Już 200% zysku! Rekordowy wynik portfela publicznego. Gdzie inwestuję w 3. kwartale 2025? [Portfel Inwestycyjny 3Q 2025]

Model portfela na 3Q’25:

Już 200% zysku! Rekordowy wynik portfela publicznego. Gdzie inwestuję w 3. kwartale 2025? Zobacz analizę i strategię inwestycyjną na 3Q’25 z uwzględnieniem ETF-ów na S&P500, DAX, mWIG40, rynki LATAM i Korei, a także Bitcoina i Ethereum.

  • USA: S&P500 Equal Weight (15%), Small Cap (10%), sektor finansowy (10%)
  • Niemcy: mDAX (15%)
  • Polska: mWIG40 (15%)
  • LATAM: Akcje regionu LATAM (14%)
  • Korea: Akcje Korei (13%)
  • Krypto: Bitcoin (4%), Ethereum (4%)

Dowiedz się, jak zbudować strategię, która wyprzedza rynek. W filmie omówiono m.in. wpływ Donalda Trumpa na rynek, odbicie po spadkach S&P500, sezonowość rynku, sytuację w Argentynie, reformy w Korei Południowej, perspektywy niemieckiego przemysłu oraz deregulację sektora finansowego w USA. Partnerem odcinka jest Freedom24.

Uwaga: Inwestowanie wiąże się z ryzykiem. Pamiętaj o dywersyfikacji i własnej analizie. Aby dowiedzieć się więcej o skutecznych metodach alokacji kapitału, sprawdź również poradnik dotyczący metali szlachetnych.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

17% w kwartał. Dokładnie tyle zarobił dla was publiczny portfel kwartalny w ostatnie trzy miesiące. I nie, to nie był przypadek, bo poprzedni kwartał też był na plusie. 19 z ostatnich 20 kwartałów też było na plusie. A w ciągu ostatnich 5 lat dokładnie 80 punktów procentowych przewagi nad S&P 500. 80 punktów procentowych. Tyle wyrobił ten portfel. Brzmi zbyt dobrze, prawda? A jednak. A jednak wszystko jest możliwe pod warunkiem, że wiadomo co się robi. Indeksy naprawdę da się pokonać. Wystarczy tylko często oglądać ten kanał. Dlatego też w tym odcinku aktualizacji kwartalnego portfela publicznego DNA pokażę ci, co zagrało najlepiej, co zawiodło i co konkretnie zmieniam w składzie portfela na trzeci kwartał 2025, żeby mieć kolejny zyskowny kwartał. Tak, będą ETFY na Stany Zjednoczone, ale będzie też sporo nowości. Niemcy, Korea, Ameryka Południowa. Sporo zmian w tym kwartale. Zapraszam. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie Nasdaq. Załóż konto i odbierz nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $arów każda. Dołącz do ponad 2400 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję za wszystkie wasze ponad 73 000 już subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Muszę zacząć moi drodzy od tego, co niestety najnudniejsze, ale absolutnie kluczowe. Niestety to jest dość specyficzna seria i moja odpowiedzialność wobec was wymaga, żeby każdy materiał związany z publicznym portfelem kwartalnym zaczynać od krótkiego wyjaśnienia, czym w ogóle jest ten portfel, jak dokładnie działa. Jeśli to akurat nie jest już twój pierwszy raz z tą serią, no to po prostu przewiń sobie wideo do punktu, który jest oznaczony na osi czasu, żeby przejść do tego, co już jest faktycznym mięsem i oszczędzić trochę czasu. Ale jeśli trafiasz na te serie po raz pierwszy, to koniecznie, koniecznie obejrzyj ten fragment w całości, bo bez tego możesz mieć potem poważny problem z odpowiednim zrozumieniem tego, o co w tym wszystkim tak naprawdę tutaj chodzi. Publiczny portfel wystartował w ostatnich dniach marca 2020 roku i ma jeden prosty cel. pokazać wam na żywym transparentnym przykładzie, że na rynkach da się zarabiać regularnie, da się zarabiać więcej niż indeks i wcale nie trzeba na to poświęcać całej masy swojego cennego czasu. Można to robić także bez tych wszystkich niepotrzebnych emocji, bez tej całej niepotrzebnej codziennej ekscytacji. To oznacza też, że raz podjętych tutaj decyzji na początku kwartału absolutnie nie zmieniamy w trakcie trwania kwartału. Nie ma żadnego znaczenia, czy jest akurat wojna handlowa, czy może jest prawdziwa wojna, czy Trump właśnie oszalał i napisał kolejnego głupiego tweeta, czy może cały świat się pali. Nic, ale to absolutnie nic mnie w trakcie tych trzech najbliższych miesięcy nie obchodzi i was też, jeśli śledzicie ten portfel, obchodzić nie powinno. To pozwala nam skutecznie odseparować się od tego całego medialnego szumu informacyjnego, który najczęściej prowadzi tylko do do podejmowania głupich emocjonalnych decyzji. Cel tego portfela też jest jasny. W długim terminie pobić szerokie światowe indeksy, ale przy zachowaniu odpowiedniego stosunku zysku do ponoszonego ryzyka. Innymi słowy, tak pewnie, że procentowo znacznie więcej w ciągu ostatnich pi lat zarobiłby ktoś, kto wszedł all in w Bitcoina trzyma i trzymał go do dzisiaj. Tylko jest jedno ale. Małe ale. 99,9% takich osób nie wytrzymałoby psychicznie z tym Bitcoinem do dzisiaj i po drodze przerażona gigantycznymi spadkami i ogromną zmiennością wielokrotnie uciekałaby z rynku. najprawdopodobniejiby to w samych dołkach paniki. No i w efekcie zamiast zarabiać to tylko traciliby pieniądze. W inwestowaniu sama stopa zwrotu to jeszcze za mało. Liczy się ponoszone po drodze ryzyko. Wiele osób o tym zapomina, ulegając tej niezwykle niebezpiecznej iluzji pewności wstecznej i powtarzając po latach te swoje mądrości w stylu trzeba było coś tam. No trzeba było. Tylko czemu w takim razie tego nie zrobiłeś? skoro trzeba było to zrobić. Zasady konstrukcji i zarządzania całym tym portfelem są też naprawdę banalnie proste. Mniej więcej na początku każdego kwartału podsumowuję dla was poprzedni okres i dokonuję ewentualnych zmian w składzie portfela informując was o tym wszystkim właśnie w takim odcinku jak ten. Do czasu kolejnej kwartalnej aktualizacji nie ma żadnych nawet najmniejszych zmian w tym portfelu i nie ma żadnych wyjątków od tej reguły. Robisz transakcję raz, zapominasz o wszystkim na kolejne trzy miesiące. Wynik portfela rozliczany jest od aktualizacji do aktualizacji w taki sposób, żeby każdy z was mógł go sobie bez problemu powtórzyć. To znaczy, że skoro ten materiał jest publikowany we wtorek 7 lipca, a poprzedni był publikowany w niedzielę 13 kwietnia, no to dokładnie za ten okres liczymy stopę zwrotu poszczególnych instrumentów i w efekcie stopę zwrotu całego portfela. To też oznacza, że każdy mógł osiągnąć dokładnie taki sam wynik. Wszystkie instrumenty, które dobieram do tego portfela, są też ponadprzeciętnie płynne, co nie generuje dodatkowo żadnego ryzyka, że ten odcinek oglądany przez dziesiątki tysięcy osób wpływa w jakikolwiek sposób na rynkowe wyceny. To też niezwykle ważne. No bo znowu odpowiedzialność. Odpowiedzialność wymaga, żeby nie doprowadzić tutaj do sytuacji jakiegoś hurtowego kupowania albo sprzedawania jakiejś pojedynczej małej spółki przez osoby, które naśladują ten portfel. No to oczywiście mogłoby doprowadzić do sztucznego zawyżenia albo zaniżenia jakiejś wyceny i co prawda w efekcie ja jako ten pierwszy no pokazałbym jeszcze lepszy wynik. No tylko co z tego, skoro to jednocześnie byłby taki wynik, który byłby kompletnie niemożliwy do powtórzenia przez kogokolwiek z was. To są niestety praktyki, które często stosują inni twórcy w podobnych materiałach swoich. No i dla mnie to jest po prostu zwykłe oszustwo i ja mówię temu stanowcze nie. W przypadku tego portfela jest inaczej. Jeśli ktoś z was złoży sobie zlecenia po cenach otwarcia w środę 8 lipca, to na pewno osiągnie na koniec kwartału taki sam wynik jak my. Nawet jeśli jakimś cudem wasze zlecenia podbiją te ceny otwarcia kolosalnie w górę, to my też po tych cenach będziemy się rozliczać. Więc jeszcze raz, na pewno wasz wynik w tym portfelu będzie dokładnie taki sam jak nasz, jeśli zrobicie akurat dokładnie to samo co my, do czego oczywiście jeszcze raz bądźmy szczerzy, nie zachęcamy. W samym portfelu skupiamy się też na szerokich tematach, nie na indywidualnych akcjach i na obszarach inwestycyjnych, na które można uzyskać ekspozycje za pomocą ogólnie dostępnych bardzo płynnych funduszy ETF. Więc tu nie ma indywidualnych spółek i nie będzie. Ja takie podejście nazywam inwestowaniem pasywnym, ale z aktywną trochę taktyczną alokacją. to coś innego niż takie stricte inwestowanie pasywne. No i na samym końcu jeszcze zanim przejdziemy do części właściwej, pamiętajcie o jednym. Ja w żadnym stopniu nie znam was. Nie znam waszej sytuacji finansowej, nie znam waszej skłonności do ryzyka. Nie znam waszych celów, nie znam waszego horyzontu inwestycyjnego. Nic o was nie wiem. Te decyzje są dobre dla mnie. Wszystkie decyzje, które wy podejmiecie na bazie tego wideo, są wasze i to wy sami jesteście za nie odpowiedzialni, niezależnie od tego, czy zyskacie, czy stracicie. Dokładnie tak samo jak ja jestem odpowiedzialny za swoje własne decyzje. Okej, koniec przynudzania. Lecimy do konkretów. Na początek krótkie podsumowanie wyników za ostatni drugi kwartał 2025 roku, a te, nie bójmy się tego powiedzieć, są absurdalnie wręcz dobre. Zwłaszcza jeśli weźmy się pod uwagę fakt, że jeszcze poprzedni bardzo trudny kwartał nasz portfel zaliczył na plus, unikając spadków. W drugim kwartale cały portfel zaliczył wynik plus 17%. I jest to kolejny zyskowny kwartał z rzędu. Kolejny zyskowny kwartał może nie brzmi zbyt ekscytująco, więc powiem inaczej. Na 20 kwartałów prowadzenia dla was tego portfela, w trakcie których po drodze mieliśmy pandemię, wojnę w Ukrainie, kryzys energetyczny, szaleństwa Trumpa, masę innych kataklizmów, publiczny portfel kwartalny zaliczył realnie jeden stratny kwartał. Ten portfel idealnie więc spełnia jak na razie swoje podstawowe założenia. W pewnych kwartałach daje zyski znacznie lepsze od głównych indeksów. W pewnych podobne, ale w długim, wieloletnim okresie konsekwentnie bije te najważniejsze indeksy świata na głowę, a do tego jest przy tym o wiele mniej od nich zmienny, no co też potwierdzają wskaźniki efektywności samego portfela liczone od jego startu. A to, żebyście zarabiali, ale we w miarę bezpieczny i powtarzalny sposób, zwłaszcza biorąc pod uwagę taki portfel, dla mnie jest absolutnym priorytetem. Tym razem za tym wielkim sukcesem kwartalnym stało kilka kluczowych decyzji, które jeszcze w kwietniu, gdy je ogłaszałem, zdecydowanie nie były przez większość rynku traktowane jako te sensowne. Zresztą wystarczy poczytać sobie komentarze. Po pierwsze silny wzrost ekspozycji na rynek amerykański. I po drugie bardzo, bardzo mocne wejście w sektor technologiczny i półprzewodniki. I po trzecie wtedy w kwietniu redukcja udziału polskiej giełdy na rzecz wzrostu ekspozycji na mniejsze spółki ze Stanów Zjednoczonych i na rynek krypto. Kupowanie na potęgę amerykańskiego sektora technologicznego w dniu 14 kwietnia okazało się być strzałem w dziesiątkę, bo ETF na indeks NASDAQ dał nam solidne plus 15% zysku już po uwzględnieniu niekorzystnego umocnienia się złotego. A do tego też swoje trzy grosze dołożył także ETF na półprzewodniki, które okazały się absolutnie najlepszym sektorem z indeksu S&P 500 w ostatnim kwartale, dając nam stopę zwrotu znowu już po umocnieniu złotego na poziomie plus 30% i najbardziej kontrybuc całego rewelacyjnego wyniku portfela. Podobnie zresztą było z rynkiem krypto, który w przypadku Ethereum dał plus 54%, a w przypadku Bitcoina plus 25%. Zresztą w sumie to każdy pojedynczy element portfela w tym kwartale dał zarobić. Jeden mniej, drugi więcej, ale niemalże każdy. Portfelowym takim trochę maruderem okazał się być sektor amerykańskich obligacji. I chociaż miał tam symboliczny minus i też symboliczną ekspozycję, bo niewielką, to też jest bardziej efekt wspomnianego silnego umocnienia złotego, bo gdyby nie ono, to tutaj w przeciwnym razie też zobaczylibyśmy plus i odhaczyli każdą zyskowną pozycję w portfelu. Szczęśliwy jednak, jak mówię, udział obligacji Stanów Zjednoczonych w całym portfelu zgodnie z założeniami sprzed kwartału wynosił zaledwie 15%, więc niewiele to zmieniło w całym układzie portfela. Efekt końcowy jest taki, że portfel, który jeszcze 22 stycznia 2025 osiągał stopę zwrotu tylko troszkę wyższą od indeksu S&B 500, obecnie po tych dwóch fenomenalnych kwartałach notuje nad nim gigantyczną przewagę rzędu 80 punktów procentowych. 80. I to właśnie na tym, moi drodzy, polega aktywne, taktyczne zarządzanie alakacją. Nie mamy non stop w każdym pojedynczym kwartale bić na siłę indeksu. Mamy konsekwentnie i bez emocji realizować swoją strategię, licząc się z tym, że czasem z indeksem przegramy, ale na samym końcu tej długiej drogi będziemy mieli nad nim ogromną satysfakcjonującą przewagę. Od swojego startu w marcu 2020 roku ten portfel wygenerował dla was ponad 200% skumulowanej stopy zwrotu w 5 lat. A wszystko to przy znacznie mniejszej zmienności. niż szeroki rynek, co wielu osobom z pewnością oszczędziło sporo siwych włosów. Także sukces, sukces, jeszcze raz sukces. No ale dobra, sukcesy za nami. To już historia. Teraz czas zastanowić się, co można zrobić dalej, żeby kolejny kwartał był równie dobry. I tak moi drodzy, hop, przeskakujemy płynnie do mojego ulubionego fragmentu całości. Serio, pamiętajcie, że samo obejrzenie końcowej alokacji portfela to trochę za mało. Warto wiedzieć dlaczego robi się takie, a nie inne ruchy i co za tymi ruchami stoi. Kwartał temu mówiłem wam, że alokacja na rynku jest o tyle trudna, że cała zmienność rynkowa jest obecnie w dużej mierze uzależniona od jednej osoby, od Donalda Trumpa. I to założenie się nie zmieniło, chociaż muszę przyznać, że na pewno mocno osłabło, bo rynek z coraz większym, niemal stoickim spokojem odnosi się do różnych często szalonych pomysłów i słów wypowiadanych przez prezydenta Stanów Zjednoczonych. Siła i tempo y majowo-czerwcowego odbicia na rynkach, przyznaję, zaskoczyły nawet mnie. Tak, spodziewałem się tego odbicia, stąd ta dokładnie taka, a nie inna agresywna konstrukcja portfela kwartał temu, ale takiego tempa, też się przyznaje się nie spodziewałem. No bo ciężko się było tego spodziewać, skoro widzieliśmy jedno z najszybszych i najbardziej dynamicznych odbić w historii po spadku indeksu S&P 500 to o co najmniej 15%. Indeksowi zajęło to zaledwie około 80 sesji giełdowych i żeby odrobić te straty. Nawet w 2020 roku po covidowym krachu potrzebował na to około 125 sesji. Czy to oznacza, że było to za szybko i że teraz to już na pewno koniec świata. Wielka bessa. Absolutnie nie. No nie tak działa rynek. Dynamiczne i mocne odbicia to zazwyczaj element rynkowej siły, a nie rynkowej słabości. Rynek nie wywraca się do góry nogami bez jakiegoś potężnego, nieprzewidzianego czarnego łabędzia, będąc na swoich historycznych szczytach przy jednocześnie rosnącej szerokości samego rynku i w połączeniu z mocnymi wzrostami najsilniejszych rynkowych sektorów. Tak po prostu nie działa giełda. Ta dynamika odbicia potwierdza szeroką trwającą hossę, ale jednocześnie potwierdza też pewne tymczasowe rynkowe przegrzanie, bo aż 93% spółek technologicznych jest dziś notowanych powyżej swojej 50dniowej średniej kroczącej. Czy to jest powód do paniki? Nie. To po prostu sygnał, że rynek jest chwilowo w krótkim terminie przesadnie rozgrzany. I czy to oznacza, że nie powinno się mieć na nim teraz żadnych pozycji? też nie. To jest po prostu sygnał, że każda, nawet najmniejsza rynkowa korekta, która wystąpi, powinna być w najbliższym czasie wykorzystana do tego, żeby systematycznie dobierać pozycję do swojego portfela, a nie myśleć o tym, jak to zaraz będzie wielki krach i koniec świata. Również obecny układ opcji Put call dla indeksu nazdach jest w pełni spójny z poprzednimi okresami rynkowego odpoczynku, czyli albo korekty, albo wychładzania się nastrojów. Nie każde wychłodzenie musi oznaczać spadki. może po prostu oznaczać, że się nic przez jakiś czas nie dzieje. Wszystko to tak czy inaczej odbywa się w ramach szeroko pojętego zdrowego rynku byka i trwającej od dawna hossy. Nie odbierajcie tego, co powiedziałem, jako jakiegoś straszenia rychłym jej końcem. To wyłącznie moja obserwacja, że rynek od maja zrobił naprawdę dużo, a po każdym takim intensywnym sprincie po prostu trzeba na chwilę się zatrzymać i złapać oddech. I tak się też z kolei świetnie składa, że ten według mnie potrzebny rynkowi oddech można idealnie łapać obecnie w okresie wakacyjnym. Statystycznie to właśnie okres od sierpnia do września jest dla rynków akcji ekstremalnie nudny. Po czerwcowo-lipcowym, znowu statystycznie rajdzie, sezonowa historyczna ścieżka zachowania się indeksów w Stanach Zjednoczonych zazwyczaj przechodzi w taki typowy wakacyjny marazm, w którym to sobie trwa i trwa aż do początku niemalże czwartego kwartału. Czy tak będzie in tym razem? Oczywiście nie wiem, bo nikt tego nie wie, ale łącząc te wszystkie kropki w jedną całość, bliżej mi jest obecnie do tymczasowej redukcji tej ogromnej 45% ekspozycji na rynek amerykański, którą zbudowałem kwartał temu, niż do jej dalszego agresywnego powiększenia. Jednak sama obawa o inwestowanie w ogóle tylko dlatego, że akurat rynek jest na swoich historycznych szczytach, no nie ma sensu. To nie jest zasadna obawa. Nie wiem ile razy trzeba to jeszcze powtarzać, ale skoro robię to konsekwentnie od pięciu lat to mogę sobie porobić przez kolejne pięć. Jak powiedział jeden z giełdowych wieszczy: ATH all time high is the safest place to be, czyli to najbezpieczniejsze miejsce, w jakim można się znaleźć. Inwestowanie w rynek na jego historycznych szczytach nie jest niczym złym. Paradoksalnie historycznie przynosi znacznie więcej korzyści niż inwestowanie w dowolny inny losowo wybrany dzień. I to nie są jakieś moje luźne przemyślenia, to twarde, statystyczne fakty. Skumulowana stopa zwrotu z inwestycji w indeks S&P 500 dokonanej w dniu, w którym akurat jest on na swoim all time high, co łatwo zidentyfikować, przebija skumulowaną stopę zwrotu z inwestycji dokonanej w dowolny inny losowy dzień i to w prawie każdym analizowanym interwale czasowym, półrocznym, rocznym, dwuletnim i tak dalej. A szczyt to nie jest powód do obaw. To jest rynkowa norma. Rynek przez ponad 85% czasu znajduje się maksymalnie 5% od swojego historycznego szczytu. I to jest statystyka, która się ciągle powtarza. Pamiętajcie o tym i naprawdę miejcie to z tyłu głowy. Dlatego właśnie nie mogę wprost i całkowicie zrezygnować z ekspozycji na rynek amerykański, ale jednocześnie widząc te pewne sygnały przegrzania muszę w jakiś sposób ograniczyć krótkoterminowe ryzyko. Więc ten kwartał nie będzie już osadzony w 45% w tych najbardziej agresywnych technologicznych i małych spółkach. Trochę to wszystko zbalansujemy w oczekiwaniu na ten rynkowy odpoczynek po tym ostatnim potężnym rajdzie i po prostu pójdziemy w o wiele bardziej zdywersyfikowany S&P 500 equal weight. Ale nie tylko, bo niezmiennie uważam, że zmiany regulacyjne, które planuje forsować obecna administracja Stanów Zjednoczonych będą w długim terminie bardziej sprzyjać mniejszym i średnim podmiotom niż tym największym technologicznym gigantom. Tymczasem to właśnie te najmniejsze podmioty na amerykańskim rynku mają jeszcze bardzo, bardzo dużo do nadgonienia, zarówno pod kątem tak zwanej szerokości rynku, jak i pod kątem swojej relatywnej wyceny. Więc nie zaskoczyłaby mnie wcale taka sytuacja, że ten ewentualny rynkowy odpoczynek dla szerokiego rynku dotyczył bardziej tych największych, najbardziej popularnych spółek, a w efekcie także tych najszerszych ważonych kapitalizacją indeksów. I w tym samym czasie pod powierzchnią te mniejsze podmioty będą wciąż realizować konsekwentnie powoli swój scenariusz nadganiania i radzić sobie znacznie lepiej, co nie będzie widoczne w szerokich indeksach. Dlatego też w portfelu na ten kwartał obok indeksu S&P 500 i Quil Wave znajdzie się także pewna taktyczna ekspozycja na mniejsze spółki z amerykańskiego rynku. W poprzednim kwartale też yyy mieliśmy kilka niestandardowych koni pociągowych całego portfela i jednym z takich była Ameryka Południowa. Głównie z uwagi na fakt, że jeśli istnieje obecnie na świecie jakikolwiek duży region, gdzie wyceny spółek są wciąż bardzo dalekie od wysokich, to jest to właśnie ten region. I to się w pełni udało, bo ETF na rynek latyno-amerykański dał nam w ostatnim kwartale solidny dwucyfrowy zysk. Czy to teraz oznacza, że już z tego rynku całkowicie uciekamy? Nie. To wciąż jest region, w którym zachodzą bardzo mocne strukturalne zmiany i który wciąż jest bardzo nisko wyceniony. W porównaniu z wykresem, który pokazywałem wam kwartał temu dokładnie, naprawdę niewiele się tutaj zmieniło. To jest w dalszym ciągu jeden z absolutnie najtaniej wycenionych regionów inwestycyjnych na całym świecie. No ale coś się zmieniło wbrew pozorom, bo na przykład Argentyna pokazała w kolejnym odczycie, że jej odważne, liberalne reformy zaczynają mieć jakiś sens. Po spadku inflacji do poziomu 40% rocznie, to i tak ogromny sukces, bo niedawno było 300%, pokazali oni najnowszy dość zaskakujący odczyt PKB, który w ujęciu realnym wzrósł w drugim kwartale 2025 roku aż o 7,6%. I dla porównania w pierwszym kwartale tego roku wzrost wynosił 5,8, a przez całe 2,23 i 224 argentyńska gospodarka systematycznie się kurczyła. No więc zmiana jest widoczna gołym okiem. Co ostatecznie wyjdzie z tego szalnego eksperymentu prowadzonego przez Javiera Miley? Tego nie wie nikt, ale na razie z jego pozytywnymi efektami ciężko jest się jakkolwiek spierać. Rynek, a zwłaszcza kapitał zagraniczny z pewnością to doceni. W tym kwartale chcę jednak też spojrzeć na inne bardziej niestandardowe elementy i być może nieco bardziej ryzykowne zakłady. Skoro spodziewam się pewnego rynkowego odpoczynku w takim ujęciu najszerszym, globalnym dla szerokich indeksów, no to jednak muszę szukać gdzieś indziej tej rynkowej alfy, czyli ponadprzeciętnych zysków. To jest pewne ryzyko, ale też przewaga, jaką ten portfel wypracował nad indeksami jest na tyle duża, że można sobie w takim kwartale na takie bardziej odważne, taktyczne ruchy pozwolić i przede wszystkim jednym z takich ruchów będą Niemcy, ale nie szeroki indeks DAX, który de facto nie ma już wiele wspólnego z realną niemiecką gospodarką, tylko piętro niżej, indeksiejszych spółek MDAX. Niemcy stoją obecnie u progu albo kolosalnego, stymulacyjnego kopa rozwojowego, albo tego, że nic się tam nie zmieni. Jak nic się nie zmieni, no to okej, to po prostu nic się nie zmieni. Ale jeśli ten wielki zapowiadany kop w postaci poluzowania fiskalnego pasa uda się w końcu odpalić, no to niemiecki przemysł i niemiecki konsument powinni ruszyć z kopyta. Zresztą to już się powoli dzieje. Wiele razy wspominałem wam w ostatnich odcinkach yyy o tych najnowszych fiskalnych zmianach w Niemczech i o zupełnie nowym podejściu Niemców do swojej własnej gospodarki. Tamtejszy przemysł sądząc też po ostatnich danych najgorsze naprawdę ma już definitywnie za sobą. Produkcja w przetwórstwie przemysłowym w Niemczech swój dołek też ewidentnie już minęła. Tymczasem wyceny spółek z tego prawdziwego niemieckiego parkietu, który jest reprezentowany właśnie przez MDAX są wciąż bardzo dalekie od przesadzonych. Jeśli cokolwiek z europejskich rynków ma w najbliższym czasie zacząć nadrabiać zaległości do reszty świata, to właśnie te małe i średnie niemieckie firmy, które będą głównym beneficjentem tego nadchodzącego fiskalnego kopa. A co poza Niemcami i Ameryką Południową? Korea Południowa. W ciągu ostatnich miesięcy ETF Isheres, MSCI South Korea radził sobie naprawdę dobrze i to mimo tego, że największy udziałowiec z blisko 20% wagą, czyli Samsung, jest w dość bolesnej korekcie. Wzrost wartości tego ETF nie był napędzany bowiem wyłącznie przez segment półprzewodnikowo-technologiczny. W rzeczywistości za sukcesem ostatnich miesięcy stoi kilka mniej oczywistych czynników. Umocniający się łon, korzystne zmiany w spółkach rodzinnych i reformy podatkowe wspierające wypłaty dywidend. Korea podobnie jak Japonia od lat cierpiała z powodu tak zwanego dyskonta strukturalnego, czyli tego, że jej spółki są notowane ze zniżką względem fundamentów ze względu na to, że nigdy nie były zarządzane w celu maksymalizowania zysków akcjonariuszy, tak jak są non stop zarządzane te amerykańskie. Ale rząd postanowił to zmienić. Jednym z głównych impulsów pozytywnych były propozycje zmian w systemie opodatkowania dywidend. Obecnie w Korei dywidendy są wliczane do dochodu osobistego i opodatkowane stawką krańcową, co bardzo zniechęca właścicieli firm, często osoby z dużym udziałem w tych firmach, do dzielenia się zyskami z inwestorami. No bo po co? Żeby zapłacić więcej podatku. Nikt normalny tego nie zrobi. Planowana reforma ma to uprościć i zachęcić do większych wypłat, co szczególnie pomoże akcjonariuszom mniejszych spółek z silną kontrolą rodzinną. A takich jest dużo w Korei i to właśnie tam potencjalne zmiany mogą przynieść największe odbicie na kursie. Widać już pierwsze efekty tych reform, bo skupy akcji przez spółki wzrosły aż o 72% w 2024 roku. Dodatkowo Korea zyskuje na globalnym tle dzięki słabości dolara i mocnemu łonowi, co też poprawia wyniki firm eksportowych. I choć lokalna gospodarka nieco zwalnia przez niższy popet wewnętrzny, no to eksporterzy i sektor finansowy bardzo nadrabiają te straty. ETF, o którym powiedziałem, który ma duży udział spółek takich jak Samsung czy SK Hix, łącznie to prawie 1/3 tego ETFa, mogą też zyskiwać na trendach AI, a konkretnie na HBM, bo obie te firmy walczą z amerykańskim mikronem o udziały w rynku pamięci do sztucznej inteligencji. Wszystko to mi się składa w jakąś taką bardzo niestandardową logiczną układankę, żeby częściowo postawić właśnie na Koreę. A kolejnym niestandardowym wyborem do portfela będzie ETF na sektor finansowy w Stanach Zjednoczonych. Naszym zdaniem w DNA to bardzo ciekawy moment, żeby postawić właśnie na amerykański sektor bankowy. W najbliższych kwartałach może on znaleźć się w środowisku bardzo sprzyjającym, bo planowane są obniżki podatków, planowane jest luzowanie przepisów, planowany jest silny impuls fiskalny. Wszystko to razem tworzy bardzo mocne wsparcie dla całej gospodarki, a banki mogą na tym nieźle skorzystać. Z wyliczeń Rady Doradców Ekonomicznych białego Domu wynika nawet, że reformy podatkowe i deregulacja mogą zwiększyć realne PKB nawet o 4,6 do 4,9% w ciągu pierwszych czterech lat. Inwestycje mają wzrosnąć o ponad 10%, a liczba miejsc pracy o 7 milionów. Dla sektora finansowego oznacza to większy popet na kredyt, lepszą jakość portfeli i większą aktywność. Innymi słowy, lepsze wyniki. W tle mamy też największą od 2008 roku falę deregulacji, bo rząd zapowiada zmniejszenie wymogów kapitałowych, ograniczenie nadzoru i otwarcie nowych obszarów działalności, na przykład w obszarze krypto. Warto też pamiętać, że od czasu poprzedniego kryzysu finansowego banki bardzo poprawiły swoje bilse i ograniczyły ryzyko. A gdy stało się jasne, że część planowanych jeszcze niedawno też zaostrzeń regulacyjnych nie wejdzie w życie, to pojawiło się pytanie, co zrobić z tymi rezerwami? No i najbardziej prawdopodobna odpowiedź to albo oddać je akcjonariuszom, co jest dobre dla rynku, albo wykorzystać dalszego rozwoju, co też jest dobre dla rynku. A co dalej z krypto i GPW? Krypto i GPW zostają. GPW w tym samym ujęciu, a krypto w lekko zmniejszonym. W ostatnim kwartale krypto stanowiło 10% portfela, teraz będzie zmniejszone do 8% z podziałem 50 na 50 na Bitcoina i Etherum. Ale dlaczego? Ktoś zapyta przecież cykle i tak dalej i tak dalej. Nie ma już żadnych cykli kochani. Nagram o tym osobny film. Obiecuję. Tak. Problem jaki dotyka obecnie wielu kryptowalutowych inwestorów jest brak zrozumienia, że trafili do zupełnie innego świata finansów, tego którego nie znali do tej pory. Do tej pory mieli styczność z rynkiem, który był Dzikim Zachodem, a po wejściu ETFów nie ma już Dzikiego Zachodu. Krypto staje się bliższe typowym finansom w swojej analizie. No to niestety sprawia, że typowi krypciarze trochę głupieją. To nie jest próba obrażenia kogoś, to próba zaznaczenia, że działają oni obecnie w innym świecie, którego czasem nie rozumieją. Efekt jest taki, że klasyczne cykle kryptowalutowe już nie istnieją tak samo jak nie istnieje już klasyczny alt season. To czas, gdy ten rynek się normalizuje. Czy to dobrze, czy źle, to każdy musi sobie odpowiedzieć na to pytanie sam. Dla mnie dobrze, bo w końcu będę go w stanie lepiej analizować. A jeśli chodzi o GPW, to uważam, że pomimo swojego rajdu dalej jest wycenione okej, ale okej to już nie jest super okazja niczym w czwartym kwartale 2,24 i pierwszym kwartale 2,25, kiedy dominowało ono w tym portfelu. Okej, oznacza, że przyszedł czas powiedzenia sprawdzam. Szalony wzrost GPW wynikał obecnie z nadgonienia wskaźników wyceny, a nie z poprawy fundamentów. I nie ma w tym nic złego, bo wskaźniki były fatalnie niskie, ale do dalszego wzrostu taki rynek jak nasz potrzebuje poprawy fundamentów. Te się poprawią. Co do tego nie mam wątpliwości, bo zrobią to chociażby przez niemiecki stymulus, ale do tego potrzeba trochę czasu. Dlatego ja w tym kwartale nie spodziewam się jakiegoś szalnego zwrotu z szerokich indeksów GPW. Zostawiam w nich niewielką ekspozycję. W sumie bardziej na wszelki wypadek niż dlatego, że liczę jakieś wielkie zyski. Okej, moi drodzy, no to przyszedł czas na ostateczny podział. W co dokładnie można zainwestować na początku trzeciego kwartału 2025 roku i jak mógłby wyglądać modelowy portfel inwestora na kolejne trzy miesiące tego roku. Pamiętajcie, że ekspozycje na każdy instrument, który jest niemalże niezbędny do stworzenia takiego portfela, można uzyskać dzięki Freedom 24, którego ja sam też używam do własnych inwestycji, zwłaszcza tych zagranicznych, bo mają jeden z największych wyborów ETFów, który istnieje na świecie. W opisie tego materiału znajecie też kody ICIN, dzięki którym dokładnie zidentyfikujecie każdy instrument, który wchodzi w skład tego kwartalnego portfela oraz dokładny procentowy podział. Tutaj opowiadam jedynie o końcowej alokacji. Pamiętajcie też, że to tylko jeden z pokazywanych przeze mnie portfeli. Jeśli interesuje was podejście bardziej długoterminowe, inwestowanie w pojedyncze spółki albo szukacie sposobu na bezpieczniejsze inwestowanie własnej poduszki finansowej, to o wiele więcej pomysłów znajdziecie na zamkniętej wersji premium portalu DNA rynków. Tam też pokazuje jak ja sam inwestuję na rynkach prawie 4,5 miliona złot. To duże pieniądze, które dają dużo emocji, ale przede wszystkim dają masę nauki i to naukę mogę wam obiecać. Z tego rozwiązania korzysta już na co dzień ponad 2400 inwestorów. Jeśli chcecie do nich dołączyć, to więcej szczegółów znajdziecie na stronie premium daaryynków.pl. Link jest oczywiście w opisie tego materiału. A oto jak ja sam widzę modelową alokację portfela publicznego na trzeci kwartał 2025. Przede wszystkim robimy ponadprzeciętną dywersyfikację w tym kwartale, szukając tej rynkowej Alfy w innych rynkach niż szeroki rynek Stanów Zjednoczonych. Szeroki rynek USA zostaje z nami, bo ATH to najbezpieczniejsze miejsce do inwestowania, ale zostajemy tam przy wersji equal Wave, spodziewając się przewagi pod powierzchnią indeksów. Dlatego ten element fundamentalny portfela w Stanach Zjednoczonych stanowi Equal Wave S&B 500 z wagą 15%. Do tego dokładamy fragment mniejszych spółek z USA 10% i sektor finansowy w USA 10%. co do którego spodziewamy się, że rynek zacznie wycenę potencjalnej deregulacji bankowej z czwartego kwartału troszkę wcześniej. I po takim rozlokowaniu kapitału, no częściowo w Stanach Zjednoczonych, ale częściowo to jest jednak też sektor Stanów Zjednoczonych, robimy niemalże globalną dywersyfikację kierując część kapitału do Niemiec indeksu MDAX, do Korei Południowej oraz do regionu Ameryki Południowej. Cała ta trójka ma jeden cel, poszukiwanie Alfy podczas ewentualnego rynkowego odpoczynku. cała ta trójka ma po mniej więcej 15% każdy. Nie mogę zgodnie z założeniami tego portfela żonglować zmianami w trakcie kwartału, więc tym razem muszę trochę obsadzić jak najwięcej różnych pól. Oczywiście to ma swoje konsekwencje, no bo jeśli z czymś trafię perfekcyjnie, to kontrybucja do całego portfela będzie mniejsza, ale wbrew powszechnej opinii nie mam szklanej kuli, więc nie wiem co dokładnie z tych pomysłów wypali. A pozostałe procenty w portfela wpadają na rynek polski. do MVG 40, tu też 15% oraz do świata krypto po 4% na Bitcoina i dla Ethereum. Poszczegóły wszystkich instrumentów odsyłam was już do opisu tego nagrania. No i czuję, że będzie bardzo, bardzo ciekawie w tym kwartale, mimo tego, że teoretycznie raczej myślę, że będzie w szerokim ujęciu nudnym. Dajcie znać, co sądzicie o takim rozkładzie portfela i jak wam się podoba dotychczasowy wynik. Chyba się podoba, przynajmniej powinien. A w tym materiale to już wszystko i jeśli wam się podobał, to nie zapomnijcie też o łapce w górę i subie. Jest nas już ponad 73 000, a jestem pewien, że niedługo będzie dużo więcej. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]

Przewijanie do góry