Praktyczny Przegląd Strategii Inwestycyjnej po 21 Miesiącach
Obejrzyj case study regularnego inwestowania małych kwot – 500 zł miesięcznie. Autor prezentuje szczegółowe wyniki po 22. wpłacie, dzieląc się realnymi zyskami i doświadczeniami z budowy portfela długoterminowego.
Kluczowe elementy strategii omówione w materiale:
- Alokacja kapitału: 40% w detaliczne obligacje skarbowe EDO, 30% w globalny ETF iShares MSCI World (IUQS), 30% w polskie akcje dywidendowe.
- Wyniki: Łączny zysk wynosi 1150 zł z zainwestowanych 11 000 zł, co znacząco przebija inflację i lokaty bankowe.
- Analiza ryzyka: Porównanie stabilności strategii mieszanej z czystym indeksem S&P 500 na przykładzie okresu wysokiej zmienności rynkowej.
- Perspektywa psychologiczna: Dlaczego dyscyplina i regularność są kluczowe i dlaczego większość inwestorów przegrywa z prostymi ETF-ami.
Film to nie tylko podsumowanie liczbowych wyników, ale także głęboka refleksja na temat psychologii inwestowania i znaczenia rozpoczęcia procesu budowania kapitału jak najwcześniej, wykorzystując mechanizm procentu składanego. Więcej na temat budowania kapitału i zarabiania pasywnie znajdziesz w dedykowanym materiale, który szczegółowo wyjaśnia, jak małe, regularne inwestycje mogą prowadzić do finansowej niezależności. Ponadto, dla tych, którzy chcą jeszcze lepiej zrozumieć praktyczne kroki budowania własnej strategii inwestycyjnej, polecamy ten konkretny poradnik.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Cześć. Słyszymy się w kolejnym odcinku naprawdę lubianej przeze mnie serii inwestowania 500 zł miesięcznie, w której z miesiąca na miesiąc sam siebie coraz bardziej przekonuje, że inwestowanie faktycznie jest już dzisiaj dla każdego. To 22 odcinek z tej serii, ale najlepsze w tym wszystkim jest to, że można nadal zacząć w dowolnym momencie, bo z racji tego, że rynek finansowy statystycznie częściej rośnie niż spada, to zawsze będzie tak, że najlepszym momentem, żeby zacząć inwestować było 20 lat temu, a drugim najlepszym momentem jest teraz. Jestem też naprawdę zadowolony z tego, jak skleiłem tę strategię, bo autentycznie wydaje mi się takim naprawdę zrównoważonym podejściem, a ryzyko tego, że w długim terminie nie wyjdziemy na plus jest wręcz mikroskopijne. Długi termin mam tu na myśli 5 i więcej lat. Jednocześnie to nie jest jakaś geriatryczna strategia, która przegra z inflacją. Zresztą dzisiaj pokażę na praktycznym przykładzie jak wygląda ten stosunek zysku do ryzyka w tej strategii i czym to ryzyko w ogóle jest. Jeżeli szukacie jakichś nowych kierunków rozwoju osobistego, to z pełnym przekonaniem powiem, że takie spokojne, racjonalne inwestycje i nauka w tym kierunku to świetny wybór. I w ogóle myślę, że jeżeli uda nam się to zamienić w taki ogólnonarodowy trend, to po pewnym czasie wszyscy na tym mocno skorzystamy. Zachęcam do zostawienia suba, łapki i komentarza, żeby dobry przekaz z bloków trafiał dalej, a ja przejdę do odcinka. Jak zwykle krótko omówię co i jak, żeby nowe osoby mogły się w tym odnaleźć, ale postaram się to wpleść w inne ciekawe wątki. No więc ta strategia składa się z trzech w miarę łatwych do kupienia i zrozumienia części, a mianowicie w 40% z detalicznych obligacji skarbu państwa, 30% do ETF i USQ, czyli taki koszyk akcji największych firm z całego świata i ostatnie 30% to polskie akcje dywidendowe. Staram się tutaj w tej części wybierać takie duże podmioty z ugruntowaną pozycją rynkową i wychodzące na rynki europejskie czy światowe. Jeżeli ktoś zupełnie nie czuje ochoty bawienia się w pojedyncze akcje, to tę polską część można spokojnie zastąpić ETFem na SWIG 80 lub w ogóle 60% kapitału po prostu przeznaczać na ten ETF i USQ czy ETF VUAA odwzorowujący amerykański indeks 500 największych spółek, czyli S&P 500. Zacznijmy może od części obligacyjnej. Tym razem z odcinkiem na szczęście nie musiałem się spieszyć, bo pomimo obniżki 100% Ministerstwo Finansów zdecydowało się nie obniżać oprocentowania 10letnich obligacji EDO, które nas tutaj interesują. Natomiast miejcie na uwadze, że będą kolejne obniżki stó procentowych i za rok dzisiejsze warunki obligacji EDO będą już tylko wspomnieniem. 6% w pierwszym roku przy spadającej inflacji wynoszącej dzisiaj 2,9% to naprawdę spoko opcja. A w każdym kolejnym roku mamy nadal 2% marży ponad inflację, co zabezpieczy nasze środki przed ewentualnym wyskokiem inflacji w przyszłości. W najbliższych kwartałach jednak raczej spodziewałbym się spadku inflacji ze względu na konsekwentnie taniejącą ropę naftową, której jesteśmy importerem i dodatkowo ze względu na bardzo silną polską walutę, bo za surowce energetyczne płacimy w dolarach. Im więc tańszy dolar, tym taniej je kupujemy. Zauważcie jednak, że nawet jeżeli inflacja na dłużej spadnie poniżej 2%, to te obligacje EDO nadal nie będą złą opcją, bo pamiętajcie, że to właśnie inflacja jest dla nas tym punktem odniesienia i przede wszystkim zależy nam na regularnym zarabianiu z inwestycji kilka procent ponad tę inflację, bo sam ten fakt już stawia nas w tej kwestii w zdecydowanej mniejszości społeczeństwa. Czyli żeby być w tej awangardzie naprawdę nie trzeba szukać jakichś złotych strzałów. Wystarczy prosta strategia inwestycyjna i wyprzedzacie 98% polskiego społeczeństwa. No i w tym miesiącu z właściwym sobie uporem maniaka dokonałem 22 zakupu obligacji i kupiłem za 40% dopłaty, czyli za 200 zł, dwie obligacje EDO. Obligacje niezmiennie, nie mają żadnych wahań i codziennie sobie rosną. Łącznie dopłaciłem do tej części 4400 zł, a zysk wynosi już 241 zł. No i z odcinka na odcinek on sobie przyspiesza. W poprzednim odcinku było to 214 zł, więc już niedługo będą wypracowywały około złotówki dziennie. Ja te swoje obligacje kupuję przez konto w PKSA. Korzystam też z niego dlatego, że XTB ma tam swoje konta i mogę bez opłat w razie czego wypłacić na konto walutowe w PKO dolary. No i jeżeli macie ochotę kupować obligacje przez PKO to link do założenia tego konta jest w opisie. Jak już założyliśmy, to wystarczy kliknąć w oferty i wnioski, następnie inwestycje i otworzyć sobie rachunek rejestrowy do zakupu obligacji. Ten rachunek jest darmowy, a mamy na całe życie. A w ogóle jeszcze odnośnie inflacji, to faktem jest, że każdy te inflację ma inną i można do pewnego stopnia tym zarządzać. Więc niech te materiały będą dla was też motywacją, żeby obniżać w miarę możliwości swoją prywatną inflację. No na przykład ograniczając używki, bo one zawsze drożeją najmocniej przez akcyzę. czy niech motywują do innych zmian w przyzwyczajeniach konsumenckich, jak ograniczanie zamawianie jedzenia yyy czy jakichś kompulsywnych zakupów pod wpływem tego, że zobaczyliście na TikToku krajalnice do bananów i tak dalej. Ja przez pierwsze d trzy lata inwestowania faktycznie wdrożyłem takie zdrowe nawyki, więc wiem co mówię. I oprócz tego, że nieco więcej dzięki temu inwestowałem, to też wyszło mi to na dobre i fizycznie, i psychicznie. Okej, przejdźmy do drugiej części strategii, czyli ETFU na akcje z całego świata. Tutaj będzie ciekawie i będę się trochę czepiał, no bo pokornie przypominam, że cztery miesiące temu także na naprawdę sporych kanałach pojawiał się jak co roku wysyp materiałów o zmianie światowego ładu, zadłużeniu Ameryki i tak dalej i tak dalej. No ja w odpowiedzi na to nagrałem w swoim stylu oczywiście materiał, dlaczego takie ględzenie nie ma sensu i dlaczego taki umiarkowany optymizm się po prostu na giełdzie opłaca i nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłości. No i niespodzianka. Od tamtego czasu wszystkie indeksy akcji tylko rosły, a ten nasz ETF i USQ właśnie zapitał na swoich historycznych szczytach. Warto przypomnieć, że każdy kto przez ostatnie trzy lata czy 10 czy 15 lat próbował kombinować i wieszczyć kryzysy i krachy, został daleko z tyłu. I nawet w przypadku Bessy indeksy najprawdopodobniej już nawet nie wrócą do poziomów, przy których dawniej prognozowano te straszne rzeczy. Nie będę może wymieniał nazw, bo to nie jest istotne, ale ja trochę rzeczy na YouTubie oglądam i trafiłem też między innymi na kanał jednego z funduszy inwestycyjnych, gdzie na bazie jakichś wewnętrznych algorytmów prognozowano korektę w trzecim kwartale. Jeden z widzów przytomnie wtedy napisał komentarz, że no jaki jest sens takiego prognozowania, skoro wszelkie badania mówią, że lepiej być zainwestowanym przez cały czas niż tak spekulować. na co prowadzący odpowiedział, że zna te badania, ale że według niego są momenty, w których prawdopodobieństwo spadków jest wybitnie wysokie. No i właśnie przez takie spekulacje i to, że wydaje nam się, że jesteśmy mądrzejsi od rynku i próby przewidywania zachowania tego rynku, przegrywa się z prostymi ETFami i za nic nie korzystałbym z doradztwa inwestycyjnego, jeżeli mam do dyspozycji prosty ETF, regularne kupowanie go. To jest instrument praktycznie darmowy w zarządzaniu. Jedyny kruczek jest taki, że ja muszę wytrzymać w okresie spadków i regularnie go dokupować. Ja w każdym razie od sześciu lat też odczuwam strach, ale jestem właściwie bez przerwy w 100% zainwestowany w akcj po prostu na bazie badań i statystyk historycznych. I biorę na siebie wszystkie turbulencje, które będą po drodze. I uwierzcie mi, że to podejście przez to 6 lat dało wyniki o niebo lepsze niż dowolnego spekulanta, który starał się w tym czasie wychodzić z rynku, kiedy wydawało mu się, że teraz to już na pewno będą spadki. Pamiętajcie też, że to co ja mówię nie znaczy, że nie będzie besy. Ona będzie i to pewnie sądząc po dzisiejszych poziomach wycen indeksów niestety mocno zaboli, ale nikt nie ma pojęcia kiedy to nastąpi, kiedy się skończy, jak głęboka będzie ta bessa i tak dalej. No i przypomnę, że zdecydowanie więcej kasy już stracili ludzie, którzy się przed nią zabezpieczali przed tą bessą czy uciekali z tego rynku, niż stracą ci, którzy po prostu są na rynku, czy akurat rośnie, czy spada. Ja nawet bym chciał, żeby to wszystko obecnie spadało, żeby można było kupować coraz taniej. No ale ode mnie to nie zależy. Biorąc pod uwagę nasze właściwie zerowe zdolności predykcyjne i to, że to o czym mówię jest bardzo trudne psychicznie, wchodzi na to, że najlepszą opcją jest faktycznie odpiąć wrotki mentalne i po prostu kupować regularnie co miesiąc, godząc się z tym, że po latach uśrednimy sobie te cenę zakupu, czy będzie rosnąć, czy spadać. W ogóle miejcie świadomość, że w takich warunkach kupienie pierwszych pakietów idealnie na górce jest wręcz błogosławieństwem, bo później długimi miesiącami możemy kupować coraz niżej, coraz niżej. No i kolejna hossa będzie już bardzo przyjemna i po niej prawdopodobnie już nigdy nie zobaczymy minusa na swoim koncie. Ekspozycję na rynek akcji można uzyskać na różne sposoby, ale ja w tej strategii wybrałem taki najbardziej szeroki sposób, czyli ETF i USQ, który ma w sobie 2500 największych firm z całego świata. Żeby kupować ETFy i akcje trzeba mieć do tego jakieś konto maklerskie i ja do tego celu polecam XTB. Jest to partner odcinka, ale jak zwykle polecam dlatego, że sam korzystam i to po prostu dobra oferta. Nagrałem jakiś czas temu materiał z wyjaśnieniem obsługi tego konta. Zostawię go standardowo w opisie i w komentarzu. Link do założenia tego konta, jeżeli ktoś jest chętny, jest w opisie. A ja z góry dziękuję za wszelkie formy wsparcia. Ale jak coś, jeżeli macie konta maklerskie, czy konta maklerskie IKE w Bosiu, w MBANku, czy gdziekolwiek, to tak naprawdę bardziej mi zależy, żebyście inwestowali i oglądali te filmy i trwali w tej strategii, żeby było wam jak najwygodniej niż żebyście koniecznie klikali w te moje linki. Ja sobie poradzę. A i pamiętajcie właśnie, że tę część akcyjną dobrze jest prowadzić na koncie IKE w takim długim horyzoncie, to nam da spore zwolnienie z podatku. Jakiś czas temu na naprawdę wartościowym kanale System Trader trafiłem też na ciekawy wykres, który widziałem, że wzbudził pewne kontrowersje. Wykres porównuje dwa scenariusze. Pierwszy to Jack, który zaczyna inwestować w wieku 25 lat, inwestuje 20 000 arów rocznie przez 10 lat, a później już przestaje zupełnie dopłacać do inwestycji. Drugi scenariusz to Gill, która zaczyna w wieku 35 lat i też dopłaca 20 000 do$arów rocznie, ale przez kolejne 30 lat. No i co ciekawe, to mnie trochę zdziwiło, okazuje się, że procent składany działa na tyle mocno, że Jill nie dogoni Jacka w majątku do 65 roku życia. To nie jest po to, żeby kogokolwiek zniechęcać, bo 35 czy 45 czy 55 lat. To spoko czas, żeby zacząć. Chociażby fajnym celem jest to, żeby być w swojej rodzinie taką pierwszą osobą, która zacznie toczyć tę kulę śnieżną. Ten wykres pokazuje jedynie, że nie warto zwlekać, że warto uczyć tego procesu już nawet nastolatków, że regularne inwestowanie jest równie ważne co nauka języków obcych, czy zdrowe odżywianie, czy cokolwiek, co tam ludzie uznają za drogę do sukcesu i wiecie, takiego udanego życia. Kontrowersje, o których mówiłem, dotyczyły tego, że ludzie generalnie nie wierzą, że to będzie tak wyglądać i że w kalkulatorze i na tych wykresach to zawsze pięknie wygląda, a rzeczywistość pewnie będzie zupełnie inna. No i to prawda, z tym, że z innego powodu niż się każdemu wydaje. Powiedziałbym, że jest naprawdę ogromne prawdopodobieństwo, że rynek finansowy znowu dowiezie wyniki jak na tym wykresie, ale słabym ogniwem nie będzie tu rynek finansowy i stopa zwrotu, tylko Jackie Jill. Po prostu mało kto będzie miał na tyle samozaparcia, dyscypliny i odporności psychicznej, żeby trzymać się takiej strategii przez tyle lat. Dodatkowo to wymaga pewnego poukładania życia, wyrobienia sobie jakiejś pozycji na rynku pracy, żeby w miarę możliwości nie musieć na długo przerywać dopłacania. Pomijam tutaj już jakieś zdarzenia losowe czy choroby, no bo to wiadomo, nie mamy na to wpływu. Proponuję więc najpierw to przetestować i przygotować przede wszystkim siebie i zacząć to robić, a dopiero po kilku latach zastanowić się nad tym rynkiem finansowym i tymi wyliczeniami, bo niestety to my jesteśmy tutaj tym najsłabszym ogniwem, a nie te obliczenia. Zresztą ja nie muszę tutaj specjalnie przekonywać i teoretyzować, bo właśnie po to w praktyce prowadzę te serie. No i te 22 plusiki już w pewnym sensie potwierdzają to, co powiedziałem. Mieliśmy wzrosty, szybki krach związany z wojną celną. Ja cały czas regularnie kupowałem, niezależnie od wszystkiego. No i jak zawsze wróciliśmy na szczyt. Takich zdarzeń jak ta wojna celna będą jeszcze dziesiątki. A w ogóle zauważcie, że jeden zakup był dosłownie dzień przed tym ogromnym krachem. To z perspektywy kogoś, kto zaczyna byłoby pewnie trudne do przetrwania. Wyrzucałby sobie, że miał pecha, czy że mógł poczekać tak jakby znał przyszłość. W długim horyzoncie to nie ma najmniejszego znaczenia i te 22 plusiki już mocno uśredniło się do pewnej wartości i to czy kolejny będzie mocno odbiegał w dół czy w górę już nie robi aż takiej różnicy, a co dopiero po jakichś 10 latach. Przejdźmy teraz do trzeciej zupełnie nieobowiązkowej części, czyli polskich akcji, które co roku dzielą się swoim zyskiem. Ta polska część portfela na razie odpowiada za najwyższy zysk, ale to będzie się pewnie zmieniało w czasie. Szczerze mówiąc to znowu miałem ochotę dokupić ETF na Svig 80, bo jestem z niego zadowolony i bardzo podoba mi się ten indeks ostatnio, ale tym razem korzystając z korekty dokupiłem dwie akcje XTB za 143 zł. Zastanawiałem się też trochę nad ułamkiem akcji Benefit System z tego właściciela kart Multisport, ale to może w przyszłości. Ten fragment portfela z polskimi akcjami idealnie pokazuje naturę inwestowania właśnie w pojedyncze spółki. Rozstrzał jest ogromny. Dwie pozycje są stratne, ale to oczywiście jest wliczone w całość. Póki cały portfel regularnie rośnie, to jest po prostu okej. Wthen jest w tym portfelu na granicy sprzedaży, bo z naprawdę dobrych dynamik wzrostu przychodów i zysków, kiedy go kupowałem, spadł niestety do zerowej dynamiki przychodów rok do roku. Myślę, że dam tej spółce jeszcze dwa, trzy kwartały ze względu na to, że panują bardzo dobre warunki dla importerów z Chin. A jeśli nie będę widział poprawy w tych niezłych warunkach, no to trzeba będzie po prostu sprzedać bez żadnych sentymentów i kupić coś innego. W ogóle zauważcie, że w takim regularnie budowanym portfelu nie trzeba aż tak bardzo bać się takich spadkowych pozycji. Ja kupiłem tego Withena tylko raz, a później przestałem kupować, widząc już rok temu raport finansowy, w którym nie było widać rosnących wyników, których się spodziewałem, które zakładałem. Ja tam zakładałem kilkunastopro%owy wzrost przychodów, a a chyba było tylko kilka procent. Wtedy przestałem kupować. Przerzuciłem się wtedy z zakupami na spółki, które pod tym względem wyglądały lepiej. To sprawiło, że Withanden dzisiaj stanowi jakąś mikroskopijną część tego portfela. Ja w ogóle daję spółkom chyba nawet zbyt dużo czasu, ale zwykle to wygląda tak, że jak mam jakieś wątpliwości, to przede wszystkim przestaje dokupować niezależnie czy kurs mocno spada, czy rośnie. I daje spółce trochę czasu, żeby sprawdzić czy na przykład gorszy wynikowo kwartał po którym właśnie przestałem kupować, to jakaś chwilowa zadyzka czy głębszy problem. Jeżeli kolejne raporty potwierdzają fundamentalne spowolnienie czy jakieś takie dłuższe problemy, no to po prostu sprzedaje. Podsumujmy sobie ten projekt. Dokonałem 22 wpłat po 500 zł, czyli łącznie 11000 zł. Zysk to 1150 zł. Może to na razie nic spektakularnego, ale tak jak mówiłem, takie regularne zarabianie na giełdzie i wyleczenie się z ciągłego szukania złotych strzałów to z perspektywy czasu jedna z ważniejszych umiejętności, które nabyłem w życiu w ogóle. Zresztą trudno po takim czasie oczekiwać jakichś kokosów. To jest wieloletnia przygoda. Za 545 zł odpowiada polska część portfela, czyli akcje plus ETF na SWIG 80. 360 zł to ETF na akcje z całego świata US, a 241 zł to obligacja. Tak jak mówiłem, wszystko zaczęło wyglądać książkowo, czyli akcje wyprzedziły w zysku obligacje. No i tego należy się spodziewać w dłuższych horyzontach, to znaczy, że akcje będą zarabiały więcej niż obligacja. Jak widzicie na tym wykresie, zysk pnie się regularnie w górę i jest na rekordowym dla tego portfela poziomie. Wartość projektu powolutku oddala się od linii wpłat, chociaż te statystyki najlepiej wyglądają tak po 10, 15 latach. Wtedy widoczna jest już przepaść. No i najciekawszy wykres, czyli porównanie z innymi indeksami. Oczywiście znacząco, bo aż o 16 punktów procentowych wyprzedzamy inflację. Mamy też o 14 punktów procentowych wynik lepszy niż 5%a lokata. O 8 punktów procentowych wygrywamy zaś z najważniejszym przeciwnikiem, arcywrogiem, czyli bardzo podobnym do tej strategii ETFem Vanguard Life Strategy 60 na40, inwestującym 60% kapitału w akcje z całego świata i 40% w obligacje z całego świata. Pozwólcie, że do tego wykresu na chwilę dodam też indeks S&P 500. Co ciekawe, na razie udaje się z nim wygrywać, ale to będzie ciekawe, co powiem. Z góry mogę zagwarantować, że ta strategia z nim po prostu przegra. ze względu na duży udział obligacji. No i właśnie ktoś mógłby powiedzieć, że teoretycznie można zignorować to wszystko i kupować po prostu ten indeks S&P 500. No i generalnie faktycznie jest to całkiem niezły pomysł w długim terminie, ale zauważcie różnicę w zachowaniu tej mojej strategii S&P 500 w tym dniu wyzwolenia Donalda Trumpa. Ogromny spadek S&P 500 i tylko lekkie wachnięcie tej naszej strategii. To właśnie takie momenty testują jakie podejście jest dla nas. Gdybyśmy mieli nie spać po nocach i codziennie stresować się mając 100% kapitału w S&P 500, bo nie jesteśmy w stanie znieść dużych wahań kapitału, to po prostu ten dodatkowy potencjalny zysk prawdopodobnie nie jest tego warty. Dużo lepiej w takim przypadku sprawdzicie to, co proponuję ja, bo prawdopodobnie dużo łatwiej wytrzymać latami z takim bardziej stabilnym wzrostem. Po jakimś czasie i po przeżyciu swojej pierwszej besydzie samemu podjąć decyzję i dopasować te strategie pod siebie. na przykład nieco ograniczając udział obligacji w zamian właśnie za większy potencjał zysku, ale i wyższe wahania. Ja w ogóle absolutnie nie jestem fanem takich sztywnych podziałów. No i miejcie świadomość, że nawet gdybym chciał, to ja niezbyt mogę promować u początkujących inwestowanie 100% kapitału w ETF akcyjny, bo wiem, że z tym ryzykiem w rozumieniu zmienności trzeba się po prostu oswoić, trzeba dać sobie czas, nauczyć się z nim jakoś radzić. Na początku będziecie tak bardzo nieprzekonani i nieufni w stosunku do rynku akcji, że jest duże ryzyko, że przy pierwszym większym spadku albo przestaniecie inwestować, albo machniecie ręką i sprzedacie wszystko i wypłacicie. Dobrze jest więc początkowo zachować ten balans pomiędzy zyskiem a ryzykiem, a dopiero po czasie podejmijmy samodzielną decyzję, na przykład stopniowo zmniejszając udział obligacji na korzyść akcji. No mam nadzieję, że przyjemnie się tego słuchało. W tym odcinku to wszystko. Podsyłajcie go proszę znajomym. Może uda się komuś zmienić życie w takim 20letnim okresie, a dla mnie na starość naprawdę nie będzie większej satysfakcji niż takie wiadomości. Dzięki za oglądanie i słyszymy się bardzo niebawem.
