Miliardowe kary, cyberatak Chin na NASA i interwencja skazana na porażkę [Interwencja USA dług i cyber]

Najważniejsze tematy odcinka

W materiale omawiane są trzy kluczowe zagadnienia wpływające na globalne rynki: decyzja amerykańskiego Departamentu Skarbu o podwojeniu wykupu własnych obligacji skarbowych, doniesienia o masowym cyberataku chińskich hakerów na instytucje takie jak NASA, Fed czy Senat, oraz przedstawienie najnowszych wyników finansowych NVIDIA i konsekwencje ugody Meta dotyczącej nieletnich użytkowników.

Analiza interwencji USA na rynku długu

Scott Besent, sekretarz skarbu, ogłosił zwiększenie skali wykupu obligacji z 2 mld do co najmniej 4 mld dolarów na operację, mając na celu obniżenie rentowności i kosztów obsługi długu. Transkrypcja pokazuje, że mimo krótkotrwałego spadku rentowności, już następnego dnia wróciły one do poziomu sprzed interwencji, co wskazuje na ograniczoną skuteczność działania bez wiarygodnego planu naprawy finansów państwa.

Cyberatak Chin na amerykańską infrastrukturę

Departament Sprawiedliwości USA oskarża grupę QTFY, finansowaną przez chińskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego, o włamania do krytycznej infrastruktury – NASA, Departament Energii, Zdrowia, Rezerwę Federalną i Senat. Choć szczegóły szkód pozostają poufne, atak podkreśla rosnące napięcia w sferze cyberbezpieczeństwa i jego potencjalny wpływ na zaufanie inwestorów do amerykańskich aktywów.

Wyniki NVIDIA i sytuacja Meta

NVIDIA raportuje przychody prawie 100 mld USD w kwartale, znacznie przewyższając oczekiwania rynku, oraz prognozuje dalszy wzrost przychodów do 108 mld USD w następnym kwartale. Marża brutto utrzymuje się na poziomie ok. 75 %. Z kolei Meta zgadza się na ugodę wartą około 12‑17 mld USD za niewłaściwe traktowanie nieletnich użytkowników, co przy jednoczesnym braku reakcji cen akcji sugeruje, że rynek już wcześniej uwzględnił potencjalne koszty.

  • Data publikacji: 26 sierpnia 2026
  • Partner odcinka: Dom Maklerski XTB – handel bez prowizji do 100 000 EUR
  • Źródła: oficjalne komunikaty rządu USA, Wall Street Journal, raporty finansowe spółek

Podsumowując, odcinek ukazuje, jak decyzje polityczne, zagrożenia cybernetyczne oraz wyniki liderów technologicznych kształtują krótkoterminowe ruchy na rynkach akcji, obligacji oraz surowców. Inwestorzy powinni monitorować zarówno fundamenty makroekonomiczne, jak i wydarzenia geopolityczne, które mogą wpływać na wycenę aktywów w najbliższych miesiącach.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

W dzisiejszym materiale USA wypowiedziały wojnę własnemu rynkowi długu. Czy ten plan od początku skazany jest na porażkę? Włamania do NASA, Fedu i Senatu USA. Waszyngton wskazuje palcem na Pekin. NVIDIA miała w końcu zawieść. Tymczasem zawiodły prognozy i to nawet o kilkadziesiąt procent. Meta, czyli Facebook zapłaci miliardy za to, jak traktowała dzieci. Surowa kara, czy raczej taryfa ulgowa? To rynkowy alert, czyli wiadomości ważne dla twoich finansów. Więc łapka w górę i lecimy. Stany Zjednoczone rozpoczęły walkę z własnym rynkiem długu i wygląda na to, że są na przegranej pozycji. Jedni mówią wprost, że to jest błąd, a inni, że nie ma innego wyjścia, bo dług postawił Amerykę pod ścianą. 19 sierpnia 2026. Scott Besent, prawa ręka Trumpa z Departamentu Skarbu ogłasza, że podwaja skalę wykupu własnych obligacji z 2 miliardów dolarów do co najmniej czterech na jedną operację. Chodzi o obligacje skarbowe o terminie od 10 do 30 lat. Amerykański rząd cierpi bowiem przez to, że rentowności obligacji są najwyżej od 2007 roku. Te rentowności sprawiają bowiem, że nowozaciągany dług ma wysokie odsetki, a odsetki od długu w budżecie USA są już większym kosztem niż wydatki na wojsko, na co przecież Stany Zjednoczone pieniędzy nie szczędzą. Ten skok zdarzył się raptem w czasie jakichś czterech, pięciu lat. PESENT ma jednak plan. jest w uproszczeniu taki: państwo wchodzi na rynek i samo skupuje swój dług, przez co obligacji robi się na rynku mniej, ich cena idzie w górę, więc ich rentowności spadają. A jak rentowności spadają, to odsetki od nowo zaciąganego długu są niższe, więc rząd zaciąga nowy dług taniej. No tak brzmi ten plan. Rentowności rzeczywiście spadły zaraz po ogłoszeniu tego planu przez Bezsenta, ale co z tego, gdy następnego popołudnia były już wyżej niż przed całą tą operacją? Okej, jesteśmy nieco finalnie niżej, ale dosłownie ciutko, bo nadal mniej więcej najwyżej od 2007 roku. I tu rzecz kluczowa, ten program startuje dopiero 9 września, ale jego ogłoszenie było już tym, co miało wywrzeć duży wpływ. Jednak już teraz wielu ekspertów może powiedzieć, a nie mówiłem. Głos zabrali też zresztą weterani amerykańskich rynków finansowych. Stanley Drcken Miller. Nie jest to przypadkowy komentator. To człowiek, który w latach 90 pracował u Georgea Sorosa. Tak, tego Sorosa. I to pracował razem z młodym Scottem Bessentem, dzisiejszym sekretarzem skarbu. Był jego powiedzmy nawet mentorem. Besent, Soros i Drucken Miller zarabiali wtedy między innymi na tym, że obstawiali przeciwko rządom i bankom centralnym, które próbowały bronić kursów wbrew rynkowi. I niedawno na łamach Wall Street Journal Drucken Miller napisał wprost: "Rządy broniące cen wbrew fundamentom zawsze przegrywają. Jedyną otwartą kwestią jest to, ile pieniędzy zdążą wydać zanim odpuszczą". Więc można powiedzieć, że nauczyciel publicznie poucza byłego ucznia, że ten popełnia błąd, który sam kiedyś wykorzystywał przecież jako trader przeciwko innym. I liczby też pokazują, dlaczego rynek nie kupił ogłoszenia tej interwencji. Przede wszystkim inflacja w Stanach Zjednoczonych od ponad 5 lat jest powyżej celu rezerwy federalnej i nadal jest podwyższona. Ostatni odczyt inflacji to 3,4%. Deficyt budżetowy USA bardzo wysoki. Ameryka czegoś takiego nigdy nie miała w czasie dobrej koniunktury. Skoro tak wygląda rok dobry, to jak wyglądać będą lata chude? No i jeszcze mamy ten rozpędzający się dług publiczny Stanów Zjednoczonych, który właśnie przekroczył okrągłe 40 bilionów dolarów. To jest dwa razy więcej niż 10 lat temu. Głos zabrał też Bill Dudley. Przez 9 lat to był szef rezerwy federalnej w Nowym Jorku. Dudley przywołał tutaj maksymę, która przyświecała Departamentowi Skarbu USA od zawsze i była to regularność i przewidywalność. Wiadomo, co będzie robione i kiedy, kiedy Departament Skarbu wyemituje obligacje, kiedy je kupi. Zapewniało to stabilność i dawało wiarygodność dla rynków. A teraz taka nagła interwencja na rynku długu, taką wiarygodność burzy. Jeśli sekretarz skarbu może w dowolny wtorek powiedzieć, że wkracza z miliardami na rynek długu, to inwestorzy zaczynają się zastanawiać, no a kiedy zrobi to jeszcze raz, a może zrobi na większą skalę, a może wpadnie na jakiś jeszcze inny pomysł. Więc inwestorzy chcą za to rekompensaty jakiej? wyższych rentowności, a to droższy nowozaciągany dług dla Stanów Zjednoczonych, czyli efekt przeciwny do zamierzonego w całej tej operacji. Trzeba też być tutaj uczciwym. No motywacja Scotta Bessenta jest zrozumiała. Besent jest pod presją, bo Trump naciska na Fed, żeby obniżał stopy procentowe, więc sekretarz skarbu robi co może własnymi narzędziami. Problem w tym, że wbrew temu, co chce Fed, dziwny moment na interwencję. Czyli mamy sytuację, w której Departament Skarbu USA próbuje zbijać koszt długu, a bank centralny zastanawia się, czy tego kosztu nie podnieść. Scott Besent ma też y swoją odpowiedź, którą przekazał, że to jest przez wojnę z Iranem, że w wakacje rynek jest płytki, że rynki też zasycają kapitał w kierunku sztucznej inteligencji. Można się z tym zgadzać albo i nie, ale o toczy się w sumie spór. I druken Miller i Dadley twierdzą, że jedyną rzeczą, która trwale obniża rentowności to jest wiarygodny plan na naprawę finansów państwa. szybszy wzrost, szczelniejsze podatki, kontrola wydatków oraz różnego rodzaju reformy. Ale oczywiście to jest nudne yyy powolne, przez co jest też politycznym samobójstwem dla Trumpa i dla republikanów, więc jest absolutnie wykluczone, a partia, która zdecyduje się na takie reformy, no to przegra wybory. Besent uważa też, że wzrost gospodarczy pomoże Ameryce wyjść z problemu długu publicznego, ale niestety to jest myślenie życzeniowe. Dlatego czy to jest 4 miliardy, a może i nawet 40 miliardów wykupu obligacji, to pewnie nie będzie miało znaczenia, bo rządy broniące cen wbrew fundamentom zawsze przegrywają. Kontrowersję tak swoją drogą wzbudził też fakt, że Drooken Miller przyznał, że swoją krytykę napisał z użyciem sztucznej inteligencji i szczerze mówiąc, jak się to czyta, co Drcken Miller napisał, to takie wrażenie jest nieodzowne. Sam zresztą Druken Miller się przyznał finalnie do tego, pisząc, odpowiadając tak, piszę teraz wszystko z użyciem AI z tego samego powodu, dla którego używam kalkulatora przy zadaniach z matematyki. AI jest zatem już wszędzie, nawet w opiniach miliarderów na temat polityki fiskalnej USA i nawet na takich renomowanych portalach jak Wall Street Journal. USA oskarża Chiny o masowy cyberatak. Stany twierdzą, że chińscy hakerzy włamali się między innymi do NASA, do Departamentu Sprawiedliwości, energii, Zdrowia, do Rezerwy Federalnej i do Senatu. To nie są plotki, to są informacje z oficjalnego komunikatu amerykańskiego rządu, bowiem celem była krytyczna infrastruktura oraz wrażliwe sieci. 26 sierpnia tego dnia amerykańskie władze ogłosiły, że przejęły domeny, na których opierały się dwa narzędzia chińskich hakerów. W oświadczeniu Departamentu Sprawiedliwości czytamy, że odpowiedzialna ma być grupa hakerska o nazwie QTFY, finansowana przez rząd w Pekinie. W oświadczeniu amerykańskich oficjeli czytamy, że hakerom za usługi płacą Chińskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego czy chińskie wojsko. Amerykańskie władze nie podały rozmiaru szkód, ani tego, jak długie takie włamania miały miejsce. No ale to zwykle pozostaje tajne ze względów bezpieczeństwa. Właśnie poznaliśmy najważniejszy raport finansowy dla całego rynku akcji i był on dużym zaskoczeniem i to pozytywnym. Duża grupa inwestorów spodziewała się, że akcje NVD spadną po publikacji tych wyników. No tak było przecież przez cztery ostatnie kwartały z rzędu. Jednak nie tym razem. Tym razem było tak dobrze, że mało kto odważył się sypać akcjami i zaraz do tego wrócimy. Partnerem odcinka jest Dom Maklerski XTB, gdzie możesz handlować bez prowizji do 100 000 EUR miesięcznego obrotu i gdzie założysz konto IKE oraz XE. A jak zrobisz to z kodem FX Mac, to odbierzesz jeszcze dodatkowe szkolenie. Jeżeli nie masz tam jeszcze konta klikaj w link w opisie. Nvidia w tym roku wyraźnie odstawała, jeśli chodzi o wyniki jej kursu akcji, bo od początku stycznia ledwie notowanie Nvidi wzrosły o kilkanaście proc. Gdy na przykład indeks producentów układów scalonych, no tu mieliśmy zwyżkę o około 60%. Jednak tym razem raport finansowy NVID był tak dobry, że tuż po jego publikację akcje podskoczyły o prawie 5% w handlu pozasyjnym. A to oznacza tylko jedno. Wyniki przedstawione przez Nvidię musiały być naprawdę znakomite. Kwartalne przychody firmy były dwa razy większe niż rok temu, osiągając poziom prawie 100 miliardów dolarów. Mało tego, NVIDIA spodziewa się, że jej przychody będą nadal dynamicznie rosły. W trzecim kwartale ma to być 108 miliardów dolarów. A to znacznie więcej niż 104, które oczekiwał rynek. A jeśli chodzi o zyski, zysk na akcję 2$22 cent wobec oczekiwanych 2 $ 9 centów, więc też spora przebitka. Te wyniki finansowe to drogowskaz dla całej branży. Jak Nvidia ma się świetnie, to pewnie i reszta sektora AI czy centrów danych będzie miała się dobrze. Jednak NVIDIA to więcej niż najważniejsza spółka. To także dealer, który uzależnił wszystkich od swojego towaru. Wiele zaopatrywanych firm stara się zmniejszyć swoją zależność od Nvidi i tworzyć własne układy, ale prezes Nvidi uważa, że i tak będą kupować od Nvidi jeszcze przez długi czas. Dla inwestorów liczy się też przyszłość, a Nvidia obiecuje świetlaną i przede wszystkim lepszą niż oczekiwali analitycy. Konsensus spodziewał się, że Nvidia obieca 44% wzrostu przychodów w roku obrotowym 2028, a tymczasem NVIDIA zapowiedziała wzrost o aż 70%. No i jeszcze te gigantyczne marże. Minęły już prawie 4 lata od premiery chata GPT, a Nvidia chwali się marżą brutto rzędu 75. procent. Wynik oszałamiający, ale tu będzie pewien spadek. To jest spodziewane. Presja jest ze strony rosnących cen, komponentów. Głównie chodzi o kości pamięci i układy półprzewodnikowe. Więc marża brutto pewnie spadnie do 74% w następnym raporcie, a w jeszcze kolejnym możliwe, że do 71 72%. Ale to rynek przyjął raczej z wielkim entuzjazmem, bo to było nieuniknione, a nie jest aż tak źle. Idźmy dalej, bo to fakt ważny. Amazon zakupi 2 miliony procesorów graficznych NVD, a to pokazuje, że wydatki bigtechów nadal są ogromne. Mało tego, dyrektor finansowy NVD pani Kres twierdzi, że 2026 rok wcale nie będzie rokiem najwyższych wydatków w branży centrów danych i EAI, czego obecnie oczekuje rynek. Nie, jeszcze więcej wielkie amerykańskie firmy technologiczne wydadzą w 2027 roku, gdy według szacunków NVIDi będzie to 1 miliard 300 milionów dolarów wobec 800 miliardów w tym roku. Kwota astronomiczna o ponad 10% wyższa niż PKB Polski szacowane na ten rok. A co z eksportem do Chin? Ten nadal jest maleńki. Choć Nvidia otrzymała od rządu USA zgodę na sprzedaż niektórych starszych chipów do Chin, to jednak sprzedaż w tym kraju to raptem 1% sprzedaży łącznej Nvidii. I jeszcze jedna bardzo ciekawa rzecz o tej technologii i branży ogółem. Otóż wykorzystanie układów Nvidi do przetwarzania zadań dla klientów końcowych jest niezwykle nieefektywne. Firmy z branży AI wykorzystują mniej niż 15% teoretycznej wydajności procesorów graficznych Nvidia. to dane nieoficjalne. Yyy i inne dane nieoficjalne mówią, że może to być nawet 5%, a nie 15. Dlaczego tak mało? Problem nie leży w samych układach Nvidii. To faktycznie są bardzo wydajne urządzenia, porządne. Potrafią one wykonywać miliony matematycznych obliczeń jednocześnie, ale problem leży w zalewie informacji z tych dużych modeli językowych, z którym te układy muszą sobie radzić, gdy tysiące z nich są połączone w jednym centrum danych. Oprogramowanie, które to obsługuje dobrze radzi sobie z przekazywaniem pojedynczemu układowi instrukcji, jak przetworzyć grafikę, wykonać obliczenia, wygenerować jakiś tekst. Jednak nie zostało ono zaprojektowane do jednoczesnego rozdzielania danych między tysiące układów. Efektem są duże zatory danych i tak niska efektywność rzędu od 5 do 15%, więc układy pozostają bezczynne czekając aż oprogramowanie przeniesie dane między nimi. Meta, czyli właściciel Facebooka i Instagrama zapłaci miliardy, żeby zamknąć sprawę o to, jak traktowani byli nieletni klienci, użytkownicy tych platform. W internecie krąży kwota 17 czy 18 miliardów dolarów, ale to nie jest dokładna kwota. Już wyjaśniam dlaczego i o co chodzi w całej sprawie. Meta została oskarżona w USA o celowe projektowanie Facebooka i Instagrama tak aby uzależniały młodych użytkowników, a także o niewłaściwe gromadzenie i wykorzystywanie danych osobowych dzieci poniżej 13 roku życia korzystających z jej platform. Proces miał trwać szeć tygodni, ale ten czas nie zdążył nawet minąć. Nawet Zuckerberg nie stanął przed ławą przysięgłych, gdy meta zgodziła się na zawarcie kosztownej ugody. Cóż, no już same zarzuty budowały niekorzystny wizerunek dla mety i Facebooka. Nie jest to też jeszcze zatwierdzone finalnie przez sąd, ale kwota ugody jest już mniej więcej znana. Te 17 miliardów do zapłaty niby sporo, ale czy na pewno? Po informacji o 17 miliardowej ugodzie akcje meta wcale nie spadły, a wzrosły o 1%, a to może oznaczać, że rynek spodziewał się wyraźnie wyższej kwoty. Zresztą cztery stany California, Colorado, Kentucky oraz New Jersey domagały się początkowo 200 miliardów dolarów. Zatem 17 miliardów rozłożone jeszcze na 10 lat to zatem znacznie znacznie mniej. Zwłaszcza, że Meta w zeszłym roku zarobiła około 60 miliardów dolarów, więc 17 rozłożone na 10 lat to będzie około 2% rocznego zysku spółki. Coś co można wliczyć w koszty. W sumie to Meta na początek zapłaci jeszcze mniej, bo około 12 miliardów dolarów. Kwota ta ma wzrosnąć do 17 miliardów, ale dopiero wtedy, gdy inne firmy takie jak Snap, TikTok i YouTube również zawrą ugody oraz zgodzą się na kary finansowe i zmiany w swoich produktach. To jednak nie koniec prawnych komplikacji przed właścicielem Facebooka i Instagrama. Meta nadal mierzy się z wieloma innymi pozwami składanymi przez okręgi szkolne czy osoby prywatne. A do czego meta jest teraz zobowiązana? W ramach porozumienia zawartego z niemal wszystkimi stanami USA firma miałaby ściśle ograniczyć sposób korzystania z tych serwisów przez nastolatków USA. Mowa o limicie dwóch godzin dziennie oraz zablokowaniu korzystania z tych serwisów od północy do 6:00 rano bez zgody rodziców. także 12 miliardów, gdy sama meta, a 17 czy 18 miliardów gdy dołączą inne platformy. Meta połączyło to nawet z publiczną kampanią skierowaną do tych konkurentów i opublikowała zachęcający list otwarty tego samego dnia, w którym ogłoszono ugodę. Jednak czy powinno się chwalić kogoś za to, co nakazał mu sąd? Swoją drogą polski rząd już od pewnego czasu rozważa zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 15 roku życia. Projekt ustawy jest już przygotowywany. Pomysł ma poparcie społeczne. Większość Polaków opowiada się za wprowadzeniem zakazu takiego dla osób poniżej 16 roku życia. Tak wynika z badania Opinia 24 dla RMF FM z początku lipca. Wtedy za wprowadzeniem zakazu powiedziało się 65% ankietowanych, podczas gdy 22% było przeciwnych, a 13% nie miało zdaniach. W krajach Europy takie zakazy już niebawem wchodzą w życie. Od 2027 roku w Grecji dzieci poniżej 15 roku życia nie będą mogły korzystać z mediów społecznościowych. Jeszcze wcześniej stanie się to we Francji, bo już od września tego roku. Natomiast w 2027 roku także w Wielkiej Brytanii taki przepis, ale tam limit to 16 rok życia. Te ostatnie kilka dni przyniosły wiele wrażeń. Co szykuje się w kolejnych? Spójrzmy na kalendarz. Najpierw gospodarka. Najważniejsze wydarzenie tego weekendu to sympozjum rezerwy federalnej w Jackson Hall. Sądzę, że tu może paść coś ciekawego i o tym mówiłem już tydzień temu w poprzedniej edycji rynkowego alertu. Kevin Wars ma bowiem sporo do udowodnienia dla rynków, a wiarygodność Fed przez wysoką inflację jest obecnie no nieco zagrożona. Po raz ostatni w ogóle inflacja w celu Fed była w lutym 2021 roku, czyli 5,5 roku temu. Rynki tracą cierpliwość i zastanawiają się, czy ten cel inflacyjny jeszcze w ogóle obowiązuje. Wątpię, czy powie Kevin Wars coś o bezpośrednich działaniach Fedu w kolejnych miesiącach. Raczej pewnie skupi się na tym, co ważne jest długoterminowo, bo zwykle takie przemówienia na sympozium w Jackson Hall wyglądają. Natomiast długoterminowo USA ma problem z podwyższoną inflacją, wysokim deficytem i rozpędzającym się długiem. Jest zatem o czym mówić. W poniedziałek natomiast wstępne dane o inflacji w sierpniu w Polsce. W celu inflacyjnym raczej będziemy, no ale kto wie, pierwsze dni września w przyszłym tygodniu, ale posiedzenie RPP nie w przyszłym tygodniu, ale w jeszcze następnym dopiero 9 września. A co takiego wydarzy się niebawem na giełdzie? W Stanach Zjednoczonych sezon wynikowy tak naprawdę to już się zakończył. został już tylko Brodkom publikujący raport 2 września, więc przenieść uwagę trzeba na naszą rodziną GPW i tutaj spektakl publikacji wyników trwa w najlepsze. Jest tego sporo, ale to co przyciąga szczególną uwagę to sprawozdanie finansowe tej spółki z WIG 20 CD Projekt. Zwłaszcza, że akcje CD Projekt na ten moment, a mamy południe w piątek, gdy to nagrywam, to w tym tygodniu spadają o około 10%. Wiadomości wokół CD Projekt było ostatnio sporo. Od informacji o tym, że w dodatku do Wiedźmina 3 nie będzie rosyjskiego dubbingu, a po uruchomieniu dodatku dźwięk automatycznie przełączy się na polski, aż po informację, że Wiedźmin 4 jest oficjalnie zaplanowany na 2028 rok. To raczej nie było oczekiwane. Spora część konsensusu liczyła na jeszcze rok 2027. Co ważne, to premiera w 2028 roku oznacza wyłącznie cyfrową dystrybucję gry, a to się pewnie graczom nie spodoba. Oprócz tego 29 września wydany zostanie remaster gry Wiedźmin 3 Dziki Gon. Dla gracza super, bo to darmowa aktualizacja dla każdego, kto ma już tę grę. Jednak dla inwestora nie aż tak super, no bo właśnie darmowa, więc spółka nie zarobi. CD Projekt pokazał także trailer do zaplanowanego na 2027 rok trzeciego dodatku do Wiedźmina 3 o nazwie Pieśni przeszłości. Co ciekawe to mniej więcej gdy docierały te informacje w ostatnich dniach to do rejestru krótkiej sprzedaży KNF trafiły informacje o zwiększeniu krótkiej pozycji na akcjach CD Project przez dwa fundusze. Niewielkie powiększenia, ale jednak. To już tyle w tej edycji rynkowego alertu. Jeśli to nagranie przypadło ci do gustu, to zostaw łapkę w górę. A jeśli interesuje cię tematyka rynków, sztucznej inteligencji, jak to wszystko się rozwinie, to zapraszam do śledzenia naszego newslettera. Link znajdziesz w opisie. Dzięki jeszcze raz. Do usłyszenia, no i do zobaczenia tak naprawdę. [muzyka]

Przewijanie do góry