że ta strona popytowa, ona tutaj nie funkcjonuje. To strona popytowa nie kreuje dzisiaj inflacji, tylko kosztowa i tą kosztową stronę inflacji chce się zbijać wyższymi stopami. No okej, no można, można i tak, natomiast taka jest wycena, wycena rynku i to samo w Stanach Zjednoczonych, bo przecież też mówimy ciągle o jakiś rzeczach, które drożeją nie dlatego, że jest wielki na nie popytatami związanymi z AI, tylko mówimy o wzroście kosztów życia, które siłą rzeczy zabierają pieniądze z kieszeni, nie pozwalają wydawać więcej w innych obszarach tego tego życia. E, i jeszcze do tego, jak dochodzi droższy kredyt, no to już w ogóle jest z każdej strony uderzenie. Także ta decyzja Fedu też będzie, myślę, że dosyć ciekawa na koniec października. Miejmy nadzieję, że druga runda inflacji nas mimo wszystko nie czeka, chociaż wypowiadam te to zdanie pełen sceptycyzmu co do tego, czy rzeczywiście nas nie czeka, ale na pewno będziemy ją na tym kanale komentowali, jeżeli się pojawi, albo w zasadzie jeżeli już ma miejsce. Daniel Kostecki, ekspert CMC Markets był moim i państwa gościem. Danielu, pięknie dziękuję ci za ten rynkowy komentarz. >> Dzięki również.
