Obalam MITY inwestycyjne! [Rozbijanie mitów inwestycyjnych: kluczowe]

Obalamy mity inwestycyjne – pierwszy odcinek serii z UniCredit

W materiale ekspert finansowy Tomek Jaroszek rozbija najczęściej utrwalane przekazy, które hamują rozpoczęcie inwestowania. Omówione są sześć kluczowych mitów: konieczność posiadania dużego kapitału, niedostępność profesjonalnych menedżerów, wyczekiwanie idealnego momentu wejścia, postrzeganie inwestowania jako zarezerwowanego dla osób o mocnych nerwach, przekonanie, że jest to zajęcie wyłącznie dla określonego wieku oraz założenie, że inwestowanie musi być czasochłonne i skomplikowane.

Kluczowe wnioski:

  • Inwestować można już od kilkudziesięciu złotych dzięki ułamkowym akcjom, ETF oraz obligacjom skarbowym.
  • Profesjonalni zarządzający są dostępni poprzez fundusze pasywne i aktywnie zarządzane – inwestor wybiera strategię, a nie sam wybiera papiery.
  • Regularne, systematyczne wkłady (średnia kosztowa) eliminują potrzebę wyczekiwania na «idealny» moment.
  • Dobrze dobrany udział akcji i obligacji pozwala dopasować portfel do indywidualnej tolerancji ryzyka i wieku.
  • Inwestowanie nie wymaga codziennego monitorowania – jedna godzina tygodniowo wystarczy do śledzenia strategii i osiągnięcia emocjonalnej dywidendu.

Seria stanowi praktyczny przewodnik dla osób, które chcą rozpocząć budowanie majątku na rynkach kapitałowych, wykorzystując nowoczesne, tanie instrumenty i globalny dostęp do rynków.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Rozbrajamy mity inwestycyjne. Na pewno część z nich słyszeliście, a być może nawet w jakieś wierzycie i jeśli powstrzymują was przed korzystaniem z dostępności rynków kapitałowych, to mamy problem i trzeba ten problem pilnie rozwiązać. Jeśli jesteście osobami, które od dawna biją się z myślami, że czas najwyższy zacząć inwestować, ale tak naprawdę brakuje jeszcze odrobiny wiedzy i motywacji na start do tego pierwszego kroku, no to dzisiaj mam dla was ważne wideo, a w zasadzie początek całej serii wideo, której partnerem jest Unicredit. Ja się nazywam Tomek Jaroszek. Od 15 lat zajmuję się edukacją finansową, a moja specjalizacja to tłumaczenie trudnych finansowych zagadnień bardzo prostym językiem. Przygotowałem te serię specjalnie dla Unicredit, żebyście nie tylko mogli zacząć interesować się rynkami finansowymi, uczyć się tego inwestowania, zrobić ten pierwszy krok, ale po to, żeby za kilka miesięcy, a już na pewno za kilka lat podziękować sobie za to, co sobie wyinwestowaliście. Przygotowałem czteroodcinkową serię dla tych, którzy się wahają i potrzebują solidnej piguły wiedzy inwestycyjnej na rozbieg. Musimy zacząć od rozbrojenia kilku inwestycyjnych mitów, które krążą po internecie od dawna i czasem nawet sprawiają, że ludzie odkładają inwestowanie o kilka lat. W drugim materiale skupimy się na możliwościach globalnego inwestowania. No bo dzisiaj w dobie globalizacji to nie jest tak, że możemy inwestować tylko w to, co jest dostępne u nas. Dzisiaj w zasadzie ten dostęp ogranicza nam wyobraźnia, czasem produkt finansowy, ale tak szczerze częściej wiedza, że po prostu nie zdajemy sobie sprawy, że to jest dzisiaj tak bardzo na wyciągnięcie ręki. Inwestowanie stało się globalne. Możemy z tych możliwości korzystać na wiele sposobów, tylko trzeba do tego podejść rozsądnie. A trzeci materiał może brzmieć na początku na nieco skomplikowany, ale kryje się za nim jedna z najciekawszych koncepcji inwestycyjnych, jakie ja osobiście znam. To jest tak zwany portfel core satellite. Tak naprawdę to jest taki model, w któryło różne inwestycyjne rzeczy, jakie tam nam odpowiadają. Jednak ta konstrukcja, która składa się z tego centrum i z tych satelit sprawia, że bardzo wiele osób dosłownie zakochuje się w tej koncepcji i dokładnie tak chce inwestować. A co włożycie w środku, to już jest zupełnie inny temat i będzie zależeć od was. Ja wam tylko pokażę jakie są możliwości. Nawet jeśli teraz brzmi to skomplikowanie, to zaznaczę, to też jest świetny temat dla tych, którzy nie chcą poświęcać na decyzję o inwestycjach dużo czasu i chcą stosować już sprawdzone na rynkach strategie. A na koniec spojrzymy na te rynki finansowe, ale nie z perspektywy inwestora indywidualnego, ale z perspektywy globalnych zarządzających. Jak to jest, że te wielkie instytucje układają sobie poszczególne koszyki, tworzą sobie portfele i mają czasem zupełnie inne podejście i spojrzenie na rynki od naszego. A może się okazać, że to właśnie to podejście was przekona i też zechcecie z tego korzystać. Tylko jeszcze trzeba się dowiedzieć jak. Myślę, że po tej czwartej lekcji wszystko będzie jasne. A jeśli po tym wszystkim wiedzy będzie jeszcze za mało, to uwaga, Maciej Samcik z bloga Subiektywnie o finansach też tworzy taką serię. Nasze materiały mogą się bardzo fajnie uzupełnić, a cel nasz i Unicredit jest ten sam. Przekonać możliwie jak najwięcej osób, że inwestowanie nie musi być skomplikowane, a nowoczesne rozwiązania i globalne rynki kapitałowe dzisiaj są na wyciągnięcie ręki. To nie jest tak trudne i to nie jest tak straszne, jak się wielu wydaje. Za tymi wszystkimi trudnymi słówkami kryją się czasem bardzo proste inwestycyjne koncepcje. Tylko musimy je najpierw zrozumieć, a później dopasować do siebie, swoich preferencji i tolerancji ryzyka. Dodatkowo na zachętę zdradzę wam ciekawe odkrycie, jakiego bank dokonał dzięki zbadaniu kilkuset aktywnych inwestorów. Inwestując otrzymujemy nie tylko wynik finansowy, czyli zysk lub stratę. Niezależnie od finansów zyskujemy też coś, co bank nazwał emocjonalną dywidendą. To jest poczucie sprawczości, kontroli, robienia czegoś dobrego dla siebie i swoich finansów. Warto zgłębić ten temat, ale najpierw rozbrajamy te mity. No to na początek trzy bardzo ważne definicje, które mocno się od siebie różnią, ale w świecie finansów, szczególnie gdy stawiamy tam dopiero pierwsze kroki, można odnieść wrażenie, że często je mylimy. Jest oszczędzanie, jest inwestowanie i jest spekulowanie. Wszystkie trzy są w porządku, o ile je rozumiemy i wiemy jak mogą się uzupełniać. Wcale z tych wszystkich trzech nie musimy korzystać jednocześnie. Możemy na przykład z jednego albo z dwóch. Tylko w praktyce bywa tak, że właśnie korzystamy tylko z jednego albo korzystamy z jednego myśląc, że korzystamy z innego. Musimy to sobie wyjaśnić i opanować raz. A dobrze. Zacznijmy od oszczędzania. Większość z nas oszczędza, czyli odkłada jakieś pieniądze, które według różnych badań no mają być na czarną godzinę, czasem na przyszłość naszą, a czasem naszych dzieci, na emeryturę i tak dalej. W każdym razie nie wydajemy pieniędzy, tylko gdzieś je tam odkładamy i staramy się je ulokować tak, żeby może jeszcze cokolwiek zarabiały. I tutaj muszę dodać coś ważnego, bo z takiej czystej definicji oszczędzanie to jest wtedy, kiedy nie tylko nie chcemy wydawać, bo chcemy te pieniądze odłożyć na później, ale też te pieniądze chcemy uchronić przed inflacją. Czyli chcemy, żeby jednocześnie były pozbawione ryzyka inwestycyjnego, ale zarazem dawały nam jakieś odsetki, tak żeby wyjść chociaż z tą inflacją może na remis albo stracić jak najmniej. A jak to nam wychodzi w praktyce? różnie, bo dużo pieniędzy trzymamy też na kontach nieoprocentowanych i zapominamy o tej inflacji, która cały czas przecież podjada nam te pieniądze z konta. A jeśli do pieniędzy, które zaoszczędziliśmy dorzucimy możliwość ryzyka inwestycyjnego w zamian za większe korzyści, no to wtedy w długim terminie mamy już inwestowanie. Angażuję moje pieniądze, aby przez lata pracowały i tworzyły kolejną wartość. Co to są te większe korzyści? No końcowy wynik na pewno lepszy niż na bankowej lokacie czy na obligacjach, ale jednak mam z tyłu głowy, że istnieje coś takiego jak ryzyko inwestycyjne, więc tu nie ma nic pewnego. Na rynkach kapitałowych dzieje się dużo, więc czasem mój portfel będzie trochę na plusie, czasem będzie trochę na minusie, a raz na kilka lat może przyjść nawet bessa, która sprawi, że będę zaglądał do portfela, a tam coraz niższy wynik przez nawet kilka miesięcy i to jest okej, bo mnie nie interesuje tylko tu i teraz. Mnie interesuje jak ten portfel będzie wyglądać za 10, 15 czy 20 lat i o to w tym inwestowaniu chodzi. Niemniej jednak to ryzyko inwestycyjne, no ono będzie nam towarzyszyć przez cały proces inwestowania, więc musimy je sobie trochę okiełznać. Musimy oszacować, jakie ryzyko dla mnie osobiście jest w ogóle akceptowalne. Tak jak każdy teraz ogląda to wideo, to może sobie powiedzieć, że hm akceptuję tyle i tyle. No ale w praktyce na rynku może się okazać, że to będzie troszeczkę inny wynik i czas i sytuacja pokaże. Dopiero wtedy, gdy widzimy te sytuacje na własne oczy, to stwierdzamy: "Dobra, to jednak dla mnie zaryzykowne" albo odwrotnie. Ja mam większy apetyt na ryzyko, więc może dzięki temu chcę mieć większe korzyści. I to jest generalnie proces inwestycji. Te pieniądze już nie są pozbawione ryzyka, ale one zdecydowanie walczą o wyższe zyski, o wyższą pulę i w długim terminie. Natomiast jeśli ja wkładam w coś pieniądze, bo zakładam, że w krótkim terminie to coś zyska i da mi zarobić, no to teraz spekuluję. Ciężko powiedzieć o inwestycji, gdy mówię, że wkładam w ten instrument pieniądze, no bo wydaje mi się, że do końca roku to przyniesie dużo zysków i jak tylko tak się stanie, to od razu to sprzedam. Próbuję zarobić przewidując tak naprawdę zmianę ceny w krótkim terminie, czyli z definicji spekuluję, a nie inwestuję. I żeby było jasne, ja nie oceniam, czasami spekulacja jest okej, ale w długim terminie to inwestowanie jest dużo bardziej przewidywalne. Wydaje mi się, że jest również dużo bardziej efektywne i nie zajmuje nam tak bardzo dużo czasu, no ani nie wymaga takiego zaangażowania. Poza tym większość z nas nie jest stworzona do aktywnego inwestowania czy aktywnego spekulowania, co jest jeszcze trudniejsze. I to nie jest tak, że ja to sobie wymyśliłem. No jest to opinia powtarzana przez większość ekspertów od dziesiątek lat na czele z samym Warrenem Buffettem, najwybitniejszym inwestorem na świecie, który mówi wprost: "Ponad 90% ludzi nie powinno inwestować aktywnie. Oni powinni wykorzystywać te instrumenty, które są na rynku, żeby pomnażać pieniądze na giełdzie, ale nie robić tego absolutnie w żaden aktywny sposób". Ja osobiście mam wrażenie, że w Polsce inwestowanie staje się coraz bardziej modne i to nie jest tylko kwestia, że mówi się o tym częściej w social media czy że jest więcej reklam w telewizji, różnych produktów inwestycyjnych, ale tego, że po prostu też trochę dojrzeliśmy jako społeczeństwo, trochę już mamy w tych portfelach, a wszelkie możliwe badania pokazują, że nasz majątek w ostatnich latach znacząco urósł. Większość krajów rozwiniętych zachodnich, no ma pieniądze na rynkach kapitałowych od bardzo dawna. Natomiast u nas raczej dominuje ten konserwatywny pogląd, że pieniądze bardziej oszczędzamy niż inwestujemy. No bo inwestowanie to trudne i dla bogatych. Dlatego dzisiaj to sobie rozbroimy, bo z mojego punktu widzenia jesteśmy w takim przededniu inwestycyjnej, nie wiem czy rewolucja to dobre słowo, ale trochę tak, że będzie nas naprawdę dużo, dużo więcej w Polsce tych, którzy już wiedzą, że rynki są na wyciągnięcie ręki i chcą z tego korzystać. Uwierzcie mi na słowo, to jest zupełnie co innego niż nawet nie 10 czy 15 lat temu, to jest coś innego niż jeszcze 5 lat temu. No mamy po prostu dużo lepsze instrumenty, dużo tańsze instrumenty. No i te instrumenty są na wyciągnięcie ręki. Tak na serio. Możliwość globalnego inwestowania z perspektywy ostatnich kilkunastu lat, tego co w ogóle dzieje się na rynku jest momentami absurdalna. W zasadzie mogę mieć dosłownie cały świat w moim portfelu i to jeszcze przy użyciu telefonu komórkowego. Unicredit zrobił bardzo ciekawe badanie, które definiuje nam trochę inwestycyjne obawy w Polsce. Jak czytam to badanie, to część wyników tak naprawdę pokrywa się z tym, co ja widzę od kilkunastu lat. No bo tak jesteśmy jako ludzie skonstruowani. Co tam znajdziecie? Brak czasu, brak wiedzy, strach przed stratą. Chociaż tutaj akurat dane są super ciekawe i może jeszcze gdzieś się dokładnie pokaże, ale ten przykład kiedy inwestor w trakcie inwestycji straci i on już nie rezygnuje z rynku, on inwestuje po prostu trochę ostrożniej. Strata nas uczy, strata nas edukuje, ale strata nie eliminuje nas z rynku. I to jest duża zmiana i bardzo fajnie to widać w tym badaniu. No i jeszcze nawiązując do tego badania to tak jak wspomniałem część z tych rzeczy to te same obawy, które widziałem 10 czy 15 lat temu. Chociaż rynki wyglądają już zupełnie inaczej i to jest ważne, bo dzięki temu będzie można łatwiej rozbroić te mity i dokładnie taki mam plan. No i oczywiście jeszcze nasza psychika tak skonstruowana, co się nie zmienia absolutnie. Kryzys jest zawsze tuż za rogiem. Zawsze on dosłownie na nas czeka, aż tylko założymy konto i zaczniemy inwestować. No to po kolei rozbrajamy. Mit pierwszy. Żeby inwestować trzeba mieć dużo pieniędzy. No jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi oczywiście zawsze o pieniądze. I ten mit, że trzeba mieć dużo pieniędzy, żeby w ogóle zacząć, to ja autentycznie słyszę od zawsze, dosłownie od kiedy zacząłem interesować się giełdą i rynkami kapitałowymi. Ale prawda jest taka, że większość przedstawicieli tych rynków finansowych dosłownie staje na rzęsach, żebyśmy mogli inwestować od jak najmniejszej kwoty. I robi się tak absolutnie na całym świecie. Nie tylko same banki czy instytucje finansowe czy domy maklerskie starają się na każdym kroku sprawić, że to się staje coraz łatwiejsze, ale sami dostawcy produktów inwestycyjnych czy nawet spółki, które są notowane na giełdzie też idą za tym trendem. No bo gdy jakaś akcja danej spółki przez lata urośnie do wysokiego poziomu nominalnego za pojedynczą akcję, no to sama spółka wychodzi z inicjatywą tak zwanego splitu, czyli podzielenia tej jednej akcji na mniejsze kawałki po to, żeby była ona bardziej dostępna dla inwestora. Czyli przykładowo kiedyś jak akcje PZU były za 400 zł za sztukę to wykonano split 10 do1 czyli podzielono te akcje. Zamiast jednej akcji za 400 zł miałem 10 akcji po 40 zł. No i już spółka była łatwiej dostępna dla tego inwestora z malutkim portfelem. To samo dzieje się na rynkach funduszy. Fundusze dbają o to, żeby pojedyncza jednostka była jak najniższa. żeby to było kilkadziesiąt złotych, kilkadziesiąt dolarów, kilkadziesiąt euro, czy w naszym przypadku gdzieś tam w okolicach 100 zł, żeby kosztowała taka jedna jednostka czy jeden fundusz ETF. I już w samej budowie te fundusze dokładnie coś takiego zakładają, żeby jak najwięcej inwestorów mogło spokojnie zacząć i przekonać się jakie to jest fajne. I kiedyś będą zarabiać więcej, więc i te kwoty będą naturalnie coraz większe. No bo to nie jest trudne, gdy mamy 2000 miesięcznie na inwestowanie, kupić 20 jednostek funduszu, a nie na przykład dwie po 1000 zł. No ale już dla kogoś, kto dopiero zaczyna, ma lat 18 i pierwsze pieniądze wkłada na rynki kapitałowe, to ten 1000, on może być zaporowy, więc te pierwsze 100 czy 200 zł będzie akurat, żeby wkręcić się w ten temat. I większość produktów dokładnie w taki sposób funkcjonuje. A jeśli jeszcze wam mało, to idźmy dalej, bo rynki kapitałowe przez ostatnią dekadę zrobiły coś takiego jak akcje ułamkowe, a w zasadzie prawa ułamkowe. Tu jest czasem spór prawników o to, co jest dokładnie czym. No ale generalnie o to chodzi, że instytucja finansowa tworzy produkt w taki sposób, żeby inwestor indywidualny, czyli na przykład ja, żebym ja mógł sobie kupić ułamek czegoś. Czyli na przykład nie stać mnie na te wspomnianą jedną akcję spółki, która kosztuje 2000 zł. Ona splitu nie chce robić, ale mogę kupić jej ułamek, czyli na przykład 10 tej akcji i co miesiąc 110 dokładam. I skoro da się tak zrobić z akcjami, to da się tak zrobić z wieloma innymi instrumentami. Więc coraz częściej widzę różne instytucje oferujące możliwość inwestowania w taki sposób, aby właśnie przez te ułamki budować powolutku pozycję od jak najmniejszych kwot dla instrumentów, które mają tę barierę. Więc teraz już jest troszeczkę to wszystko niżej zawieszone, więc nawet tutaj wchodzi w grę już ułamek tylko po to, żebyśmy zaczęli. No i wreszcie na sam koniec przecież nawet państwo sugeruje nam, że pomnażanie pieniędzy może być od małych kwot. Jak wejdziemy na stronę obligacji skarbowych i stwierdzimy, dobra to może jakieś pieniądze ja sobie odłożę w tej formule obligacji detalicznych, to ile jest warta jedna obligacja? No 100 zł, żebym ja mógł naprawdę od tej prostej jednostki wejść i coś z nią faktycznie zrobić nawet na kilka czy kilkanaście lat. I jak mam dużą pozycję, to jest najmniejszy problem podzielić sobie te pozycje przez 100 i tyle obligacji potrzebuję wtedy kupić. Więc dosłownie wszyscy w ostatnich latach sprawili, że możemy regularnie inwestować niewielkie kwoty i dużo większą przeszkodą dla nas inwestorów może być tak naprawdę niemały kapitał, nie nie ewentualnie brak poduszki finansowej. I tu się muszę delikatnie zatrzymać, bo jeśli chcemy zacząć inwestować już większe kwoty, to powinniśmy najpierw zadać sobie to pytanie, czy mamy jakieś pieniądze zaoszczędzone na tę czarną godzinę, czy mamy zbudowaną poduszkę finansową. Żeby nie było tak, że my wszystkie pieniądze przesuwamy na inwestycje, bo później jak coś się stanie i musimy te pieniądze z inwestycji wyjąć, a one tam są po to, żeby pracować długi termin. Ja nie chcę zepsuć swojej własnej strategii inwestycyjnej przez to, że nie mam odłożonych pieniędzy na czarną godzinę. Więc dzisiaj nie ma opcji, żebyście mnie przekonali, że trzeba mieć duże pieniądze, żeby inwestować, ale poduszkę finansową i tak sobie wcześniej musimy zrobić. Nasz drugi mit. profesjonaliści inwestują. Dla nas to jest niedostępne. Ja też całe życie słyszę o tych profesjonalistach, którzy robią te magiczne rzeczy na rynkach kapitałowych i to jest tylko i wyłącznie dla nich i za zamkniętymi drzwiami. Ja nic nie mogę z tym zrobić i nie mogę im dać pieniędzy. Hm, no trochę nie tak działa rynek finansowy. Cała sztuka polega na tym, że jeśli instytucje finansowe zatrudniają tych profesjonalistów, to często po to, żeby oni pomnażali te pieniądze i pracowali dosłownie zawodowo, na etacie cały czas, przez cały tydzień tylko i wyłącznie na tym, żebym ja, klient, inwestor indywidualny, powierzył im te pieniądze i w zamian za to oni zarobią jakąś opłatę. I tak te fundusze od dawien dawna działają. I pod tym względem to jest naprawdę okej i sprawiedliwe, o ile faktycznie ci profesjonaliści te wyniki dowożą w długim terminie, a to zawsze możemy sobie sprawdzić. Ja wiem, że żyjemy w dużej mierze pochłonięci tą rewolucją pasywną, czyli że kupujemy sobie proste ETFY, nic więcej nie chcemy od rynku. Ale po pierwsze profesjonaliści pracują też w tych funduszach ETF po to, żeby odwzorowywać jak najlepiej te indeksy, czyli oni tam w środku są po to, żeby nasz produkt finansowy działał. A po drugie, to nie jest tak, że fundusze pasywne całkowicie zabiły fundusze aktywne. Nadal są na świecie miliony klientów, którzy chcą płacić opłaty funduszom aktywnie zarządzanym po to, żeby ci profesjonaliści próbowali dowieźć wynik lepszy niż indeksy. Więc to nie jest tak, że jedne produkty zjadły drugie. Są i takie, i takie. Każdy z nas ma prawo wyboru, a czasami może być tak, że część portfela mamy w inwestycjach pasywnych, a część no właśnie pozwalamy sobie na delikatną inwestycję aktywną. I w jednym, i w drugim pomagają nam ci mityczni profesjonaliści, więc to nie jest tak, że oni są zamknięci i niedostępni. A kwestia produktu i ceny oczywiście też mi na tym zależy, żeby ten produkt był tani i badania to potwierdzają, tylko ważne jest dla mnie, żeby on był relatywnie tani. No bo inaczej będziemy porównywać fundusze indeksowe pod tym względem, czy są tanie, a inaczej fundusze aktywnie zarządzane. Ja powiem nawet więcej. Ta łatwość inwestowania sprawia, że instytucje finansowe same mówią: "No dobra, tylko jak ja mam mieć 1000 wpowskich klientów, to może ja dam tę usługę z mniejszymi opłatami masowo i będzie mi się lepiej opłacać mieć 100 000 małych inwestorów niż tych 1000ów." I tak się coraz częściej dzieje także w dużych instytucjach. Także niedostępność tych profesjonalnych inwestycji dzisiaj jest absolutnie mitem. Och, to jest mój ulubiony i on zawsze jest. Najpierw muszę znaleźć idealny moment. To jest diabelnie trudny mit, bo można sięgać do przeróżnych badań z ostatnich kilkudziesięciu lat i tak zawsze przychodzi ktoś, kto powie: "O, tutaj w dołku trzeba było kupić". No prawda jest taka, że nigdy nie znajdziemy idealnego momentu. A jeśli gdzieś przypadkiem uda nam się kupić coś na rynku kapitałowym właśnie w takim super fajnym momencie, co okaże się dopiero w przyszłości, to prawdopodobnie będzie to czysty łód szczęścia. No i też warto zdawać sobie z tego po prostu sprawę. nie ma tego idealnego momentu i mamy bardzo małe szanse, żeby w niego trafić. Poza tym, o ile nie zaczynamy od bardzo dużej kwoty, to tak naprawdę sam startu nie jest aż tak ważny, jak to, jak długo inwestujemy, jak regularnie inwestujemy. Więc jeśli ja zaczynam inwestować w 2026 roku, to zakładam, że będę to robił przez ileś tam lat, może kilka, może kilkanaście, docelowo najchętniej kilkadziesiąt. To oznacza, że przeżyję nie jedną hossę i nie jedną bessę. Będę na rynkach kapitałowych w czasie różnych kryzysów i doskonale to widać chociażby w ostatnich latach. Dla mnie przy tym micie bardzo istotne są dwa badania. Jedno pokazuje, że najważniejsze jest bycie cały czas na rynku, a nie szukanie jakiegoś magicznego punkciku i najlepszej sesji giełdowej i tak dalej, bo ta obecność na rynku cały czas maksymalizuje wynik portfela. Pamiętajmy, że jeśli nie ma nas na rynku, bo czekamy na ten super momencik, to możemy przegapić najlepsze wzrosty. Więc skupiamy się na tym, żeby trafić w idealny punkt, a w międzyczasie przelatuje nam na przykład okres silnej hossy w danym sektorze. No i nie jesteśmy wtedy na rynku, nie mamy tego w portfelu. To jest strata w długim terminie, więc bezpiecznie jest po prostu na tym rynku z jakąś pozycją być cały czas. No i większość badań na długoterminowych inwestorach też pokazuje ciekawy wniosek, że gdybyśmy wyjęli te najlepsze sesje z wielu, wielu, wielu lat, to nagle wyniki wyglądają dużo, dużo gorzej. A druga sprawa to wspomniane już przeze mnie ta próba łapania mitycznego dołka. No faktycznie uśrednianie zakupów no nie na darmo jest jedną z najpopularniejszych strategii na świecie, no bo po prostu działa. Czyli ja co miesiąc dokonuję tych zakupów po to, żeby raz kupić drożej, raz kupić taniej, bo mnie interesuje tak naprawdę ten punkt na samym końcu, na przykład za 20 lat, kiedy będę chciał wyjąć z tego portfela trochę pieniędzy i z tego punktu widzenia, no ja nie będę próbował znaleźć idealnego punkciku. Absolutnie nie, to nie ma sensu. Będę regularnie kupował, no i faktycznie czasem kupię trochę drożej, czasem taniej i to mi się uśredni. Na tym polega magia rynków kapitałowych w długim terminie. Spróbujmy jeszcze na to spojrzeć z perspektywy ostatnich kilku lat, które są nam bliskie. Wszyscy tu byliśmy, wiemy co się wydarzyło, nawet jeśli nie inwestowaliśmy. Więc nie będziemy sięgać do odległej historii. Zastanówmy się przez moment. Ostatnich 6 lat. pandemia, wojna Rosji z Ukrainą, bardzo wysoka inflacja, wojna USA z Iranem, cła Donalda Trumpa, no te wszystkie perturbacje. Jak ja to mówię, to sobie myślę, że te rynki kapitałowe, one muszą być strasznie poturbowane, żeby tyle małych i dużych kryzysów w zaledwie 6 lat w ogóle zmieścić. No i teraz spójrzmy na to, co się dzieje na wykresach. Mamy przepiękną hossę. Gdzieś w tym wszystkim oczywiście mieliśmy rewolucje sztucznej inteligencji, mieliśmy dobre dane gospodarcze, odbicie zarówno po inflacji jak i po pandemii. Więc to nie jest takie zerojedynkowe. Gdybyśmy nie popatrzyli na to, co się działo na rynku, a skupilibyśmy się tylko na tych wydarzeniach, no to logika nam podpowiada, nie może być dobrze, albo byśmy szukali co chwilę tego dna, idealnego punkciku. No nie no, rynki kapitałowe przyzwyczają się do bardzo wielu rzeczy i coś co jest szokiem w pierwszych tygodniach okazuje się być czymś akceptowalnym w kontekście ryzyka za rok czy za dwa. Najlepszy przykład. Wojna wybuchła w 2022. Gdy spojrzymy na to, jak wtedy wyglądały rynki, na przykład w naszym regionie z Polską na czele, a jak wyglądają dzisiaj, to są zupełnie dwa różne światy, a wojna wcale się nie skończyła, kiedy nagrywam to wideo. Czwarty mit, inwestowanie jest tak ryzykowne, to jest dla ludzi o mocnych nerwach. Jak ja mówię o ryzykach inwestycyjnych, to w mojej głowie jest kilka różnych ryzyk. Jednak gdy dopiero zaczynamy, to w naszych głowach z reguły pojawia się to jedno istotne ryzyko, czyli ryzyko zmienności, z którym tak naprawdę musimy się w jakimś stopniu oswoić, no bo no nie jesteśmy w stanie go po prostu wyeliminować. Jeśli powiedziałbym, że chcę taką inwestycję, w której nigdy, przenigdy choćby nie wiem co, nie mogę zejść poniżej mojego zainwestowanego kapitału, to tak naprawdę nie mogę inwestować. Zostaje mi tylko i wyłącznie oszczędzanie. Muszę więc tę zmienność zaakceptować. Jeśli ktoś myśli, że inwestowanie jest dla ludzi o mocnych nerwach, to też musimy sobie zdefiniować, co to są te mocne nerwy. Co to jest ta nasza tolerancja ryzyka, o której często finansści tak mówią. Przed chwilą pokazałem jak wyglądały rynki finansowe przez ostatnich 6 lat. No i pytanie co na tych wykresach widzicie? Bo jeśli wielką hossę, to fantastycznie, ale jeśli chodzi o to, że mówimy inwestowanie jest dla ludzi o mocnych nerwach, to nie o ten długi wykres chodzi, o te krótkie epizody, które nam się przytrafiły w 2020, 2022 czy 2025. To te epizody są tak naprawdę tym ryzykiem, o którym bardzo często mówimy, że my nie chcemy tak dużej zmienności, że my nie damy rady nerwowo, że nie możemy iść spać w ogóle, bo musimy zaglądać do tego, co się dzieje w portfelu. Więc to nie ten duży wykres, to te małe wycinki wykresu sprawiają, że my uważamy inwestowanie za bardzo ryzykowne. No i oczywiście, że jest na to jakaś rada, rynek kapitałowy też sobie z tym poradził, bo tak naprawdę ta tolerancja ryzyka to jest to, z jaką potencjalną stratą ja jestem w stanie spać spokojnie. Ja nie mówię pogodzić się w sensie są dwie różne rzeczy, musimy to dobrze zrozumieć. To nie jest tak, że jak będzie na rynku -2, to ja klikam, że chcę zrealizować stratę, rzucam to inwestowanie i koniec, bo na tyle się godziłem. Nie, nie, nie. Ja jestem w stanie przeczekać te-2, bo moja strategia i moje podejście do ryzyka mówią, że to jest jak najbardziej akceptowalne. I to jest badanie tej tolerancji ryzyka. na jakich poziomach naprawdę to jest akceptowalne. I teraz uwaga, po to stworzono dziesiątki lat temu portfele oparte o dwa filary. Jeden jest akcyjny, drugi jest obligacyjny. Czyli składam sobie taki portfel na przykład z dwóch funduszy czy z dwóch ETFów. Jeden, jak nazwa wskazuje, ma ekspozycję na rynek akcji, a drugi ma ekspozycję na rynek obligacji. I jak zapewne się domyślacie, ten na rynek obligacji jest dużo mniej zmienny. Rzadko zdarza się, że na obligacjach widzimy bardzo dużą zmienność typu och minus kilkanaście%. One są raczej tymi stabilnymi elementami w portfelu, które właśnie w okresie tych trudniejszych czasów dają nam stabilny wzrost i pozwalają nam odetchnąć trochę. No nie panikujemy, nie uciekamy z tej inwestycji. To właśnie ten układ akcji i obligacji sprawia, że jesteśmy w stanie przetrwać burzliwe czasy z naszym portfelem przez długie lata. Mając te dwa elementy składowe i właśnie dopasowując te proporcje między nimi, ja jestem w stanie dopasować tak naprawdę cały portfel do swojej tolerancji ryzyka. No bo spójrzcie, jeśli ja mam ekspozycję na akcje i te obligacje, ale widzę, że ten rynek akcyjny potrafił w ostatnich latach zrobić im min 30%. No ja nie jestem w stanie dźwignąć mentalnie min 30 na akcjach. Nie pogodzę się z tym, więc muszę w tym swoim portfelu ułożyć coś inaczej. Chcę zejść z ryzyka z 30% do na przykład 15. No i zobaczcie portfel wtedy 50 na 50. Połowa mojego portfela ma ekspozycję na akcje, połowa na obligację. Matematycznie 100% to mój portfel, 50% jedno, 50% drugie. Czyli jak rynek akcji spadnie o 30% to mój cały portfel nie spadnie o 30%, mój portfel spadnie o 15%. Zakładając, że obligacje będą w tym samym czasie stabilizować ten portfel. No i to jest ta odpowiedź na mocne nerwy. Co to znaczy mieć mocne nerwy i co to znaczy zbudować portfel tak, żeby móc spać spokojnie? To jest praca domowa dla każdego, kto ogląda to wideo i będzie oglądał kolejne. To trzeba niestety ustawić indywidualnie i nie ma na to jednej złotej rady. Jaki jest ten poziom ryzyka, żeby można było spać spokojnie. Podejrzewam, że gdybym pokazał tutaj jeden ze swoich portfeli i część widzów mogłaby powiedzieć: "Nie, nie, tutaj jest ryzyko absolutnie za duże". A część by powiedziała: "No ja bym tu chyba ryzyko podkręcił". I to jest trochę moja obawa, że wiem, że większość ludzi boi się ryzyka, pokazują to badania, ale jest jakaś pula ludzi, którzy uwielbiają ryzyko i niebezpieczeństwo jest takie, że to im się bardzo spodoba. Także pamiętajcie, część ludzi chce zmniejszać to ryzyko dzięki obligacjom, a część ludzi chce zwiększać jeszcze bardziej to ryzyko, bo czasami pieniądze schodzą na drugi plan. I między innymi dlatego znajdziecie różne porównania w sieci, że na przykład giełda może przypominać nam w jaki sposób kasyno. Z mojego punktu widzenia to my ludzie z naszą skłonnością i dużą tolerancją do ryzyka możemy czasem sprawić, że traktujemy giełdę jako kasyno. Ale sam w sobie rynek kapitałowy, giełda absolutnie kasynem nie jest. To jest paskudny, szkodliwy mit, z którym ja osobiście walczę od nie pamiętam kiedy, chyba od samego początku mojej edukacyjnej przygody. Ach, mój ukochany mit. Największym zagrożeniem jest krach. Ten mój ulubiony krach, który jest zawsze, zawsze w tym samym miejscu, tuż za rogiem. Niestety, codziennie nam wszystkie social media przypominają o tym. Y, ten krach tylko czeka, aż ja otworzę konto maklerskie i zacznę inwestować. No i znowu muszę wrócić do naszego wykresu. Zobaczcie, ostatnich kilka lat trochę tych krachów było i trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie przede wszystkim, co to jest ten mityczny krach. Dla części osób krachem jest na przykład dzisiaj -1%. Tragedia. Jeśli przez ostatni rok czy dwa w portfelu wszystko rosło, to faktycznie w głowie początkującego inwestora może się ułożyć coś takiego, że jak przez kilka dni czy tygodni indeksy spadają, to mogę to już nazwać krachem, ale z definicji strata poniżej - 20% no absolutnie krachem żadnym nie jest. Ona nawet nie jest bez. To jest tak zwana naturalna korekta. Czyli jeśli na rynku jakieś aktywa spadają o 5, 10, 12 czy nawet 15% to ja jestem z tym jak najbardziej okej, bo to jest naturalna korekta na rynku. Dopiero kiedy przekraczamy te granice min 20% zaczynamy zastanawiać się czy nam przypadkiem tutaj nie rusza jakiś trend spadkowy. Więc po pierwsze musimy sobie zdefiniować krach, czego my się w ogóle boimy. Po drugie musimy sobie zdać sprawę, że jeśli będziemy inwestować przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat prędzej czy później jakiś krach zobaczymy i to taki solidniejszy. I właśnie dlatego dostosowujemy te strategie w portfelu do naszej tolerancji ryzyka. I teraz jak to działa? Czyli jeśli będzie -20, - 30 albo i nawet więcej i to się będzie utrzymywać przez ileś miesięcy, to czy ja jestem okej z tym portfelem, czy uciekam w popłochu? No bo też trzeba sobie powiedzieć, że bessy czy takie krachy są potrzebne po to, żebyśmy my mogli kupić różne instrumenty po prostu taniej. Więc jeśli ja inwestuję przez długie lata, to w czasie hossy będę kupował coraz drożej, ale w czasie bessy ja regularnie będę kupował coraz taniej i z perspektywy mojego portfela na kilkanaście czy kilkadziesiąt lat te tańsze zakupy będą fantastyczne, no bo one przez lata będą później na mnie pracować. Więc ja się osobiście na krach czy bess absolutnie nie obrażam. Jeśli myślimy faktycznie o gigantycznych kryzysach i najgorszych rzeczach, jakie przytrafiały się rynkom finansowym, to tu macie bardzo dużą listę z ostatnich niemal 40 lat. Jedne to min 20%, inne to nawet min 40%. Myślę sobie o rynkach akcyjnych i o tych największych kryzysach, czyli na przykład kryzysie finansowym 2008, o wielkim krachu gospodarczym i giełdowym sprzed niemal 100 lat w Stanach Zjednoczonych. Właśnie zbliżamy się dosłownie do setnej rocznicy tego tak zwanego wielkiego kryzysu. Tak naprawdę po drodze my mieliśmy takich krachów mniejszych i większych naprawdę sporo. Ale zróbmy sobie teraz małe ćwiczenie. Jeśli należycie do tych osób, które w ogóle nie inwestowały w ostatnich latach, no to widzieliście wykres. Był krach 220, błyskawiczne spadki na bardzo wielu rynkach, absolutna panika na giełdach na całym świecie. No był 222. Bardzo wysoka inflacja, wybuch wojny, kryzys na rynku surowców. Można to nazwać krachem. Spokojnie powiem więcej. To w ogóle była prawdziwa bessa. Niektóre akcje kupowało się po kilkadziesiąt procent taniej niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. To była ostatnia taka prawdziwa bessa, która trwała nie kilka tygodni, tylko kilka miesięcy na niektórych rynkach powyżej roku. To była kilka lat temu. Jakieś mniejsze krachy. Proszę bardzo. Wojna celna 2025. Donald Trump ogłasza cła i mamy mini krach na rynkach kapitałowych w zasadzie w kilka dni minus kilkanaście%. 226 wojna w Iranie, nie ma problemu. Jeśli w ten sposób będziemy to liczyć, no to takich krachów zaliczymy jeszcze bardzo dużo w naszym życiu i trzeba się po prostu z tym oswoić. Tylko kluczowe pytanie jest zupełnie inne. Jak bardzo taki potencjalny krach, niech już będzie ten mityczny wielki krach, ja odczuję w moim portfelu w zależności od tego jak go skonstruowałem i po to jest ta tolerancja ryzyka. No i jeszcze jedna rzecz, nie powiedziałem wam bardzo, bardzo ważnej zależności. Układamy też portfele w zależności od tego jaką mamy tolerancję ryzyka, to już wiecie, ale też ile mamy lat, jaki jest nasz wiek, to kiedy faktycznie zaczynamy inwestować, ale kiedy zaczynamy z portfela korzystać. To jest bardzo istotny czynnik, bo im jesteśmy starsi, im bardziej zbliżamy się do tego momentu, że będziemy coś wypłacać z naszego portfela, to musimy dbać o te koncepcje ryzyka nie tylko ze względu na nasze samopoczucie, ale ze względu na czystą matematykę. I [parsknięcie] tak działają wszystkie programy emerytalne na świecie. Jeśli zbliżam się do emerytury, to nie powinienem mieć już dużej ekspozycji na ryzyko, czyli nie powinien mieć dużo akcji. No bo jeśli na rok przed emeryturą ja faktycznie zaliczę solidną bessę na jakiejś dużej kwocie, bo zbierałem to przecież kilkadziesiąt lat, no to jest problem. Ja muszę więc chronić mój kapitał. Czyli trochę ta tolerancja ryzyka będzie się naturalnie zmieniać z czasem. I nawet jeśli my tak nie zrobimy, to teoria co do wieku powinna nam tutaj podpowiedzieć. Im więcej pieniędzy i im bardziej zbliżamy się do momentu wypłat z portfelu, tym bardziej ryzyko powinniśmy sobie zmniejszać. Więc technicznie może się okazać, że na przykład za 15 lat będzie taki krach, że znowu akcje spadną nawet o 40% i przez cały rok będzie potężna bessa. No i co z tego? Jeśli mój portfel będzie już tak zbudowany, że ja na przykład odczuję minus 10%. Bessa, czy ten mityczny krach ma też pewien element edukacyjny. No szczególnie ta pierwsza Bessa, którą przeżywamy. No i to właśnie widać po badaniach Unicredit, że jak ktoś solidny spadek w portfelu zaliczył, to niekoniecznie ucieka z rynku, ale już wyedukowany bardziej staje się troszkę ostrożniejszy, czyli tak naprawdę czegoś się na tym rynku nauczył, może troszkę portfel przebudował, bo to też jest proces. Ja też jestem dużo mądrzejszy z każdą besą, a ta pierwsza wyglądała dużo, dużo, dużo gorzej i trudniej niż ta z 2022. Po prostu nawet jeśli nie zmieniły się rynki finansowe pod tym względem to zmieniłem się ja jako inwestor i każdego z nas to czeka. O ile oczywiście uda się w długim terminie faktycznie wytrwać w inwestowaniu. Ten mit też bardzo lubię. Jest dosyć edytowalny, no bo młodzi mówią, że inwestowanie jest dla starszych, starsi mówią, że inwestowanie jest dla młodszych i tak się w tej spirali absurdu kręcimy od wielu lat. No oczywiście, że inwestowanie jest dla osób w każdym wieku. Może być inna tolerancja ryzyka, to już wiecie. Może być inny kapitał, może być inny horyzont inwestycyjny i to są wszystko elementy, które tak naprawdę będą nam towarzyszyć w tym procesie inwestycyjnym już zawsze. No bo jak siadamy do tego rynku i myślimy sobie: "Hm, jaki portfel byłby dobry dla mnie?" No to jakie ja sobie zadam najpierw pytania? Ile mam lat i mniej więcej ile będę jeszcze inwestować? Po co mi ten portfel w ogóle jest? No i teraz się okazuje, że na przykład ja, Tomek Jaroszek lat 38, mój horyzont inwestycyjny może na potrzeby tej symulacji nie do końca życia, tylko na przykład emerytalny po 60. To będzie ten mój pierwszy ważny punkt, gdzie będę powoli z tego portfela sobie jakieś pieniądze wyjmował, żeby mi do tej emerytury trochę częściowo pomogły. Co mi to mówi? Przede mną ponad 20 lat inwestowania, powiedzmy 25. No to już sporo mówi. I ten sam Tomek w wieku lat 20, jak siadał do inwestowania, to miał zupełnie inny świat. Dużo mniej pieniędzy, dużo mniej możliwości, dużo mniej wiedzy. No ale miał przed sobą dużo więcej czasu, bo do tej 60 to jakaś abstrakcja, 40 lat budowania portfela. No a ten Tomek w wieku lat 60, jak już będzie miał ten portfel zbudowany blisko emerytury, no to będzie to pewnie większy portfel i będzie trzeba nim zarządzać już inaczej, tak żeby ten kapitał chronić, tak jak wspomniałem wcześniej. Czyli może niekoniecznie już tyle akcji, może bardziej obligacyjnie, może jeszcze inaczej, co wymyślę. Inwestowanie jest dla każdego z tych tomków, tylko po prostu trzeba wiedzieć jak to działa i trzeba dopasować odpowiednie elementy też do odpowiedniego wieku. To co mówiliśmy na samym początku, te małe kwoty są też często po to, żebyśmy w jakimś młodym wieku zaczęli się przyzwyczajać do rynków, do inwestowania, zaczęli się uczyć, zaczęli myśleć jak te małe kwoty pracują w naszym portfelu. No jak jesteśmy starsi, to naturalnie zarabiamy więcej i te kwoty po prostu rosną i to też jest naturalne. Jak ten sam Tomek w trakcie swojego inwestowania stwierdzi, że ten cel emerytalny trochę uległ zmianie, to może będzie chciał pieniądze przekazać dziecku i cyk. na swoją emeryturę mam, a mój portfel będzie mógł zarabiać więcej. I co się nagle okazało, że moje życie jest moim horyzontem inwestycyjnym, ale przedłużone o życie dziecka. Wow. To się staje zupełnie innym portfelem. To jest dopiero zabawa. Kiedy inwestujemy z myślą o kimś z kolejnego pokolenia, nagle zmieniają nam się parametry, bo ten horyzont inwestycyjny jest inny, wiek jest zupełnie inny. No i zaczyna się też zupełnie inna motywacja. Inwestowanie jest dla osób w każdym wieku. Tylko pytanie jak sobie te elementy układanki po prostu tutaj poskładamy. No i to skomplikowane i czasochłonne. Wreszcie mit ostatni, który znowu elegancko można rozbroić. Y, no chyba, że się chcecie uprzeć, o, to wtedy jesteście w stanie go w zasadzie zrealizować. No bo inwestowanie samo w sobie na pewnym etapie może być czasochłonne i może być skomplikowane, ale absolutnie my nie musimy iść tą drogą. O to w tym wszystkim chodzi. możemy wybrać drogę, w której albo uprościmy to do maksimum i nasz portfel będzie wymagał od nas na przykład godziny, dwóch w miesiącu, albo najlepiej, o w ogóle to z mojego punktu widzenia jedna godzina w tygodniu, tak żeby bardziej interesować się tym, co się dzieje w moim portfelu i co się w ogóle na świecie dzieje. No ale będziemy się tak naprawdę ograniczać wtedy do tego, że inwestujemy poprzez instrumenty albo pasywne, albo fundusze aktywnie zarządzane z taką świadomością tego, że ktoś tymi pieniędzmi zarządza, taka jest strategia i już. I większość z nas pewnie będzie w ten sposób inwestować, bo to jest ilogiczne i nie jest wtedy dla nas czasochłonne, a pracują ci po drugiej stronie, czyli znowu ci dostawcy tych instrumentów. Ewentualnie oni muszą mieć czasochłonne i skomplikowane, czyli spędzić cały dzień nad tym, żeby ten instrument był dla mnie jak najlepszy i jak najłatwiejszy. To oni kupują te akcje, to oni kupują te obligacje, to oni dbają o proporcje w portfelu. Ja ograniczam się do kliknięcia i tego, że chcę dany instrument i daną strategię mieć zautomatyzowaną. To jest właśnie ta bajka współczesnego inwestowania. To jest dużo, dużo łatwiejsze. No i ta mała rzecz na końcu, o której już wspominałem, ta emocjonalna dywidenda, ta satysfakcja, że mamy jakieś poczucie sprawczości, że dbamy o te nasze pieniądze, że coś się tutaj dzieje, to jest dodatkowy element, ale on z mojego punktu widzenia odgrywa w dłuższym terminie naprawdę spore znaczenie. Na początku go nie doceniamy, ale sam fakt, że wiemy co się dzieje z naszymi pieniędzmi, wiemy jak są zarządzane, że mamy na to wpływ. Naprawdę zupełnie inna bajka, kiedy po latach docenimy to co już tutaj zrobiliśmy. A jak spojrzycie na przykład na takie portfele budowane w Unicredit, no to one sprawdzają najpierw naszą tolerancję ryzyka. A sprawdzamy sobie co tam nam pasuje, co nie. Dopiero później mamy dobierany taki portfel, który jest aktywnie zarządzany i wtedy ja płacę za to, że profesjonaliści po drugiej stronie cały czas zmieniają coś w tej strategii, ale zgodnie z naszymi założeniami, czyli prowadzą ten bardziej aktywny portfel. Jeśli ja na przykład chcę mieć portfel bardziej agresywny, bo na przykład ma dużą tolerancję ryzyka, ale na pewno nie mam czasu, żeby się tym interesować. Czy teraz to surowce bardziej, czy teraz akcje spółek technologicznych, czy coś innego. Może rynki rozwijające się bardziej niż rozwinięte, nie wiem. Ale jeśli chciałbym mieć taki portfel aktywnie zarządzany, to ktoś na bieżąco będzie tam po drugiej stronie te instrumenty dopasowywał, a ja będę mógł podejrzeć, co się aktualnie w tej strategii dzieje i jak ona jest przez tych profesjonalistów realizowana. I to jest cała ta koncepcja, bo jeśli chcę robić coś więcej niż inwestowanie pasywne, no to znowu to, że to jest skomplikowane i czasochłonne, może tak, ale nie dla mnie inwestora, który nie wybiera sobie sam instrumentów, on wybiera sobie konkretną strategię. Natomiast może dla tych profesjonalistów ten proces trochę wymaga i czasu, i pracy, i wiedzy. No ale na tym cała sztuka polega, bo oni to robią zawodowo i dokładnie tak to powinno wyglądać. Mam nadzieję, że udało mi się troszeczkę tych mitów rozbroić. Siedem rzeczy, które powtarzają się od dawien dawna, ale teraz ja będę ludziom wysyłał dokładnie to wideo. Autentycznie, gdy ktoś mi powie jeden z tych mitów, że on nie inwestuje, bo to ja od razu po prostu z linkiem i dokładnym timingiem tego wideo wysyłam całość. Słuchaj, tu masz mit rozbrojony, tylko korzystaj z danych. Nie daj się zwieść temu, co czyta się w internecie. Naprawdę inwestowanie jest dzisiaj na wyciągnięcie ręki, tylko trzeba odrobić tą pracę domową na samym początku. No właśnie i co teraz powinniśmy z tym zrobić? No bo trochę mitów już rozbiliśmy, ale co? Wyłączymy teraz komputer i pójdziemy oglądać serial? No nie bardzo. No zróbmy jeszcze jeden krok dalej. Po pierwsze już można pomyśleć o tym, że obejrzymy kolejne wideo, zaplanować to sobie, bo będzie kolejne, będzie jeszcze jedno i jeszcze jedno. Będzie cała seria, tak jak wspomniałem, cztery nagrania. Natomiast to, co możemy dzisiaj zrobić to po pierwsze przygotować nasze finanse osobiste i zastanowić się na przykład czy mamy w ogóle jakieś pieniądze na inwestowanie. A jeśli tak, to jakie? Czyli jak wygląda sprawa naszych finansów osobistych? Czy mamy odłożone pieniądze na czarną godzinę w postaci poduszki finansowej? Jak to działa? Jak te pieniądze odłożyć? Punkcik pierwszy. Decyzja o tym, żeby posprzątać w naszych finansach osobistych, to jest zawsze dobra decyzja, więc jeśli chcecie od tego zacząć, to będzie to bardzo dobra opcja na początek. Natomiast druga rzecz, o którą ja osobiście staram się też bardzo mocno dbać, to jest znalezienie czasu dla naszych pieniędzy, takiej przestrzeni w kalendarzu. I autentycznie moim zdaniem ta godzina dla pieniędzy w tygodniu, na początku jest jak najbardziej sensowna, bo w miesiącu jednak godzina to trochę mało. Wiem, że kusząca wizja, ale naprawdę w tygodniu jest dużo, dużo lepiej. Tak naprawdę jeśli zrobimy coś takiego i znajdziemy w kalendarzu czas na te jedną godzinkę, żeby sprawdzić co się dzieje z naszymi portfelami, kredytami, instrumentami finansowymi, czy podejrzeć te strategie inwestycyjne, no to będziemy bardzo świadomi tego, co się tam dzieje i poczujemy też te dywidendę emocjonalną, czyli te sprawczość, że to my bierzemy odpowiedzialność za te nasze pieniądze, a nie czekamy na cud, który może stanie się na rynkach kapitałowych. No a po kolejnych wideo ta godzina też się bardzo przyda, no bo będziemy w stanie pracować już nad naszą koncepcją, strategią, tolerancją ryzyka, no i uczyć się tego wszystkiego, jak to w ogóle działa na co dzień. Więc wielka prośba, znajdźcie czas w kalendarzu. Godzinka dla pieniędzy w sam raz. Trochę na obejrzenie kolejnego wideo i rozpoczęcie pracy nad tym naszym inwestowaniem, żeby za kilka lat podziękować sobie za to, co sobie sami wyinwestowaliście.

Przewijanie do góry