Analiza sytuacji Nike po spadku o 80%
Film przedstawia szczegółową analizę przyczyn spadku wartości akcji Nike, które straciły około 80% od historycznego szczytu i w wyniku tego spółka wypadła z indeksu S&P 100 po niemal 18 latach obecności. Autor skupia się na marży operacyjnej, która spadła z 12,2 % w 2019 r. do 8,2 % w ostatnim roku obrotowym, oraz na efektach jednorazowego zwrotu ceł.
Omówiono trzy główne decyzje strategiczne: ograniczenie współpracy ze zewnętrznymi sprzedawcami, nadmierne poleganie na kultowych modelach (Air Force 1, Dunk, retro Jordany) oraz wynikający stąd wzrost konkurencji marek On Running i Hoka. Porównano wycenę Nike (C/Z, EV/EBITDA) z konkurentami – On Holding, Lululemon i Deckers – oraz odniesiono do historycznych spadków takich spółek jak Meta, Netflix, Adidas i Under Armour.
Przedstawiono scenariusze odbudowy marż, wpływ na zysk na akcję oraz potencjalną stopę zwrotu w zależności od tempa poprawy wyników. Zaprezentowano plan naprawczy „Win Now” Elliotta Hilla, zakupy akcji przez członków zarządu oraz ocenę utrzymywalności dywidendy (41 ¢ kwartalnie).
Na koniec wymieniono najważniejsze czynniki ryzyka: sytuacja na chińskim rynku, presja celowa oraz nadchodzące wydarzenia – publikacje wyników, Investor Day i rozwój sytuacji w Chinach w 2027 r. Film pomaga ocenić, czy obecna wycena Nike stanowi okazję inwestyjną czy potencjalny pułapkę wartości.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Akcje Nike spadły już około 80% od historycznego szczytu, a po prawie 18 latach spółka wypadła z indeksu S&P 100. I w takiej sytuacji bardzo łatwo pomyśleć, jeśli jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie przeceniła się aż tak mocno, może właśnie pojawiła się historyczna okazja. Problem w tym, że duży spadek ceny nie oznacza automatycznie taniej spółki. Dlatego zobaczmy, co tak naprawdę zepsuło się w biznesie Nike. Dlaczego mimo tej przeceny wycena nadal nie wygląda szczególnie nisko i co robią z własnymi pieniędzmi ludzie, którzy znają te firmy od środka. Partnerem dzisiejszego filmu jest XTB, gdzie możesz inwestować między innymi w Nike i inne spółki bez prowizji do 100 000 €. Link znajdziesz w opisie. Problemy Nike nie pojawiły się z dnia na dzień. Pogorszenie trwa już od kilku lat, a w ostatnim czasie jeszcze przyspieszyło. W 2019 roku na każde 100 $arów sprzedaży Nike dostawało około 12 $arów zysku operacyjnego. W ostatnim roku było to już wyraźnie mniej, a wyniki dodatkowo poprawił jednorazowy efekt związany ze zwrotem wcześniej zapłaconych ceł. Po jego wyłączeniu widać jeszcze wyraźniej jak mocno skurczyła się rentowność podstawowego biznesu. I właśnie marże są dzisiaj jednym z największych problemów Nike. Firma nadal sprzedaje produkty za dziesiątki miliardów dolarów, nadal ma jedną z najmocniejszych marek sportowych na świecie, ale na każdym dolarze sprzedaży zarabia wyraźnie mniej niż kilka lat temu. Za tym pogorszeniem są przede wszystkim trzy decyzje. Pierwsza to mocne postawienie na sprzedaż bezpośrednią. Nike zaczęły ograniczać współpracę z częścią zewnętrznych sprzedawców, bo chciało zatrzymać dla siebie marżę, którą wcześniej zabierali pośrednicy. Na papierze brzmiało to logicznie. Skoro klient chce Nike, dlaczego nie sprzedać mu butów bezpośrednio przez własny sklep albo stronę internetową? Problem w tym, że przy okazji marka zniknęła z części miejsc, w których klienci faktycznie kupowali buty. Nike ograniczyło zamówienia między innymi u takich partnerów jak Mais, Chifood Locker, a konkurencja dostała gotowe miejsce na półkach i bardzo dobrze wykorzystali to rywale. On Running i HWA w ciągu kilku lat bardzo mocno zwiększyły sprzedaż dokładnie w tym okresie, w którym Nike ograniczało obecność w części kanałów dystrybucji. Drugi problem wynika więc bezpośrednio z pierwszego. Firma sama zostawiła konkurencji przestrzeń do wzrostu. [parsknięcie] Trzecim była zbyt duża zależność od modeli, które już wcześniej okazały się sukcesem. Air Force One, DK czy kolejne retro modele Jordana sprzedawały się świetnie, więc Nike wypuszczało ich coraz więcej. Tyle że produkt, który jest wszędzie, po pewnym czasie przestaje być wyjątkowy. Zamiast ciągle budować kolejną generację produktów, Nike przez pewien czas za mocno polegało na własnej historii, a szczególnie w segmencie running. Konkurencji wykorzystali ten moment znacznie lepiej. I tutaj pojawia się naturalna pokusa. Skoro akcje spadły o około 80% to może wszystkie te problemy są już dawno w cenie. Niekoniecznie. Przed ostatnimi wynikami Nike było wyceniane na poziomach porównywalnych z częścią dużo szybciej rosnących konkurentów, a wyraźnie wyżej niż chociażby Lulu Lemon czy Deckers właściciel marki Hawka. Jeśli zamiast historycznych wyników patrzymy na zyski, których rynek oczekuje w kolejnych latach, Nike wcale nie wyglądało jak typowa przesuniona spółka. To jest najmocniejszy argument osób, które widzą tutaj potencjalną pułapkę wartości. Akcja nie staje się tania tylko dlatego, że wcześniej kosztowała dużo więcej. Historia giełdy daje sporo przypadków spółek, które po ogromnych spadkach wracały na szczyty, ale też takie, które przez lata pozostawały cieniem dawnej firmy. Meta i Netflix straciły po około 3/4 wartości w latach 2021-2022, ale w ich przypadku problem dotyczył przede wszystkim oczekiwań rynku i wyceny. Nie doszło do fundamentalnego załamania pozycji ich marek. Z najbardziej sensowne jest porównanie do Adidasa. Adidas również przechodził przez poważny kryzys, również stracił ponad 70% wartości i również potrzebował zmiany na stanowisku prezesa. Taka odbudowa nie wydarzyła się w kilka miesięcy i właśnie czas jest jednym z najbardziej niedocenianych elementów całej historii Nike. Jeżeli firma odzyska wcześniejsze marże, potencjał wzrostu zysków jest bardzo duży. Każdy punkt procentowy odzyskanej marży operacyjnej może znacząco podnieść zysk przypadający na jedną akcję. Jeśli Nike wróciłoby kiedyś do okolice rentowności z 2019 roku, dzisiejsza wycena wyglądałaby zupełnie inaczej. Tylko, że ogromne znaczenie ma to, kiedy to nastąpi. Jeśli odbudowa zajmie 3 lata, inwestor może uzyskać bardzo przyzwoitą roczną stopę zwrotu. Jeśli zajmie 6 lat czy 7 lat, ten sam docelowy poziom kursu wygląda już znacznie mniej imponująco. Sam kierunek nie wystarczy, liczy się również tempo. A właśnie z tempem odbudowy Nike nadal ma problem. Elliot Hill wrócił do firmy z emerytury w październiku 2024 roku i rozpoczął plan naprawczy. Jednym z jego głównych celów było ponowne ustawienie Nike wokół konkretnych dyscyplin sportowych zamiast zarządzania całym biznesem głównie przez szerokie kategorie produktów. Firma zaczęła mocniej koncentrować się między innymi na bieganiu, odbudowała relacje z częścią sprzedawców i ponownie pojawiła się tam, skąd wcześniej sama się wycofała. Nike wróciła na Amazona, odbudowuje współpracę z Foodlockerem i próbuje ponownie zrobić z innowacji produktowej główny argument swojej marki. Są więc pierwsze oznaki zmiany kierunku, ale jednocześnie najnowsze wyniki pokazują, że do pełnego zwrotu sytuacji wciąż bardzo daleko. W ostatnim kwartale Nike osiągnęło 11,2 miliarda dolarów przychodów, czyli o 4% mniej niż rok wcześniej. Po uwzględnieniu zmian kursów walut spadek wyniósł 5%, zysk netto wyniósł około 700 milionów dolarów, a zysk na akcję 48 centów. Szczególnie źle nadal wygląda rynek chiński. Sprzedaż Nike w tym rynku spadła w ostatnim kwartale o około 26%. Tymczasem Ameryka Północna zaczęła wyglądać nieco lepiej, więc mamy tutaj coraz większą różnicę pomiędzy poszczególnymi regionami. Firma przyznała też wprost, że problemy dotyczące między innymi Nike Sportsware i Jordan Brand. Osobnym wyzwaniem pozostaje rynek chiński, gdzie sprzedaż nadal jest pod dużą presją. jednocześnie ogłosiła program Pas, który ma uprościć strukturę firmy, zmienić sposób działania łańcucha dostaw i przynieść około 2,5 miliarda dolarów oszczędności do 2031 roku. Tyle że rynek patrzy przede wszystkim na to, co wydarzyło się wcześniej. NEK prognozuje obecnie, że przychody w całym roku fiskalnym 2027 spadną o wysokie kilka procent, a skorygowany zysk na akcje ma znaleźć się w przedziale od 1,15 do 1,35 i dlatego po wynikach akcje znowu zostały mocno przecenione. Ciekawym elementem całej historii jest natomiast zachowanie osób związanych bezpośrednio ze spółką. Team Cook, który zasiada w radzie dyrektorów Nike, kupił 22 grudnia 2025 roku 50 000 akcji spółki. Kilka dni później, 29 grudnia, własne akcje dokupił również Eliot Hill. Obie transakcje zostały oficjalnie zgłoszone do SEK. Hill kupował ponownie również w kwietniu 2026 roku, kiedy kurs znajdował się już znacznie niżej. To oczywiście nie oznacza, że akcje muszą wzrosnąć. Insiderzy także mogą się mylić. A zresztą pierwsze zakupy zostały dokonane po cenach znacznie wyższych niż obecnie. Pokazuje to jednak, że osoby odpowiedzialne za firmę były gotowe zaangażować własny kapitał również wtedy, kiedy problemy były już dobrze widoczne. Do tego dochodzi dywidenda. Nike wypłaca obecnie 41 centów kwartalnie, czyli 1,64 rocznie na akcję. Przy obecnym mocno przenionym kursie oznacza to stopę dywidendy, zdecydowanie wyższą niż przez większość historii spółki. I tu też trzeba zachować ostrożność. Przy mocno spadających zyskach coraz ważniejsze staje się pytanie, jak szybko biznes zacznie odbudowywać rentowność, bo sama wysoka stopa dywidendy nie jest argumentem wystarczającym do zakupu akcji. Największym problemem pozostają Chiny. NEK straciło tam część swojej wcześniejszej przewagi, podczas gdy lokalne marki oraz globalni konkurencji stali się znacznie silniejsi. Od 2021 roku przychody Nike w Chinach wyraźnie spadły, a firma musi teraz nie tylko poprawić ofertę produktową, ale również odzyskać znaczenie kulturowe marki na jednym z najważniejszych rynków świata. Do tego dochodzą cła presja kosztowa i coraz mocniejsza konkurencja ze strony Adidasa, on, hockey czy New Balance. Dlatego po spadku o 80% odpowiedź nadal nie jest tak prosta jak mogłoby się wydawać. Nike nie wygląda jak firma, której biznes się rozpada. nadal generuje miliardy dolarów przychodów. Ma jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie. Odbudowuje relacje ze sprzedawcami i próbuje odzyskać pozycję w kategoriach sportowych, które wcześniej zaniedbało. Ale jednocześnie trudno powiedzieć, że mamy tutaj klasyczną sytuację. Świetna spółka po prostu stała się bardzo tania. To co się zepsuło jest realne. Nike straciło część marży, część miejsca na półkach i część przewagi produktowej. Szczególnie mocno widać to dziś w Chinach. A ostatnie wyniki pokazują, że odbudowa będzie prawdopodobnie znacznie dłuższym procesem niż część inwestorów jeszcze niedawno zakładała. Dlatego w przypadku najważniejsze pytanie nie brzmi nawet czy firma się odbuduje. Pytanie brzmi jak długo ta odbudowa potrwa i jak dużo z jej przyszłego sukcesu jest już zawarte w obecnej cenie. Kolejnym bardzo ważnym momentem będzie spotkanie z inwestorami zaplanowane na 16 i 17 listopada. Wtedy rynek powinien dostać więcej szczegółów dotyczących dalszej strategii i długoterminowych celów Nike. To już wszystko na dziś. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia. Yeah.
