Nowy lider elektryków! | Rekordowe ceny miedzi | Nvidia ma problemy | Co z portfelem publicznym? [Miedź, BYD, Nvidia, Etoro]

Główne tematy:

Finansowy tydzień pełen wydarzeń! Analiza wpływu rekordowych cen miedzi, chińskich regulacji energetycznych na Nvidię, debiutu giełdowego Etoro oraz rewolucji w branży elektryków za sprawą BYD.

  • Nvidia i chińskie regulacje: Potencjalny wpływ nowych przepisów efektywności energetycznej w Chinach na sprzedaż chipów Nvidia.
  • BYD – nowy lider elektryków: Przełomowa technologia ładowania w 5 minut i jej wpływ na rynek pojazdów elektrycznych.
  • Debiut giełdowy Etoro: Analiza wzrostu przychodów i zysków platformy w kontekście planowanego IPO.
  • Rekordowe ceny miedzi: Omówienie przyczyn wzrostu cen miedzi i potencjalnego wpływu ceł.
  • Dodatkowe tematy: Prognozy sezonu huraganowego, płatności ratalne za fast foody i obawy o bańkę na rynku centrów danych.

Analiza Piotrka Cymcyka, montaż Jana Banaszczyka i miniatura Mateusza Pękackiego gwarantują rzetelne i przystępne omówienie tych kluczowych zagadnień.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Mocny tydzień za nami, a na światowych rynkach naprawdę sporo się ostatnio działo, więc siadajcie sobie wygodnie i słuchajcie, bo naprawdę jest czego. Mieliśmy na przykład totalny przełom w branży elektryków. BYD pokazało, że ładowanie auta może trwać 5 minut. Mamy też za sobą rekordy cen miedzi, która reaguje ponownie na no na kogo by innego, oczywiście Trumpa ze swoimi cłami. Do tego mamy Etoro, które być może kojarzycie i które jest na przykład realnie konkurentem innych brokerów i zapowiedziało swój giełdowy debiut. A w tym wszystkim Aliwaba zaczęła ostrzegać przed przesadzaniem z wydatkami na centra danych. No trochę takie powiedz mi, że chciałbyś zainwestować więcej w centra danych, ale w sumie to sam nie możesz, bo masz restrykcje eksportowe. No ale zawsze możesz wtedy postraszyć innych przed takimi wydatkami. W każdym razie w tym wszystkim doszedł też ciekawy miks klarny i Dordasza, czyli trochę takiego ala strapa i Uberitsa, który pozwala na płacenie na raty za burrito z dostawą do domu. Oraz coś mniej zabawnego, bo Akweather ostrzega, że tegoroczny sezon huraganowy może być jednym z najgorszych od dawna. Zapraszam na szczegóły. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie NZDAK. Załóż konto i odbierz do 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $arów każda. Dołącz do prawie 2000 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie 64 000 waszych subskrypcji. Możecie pomóc temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawić swoją. Już [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] teraz Chiny wprowadzają nowe przepisy dotyczące efektywności energetycznej, które mogą uniemożliwić zakup procesorów Nvidia przez chińskie firmy. Narodowa Komisja Rozwoju i Reform, tak zwany NBRC, główny organ planowania gospodarczego Chin, zaleca wykorzystywanie energooszczędnych chipów w nowych centrach danych i przy rozbudowie tych istniejących już centrów danych. Zgodnie z nowymi regulacjami, na przykład chip H200 specjalnie dostosowany do amerykańskich ograniczeń eksportowych nie będzie spełniać chińskich norm efektywności energetycznej. Plotki mówią, że od kilku miesięcy chińskie władze nieformalnie zniechęcają firmy technologiczne, takie jak chociażby Alibaba, Bidens czy Tencent do kupowania układów H200 dopasowanych właśnie do ograniczeń eksportowych. Na razie przepisy te nie są ściśle egzekwowane, a popyt na H200 pozostaje bardzo wysoki. Jednak jeśli Pekin zdecydowałby się na po prostu bardziej stanowcze działania i pogrożenie trochę palcem, no to może oczywiście zagrozić chińskiej sprzedaży Nvidia, która osiągnęła 17 miliardów dolarów przychodu w 2024 właśnie z Chin. No tylko, że to może brzmi jak duża kwota, ale pamiętać trzeba, że ta kwota to jedynie około 13% wszystkich rocznych przychodów Nvidia. W każdym razie Chiny intensywnie rozwijają swoje centra danych, a ten amerykański gigant może stracić jakieś zamówienia na rzecz rodzimych firm chińskich, takich jak na przykład Huawei, które lepiej dostosowują się do lokalnych regulacji środowiskowych, tak je nazwijmy. Nowe ograniczenia wpisują się w rosnącą rywalizację między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Oczywiście w dziedzinie sztucznej inteligencji i całego sektora półprzewodnikowego. Pekin dąży do zmniejszenia zależności od zagranicznych dostawców i na tym mu głównie zależy. No a Nvidia jest kluczowym producentem układów pod sztuczną inteligencję i zdecydowanie, jakby na to nie patrzeć, zagranicznym dostawcą. Ponieważ regulacje obejmą jednak głównie nowo budowane centra danych, to niektóre firmy obchodzą je zastępując stare chipy modelami H200 i chcą to robić jak najszybciej. No więc wszystko i tak ostatecznie sprowadza się do praktycznego egzekwowania tych przepisów przez władzę. Jeśli zdecyduje się ona przycisnąć lokalne spółki, to Nvidia może faktycznie to odczuć, ale na razie jednak tego nie robi. Mimo wszystko y w odpowiedzi na te potencjalne wyzwania w przyszłości Nvidia już zapowiedziała, że opracuje zmodyfikowaną wersję H200, która będzie spełniać nowe wymagania nałożone przez Pekin, ale coś za coś. Te nowe wymagania będą okupione spadkiem wydajności chiepów i ich konkurencyjności na chińskim rynku. H200 to jest flagowy produkt Nvidia w Chinach dopuszczony do sprzedaży po tym, jak zaostrzyły się amerykańskie kontrole eksportowe w październiku 2023, a USA blokują dostawy lepszych chipów, obawiając się oczywiście ich potencjalnego wykorzystania przez chińskie wojsko. No więc czy faktycznie Chinom będzie zależało na tym, żeby dostawać chipy H200, a nie te najlepsze i to jeszcze H200 o gorszej efektywności? Nie założyłbym się. A nawet i tak pomimo wszystkich ograniczeń do tej pory, które zostały nałożone, to popyt na H200, te obecne H200 w Chinach wzrósł, zwłaszcza po premierze nowego modelu AI od Deepsika, który napędził bum na sztuczną inteligencję w Chinach. No jakby na to jednak nie patrzeć, to rynek swoje i w reakcji krótkoterminowej na te informacje Kurs Nvidia spadło niemal 6% w środę w tym tygodniu. No a potencjalne zaostrzenie się konfliktu może oczywiście zbić go jeszcze bardziej. Z Chin nie uciekamy, bo mamy też nową technologiczną ciekawostkę z Chin. Otóż chiński producent samochodów elektrycznych BYYD zaprezentował niedawno nową linię pojazdów, które można naładować niemal tak samo szybko, jak tankuje się tradycyjne auta spalinowe. Po ogłoszeniu tej nowiny cena akcji BID zaliczyła nowy szczyt i tym samym wartość chińskiej firmy zahaczyła o poziom 160 miliardów dolarów, czyli więcej niż Ford, General Motors i Volkswagen razem wzięte. Według prezesa i założyciela BYYD Wanga Chanfu w testach na nowym modelu Han nowa bateria i system ładowania zapewniły zasięg 400 km po zaledwie 5 minutach ładowania. Pierwsze pojazdy z tą technologią trafią do sprzedaży już w przyszłym miesiącu, czyli w kwietniu 2025 roku. Możliwość naładowania samochodu w tak krótkim czasie no może przekonać kierowców, którzy do tej pory unikali aut elektrycznych, głównie z obawy właśnie przed długimi przerwami na ładowanie. BYD więc powoli zaczyna zmieniać strategię. Do tej pory konkurowało głównie ceną, a teraz ewidentnie zaczyna stawiać na różne przewagi technologiczne i wykorzystanie swojej własnej, kolosalnej już wręcz skali produkcyjnej. Spółka zapowiedziała również budowę ponad 4000 stacji ładowania w Chinach, aby wspierać nową generację pojazdów. Te nowe ładowarki BYD oferują dużo krótszy czas ładowania niż nawet superchargery Tesli, które w 15 minut dodawały koło 300 km zasięgu. No więc Chińczycy trochę wysuwają się na prowadzenie w wyścigu technologicznym w zakresie samochodów elektrycznych. BYD rozpoczął rok 2025 z rekordowym wynikiem, a w lutym firma sprzedała ponad 318 000 pojazdów, co oznacza wzrost o 161% rok do roku. Mi te rewelacje jednak nie przeszkadzają w utrzymaniu kupionej dwa tygodnie temu Tesli do portfela publicznego Freedom 24, która to dalej daje około 20% zysku po w zasadzie dwóch tygodniach. Na początku zaznaczę jeszcze dla niezaznajomych z tym portfelem, że publiczny portfel Freom 24 to jeden z trzech dokładnie publicznie prowadzonych dla was portfeli. Jeden to portfel publiczny kwartalny oparty o fundusza ETF, którego najnowsza aktualizacja była 12 stycznia i która kolejna będzie 6 kwietnia i który to dał już w 4 lata prawie 170% zysku, bijąc szeroki indeks Stanów Zjednoczonych o 50 punktów procentowych. dał nie tylko lepsze stopy zwrotu od szerokich indeksów, ale również osiągnął to przy o wiele, wiele mniejszej zmienności. Tymczasem portfel Freom 24 to portfel o wiele bardziej agresywny oparty o indywidualne spółki zagraniczne, który to ma udowadniać, że da się wygrywać z szerokim rynkiem akcji. Trzeba tylko się na tym znać albo wiedzieć skąd czerpać odpowiednią wiedzę w tym temacie. Do tego portfela każdego miesiąca wpłacam po 600 €. Uzbierało się tam jak na razie 9600 € czystego kapitału. Oczywiście u ogólnej gotówki jest o wiele więcej dzięki wypracowanym do tej pory już przez ponad rok z hakiem zysków. Dodatkowo prowadzę też dla was cztery inne portfele dostępne jedynie dla czytelników na dnaryynków.pl. Ich łączna wartość to na dzisiaj ponad 3,5 miliona złot, więc są to na pewno duże pieniądze, na pewno dają dużo emocji, ale dają przede wszystkim bardzo, bardzo dużo nauki. Więcej na temat znajcie na stronie premiumdarynków.pl. A wracając do publicznego portfela Freemon 24, no to w ostatnim tygodniu nic tam wtedy nie zmieniałem, a w tym tygodniu, który teraz jest za nami, dalej nic nie zmieniałem. Wszystko co obecnie mam w tym portfelu w sumie mi odpowiada i niespecjalnie widzę sens w zmienianiu czegoś, gdy wszystko wydaje mi się atrakcyjnie wycenione. Jednym z największych problemów inwestycyjnych jest zbyt częste żonglowanie i przerzucanie się inwestycjami, a jak na razie nie chcę się niczego pozbywać z tego portfela. Najchętniej tym coś dokupił, ale dopłata 600 € trafi dopiero do portfela na początku kwietnia. No i wtedy jest też duża szansa, że gotówka ta trafi w największej masie do akcji AMD, których udział w portfelu obecnie jest stosunkowo niewielki, a ich wycena wydaje mi się bardzo, bardzo atrakcyjna. Tak czy inaczej przestrzegam was jednak, że to ogólnie jest portfel bardzo ryzykowny. Jeśli ktoś ma niską tolerancję na ryzyko, to absolutnie nie powinien się nim w żadnym stopniu inspirować. Jeśli jednak cię interesuje, co tam jest, to w każdej chwili możesz ten portfel podejrzeć w linku, który znajdziesz w opisie tego nagrania. I jeśli chcecie spróbować albo czujecie, że chcielibyście spróbować y jakoś się nim zainspirować, to analogiczny portfel można na pewno w całości odzwierciedlić na koncie Freom 24. Tam znajdziecie wszystkie takie instrumenty, a można też dostać kilka z takich akcji kompletnie bezpłatnie, bo zakładając konto Freon 24 z linka w opisie można otrzymać właśnie nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $ar. Każda lista tych, które możecie otrzymać jest w tej chwili widoczna na ekranie. A jeśli z kolei nie jesteście jeszcze gotowi na takie aktywne inwestowanie, to możecie na przykład znaleźć sobie specjalny ETF ze stopą dywidendy rzędu nawet 5% w euro. Jednym z takich jest chociażby Isheres Eurodividend. Tak jak już wspomniałem w ostatnim odcinku, przygotuję dla was osobne odcink o takich ETFowody dywidendowych perłach, które można znaleźć właśnie na rachunku we Fron 24. A zostając trochę w temacie brokerów, to trzeba też powiedzieć, że jeden z nich będzie niedługo notowany na amerykańskiej giełdzie, bo Etoro, globalna platforma do inwestowania i tradingu online, która umożliwia handel różnymi aktywami takimi jak akcje kryptowaluty, surowce czy CFD będzie prowadziła swoje IPO. Firma została założona w 2007 roku w Izraelu i wyróżnia się podejściem dającym możliwość social tradingu, które to pozwala użytkownikom kopiować transakcje innych potencjalnie bardziej doświadczonych inwestorów. Grupa złożyła wniosek o pierwszą ofertę publiczną, jednocześnie ujawniając duży wzrost przychodów i zysków w ubiegłym roku. Platforma osiągnęła w 2024 łączne prowizje na poziomie 931 milionów dolarów, a jej zysk netto wyniósł 192 miliony dolarów. Wartość prowizji Ettor wzrosła w 2024 o 46%. No dla porównania zysk netto na przykład polskiego XTB wyniósł 208 milionów dolarów w 2024 roku, a zysk netto Freedom 24 to niemal 400 milionów dolarów w 2024. W przypadku Etoro kryptowaluty stanowiły niemal 40% wszystkich prowizji, podczas gdy rok wcześniej to było tylko 17%. No ale ten wzrost zbiegł się oczywiście z odbiciem na rynku krypto wspieranym przez powrót do władzy Donalda Trumpa, który to jak na razie jakoś sprzyja regulacjom w tej branży. Prawie 3/4 biznesu ETORO jest w ogóle prowadzone w Europie, więc te akurat wyniki finansowe mogą stanowić pewną zapowiedź i benchmark do tego, czego inwestorzy będą się mogli spodziewać po innych notowanych brokerach i w ogóle jakie panują trendy w całej branży. Na podobnej zasadzie działają zresztą też spółki z innych segmentów. Na GPW widać to na przykład po zachowaniu kursu akcji Dino Polska, który to bardzo szybko i dynamicznie reaguje chociażby na wyniki finansowe Jeremio Martins, czyli właściciela Biedronki. Etoro planuje wejście na Nazdak pod symbolem Etor, a szczegóły dotyczące wielkości i przedziału cenowego całej oferty zostaną podane w późniejszym terminie, gdy spółka już faktycznie rozpocznie promocję. Na promocję to chyba trzeba będzie też poczekać, jeśli chce się kupić miedź, bo kontrakty terminowe na miedź notowane na nowojorskiej giełdzie Comex osiągnęły rekordowy poziom. Inwestorzy wyceniają możliwość nałożenia tym samym wysokich ceł na ten kluczowy surowiec przemysłowy. A dodatkowo pojawiły się też doniesienia o wstrzymaniu dostaw z Chilec, największego producenta miedzi na całym świecie. Od początku roku 2025 kontrakt na najbliższy miesiąc na miedź podrożał już o niemal 30%, co doprowadziło do rekordowej rozbieżności między cenami amerykańskimi a globalnym benchmarkiem na londyńskiej giełdzie metali, czyli LMI. Ceny miedzi w Stanach Zjednoczonych zaczęły rosnąć dużo, dużo szybciej niż w Londynie już w styczniu 2025. Ale różnica cenowa osiągnęła tutaj rekordowy poziom po tym, jak Donald Trump zlecił Departamentowi Handlu St. Stą zjednoczonych przeprowadzenie dochodzenia w sprawie ewentualnych ceł na miedź, głównie tłumacząc to oczywiście powodami bezpieczeństwa narodowego. W ostatni poniedziałek różnica między kontraktami na miedź na giełdzie Comex amerykańskiej oraz właśnie LMI przekroczyła 1400 $arów za tonę i jest to największa taka rozbieżność w całej historii. I co ciekawe i bardziej chyba istotne, rozbieżność cen dotyczy również kontraktów z dalszymi terminami wygasania. Co sugeruje, że rynek coraz bardziej wierzy w to, że te konkretne cła akurat będą bardziej trwałe. Obecna sytuacja stwarza więc silną motywację dla inwestorów, aby sprowadzać miedź do Stanów Zjednoczonych przed możliwym nałożeniem ceł. Goldman Zachs i City Group spodziewają się, że Stany Zjednoczone wprowadzą 25% cła importowe na miedź jeszcze do końca 2025 roku. A w związku z tym uczestnicy rynku przewidują masowy napływ tego surowca do Stanów Zjednoczonych. teraz, żeby zdążyć trochę zbudować zapasy po cenach jeszcze sprzed ceł. Według Kostasa Bintasa, szefa handlu metalami w Mercurii, dość znanej postaci w świecie handlu miedzią, około 500 000 ton miedzi zmierza obecnie do Stanów Zjednoczonych, co też może doprowadzić do niedoborów na reszcie światowych rynków. No i jego zdaniem w wyniku tego niedoboru to raczej cena miedzi na LMI również dostanie impuls do wzrostów. Po prostu będzie to trochę opóźnione w czasie, a to już potencjalny katalizator nawet dla naszego polskiego KGHMu. A teraz lekko zmieniamy temat na huragany. Nadchodzący sezon huraganowe na Atlantyku będzie wyjątkowo aktywny według prognoz Acweather. Yyy, mówią one, że tegoroczny sezon huraganowy będzie powyżej normy, a nawet sześć burz może bezpośrednio uderzyć w Stany Zjednoczone. Meteorolodzy przewidują, że w sumie powstanie od 13 do 18 burz tropikalnych, z czego 7 do10 przekształci się właśnie w huragany o prędkości wiatru co najmniej 120 km/h. Z kolei 3 do pi z nich może osiągnąć kategorię silnych huraganów z wiatrem o prędkości przekraczającej 179 km/h. W zeszłym roku huragany spustoszyły wybrzeże zatoki meksykańskiej, w sumie teraz chyba amerykańskiej, powodując ogromne zniszczenia od Teksasu po Florydę i południowe Apallachy. Standardowy sezon huraganowy, który trwa od 1 czerwca do końca listopada, zazwyczaj obejmuje około 14 burz, ale oczywiście nie wszystkie osiągają siłę jakiegoś tropikalnego sztormu. Tymczasem sezon huraganowy na Atlantyku ma naprawdę ogromne znaczenie, ponieważ burze mogą wpływać na przykład na rynki energetyczne, na rynki rolnicze, a w konsekwencji również na rynki finansowe, a także stwarzać wyzwania polityczne dla rządzących. Co szczególnie ważne, biorąc pod uwagę, że w 2026 roku w Stanach Zjednoczonych będą wybory mittermowe, które mogą kompletnie wywrócić tamtejszy polityczny stolik. W zesłym roku 2024 huragan Helena był jednym z najtragiczniejszych w całej historii. Zginęło w nim co najmniej 250 osób w południowo-wschodnich Stanach Zjednoczonych i była to najtragiczniejsza burza, jaka nawiedziła kontynentalne Stany od czasu huraganu Katrina w 2005 roku. Huragany mogą też wpływać na dane makroekonomiczne, zaburzając odczyty o bezrobociu i kondycji gospodarczej i mogą sprzyjać albo pogarszać wyniki finansowe firm z różnych branż. Po huraganie wszystkie firmy około budowlane mogą na przykład cieszyć się większym popytem na swoje usługi, a w sektor ubezpieczeniowy naturalnie może doświadczyć zwiększonych kosztów. A jak ktoś nie lubi kosztów, to może je sobie odłożyć na później, bo kup teraz i zapłać później. Weszło również do branży fastfoodowej. To usługi bardzo często wykorzystywane przy większych zakupach, jak na przykład meble albo ubrania. Ale teraz pojawiło się też jedno z takich rozwiązań w branży fast foodowej. Właśnie spółka Dardos, czyli coś na wzór Uberitsa. nawiązała współpracę z firmą Clarna oferując płatności ratalne. Po wdrożeniu nowej opcji użytkownicy Dordasha będą mogli zapłacić za jedzenie w czterech nieoprocentowanych ratach lub odroczyć płatność do dnia dopasowanego do terminu ich wypłaty. Czyli możesz zjeść burrito teraz, a zapłacić za nie za jakiś czas. Y, usługi by now Paylater, oferowane również przez AFM i Apple zyskały ogromną popularność w ogóle na całym świecie w ostatnich latach. Podczas chociażby ubiegłorocznego sezonu świątecznego. Wykorzystanie BNPL osiągnęło rekordowy na całym świecie poziom. Klienci mieli wydać w ten sposób ponad 18 miliardów dolarów, co oznacza wzrost o prawie 10% w porównaniu do roku poprzedniego. Opcja cieszy się szczególnie dużą popularnością, zwłaszcza wśród najmłodszych konsumentów. A firmy oferujące BNPL zarabiają pobierając od sprzedawców prowizję w wysokości odó do 7% wartości całej transakcji. Mimo tych kosztów jednak wielu sprzedawców i tak chce akceptować BNPL, ponieważ według badań RBC Capital Markets zwiększa on wartość przeciętnego zamówienia o nawet 50% i mocno podnosi współczynnik finalizacji zakupów. Innymi słowy, na kredyt nawet taki ludzie po prostu chcą kupować częściej i chcą kupować więcej. Dla wielu osób ta opcja kupowania jedzenia burrito na kredyt może wydawać się bez sensu i pewnie nawet macie rację, ale ja jednak podejrzewam, że w tej współpracy o wiele więcej jest piu niż realnego biznesu, bo Klarna szykuje się również podobnie jak wspomniane Etoro, do giełdowego debiutu, a ta informacja narobiła wokół spółki nieco szumu i tym samym na pewno trochę podbiła zainteresowanie jej akcjami. Niezainteresowanie, a strach z kolei podbił J. Sa przewodniczący Alibaby, który ostrzegł przed możliwą bańką na rynku budowy centrów danych. Jego zdaniem tempo powstawania tych obiektów może przewyższać rzeczywiste zapotrzebowanie na usługi sztucznej inteligencji. Caj zwrócił uwagę, że wielkie firmy technologiczne, fundusze inwestycyjne i inne podmioty masowo budują serwerownię od Stanów Zjednoczonych po Azję, często nawet bez zapewnionych klientów. Podczas konferencji HSBC Global Investment Summit w Hongkongu podkreślił on, że wiele projektów powstaje po prostu spekulacyjnie, bez gwarancji realnego popytu i wykorzystania. Firmy technologiczne po obu stronach, w zasadzie Pacyfiku od Microsoftu po Softbank, faktycznie wydają miliardy dolarów na zakup kluczowych dla AI układów od Nvidia. Ale Alibaba również stawia na sztuczną inteligencję, chociażby w lutym ogłosiła, że w ciągu trzech lat zainwestuje w te technologie ponad 50 miliardów dolarów. Ale trzeba też przyznać, że Chiny akurat co jak co, ale doświadczenie w kwestii przeinwestowania to mają ogromne i do dziś zmagają się z problemami na rynku nieruchomości po tym, jak zbudowały u siebie o wiele wiele wiele wiele za dużo mieszkań i nie tylko zresztą, kiedy realnie to nie ma na nie żadnego popytu. W ubiegłej dekadzie swoją drogą zgodnie z założeniami partii to nieruchomości miały stanowić główny motor napędowy gospodarki. No i niestety zagalopowano się wtedy za daleko, a dziś Chiny walczą ze skutkami tego zagalopowania, więc nie powinno też dziwić trochę, że są na tym punkcie mocno wyczuleni. Caj podkreślił, że niektóre projekty pozyskują fundusze bez wcześniejszych umów na wykorzystanie ich mocy obliczeniowej, mówiąc, że martwi mnie, gdy widzę centra danych budowane spekulacyjnie. Coraz więcej podmiotów i funduszy pozyskuje miliardy bez realnego zapotrzebowania, a jednocześnie skrytykował również amerykańskich rywali za skalę ich wydatków. W tym roku 2025 Amazon Alphabet i Meta zapowiedziały inwestycje w infrastrukturę AI o wartości odpowiednio 175 i 65 miliardów dolarów. Jednak CAI powiedział też jeszcze jedną ważną rzecz. Cytuję: "Wiele inwestycji wyprzedza realny popyt i opiera się na prognozach przyszłego zapotrzebowania." No to w sumie trochę sam odpowiedział sobie na pytanie, skąd tak duża skala inwestycji. W każdej dynamicznie rosnącej branży trzeba opierać się na jakichś założeniach i prognozach. Te firmy, które postanowią do wszystkiego podchodzić na spokojnie i zbyt konserwatywnie, no to w przypadku takiej rewolucji technologicznej za 5 lat z dużym prawdopodobieństwem wypadną z rynku i zostaną za plecami rywali. Tu jednak jestem bardziej po stronie amerykańskich gigantów technologicznych, którzy to solidarnie mówią, że wolą zbankrutować niż zostać w przypadku AI w tyle. Warto też pamiętać, że Bigtechy w Stanach to naprawdę gigantyczne maszynki do robienia pieniędzy, więc pomimo nawet tak ogromnej skali wydatków, mała jest szansa, że ich przeinwestowanie akurat skończy się jakimiś problemami finansowymi, tak jak to miało miejsce hurtowo w przypadku chińskich deweloperów, którzy to lewarowali się na potęgę w czasie bumu na nieruchomości. Więc te sytuacje są trochę nieporównywalne. To wszystko w tym filmiku, który powstał dzięki partnerowi odcinka Freedom 24. Jeśli uważacie go za wartościowy, to pomóżcie go znaleźć innym. Kliknijcie łapkę w górę, zostawcie suba, napiszcie coś w komentarzu i pamiętajcie też, że bardzo dużo różnych informacji pojawia się też na naszych social mediach. Często są tam treści, których nawet nie znajdziecie na YouTubie, więc również warto je śledzić. Linki do wszystkiego w opisie filmu. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]

Przewijanie do góry