Inwestycje w miedź: Czy to szansa na zysk?
Czy grozi nam deficyt miedzi, metalu kluczowego dla nowoczesnej gospodarki? W tym filmie przeanalizujemy potencjalny wzrost cen miedzi, napędzany przez transformację energetyczną i rozwój sztucznej inteligencji. Zbadamy, dlaczego giganci branży, tacy jak Glencore, prognozują cenę nawet 15 000 USD za tonę.
Dowiesz się:
- Dlaczego miedź jest nazywana „scyzorykiem szwajcarskim” zielonej gospodarki.
- Jaki wpływ mają auta elektryczne i centra danych AI na popyt na miedź.
- Dlaczego otwarcie nowej kopalni trwa tak długo?
- Jak inwestować w miedź – analizujemy różne możliwości, w tym ETFy na spółki wydobywcze (COPX, ICOP, COP) oraz ETFy oparte na kontraktach terminowych (CPER).
Alternatywy brokerów:
- Interactive Brokers: https://red.rankia.com/151754-pl?utm_source=youtube&utm_medium=social-media&utm_campaign=jIJu7oNFtmE
- Freedom24: https://red.rankia.com/151756-pl?utm_source=youtube&utm_medium=social-media&utm_campaign=jIJu7oNFtmE
- XTB: https://red.rankia.com/151762-pl?utm_source=youtube&utm_medium=social-media&utm_campaign=jIJu7oNFtmE
Analizujemy obecny niedobór miedzi, problemy z podażą i różne sposoby inwestowania w ten surowiec. Sprawdzamy wpływ sektora samochodów elektrycznych oraz centrów danych dla sztucznej inteligencji. Omawiamy również wyzwania współczesnego górnictwa i długi czas potrzebny na uruchomienie nowych kopalń.
Zastrzeżenie: Pamiętaj, że treści zawarte w tym materiale mają charakter informacyjny i edukacyjny i nie stanowią porady finansowej.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Może nie jest to najbardziej efektowny metal na świecie, ale mieć mieć to cichy silnik naszej przyszłości. Pomyślcie o autach elektrycznych, o sztucznej inteligencji. Właściwie wszystko, absolutnie wszystko na niej się opiera. I tu zaczynają się schody. Światu może jej po prostu zabraknąć. Rozłóżmy na czynniki pierwsze. Dlaczego? Na początek spójrzcie na tę wypowiedź. Delikatna na pewno nie jest. Powiedział to Iwan Glasenberg, były dyrektor generalny Glencor, jednego z największych graczy na rynku surowców. Według niego cena musiałaby dojść do 15 000 doarów za tonę miedzi, żeby w ogóle opłacało się uruchomić inwestycje potrzebne do zwiększenia wydobycia. Liczba robi wrażenie. I od razu pojawia się pytanie, dlaczego ludzie z samego centrum tej branży rzucają tak mocne prognozy na temat metalu, które zwykle traktujemy jak coś oczywistego? Odpowiedź pokazuje zderzenie naszych planów na przyszłość z twardą geologiczną rzeczywistością. Okazuje się, że rola miedzi mocno się zmieniła. Kiedyś patrzono na nią głównie jak na barometr koniunktury. Jej cena dobrze pokazywała, czy światowa gospodarka przyspiesza, czy hamuje. Gdy dużo się budowało i przemysł pracował na pełnych obrotach, popyt na myciu rósł. Proste. Tyle, że ten stary model zaczyna się sypać. Dziś miedź jest nie tyle wskaźnikiem, co podstawowym materiałem technologii niskoemisyjnych. Jej popyt coraz mniej zależy od klasycznego cyklu gospodarczego, a coraz bardziej od jednej wielkiej zmiany, której nie da się zatrzymać, transformacji energetycznej. I tu wchodzimy w super cykl popytu, bo elektryfikacja i sztuczna inteligencja to nie są modne hasła. One naprawdę przepisują zasady gry dla miedzi. Ten wykres mówi sam za siebie. Różnica jest ogromna. Auto elektryczne potrzebuje średnio około cztery razy więcej miedzi niż auto spalinowe. Mówimy o 80 100 kg na jeden samochód. A gdy pomnożymy to przez miliony aut rocznie, skala wyzwania robi się jasna. Co ciekawe, na tym wykresie widać jeszcze jedno. Elektryfikacja zjada coraz większe części całego popytu. W 2023 roku to było już 40%, w 2025 ma to być 44%. To nie jest chwilowy trend. Trwała zmiana w fundamentach rynku. I uwaga, to nie są tylko samochody. Globalna sieć energetyczna musi się praktycznie podwoić z 70 do 150 milionów km. Każda turbina wiatrowa to tony miedzi. Farmy fotowoltaiczne potrzebują jej jeszcze więcej, a jakby tego było mało, dochodzi sztuczna inteligencja. Szacuje się, że same centra danych będą potrzebować dodatkowo 3 do 4 miliona ton miedzi rocznie do 2050 roku. Czyli popyt rośnie z każdej strony i w skali, jakiej wcześniej nie widzieliśmy. Przy takiej ekspozycji pobyt naturalnie pojawia się myśl: "No dobrze, to czemu po prostu nie wydobędziemy więcej miedzi z ziemi?" No i tu historia zaczyna się komplikować. Witamy w wąskim gardle po stronie podaży. Podstawowy problem to czas. Ta oś czasu jest bezlitosna. Odkrycia złoża miedzi momentu, gdy kopalnia zaczyna produkować mija średnio prawie 18 lat. Pozwolenia, analizy, finansowanie, budowa, to ciągnie się w nieskończoność. Nie da się po prostu odkręcić kranu z podażu z dnia na dzień. A jakby tego było mało, dochodzi problem geologiczny. Jakość rudy, którą wydobywamy jest coraz gorsza. Na początku XX wieku zawartość miedzi w skalynosiła około 2%. Na 2030 rok szacunki mówią o pół%. Co to oznacza? Że trzeba przerzucić i przerobić cztery razy więcej skały, żeby uzyskać tyle samo miedzi. drożej, trudniej i znacznie większym zużyciu energii. Żeby złapać skalę, Międzynarodowa Agencja energetyczna szacuje, że aby pokryć nadchodzący popyt do 2025 roku, należało zatwierdzić budowę 25 nowych megakopalń. Patrząc na to, ile trwa uruchomienie kopalni jesteśmy już spóźnieni, a lista problemów na tym się nie kończy. Chroniczny brak inwestycji w poszukiwanie nowych złóż, ryzyka geopolityczne na każdym kroku, konflikty z lokalnymi społecznościami, koszty, które wciąż rosną, to w zasadzie idealna burza po stronie podaży. Przy tak wyraźnym napięciu między popytem, które wystrzeliwuje, a podażą, która nie nadąża, naturalnie pojawia się pytanie, jak się w takim scenariuszu ustawić? Dlatego spójrzmy całkiem obiektywnie na narzędzia, które dają ekspozycję na miedź. W dużym uproszczeniu są to cztery, pięć dróg. Można kupić fizyczny metal w sztabkach, choć to mało praktyczne ze względu na wagę i gabaryty. Można inwestować w akcje konkretnych spółek górniczych albo dla większej dywersyfikacji w ETFy, które zbierają wiele takich firm w jednym koszyku. A dla bardziej zaawansowanych są jeszcze kontrakty terminowe na miedź oraz ETFY oparte właśnie na takich kontraktach. Tutaj mamy na przykład szybkie porównanie kilku najbardziej znanych ETFów na spółki wydobywcze. Jedne jak COPX czy ICOP inwestują w szeroki koszyk firm z całego świata. inne jak COP skupiają się bardziej na spółkach, które prawie wyłącznie zajmują się wydobyciem miedzi, czyli dają czystą ekspozycję na ten surowiec. Kluczowe jest to, że każdy ma inne podejście i oczywiście inne koszty. I ważna rzecz, nie wolno mylić ETFów na spółki wydobywcze, czyli na akcje firm, które wydobywają metal z funduszami takimi jak CPER, które próbują odwzorować cenę miedzi. wykorzystując kontrakty terminowe. To dwie zupełnie różne gry na tej samej planszy. I mając to wszystko na stole, dochodzimy do końcowej refleksji, do pytania, które tak naprawdę streszcza całe napięcie tej historii. Epoka kamienia nie skończyła się dlatego, że zabrakło kamieni. Skończyła się, bo pojawiła się lepsza technologia. A wielkie pytanie dziś brzmi: czy zobaczymy jak nasza transformacja w stronę bardziej zielonej i zelektryfikowanej przyszłości wyhamuje nie przez brak technologii albo chęci, tylko przez zwyczajny niedobór rudego metalu, który do tej pory braliśmy za coś oczywistego. Daj znać w komentarzu, co o tym myślisz. To już wszystko na dziś. Jeśli chcesz inwestować w miedź za pomocą wspomnianych sposobów, tutaj i w opisie znajdziesz brokera polecanego przez społeczność Ranke. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia. Yeah.









