Ile zarobiłem po 27 miesiącach inwestowania 500 zł? CZY TO DOBRY MOMENT NA START INWESTOWANIA? [Strategia akcyjna i obligacyjna]

Skład portfela inwestycyjnego

Zawód Inwestor 192 000 subskrybentów
30 147 1 606 04/06/2026

27 miesięcy inwestycji 500 zł: czy warto zacząć teraz?

W tym artykule analizuję wyniki inwestycji 500 zł w przestrzeni 27 miesięcy, uwzględniając skład portfela, strategię rozproszenia ryzyka i perspektywy rozwoju. Omawiam konkretne dane: zyski, realokację środków oraz wpływ rynków finansowych na długoterminowy efekt.

  • Obligacje: 40% środków (inwestowane w 10‑letnie obligacje ROT na koncie PKS) – zysk wynoszący 447 zł. Dzięki niskiemu ryzyku i stabilności, te obligacje stanowią poduszkę ochronną.
Zobacz pełną transkrypcję filmu

Mijają 2 lata i cy miesiące od startu tej chyba ostatecznie najbardziej pożytecznej społecznie i przyjemnej serii na tym kanale. Dla mnie to wyjątkowy powód do dumy, bo z tego co przypuszczam to dzięki niej udało się wprowadzić tysiące osób w świat inwestowania, zachowując przy tym taki no rozsądek w podejściu do ryzyka. Przypomnę jeszcze, że ta strategia jest zbudowana tak, aby można było ją zacząć w dowolnym momencie. Jej skuteczność opiera się na zasadach i danych działających nieprzerwanie od dekad. Oczywiście przejściowe efekty mogą być różne w zależności od daty startu, ale w wieloletnim horyzoncie wszystko będzie wyglądać podobnie. Jestem szczególnie zadowolony, bo akurat trafiliśmy z tym projektem w okres, kiedy jak po sznurku realizuje się wszystko, o czym mówiłem do tej pory na tym kanale. To znaczy zysk całego portfela stopniowo przyspiesza. Wypracowanie pierwszego 1000 zł zysku zajęło 18 miesięcy. Drugi 1000 to już tylko 6 miesięcy, a na okolice trzeciego trzeba było czekać 4 miesiące. To też nie jest tak, że to będzie tylko tak wykładniczo przyspieszało. Trzeba już na wstępie pogodzić się z faktem, że prędzej czy później trafimy na przykład na 12 miiesięczny okres spadków na giełdzie, którego nie sposób jest przewidzieć i wtedy ta seria zdobywania kolejnych tysięcy coraz szybciej zostanie po prostu przerwana, ale okresy hossy po prostu trwają dłużej i są mocniejsze. W ogóle ja tutaj też bardzo mocno walczę o to, żebyśmy w Polsce wszyscy zrozumieli, czym tak naprawdę jest ryzyko w strategiach tego typu złożonych, wiecie, z szerokiego koszyka światowych akcji i z obligacji. Powszechnie cały czas się uważa, że tutaj ryzyko to po prostu trwała utrata kapitału, w sensie na giełdzie, na przykład na takiej samej zasadzie, jakbyś kupił budę z kebabem i ten biznes by nie wypalił. sprzedajesz ją później poniżej ceny zakupu i trwale tracisz kapitał na tej inwestycji. W tej strategii ryzyko definiowane jest raczej jako możliwe okresy długich wielomiesięcznych spadków, które jednak prędzej czy później zostaną zrekompensowane przez wzrosty, bo rośnie cała światowa gospodarka, a my mamy właśnie akcje, które powodują ten wzrost światowej gospodarki. Zresztą to bardzo łatwo zrozumieć, kiedy widzicie jak świat szybko ewoluuje, kiedy jesteśmy w trakcie kolejnej niezaprzeczalnej rewolucji technologicznej związanej ze sztuczną inteligencją. Czyli tak prosto mówiąc, dlaczego strategia oparta w jakiejś części na akcjach w długoletnim horyzoncie da z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością zarobić dużo więcej niż lokaty? No bo świadomie bierzemy na siebie tę zmienność i niepewność. Przeciętny człowiek woli, żeby wszystko rosło mu liniowo jak na lokacie czy obligacjach. A my dorzucając do naszej strategii 60% akcji w postaci ETFU bierzemy na siebie długoterminowo szybko rosnący, ale zmienny rynek i właśnie za tę niepewność co do krótkoterminowej przyszłości dostajemy później premię w postaci wyższych stóp zwrotu w takim wiecie w wieloletnim terminie. Powiem szczerze, że ja też byłem na początku zaskoczony jak to działa, bo tak jak wielokrotnie mówiłem już od liceum rozumiałem jak działa prawdopodobieństwo i nigdy nie dotknąłem na przykład bukmacherki czy innych form hazardu, rozumiejąc, że im więcej będę grał, tym większa szansa, że ostatecznie stracę kasę. Odkrycie rynku akcji, gdzie prawdopodobieństwo działa w wieloletnim horyzoncie na moją korzyść, wydawało mi się początkowo zbyt piękne, żeby było prawdziwe, ale ostatecznie okazało się faktycznie działać. Tylko, że no bardzo powoli i z długimi, czasami nawet kilkuletnimi okresami przerw. To co opisałem jest dużo lepszą definicją ryzyka dla takiego globalnego ETFU niż definicja ryzyka, którą my tak naturalnie przyjmujemy. Jeszcze żeby dać wam może jakiś obraz, my przeciętnie rozumiemy słowo ryzyko na takiej zasadzie, że idziesz w góry i ryzykujesz, że spadniesz w przepaść. Tymczasem tutaj ryzyko bardziej by opisywała sytuacja, gdybyś poszedł w góry, ale w pewnym momencie trafiasz na ścieżkę, która bardzo długo biegnie płasko lub w dół. Zaczynasz zastanawiać się, czy to na pewno dobra droga i czy nie zabłądziłeś, ale wszystko, co widziałeś do tej pory, co czytałeś o tej okolicy i o szlakach sugeruje, że prędzej czy później ta ścieżka znowu zakręci w górę, no i dojdziesz na docelowy szczyt. No i dlaczego ja tak o tym wspominam? No celowo w okresach pewnych euforycznych narracji staram się docierać do względnie początkujących i przypominać, że inwestycje to nie tylko liczenie na wysoki zysk, ale także adekwatny do oczekiwanego zysku poziom ryzyka i co najważniejsze ryzyka, które dokładnie jesteśmy w stanie zrozumieć i podejmujemy je świadomie. Już pewnie zauważyliście jak szybko potrafią zmieniać narracje w internecie. Jeszcze rok temu słyszałem, że jestem głupi, że nie inwestuję w Bitcoina. Dzisiaj ci sami ludzie, dotychczasowi eksperci od kryptowalut mówią o spółkach półprzewodnikowych, bo to one są modne i to one potrafią rosnąć po kilkanaście czy kilkadziesiąt procent w ciągu jednego dnia. Ja nie twierdzę, że te wzrosty to bańka i one miały czy mają w dużym stopniu uzasadnienie fundamentalne w tych półprzewodnikach, ale spróbujmy zrozumieć w jakim momencie na rynku akcji jesteśmy i dlaczego cechuje się on dużą nieprzewidywalnością, którą trzeba zaakceptować. No i pomogę wam z tą nieprzewidywalnością jakoś sobie poradzić. Wyjaśnijmy sobie prostymi słowami, dlaczego ostatnio rynki akcji mocno rosną i od czego zależą dalsze wzrosty. Standardowo na przykładzie prawdziwego komentarza, na który trafiłem w internecie i przeczytałem w nim, że obecna hossa to przykład klasycznej bańki napędzanej przez dodruk w warunkach, w których USA przegrywają z Chinami. No i tu mamy masę jakichś takich ogólników, które gdzieś tam się słyszy, które przyciągają wzrok na miniaturkach w internecie i są później bezrefleksyjnie powtarzane. No nie, świat jest trochę bardziej skomplikowany. O ile pod koniec 2021 roku mieliśmy rodzaj bańki wycenowej w niektórych sektorach, co było rzeczywiście napędzane między innymi luzowaniem ilościowym, czyli tak zwanym dodrugiem, tak obecnie w miarę niedawno w Stanach zakończył się odwrotny proces, czyli zacieśnianie ilościowe. Trudno mówić, że teraz trwa tak zwany dodruk na masową skalę w Stanach Zjednoczonych, choć inwestorzy oczekują go w przypadku jakichkolwiek problemów sektora bankowego w USA i pewnie tak się stanie, jeżeli takie problemy się pojawią. Co do wygranych Chin Stanami, no to też jest ogromny ogólnik i trzeba by doprecyzować, co przez to rozumiemy. Jakąś geopolityczną pozycję na świecie, no to być może, ale jeżeli chodzi o wyścig na szczycie tych najnowszych technologii, to trudno się z tym zgodzić. Spółki ze Stanów Zjednoczonych narzuciły nie tylko mordercze tempo, ale ten rozwój jest tak drogi, że nikt inny nie jest w stanie sprostać wzrostowi wydatków inwestycyjnych, na który mogą pozwolić sobie firmy ze Stanów Zjednoczonych. Ja nie mam jakichś specjalnych sentymentów, ale po prostu zamykanie się w jednej określonej narracji jest szkodliwe i prowadzi zawsze do jakichś takich katastroficznych wniosków, które później najzwyczajniej w świecie się nie realizują. Na pewno nie jest to dobra podstawa do podejmowania decyzji na giełdzie. Jak już ktoś by mnie zmusił, żebym jakkolwiek wypowiedział się na temat, o którym nie mam pojęcia i po prostu nie da się go prognozować ze względu na wielość zmiennych, to może bym powiedział, że świat zmierza w kierunku posiadania dwóch mocarstw, przy czym to automatycznie nie musi źle wpłynąć na giełdę. Konkurencja wręcz napędza rozwój technologiczny, czego właściwie cały ubiegły wiek, ale głównie mam na myśli zimną wojnę, jest przykładem. W ogóle te rozważania geopolityczne to też jest trochę taka astrologia dla mężczyzn, bo to jest ciekawe zawsze intelektualnie fajnie się nad tym zastanowić, pewnie też dużo uczy, ale wiecie, na świat ma wpływ tyle zmiennych, że następnego dnia już może być zupełnie inna sytuacja i powinniśmy opierać się na zupełnie innych danych. No dobra, więc dziś jesteśmy w sytuacji, kiedy firmy typu Amazon, Meta, Google, Oracle, Microsoft, czyli tak zwani hyperskalerzy, cały czas zarabiają tony gotówki ze swojej powiedzmy, podstawowej działalności, a jednocześnie inwestują te tony gotówki w cały łańcuszek sprzętu potrzebnego do budowy centrów danych i trenowania modeli sztucznej inteligencji. Pytanie warte setki miliardów dolarów jest następujące: czy i kiedy to zacznie się zwracać? Jeżeli inwestycje w centra danych zaczną stosunkowo szybko i w powtarzalny sposób przynosić konkretny strumień gotówki spółkom inwestorom, to absolutnie nikt nigdy w przyszłości nie powie, że dzisiaj była jakakolwiek bańka. Wręcz będziemy uważać, że dzisiejsze poziomy indeksów były niskie. Od razu powiem, że wśród analityków dziś przeważa właśnie ta narracja. Google niedawno ogłosiło emisję akcji na 80 miliardów dolarów, żeby finansować rozwój AI, co świadczy o tym, że hyperscalerzy dopiero wrzucają piąty bieg w tych swoich inwestycjach. Jeżeli zarządy największych firm dojdą do wniosku, że przekroczyli granicę i kolejne wydatki mają nikłą szansę się zwrócić przez kolejne dekady, no to zobaczymy pełno wpisów na zasadzie, a nie mówiłem i kiedyś obecna sytuacja ma szansę być opisywana jako pęknięcie bańki AI. To był, wiecie, taki ogólny, banalny opis, ale teraz jak działać w praktyce w takich warunkach? Otóż najbardziej racjonalne, co można zrobić to kierowanie się danymi, prognozami analityków, którzy mają bezpośredni kontakt z analizowanymi spółkami. My sprzed kompa w Polsce lepiej tego nie oszacujemy. No i mimo wzrostów kursów, które mieliśmy w ostatnim miesiącu, średnie prognozy zysków dla całych indeksów cały czas wspinają się coraz wyżej. To oznacza, że jeżeli porównamy obecne ceny do właśnie tych jakościowych prognoz, to wcale nie jest przesadnie drogo. Analitycy naprawdę dobrze szacują wzrost zysków na rok czy nawet dwa lata do przodu. Z tym, że trzeba liczyć się z tym, że to są tylko ludzie i nie przewidzą jakichś wydarzeń typu atak Chin na Tajwan. No i ktoś może powiedzieć: "A no właśnie to to, o czym ty w ogóle gadasz, chłopie?" No i tutaj wchodzimy w najważniejszą kwestię, której chciałbym nauczyć naprawdę każdego, czyli wybieranie takich dróg, w których prawdopodobieństwo jest po twojej stronie. Po tym jak Nvidia ogłosiła budowę swojej nowej siedziby na Tajwanie, prawdopodobieństwo takiego atomowego scenariusza, czyli ataku Chin na Tajwan spadło, choć nawet gdyby nie to, to czy warto rezygnować z czegoś wartościowego, co ma większe prawdopodobieństwo, żeby uniknąć tego, co jest dużo, dużo mniej możliwe? w długim terminie moim zdaniem nie warto. No a giełda jest właśnie taką długoterminową maszyną do ustawiania się po dobrej stronie prawdopodobieństwa. Jeżeli kupujemy taki szeroki ETF regularnie, to prędzej czy później, może nawet dzisiaj trafimy na okres, kiedy zmaterializuje się jakiś zły scenariusz, którego nikt nie był w stanie przewidzieć. Ale powtarzając setki razy proces, w którym długoterminowe kilkunastoletnie prawdopodobieństwo sukcesu wynosi 9899% i opierając się na prognozach, które powodują, że to prawdopodobieństwo jest tak wysokie, no po prostu działamy racjonalnie. Jeżeli nawet przy założeniu bardzo optymistycznych prognoz zrobi się na giełdzie bardzo drogo w zestawieniu z historią, na przykład prognozy już przestaną rosnąć, a akcje będą bardzo szybko rosnąć dalej, no to ja o tym wtedy wyraźnie powiem. W tej strategii i tak będę inwestował co miesiąc, zupełnie nie spekulując, ale w swoim portfelu takim prywatnym przestanę wtedy prawdopodobnie na jakiś czas dopłacać do Stanów Zjednoczonych, a skupię się na spółkach z polskiego parkietu, bo po prostu część z nich naprawdę dobrze rozumiem. Do takiego scenariusza, jak coś jest bardzo daleko, więc tak mówię w razie czego. Podsumowując, nikt wam nie powie kiedy dokładnie skończy się hossa, ale ludzie, którzy bazują na danych i właśnie kierują się podobnymi długoterminowymi założeniami do mnie, raczej będą przyznawać, że prognozy przyszłości poprawiły się na tyle, że faktycznie mimo szczytów na indeksach nie jest ekstremalnie drogo. No dobra, ale mimo mojego prywatnie utrzymującego się pozytywnego nastawienia i do globalnych dużych firm, i do polskich małych i średnich spółek, ta strategia ma być przyjazna dla początkujących, bo dopóki nie przyjdzie rzeczywista besa, to wszystko, co tu mówię o psychologii pozostanie niestety tylko teorią w tym odcinku. Znów więc w 100% zgodnie z założeniami wrzucam 200 zł, czyli 40% budżetu w polskie akcje Skarbu Państwa Edo. Ostatnio na spacerze słuchałem jednego z materiałów na kanale Investomat i autor potwierdził też moje przypuszczenia i dotychczasową wiedzę, że to 2% marży ponad inflację zaszyte w naszych 10letnich obligacjach to wręcz instrument trudny do znalezienia na skalę świata. To znaczy tutaj przy przytłaczająco niskim ryzyku równoznacznym z upadkiem całego państwa dostajemy pewne zabezpieczenie środków przed inflacją. ani lokaty, ani konta oszczędnościowe, ani inne typy obligacji nie dadzą wam nigdy takiej gwarancji. Dlatego to jest super instrument, żeby w ogóle zacząć swoją przygodę z inwestowaniem. I nawet jak macie, nie wiem, 12, 13letnie dziecko, czy wasze dziecko dostało kasę na komunię, no to można mu za jego zgodą i wspólnie z nim wpłacić pieniądze na takie obligacje i co jakiś czas obserwować, jak one sobie tam z dnia na dzień rosną, a później w drugim roku odsetki są kapitalizowane i nowe oprocentowanie jest obliczane na bazie właśnie tych 2% plus inflacja. Ja wiem, że mówi się często rodzicom, że o wszystko powinni zadbać, ale myślę, że akurat tematy finansowe to jest coś, co powinno mieć wysoki priorytet w tym wszystkim. No ale zdecydujecie sami. Zysk z części obligacyjnej to 447 zł i uzbierało się tu już 6450 zł, co jak na ponad 2 lata wpłat po 200 zł stanowi całkiem przyjemną poduszkę bezpieczeństwa. Ja te swoje obligacje kupuję na koncie w PKSa i polecam, bo to wygodne konto. Jeżeli zdecydujecie się je założyć, to ewentualnie można skorzystać z mojego linku pod nagraniem. Tam jest taka promka, że można otrzymać 300 zł po spełnieniu jakichś tam warunków dotyczących wpłaty na to konto i płatności kartą. Ale jak nie chcecie karty, można jej w ogóle nie brać i wtedy to konto jest darmowe bez żadnych tam tych wszystkich cyrków. Potem klikamy oferty i wnioski inwestycji oszczędności i tu zakłada się darmowy rachunek rejestrowy do zakupu obligacji. Dla beneficjentów 800 plus jak zwykle lepiej wyjdzie podobne konto w PKBP i kupno 12letnich obligacji ROT. One są troszkę lepsze od tych 10oletnich. No dobra, to teraz ta ciekawsza część akcyjna. No to przede wszystkim zgodnie ze strategią wrzuciłem kolejne 150 zł WTF i USQ, czyli koszyk akcji z całego świata. W tym koszyku największy udział stanowią największe pod względem wartości firmy. Im bardziej rośnie ich wartość, tym więcej ważą w ETFie. To siłą rzeczy sprawia, że stopniowo mamy tu coraz większą ekspozycję na te wszystkie trendy związane ze sztuczną inteligencją, ale z drugiej strony mamy zabezpieczenie, że kiedy w przyszłości zaczną radzić sobie lepiej inne sektory lub inne gospodarki, to nie będziemy musieli zastanawiać się, czy cokolwiek zmieniać. Wszystko jest już w środku ETFU. To z jednej strony zmniejsza ekspozycję na te najbardziej modne sektory, porównując ZTFEM na przykład na amerykański indeks technologiczny NASDAQ 100, ale z drugiej gwarantuje mniejsze wahania i mniejsze spadki kapitału w czasie bessy. Myślę, że to cały czas jest dobry wybór. Najwyżej za parę lat sami zdecydujecie, czy skręcić w bardziej zmienną strategię dowarzając technologia lub inny dominujący wtedy sektor czy może w bardziej bezpieczną stronę zwiększając udział obligacji. Nie mam dziś żadnego problemu, żeby dokonać kolejnego zakupu na historycznym szczycie tego ETFU. Im dłuższą mamy historię takich plusików, tym łatwiej dokonywać kolejnych zakupów. No bo wiemy, że ten pojedynczy zakup już nie podwyższy mocno naszej średniej ceny i nawet jak trafimy na lokalny wielomiesięczny szczyt, to będzie wszystko spoko. To jest jedyny taki psychologiczny problem, że ktoś kto zaczyna dzisiaj może mieć inne odczucia co do tej strategii przez jakiś czas. W wieloletnim terminie jednak wszystko się ponownie uśredni i nasze odczucia niezależnie od czasu, w którym zaczęliśmy, czy na szczycie hossy, czy w dołku Bessy zaczną się stopniowo do siebie zbliżać. Już przechodzę do polskiej części portfela i podsumowania wszystkiego, ale jeszcze przypomnę, że do inwestowania potrzeba jest właśnie dwóch narzędzi: konta do zakupu obligacji i konta do zakupu akcji ETFów. No i jeżeli chodzi o to drugie, to polecam XTB. To jest polska firma i wieloletni partner tego kanału. To konto jest przede wszystkim bardzo tanie i wygodne. Mamy tu dostępne konta emerytalne IKE XE. IKE powinien mieć każdy, bo nie ma żadnych przeciwwskazań. Wszystkie potrzebne linki jak zwykle zostawiam w opisie. Będą tam też instrukcje używania tego konta. Pamiętajcie, żeby przypadkiem nie kliknąć w instrument z dopiskiem CFD, jeżeli chcecie kupić ETF. No to ja już wracam do materiału, dziękując za wszelkie przejawy wsparcia mojej działalności. Dobra, trzecia część, czyli 150 regularnie wpłacany na polską giełdę. Pierwotnie planowałem budować te części tylko z pojedynczych spółek, ale jak pewnie pamiętacie, od kilku miesięcy kupowałem ETF na SWIG 80. No teraz jednak obiecałem wrócić do zakupów pojedynczych spółek i do portfela trafia wcześniej już posiadana spółka, czyli jedna akcja synektiku. Natomiast zamykam mikroskopijną pozycję na Withenie, który fundamentalnie po prostu nie poszedł w zakładanym przeze mnie kierunku. W tym portfelu będę zwlekał ze wszelkimi spekulacjami, ale od czasu do czasu po prostu trzeba uciąć te spółki, w których nie sprawdziły się nasze założenia. Wracając do nowego zakupu. Synek to spółka, która między innymi dystrybuje roboty medyczne Da Vinci, no i inne roboty i zarabia tym więcej, im więcej wykonywanych jest zabiegów tymi robotami. Niedawno spółka rozpoczęła działalność operacyjną na Ukrainie. Polecam przejrzeć sobie prezentacje wynikowe tej firmy. No tak, najłatwiej będzie zrozumieć kluczowe wskaźniki. Prosto mówiąc, im więcej sprzedanych robotów, tym więcej zabiegów tymi robotami, tym więcej materiałów zużywalnych sprzedaje Synek i tym więcej zarabia. Wydatki około medyczne siłą rzeczy będą rosły w naszym regionie wraz ze starzeniem się społeczeństwa. Więc przy okazji to jest taka branża, którą lubię i się jej przyglądam w kontekście inwestycji na długie lata do przodu. Po bardziej specyficzne informacje co do pojedynczych spółek zapraszam do oglądania mojej serii publicznego portfela, bo tam regularnie omawiam wyniki czy ważne informacje dla spółek. Wracając jeszcze do ETFU na SWIG 80, to nie zmienia się moje pozytywne podejście do naszego indeksu małych spółek. Zresztą on ostatnio zachowywał się naprawdę dobrze i ustanowił swój historyczny szczyt. Jeżeli ktoś chce mieć ekspozycję na polską giełdę, a nie chce wybierać pojedynczych spółek, to tak długoterminowo ten Ewig cały czas wydaje mi się spoko. historyczny zachowywał się świetnie i tu zwykle jest właśnie najwięcej spółek, które mocno korzystają z tych wszystkich programów unijnych i wydatków rządowych na infrastrukturę, transformację energetyczną czy obronność, czyli no wszystkie takie konieczne wydatki dla Polski. Ten ETF u brokerów można znaleźć pod tickerem ETF BS80TR. W ogóle w razie czego ja tę 30% część celowo zostawiłem dla kogoś, kto chce sobie w miarę bezpiecznych warunkach poeksperymentować i zobaczyć czy inwestowanie w pojedyncze spółki jest dla niego. Można równie dobrze za 40% kupować sobie obligacje, a za 60% ETF na akcje z całego świata i to też jest rozsądna wręcz taka klasyczna strategia. No dobra, to podsumujmy jak się to wszystko zachowywało. Jeszcze będzie krótka, ale ważna wstawka psychologiczna. Obecna wartość portfela to 17870 zł, a zysk to już 286 zł. To jest kapitał dopłacany co miesiąc, więc tutaj stopy zwrotu mierzy się metodą TWR, czyli waży się ją czasem inwestycji. To daje 37% stopy zwrotu po ponad dwóch latach. Natomiast no cały czas trzeba pamiętać, że trwała hossa. Tak, żeby to prościej zobrazować, no to ta stopa zwrotu informuje, że gdybym na samym starcie wpłacił tu od razu 100 000 zł, to dzisiaj przy takim zarządzaniu portfelem byłoby z tego 13700 zł. to znacząco więcej niż wszelkiego rodzaju lokaty. W dłuższym terminie nie oczekiwałbym aż tak wysokich stóp zwrotu, ale ciągle dobrych przy ograniczonym ryzyku jakichś ogromnych obsunięć kapitału. Same obligacje wygenerowały 447 zł zysku. Świetnie radził sobie ETF i USQ na akcje z całego świata. No i on odpowiada już za 1100 zł zysku. No a najlepsza cały czas pozostaje ta polska część, z czego jestem bardzo zadowolony i dumny. I tutaj mamy 1300 zł zysku. Wzrost akcji spowodował spadek udziału obligacji w całym portfelu do 36%. Ja tak jak mówiłem nie będę tego rebalansował i dam akcjom naturalnie zwiększać udziału w portfelu. Natomiast trzeba mieć świadomość, że wtedy w czasie besy to też przełoży się na troszkę większe spadki niż w przypadku utrzymywania takiego sztywnego podziału. 60% akcji, 40% obligacji. Wykres zysku jest w okolicach swojego szczytu i mocno zbliża się do 3000 zł. No i tak jak mówiłem ostatnio widać, że zaczyna się już rysować taka delikatna parabola. To znaczy, że wraz z kolejnymi dopłatami i organicznymi wzrostami akcji ten zysk będzie miał tendencję do przyspieszania w długim terminie. Do projektu wpłaciłem 15000 zł, czyli tam pewnie 30 x 500, a jego wartość to 17870 zł. No i porównanie z innymi indeksami. Przede wszystkim bardzo mocno wygrywamy z inflacją i z hipotetycznymi 5%mi lokatami. Wygrywamy też z takim porównywalnym ETFem, czyli takim inwestującym 60% w akcje i 40% w obligacje. To jest ta czerwona linia. No ale zauważcie, że zaczynają doganiać nas indeksy w 100% akcyjne, co było przeze mnie oczywiście przepowiadane. Taka jest natura rynku, a ja chcę wam to pokazać, żebyście później mogli już coraz bardziej świadomie podejmować swoje własne decyzje. Oba te indeksy akcyjne cechują się wyższą zmiennością i wyższymi obsunięciami niż nasza strategia. To w długim terminie daje wyższe stopy zwrotu, ale u początkujących jest zawsze stresujące, a w skrajnych przypadkach kończy się niestety sprzedażą takich akcji na stracie i zniechęceniem do inwestowania. Póki jest hossa, to każdy powie: "No to ja wolę 100% akcji". Spoko, wasza decyzja, ale może lepiej poczekać na pierwszą większą besę, póki nie dysponujemy jeszcze dużym majątkiem, zobaczyć jak to wygląda, no i dopiero bogaci w doświadczenie podjąć konkretne decyzje. Ja tu nic nie będę sugerował. Chcę wam pokazać jak to wygląda po prostu w rzeczywistości i z jakimi problemami, plusami i minusami mierzy się jaki typ strategii. W ogóle ten kanał opiera się o założenie, żeby pokazać wszystkie możliwe racjonalne strategie i ichy i minusy. Ja dzisiaj prywatnie mam 100% akcji. Nie mam tak prywatnie poza tym portfelem obligacji, ale wynika to ze specyficznej sytuacji życiowej, w której mogę sobie na to pozwolić. No mimo wszystko i tak cały czas pozostajemy ponad tymi indeksami akcyjnymi, co po ponad dwóch latach hossy jest naprawdę dużym sukcesem tego portfela zważywszy na 40% udział obligacji w portfelu. No i jeszcze taka krótka prośba, czy wzmianka psychologiczna. Tutaj widzicie jak zachowują się różne strategie inwestycyjne, jakie niosą ze sobą szansę ryzyka i niedogodności. Jeżeli świadomie wybieracie jakieś podejście, to zawsze będą momenty, gdzie ono będzie radzić sobie lepiej lub gorzej od reszty rynku. Musicie wyrobić sobie na to odporność, bo ja już przez lata zdążyłem doświadczyć, jak kończyli ludzie, którzy byli absolutnie przekonani, że ich akcje będą rosły tylko do nieba i wyśmiewali innych, którzy sobie spokojnie inwestowali, realizując założoną strategię. Prośba jest taka, żeby raczej w taki sposób nie próbować wyśmiewać czy wpływać na strategię innych osób, bo za każdą kryje się ktoś inny z trochę inną sytuacją, doświadczeniem i odpornością psychiczną. Ja nie chcę być przedszkolanką, więc nie odbierajcie tego jako jakiegoś moralizowania. Bardziej mówię o tym, żeby mieć świadomość, że każdy się z tym styga i każdy ma podobne problemy. Dla własnego dobra porównujcie się do siebie z przeszłości i ewentualnie do takiej średniej społeczeństwa i to nie tylko w inwestycjach. Wtedy się okaże, że samo to, że inwestujecie i zarabiacie ponad inflację stawia was w czołówce społecznej pod względem zarządzania finansami. W internecie zawsze znajdzie się ktoś, kto w danym okresie zarabia więcej lub radzi sobie z czymś lepiej. Jeżeli ktoś potrafi, to pewnie najlepiej się od tego całkowicie odciąć, bo to już nie jest głupie gadanie, tylko ja realnie widzę, że to miewa wpływ na decyzję ludzi. Trzeba też pamiętać, że jeżeli dziś macie niewielki kapitał i dopiero go sobie regularnie zbieracie z pracy, to jeśli nawet dzisiaj zarobicie 200% w rok, co jest teoretycznie możliwe, ale ekstremalnie ryzykowne i rzadkie, to ten fakt nie zmieni waszego życia. Bardziej dążyłbym spokojnie do momentu, kiedy kwota, która stanowi to dzisiejsze 200% wzrostu, zamieni się w tygodniowe standardowe wahania waszego portfela. Właśnie też po to zostawiam w tej strategii 30% na jakieś ewentualne własne pomysły szalone, żeby móc nauczyć się na własnym doświadczeniu czy własnych błędach, czego nie życzę, we w miarę taki kontrolowany sposób. W tym odcinku to wszystko. Zachęcam do podsyłania tej serii znajomym i rodzinie, bo mam wrażenie, że to co przedstawiam to filozofia, która może pomóc wielu osobom poukładać finanse i wiedzę finansową. W tej serii słyszymy się już za miesiąc, być może już z mocniejszym przebiciem granicy 3000 zł zysku. Ja życzę samych udanych inwestycji i do usłyszenia już niebawem. Cześć. Yeah.

Przewijanie do góry