Kluczowe tematy:
Czy Donald Trump zarabia na byciu prezydentem? Analizujemy powiązania biznesowe Trumpa i jego rodziny, inwestycje w kryptowaluty, NFT oraz kontrowersje związane z potencjalnym konfliktem interesów. Czy jego działania są moralne i zgodne z prawem?
- Kryptowaluty i NFT: Inwestycje Trumpa i jego rodziny w kryptowaluty (Trumpcoin, Melania) i tokeny NFT.
- Trump Organization: Analiza powiązań biznesowych i potencjalnych konfliktów interesów.
- Bliski Wschód: Transakcje z Arabią Saudyjską, Katarem i wpływy na biznesy rodziny Trump.
- Insider trading: Podejrzenia insider tradingu dotyczące kryptowalut.
- True Social: Rola platformy True Social w budowie majątku Donalda Trumpa.
Film analizuje, w jaki sposób Donald Trump wykorzystuje swoją pozycję polityczną do pomnażania majątku, omawiając kontrowersyjne transakcje, inwestycje i powiązania biznesowe. Przyglądamy się jego zaangażowaniu w kryptowaluty, NFT, oraz transakcje z Bliskim Wschodem. Sprawdzamy, czy rezygnacja z pensji prezydenckiej to jedynie gest, a w rzeczywistości Trump zarabia krocie na swojej prezydenturze. Na koniec odpowiadamy na pytanie, czy takie działania są moralne i zgodne z prawem.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
400 000 dolarów. Tyle wynosi roczna
pensja prezydenta Stanów Zjednoczonych. I tej pensji Donald Trump się
dobrowolnie wyrzekł w dniu, kiedy obejmował urząd prezydenta. Bo przecież
kto by chciał mieć marne 400 000 doarów, skoro można mieć miliardy z innych
źródeł. Postąpił przy tym tak samo jak w 2017 roku, kiedy obejmował urząd na
swoją pierwszą kadencję i wtedy również wyrzekł się pensji prezydenckiej. Donald
Trump posiada olbrzymi majątek. To nie jest żadną tajemnicą i on sam często też
podkreśla, że jest bardzo bogaty. Ale wyrzeknięcie się dodatkowej pensji 400
000 doarów rocznie, no pieniądz na ulicy nie leży. Tak przecież Donald Trump
kojarzony jest z bezwzględną grą interesów i przecież kto jak kto, ale on
powinien chcieć czerpać korzyści ze wszystkich dostępnych źródeł. Więc
powiem tak, robi to, czerpie korzyści i robi to w wielkim stylu. Donald Trump
nie sięga przy tym po jakieś tam ochłapy z racji rocznej pensji prezydenckiej. On
korzysta na swojej prezydenturze w wielkim stylu. Rezygnacja z tych 400 000
rocznie jest gestem, na który go stać. Tym bardziej, że dzieje się to w świetle
kamer, ale w innych miejscach na swojej prezydenturze Donald Trump i jego
rodzina zarabiają krocie. Przyjrzyjmy się więc jak Donald Trump zarabia na
byciu prezydentem i pod koniec wy sami może oceńcie czy wszystko jest na pewno
moralne i zgodne z prawem. Zapraszam na odcinek. Kanał napędza Freedom 24. Międzynarodowy
broker, który nowym klientom daje akcje w prezencie. O szczegółach opowiem w
dalszej części materiału. Cześć, witam was na kanale Giełda Inwestycje Trading,
który powstaje przy współpracy z blogiem Pamiętnik Giełdowy, którego term jest
mój brat Daniel. Ja jestem Patrik Donald Trump. Nie ma tygodnia, w którym byśmy
chociaż raz w ostatnich miesiącach nie wymienili jego imienia. Dla jednych to
jest wielki biznesmen i ojciec Stanów Zjednoczonych. Dla innych to jest
krętacz i zbuntowany nastolatek uwięziony w pomarańczowym ciele. Co by
nie mówić, pochodzi on z bardzo bogatej rodziny i wie jak robić biznes. Majątek
rodziny Trump był budowany przez pokolenia i dziś wycenia się go na 7,5
miliarda dolarów. Według Bloomberg Billionaires Index to jest 491
największy majątek na świecie. Choć Trump nie jest pierwszym prezydentem,
którego rodzina bogaci się w czasie prezydentury, to z pewnością jest on
prezydentem, który robi to najsprawniej, najbardziej zuchwal i w sumie można
powiedzieć po bandzie. Według magazynu Forbes prezydent Trump obecnie zalicza
najbardziej lukratywny rok w swoim życiu. A jeśli chodzi o procentowe
wzbogacenie się to członkowie jego najbliższej rodziny, w tym synowie Eric
Don Junior i Baron, mają teraz jeszcze lepszy czas. Dla Donalda Trumpa wzorem
do naśladowania był oczywiście ojciec Fred Trump, który uchodził za człowieka
bezwzględnego i kierującego się tylko własnym interesem. I w biografii
napisanej przez Michaela de Antonio możemy przeczytać, że zasada jakiej Fred
Trump nauczył Donalda Trumpa, jest ta, że trzeba być zwycięzcą. Taki zwycięzca
to jest człowiek, który gra twardo i chce wygrać. Jeśli oznacza to
wyznaczenie reguł, to wyznaczy reguły i będzie chciał, by inni grali zgodnie z
nimi. I faktycznie obserwując to, co robi Trump, można się z tym cytatem
zgodzić, bo 47 prezydent Stanów Zjednoczonych jak nikt inny potrafi
wykorzystać swoją pozycję nie tylko do realizacji celów politycznych, ale i
prywatnych. I dla osób, które interesują się rynkiem kryptowalut, Trump stał się
w ostatnich miesiącach osobą, która dyktuje ruchy na wykresie. Jego jeden
wpisch społecznościowych potrafi diametralnie zmienić kierunek notowań
kryptowalut. Potwierdzały to zarówno jego wpisy w
mediach społecznościowych, jak i brak wyraźnej inicjatywy do zmiany przepisów
zwiększających znaczenie Bitcoina czy też Ethereum w gospodarce. Trump
utożsamiał wówczas kryptowaluty z czymś, co ułatwia finansowanie nielegalnych
zachowań. twierdził, że wartość kryptowalut oparta jest na urojeniach i
pomagają kryptowaluty w handlu narkotykami. Za tamten wpis Donald Trump
spotkał się z ogromną krytyką. Jednak stanowisko przeciwnika kryptowalut
utrzymał również później, na przykład jeszcze w 2021 roku w rozmowie ze
Stuartem Warneyem. 6000
much jednak jak tylko się okazało, że na
kryptowalutach da się zarobić, nagle stały się one prawdziwą wolnością
finansową, bo sytuacja się zmieniła w 2023 roku, gdy na dobre rozpoczęła się
walka o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych. Więc co wpłynęło na
zmianę decyzji? Prawdopodobnie chęć zysku. I co za ironia. Kiedyś waluta
oszustów stała się teraz sposobem na prawdziwą wolność finansową, bo Trump
zaczął nie tylko wysywać obietnice wyborcze, ale i przygotowywać grunt pod
przyszły zarobek, wykorzystując niejasne regulacje prawne. Jednocześnie
potrzebował pieniędzy na sfinansowanie swojej kampanii wyborczej i tutaj
znienawidzone przez niego kryptowaluty okazały się być środkiem do celu. do
wykorzystania panujących trendów sięgnął po jeszcze jedno narzędzie, które miało
też swój moment wtedy, czyli NFT. Jeśli nie pamiętacie co to było, NFT, to są
takie unikalne tokeny cyfrowe, które reprezentują własność konkretnego zasobu
cyfrowego. Każdy NFT jest niepowtarzalny i niepodzielny, więc to jest taki
certyfikat cyfrowy autentyczności. Nabywając NFT nabywa się własność
czegoś, co istnieje tylko w cyfrowym świecie. To może być obrazek, grafika,
plik albo po prostu cyfrowo przedstawiony wynik pracysty. Tokeny NFT
korzystają z tej samej technologii blockchain, co kryptowaluty, więc pod
tym względem mechanika ich działania jest dość podobna. I tą technologię
wykorzystał Donald Trump do wypuszczenia swoich cyfrowych kolekcjonerskich kart
jeszcze w 2022 roku. One podobno zostały wyprzedane w mniej niż 24 godziny, co
czyni to przedsięwzięcie dużym sukcesem. W 2024 roku została wprowadzona do
obrotu czwarta kolekcja kart już i oferta objęła teraz 3600 NFT
zawierających chociażby elementy garnituru Donalda Trumpa z debaty z
Bidenem. Kolekcjonerskie NFT sprzedawane były po cenie 99 za sztukę. No
przyznajcie, kto by nie chciał kupić obrazek Trumpa superbohatera za 99.
Poprzednia kolekcja kart wydana w grudniu 2023 roku miała obejmować nawet
100 000 kart, choć ostatecznie według różnych doniesień sprzedano ich nieco
ponad 50 000. Jak podaje magazyn Reuters, ze sprzedaży NFT Donald Trump
miał zarobić 1,16 milionów dolarów, podczas gdy pierwsza dama Melania Trump
zarobiła około 216 000 doarów z własnej kolekcji NFT. Za tokeny NFT płacono
kryptowalutami, czyli głównie Ethereum i to prowadziło w oczywisty sposób do
stopniowego wchodzenia Donalda Trumpa w świat kryptowalut i powiększania się
majątku rodziny Trumpów. Być może to ten sukces sprzedaży wraz z zainasowaniem
dużej ilości kryptowalut otworzył mu oczy na cyfrową walutę. Nie wiadomo. W
jakimś jednak stopniu zyski z NFT pomogły mu sfinansować kampanię
wyborczą. Na pewnym etapie mogły się pojawiać pytania o kryptowaluty i
działania Trumpa na tym rynku. Jednak szczęśliwie dla niego organy
administracji państwowej tego nie robiły. Przyczyną mogło być to, że takim
najważniejszym organem, który czuwa nad regulacją prawną dotyczącą kryptowalut
jest Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, czyli SEK. I za
czasów Joe Bidena polityka SEK opierała się na egzekwowaniu prawa i ochronie
inwestorów. Natomiast za kadencji Trumpa większy nacisk zaczęto kłaść na
innowacjach i na procesie deregulacji rynku kryptowalut. Było to przesunięcie
punktu ciężkości z parytetu ochrony inwestorów w kierunku większej swobody
działania mechanizmów rynkowych, czyli głównie popytu i podaży. I ta zmiana
podejścia oczywiście wynikała ze zwycięstwa Trumpa w wyborach oraz co za
tym idzie zmianą na stanowiskach zarządczych w SEK. Za kadencji Joe
Bidena widać było wyraźną niechęć do wspierania Bitcoina i kryptowalut, o
czym świadczyło chociażby weto prezydenta wobec istotnych ustaw i
bardziej stanowcze stanowisko jego administracji. A Trump w trakcie trwania
swojej kampanii wyborczej obiecał utworzyć strategiczny narodowy zapas
kryptowalut oraz deklarował, że Stany Zjednoczone będą światową stolicą
kryptowalut. To stanowiło tak naprawdę zwrot o 180 stopni względem tego, co
mówił jeszcze w 2021 roku. W 2024 roku Trump wraz ze swoimi synami i
współpracownikami założył World Liberty Financial, czyli zdecentralizowaną firmę
zajmującą się protokołami finansowymi i kryptowalutami, znaną obecnie z
bezpośredniego reklamowania swoich powiązań z Trumpem i jego rodziną. i
bezpośrednim celem firmy było wejście w świat krypto. Pierwszą inicjatywą
podjętą przez firmy było wypuszczenie altcoin WLFI. I do końca października
2024 roku firma sprzedała WLFI o wartości zaledwie 2,7 miliona dolarów.
Ta wartość gwotownie wzrosła po zwycięstwie Trumpa w wyborach
prezydenckich, czyli w 2024 roku. I choć sam token WFI pojawił się na giełdach
kryptowalutowych dopiero 1 września, to i tak rodzina Trump według szacunków
zdążyła już na całym przedsiębiorstwie World Liberty Financial zarobić około
500 milionów dolarów. Uwzględnione w tym są szersze pakiety produktów spółki
obejmujące stable coiny, kopanie kryptowalut oraz fundusze aktywów
cyfrowych. I już na tym etapie pojawiły się pytania o potencjalne konflikty
interesów i kwestie etyczne związane z zaangażowaniem się prezydenta Stanów
Zjednoczonych w działalność spółki prywatnej. To nie była mimo wszystko
jedyna inicjatywa Donalda Trumpa związana z altcoinami, bo największym
echem odbiło się wypuszczenie własnej kryptowaluty o nazwie Trump. Wprowadzona
ona została na początku bieżącego roku i w ciągu pierwszej dobyła ona absolutnym
fenomenem, dzięki czemu przynajmniej na papierze Trump mógł zarobić aż 25
miliardów dolarów. W momencie emisji kryptowaluty w rękach rodziny Trump było
80% wszystkich tokenów i choć prezydent i jego rodzina nie mogli od razu
sprzedać kryptowaluty z powodu ograniczeń związanych z trzyletnim
planem sprzedaży aktywów, to tak duży wzrost wartości w tamtym czasie mógł
uczynić walutę Donalda Trumpa największym Memcoinem i prześcignąć
nawet promowanego przez Elona Muska Dodgecoina. Oczywiście Memcoin nie miał
być czymś służącym do zarobku, tak? Bo w regulaminie zastrzeżono, że MEMcoin jest
wyrazem poparcia i zaangażowania w ideały i przekonania ucieleśnione przez
symbol Trump. I nie ma stanowić, ani nie ma być przedmiotem okazji inwestycyjnej,
umowy inwestycyjnej, ani papieru wartościowego, żadnego rodzaju. Tak to
opisali. Tak, ale sam fakt, że rodzina Trump nie sprzedała memcoinów nie
oznacza, że na tym ruchu nie zarobili. Tak, według szacunków podanych przez
Reutersa sama moneta memowa Trump zarobiła ponad 320 milionów dolarów z
tytułu opłat, choć nie wiadomo publicznie w jaki sposób kwota ta
została podzielona między podmiot kontrolowany przez Trumpa i jego
partnerów. emisja tego Memcoin także nie była wolna od kontrowersji, bo jak
zauważył magazyn Forbes, emisja Trumpina może budzić wątpliwości etyczne, bo
natura kryptowaluty pozwala na inwestowanie w nią podmiotom z całego
świata, co otwiera drogę do możliwej korupcji i wspierania jego prezydentury
przez zagranicznych inwestorów, co w amerykańskim prawie jest oczywiście
niedozwolone i wątpliwości stały się tym bardziej uzasadnione, gdy Donald Trump
zorganizował kolacje z inwestorami Trumpina. gdzie świat kryptowalut mógł
bezpośrednio zetknąć się z kwestiami etyki prezydenckiej. Więc skoro to tak
dobrze zadziałało, to w ślad za Donaldem Trumpem poszła jego małżonka, czyli
Melania, która także wypuściła własną kryptowalutę Melania. Debiut tego MMCina
także był niemałym sukcesem, bo całkowita kapitalizacja kryptowaluty
wyniosła około 1,7 miliardów dolarów. I podobnie jak waluta Donalda Trumpa, tak
i kryptowaluta Melanii, czyli Melania nie miała stanowić okazji inwestycyjnej,
ale promowana była jako wyraz poparcia dla pary prezydenckiej. I tutaj w tym
miejscu, tak po raz pierwszy, można by było powiedzieć, że pojawiają się takie
głosy o insider tradingu, czyli sytuacji, w której ktoś mając informacje
na temat tego, co ma się wydarzyć, zajmuje pozycję odpowiednio wcześniej,
by zarobić na późniejszych wydarzeniach, na które być może też ma wpływ. Jak
można było się spodziewać, hype na kryptowaluty pary prezydenckiej szybko
się skończył i inwestorzy stracili zainteresowani memcoinami Melania i
Trump. I taki los spotyka tak naprawdę zdecydowaną większość Memcoinów, może
nawet wszystkie Memcoiny, ale kto miał zarobić, ten na pewno zarobił. I takich
zarzutów dotyczących insider tradingu ze strony rodziny Trump jest więcej, bo
kilka dni temu media obiegła informacja, że najmłodszy syn Donalda Trumpa, czyli
Baron Trump ma niesłychane wręcz zmysły inwestycyjne, dzięki któremu zgromadził
on pokaźny majątek, szacowany na 150 milionów dolarów. Głównie dzięki jego
wiodącej roli w kryptowalutowych przedsięwzięciach rodziny Trump. Baron
Trump ma tym samym 20 milionów więcej niż jego matka i spekuluje się, że tak
znaczny majątek udało mu się zgromadzić dzięki zajmowaniu krótkich pozycji na
Bitcoinie i innych kryptowalutach, w tym także na własnej kryptowalucie, czyli
WLFI. Choć tutaj oczywiście nie ma żadnych konkretnych dowodów, ale możecie
trochę domysłów znaleźć w internecie, więc da się w to trochę bardziej
wgłębić, ale nie za pomocą oficjalnych źródeł. Baron jednak jest tą osobą z
rodziny Trump, która najszybciej pomnaża majątek i to wszystko w wieku 19 lat. I
te spekulacje oczywiście są napędzane innymi nietypowymi transakcjami na rynku
kryptowalutowym, bo na przykład wiele osób zwróciło uwagę na to, że 30 minut
przed ogłoszeniem przez Trumpa ostatnich ceł na Chiny, pewne nowe konto otworzyło
krótką pozycję na Bitcoinie na łączną wartość 80 milionów dolarów. Następnie
pojawił się wpis Trumpa o cłach i rynek zareagował spadkami, a samo konto chwilę
później zamknęło krótką pozycję inkasując niecałe 200 milionów dolarów
zysku. Czy wam się w tym momencie nie zaświeciła, albo już kilka minut temu
lampka i pomyśleliście przecież to musi być nielegalne? Tak, widocznie póki co
to działa i nie ma problemów, ale o insider tradingu Donald Trump był już
pytany w okolicach kwietnia tego roku przez przedstawicieli mediów i odpowiedź
była, nazwijmy to, niejednoznaczna. Choć zapewne kwestie Insider Tradingu
będzie trudno udowodnić, to wydaje się, że sterowanie rynkiem jeszcze nigdy nie
było tak proste jak obecnie. I skoro kierunek indeksu wyznaczyć może tylko
jeden wpis Donalda Trumpa w mediach społecznościowych, to dlaczego by tego
nie wykorzystywać? Kryptowaluty to więc jak się wydaje obecnie jeden z głównych
biznesów rodziny Trump. W interesy na krypto, jak widzicie zaangażowany jest
sam Donald Trump, jego żona Melania oraz synowie. I ci synowie bardzo mocno
lobbują za kryptowalutami krytykując system bankowy Ameryki. Oczywiście same
kryptowaluty to nie jedyne interesy, które Donald Trump ubija w trakcie
swojej kadencji, bo choć sam majątek prezydenta Donalda Trump jest dość
transparentny, bo on ma ustawowy obowiązek składania oświadczenia
finansowego, to duża część majątku ujawnionego na papierze związana jest z
jego udziałami w Trump Media and Technology Group. I to jest taka firma
notowana na giełdzie w Stanach Zjednoczonych i jej powstanie również
odbyło się na patencie. Zaraz powiem jak, ale jej udziały można obecnie
normalnie kupić na rynku. Trzeba tylko mieć dostęp do takich spółek i na
przykład broker, który jest partnerem tego odcinka, czyli Freedom 24, daje do
takich spółek i wielu innych po do miliona innych instrumentów finansowych
dostęp. Wpisując nazwę spółki możecie przejść do jej profilu i sprawdzić
podstawowe na jej temat informacje. Także jeżeli szukacie międzynarodowego
brokera, to ja polecam sprawdzić ich ofertę. Ja sam prowadzę u Freedone 24
takie konto publicznie tutaj na kanale już od prawie dwóch lat. Cotygodniowe
updatey tego konkretnie portfela inwestycyjnego w Freedom 24 możecie
sprawdzić w serii Git News, czyli w tej serii filmów, które publikujemy co
niedzielę na tym kanale. I przy rejestracji i aktywacji konta z linku
pod tym filmem możecie otrzymać u nich też darmowe akcje, czyli zakładacie
konto, czekacie na akceptację, robicie przelew środków na to konto. To może być
też w polskim złotym i możecie później też bez kosztów to przewalutować w
aplikacji. Jeśli taki przelew na konto wynosi więcej niż równowartość 1000 to
możecie wpisując w aplikacji kod promocyjny otrzymać akcje z tej listy za
darmo. Przy większych wpłatach tych akcji można otrzymać więcej. Także jeśli
to brzmi dla was ciekawie, to ja zachęcam doczytać szczegóły. Wszystko
zostawię pod tym filmem. Ale wracając do spółki Donalda Trumpa, czyli Trump Media
and Technology Group. Ta firma działa w sektorze mediów cyfrowych i technologii,
koncentrując się na siech społecznościowych i dystrybucji treści.
Głównym produktem TMTG jest platforma True Social, czyli platforma mediów
społecznościowych, która uruchomiona została 21 lutego 2022 roku i ona
zaprojektowana jest tak, aby konkurować z X, czyli z dawniejszym Twitterem czy
też z Facebookiem. True Social pozycjonuje się jako taka alternatywa
dla platform głównego nurtu, kładząc nacisk na wolność słowa i minimalną
moderację treści. Tak to jest opisywane. Spółka Trump Media weszła do publicznego
obrotu 26 marca 2024 roku po fuzji ze spółką specjalnego przeznaczenia. Takie
coś nazywa się Spack, czyli została utworzona spółka do pozyskania kapitału
na przyjęcie lub fuzję z inną istniejącą firmą. I ta firma to była Digital World
Acquisition Corp, czyli DWAC. I w wyniku fuzji została wprowadzona na giełdę
Nasdaq spółka TMTG pod symbolem giełdowym DJT, czyli Donald J. Trump. I
Donald Trump za pośrednictwem funduszu powierniczego posiada około 60%
całkowitych udziałów w tej właśnie spółce. Zaangażowanie się Trumpa w
spółkę prywatną w sposób oczywisty wzbudza wątpliwości, że pojawia się
tutaj konflikt interesów. Pomijając takie oczywistości, że Trump mógłby
usiłować wpłynąć na kurs giełdowy, to Trump media jako właściciel dużego
medium społecznościowego mógłby usiłować sterować treściami Platformy
Społecznościowej. No ale przecież Trump nigdy by nie wykorzystał Platformy do
własnych celów. Tak. No może trochę, bo ta platforma z oczywistych względów
zyskała teraz w trakcie jego kadencji znaczną popularność. Wielu z nas
przecież, zwłaszcza w trakcie tych kwietniowych zawirowań giełdowych wokół
CE, założyło konto na True Social, by być na bieżąco z publikacjami Donalda
Trumpa, które bezpośrednio wpływały na kierunki indeksów. Tu mogę wspomnieć
chociażby o pamiętnym wpisie, że to jest dobry czas na zakupy. Ten wpis pojawił
się chwilę przed tym, jak ogłosił Trump 90dniowe wstrzymanie wielu swoich nowych
ceł. I ten post wywołał oskarżenia o nieprawidłowości takie jak manipulacje
rynkiem i handel poufnymi informacjami, ale to wszystko przecież nic nie
szkodzi. Zostawmy jednak na chwilę Trump Media, bo to nie jest główna spółka
rodziny Trump, bo o wiele istotniejszym podmiotem jest spółka Trump
Organization, której wartość szacowana jest na wiele miliardów dolarów. Firma
zajmuje się szeroko pojętą działalnością w sektorze nieruchomości od hoteli przez
pola golfowe po rezydencję i dystrybucję czapek, sprzętu golfowego i książek
oczywiście o rodzinie Trump. To jest też ta spółka, która jest główna, tak, która
doprowadziła Trumpa i jego rodzinę do fortuny, a prowadzona ona jest już od
1923 roku. Także tutaj również zaangażowanie
prezydenta w działalność tej firmy wywołało wiele wątpliwości o istnienie
konfliktu interesów. Donald Trump oczywiście zapowiedział, że władzę w
spółce przekazuje swoim dwóm najstarszym synom, ale trudno w to uwierzyć, żeby
się całkowicie odciął od chociażby doradzania rodzinnej firmie. Aby uniknąć
jednak zarzutów o konflikty interesów, firma zadeklarowała, że nie będzie
zawierać żadnych nowych umów zagranicznych. Jednak sam prezydent
Stanów Zjednoczonych nie zrezygnował z udziału w tej firmie, co oznaczy, że
wciąż podlega on pewnym przepisom konstytucyjnym. Pozostawienie udziałów
Donalda Trumpa w spółce mimo ograniczenia tej działalności poza
obszarem Stanów Zjednoczonych pozwala w dalszym ciągu monetyzować fakt, że
właścicielem ekskluzywnej sieci hotelowej jest sam prezydent Stanów
Zjednoczonych. Przykładem takiego hotelu jest Trump International Hotel w
Waszyngtonie, który od czasu wyborów oferował swoje drogie, luksusowe pokoje
zagranicznym dyplomatom, aby zyskać przychylność nowego rządu Trumpa.
Niektóre rządy, w tym Bahraju i Azerbejdżanu, a także korporacyjne grupy
lobbingowe, organizowały od tamtej pory w hotelu różnego rodzaju wydarzenia,
które nie tylko generowały zyski przypadające bezpośrednio rodzinie
Trump, ale także podnosiły prestiż całej sieci hotelowej. I mimo różnych
wypowiedzi polityków z obozu Trumpa, prawda jest taka, że Trump Organization
to jest w rzeczywistości sieć powiązanych ze sobą spółek, z których
każda posiada określone nieruchomości i określone długi. I wiele z tych
indywidualnych spółek jest powiązanych z jedną z ponad 20 zagranicznych
transakcji biznesowych, w które Trump był zaangażowany na przestrzeni lat. w
tej sytuacji bardzo łatwo zarówno o wystąpienie konfliktu interesów, jak i
monetyzację swojej pozycji na międzynarodowej arenie i również bardzo
łatwo generować z tego zyski, które nie są ujawniane wtedy w oświadczeniu
majątkowym prezydenta. I w materiale takim jak ten nie da się wspomnieć o
procederze przekazywania luksusowych prezentów rodzinie prezydenta. One
przekazywane są przez różnego rodzaju podmioty w ramach różnych transakcji
rynkowych. I przecież to brzmi jak łapówka, czy nie? Przecież to musi być
nielegalne. No sami oceńcie. Na przykład CNN doszło do wniosku, że powiązania
biznesowe rodziny Trump z Bliskim Wschodem wzrosły ponad trzykrotnie od
czasu pierwszej kadencji prezydenta. Ogłoszono w tym czasie szereg nowych
projektów. Na Bliskim Wschodzie synowie Trumpa ubijać mieli lukratywne interesy
w związku z trwającymi w regionie planami budowy luksusowych wieżowców,
pól golfowych i zawierania transakcji związanych z kryptowalutami. Chociaż
Trump Organization w styczniu zobowiązał się nie zawierać żadnych nowych umów z
rządami zagranicznymi w trakcie drugiej kadencji prezydenta, to w tym czasie
ogłoszono umowę na pole golfowe pod marką Trump w Katarze, którą
współfinansowała firma wspierana przez katarski fundusz majątku narodowego
Katari Dr. Eric Trump powiedział w komunikacie prasowym, że jego
organizacja jest niezwykle dumna za rozszerzenia marki Trump na Qatar za
pośrednictwem Katari de i odrębnej firmy zajmującej się nieruchomościami, czyli
Dark Global. Firmy z tego regionu wsparły również firmę kryptowalutową
Trumpa, czyli World Liberty Financial. DWF Labs z siedzibą w Zjednoczonych
Emiratach Arabskich ogłosiło w kwietniu zakup tokenów firmy o wartości 25
milionów dolarów. MGX to jest firma inwestycyjna wspierana przez Emiraty
Arabskie zgodziła się wykorzystać kryptowalutę wprowadzoną przez firmę do
inwestycji o wartości 2 miliardy dolarów na giełdę kryptowalut Binance. Donald
Trump od rządu Kataru otrzymał również luksusowy Boeing 747, który jest warty
nawet 400 milionów dolarów, który przypomina trochę bardziej latający
pałac, a nie samolot. Choć Trump zapowiada, że chciałby uczynić z tego
prezentu, z tego samolotu swój prywatny Air Force One, to ten prezent wywołał
polityczną burzę. Senator Chuck Schumacher nazwał go największą łapówką
w historii Stanów Zjednoczonych. Demokraci ostrzegają, że dostosowanie
maszyny do standardów bezpieczeństwa mogłoby pochłonąć kolejne setki
milionów, o ile nie miliardy dolarów. Na szczęście dla Donalda Trumpa ten samolot
jest zbyt duży. Na kanwie tych wszystkich prezentów i sposobach
monetyzacji prezydentury powstało też bardzo ciekawy artykuł przygotowany
przez The New Yorker. Przeprowadzone śledztwo dziennikarskie pokazało, że w
przypadku Trumpa nie może być mowy o symbolicznych upominkach, ale możemy je
rozpatrywać wyłącznie w kategorii luksusowych przedmiotów wartych
dziesiątki tysięcy dolarów, które w pewnym czasie po prostu znikły. Nie
trafiły one do archiwów, nie zostały przekazane państwu, jak wymaga prawo,
tylko rozpłynęły się w prywatnych rezydencjach Trumpa, w Mar Alago, w
Bminster, w Trump Tower. I wśród zaginionych prezentów są między innymi
sztylety wysadzone klejnotami, obrazy przedstawiające samego Trumpa, złote
puchary, a nawet makieta z jego własnym wizerunkiem. W tym artykule zwraca się
szczególną uwagę na pozycję Arabii Saudyjskiej, która bezpośrednio po
upływie pierwszej kadencji zaczęła za pośrednictwem funduszy inwestować w
projekty golfowe Trump Organization, takie jak turniej Le Golf, który odbywał
się właśnie na polach należących do Trumpa. Każdy taki turniej to jest kilka
milionów dolarów przychodu z samych opłat licencyjnych. A dla Saudyjczyków
to nie była inwestycja w Golf, to była bardziej inwestycja w relacje. Jak się
okazało, była to całkiem skuteczna inwestycja, bo Trump publicznie chwalił
ich nowoczesną wizję świata. W tym artykule szczegółowo są wyliczane
wszystkie przychody i zyski, jakie rodzina Trump uzyskała dzięki pozycji
zajmowanej przez Donalda. I choć niektóre tezy mogą wydawać się nieco
naciągane, to ten artykuł wciąż otwiera oczy na wiele kwestii. Nawet jeśli
Donald Trump zadeklarował odcięcie się od prowadzenia biznesu, to wciąż da się
na ten biznes wpływać i czarpać z tego korzyści. Gdyby ten artykuł powstał
później, to autor z pewnością uwzględniłby również potencjalne
korzyści, jakie rodzina Trump może osiągnąć z finalizacji przejęcia przez
Arabię Saudyjską spółki Electronic Arts. Czyli to jest ta spółka, która miała
serię FIFA, czyli obecnie FC i wiele innych gier takich jak Battlefield, The
Sims czy Need for Speed. Ta transakcja przejęcia spółki EA jest powiązana z
Jaredem Kushnerem, czyli z wzięciem Donalda Trumpa. Jarlet ma kierować
przyjęciem firmy za 55 miliardów dolarów wspieranym przez Arabię Saudyjską, co
stanowi największą w historii transakcji wykupu lewarowanego. Jaret jest
inicjatorem transakcji, która ma objąć skup akcji po cenie 210 $arów za sztukę.
I w transakcji ma wziąć udział konsorcjum inwestorów, którego skład
wchodzą Silver Lake, PIF i Affinity Partners. Po skutecznym dokonaniu
przejęcia konsorcjum planuje wycofać firmę z obrotu giełdowego i prowadzenie
działalności w sektorze gamingowym jako przedsiębiorstwo prywatne. I z
perspektywy rodziny Trump najważniejszy jest udział właśnie Affinity Partners,
bo to jest ta firma, która została założona właśnie przez Jareda Kushnera,
czyli przez zięcia Donalda Trumpa i nie zostało podane ile pieniędzy ma
wygenerować ta transakcja dla rodziny Trump. Ale patrząc na to, jakimi
pieniędzmi obracają Saudyjczycy, można się spodziewać, że to przedsięwzięcie
również się opłaci. Trudno sobie wyobrazić, aby mowa była o takim
przejęciu bez politycznego zaangażowania Donalda Trumpa i bez jego relacji
handlowych z Bliskim Wschodem. Więc w porównaniu z tymi wszystkimi
przedsięwzięciami, te 400 000 doarów pensji prezydenckiej jest naprawdę mało.
Donald Trump wyrzeka się tych pieniędzy i oficjalnie jest tak, że on przyjmuje
tylko jeden dolar, a resztę przekazuje na cele charytatywne i programy rządowe.
Z tym, że to po prostu też dobrze wygląda, tak? I ma ocieplić jego
wizerunek. I te 400 000 to naprawdę mało względem tego, gdzie indziej on potrafi
zyskać. I to ocieplanie wizerunku być może nawet działa ostatecznie. Więc
można powiedzieć, że to jest najdroższy wolontariat w historii polityki. Ale
przy tym wszystkim luksusowe samoloty, pola golfowe, hotele i nieruchomości
Trump Organization zyskują na znaczeniu dzięki przyjaźni Stanów Zjednoczonych z
Arabią Saudyjską. A to wszystko przy poparciu kilkudziesięciu milionów
Amerykanów, którzy wierzą w wizję prezydenta Donalda Trumpa, by uczynić
Amerykę znowu wielką. Więc człowiek usterów najpotężniejszej gospodarki
świata z pewnością jest ciekawym partnerem do biznesu, o którego
przychylność warto zabiegać. Jednak ile w tym wszystkim jest dbania o interesy
kraju, na którego czele on stoi, a ile w tym wszystkim jest dbania o własne
interesy? Z pewnością to jest ciekawa postać i historię oceni tą prezydenturę
Trumpa. Tak, my możemy się temu jedynie przyglądać, o tym mówić, trochę gdybać,
starać się w tym wszystkim coś ugrać inwestując na przykład na rynku akcji.
Więc tutaj przypominam o promocji partnera dzisiejszego odcinka, gdzie
przy założeniu konta możecie otrzymać akcj za darmo. Ale jeżeli jesteście
ciekawi innych ruchów Trumpa, to w tym odcinku tutaj opowiedziałem o tym,
dlaczego on chce w ogóle wpłynąć na najpotężniejszą instytucję finansową
świata, czyli na Fed. Zachęcam to obejrzeć. He.
