Idealny portfel inwestycyjny czy istnieje?
Czy da się zbudować portfel inwestycyjny, który przetrwa kryzysy finansowe? Ten film edukacyjny przedstawia Ideal Index Portfolio, strategię inwestycyjną Franka Armstronga, byłego pilota wojskowego i popularyzatora inwestowania indeksowego. Dowiedz się, jak działa ten portfel i dlaczego w 2008 r. poradził sobie lepiej niż krach z 2008 roku.
Co wyróżnia Ideal Index Portfolio?
W filmie porównano fundusze ETF z popularnymi strategiami inwestycyjnymi: portfelem 3-Fund (Bogleheads) i All-Weather (Ray Dalio). Omówiono różnice w podejściu do budowy portfela oraz potencjalne zyski i ryzyko każdej z nich.
Jak zbudować Ideal Index Portfolio?
Wykorzystując zaledwie 7 zdywersyfikowanych funduszy, zbudujesz swój portfel krok po kroku. Dowiedz się, jaką rolę odgrywają obligacje krótkoterminowe, akcje zagraniczne oraz czynniki value i size.
Dla kogo jest ten portfel?
Ideal Index Portfolio to dobra propozycja dla osób dążących do dywersyfikacji i poszukujących strategii inwestycyjnej opartej na sprawdzonych czynnikach rynkowych. Poznaj alternatywne podejścia do inwestowania i wybierz portfel dopasowany do Twoich potrzeb.
- Alternatywni brokerzy: Trade Republic, Degiro, XTB
- Subskrybuj nasz kanał i newsletter!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Jest taki portfel inwestycyjny, który lepiej przetrwał kryzys 2008 roku niż S&P 500, ale prawie nikt go nie używa. Zaprojektował go były pilot myśliwca zafiksowany na tym, żeby zdemokratyzować finanse. To podejście, które łączy teorię akademicką, pasywne inwestowanie i czynniki rynkowe, które historycznie dawały wyższe zwroty. Dziś wytłumaczę ci jak ten portfel działa, co go wyróżnia i co najważniejsze, dlaczego może uratować twoje inwestycje. Jeśli faktycznie stoimy przed kolejnym dużym kryzysem i oczywiście porównamy go też z gigantami świata inwestowania indeksowego takimi jak portfel Boggle Heads i Allweather Ray Dalio. Witaj na kanale Rankia. Jeśli taki kontent cię interesuje zasubskrybuj kanał i włącz dzwoneczek. Tutaj u góry możesz też zapisać się na nasz cotygodniowy newsletter z ekskluzywnymi treściami oraz dostępem do spotkań online i eventów. na żywo, które pomogły ci w drodze od zera do inwestora. Frank Armstrong nie zaczynał kariery ani na Wall Street, ani na Harvardzie. Najpierw był pilotem myśliwca w Wietnamie, potem pilotem linii komercyjnych. Dopiero później uznał, że jego kolejną misją będzie pomagać drobnym inwestorom, żeby nie zostali zmiażdżeni przez system finansowy. W 1993 roku założył Investor Solutions z bardzo prostą ideą. Strategie, z których korzystają wielkie fundusze instytucjonalne, powinny być dostępne także dla zwykłych ludzi. jego narzędzia do osiągnięcia tego celu to Ideal Index portfolio. To nie jest żaden magiczny fundusz. To nie jest tajemnica sejfu Wall Street. To logiczna, uporządkowana konstrukcja oparta na danych empirycznych i dziięcioleciach badań akademickich. Eleganckie połączenie nowoczesnej teorii portfela Markowica i modelu famy Frencha o czynnikach ryzyka. I tutaj zaczynają się konkrety. Ten portfel buduje się zaledwie siedmiu funduszy. Nie 10, nie 15, siedmiu. Ale każdy z nich jest tam z bardzo konkretnego powodu. Podstawa to 70% akcji i 30% obligacji krótkoterminowych. Brzmi jak klasyka, ale najciekawsza dopiero przed nami. Największy komponent i to może cię zaskoczyć to wcale nie są akcje amerykańskie, to akcje międzynarodowe. Aż 31% całości portfela. W 2003 roku, kiedy Armstrong projektował te struktury, to było niemal skandaliczne. Stawiał bardzo mocno na globalną dywersyfikację w czasach, gdy większość inwestorów była skupiona głównie na USA. I na tym nie koniec. Armstrong nadawał większą wagę dwóm kluczowym czynnikom, które od lat fascynują ekonomistów. Value, czyli wartość i size, czyli wielkość spółki. Gdybyś dziś chciał zbudować ten portfel od zera, nie potrzebujesz ani magistra z finansów, ani 27 różnych funduszy. Potrzebujesz tylko zrozumieć za co odpowiada każda część portfela, dlaczego się tam znajduje i jak współgra z resztą. Zbudujemy go razem. jakbyś miał przed sobą 100 000 do$larów na platformie My Portfolio od Range, na której ty też możesz testować i symulować swoje pomysły inwestycyjne. Krok pierwszy, największy, najważniejszy blok. 31% idzie na to, co nazywamy globalną ekspozycją międzynarodową. Tutaj kupujesz dosłownie resztę świata, Europę, Japonię, rynki wschodzące, wszystko poza USA. I robisz to z trzech powodów, żeby uniknąć home bajasu, czyli nadmiernego skupienia na swoim lokalnym rynku, żeby łapać okazję globalnie, a nie tylko to, co dzieje się na NZDAQ. Bo kiedy USA dostają mocniej po głowie, inne rynki często trzymają się lepiej. to już pokrywa 31000 z twoich 100 000. Kolejny element portfela to dwa podejścia inwestycyjne, które od lat potwierdzają swoją skuteczność w badaniach. Pierwsze z nich to 9,25% przeznaczone na duże niedowartościowane spółki, czyli tak zwane large cup value. Solidne, często nudne biznesy, ale nie doszacowane przez rynek. Kolejne 9,25% idzie do spółek małych i tanich, czyli small cup value. Ten segment łączy dwa premiowane czynniki, wielkość i wartość. I choć jest bardziej zmienny, to historycznie oferował jedne z najlepszych relacji zysku do ryzyka na rynku. Mamy już za sobą ponad połowę portfela. Teraz czas na 8% w nieruchomości notowane na giełdzie, czyli reity. Tutaj i nie kupujesz mieszkań, kupujesz firmy, które zarządzają nieruchomościami i regularnie wypłacają dywidendy. Ten element portfela daje ci ochronę przed inflacją i prawdziwą dywersyfikację. Ale uwaga, w kontach opodatkowanych Reit potrafią być bolesne podatkowo. Zaraz to wyjaśnię. Idziemy dalej. 6,25% trafia do tego, co nazywamy sercem rynku, czyli S&P 500. Największe amerykańskie spółki, niskie koszty, wysoka płynność, to stabilny rdzeń, który uspokaja resztę portfela. Kolejne 6,25% idzie do Small Cup Grow. Tak, Growth, czyli małych firm, które szybko rosną. To najbardziej kontrowersyjny element tego portfela. Armstrong dodał go do pełnej równowagi stylów, aby zbalansować przewagę czynników value i zachować ekspozycję na cały przekrój rynku. Czy warto go dodać? To zależy. Jeśli chcesz trzymać się czysto czynników premiowanych, możesz przesunąć ten udział na small value albo zwiększyć S&P 500. Ale jeśli chcesz pozostać wierny oryginalnej konstrukcji, ten element zostaje. Na koniec mamy blok cichy, ale absolutnie kluczowy. 30% w krótkoterminowych obligacjach. Żadnych 20letnich papierów. Tu liczy się bezpieczeństwo, płynność i stabilizacja. Kiedy rynek robi się nerwowy, to ten komponent amortyzuje spadki, pozwala przerebalansować portfel bez sprzedawania akcji i zwyczajnie chroni cię, gdy wszystko leci w dół. A teraz, gdy już znasz wszystkie siedem elementów, spójrz na tabelę na ekranie. Masz tam dokładnie pokazane jakich funduszy możesz użyć, jeśli jesteś w Europie. Usits dostępne na większości platform oraz amerykańskie odpowiedniki z Vangarda i Isheres. I nie, nie musisz odwzorowywać tego portfela jeden do jeden. Możesz zaokrąglić wagi, połączyć niektóre części, jeśli masz małe konto albo stworzyć uproszczoną wersję. Najważniejsze, żeby zrozumieć logikę. Nie chodzi o to, żeby mieć siedem funduszy dla zasady. Chodzi o to, by mieć globalną ekspozycję, przechylenie portfela w stronę czynników z historyczną przewagą, stabilny fundament oraz tarczę ochronną na czas dużych spadków. To cała architektura tego portfela. Nie jest skomplikowany, jest precyzyjny. Teraz porównajmy tę strukturę z dwiema najpopularniejszymi na świecie. Free Found portfolio Bogle Heads oraz Allweather portfolio Raj Dalio. Bo jeśli myślisz o Ideal Index portfolio, musisz zrozumieć czym różni się od pozostałych, co daje i czego od ciebie wymaga. Zacznijmy od liczb. Historycznie ideal Index portfolio dałał około 6,9% rocznie przy średniej zmienności 10,7. Jego największy spadek, maksymalny drawdown sięgał 40% w 2008 roku. A teraz porównanie. Frefound portfolio, wyższa średnia stopa zwrotu około 8,2% ale też większe wahania 12,4 zmienności i maksymalny spadek 44%. Allweather zaprojektowany, żeby wytrzymać wszystko. Zmienność tylko 7,5% maksymalny spadek 20 za to zwrot niższy około 7,4% rocznie. Dlaczego te portfele zachowują się tak różnie? Bo każdy z nich opiera się na zupełnie innej filozofii. W prefound portfolio to czysta prostota. Nie próbuj być mądrzejszy od rynku. Kup cały rynek globalny w takich proporcjach, w jakich sam się wycenia. Tanie odporne na błędy wystarczające dla większości ludzi. Dali projektuje portfel jak tarcze na nieznane. Nie myśli o aktywach, lecz o scenariuszach ekonomicznych. Wzrost, recesja, inflacja, deflacja. Dlatego ma dużo obligacji, złota i surowców. To portfel do przetrwania, nie do maksymalizacji zysków. Armstrong natomiast idzie jeszcze inną drogą. Skupia się na czynnikach ryzyka, które historycznie dawały wyższą stopę zwrotu. Małe spółki, spółki value, reity i inne segmenty rynku, które statystycznie wygrywały długoterminowo. Jego logika jest prosta. nie próbuję wybierać najlepszych pojedynczych akcji. Przekierowuje portfel w stronę tych części rynku, które w długim terminie radziły sobie lepiej. I tu dochodzimy do ważnego punktu. Ten portfel nie jest neutralny. ma wyraźny świadomy bias w stronę tych czynników, a to niesie za sobą korzyści, ale też ryzyko. Najbardziej oczywistym ryzykiem jest tak zwany tracking error, czyli po prostu różnica między zachowaniem twojego portfela, a zachowaniem indeksu odniesienia, na przykład S&P 500. Dlaczego to jest ważne? Bo jeśli S&P mocno rośnie, a twój portfel za nim nie nadąża, możesz przez wiele lat być w tyle i mieć wrażenie, że podjąłeś złą decyzję, nawet jeśli w długim terminie twoja strategia jest lepiej przemyślana. I to prowadzi nas do właściwego pytania. Dla kogo jest który portfel? >> Jeśli masz 30, 40 lat, jesteś w fazie akumulacji, korzystasz skąd? z ulgami podatkowymi IKEX, plan emerytalny i rozumiesz, że strategia oparta na czynnikach może odstawać od rynku nawet przez 10, 15 lat, to portfel Armstronga może mieć dla ciebie sens. Ale jeśli nie masz ochoty bawić się w rebalansowanie siedmiu funduszy, inwestujesz z normalnego konta opodatkowanego, gdzie podatki są problemem albo po prostu nie chcesz komplikować sobie życia, to free portfolio jest w zupełności wystarczające. Ma wysoką efektywność, solidność i jedną ogromną przewagę z punktu widzenia psychologii inwestora. Jest tak proste, że bardzo trudno je zepsuć. A jeśli masz już ponad 50 lat, jesteś blisko momentu, kiedy zaczniesz potrzebować tych pieniędzy, a twoim priorytetem jest ochrona tego, co już zbudowałeś, to Allweather Ray Dalio najlepiej ogranicza zmienność, nie wyrzucając cię jednocześnie z rynku. Niezależnie jednak od tego, co wybierzesz, jedna rzecz jest kluczowa. Żaden z tych portfeli nie jest magiczny. Każdy ma swoje mocne strony i ograniczenia. Prefound nie próbuje pobijać rynku, po prostu go odwzorowuje. Dalio świadomie oddaje część potencjalnego zysku w zamian za większą stabilność. Armstrong wymaga od ciebie wiary w dane, dyscypliny, mimo różnic w wynikach i tego, że nie poddasz się, kiedy przez jakiś czas będzie wyglądać gorzej niż indeks. Dlatego wybór nie polega na znalezieniu najlepszego portfela na świecie, tylko na znalezieniu takiego, który jesteś w stanie utrzymać w najgorszych momentach, bo nie wygrywa ten, kto ma najładniejszy baktest. Wygrywa ten, kto nie porzuca swojej strategii, gdy rynek się sypie. I to już nie zależy od liczb, to zależy od ciebie. Jeśli szukasz brokera, u którego warto zacząć inwestować i budować swój portfel, tutaj zostawiam tego polecanego przez społeczność ranky. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia. Yeah.
