Dlaczego spadki na giełdzie to okazja, a nie zagrożenie?
W dzisiejszym odcinku omawiam pięć kluczowych zasad, które pomogą ci przetrwać giełdowy krach bez stresu i emocji. Dowiesz się, jak unikać najczęstszych błędów inwestorów, które kosztują fortunę, i jak skutecznie zarządzać portfelem w czasach spadków. Przygotuj się na trudne chwile na giełdzie i naucz się myśleć długoterminowe inwestowanie.
Analizując historyczne dane, dowiesz się, dlaczego kryzysy i krachy stwarzają więcej milionerów niż lata spokojnych wzrostów. Dowiesz się, jak działa czas na rynku i dlaczego długoterminowe inwestowanie jest ważniejsze niż próby wyczucia idealnego momentu wejścia.
Pięć zasad, które ratują portfel i psychikę
- Nigdy nie przeliczaj spadków na wypłatę z etatu
- Inwestowanie to nie hazard – jesteś współwłaścicielem biznesu
- Dostosuj ryzyko do swojej psychiki
- Kup, zapomnij i zrób sobie detoks
- Zajmij się życiem, a nie giełdą
Każda zasada jest oparta na moich własnych doświadczeniach i historycznych danych. Dowiesz się też, jak unikać czterech największych błędów inwestorów podczas spadków, takich jak sprzedaż w dołku czy polowanie na tanie śmieci.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Logujesz się na swoje konto maklerskie, a tam kwota o 100, 200 000 mniejsza niż widzisz codziennie. Indeks strachu bije na ARM, a portale informacyjne krzyczą o nadciągającym krachu i końcu świata. W dzisiejszym materiale chciałbym was przygotować na taką ewentualność, bo w inwestowaniu na giełdzie właśnie takie momenty mają ogromne przełożenie na długoterminowe wyniki portfela. Trzeba być na to gotowym i wiedzieć co robić, bo błędy w tym czasie mogą kosztować fortunę. Uważam, że dotyczy to wszystkich inwestorów i tych stawiających swoje pierwsze kroki i tych, którzy inwestują już wiele lat. Dla niektórych osób majątek to będzie 10 000 zł. Czego uzbieranie zajęło wiele miesięcy, ale zapewne są wśród nas osoby, które dysponują majątkiem liczonym w milionach złotych i w takim wypadku potencjalne krachy na giełdzie mogą wiązać się z wyparowaniem setek tysięcy lub nawet milionów złotych z konta maklerskiego. Przypomnę jeszcze, że partnerem tego odcinka jest XTB, które oferuje 0 zł prowizji transakcyjnej do miesięcznego obrotu 100 000 €. A dodatkowo przy zakładaniu konta i wpisaniu specjalnego kodu etat pisanego wielkimi literami macie możliwość uzyskać dostęp do specjalnej serii szkoleń opracowanej przez ekspertów i specjalistów, co jeszcze lepiej przygotuje was na potencjalne spadki. Polecam XTB szczególnie dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę inwestycyjną i dysponują niewielkimi kwotami, bo w takiej sytuacji każda złotówka zaoszczędzona na prowizji transakcyjnej będzie pozwalała zakupić jeszcze więcej akcji. W dzisiejszym odcinku udowodnię wam, opierając się na twardych historycznych danych, ale również na moich własnych doświadczeniach, że spadki na giełdzie to nic strasznego. Co więcej, dowiecie się dlaczego kryzysy i krachy stworzyły więcej milionerów niż lata spokojnych wzrostów. Opowiem wam o tym, jak przetrwać giełdową burzę, jakich błędów unikać i dlaczego najlepszą strategią może okazać się zapomnienie hasła do własnego konta maklerskiego. Motywacją do nagrania tego odcinka był fakt, że w ostatnim czasie minęły 2 lata od kiedy założyłem mój kanał na YouTube i muszę wam przyznać, że nawet nie zorientowałem się kiedy to upłynęło. Przy okazji serdecznie chciałem wam podziękować za zainteresowanie filmami. Chciałem również serdecznie podziękować patronom mojego kanału Oskarowi, Sebastianowi, Karolowi, Jackowi, Darkowi oraz Sebastianowi, dzięki którym mogę inwestować w dalszy rozwój kanału i poświęcać na to coraz więcej czasu. Jak pamiętacie, gdy zaczynałem prowadzić kanał, wartość mojego portfela wynosiła 500 000 zł i dokonałem wtedy sporych zakupów za 25 000 zł, a w tytule odcinka zawarte było pytanie, czy to już szczyt hossy. Z dzisiejszej perspektywy wygląda to po prostu zabawnie, bo szeroki wig od tamtej pory wzrósł o prawie 60%. A ja dobrze pamiętam, że już 2 lata temu wiele osób wróżyło nadejście Bessy i kolosalnych spadków. Przez ten czas zrozumiałem i nauczyłem się kluczowej kwestii, czyli tego, że nie jestem i nikt nie jest w stanie idealnie przewdzielić dołka i kupić akcji na samym dnie. Nikt nie ma szklanej kuli. W inwestowaniu działa jedna absolutnie złota zasada, którą promował Warren Buffett i się z nią w pełni zgadzam. Time in the market beats timing the market, czyli bycie na rynku jest ważniejsze niż próby wyczucia idealnego momentu wejścia. Czas to twój największy sojusznik. Jeśli inwestujesz w dobre biznesy lub szerokie indeksy, krach jest tylko chwilowym zadrapaniem. A żeby przestać bać się krachu, trzeba go najpierw poznać. Dlaczego rynki nagle lecą w dół? Zazwyczaj stoją za tym trzy główne powody. Po pierwsze, pękanie baniek spekulacyjnych. Kiedy ceny akcji rosną tylko na fali hypu, a nie realnych fundamentów, jak podczas bankki.comów w latach 99-2000, kiedy każda spółka związana z informatyką, internetem i posiadającą dotkn w nazwie rosła o setki procent, mimo tego, że nie zaczęła faktycznie jeszcze prowadzić realnego biznesu. Drugim powodem może być pogorszenie stanu gospodarki, wysoka inflacja, rosnące stopy procentowe, spadek wydatków konsumentów. To wszystko dusi zyski firm, a co za tym idzie przynosi spadki na giełdach. Po trzecie, czarne łabędzie, czyli wydarzenia całkowicie nieprzewidywalne, takie jak wybuchy wojen, pandemie jak ta w marcu 2020 czy różne skandale finansowe. Wielu z was na widok spadków łapie się za głowę i pyta, czy to już koniec giełdy. Odpowiedź jest oczywiście negatywna, bo trzeba zrozumieć kluczową kwestię, czyli to, że giełda nie rośnie w linii prostej. Zresztą spójrzmy na dane historyczne. Zwykłe cofnięcia rzędu 5 10% zdarzają się praktycznie co roku. Natomiast korekty, czyli tąpnięcia indeksów o 10-20% widujemy średnio co rok lub co 2 lata. Bessy ze spadkami 2040% występują co 56 lat. Natomiast gigantyczne krachy powyżej 40% jak ten z lat 2007-2008 to tak naprawdę rzadkość i zdarzają się one raz na kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. Ale to co jest najważniejsze to czas trwania. Statystycznie Bessa trwa średnio ponad 1800 dni, w trakcie których rynek rośnie średnio 150%. Tymczasem Bessa. Trzeba zazwyczaj nieco ponad 400 dni, kiedy rynki notują spadki o 35%. Historycznie indeks S&P 500 w latach 1993-2024 kończył rok na plusie w 78% przypadków. W ostatnim czasie możecie odczuć ogromny napływ negatywnych informacji i zbliżającej się wojny na Bliskim Wschodzie. Niestety takie sytuacje mogą bardzo często przekładać się na emocje inwestorów, a te bardzo często przysłaniają zdroworozsądkowe myślenie i logikę. Kiedy rynki się załamują, łatwo o błędy. Dlatego przypomnę wam pięć zasad, które ratują mój portfel i moją psychikę, gdy tracę dziesiątki tysięcy wirtualnych złotówek. Moja pierwsza zasada to nigdy nie przeliczaj spadków na swoją wypłatę z etatu. Uważam, że jest to największy błąd początkujących, bo jeśli na przykład oszczędzacie z żoną na wkład własny na mieszkanie, ciężko pracujecie zarabiając powiedzmy 6000 zł na rękę, a potem widzicie jak z konta maklerskiego znika 12000 zł w tydzień, to można dostać zawału. Jeżeli będziecie to przeliczać na stracone dwa miesiące życia, to może to całkowicie zniszczyć motywację do pracy oraz inwestowania. Trzeba mentalnie oddzielić budżet domowy od inwestycyjnego, bo cyferki na koncie to wartość wirtualna. Dopóki nie sprzedasz akcji, nie zrealizowałeś ani zysku, ani straty. Druga zasada, inwestowanie to nie hazard. Jesteś współwłaścicielem biznesu. Jak mawiał legendarny Peter Lynch, inwestowanie to nie jest nabywanie kuponów na loterii. Jeśli masz w portfelu akcje porządnych spółek albo inwestujesz w szerokie rynki poprzez fundusze ETF, to pamiętaj, że to co masz w rękach to udziały w prawdziwych biznesach. Te firmy mają fabryki, patenty, rzesze pracowników i codziennie zarabiają pieniądze. W czasie krachu świetne firmy tanieją. Nie dlatego, że stały się złe, ale dlatego, że tłum panikuje. Zresztą zobaczcie na wykresie, jak wygląda ten legendarny krach z lat 2006-2008 na dzisiejszym wykresie. Tych spadków praktycznie nie widać wobec wzrostów w kolejnych latach. Zasada trzecia. Dostosuj ryzyko do swojej psychiki. Jeśli na widok 15% straty w portfelu nie możesz spać, to znaczy, że twój portfel jest źle zbudowany. Nie ma w tym nic złego, że nie wytrzymujesz ogromnej zmienności. Jako inwestorzy na etacie potrzebujemy spokoju. Po pierwsze, zbuduj poduszkę bezpieczeństwa dostosowaną do twojej obecnej sytuacji finansowej. Drzój do portfela obligacje skarbowe, które łagodzą spadki na akcjach lub buduj pozycję gotówkową, jeśli boisz się inwestować w niepewnej sytuacji. W moim przypadku, nawet kiedy w całym 2022 roku rynki spadały, szeroki WIG zanotował prawie 40% przecenę. Jak możecie zaobserwować na wykresie mojego portfela, stał on praktycznie w miejscu, bo regularnie dokonywałem wpłat, a spółki dywidendowe, które posiadałem w portfelu nadal dzieliły się zyskami z akcjonariuszami, co powodowało, że otrzymywałem kolejne środki na realizację zakupów. Właśnie w takich sytuacjach spółki dywidendowe pokazują swoją prawdziwą siłę i mocne strony, bo gdy te wzrostowe lecą na łeb, na szyję i w sytuacji, kiedy ktoś ma w portfelu tylko i wyłącznie takie podmioty, spadki będą bardzo mocno odczuwalne. W moim przypadku w 2022 roku oczywiście również doświadczyłem spadków, ale nie tak istotnych jak szeroki rynek, bo zazwyczaj spadki na spółkach dywidendowych są mniejsze, a po drugie bardzo często, nawet mimo pogorszenia sytuacji gospodarczej część z nich nadal dzieli się zyskami z akcjonariuszami, co umożliwia dokonywanie zakupów. Jak możecie zaobserwować pod koniec 2022 roku właśnie taka strategia przyniosła mi kolosalne wzrosty, bo w momencie odreagowania na rynkach mój portfel dosłownie poszybował w górę. Zasada czwarta, czyli kup, zapomnij i zrób sobie detoks. Jeśli masz twardo zaplanowaną strategię i inwestujesz określoną kwotę co miesiąc, to po prostu się tego trzymaj. Patrzenie w notowania pięć razy dziennie nie odwróci wykresów, kiedy na rękach leje się krew. Najlepsze co możesz zrobić to po prostu nie patrzeć na stronę maklera, wyłączyć Twittera, zamknąć portale informacyjne lub nawet zapomnieć hasła do brokera, byleby tylko tego nie oglądać. Media zarabiają na strachu, a im bardziej klikany nagłówek, tym więcej zarobią. Twój spokój jest ważniejszy, a przede wszystkim będziesz trzymał się z dala emocji, które mogą mieć negatywny wpływ na podejmowane decyzje. Zasada piąta. Zajmij się życiem, a nie giełdą. Strategia DCA, czyli dolar cost averaging, czyli regularne comiesięczne dokupywanie aktywów bez względu na cenę, pozwala zautomatyzować proces. Ja jako osoba pracująca na etacie inwestuję po to, by lepiej żyć, a nie po to, by giełda stała się moim drugim etatem. Najlepiej wtedy po prostu iść na rower, pobiegać, spędzić czas z rodziną lub znajomymi. Uważam, że najlepszym co można zrobić podczas krachu jest robienie wszystkiego, byle by nie myśleć o portfelu. Czas na rynku zrobi swoje. Jeśliujesz te zasady, prawdopodobnie możesz wpaść w klasyczne pułapki tłumu, bo dlaczego tak wielu ludzi traci podczas besty dorobek życia? bo popełniają te same błędy. Kiedy widzisz czerwień, chcesz ratować to, co zostało. Dopóki nie sprzedasz swoich akcji, twoja strata jest tylko na papierze. Sprzedając w dołku zamieniasz wirtualny minus na prawdziwą bolesną utratę gotówki. Drugi błąd to polowanie na tanie śmieci. W czasie krachu wszystko tanieje, ale trzeba uważać na to, co się kupuje. W takich okolicznościach niestety firmy ze słabymi fundamentami lub potężnymi długami mogą zbankrutować. Najlepiej moim zdaniem skupić się wtedy na silnych, rentownych firmach lub najlepiej po prostu inwestować w szeroki rynek poprzez ETFY na przykład na S&P 500 czy MSC World lub Adv. Trzeci błąd, na który sam również się wielokrotnie złapałem, to próba złapania idealnego dołka. Nigdy nie zgadniesz gdzie jest dno. Zamiast tego lepiej zastosować właśnie metodę dolar cost averaging i zamiast wrzucać wszystkie oszczędności na raz, lepiej inwestować stałą kwotę, na przykład 1000 zł każdego miesiąca, bez względu na to, co się dzieje. Dzięki temu ten proces zakupu i przechowywania inwestycji staje się automatyczny. Kupujemy wtedy, kiedy jest drogo, tanio, bez względu na to, co obecnie dzieje się na rynkach. I uważam, że ta strategia całkowicie wyłącza emocje. Czwarty błąd to FOMO i ślepe naśladownictwo. Sam już tego się nauczyłem. Chociażby w 2020 roku, kiedy zacząłem prowadzić mój portfel dividendowy, to właśnie w tamtym czasie wszyscy mówili, że właśnie teraz nadchodzi koniec świata i inwestowanie jest jedną z głupszych rzeczy, którą można robić. Okazało się i czas zresztą pokazał, że był to idealny moment na rozpoczęcie inwestowania, a spadki na rynkach wyłoniły idealne okazje inwestycyjne, które zbudowały fundament mojego portfela na kolejne lata. Jak mawiał Warren Buffett: "Bądź chciwy, gdy inni się boją i bój się, gdy inni są chciwi." Niestety jest to bardzo łatwo powiedzieć, ale trudno wdrożyć. Moim zdaniem ostateczny sukces westowaniu to jedynie w 20% liczby i analizy, a w aż 80% głowa i psychika. Jeśli jesteście inwestorami długoterminowymi z horyzontem inwestycyjnym na 10, 15 lub nawet 20 lat, to po co sprawdzać notowania codziennie? To tylko niepotrzebny stres, który prowokuje głupie decyzje. Giełdowy krach, bea i panika to nie jest moment, żeby tracić głowę. To historyczna okazja na wyprzedaż aktywów, które w przyszłości zbudują twój majątek. Przecież takie momenty jak w ten 2022 roku, kiedy zaczynałem prowadzić ten portfel, to dosłownie idealne okazje na inwestowanie. I prawda jest taka, że w takich momentach trzeba otwierać szampana i cieszyć się z okazji, zamiast panikować. Podzielcie się w komentarzu, co wy robicie, kiedy rynki spadają i jaki jest wasz plan na potencjalne spadki, jeśli nadejdą one w najbliższym czasie. Trzymajcie się do następnego. Cześć. Yeah.
