Jak zacząć inwestować i nie przepłacać? | Gość: Szymon Karaś [Dobór strategii inwestycyjnej do ryzyka]

Jak zacząć inwestować i nie przepłacać? – podsumowanie wywiadu z Szymonem Karasiem

W materiale ekspert z UniCredit omawia, jak początkujący inwestor może skutecznie wejść na rynek kapitałowy bez nadmiernych kosztów i typowych błędów behawioralnych. Kluczowym przekazem jest brak idealnego momentu wejścia – zamiast czekać na spadek, lepiej dopasować produkt do własnej tolerancji ryzyka oraz horyzontu inwestycyjnego.

Prezentowane są trzy główne ścieżki inwestycyjne dostępne w ofercie banku: samodzielne budowanie portfela z ETFów na platformie, gotowe portfele zarządzane bezpośrednio na rachunku klienta oraz globalne fundusze typu umbrella (One Markets), które umożliwiają zmianę strategii bez konsekwencji podatkowych.

Transparentność kosztów jest podkreślana jako istotna zaleta portfeli zarządzanych – inwestor widzi składniki, transakcje i rzeczywiste opłaty, co eliminuje problem „black box” tradycyjnych funduszy.

Omówiono również pułapki psychologiczne: tendencyjność do czekania na „idealny” spadek (buy‑the‑dip) oraz błąd nadmiernej pewności siebie przy próbach timingowania rynku. Przytoczono badania pokazujące, że strategia kupowania po spadkach radzi sobie gorzej niż prosta pasywna ekspozycja, zwłaszcza po uwzględnieniu ryzyka.

Na koniec przypomina się, że długoterminowe utrzymanie ekspozycji na akcje, nawet przy okresowych spadkach 30‑50 %, historycznie przynosi dodatnią stopę zwrotu, pod warunkiem dopasowania ryzyka do własnych możliwości finansowych i emocjonalnych.

  • Dobór strategii do profilu ryzyka i horyzontu czasowego
  • Znaczenie transparentności kosztów i unikania ukrytych opłat
  • Porównanie trzech rozwiązań: ETF‑samodzielnie, zarządzane portfele, fundusze umbrella
  • Behawioralne pułapki: timing rynku, buy‑the‑dip, nadmierna pewność siebie
  • Długoterminowa perspektywa jako klucz do sukcesu na rynku akcyjnym
Zobacz pełną transkrypcję filmu

Prawda jest taka, że rynki wschodzące to są takie, w których właśnie te fizyczne aktywa cieszą się większą popularnością. Polacy rzeczywiście pod tym kątem są przypadkiem wyjątkowym, bo u nas udział lokat oraz nieruchomości w całych majątkach gospodarstw domowych to jest na nam rekordowym poziomie. Zarządzanie portfelami to jest takie rozwiązanie gdziś pomiędzy tym samodzielnym inwestowaniem a a one market sami. Jest to pewien taki sygnał ostrzegawczy, że już [muzyka] ta większa część potencjału jest za nami. Osoba, która widzi tylko ostatecznie jaką stopę zwrotu wygenerował fundusz, ma bardzo duży problem, żeby móc do tego tematu podejść. Czy czy on faktycznie przepłaca? Za co on płaci? H no dobrze, no nie, ale to nie jest standardowa standardowy spadek na 20%. To ja poczekam do kolejnego. I w końcu tak są poza rynkiem cały czas. Ktoś chce, nie wiem, zainwestować 100 000 zł, chce pójść w to, w rynek [muzyka] akcyjny, no to musi pamiętać, że te 100 000 zł może być pomnożone przez 10% straty. Ten moment wejścia, on jest w tym horyzoncie marginalizowany. A moim gościem jest dzisiaj Szymon Karaś, zarządzający aktywami w Unii Credit. Zarządzający aktywami, czyli co robiący. >> Dzień dobry, dziękuję za zaproszenie. Dobre pytanie. zarządzające aktywami, czyli z jednej strony jest to osoba decyzyjna, członek komitetu inwestycyjnego, która podejmuje decyzje inwestycyjne. W moim przypadku jeszcze rola jest może być zdefiniowana szerzej, czyli czyli budowania całej oferty inwestycyjnej banku. Czyli to, że jak ktoś ma konto w banku Unicredit i otworzy sobie aplikację i w tej aplikacji jest mnóstwo różnych opcji inwestowania pieniędzy, to jest między innymi twoja robota, czy twoja zasługa, czy twoja praca, żeby ta oferta była jak najlepsza, jak najszersza. Tak. >> Tak. Całego zespołu, jeżeli chodzi o powiedzmy priorytety, czyli jak to ma działać, to tak to to właśnie w tym procesie uczestniczę. Wśród Polaków ostatnio pojawiła się może nie tyle moda na inwestowanie, bo to chyba za dużo powiedzieć, natomiast duże zainteresowanie inwestowaniem. Tak, zorientowaliśmy się, że emerytura będzie słaba, nie duża. Zorientowaliśmy się, że mamy oszczędności i one tracą na wartości, jakie trzymamy wyłącznie w banku i mamy już takie zainteresowanie inwestowaniem. Natomiast w dalszym ciągu jesteśmy narodem, który inwestuje na rynku kapitałowym bardzo mało pieniędzy. A jak się spojrzy w statystyki to no to jesteśmy jednym z mniej inwestujących narodów. Z czego to wynika? Czy to jest kwestia braku wiedzy? Właściwie już nie braku świadomości, tak? Bo ją chyba mamy i chyba nie braku pieniędzy, bo też jej już mamy. >> Bardzo dobre pytanie. Myślę, że jest dużo różnych odpowiedzi na nie. Ja bym nie chciałbym wskazywać, że Polacy to jest jakiś naród, który wybrany, w którym wszystko funkcjonuje zupełnie inaczej niż na rynku. Prawda jest taka, że rynki wschodzące to są takie, w których właśnie te fizyczne aktywa cieszą się większą popularnością, czyli generalnie fizyczne, czyli nieruchomości, betonowe złoto, tak mówimy. >> Betonowe złoto, tak? Polacy rzeczywiście pod tym kątem są przypadkiem wyjątkowym, bo u nas udział lokat oraz nieruchomości w całych majątkach gospodarstw domowych, to jest na rekordowym poziomie w zasadzie w całej w całej Europie. E, to się zmienia. No niewątpliwie przez 15 lat nasz indeks giełdowy był takim przez wiele osób y żartem. To znaczy wyniki były tak złe, że nikt się tym nie interesował. Jesteśmy teraz w takim otoczeniu już pewnie zaawansowanej bardzo hossy na rynku akcyjnym w Polsce. No i to powodowało, szczególnie w otoczeniu, w którym nieruchomości już nie mają takich bardzo dynamicznych wzrostów, do jakich przyzwyczaiły w ciągu ostatnich lat, że uwaga Polaków została mocno przekierowana na giełdę, >> czyli trochę się zmienia świat, tak? To znaczy widzimy już, że na tych kalekach inwestycyjnych może niekoniecznie da się dobrze zarabiać i teraz to zrobić z pieniędzmi, które mamy. >> Dokładnie. Znaczy z jednej strony to bardzo to oceniam pozytywnie, bo fakt, że Polacy po wielu latach nagłaśniania tematu emerytur i w ogóle tego, że należy inwestować, że musimy być zbliżeni do rynków rozwiniętych w tym zakresie, to to należy oceniać bardzo pozytywnie. Z drugiej strony zawsze powinna się zapalić taka lampka czerwona, że zazwyczaj jak może nie przysłowiowi taksówkarze, no ale generalnie jak wszyscy zaczynają się tym interesować, a widzimy, że bardzo dużo rachunków maklerskich powstaje, dużo osób rozochoconych tymi wynikami chce partycypować w tym dalszych wzrostach, no to najczęściej jest tak, że jest to pewien taki sygnał ostrzegawczy, że już ta większa część potencjału jest za nami. Dlatego zawsze trzeba patrzeć, żeby to wyważyć, żeby nie >> chociaż powiem ci, ja przeżyłem już trzy krachy. Jestem raczej po tych trzech rakach bogatszy nie tylko o doświadczenie. [parsknięcie] Y, no bo jak coś przy akcje mają to do siebie, że te czy w ogóle rynek kapitałowy, tak, że te dobre y trendy trwają po 5, 10 lat, potem przychodzi krach, to koryguje i potem znowu jest 10 lat w górę. Y, persal na tym się wychodzi. W zasadzie bycie na rynku kapitałowym jest w sumie najlepszym sposobem na y pomnażanie pieniędzy, czyli na ochronę przed inflacją. Tak. Natomiast rzeczywiście trzeba to zrobić dobrze i właśnie dzisiaj o tym sobie porozmawiamy. To znaczy jak wchodzimy na rynek kapitałowy i jesteśmy powiedzmy nowi, no to powinniśmy jednak tak to zrobić, żeby no zbudować sobie portfel możliwie odporny na ewentualne wstrząsy, bo te wstrząsy pewnie prędzej czy później przyjdą. No i i właśnie o tym chciałbym, żebyśmy porozmawiali, bo wy jako Unicredit macie w ofercie stosunkowo dużą jak na polskie banki [parsknięcie] ofertę inwestycyjną. No bo tak, z jednej strony można na waszej platformie inwestycyjnej sobie zrobić złożyć samodzielnie portfel z kilku ETFów, kilku, kilkunastu, jak kto lubi. Można sobie do tego dołożyć akcję spółek. Jak ktoś się trochę zna rynku kapitałowym, potrafi wycenić spółkę, czy jest tania, czy droga, idzie sobie do tego włącza też spółki. Jak ktoś nie ma czasu, ochoty, żeby się zajmować inwestowaniem, bo ma lepsze rzeczy do roboty, to sobie może wziąć gotowy portfel, którym wy zarządzacie, tak? Którym ty zarządzasz między innymi, jak sądzę. I krótko mówiąc mieć taki portfel złożony z ETFów, którym się nie trzeba interesować, bo wystarczy, że ty się nim interesujesz. No i po trzecie może sobie taki człowiek wziąć fundusz inwestycyjny, który no jeden z globalnych funduszy inwestycyjnych, które realizują jakąś strategię, która nam najbardziej pasuje. Multum możliwości, tylko jak się w tym odnaleźć. Coraz częściej problemem jest to, że wybór jest duży i nie wiadomo w co pójść. Czy jest masz jakąś odpowiedź taką w miarę prostą na ten dylemat? Która z tych trzech dróg jest dla kogo? >> Zaraz do na to odpowiem. Ale wracając do tego, tej słusznej uwagi dotyczącej cykliczności rynku giełdowego, to to chciałbym tylko zwrócić uwagę, że rzeczywiście jakby inwestor przez cały ten cykl wytrzymał, posiadał te produkty ryzykowne w swoim portfelu, to wówczas to miałoby jak najbardziej ręce i nogi. Problem jest taki, że jeśli zagłębimy się w dane dotyczące napływów na rynku akcyjnym w Polsce, no to niestety większa część wzrostów to był okres, w którym Polacy jeszcze nie byli zainteresowani tak mocno inwestycjami i tam na rynek kapitałowy do funduszy pod pod TFI napływów nie było. Te napływy dopiero się pojawiły w momeniacie, w którym duża część tych wzrostów. >> Nadal tak w sumie nadal tak jest. No bo 70 obrotów 70% obrotów na warszawskiej giełdzie to to są inwestorzy zagraniczni. Tak? To znaczy polskie akcje rosną, wycenę polskiej gospodarki czy polskich spółek idą w górę i zarabiają na tym głównie inwestorzy zagraniczni. Nie może tak być, proszę państwa. Dlatego tu jesteśmy i tak robimy, że to żebyście to wy zarabiali na tym, że jest w Polsce i na świecie coraz lepiej. >> No tak. >> No oczywiście klucz, żeby nie być spóźnionym, tylko być w całym cyklu. Do tego wrócimy, ale odpowiadając na pytanie w zakresie jak się w tym połapać. To znaczy my rzeczywiście postawiliśmy w budowie oferty inwestycyjne na takie bardzo szerokie spektrum. To znaczy nie chcemy tylko jednego typu inwestora potrzeby objąć, tylko chcemy podejść do tego bardzo szeroko, bo z naszych analiz >> to jest nietypowe, bo to jest nietypowe, bo szczerze mówiąc jak jak w takim no standardowym polskim banku to przeważnie ten pieniądz jest kierowany w jakieś jedno konkretne miejsce. U was jest wybór, jest pełna paleta. >> Tak. To czy z naszych analiz w ogóle wynika szerzej bankowości, że że konsumenci faktycznie oczekują takiego rozwiązania bankowego zintegrowanego bardzo szeroko, że będą nie będą musieli skakać między różnymi aplikacjami i kontami, tylko będą mieli wszystko w jednym miejscu. >> Otwieram aplikację, tak? Tutaj mam pieniądze na życie, tutaj mam konto oszczędnościowe, a tutaj obok na w sąsiedniej fiszce właściwie mam moje moje inwestycje. Tak, >> inwestycje i jeszcze w ramach tych inwestycji różne komplementarne, czasem nie komplementarne, tylko przeciwne potrzeby. Więc jakby wracając do tych przypadków jakie mamy produkty na ten moment wdrożone i jakim one potrzebom odpowiadają, bo zupełnie nie chcemy tego wartościować, stygmatyzować, tylko chcemy odpowiadać na bardzo szeroki zakres, tak? Bo możemy mieć inwestora, który który na podstawie tego, co przeczytał w internecie decyduje się, że jest młody i chce przez 20 lat inwestować regularnie w jakiś szeroki indeks akcyjny, w jakiegoś ETF i i po prostu z >> PRU jednym ruchem kupuje 1000, nie wiem, 1300 największych firm na świecie i w zasadzie temu w zupełności wystarczy. >> Dokładnie tak. No i dla tego inwestora jest najważniejsza kosztoefektywność, a także czyli niskie prowizje maklerskie oraz dobra oferta. Jeżeli chodzi o wymiany walutowe, naturalnie chcemy odpowiedzieć na potrzebę tego inwestora i takie takie taką ofertę w ten sposób strukturyzować. >> I co? I taki inwestor wybiera po prostu waszą platformę, na której są różne ETFy, sobie wybiera jeden i wpłaca tam pieniądze. >> Jeżeli będzie w stanie się trzymać tej swojej strategii, bo tutaj najczęściej jest pies pogrzebany. Jeżeli chce się to realizować samemu, jak najbardziej jest w stanie to robić i chcemy mu to instrumentarium dostosowane pod jego przypadek zaoferować. zupełnie inna, inne potrzeby będą kogoś, kto chce być, nie chce oddawać pieniędzy pod zarządzanie, ale uważa, że jest traderem z powołania, że chce pobić rynek, robić to samemu. Jak najbardziej ten inwestor również, jakie on ma potrzeby? On ma potrzeby takie, że potrzebuje bardzo szerokiego spektrum, czyli całego yyy investment univeru wielu spółek w wielu walutach i przyjaznego interfejsu transakcyjnego. >> Możliwości bycia na różnych giełdach. >> Dokładnie. Żeby na całym globalnym rynku móc, żeby nie ograniczała kwestia tylko jego lokalizacji, bo on on chce mieć po prostu największą paletę możliwości, żeby jak znajdzie spółkę, która jego zdaniem będzie miała bardzo dobre wyniki, no to on chce mieć możliwość, żeby w nią zainwestować. Tacy inwestorzy dość często idą na wyspecjalizowane platformy inwestycyjne, które się właściwie niczym innym nie zajmują, tylko po prostu pośrednim w inwestowaniu. Wy jesteście czymś, co łączy daily banking, tak? Możliwość tych korzystania z tych wszystkich podstawowych usług bankowych z inwestowaniem. Ta platforma inwestycyjna, ona ma jakieś szczególne cechy poza tym właśnie o czym powiedziałem, tak? Czyli wygodą, czyli już jakby mam na jednym ekranie albo na sąsiednich ekranach swippuję między moją kartą kredytową albo kartą płatniczą albo kredytem hipoteczną a inwestycjami. I gdybyś miał powiedzieć o jakiejś takiej najważniejszej zaleie tej platformy, to co by to było? To znaczy platformy dostosowane i skupiające się stricte na takim module tradingowym z wieloma funkcjonalnościami to rzeczywiście funkcjonują i profesjonaliści bardzo chętnie będą na nie patrzyli cały czas, bo one są dostosowane pod ten ich konkretny case. Z kolei banki standardowo jednak tą ofertę miały bardzo wąsko. My chcieliśmy się wepchnąć, można powiedzieć, między te dwa dwa przypadki, czyli dać szeroką ofertę, taką jaka jest dostępna w tych najbardziej znanych globalnych platformach, na bardzo atrakcyjnych warunkach, jeżeli chodzi o handlowanie. jednocześnie zachować to pod płaszczem, parasolem banku, żeby nie tylko odpowiadać na potrzebę tych najbardziej profesjonalnych inwestorów, którzy tak naprawdę zarządzają jak jak instytucje. Tak, to to jest nasze. >> Czyli to jest też trochę takiej taka usługa pod kogoś, kto no dopiero odkryje w sobie żyłkę aktywnego inwestora, tak? a z drugiej strony nie chcę porzucać w tym celu swojego banku. Tak może to połączyć. Mam już pieniądze, mam mam konto bankowe, które pozwala mi tymi pieniędzmi zarządzać i w tym samym miejscu, na tych samych zasadach, w tym samym uniwersum mam platformę inwestycyjną. No a dla kogo jest są te wasze portfele inwestycyjne, czyli no kolejna z tych opcji, czyli to, czym zarządzasz tak naprawdę. >> Mhm. portfele złożone z, o ile pamiętam, kilkunastu ETFów akcyjnych, obligacyjnych w różnych proporcjach. Y, no które też można u was kupić. Kto ma być odbiorcą tych tej usługi? Tak, ten drugi biegun inwestycyjny, czyli tam, gdzie potrzeba klienta ze względu na brak czasu, brak wiedzy czy po prostu zwyczajną niechęć, żeby się temu poświęcać, bo bo niektóre osoby po prostu chcą to oddać komuś. No to mamy w tym segmencie mamy dwa rozwiązania wdrożone na ten moment. Jednym są właśnie wspomniane portfele inwestycyjne. Wrócę do nich później. Na początku powiem o rozwiązaniu drugim, czyli globalnych funduszy. spod parasola One Markets, bo właśnie to jest ten przypadek, w którym myślę, że koncepcja parasola jest znana, ale tak dla przypomnienia jakby parasol to jest fundusz, który ma różne subfundusze i zmienianie jednostek uczestnictwa jednego subfunduszu na drugi, czyli przeskakiwanie na przykład z akcyjnego na obligacyjny w ramach jednej struktury parasolowej, to ona nie ma żadnych konsekwencji podatkowych. Tak. Dopóki sobie przerzucam pieniądze między funduszami w ramach Parasola, to nie nie muszę wykazywać zysków strat, rozliczać się z podatku belki i tak dalej i tak. >> Dokładnie. To jest optymalne zarządanie pod kątem podatkowym. Tylko w Polsce praktyka TFI jest taka, że TFI ma jeden parasol i ta osoba może sobie zmieniać strategię, ale w ramach tego samego tak naprawdę parasol, ale mam parasol oparty na funduszach z jednej rodziny tylko. >> Dokładnie tak. No i was to jest inaczej. >> U nas to jest inaczej. One Markets to jest struktura zagraniczna luksemburska. Ona ma kilka lat, ale już zebrała y ponad 30 miliardów euro aktywów, więc dynamika jest duża i ona tą koncepcję rozszerza, czyli chcemy dać możliwość inwestorowi, żeby też zmieniać w ramach tego parasola różnych subasset managżerów, których jest około 10 i oni się w praktyce pokrywają tak naprawdę z większością tych top 10 największych podmiotów pod jeśli chodzi o zarządzanie na świecie >> i tam zdaje się, że wśród nich są takie y, które No wbrew pozorom nie są łatwo dostępne w Polsce. >> Tak poza argumentem takiej elastyczności, czyli tego, że ktoś może mieć jedno rozwiązanie i pokrywać bardzo dużą część tortu globalnego, jeśli chodzi o strategię i tak dalej, no to rzeczywiście kolejnym argumentem jest kwestia dostępności, bo większość tych rozwiązań, przypomnę, jeżeli chodzi o jeżeli chodzi o namey, to to jest JP Morgan, Pimko, Fidelity Alliance i tak dalej. Część z nich była dostępna w Polsce, ale na przykład w mało atrakcyjnej strukturze kosztowej, bo w jakiejś formie tak zwanego master feedera, czyli krótko mówiąc był fundusz w Polsce, >> fundusz, który kupował fundusze, który kupował fundusze. >> Ich się nawarstwiają wówczas koszty bardzo tą relację, może tą okazyjność, atrakcyjność kosztową rozwiązania pogarszając. Część rozwiązań w ogóle nie było. Yyy, czyli choć duzi asset managerzy globalni jak Capital Group czy też Picted, Rockefeller znany myślę wielu wielu osób. >> Jak zobaczyłem Rockefellera, to od razu zapragnąłem. To to jest jednak marka, tak? bardzo tak kojarzy >> od tego czym dzisiaj jest Rockefeller i czym kiedyś był no to jednak się jak ktoś czytał książki o historii finansów to na niego ta nazwa działa. >> Rockefeller wywołuje rzeczywiście bardzo specyficzne emocje ale tak to są jakby rozwiązania które w ogóle w Polsce tak naprawdę przynajmnie bardzo prosty czy czy czy prosty tak prosty sposób nie były dostępne. To jest jeden z argumentów, czyli taka domowa wartość, którą chcemy dla, myślę, dla ludzi, którzy obecnie są albo w podpolskimi TEFI, albo zastanawiają się, żeby zainwestować w polskie fundusze. To to jest jedna z rzeczy, którą chcemy tutaj chcieliśmy dołożyć jako wartość. Z drugiej strony znowu argument kosztowy, tak? Czyli rynek globalny funduszy jest bardziej konkurencyjny, koszty są z tego powodu po prostu niższe niż na rynku krajowym. Ja rozumiem dobre marki, trudno dostępne czasem w Polsce, yyy, po rozsądnych, yyy, przy rozsądnych kosztach i przede wszystkim pod parasolem takim multibrandowym. >> Dokładnie tak. >> No dobra. I mamy taką platformę z tymi yyy funduszami inwestycyjnymi. Obok stoją, obok stoi, stoją portfele inwestycyjne, czyli to, co ty i twoi koledzy składacie z ze światowej oferty ETFów. Czym to się różni? czym i dla kogo są yyy i i dla kogo jest jedna rzecz, dla kogo druga rzecz. Tak, z tego co powiedziałeś to to jest de facto oba rozwiązania są dla podobnej grupy klientów tych tych, którzy nie chcą się zajmować zbyt mocno zarządzaniem swoimi pieniędzmi, bo mają ciekawsze rzeczy do roboty w życiu. >> Zarządzanie portfelami to jest takie rozwiązanie gdzieś pomiędzy tym samodzielnym inwestowaniem a a one market czy globalnymi funduszami. Z jednej strony mamy tam element aktywnego zarządzania, czyli ktoś rzeczywiście [parsknięcie] powierza swoje środki, nie chce robić tego samemu. Z drugiej strony nie ma tam funduszu, tak? Czyli to jest sytuacja, w której my zarządzamy bezpośrednio na rachunku danego klienta. Em nie ma funduszu, więc nie ma tego opakowania, na które się kupuje, co ma z jednej strony konsekwencje kosztowe. Nie ma kosztów operacyjnych powiązanych z funduszem, czyli tych depozytariusza, księgowości i tak dalej. Z drugiej strony też zupełnie inaczej z perspektywy konsumenta wygląda wówczas zarządzanie, bo wszystko jest na jego rachunku, więc widzi bezpośrednio ta, która aktywa posiada, transakcje, które zrealizował i tak dalej. Więc jest to, jest to pod kątem transparentności na pewno to rozwiązanie się istotnie różni. >> No dobra, jest to transparentne, czyli co yyy jak biorę fundusz inwestycyjny, no to no muszę mu zaufać, tak? Yyy muszę, mogę, chcę, tak? Przeważnie chcę. No ja mam też w swoim portfelu mnóstwo funduszy inwestycyjnych i przeważnie to jest to są takie marki, którym ufam ufam i zarządzające, którym ufam, którzy za tym stoją. Natomiast w przypadku tych portfeli inwestycyjnych, które mam na swoim rachunku, ale są zarządzane przez was, mogę na żywo obserwować, co tam się zmienia. Tak? Znaczy czy ta transparentność y ona jest w waszym przypadku na innym poziomie niż nie wiem no klasycznego funduszu inwestycyjnego? Jest i [odchrząknięcie] rzeczywiście jak się jak tą ofertę tworzyliśmy, się zastanawialiśmy nad tym co jest dla klientów istotne, no to tak można byłoby się zastanowić nad tym pozornie wydaje się, że ta transparentność co to co ona zmienia z perspektywy inwestora. Rzeczywiście fajnie, że poruszyłaś argument zaufania. On myślę, że w tym całym zagadnieniu jest istotny. Natomiast jeśli byśmy sobie założyli, że ta sama strategia, pomijając różne obciążenie kosztowe i inne zasady opodatkowania, byłaby realizowana na funduszu i na konto klienta, to jeśli będzie taką samą miało stopę zwrotu netto, no to jakie to ma znaczenie, prawda? Co ta transparentność zmienia? Co to, że klient może podejrzeć sobie jak komponenty tego portfela też pracowały? No może na przykład wiedzieć, może na przykład yyy się przy tym uczyć inwestowania, tak? To znaczy yy ja powiem szczerze, bardzo często rozmawiam z moimi czytelnikami, odbiorcami, widzami, słuchaczami o dywersyfikacji. Tak? I te ta dywersyfikacja wbrew pozorom ona na tylu poziomach może występować, że to nie jest łatwo wytłumaczyć jak powinien ten portfel wyglądać. A tutaj jest możliwość, żeby sobie zobaczyć, tak? Mamy portfel na przykład antyinflacyjny, z czego się on składa dokładnie? pięć takich ETFów, pięć takich, a ten ETF to jest jakiś taki szczególny, bo jest właśnie w pewnym sensie antyinflacyjny. No jest to jakaś warstwa edukacyjna. >> Jest na pewno jest wartość edukacyjna. Y pozwala głębiej móc przeanalizować wiele rzeczy, czyli na przykład jak nie wiem portfel danego, jak dany portfel koresponduje z innymi aktywami, które ktoś ma, żeby sprawdzić czy faktycznie on nie ma zbyt dużo ryzyka w jednym miejscu, czego w funduszu sobie łatwo nie podejrzę. Ja bym znaczy to wszystko, te wszystkie przypadki są istotne, ale ja bym wracając do tego co wskazałeś czy elementu zaufania, bo z naszych obserwacji wynika, że może trochę też wracając do pytania, dlaczego wcześniej inwestowanie w Polsce y było problematyczne, jest coś takiego na rynku funkcjonuje, że ludziom nie odpowiada taka black boxowa formuła funduszy, czyli tego >> Polak jest istotą nieufną. Generalnie to dotyczy również pieniędzy. A może, >> może ja bym to odwrócił, to znaczy lubi, nie, że jest nieufny, tylko lubi móc podejrzeć za co płaci, ile płaci, co tam się faktycznie dzieje. I stąd też nasz pomysł na ustrukturyzowanie tych portfeli właśnie miał na to odpowiadać. Czyli dla przykładu w naszej ocenie jest opłata zmienna, którą ma połowę funduszy w Polsce na bardzo skomplikowanych wzorach, w których to się bardzo ciężko jest w ogóle przejalizować profesjonaliście. No to osoba, która widzi tylko ostatecznie jaką stopę zwrotu wygenerował fundusz, ma bardzo duży problem, żeby móc do tego tematu podejść. Czy czy on faktycznie przepłaca, za co on płaci, co tam się tak naprawdę dzieje pod tą pod tym kołderką. funduszu. >> Tak. Wie, wie głównie to, że płaci jakąś opłatę stałą za zarządzanie i płaci jakąś opłatą, opłatę zmienną, która jest wtedy, kiedy fundusz przyniesie większy zysk niż, ale z drugiej strony jak fundusz przyniesie stratę, no to też płaci się opłatę za zarządzanie. >> To czy to można różnie strukturyzować, ale właśnie chodzi o to, że to jest bardzo ciężki problem analityczny. Pojawiają się jeszcze inne opłaty powiązane z funduszem i tak dalej. My uznaliśmy, że chcemy postawić na taki model kosztowy, który można wytłumaczyć osobie, która ma bardzo niski poziom wiedzy finansowej. nie wchodzić w te kwestie dotyczące opłat zmiennych i tak dalej, tylko oprzeć całą naszą relację z klientem na jednej opłacie procentowej skali roku, która jest prosta do zrozumienia. No i myślę, że to jest w ogóle temat bardzo bieżący, tak? Bo m z bardzo z ciekawością obserwuję ostatnie doniesienia Komisji Europejskiej, która powiedziała, że w ramach Esmy będą robić takie testy dla funduszy, to się nazywa konkretnie undue cost, czyli kosztów, które którymi są obciążani uczestnicy w funduszach, a zdaniem komisji nie powinni, albo test na value formalni funduszy, czyli tego, czy opłata funduszu koresponduje z tym, jaką jaka jest wartość dana danego funduszu, danego rozwiązania. Ja nie wiem jak to do końca będzie realizowane. Myślę, że to jest bardzo >> brzmi bardzo skomplikowanie i powiem szczerze, wydaje mi się, że nie będzie to prosty projekt. Aczkolwiek idea pewnie słuszna, tak żeby pomóc ludziom no takim inwestowaniu pieniędzy, żeby nie nie płacili prowizji za coś, za co nie powinni płacić. >> Dokładnie. Znaczy idea jest zasadna, bardzo trudna w egzekucji. Już kiedyś SMA robiła takie same podejście pod opłaty zmienne na polskim rynku, żeby przeanalizować, czy wszystkie fundusze mają to zgodnie z zasadami ustrukturyzowane. Natomiast sam fakt już niezależnie od tego jaka będzie egzekucja, to, że się taka potrzeba pojawia z perspektywy regulatora czy klientów, no to pokazuje, że jednak ten wątek gdzieś tam funkcjonuje. Jest takie coś, takie pojęcie się nazywa closet fund. To są fundusze, które mają opłaty jak fundusze aktywne, wysokie, a jednocześnie tak naprawdę portfelowo się trzymają swojego układu odniesienia. Nie mają tam żadnego aktywnych wag, aktywnego ryzyka. >> Czyli tak kupują jakiś indeks, tak jakby były ETF. >> Dokładnie. To jest najgorszy przypadek z perspektywy konsumenta, tak że płaci ich za aktywne rozwiązanie, a dostaje rozwiązanie pasywne. Z perspektywy konsumenta bardzo trudno to ocenić. Mamy rozwiązanie, który w którym klient dostaje tak naprawdę, nie wiem, 5, 7, 10 ETFów akcyjnych dodać tam 5 s albo 10 obligacyjnych jakieś pewnie dwa, trzy surowcowe, jakiś jeden gotówkowy albo dwa. Może to sobie wszystko oglądać, wie za co płaci. Z tego punktu widzenia to jest takie rozwiązanie, które powinno być dobre dla kogoś, kto chciałby wejść na rynek kapitałowy, słyszał, że tam jest drogo i że można stracić pieniądze i że i i że to może być jakaś czarna dziura. No wy pokazujecie, że tam nie ma żadnej czarnej dziury. Jest facet, który tym wszystkim zarządza, jego koledzy. Co tak naprawdę z punktu widzenia ludzi, którzy do tych portfeli idą jest najważniejsze? Myślę, że no przede wszystkim fakt, że mogą zajrzeć pod tą kołderkę, tak? Czyli czyli nie ma czegoś takiego jak w funduszach inwestycyjnych, że musi minąć kwartał albo w ogóle, bo też takie przypadki się zdarzają, nie są w stanie podejrzeć albo w ograniczonym stopniu historię transakcyjną tego funduszu czy portfel. Tutaj klient tak naprawdę w dniu, kiedy my dane transakcje na jego na jego rachunku realizujemy, to on widzi w każdym momencie co on w portfelu ma, jakie były transakcje, jakie były przepływy i wszystkie te tego typu stanie zdarzenia jest w stanie podglądać praktycznie na bieżąco. Które z tych czterech rozwią, bo przeszliśmy przez cztery różne rozwiązania. Dla kogoś, kto jest tam takim aktywnym traderem jest platforma inwestycyjna. Dla kogoś, kto chce inwestować wyłącznie pasywnie, może sobie kupić na tej samej platformie jakiś ETF. Y, jak ktoś uważa, że należy zarządzać jego pieniędzmi, to może iść do funduszu inwestycyjnego, największych światowych grup inwestycyjnych, zbudować sobie z tego prosty albo mniej prosty portfel, trzymać to pod jednym parasolem, albo może pójść do waszego przejrzystego transparentnego rozwiązania, czyli tego portfela inwestycyjnego. Na które z tych rozwiązań jest dzisiaj najwięcej chętnych? Czy da się powiedzieć y co ludzie najbardziej lubią, który z tych czterech rozwiązań dzisiaj wśród klientów Uniredit wygrywa, czy to jest mniej więcej demokratyczne? Znaczy na ten moment myślę, że demokratyczny. My też jesteśmy na tym etapie rozwoju, w którym nie chciałbym y przesadnie wyciągać wnioski z naszej obecnej struktury, żeby uznać, że jest to struktura docelowa. Patrząc bardziej na sytuację rynkową, a mniej na naszą, no to z moich obserwacji wynika, że ta hossa na polskim rynku akcyjnym rzeczywiście skłania coraz więcej młodych osób do tego, żeby spróbować swoje siły, jeżeli chodzi o inwestowanie aktywne we własnym zakresie. No i naturalnie jest ten trend globalny, czyli coraz większego udziału w torcie rozwiązań pasywnych. To powiedz, jaka tak naprawdę wspólna zasada dotycząca inwestowania powinna przyświecać komuś, kto jest na etapie tego wyboru i chce zacząć swoją przygodę z inwestowaniem. Już ma pieniądze, już wie, że inwestowanie jest konieczne w jego życiu. Yyy, jeszcze nie podjął decyzji, ale co najważniejszego należałoby mu powiedzieć. >> Mhm. Myślę, że temat bardzo bieżący, bo dużo osób rzeczywiście chce na ten rynek wejść, ale zastanawiać się, czy moment wejścia jest właściwy, tak? Czy przypadkiem nie jesteśmy na jakąś na jakieś górce na rynku akcyjnym, nie chcą się sparzyć. Część ludzi, wręcz przeciwnie, w ogóle się nie zastanawia, tylko chce iść z tłumem, bo bo chcę w tych wzrostach partycypować. Ja bym chciałbym przypomnieć, że jeżeli chodzi o te ryzykowne rozwiązania, czyli rozwiązania akcyjne, idealny moment wejścia nie istnieje. To znaczy nie jesteśmy w stanie aż tak tego dobrze timingować, żeby idealnie wskazać w którym miejscu należy wejść. Naturalnie odpowiedzią na to, na ten problem jest właśnie horyzont inwestycyjny, czyli to, że tam przy tych produktach akcyjnych jest 7 10 jeszcze więcej lat postawione, to nie wynika z tego, że ktoś sobie tak wymyślił, tylko to powoduje, że ten moment wejścia, on jest w tym horyzoncie marginalizowany. I taką ciekawostkę tutaj przytoczę, która może wydawać się dosyć zaskakująca, że nawet jeśli inwestor wszedłby na szczycie przed globalnym kryzysem >> finansowym możliwym momencie, >> najgorszym możliwym momencie, największy Pachowiec to gdyby i tak wytrzymał, przytrzymał te akcje 10 lat, zaliczyłby spadek o 60% na rynku amerykańskim, czyli nawet tym, które teoretycznie jest bezpieczniejszy od rynku polskiego, no to i tak po 10 latach miałby wynik na poziomie z dywidendami sześciu, 7% trokrocznie to na do jakich nas wniosków to prowadzi, że klub jest takie czy ten inwestor byłby w stanie przytrzymać te spadki. I tu, tutaj tak naprawdę uwaga inwestorów powinna być tych, którzy się zastanawiają nad rzeczami bardziej ryzykownymi, czyli tego, żeby ten portfel odpowiadał faktycznie temu, co co oni są w stanie znieść, żeby ktoś się nie koncentrował na wykresie ostatnich dwóch lat, dwóch latach i zakładał, że nie będzie nie nie będzie miało miejsca takie przypadki, jak miały miejsce historycznie, to to okres inwestycyjny to powinien determinować i czyjaś tolerancja. Jeśli ktoś, nie wiem, zastanawia się nad zainwestowaniem 100 000 zł w w jakieś rozwiązanie akcyjne, no to musi sobie przyłożyć do tej kwoty potencjalny spadek 10% 15%, który się zdarza całkiem regularnie i w najgorszym >> albo raz na 10 albo 15 lat może być 30 do 50%. >> 30 do 50%. I teraz oczywiście nie zasymulujemy tego w głowie tak jakbyśmy nie zderzymy się z tym tak jakbyśmy faktycznie te pieniądze stracili papierowo w ramach wyceny, ale jeśli [parsknięcie] u kogoś ten 50 000 zł papierowego papierowej straty wywołuje taki dyskomfort, że ta osoba nawet jakby miała to przetrzymać, to by nie spała po nocach i by sprawdzała konto 10okrotnie w ciągu dnia, no to oznaczy, że że to nie jest y produkt dla niej, tak? Czyli ta osoba powinna mniej zastanawiać się nad momentem wejścia, bo takiej nie istnieje idealne, tylko nad tym, czy faktycznie rozwiązanie, które ona bierze jest dostosowane, co ta osoba jest w stanie tymczasowo przetrzymać, nawet jakby się będzie wiedziała, że docelowo to rozwiązanie oferuje najbardziej atrakcyjne, co największy błąd, który mogę zrobić, to po prostu nie być na rynku, bo owszem będą się zdarzały straty, momenty takie krachowe, kiedy będę tracił 30, 40, 50% pieniędzy, ale każdy kolejny krach Przynajmniej tak było do tej pory. Był z poziomu kilkaset, kilka tysięcy procent wyższym. Znaczy on akcje spadały z tego poziomu kilkaset, kilka tysięcy procent wyższego niż przy poprzednim krachu. Więc czekanie na krach może oznaczać co najwyżej to, że nawet jeśli trafimy, uda nam się kupić po tym krachu coś w dobrej cenie, to to kupimy to i tak drożej niż byśmy kupili dzisiaj. To jest pierwsza rzecz. A a druga rzecz, o której powiedziałeś, chyba nawet ważniejsza, a może porównywalnie ważna, to jest to, żeby sobie sprawdzić ile, nie tyle ile mogę zarobić, co ile mogę maksymalnie stracić i włożyć na rynek kapitałowy te pieniądze, których nie potrzebuję tak naprawdę. To znaczy te, które jakby nagle wyparowały, to się nic nie dzieje w moim życiu. W takim sensie, że oczywiście jest mi przykro, że oczywiście nie lubię tego i nie chciałbym, żeby tak było. No ale to nie jest tak, że bankrutuję od tego. Znaczy to jest bardzo ważne naturalnie, ale nawet te osoby, które odkładają środki, których nie potrzebują albo ryzyko, że będą ich potrzebowali jest bardzo niskie, no to jednak papierowe zaliczenie straty 50% y dla osoby, która która nie miała yyy albo 20 czy nawet 15% dla osoby, które stawiają pierwsze kroki. No na dużej kwocie może być naprawdę dużą próbą, niezależnie czy te środki są potrzebne czy nie, bo >> A to jak się przed tym obronić? No dobierając jedyny model jest taki, w którym po prostu mierzymy siły na zamiary, czyli to ryzyko naszego rozwiązania, nawet jeżeli mamy horyzont bardzo długi, faktycznie koresponduje z tym jakie my ryzyko obsunięcia kapitału jesteśmy sobie w stanie zaakceptować. Yyy, a wracając do tego poprzedniego pytania, bo myślę, że jest bardzo ciekawe. Bardzo często można się spotkać z ludźmi, którzy twierdzą, że ja już chcę wejść na ten rynek yyy czy to akcyjny, czy tam jakiś mieszany, tylko niech to się przeceni. Tak po konsumencku czekamy na to, żeby była promocja minus 20%, bo oni wtedy wejdą, bo chcą mieć dobry moment, moment wejścia. No to znowu tutaj są dwie dwa problemy w tym podejściu. Jeden jest taki, że że my tak tylko twierdzimy, że jak ten spadek o 20% nastąpi, to będziemy chcieli wejść, bo patrzymy na wykres coś takiego behabioralnego, jak to się nazywa hintside bias, czyli jak patrzymy na historię to nam się wszystkie wydarzenia, bo znamy przebieg historii, wydają bardziej przewidywalne niż faktycznie były. Znaczy patrzymy na spadek 20% po covidzie i widzimy no giełda potem odbija, by moment, to był moment, >> tak wtedy bym kupił, bo przecież tak dobrze odbiło. Tylko problem jest taki, że gdybyśmy faktycznie stali przed tą decyzją, przy tym spadku 20%, no to wtedy byśmy cofnijmy się do tamtych czasów, tak wyobraźni, a może wszystkie spółki zbankrutują, przecież to jest pandemia, no to może tym razem będzie inaczej. I dużo osób faktycznie jest w takim procesie i myśli sobie m no dobrze nie, ale to nie jest standardowa standardowy spadek na 20% to ja poczekam do kolejnego. I i w końcu tak są poza rynkiem cały czas i to jest największy problem. Ale drugi, myślę, że nawet większy w tym całym tym samym zagadnieniu, że ta strategia inwestycyjna pod tytułem kupi jak spadnie, choć bliska bardzo naszemu konsumenckiemu podejściu, to ona po prostu nie działa i a jest bardzo bardzo popularna, trochę powstała po właśnie po tych bardzo szybkich odbiciach w ciągu ostatnich lat covidowych. Yyy, jest taki fundusz yyy hedgingowy AQR yyy z z takim zarządzającym Cli Cliffem Asnesem i oni opublikowali, to jest bardzo publicznie dostępna analiza yyy właśnie taką yyy sprawdzenie jak yyy ta strategia by the deep działa albo nie działa w praktyce i przeanalizowali 60letni okres. bardzo dużo wariantów tej strategii. No bo generalnie sprowadza się do tego, że spada 5%, czyli czekam na to, trzymam gotówkę, spada 5, 10, 15, >> im bardziej spada, tym więcej kupuje. Tak, >> oni prazywali, oni przenwali kilkaset różnych wariantów, ale generalnie chodziło o to, że wybieramy sobie jakiś próg spadku, który jest dla nas interesujący. Wchodzimy wtedy na ten rynek z jakimś opóźnieniem i trzymamy jakiś okres, potem wychodzimy i czekamy na kolejny spadek. I myślę, że nikogo nie powinno zaskoczyć, że w stosunku do trzymania po prostu cały czas pasywnie yyy indeksu akcyjnego na stopie zwrotu, no to to ta strategia radzi sobie o wiele gorzej. Ale co ciekawe nie tylko na poziomie stopy zwrotu, ale na przykład stopy zwrotu y takiej skorygowanej ryzyko, czyli, czyli takiego wskaźnika szarpa czy też w ogóle poziomu ryzyka obsunięcia dalszego. Ta strategia sobie w stosunku do czy strategii pasywnych, czy alternatywnych radzi ekstremalnie słabo. Dlatego ja kupuję w dołku i wydaje się, że to jest najlepsze co mogę zrobić, ale tak naprawdę osiągam słabszy wyniki niż po prostu bym kupił i trzymał i nic nie robił. >> Tak jest. jest generalnie taki [odchrząknięcie] taki efekt na rynku, który jest bazą większości strategii największych inwestorów historycznych i nadal fundusze hedgingowe nadal w różnych wariantach go stosują. To się nazywa efekt momentum, czyli pędu. Czyli generalnie na rynkach inwestycyjnych z różnych powodów, na aktywach, na indeksach funkcjonuje taka zasada, że jak coś rośnie, no to w kolejnym okresie krótkoterminowym prawdopodobieństwo, że będzie rosło dalej jest większe niż gdyby ten rynek spadał, szczególnie podczas podczas recesji. Ta strategia by the deep, czyli kupmy kiedy spadnie, jest w istocie przeciwną strategią do tego momentum, czyli do do strategii, która za którą tam kiedyś jeden z badaczy dostał po zidentyfikowaniu jej nagrodę Nobla, potem wiele różnych, mówię inwestorów ją stosuje do dzisiaj. Są tą strategię to są fundusze typu Manage Futures. Już nie wchodząc bardzo w detale, chodzi po prostu o to, że ta strategia na wielu poziomach po prostu zawodzi. yyy można sobie tą analizę przeanalizować, więc czekanie na na ten spadek, żeby wejść, nawet gdybyśmy byli w stanie to zrealizować, jest de facto pomysłem yyy bardzo, bardzo yyy opartym na jednym, dwóch przypadków w ciągu ostatnich latach. A patrząc na większość spadków historycznych, no to jednym z najgorszych pomysłów inwestycyjnych. Wśród yyy moich odbiorców, czytelników, widzów jest sporo osób, które cały czas chcą zainwestować i cały czas czekają na ten najlepszy moment, bo albo za drogo, albo za bardzo się waha, albo spada i może spaść jeszcze bardziej. Co byś powiedział takim ludziom, którzy wiecznie czekają na to, żeby wystartować ze swoimi inwestycjami? No przede wszystkim ten, odpowiedziałbym, że ten święty gracz, czyli ten idealny moment nie istnieje, więc klucz jest taki, żeby po prostu w tym rynku partycypować z brać premię za ryzyko adekwatne z z profilem danego inwestora, czyli mniej skupiać się na momencie kiedy wejść, tylko zastanowić się jaki produkt, jaka strategia faktycznie odzwierciedla to co w stanie jeśli chodzi o ryzyko. jesteśmy w stanie zaakceptować, >> czyli mieć po prostu jakiś sobie wziąć taki portfel, który będzie się nie będzie się bardziej wahał niż to jestem w stanie zaakceptować i po prostu być na rynku z całym dobrodziejstwem inwentarza, że tak się wyrażę. >> Dokładnie. My powinniśmy jakby z perspektywy inwestorów minimalizować ryzyko, że będziemy tak przez nasze różne kwestie behawioralne wchodzić na rynek w najgorszym momencie i wychodzić z niego w najgorszym. Jak to możemy uzyskać? właśnie dobierając produkt, który faktycznie, którego zmienność, ryzyko obsunięcia, nawet tymczasowego kapitału odpowiada tego, temu co jesteśmy w stanie zaakceptować. Jeśli ktoś chce, nie wiem, zainwestować 100 000 zł, i dzisiaj y bardzo rozochocony tym wynikami chce pójść w to, w rynek akcyjny, no to musi pamiętać, że te 100 000 zł może być pomnożone przez 10% straty, która tymczasowej, ale jednak, która praktycznie co roku ma miejsce na na takich indeksach jak na rynku amerykańskim, czyli S&P 500. Jednocześnie raz na jakiś czas recesja będzie na 20%, a w najgorszych wypadkach albo jeden z najgorszych będzie miał 50% i on musi po prostu przyłożyć tą stratę tą procentową procentową do tego swojego kapitału i się zastanowić czy to jest faktycznie coś co on byłby w czymś byłby w stanie wytrwać żeby po prostu minimalizować dyskomfort i ryzyko, że on po prostu w najgorszym momencie z tego z tego inwestora, z tego z tego portfela wyjdzie. To jest dla inwestora tak naprawdę naj najważniejszy moim zdaniem yyy cel, czyli nie myślenie o tym jakie jest czekanie na idealny moment wejścia, tylko na bycie na rynku i wybranie takiego rozwiązania, które faktycznie przy którym będziemy się czuli kontakow. >> Tak, są takie statystyki, które mówią, że jak się kupuje, jak się ominie kilka dosłownie kilka najlepszych sesji w roku, czy nawet w dekadzie, no to ten zysk średnioroczny spada tam mniej więcej o połowę. Tak, to pewnie wynika z faktu, że jak coś spada, spada, spada i my chcemy złapać ten dołek, to jak już y ten idealny moment jest, to my nie kupimy, bo się za bardzo boimy, że to nadal będzie spadać. >> Tak, znaczy są różne tego typu statystyki. Faktycznie y sesje, w których wyniki czy miesiące, czy nawet dni, w których wyniki na rynkach akcyjnych są najlepsze, one bardzo często są y wokół sesji, których wyniki są najgorsze. Trudno rzeczywiście analizować tak yyy taki model największego pechowca i największego farciarza yyy hym, który że ktoś wyjmuje z całej historii 10letniej tylko pięć sesji, na których nie straciłby jego wynik nagle potrzebuje albo w drugim w drugim kierunku, czyli ktoś kto byłby tylko ominąłby te pięć najlepszych sesji, a wszystkie pozostane by miał. No to to są sytuacje nierealne, więc trudno taką sytuację odtworzyć. Ale natomiast rzeczywiście nasze różne pokusy behawioralne, one powiększają ryzyko, że ktoś jeżeli będzie na tej sesji, która której ten wynik będzie rzeczywiście bardzo bardzo duży, kiedy znaczy bardzo duży, jeśli chodzi o spadki, pojawi się dużo okładek zawsze w gazetach pierwszych stron, jakiś tam Black Friday, Black Monday, jakkolwiek i to nie w kontekście zakupowym, no to wtedy rzeczywiście dla dla wielu wielu osób to ryzyko, że wtedy pomyślimy sobie karmieni dookoła newsami, że to jest już fatalnie i będzie tylko gorzej, no to ryzyko, że wtedy wyjdziemy rzeczywiście powiększa szansę, że będziemy tym pechowcem, który którego tylko trafi na złe sesje, a w tych dobrych a te a te dobre ominie. Tak. I to jest to jest rzeczywiście przypadek, przed którym powinniśmy się próbować uchronić. To jest też trochę opowieść o tym, o konsekwencji, o tym, żeby ten swój, te swoją strategię po prostu realizować, nie przejmować się tym, czy rośnie, czy spada. Po prostu y jestem na rynku i jestem tam długoterminowo w perspektywie 10, 15, 20, 25, 30 lat. Statystyki mówią, że to w przeszłości była dobra decyzja. Nie wiemy jak będzie w przyszłości, więc mamy taki portfel, który odpowiada naszemu podejściu do ryzyka naszej akceptacji strat. No i po prostu patrzymy co się co się dzieje. Nie próbujemy być takim inwestorem y bardzo aktywnym, o ile nie jesteśmy do tego stworzeni, bo tacy ludzie też są oczywiście. To znaczy przyszłość rzeczywiście już znamy to wszystko, yyy, analiza wsteczna zawsze skuteczna. Jesteśmy w stanie sobie wszystko łatwo rozrysować. Przyszłości nie znamy. Ona może być zupełnie inna. Y ważne, żeby mniej więcej na te rzeczy, które które są cechą, która jest nie do uniknięcia, czyli czyli spadki, czym bardziej czym bardziej bardziej ryzykownych aktywach. mówimy, żebyśmy byli na to przygotowani i posiadali rzeczywiście jakiś plan, yyy, żebyśmy wiedzieli, co jeżeli taka sytuacja się zrobi faktycznie y zrobić i żebyśmy się tego trzymali. To jest to jest myślę wspólny mianownik, którego na których niezależnie czy mówimy o inwestorach w fundusze inwestycyjne czy takich, którzy inwestują sami, wybierają spółki, to jest myślę, że taka cecha, która która z której skorzysta każdy każda kategoria inwestorów. Na szczęście klienci Unikredit obecni przyszli, no mają ten plus, że u was ta paleta możliwości inwestycyjnych jest na tyle duża, że rzeczywiście każdy coś dla siebie znajdzie. >> No tak. Jeśli rzeczywiście ktoś inwestuje aktywnie, samemu wybiera spółki, po jakimś czasie będzie tym zwyczajnie zmęczony albo doświadczy tego, jak jak trudne jest to zadanie, żeby konkurować na tym rynku globalnym i uzna, że że może rzeczywiście nie jest to gra warta Zachodu, bo tak może tak może być, no to może w większym stopniu na przykład przysiąść się na na rozwiązania z pozostałe na półce. Zresztą myślę, że trudno mówić tak kategoryzować inwestorów, że oni są tylko tu albo tylko tu, bo to zazwyczaj jest pewien miks, tak? I tak zresztą powinno być, że ktoś może mieć swoje przekonania w zakresie jakichś spółek, y je dodawać do portfela. jednocześnie na przykład w obszarze obligacji się nie zna, więc tam wybierze fundusz y, w którym odda te środki pod zarządzanie jakiemuś zarządzającemu. I na przykład jeszcze dodatkowym komponentem będą ETFY pasywne. To zawsze może być miks i i to też myślę bardzo zdrowe podejście. Ja o tyle fajnie, że u was akurat da się taki miks zrobić właściwie w jednym miejscu w ramach jednej aplikacji i no i to jest fajne. Życzę powodzenia i życzę ci powodzenia jako człowiekowi, który odpowiada też za rozwór tej oferty i za to, żeby dostarczyć polskim inwestorom, polskim klientom możliwie jak najbardziej dopasowaną do nich paletę produktów. Bardzo ci dziękuję za dzisiejszą rozmowę. >> Dziękuję. Naszym moim państwa gościem był Szymon Karaś zarządzający aktywami być może też waszymi pieniędzmi w Uni Credit.

Przewijanie do góry