Idzie kryzys paliwowy. Wakacje zagrożone. Kolejna tura negocjacji z Iranem. Wojny handlowe wracają! [Kryzys paliwowy i wojny handlowe]

Klęska lotnictwa europejskiego

FXMAG 117 000 subskrybentów
1 817 152 15/04/2026

W najnowszym raportem FXMAG analizujemy kryzys paliwowy, który zagraża wakacjom za granicą i ograniczeniom lotów w Europie. Odwołania połączeń, wzrost cen paliwa lotniczego oraz potencjalne problemy sezonu turystycznego stają się rzeczywistością. Tymczasem na Bliskim Wschodzie napięcie narasta: USA wprowadziły morską blokadę irańskich portów, a negocjacje z Iranem wchodzą w kolejną rundę. Analiza wpływu konfliktu na globalną recesję według prognoz MFW.

Linie lotnicze tną połączenia, podnoszą ceny i nakładają opłaty paliwowe. Europejscy przewoźnicy apelują do Unii Europejskiej o środki kryzysowe. Braki paliwa lotniczego mogą poważnie ograniczyć loty już w maju i czerwcu.

Wojny handlowe wracają

USA wznowiły politykę celną. Decyzja Sądu Najwyższego USA, blokada irańskich portów i deklaracje Scotta Besenta o wznowieniu cel na poziomie 10% do lipca. Administracja Trumpa zakłada, że gospodarka USA jest na tyle silna, by udźwignąć jednocześnie konflikt geopolityczny i presję handlową.

Wpływ na gospodarkę globalną

Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzega: długotrwały konflikt na Bliskim Wschodzie może obniżyć globalny wzrost do 2% i postawić światową gospodarkę na krawędzi recesji. Prognozy dla Wielkiej Brytanii spadają do 0,8%, co podważa obietnice rządu.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Kryzys w branży lotniczej rozpędza się. Linie lotnicze tną połączenia, a prawdziwe uderzenie spodziewane jest latem. Zapowiadają się problemy z wakacjami za granicą. USA rozpoczęły morską blokadę irańskich portów w Zatoce perskiej. Amerykańskie zamieszanie z cłami wkrótce powróci. Trump znalazł nową furtkę prawną. Jeśli wojna na Bliskim Wschodzie się przedłuży, to globalna gospodarka może stanąć na krawędzi recesji, uważa Międzynarodowy Fundusz Walutowy w nowych prognozach. Oto tematy dzisiejszego nagrania, więc łapka w górę i zaczynamy. Planujesz wakacje za granicą? To niestety, ale mam dla ciebie złe wiadomości. Nadchodzi kryzys w branży lotniczej, jakiego nie widziano od czasów pandemii. W Europie nadchodzą ogromne braki paliwa lotniczego. To poważnie wpłynie na linę. Zresztą już wpływa. Linie lotnicze po cichu zaczęły kasować rozkłady lotów, odwoływać je, nakładać opłaty paliwowe i podnosić ceny biletów. Sytuacja jest naprawdę poważna, bo już za trzy ctery tygodnie Europa może stanąć w obliczu szerokiego niedoboru paliwa lotniczego. Ten kryzys może uderzyć szczególnie mocno tego lata, czyli w szczycie sezonu. W Europie spodziewane są poważne ograniczenia lotów już w maju i czerwcu, o czym ostrzegł między innymi Ryaner. Europejscy przewoźnicy otwarcie wezwali też Unię Europejską do podjęcia nadzwyczajnych środków. Branżowa grupa Airlines for Europe zwróciła się do Unii Europejskiej o wprowadzenie szeregu środków reagowania kryzysowego. Do tej grupy należą między innymi Luft Hansza, Airfrance KLM oraz Easyjet. I te linie lotnicze apelują do Unii Europejskiej o takie rzeczy jak tymczasowe zawieszenie unijnego rynku emisji dwutlenku węgla dla lotnictwa, zniesienie niektórych podatków lotniczych czy monitorowanie dostaw paliwa lotniczego na poziomie unijnym. Żeby uzmysłowić sobie jak dramatyczne są problemy branży, która i tak operowała na niewielkich i napiętych marżach, spójrzmy na ceny paliwa lotniczego, bo tam skutki są najbardziej widoczne. Otóż ceny paliwa lotniczego w Europie wzrosły wyraźnie ponad dwukrotnie w porównaniu z poziomem sprzed wojny. y, na Bliskim Wschodzie, osiągając rekordowy poziom około 1800 $ar za tonę. Z kolei według raportu Jet Fuel Price Monitor, Międzynarodowego Stowarzyszenia Transportu Lotniczego, cena baryłki paliwa lotniczego wzrosła do prawie 200 $ar, co oznacza mniej więcej wzrost o 130% rok do roku. Zatem te dane mówią, że paliwo lotnicze jest już blisko 2,5 raza droższe niż rok temu. Oczywiście kluczem do całej sprawy jest wojna w Iranie. Najpierw w celu zaradzenia jej bezpośrednim skutkom zamknięto przestrzeń powietrzną na Bliskim Wschodzie i to wywołało pierwsze problemy. Zresztą w zeszłym tygodniu wspomniana już wcześniej przeze mnie Międzynarodowa Rada Portów Lotniczych w Europie reprezentująca lotnisko na całym starym kontynencie ostrzegła, że jeśli tankowce nie będą mogły przepłynąć przez cieśniny Ormus w ciągu najbliższych trzech tygodni to systemowy niedobór paliwa lotniczego stanie się rzeczywistością dla Unii Europejskiej. To zresztą był cytat. No a to może skutkować setkami odwołanych lotów. No więc kluczowe jest to, ile baryłek ropy przepłynie przez cieśninę Ormus, ale ten przesmyk pozostaje zablokowany. I ta liczba, którą zaraz pokażę, myślę, że dobrze obrazuje skalę kryzysu, bo zatoka Perska obsługiwała zazwyczaj aż od 40 do 50% importu paliwa lotniczego do Europy. No i europejskie rafinerie nie są w stanie wystarczająco szybko zwiększyć produkcji paliwa lotniczego, aby to zrekompensować. Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie dają cień nadziei na poprawę sytuacji. No ale tylko cień. W poniedziałek Stany Zjednoczone rozpoczęły blokadę statków wpływających do portów irańskich lub z nich wypływających. Dlaczego to może nie rozwiązać tego kryzysu lotniczego, a wręcz jest sygnałem jego nasilenia? To wrócę do tego jeszcze w dalszej części nagrania, omawiając tę amerykańską blokadę szerzej, bo to no dość szeroki temat, ale na ten moment istotne jest to, że nie widać jeszcze wyraźnego końca wojny USA i Izraela z Iranem. Eksperci z Restat Energy mówią wprost, że rynki spodziewały się szybkiego rozwiązania kryzysu, ale w świetle rozwoju sytuacji wokół amerykańskiej blokady w weekend wygląda na to, że będzie to długotrwały proces. I eksperci ci porównali wojnę z Iranem do wojny rosyjsko-ukraińskiej, mówiąc, że jeśli spojrzeć na historię konfliktów, im dłużej trwa ich rozwiązanie, czyli gdy minie pierwsze 8 d tygodni, tym większe jest prawdopodobieństwo, że staną się one konfliktem długotrwałym. To też po części odpowiedź na to, dlaczego ceny ropy pozostają wysokie i sięgają blisko 100 do$arów za baryłkę i nadal wahają się jak szalone. Jeśli sytuacja się nie zmieni, a Ormus będzie zablokowany, to kryzys branży lotniczej może przelać się na inne sektory gospodarki europejskiej. Ekonomiści i eksperci branży lotniczej mówią o konsekwencji w postaci poważnych problemów gospodarczych, bo wiele państw członkowskich Unii Europejskiej jest wprost uzależnionych od dochodów z letniego sezonu turystycznego. Transport lotniczy generuje dla europejskich gospodarek rocznie blisko 900 miliardów euro i zapewnia 14 milionów miejsc pracy. Żeby zrozumieć skalę tych dochodów z turystyki dla Europy i tego jak mocno przekłada się to na koniunkturę gospodarczą, no to wystarczy wspomnieć, że dwa najczęściej odwiedzane turystycznie kraje na świecie to Francja i Hiszpania. Francję odwiedziło aż 100 milionów turystów w 2024 roku, Hiszpanię 93 miliony, a w pierwszej dziesiątce najczęstszych lokacji turystycznych świata jest aż siedem krajów europejskich. Więc turystyka to dla Europy ogromne źródło dochodu. Niestety przez kryzys lotniczy to źródło może w dużej mierze wyschnąć. Wróćmy do branży lotniczej. Teraz pokażę kilka konkretów, jak linie lotnicze reagują na obecny kryzys. Skandynawska linia lotnicza SAS poinformowała, że w kwietniu odwołuje 1000 lotów. Natomiast CEO Ryanera, Michael Oli powiedział, że jeśli niedobór paliwa będzie się utrzymywał, to Ryer rozważy odwołanie niektórych lotów i zmniejszenie przepustowości w okresie letnim. Z kolei prezes Wizer ostrzegł w marcu, że spodziewa się 50 milionowego spadku zysku netto w 2026 roku. A prezes brytyjskiego Virgin Atlantic powiedział we wtorek Financial Times, że ta linia Virgin będzie miała trudności z osiągnięciem zysku w tym roku, nawet po wprowadzeniu dodatkowych opłat paliwowych. Operatorzy lotnisk również reagują. Na początku kwietnia cztery lotniska w północnych Włoszech zaczęły racjonować paliwo dla połączeń krótkodystansowych. Inne duże lotniska, takie kluczowe dla europejskiego transportu, na przykład Charles the Gold w Paryżu czy lotniska w Amsterdamie i Kopenhadze już sięgają po rezerwy. I to co pewnie zainteresuje cię bardziej, bo my Polacy lubimy wakacje na południu nad ciepłym morzem, to że śródziemnomorskie lotniska w regionach wypoczynkowych takie jak hiszpańskie czy greckie wyspy i nadmorskie włoskie kurorty operują już na niewielkich zapasach paliwa i co ważne to nie są duże placówki. To nie są lotniska zaprojektowane tak, by wytrzymać długotrwały kryzys dostaw. I jeśli załamanie dostaw ropy i paliwa lotniczego z regionu Zatoki Perskiej utrzyma się do maja, to latem pewnie będzie nieciekawie. Jakie są na to szanse? Rzecznik Ryanera, to swoją drogą największa europejska linia lotnicza, powiedział dziennikowi The Times, że obecnie nie spodziewa się żadnych niedoborów, ale sytuacja jest płynna. Dodał też, że i tu cytuję, w związku z podwojeniem cen paliwa lotniczego w marcu spodziewamy się, że wszystkie linie lotnicze przeniosą te wyższe koszty na pasażerów w postaci wyższych cen biletów po Wielkanocy i później tego lata. Generalnie im większe linie lotnicze, tym lepiej są zabezpieczone na kolejne miesiące. Teoretycznie to może oznaczać yyy brak podwyżek cen dla pasażerów, ale część przewożników i tak może je podnieść. Nie ma jednak raczej wątpliwości w tym, że jeśli problemy się pojawią, a wiele na to wskazuje, to linie lotnicze podniosą ceny, bo muszą spiąć budżety. W niektórych przypadkach linie lotnicze mogą odwoływać mniej rentowne połączenia, albo te mniej obłożone, te poza godzinami szczytu, aby chronić te główne najważniejsze trasy. Pewną ograniczoną opcją dla linii lotniczych jest też wykorzystanie na trasach samolotów bardziej oszczędnych pod względem zużycia paliwa, ale oczywiście tego nie da się zrobić przecież od razu. Tak czy siak problemy linii lotniczych już trwają i zapewne jeszcze się nasilą i możliwe, że kłopoty czekają też twoje plany wakacyjne tego lata. To może zamiast Cyprów w tym roku będą w czasy pod gruszą. >> Partnerem odcinka jest Dom Maklerski XTB, który przygotował specjalny raport. Ile brakuje rop z cieśniny Ormus? Jak wygląda sytuacja fundamentalna tego surowca? Ile może kosztować baryłka w perspektywie kolejnych miesięcy? To pytania, na które odpowiedzi znajdziecie w tym raporcie. Link znajdziecie w opisie. To przejdźmy teraz do ostatnich wydarzeń na Bliskim Wschodzie. We wtorek Donald Trump zapowiedział, że druga runda rozmów między Stanami Zjednoczonymi a Iranem może odbyć się w Pakistanie w ciągu najbliższych dwóch dni. Więcej szczegółów nie podał. Z kolei CNN informuje, że kolejną rundę negocjacji z Iranem poprowadzi wiceprezydent J. Dewans, o ile spotkanie odbędzie się przed wygaśnięciem zawieszenia broni w przyszłym tygodniu. I rynki w sumie kupiły te narracje o rozmowach USA, Iran. Ropa poteniała o kilka procent we wtorek, ale w środę znów drożeje o 1%. Dodajmy jeszcze to, że Donald Trump powiedział, że uważa wojnę z Iranem za bardzo bliską końca, ale czy ktoś mu jeszcze wierzy? Trump wielokrotnie ogłaszał zwycięstwo i przewidywał jej szybki koniec już nawet na początku marca, czyli miesiąc temu, a potem miejsce miały przecież kolejne walki i kolejne starcia. We wtorek w fragmencie wywiadu z Fox News Trump powiedział: "Tak, myślę, że to już prawie koniec. Uważam, że to bardzo bliskie końca". USA wprowadziły blokadę morską w regionie Zatoki Perskiej. Od momentu jej rozpoczęcia żadne irańskie statki jej nie naruszyły. Natomiast ruch niezwiązany z Iranem może tę blokadę przekraczać. Co istotne, Stany Zjednoczone nie zamykają cieśniny Ormus, tylko uderzają bezpośrednio w irańskie porty i statki powiązane z Iranem. To zasadnicza różnica, bo formalnie nie blokują międzynarodowej trasy żeglugowej, która podlega ochronie prawa morskiego. Ale co istotne, w ramach egzekwowania tej blokady Waszyngton oświadczył, że jego siły będą zatrzymywać statki przewożące ładunki związane z Iranem nawet w odległości dziesiątek tysięcy mil. I teraz kluczowe pytanie. Czy to jest legalne? Tu nie ma prostej odpowiedzi. Z jednej strony pełna blokada państwa taka jak w klasycznym konflikcie zbrojnym jest uznawana za działania wojenne i musi spełniać konkretne warunki prawa międzynarodowego. Z drugiej strony USA najpewniej nie nazywają tego blokadą tylko egzekwowaniem sankcji i kontroli handlu. A to już szara strefa, którą Waszyngton wykorzystuje od lat. W takim ujęciu zatrzymywanie statków powiązanych z Iranem, nawet daleko od jego wybrzeża, ma być rozszerzeniem polityki sankcyjnej. A ty co o tym sądzisz? Myślisz, że takie posunięcie Ameryki jest legalne, czy jest uzasadnione? Daj znać w komentarzu. Do eksekwowania operacji blokady irańskich portów, obecnie amerykańskie siły zbrojne wykorzystują ponad 12 okrętów wojennych i ponad 100 samolotów. Jak poinformowało we wtorek Centralne Dowództwo USA. Jednak większość z tych amerykańskich okrętów, jeśli nawet nie wszystkie, znajduje się poza cieśniną. Mogą one być wyposażone w zaawansowany sprzęt śledzący i rozpoznawczy połączony z systemami powietrznymi i kosmicznymi. Amerykanie twierdzą, że nowoczesna technologia pozwala na egzekwowanie blokady z dużej odległości. Eksperci z kolei zwracają uwagę, że rozmiar amerykańskiej marynarki wojennej pozwala jej śledzić i ewentualnie przejmować statki kilka dni lub nawet tygodni po rozpoczęciu rejsu w dowolnym miejscu na świecie. Tu jako przykład mogą posłużyć wydarzenia z początku tego roku, gdy siły amerykańskie przejęły wenezuelski tankowiec na oceanie indyjskim, a to było przecież tysiące mil od portu, z którego wypłynął. Polityka celna, taryfy celne, wojna handlowa, to wszystko wraca do gry i to szybciej niż wielu się spodziewało. W cieniu konfliktu na Bliskim Wschodzie mogło umknąć coś kluczowego. Decyzja amerykańskiego Sądu Najwyższego, który w lutym uznał cła wprowadzony przez Donalda Trumpa za niezgodne z konstytucją. To jednak nie zamyka tematu. Wręcz przeciwnie, Scott Besent jasno zapowiada, że taryfy wrócą i to już do lipca. Administracja USA szuka alternatywnej ścieżki prawnej powołując się na przepisy pozwalające nakładać cła na kraje stosujące nieuczciwe praktyki handlowe. W międzyczasie mamy rozwiązanie przejściowe, tymczasowe cło na poziomie 10% obejmujące szeroki zakres importu i obowiązuje ono do 24 lipca. Najważniejsze jest jednak coś innego. Przekaz płynący z Waszyngtonu. Mimo napięć geopolitycznych i ryzyka związanego z wojną w Iranie, administracja USA utrzymuje narrację siły. Scott Besent twierdzi, że gospodarka Ameryki jest w dobrej kondycji, a wzrost może przekroczyć 3%, a nawet 3,5% w tym roku. I tu jest setno. Stany Zjednoczone nie tylko nie wycofują się z wojny handlowej, one wracają do niej i to z pełną świadomością ryzyka, jakie z niej wynika. Administracja Trumpa zakłada, że gospodarka USA jest na tyle silna, by udźwignąć jednocześnie konflikt geopolityczny i presję handlową. Jednak Międzynarodowy fundusz walutowy jest kompletnie innego zdania. Ta instytucja wysyła jasny sygnał. Wszystko zależy od tego, jak długo potrwa konflikt na Bliskim Wschodzie. W scenariuszu optymistycznym globalna gospodarka rośnie o 3,1%, ale inflacja bazowa pozostaje wysoka na poziomie aż 4,4%. scenariusz optymistyczny. Ale stałoby się tak tylko wtedy, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie krótkot trwały. Jeśli wojna się przeciągnie, to zaczynają się problemy. Kluczowy punkt to Cieśnina Ormus. Ponownie o tym mówimy. Jej zamknięcie do końca roku może obniżyć globalny wzrost do około 2%, co postawiłoby światową gospodarkę na krawędzie recesji. I to już nie jest odległy kryzys, to realne uderzenie w gospodarki świata. Na przykład Wielka Brytania. Prognoza wzrostu na 2026 rok od Międzynarodowego Funduszu Wolatowego spadła do poziomu zaledwie 8%. Poziom ten podważa wiarygodność obietnic gospodarczych rządu i byłoby katastrofą dla rządu Kira Starmera, który wówczas nie dotrzymałby obietnicy ożywienia gospodarki. I tu pojawia się najważniejszy aspekt. Ta wojna zaczyna mieć realny wpływ na kondycję gospodarek. Prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego jasno wskazują, że konflikt z Iranem to dla rządów sojuszników USA w Europie i Azji znacznie więcej niż odległy kryzys na Bliskim Wschodzie. A to nakłada jeszcze większą presję na to. A to nakłada jeszcze większą presję na to, żeby do tego zamieszania nie dołączać. Do tego dochodzi jeszcze niechęć przywódców państw sojuszniczych wobec osoby Donalda Trumpa. W rezultacie zmniejsza to szansę na to, że kraje te dołączą do koalicji mającej na celu utorowanie drogi przez cieśninę Ormus. A ty jak sądzisz, myślisz, że wojna w Irannie wkrótce się zakończy, a może potrwa jeszcze długo? Może kolejne tygodnie, miesiące, a może do końca roku? Daj znać w komentarzu. A jeśli nagranie przypadło ci do gustu, to dorzuć łapkę w górę. Dzięki za uwagę. Do zobaczenia następnym razem. Cześć.

Przewijanie do góry