IRAN: Jedna decyzja dzieli nas od walk na lądzie. Ceny ropy mogą WYSTRZELIĆ o 100%! [Korekta półprzewodników i ropa]

Tygodniowy przegląd rynków – kluczowe wydarzenia

W materiale Michał Fitz omawia najważniejsze zdania z minionego tygodnia na rynkach finansowych. Skupia się na korekcie sektora półprzewodników, gdzie spadki notowań Microna, Intela, AMD oraz SK Hynix były wynikiem nasilających się obaw o eskalację konfliktu USA–Iran.

Omówione zostają także gwałtowne wzrosty cen ropy Brent i WTI, które w pierwszych dniach tygodnia przyrosły niemal 12%, a analitycy wskazują na możliwe dalsze wzrosty do nawet 200 USD za baryłkę w przypadku blokady cieśnin Ormus i Bab Al‑Mandab.

Prezentowane są wyniki finansowe TSMC, które mimo rekordowego zysku netto (+77% r/r) nie zatrzymały spadku akcji ze względu na ogólną presję na sektor chipów. Dodatkowo omawiane są plotki o przejęciu PayPala przez Stripe i Advent International oraz ostatnie ruchy na polskim parkiecie – wzrost Allegro o niemal 10 % i Żabki o 11 % po informacjach o możliwym przejęciu przez sieć 7‑Eleven.

  • Analiza wpływu napięć geopolitycznych na surowce energetyczne.
  • Szczegółowy przegląd wyników kwartalnych czołowych producentów chipów.
  • Omówienie potencjalnych scenariuszy przejęć w sektorze płatności cyfrowych.
  • Komenty dotyczące polskich spółek WIG20, WIGB oraz sektora bankowego.

Materiał stanowi obiektywne podsumowanie wydarzeń, bez rekomendacji inwestycyjnych, i jest adresowany do inwestorów poszukujących aktualnego kontekstu makro‑ i mikroekonomicznego.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Sytuacja na rynku się komplikuje i to delikatnie mówiąc. Przez minione miesiące spółki półprzewodnikowe zaliczały niebywały rajd. Cytując tekst popularnej piosenki można byłoby wręcz powiedzieć, że były rozpędzone prosto w stronę słońca i zatracone w sobie tak bez końca. Niestety ten piękny czas niczym cytowana piosenka Eweliny Lisowskiej zdaje się już być melodią przeszłości. Na rynku trwa poważna korekta tego sektora, której nie mogą przerwać nawet bardzo dobre informacje, które spływały z biegiem tygodnia. Kto ucierpiał najbardziej? Szczegółowo omówimy to sobie w dzisiejszym rynkowym alercie. A koniec rajdu półprzewodników nie jest jedynym problemem, z którym teraz mierzą się rynki. Znów w górę idą ceny ropy, bo Iran i USA rozkręciły swoje militarne zapędy najbardziej od początku wojny. Co gorsza, pod uwagę brane są kroki, które doprowadziłyby do eskalacji wojny do skali, której jeszcze nie obserwowaliśmy. Możliwe jest jeszcze większe sparaliżowanie światowego handlu drogą morską. Wykluczyć nie można też wkroczenia wojsk lądowych. Donald Trump ma te opcje poważnie analizować. Taki rozwój zdarzeń oznaczałby wystrzał cen ropy, którego tym razem może się już nie udać spacyfikować tak jak miało to miejsce w ostatnich miesiącach. Wszystko przez jeden czynnik, o którym również dzisiaj opowiem. Oczywiście nie zabraknie też informacji z naszego rodzimego parkietu giełdowego. Tym bardziej, że działo się sporo. Jednego dnia banknotowanie rozbiło Allegro, a później Żabka. Druga ze spółek pojawiła się zresztą nawet na nagłówkach światowych mediów. Dlaczego? Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat, poświęć mi najbliższe 20 minut. Zapraszam na materiał. Cenisz przejrzystość w finansach? Crowdlanding ze szwajcarską platformą MCLIAR to prosty mechanizm. Finansujesz pożyczki dla europejskich firm i co miesiąc zarabiasz na odsetkach. Na stronie widzisz pełne statystyki spłat i wyniki projektów w czasie rzeczywistym. Bezpieczeństwo kapitału wspiera szwajcarski scoring oraz zabezpieczenie pożyczek nieruchomościami lub innymi aktywami. Sprawdzaj fakty, a nie wierz tylko w marketing. Kliknij link w opisie i odbierz 3% cashback przez pierwsze 90 dni. Partnerem odcinka jest również Investing, z którego narzędzi sam na co dzień korzystam i uwaga, do którego możesz dołączyć już teraz, bo jest fenomenalna oferta. Możesz uzyskać dostęp do narzędzi AI od investingu z 60% rabatem. 60%. A przez to, że skorzystasz z tej promocji, z naszego linku w opisie, to zaoszczędzisz jeszcze dodatkowe 15%. Ja nazywam się Michał Fit. Złych widzów proszę o łapkę w górę. Jeżeli nie chcesz, żeby ominęły cię rzeczy ważne dla twoich finansów, to koniecznie dołącz do grona ponad 100 000 subskrybentów naszego kanału. A jeżeli szukasz wartościowych analiz, to zapraszam do zapisywania się na nasz FX Magowy inwestycyjny newsletter. Link znajdziesz w opisie. Ten tydzień na rynku akcji, przynajmniej tym amerykańskim, zaczął się naprawdę nieciekawie. Spółki z głównych sektorów technologicznych zaliczały spadki, przez co cały indeks S&P 500 osunął się o niecały 1% względem zamknięcia z ubiegłego piątku. Jak zauważają analitycy, główną przyczyną były rosnące obawy inwestorów dotyczące eskalacji wojny na linii USA i Iran. Przez ostatnie dwa miesiące konflikt był wygaszony, dzięki czemu rynek nieco uodpornił się na delikatne wahania nastrojów obydwu stron. Jednak przez ostatni tydzień nie padały już tylko mocne słowa. Znów zaczęły spadać bomby i to w ilości porównywalnej do tej z początku konfliktu. Więcej o tym rozwoju zdarzeń jeszcze dziś opowiem. Na razie skupmy się na tym, jak wpłynął on na giełdę. O spadku notowań S&P 500 już mówiłem. Nawet bardziej osunął się mocniej skoncentrowany na technologii Nasdaq Composite, którego notowania w poniedziałek poleciały w dół około 1,5%. Gwiazdą tej sesji, ale niestety spadającą było SK Hyenix. Koreański gigant w ubiegły piątek wszedł także na amerykański rynek akcji i zanotował całkiem udany debiut. Pierwsza sesja zamknęła się na wzroście rzędu 13%. Jednak w wyniku obaw, o których wspomniałem, doszło do wyprzedaży akcji spółek z sektora infrastruktury AI i mocno ucierpiał na tym właśnie koreański producent. Jego akcje na rynku w USA potaniały o 9%, a nastroje te nawet mocniej udzieliły się rodzimym inwestorom z Azji. Na giełdzie w Seulu akcje SK Henix potaniały o aż 15%. Co ciekawe, była to najgorsza sesja giełdowa w historii spółki. Jak wspomniałem nie taniała tylko ta jedna spółka, a cały sektor. O wartości rzędu od 4 do 6% pospadały też kursy Microna, Intela oraz AMD. W tamtym momencie inwestorzy przygotowywali się na naprawdę nieciekawy tydzień. Nikt nie spodziewał się bowiem makroekonomicznej niespodzianki, która miała dopiero nadejść. O co chodzi? Otóż we wtorek o godzinie 14:30 niedługo przed startem sesji opublikowano dane dotyczące amerykańskiej inflacji. Szerzej te kwestie w swoim środowym materiale omówił mój redakcyjny kolega Przemysław Tabor. Zachęcam do tego, by ten film sobie nadrobić. Niespodzianka okazała się ważnym sygnałem dla inwestorów, bo pokazała, że makroekonomiczne fundamenty okazały się odporniejsze na szok w postaci wojny na Bliskim Wschodzie niż pierwotnie się wydawało. Dzięki temu notowania indeksów we wtorek odrobiły część spadków z poniedziałku. W środę sprawy znów zaczęły się komplikować, szczególnie dla sektora półprzewodników. Krótki inflacyjny rajd zdołał odwrócić korektę tylko na jeden dzień. Na przykład mikron na przestrzeni środowej i czwartkowej sesji poleciał łącznie o 12%. SK Hyenix w czwartek niemal powtórzył tę fatalną sesję z poniedziałku. W zasadzie bliźniaczo słabą sesję miał wtedy Samsung. Jak można łatwo wywnioskować spadki tych dwóch spółek potężnie wpłynęły na koreańską giełdę. A żeby tego było mało, ta w czwartek otrzymała jeszcze jeden cios i to z własnego podwórka. Tamtejszy Bank Centralny podjął pierwszą od trzech lat decyzję o podwyższeniu stóp procentowych. Poziom podniesiono o 25 punktów bazowych do 2,75%. To oczywiście oznacza droższy pieniądz, na co indeks Cospi już i tak obciążony wyprzedażą półprzewodników zareagował bardzo wyraźnie. Jego notowania w trakcie czwartkowej sesji spadły o blisko 7%. Niewykluczone, że koreański bank centralny będzie dalej komplikował wzrost lokalnej giełdy, bo decydenci zostawili sobie furtkę do kolejnych podwyżek. Bank ostrzegł, że dojdzie do nich, jeśli inflacja i inne ryzyka finansowe w najbliższym czasie nie osłabną. W środę pojawiły się też doniesienia zwiastujące potencjalne wyjście PayPala z giełdy. Dlaczego spółka, która swego czasu zrewolucjonizowała system płatności cyfrowych, miałaby zniknąć z publicznego rynku akcji? Otóż Reuters w środę opublikował informacje, według których spółka otrzymała ofertę przejęcia. Wspólnie wystosować ją miały firma Stripe, która również operuje w sektorze płatności oraz fundusz Advent International. Oferta przejęcia ma opiewać na 53 miliardy dolarów, co przekłada się na około 60,5 dolara za akcję. Warto zwrócić uwagę na fakt, że jest to spora premia wobec rynkowej ceny. Ta z oferty była bowiem o 28% większa względem te wtorkowego zamknięcia. Naturalnie w środę akcje próbowały doskoczyć do tego poziomu cenowego. Ostatecznie zatrzymały się w okolicach 54 $arów za sztukę, a w czwartek jeszcze nieznacznie podrożały. Jak podaje źródło, decyzja ze strony spółki jeszcze w tej sprawie nie zapadła, ale niedługo powinno do niej dojść. Zarząd ma w celu jej omówienia spotkać się 20 lipca. Jeśli propozycja zostałaby przyjęta i potem nie została w żaden sposób zablokowana, mielibyśmy do czynienia z jednym z największych wykupów z giełdy w historii. Rekordem, no jeszcze nie do końca zatwierdzonym, pozostaje zeszłoroczna transakcja, w ramach której doszło do wykupu Electronic Arts. Jej wartość jest wyceniana na 55 miliardów dolarów. ma zostać sfinalizowana na początku przyszłego roku. Zanim PayPal i Electronic Arts zdążą jednak zniknąć z giełdy, na amerykańskim parkiecie pojawi się nowy poważny zawodnik. Chodzi o Antropic, czołową spółkę z sektora AI odpowiedzialną za chatbota Clud. To, że firma przygotowuje się do swojego debiutu giełdowego zostało potwierdzone już kilka tygodni temu. Teraz jednak na jaw wyszły bardziej szczegółowe informacje, do których dotarł Bloomberg. Te wskazują, że przygotowania antropik do IPO ruszyły z kopyta. Według doniesień banki prowadzące ofertę już mają umawiać się na spotkania z inwestorami. Spółka chce bowiem ze wszystkim wyrobić się do października. Jak informuje źródło, to na wtedy planowany jest debiut spółki. Jeśli po drodze nie wydarzy się nic niespodziewanego, to Antropik wejdzie na giełdę przed swoim głównym rywalem, Open AI, odpowiadającym za czata GPT. Pierwotnie spółki ścigały się o to, która pierwsza wyjdzie z ofertą publiczną, ale ostatecznie raporty finansowe drugiej z nich zmusiły ją do tego, by jeszcze się trochę wstrzymać. Obecnie debiut Open AI planowany jest na wiosnę przyszłego roku. Swoją drogą nawet bez debiutu Open AI i przed debiutem Antropic już możemy mówić o bardzo bogatym roku pod względem IPO. Jak zauważyli analitycy Bloomberga, wolumen zebranego w debiutach kapitału już jest największy od 2021 roku, a przecież minęła dopiero połowa bieżącego roku. Jak widać na tym wykresie, debiutujące spółki łącznie zebrały już 227 miliardów dolarów od inwestorów. Za nieco ponad 1/3 z tego jest odpowiedzialna tylko jedna spółka SpaceX, która przed kilkoma tygodniami zaliczyła największy debiut w historii. Pompa była ogromna, ale póki co rynek brutalnie ją weryfikuje. Niedawno cena akcji spółki pierwszy raz spadła poniżej ceny otwarcia z debiutu, czyli poniżej 150 $ar za sztukę. No i na tym zjazd się nie skończył. W połowie tego tygodnia cena na moment zleciała poniżej 135 $arów, czyli poniżej poziomu ceny IPO. to znaczy tej, po której akcj oferowano inwestorom instytucjonalnym. Dlaczego tak się stało? Najświeższą przyczyną jest konkurencja z Chin. 10 lipca Chińczycy przeprowadzili udane testy swojej rakiety wielokrotnego użytku, skutecznie dokując ją po starcie w sieci specjalnych lin. Sami zobaczcie jak to wyglądało. To złe wiadomości dla SpaceX, bo oznaczają, że reszta świata nadgania jego technologię i też potrafi skutecznie wytwarzać rakiety wielokrotnego użytku. Kosmicznej spółce w odbiciu na giełdzie miał pomóc jej własny test rakietowy. Na czwartek zaplanowano testowy start projektu Starship. To ta rakieta, która ma w przyszłości zabrać ludzi na Marsa. Niestety zamiast sukcesu mieliśmy kolejne fiasko. Choć wszystko było przygotowane do startu, silniki zawiodły przy zapłonie, przez co test przeniesiono na najbliższe dni. Na platformie Excom poinformował o tym sam Elon Musk. W efekcie tych komplikacji akcje SpaceX w handlu pozasesyjnym potaniały jeszcze bardziej. Wówczas cena za sztukę dobiła nawet do 126 $ar, przez co akcje były niemal dychę tańsze niż w IPO. W tym tygodniu inwestorzy otrzymali kilka istotnych raportów finansowych. Te, które dotyczyły czołówki sektora bankowego zostały omówione już w środowym alercie, który podrzucałem wcześniej w tym materiale. W nocy z środy na czwartek pojawił się jeszcze jeden istotny dla rynku raport. Mowa o wynikach TSMC, czyli czołowego producenta chipów AI. Raport pojawił się w trudnym dla sektora momencie, bo w środku półprzewodnikowej wyprzedaży, o której wspomniałem wcześniej w tym materiale. Jak więc w tym niełatwym środowisku poradził sobie TSMC? Spółka pobiła oczekiwania analityków w zasadzie na każdej istotnej płaszczyźnie. Większe od konsensusu były zysk, przychody, zysk na akcje oraz marża. Szczególne wrażenie mógł zrobić zysk, który przebił konsensus o aż 12% i oznaczał wzrost aż 77% w ujęciu rocznym. Warto jednak nadmienić, że był tak dobry, bo został jednorazowo zniekształcony. W jaki sposób? Otóż na zysk netto spółki pozytywnie wpłynął jednorazowy zysk wynikający ze sprzedaży i przeszacowania akcji Vanguard International Semiconductor. Jak zauważyli analitycy, gdyby nie ta kwestia, zysk również przebiłby konsensus, ale już tylko o około 2%. Co więcej, TSMC ogłosiło, że zainwestuje dodatkowe, okrągłe 100 miliardów dolarów w Arizonie, by sprostać ogromnym wymogom popytowym ze strony klientów. Na tym zresztą nie koniec ważnych ogłoszeń spółki. Ta poinformowała także o zrewidowaniu w górę prognozy przychodów na bieżący rok. Wcześniej oczekiwano, że ten wzrośnie o nieco ponad 30% w ujęciu rocznym, a teraz mowa już o nieco ponad 40% wzrostu. Mało tego, TSMC oznajmiło, że podniosło też widełki dotyczące wydatków inwestycyjnych. Te wynoszą teraz między 60 a 64 miliardy dolarów wobec wcześniejszego przedziału 5256 miliardów dolarów. Bijące konsensus wyniki cała masa nowych pozytywnych ogłoszeń. Wydawać by się mogło, że po czymś takim kurs TSMC musi iść tylko w górę. Tymczasem obrał kierunek odwrotny. Na kolejnej sesji akcje potaniały o około 2,5%. To pokazuje jak silna była korekta całego sektora. była w stanie przeważyć nawet tak dobry raport. W przeciwieństwie do giełdowych indeksów, które najpierw poleciały, by potem się odbić, ceny ropy na rynku surowców w tym tygodniu zmierzały niemalże tylko w jednym kierunku, na północ. Wzrost miał miejsce szczególnie w pierwszej połowie tygodnia. W drugiej sytuacja nieco się ustabilizowała. Wszystko przez wyraźną eskalację na Bliskim Wschodzie. Stany Zjednoczone nie tylko bombardują irańską infrastrukturę, ale także ponownie blokują tamtejsze porty. Iran nie pozostaje dłużny atakując amerykańskich sojuszników w regionie, a także niektóre tankowce. W efekcie przez poniedziałek i wtorek cena za baryłkę ropy Brand skoczyła o blisko 12%. Podobny ruch wykonała ropa WTI. Podrożał też gaz. W pewnym momencie cena za 1 megwhz rynku europejskim doszła do 54 €. Ostatnim razem tak wysoko była w marcu, gdy rynek przeżył szok związany z wybuchem wojny. To kolejny dowód na to, że tak naprawdę wróciliśmy do punktu wyjścia. A niestety sprawa może rozlać się jeszcze szerzej, mocno uderzając w rynek surowców energetycznych. Jak informował Reuters, irański reżim ma na poważnie zakładać blokadę drugiej cieśniny Bab Almandab, która znajduje się po przeciwnej stronie półwyspu arabskiego. O tutaj Iran miałby do tego wykorzystać jedną ze swoich zaprzyjaźnionych bojówek jemeńskich Huti, którzy już wcześniej utrudniali przepływ statków w tym regionie, mszcząc się za bombardowania w strefie Gazy. Cieśnina BAP Almandap jest szalenie istotna z dwóch powodów. Po pierwsze wszystkie statki handlowe, które przepływają do Europy przez kanał sueski, muszą najpierw przepłynąć przez BAB Almandab. Po drugie, w ostatnim czasie cieśnina stała się jeszcze istotniejsza dla rynku ropy, bo niektóre kraje regionu, głównie Arabia Saudyjska, zaczęły swoją ropę eksportować właśnie tamtędy z drugiej strony półwyspu, by ominąć blokadę cieśn Ormus. Gdyby tę ścieżkę odcięto, kolejnej alternatywnej drogi morskiej już by nie było. O tym, jak istotna jest to cieśnienia dla światowego handlu, niech świadczy ten wykres z badania, które przeprowadził The Economist. Medium postanowiło wyliczyć jak dotkliwe dla światowego handlu byłyby blokady poszczególnych cieśnin. Jak widać po zaprezentowanym wykresie, cieśnina BAB Almandap odpowiada za nawet większy odsetek światowego handlu niż cieśnina Ormus. Dobra wiadomość jest taka, że w razie blokady cały ten wolumen handlowy można przekierować alternatywą trasą. Ta przebiega wokół całej Afryki. Zła wiadomość jest taka, że to przekierowanie średnio dokłada dodatkowe 8500 km podróży, a to oczywiście przekłada się na dłuższy czas realizacji dostaw i większe koszty. Jeden z jemeńskich urzędników ostrzegł, że gdyby do blokady tej cieśniny doszło równolegle z blokadą cieśniny Ormus, cena za baryłkę ropy mogłaby wystrzelić do nawet 200 $arów. A żeby tego było mało, jeszcze bardziej eskalować zamieszanie mogą także Amerykanie, na co wskazują najświeższe doniesienia Wall Street Journal. Te mówią o specjalnych naradach Donalda Trumpa z jego czołowymi doradcami, w trakcie których prezydent USA miał skłaniać się w stronę rozszerzenia operacji militarnych. Co dokładnie przez to rozumieć? Jak podaje źródło na stole są trzy rozwiązania. Pierwszym z nich, raczej tym najmniej szokującym, jest po prostu nasilenie nalotów. Te jednak od początku wojny przynoszą raczej marny efekt. Drugie rozwiązanie zakłada bombardowanie ufortyfikowanych obiektów, które zdaniem Amerykanów mogą służyć Irańczykom do przeprowadzenia tajnych badań nuklearnych. Podobną misję USA przeprowadziło rok temu bombardując trzy oficjalne placówki nuklearne Iranu. W tym wypadku chodzi głównie o sieć tuneli pod tak zwaną górą kilofów. Te mają być jednak położone głębiej niż te placówki, które unicestwiono przed rokiem i nalot wcale nie musiałby się okazać skuteczny. No i mamy jeszcze trzecią rozważaną przez administrację Trumpa opcję, która najpewniej oznaczałaby największą eskalację i wyraźne przedłużenie wojny. To rozwiązanie zakłada użycie wojsk lądowych do przejęcia kilku wysp wzdłuż wybrzeża Iranu. Mowa zarówno o tych leżących w bezpośrednim sąsiedztwie cieśniny Ormus, co miałoby pomóc w jej odblokowaniu, jak i o położonej głębiej w zatoce perskiej wyspie Hark. to ona jest sercem irańskiego przemysłu naftowego i przechodzi przez nią nawet do 90% eksportowanej przez ten kraj ropy. Jej zajęcie z jednej strony mogłoby dać Amerykanom ogromną przewagę negocjacyjną, ale z drugiej wystawiłoby żołnierzy na irańskie ataki. W tym obszarze byliby oni bardzo łatwym celem. Jak podaje Wased Journal, na razie nie podjęto decyzji w sprawie żadnej z tych trzech opcji, ale wszystkie są bacznie analizowane. Eskalacja już sama w sobie oznaczałaby skok cen ropy, a niestety teraz rynek surowców może być na takie wahania bardziej podatny niż na początku wojny, o czym ostrzega Financial Times. Redakcja zauważa, że po początkowym szoku ceny spadły i ustabilizowały się głównie dzięki uwolnieniu buforowych wolumenów ropy przez różne państwa. Tych zaczyna już jednak brakować. Międzynarodowa agencja energetyczna poinformowała przed kilkoma dniami, że uwolniono już blisko 3/4 z 400 milionów rezerwowych baryłek. Oznacza to, że do wyczerpania tych zasobów pozostało tylko kilka tygodni. A to właśnie ich uwolnienie sprawiło, że ceny surowców energetycznych udało się ustabilizować. Jeśli szok z początku marca się powtórzy, to tym razem nie będzie już go czym zniwelować. Decyzje Donalda Trumpa wpływają oczywiście nie tylko na rynek surowców. Od momentu startu jego drugiej kadencji nie raz przekonaliśmy się o tym, że dziś wystarczy tylko jeden jego wpis, by rynek wykonał wyraźny ruch w określonym kierunku. Choć ten mem w teorii powinien być prześmiewczy, tak naprawdę świetnie oddaje istotę dzisiejszego rynku. Już samo to zjawisko wzbudza niemałe kontrowersje, a żeby tego było mało, rodzina Trumpów chce je jeszcze dodatkowo zmonetyzować. W jaki sposób? Otóż Trump Media and Technology Group, czyli spółka odpowiadająca za portal True Social, ogłosiła w czwartek, że zacznie sprzedawać inwestorom instytucjonalnym wcześniejszy dostęp do wpisów Trumpa. Nie ma wątpliwości, że ci dzięki temu będą mogli sprawniej zareagować na zamieszanie, które te wpisy mogą wywołać i już nie raz wywoływały. Na ten moment nie wiadomo ile kosztuje taka usługa, ale Wall Street Journal podaje, że lista chętnych na nią instytucji już się zapełnia. Tak jak niespodzianka inflacyjna z USA podbiła giełdowe notowania, tak osłabiła dolara. We wtorek i środę kurs USDPLN spadł łącznie o niemal cały 1%. To efekt zmiany oczekiwań inwestorów w sprawie stóp procentowych w USA. Skoro inflacja okazała się nie taka groźna, to potrzeba podnoszenia stóp procentowych nie jest taka nagląca. Wyższe stopy procentowe zawsze wspierają daną walutę, więc jeśli oczekiwania odnośnie podwyżek maleją, to zwykle przejawia się to osłabieniem na rynku Forex. w efekcie USDPLN spadł do poziomu 3,7. Pomimo tego spadku wciąż z utęsknieniem możemy patrzeć na ceny z nie tak odległej przeszłości. Jeszcze na początku czerwca za 1 dolara trzeba było zapłacić tylko 3 zł i 64 gr. Przez pierwszą część tygodnia spadał także kurs euro PLN, ale zdecydowanie nie tak drastycznie jak USD PLN. Mało tego, w czwartek euro jeszcze nieznacznie odbiło, więc tak naprawdę zmiana kursu względem ubiegłego tygodnia jest marginalna. Omówiliśmy już zagraniczne indeksy. A co z polskimi? WIG 20 przez większość sesji w tym tygodniu notował nieznaczne zmiany. Za wyjątkiem tej wtorkowej, kiedy to notowania skoczyły o niemalże cały 1%. Co za tym stało? Główny indeks pociągnęły w górę przede wszystkim dwie spółki. Jedną z nich był KGHM, którego akcje podrożały o blisko 5%. Miało to bezpośredni związek z podwyżką cen srebra i miedzi na rynkach surowców. Jednak jeszcze większą siłą WIG 20 we wtorek okazało się Allegro. Kurs spółki skoczył o niecałe 10%. Wszystko za sprawą wstępnych wyników finansowych opublikowanych w poniedziałek po zamknięciu. Te pokazały, że spółka nie doszacowała tego, jak interesy będą jej szły przez pierwsze półrocze. Lepsze od pierwotnie prognozowanych mają być wartość sprzedaży brutto, zarówno dla grupy, jak i ta międzynarodowa. Oficjalne wyniki poznamy 17 września. Spółka zdecydowała się jednak wstępnie zaanonsować je już teraz, by akcjonariusze mieli jak najbardziej pełne informacje przed planowanym skupem akcji własnych. Tak pokaźnego skoku Allegro pozazdrościła Żabka. Jej akcje w trakcie czwartkowej sesji podrożały o blisko 11%, choć tego dnia reszta czołówki GPA radziła sobie co najwyżej średnio. Co więc wywindowało kurs Żabki, zrobiły to medialne doniesienia podawane przez rzetelny japoński dziennik NKE, według których może w niedalekiej przyszłości dojść do przejęcia części udziału w grupie Żabka i to przez nie byle kogo. Zainteresowany nimi ma być ten sam koncern, który zarządza popularną na całym świecie siecią sklepów 7-Eleven. To również tak zwane convenience story, czyli właśnie takie żabki bardzo popularne w Azji i USA. Jak informuje Nickej, koncern może przejąć nawet do kilkudziesięciu procent udziałów w grupie Żabka, a rozmowy w tej sprawie mają być już w końcowej fazie. Wyraźnie gorzej w tym tygodniu radził sobie za to nasz rodzimy sektor bankowy. Notowania subindeksu WIGB banki od poniedziałku do czwartku spadły o ponad 2%, co wpłynęło na gorszą formę sektora. Inwestorzy prawdopodobnie nieco przestraszyli się zapowiedzi minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej Nałęcz. Ta przyznała, że omówiła z ministrem finansów Andrzejem Domańskim kwestię zwiększenia drugiego progu podatkowego dochodowego ze 120 000 zł do 140 000 zł. Dodała przy tym, że pieniądze na ten cel mogą zostać pozyskane z dodatkowego opodatkowania zagranicznych koncernów technologicznych oraz banków. I to właśnie prawdopodobnie to drugie ze zdań ciążyło na sektorze bankowym przez ten tydzień. Jeśli ten odcinek przypadł ci do gustu, to zostaw łapkę w górę. Do usłyszenia.

Przewijanie do góry