Czy grozi nam stagflacja?
Jerome Powell, prezes FED, ogłosił decyzję o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie.
W najnowszym filmie na kanale FXMAG, Daniel Kostecki, analityk CMC Markets, analizuje konsekwencje tej decyzji w kontekście polityki celnej Donalda Trumpa i widma stagflacji nad gospodarką USA.
Eksperci omawiają wpływ polityki celnej na gospodarkę, ryzyko wzrostu bezrobocia i inflacji (czyli stagflacji) oraz możliwe scenariusze rozwoju sytuacji w kolejnych miesiącach. Omawiają również wpływ decyzji FED na rynek walutowy, w tym na parę EUR/USD. Strategia Fed na inflację jest jednym z kluczowych elementów tej dyskusji.
- Wpływ decyzji FED na stopy procentowe w USA
- Komentarz do polityki celnej Donalda Trumpa i jej wpływu na gospodarkę
- Analiza ryzyka stagflacji w USA
- Wpływ decyzji na rynek walutowy (EUR/USD)
- Perspektywy rynku akcji w świetle ostatnich wydarzeń
Zapraszamy do obejrzenia filmu i zapoznania się z ekspercką analizą sytuacji na rynkach finansowych.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
[Muzyka] [Muzyka] Na ten moment nie ma absolutnie żadnych zaskoczeń. Stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych zostały na niezmienionych poziomach zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami, ale to nie znaczy, że nic istotnego się nie dzieje, bo dzieje się i to sporo, bo między innymi w świetle Jupiterów stanąć chciał Donald Trump i troszeczkę konferencję prasową, że Roma Powela wyprzedził. O tym będziemy rozmawiać. Ze mną jest Daniel Kostecki, ekspert CMC Markets. Witaj serdecznie Danielu na naszym youtubowym kanale. Cześć Dawidzie, dobry wieczór państwu. Zacznijmy od tematu samej decyzji. Ona zaskoczeniem nie jest. Dzisiaj też zobaczyliśmy pierwsze cięcia w Polsce o 50 punktów bazowych. Różnica między stopami tymi najważniejszymi, między Polską a Stanami to już zaledwie w sumie 100 punktów bazowych. A Jerome Powell twierdzi, że jest w komfortowej pozycji do tego, żeby po prostu poczekać i zobaczyć, co przyniesie przyszłość. Rozszyfrujmy tą decyzję. Jak ty ją odbierasz? Mhm. No tutaj Fed bazuje na twardych danych, nie na tych danych ankietowych, o których też kiedyś Jeron Powell wspominał y gdzieś bliżej, powiedzmy, marca kwietnia, kiedy wszyscy zaczęli się orientować, że jednak ta polityka Trumpa to taka może w krótkim terminie zbyt dobra nie jest, ciesząc się jeszcze w grudniu czy w styczniu z tego, że wow, Trump został prezydentem, wszystko pompujemy, a potem nagle wszyscy się zorientowali, w sumie to jednak chyba takie dobre nie będzie dla nas. No i teraz Jeron Powell bazując na danych z twardej gospodarki, nie na ankietach, które są naprawdę szurają pod nie generalnie, co tu dużo mówić, no to mówi o tym, że jest wszystko dobrze. No gospodarka jest odporna, tylko import zakłócił tak naprawdę odczyt PKB, więc w zasadzie no nie ma się czym martwić. też w zasadzie wspomniał o tym, o czym pojawił się tweet białego Domu Pominę papieża i Jedi z czerwonym mieczem, co w sumie nie pasuje do siebie, że mieliśmy takie core GDP, czyli jakby wszystko odciąć, co spadło, to gospodarka wzrosła o 3%. Czyli wszystkie elementy, które wykazały minus, jak je odejmiemy, no to będzie plus 3%. Paweł o tym też wspomniał. Także to nie jest tylko tak, że tam biały Dom sobie wyszukuje jakiś smaczków, żeby coś ogłosić, ale tutaj też mieliśmy tą informację. W związku z tym Fed mógł tym argumentować, że nie ma pośpiechu do dalszych działań. To znaczy musi poczekać na przede wszystkim yyy jasny poziom ceł, żeby móc ten poziom ceł wrzucić do swoich modeli i żeby one powiedziały Fedowi: "Co dalej z inflacją, co dalej z bezrobociem, co dalej ze wzrostem gospodarczym." Bez tych informacji Fed no generalnie nie może nic zrobić, bo nie ma co czego wymodelować. Natomiast też Paul zaznaczył, że jak gdyby koszt czekania na te informacje, czyli załóżmy te 90 dni, kiedy być może, a być może nie poznamy definitywny poziom ceł, to się też okaże. Y zależy ile Starlinków oczywiście kraje kupią od od Maska, bo właśnie Trump zatweetował też, że jak kupicie Starlinki, to może taryfy będą tam Teslę sobie dorzućcie gratis, ale Starlinki też kupcie, to wtedy taryfy będą mniejsze. po prostu biznesmen pełną gębą, no to wtedy to wtedy Fed dopiero sobie to przeliczy. Ale właśnie Paul powiedział, że koszt czekania z decyzją nie jest duży według niego. W związku z tym mogą czekać tyle, ile będzie to konieczne, czyli takie trochę make it or break it. Więc do momentu, kiedy naprawdę coś nie pęknie tak na grubo, no to mogą sobie czekać mówiąc, że ten koszt jest niski. Przed chwilą padło pytanie ze strony dziennikarki New York Times na temat tego, jak kiepskie muszą być, musi być sytuacja na rynku pracy, żeby doszło do jakichkolwiek obniżek, jakichkolwiek cięć, ale to jest kolejna dyplomatyczna odpowiedź ze strony Pawela, że musimy zobaczyć jak to będzie wyglądało. natknąłem się na wypowiedź jednych z analityków, jednego z większych funduszy w Stanach Zjednoczonych na temat tego, jak wyglądać będą następne, najbliższe tygodnie w związku z polityką celną, bo tutaj dodajmy, mówimy o stopach procentowych, ale 5 minut przed decyzją Fedu miała miejsce konferencja prasowa, rozpoczęła się konferencja prasowa Donalda Trumpa, który jasno dał do zrozumienia, że nie ma czegoś takiego jak cofnięcie decyzji, jeżeli chodzi o sła. nakładane na Chiny. Najpierw Chiny muszą przyjść do niego i powiedzieć, że chcą rozmów. Absolutnie żadnych obniżych obniżek tych ceł nie będzie. I to z jednej strony trochę decyzję przyćmiło, no bo to nie było zakładane i w żaden sposób planowane. Wydaje się, że jednak mimo wszystko w takiej gospodarce i na takim poziomie tego typu wydarzenia one nie powinny się nakładać nakładać czasowo. No ale mamy to co mamy. Donald Trump wybrał tą politykę siły, ale tej tej siły słownej, no bo już odpuścił tematy i aspekty prawne pozbycia się Pawela. Tu chyba czekamy na ten na kolejny tweet, post Donalda Trumpa mówiący o tym, że że Rom Powell znowu będzie spóźniony. No bo jeżeli był spóźniony miesiąc temu, jak yyy EBC po raz siódmy z rzędu cięło o stopy procentowe, no to tym bardziej będzie spóźniony w tym miejscu. Natomiast odnośnie tych analityków i przewidywań to natknąłem się na taki raport mówiący o tym, że mniej więcej za dwa tygodnie powinniśmy w Stanach Zjednoczonych widzieć puste półki na sklepach, dlatego że teraz przybija do portów na w szczególności na zachodnim wybrzeżu USA zdecydowanie mniej kontenerowców. to się przełoży oczywiście na transport ciężarowy i ten transport lądowy. Tu zacznie brakować rzeczy na półkach i w rezultacie czego na początku czerwca bezrobocie może mocno wystrzelić, czyli pogorszy się sytuacja na rynku pracy między innymi przez to, że oberwą te takie podstawowe gałęzie takie jak chociażby transport czy sprzedaż szeroko pojęta detaliczna. Zgadzasz się z tym? No właśnie mam przed sobą chyba ten schemat blokowy, który zaprezentowało City. On jest datowany na 30 kwietnia. No i oni tak przewidują to, co właśnie powiedziałeś, że tak mniej więcej w połowie maja layofs at ports, czyli zwolnienia już w portach. No bo po co trzymać tych ludzi, skoro nie mają kogo obsłużyć, czyli tych statków przybywa mniej. Potem rosną wpływy z taryf, jeżeli chodzi o Chiny, to jest szczyt, czyli już teraz w maju, nie za 2 lata, 5 lat. na koniec kadencji, tylko już w maju, w połowie maja według City będzie ten szczyt zysków starych, a potem już dalej w w maju, dalej w maju, czyli w tym miesiącu, mają rozpocząć się właśnie zwolnienia kierowców chociażby tirów, samochodów dostawczych. Ma spaść popyt na diesla o około 30-35%. Potem dalej w czerwcu mają rozpocząć się zwolnienia w branży detalicznej. No i braki dóbr konsumenckich i inflacja dóbr konsumenckich. Taki scenariusz prezentuje City z datą na 30 kwietnia. No wiesz, no trudno, trudno mi się z tym zgodzić lub nie. No niestety nigdy nawet nie byłem w Stanach Zjednoczonych, a tym bardziej nie śledzę szlaków handlowych, ani czasu przewozu towarów, ani ilości rozładunków, wyładunków sportu, więc możemy bazować i wspominać tutaj o tych danych, które mamy od instytucji, które to śledzą. Więc w tym przypadku, jeżeli to by się zmaterializowało albo byłyby te dane właśnie, które cząstkowe, które pokazują materializację tego scenariusza, no to to byłby dramat. Krótko mówiąc, to te całe odbicie, czy tutaj, czy w Europie, no to to przecież za chwilę ległoby w gruzach. A a jakiekolwiek yyy cieszenie się tym, że payrollsy wyszły hym powyżej jakiegokolwiek wskazania w prognozach na Wall Street, bo payrollsy teraz przebiły y po prostu wszystkie prognozy, były powyżej ostatniej z możliwych najlepszych prognoz, no to też ległyby z czasem w gruzach. W związku z tym, no to jest taki scenariusz apokalipsy w zasadzie załamania się wszystkiego. To jest taki scenariusz trochę jak pamiętamy tam był taki strajk w amerykańskich portach w ubiegłym roku, gdzie też właśnie zaczęto budować taki sam scenariusz, jak dobrze pamiętam, typu właśnie wszyscy strajkują w portach, te związki zawodowe strajkują w portach, statki nie są rozładowywane, zaczyna być coraz mniejszy transport lądowy, później nie ma towarów w sklepach i to też tak rozpisali na tygodnie, kiedy jest zombie. Po prostu ludzie chod, że wtedy statki przybijały do portów. Tak, tak. A nie było komu ich rozładowywać. Tak, tak, tak. No z czasem już przestałyby przybijać, no bo by się zakorkowało. Na redzie by stały, to by nawet nie wypływały z portu macierzystego, żeby dopłynąć docelowego. No ale generalnie to jest taki scenariusz apokalipsy zombie, że generalnie półki są puste, ludzie chodzą, szukają, nie dostają, albo ktoś tam z Podlady wyciąga, dobra, ale teraz to za 300% ceny to ja ci sprzedam, bo nie ma. Także taki PRL trochę chyba by się zaczął robić. Nie wiem jaka jest szansa na materializację tego scenariusza. No niemniej wracając do tego też co co powiedziałeś no to z tymi Chinami to tak jest dosyć zabawnie no bo z jednej strony najpierw poszła narracja że dobra będą rozmowy chyba w weekend dzisiaj Scott Besent nie nie spokojnie to żadne tam rozmowy przełomowej to tylko wstępne rozmowy po czym Trump w sumie to my zostawiamy te cła i nie wiem znowu jest jakaś taka dziwna gra yyy która która jest y jakby dla rynku już pomału obojętna tak naprawdę do momentu, kiedy naprawdę coś nie pęknie w twardej gospodarce, to to rynek przestaje się tym przejmować. No bo widzieliśmy to dzisiaj po notowaniach. No nic się znowu szczególnego, powiedzmy, nie dzieje. No właśnie. Bardziej ten at z tą wyszukiwarką zaczął robić robotę niż niż cała reszta. Tak, zaraz zobaczymy jak to wygląda, bo tutaj przede wszystkim alfabet oberwało, natomiast z innych powodów niż to co widzimy na rynku. Ale okej, jesteśmy mniej więcej na poziomach z tak zwanego Dnia Wyzwolenia Ameryki, czyli momentu, w którym w przypadku Stanów Zjednoczonych czy Donalda Trumpa miał nastąpić ten moment przełomowy, gdzie przemysł ochoczo z powrotem wracać będzie do Stanów. Wiemy jak to wygląda, wiemy jakie są ryzyka, jakie są wątpliwości co do tego planu. Mówiło się o tym, że jednak mimo wszystko te taryfy zostały na co najmniej kwartał, co najmniej 90 dni, a więc do początku lipca będziemy mieć wyższe cła. Czy to co robi teraz giełda, rynek akcyjny czy indeks S&P 500, NASDAQ czy nawet Dow Jones, czyli te spółki nazwijmy to, tej starej ekonomii czy czy gospodarki, to nie jest takie weight and sea, które robi właśnie Jerome Powell na zasadzie no zobaczmy, co się rzeczywiście wydarzy, jakie będą dane za maj, jakie będą dane za czerwiec, bo to one dadzą nam ogląd na sytuację. A przewidywanie teraz w tym momencie jak te jak ta sytuacja się na gospodarce odbije no jest trochę wróżeniem z fusów. No wróżeniem fusów to na pewno w jakimś stopniu jest to wszystko, dlatego że no jakby polityka celna z takim rozmachem prowadzona to jest tak jakby bank centralny miał zmieniać stopy procentowe po no po 25 30 a może i więcej punktów co chwilę. Tak, załóżmy, że że takie cła typu albo będzie 10%, a może będzie 30%, a w sumie to może 50% to odpowiadają zaostrzaniu polityki monetarnej albo rozluźnianiu tej polityki monetarnej. Znaczy zawsze zaostrzanie, no bo cła jakieś będą, tylko pytanie jak duże. W związku z tym jakby żeby to tak porównać do tych naszych klimatów, tak tutaj jakby bank centralny wychodził co chwilę i mówił: "A za moment to podniesiemy stopy procentowe o 25, a potem w sumie po weekendzie to może o 50 punktów." albo nie o 10 punktów, bo czemu nie zerwać może z tymi 25 punktami kroków zróbmy 10. I to mniej więcej tak wygląda ta polityka celna i dlatego wszyscy pozostają w tej ogromnej niepewności i dlatego też jestem jak takiego zdania, że to będzie zbierać swoje żniwo w kolejnych miesiącach jak nie ciut dłużej, ponieważ ta niepewność przełoży się na brak decyzyjności przedsiębiorstw czy konsumentów, którzy nie mogą pozostawać ciągle w takim zawieszeniu, co będzie jutro, z jakim nastrojem obudzi się prezydent. W związku z tym wydaje mi się, że taką najfajniejszą miarą, ale ona będzie opóźniona, będzie miara dotycząca kredytów w Stanach Zjednoczonych. I w momencie, gdy będziemy poznawać te dane dotyczące akcji kredytowej, to będzie jasno pokazane, jak bardzo czy ludzie, zwykli konsumenci, czy może przedsiębiorcy, czyli kredyt dla przedsiębiorstw, no niefinansowych będzie wyglądać, jeżeli tam będzie akcja kredytowa spadać albo wręcz zatrzyma się na przykład, bo nikt nie będzie chciał nowego kredytu już brać albo będzie brać tylko ten, kto no naprawdę ma już nóż na gardle, ale żad nikt inny się nie zgłosi, no to wtedy naprawdę będzie jakiś problem widoczny w gołym okiem w danych danych najważniejszych. No bo pamiętajmy, że gospodarka, skoro Trump tnie wydatki rządowe, które są jednym z motorów napędowych PKB, no bo są we wzorze na PKB, no to kolejnym motorem no jest oczywiście też konsumpcja, inwestycje. No ale to w Stanach bez kredytu nie istnieje. Dlatego dane dotyczące akcji kredytowej wydaje mi się, że będą kluczowe. Czy w tym środowisku, w którym jesteśmy, to ludzie po ten kredyt się zgłoszą. to trochę jakbyśmy mogli się cofnąć w czasie, przyrównać kryzys grecki. Wtedy mieliśmy też bardzo niskie stopy procentowe, ale to, że mamy na przykład niskie stopy procentowe, to wcale nie oznacza, że ludzie szturmem pójdą po kredyt. No bo jeżeli jest jakiś kryzys, jest jakaś niepewność co do przyszłości, to nawet jak mam spłacić niewiele z tego, co pożyczyłem więcej, to boję się tego, boję się pożyczać, bo ja nie mam perspektyw, żeby zarobić na ten kredyt i go oddać. A co dopiero jak Fed zostawia stopy procentowe na takim a nie innym poziomie z górnym ograniczeniem 4,5%. No to naprawdę w tym środowisku wielkiej niepewności kto pójdzie po kredyt, no to ten jest dosyć odważną osobą. Tak mi się wydaje. Dlatego te dane myślę, że nam tutaj najszybciej pokażą jaki jest stan faktyczny gospodarki. Teraz właśnie padło pytanie o rzeczy, o której dyskutowaliśmy, bo dziennikarka CBS-u zadała pytanie właśnie o sytuację w przypadku portów i w przypadku tego, jak ona może przełożyć się na temat gospodarki. No i tutaj oczywiście Pael też powiedział, że okej, my to też widzimy w sensie to to jest jakaś obserwacja, ale dalej to nie są twarde dane, jeżeli chodzi o sytuację gospodarczą. I tutaj chyba po raz kolejny, ja nie wiem czy najpopularniejszym słowem tej konferencji prasowej, że Roma Powela będzie uncertain albo czyli po prostu generalnie niepewność jaka panuje co do tego jak kształtować się będą będzie bezrobocie i inflacja bo widać i to też pojawiło się pytanie od jednego z reporterów na początku konferencji prasowej dotyczące przede wszystkim tematu tematu właśnie tego który z tych elementów jest ważniejszy i który Fed będzie chciał bardziej ratować. Tu oczywiście padła bardzo dyplomatyczna odpowiedź z ust Powela, więc więc w zasadzie nie ma co jej rozwijać, bo bo tej dyplomacji tutaj widzimy jest aż nado. Jak weźmiemy sobie na szali Donalda Trumpa i że Roma Powella, to gdzieś pasowałoby, żeby się spotkali panowie pośrodku w tym jak to wygląda, bo pewnie też ten forward guidance byłby łatwiejszy. No bo właśnie jakie decyzje może podjąć Fed? Jeżeli widzimy coś takiego, no to chyba ciężko oczekiwać, że my 18 czerwca zobaczymy cięcie na przykład o 25 punktów bazowych, gdzie prawdopodobieństwo przed tym spotkaniem takiego wydarzenia wynosiło i oscylowało według Fedwatch Tool cenę FedW Tool około no niespełna 30%. No tak. Tutaj Pel zasadzie jest bardziej dyplomatyczny i niestety nie zgapia od nas, bo nasz prezes nie był aż tak dyplomatyczny. Mówił twardo. 18% inflacji, spokojnie, nie podnosimy. Spadliśmy do 24%. Teraz jeszcze od razu pokazuj. Tak. Tak. No to to prawdopodob tak. No to ciut wzrosło. Natomiast tutaj właśnie ta ta dyplomatyczna odpowiedź Powela na to, co będzie ważniejsze, bo zaznaczyli w komunikacie, że wzrosły ryzyka dla wyższego bezrobocia i wyższej inflacji. No to coś trzeba wybrać. Z czym walczymy. No i bo nie możemy tym samym narzędziem walczyć z jednym i z drugim. No bo jak podniesiemy stopy procentowe, to będziemy walczyć z inflacją, ale wtedy bezrobocie nam wzrośnie. A jak nie podniesiemy 100%, to bezrobocie nam wzrośnie. to to bezrobocie będzie się trzymać nisko, ale inflacja nam wzrośnie. Więc mamy jedno narzędzie na dwa różne mechanizmy. No i tutaj akurat no nasz profesor Glapiński wybrał jasno 18% damy radę, nic się złego nie dzieje, trzymamy nisko, nie gonimy. To nie był Walker, który gonił szoki podażowe inflacją. No i Pel ani nie ani nie stoi po stronie naszego profesora Glapińskiego, ani po stronie Paola Walkera. uniknął odpowiedzi na to pytanie. Czeka. Natomiast jeżeli chodzi o to, dlaczego czeka, no to dlatego, że właśnie nie ma żadnego złamania w danych. Fed nie przewiduje. Żaden bank centralny tak naprawdę nie przewiduje. Wszyscy co najwyżej mówią, że tak jak zresztą tu też było dosyć popularne stwierdzenie, no wait and see. Czekają i patrzą. Nikt nie patrzy w przyszłość, tylko wszyscy patrzą w bankach centralnych w to lusterko wsteczne i jak wyjdą dane, które są druzgocące i modele pokażą, że te dane dalej będą druzgocące, no to wtedy sobie obniżą stopy. No problem jest też trochę w tym taki, że mechanizm oddziaływania stó procentowych na gospodarkę no nie jest natychmiastowy. No jednak potrzebuje jakiegoś czasu, zwłaszcza dla akcji kredytowej. E, w związku z tym, no tutaj akurat przydałoby się troszkę patrzeć w przyszłość i trochę to to modelować i reagować na modele i na jakby wskazania w przyszłości, aniżeli tylko na to lusterko wsteczne. Niemniej, no jakby bank centralny nie ma tutaj jasno wspomniane też o tym, na co ma dokładnie patrzeć, tylko ma wykonywać swoją pracę zgodnie z najlepszą swoją wiedzą. No i oczywiście też, bo jest niezależny, to nie można go za bardzo karać za to, że no niestety z decyzjami nie trafia i to jest też w tym wszystkim najlepsze. Tutaj podkreśliłem, bo tu mam jedno z podsumowań na Twitterze tego, czego dowiedzieliśmy się z oświadczenia Komitetu Otwartego Rynku i tej decyzji. I po raz kolejny już teraz w takim oficjalnym wydaniu mamy temat stakflacji, która się pojawiła. Jest jasno opisana, że to ryzyko stakflacji rzeczywiście występuje. Jak popatrzymy sobie na popularność frazy stakflacja w w zasadzie tych danych, odkąd my nimi dysponujemy, no to ten temat zaczyna nam się pojawiać po raz drugi z tak dużą intensywnością jak był w pandemii, czyli ostatni raz mówiliśmy o niej w 2022 roku. wtedy udało się, powiedzmy, sobie z nią poradzić, bo banki centralne w takim klinczu wielkim się nie znalazły. Poprzednio sytuacja stakflacji odmieniana przez przypadki była w 2008 roku, czyli wielki kryzys finansowy. No i to jest coś, o czym media pisały od kilku miesięcy, że jest ryzyko stakflacji, no że ze stakflacją będzie bardzo duży problem, no bo obniżając stopy uderzamy w jedną rzecz, którą psujemy, jednej pomagamy. No i niestety nie da się tutaj znaleźć takiego złotego środka dla ciebie, bo ostatnio wspominałeś o tym, że o ile się nie mylę, nie chcę ci wkładać słów w usta, możesz możesz mnie poprawić. że mówiłeś, że według ciebie tutaj takiego ryzyka stakflacji wielkiego nie widzisz. No tak, bo jeżeli chodzi o cła, no to to po prostu no przychodzi cło, no trzeba tyle tyle zapłacić, no i o tyle tyle podnieść cenę albo zdjąć sobie z marży. No ale załóżmy, że większość przekłada to 100% na cenę finalnego produktu. Okej, no to idziemy w stronę szoku podażowego, bo w ten sposób jakby w ekonomii rozpatruje się cła, że jest to po prostu szok podażowy. Tak jak mieliśmy wojnę, nagle ceny ropy gazu wystrzeliły, jest to szok podażowy, mieliśmy covid, nagle łańcuchy dostaw są zerwane, jest to szok podażowy, cła są w tej samej kategorii. W związku z tym te ceny wyskakują na chwilę. I teraz tak, jeżeli jak mieliśmy wojnę i mieliśmy COVID, to automatycznie rządy i banki centralne przeznaczały mnóstwo środków na przeciwdziałanie tym szokom. No boż zawinił wirusowi? No nikt. Tak, pandemia powstała i nagle zarówno rządy i banki centralne zaczęły pompować mnóstwo pieniędzy w środowisku, w którym mieliśmy ograniczoną podaż dóbr. No bo łańcuchy dostaw zostały zerwane podczas wojny. No któż tutaj w Polsce zawinił, że mamy nagle wysokie ceny gazu czy ceny ropy? No nikt. No więc znowu rząd zaczął działać, żeby te ceny w jakiś sposób amortyzować, obniżać. E, oczywiście nie wszedł tutaj do gry. No bank centralny pomógł nam w tym, że tych stóp nie podniósł adekwatnie do inflacji, tak? No bo uznał, że to jest przejściowy szok podażowy. Być może. W każdym razie też mieliśmy taką pomoc. No ale teraz jakąż my tutaj pomoc możemy dostać, jeżeli to jest tylko wola jednego człowieka, który zmienia cały świat? Żadnej. Więc wydaje mi się, że rządy, ani no banki centralne to mogą się pokusić tylko właśnie zająć w sprawie 100%ow. No nie zareagują stymulując popyt w taki sam sposób w jaki w covidzie czy przy wybuchu wojny. Więc to to się nie wydarzy. Dlatego to jest o tyle trudniejsza sytuacja, jeżeli faktycznie te cła będą szły w zaparte i Trump będzie iść w zaparte i tego wszystkiego nie poluzuje, no to koniec końców Fed no jakby ani rząd, który też tnie wydatki budżetowe, no nie ma powodów do tego, żeby oddziaływać na stronę popytową i ją podnosić. W związku z tym, nawet jeżeli pojawi się na metce jakaś cena, która będzie wyższa, no bo importer przełoży od razu po zapłaceniu cła te cenę na na produkt końcowy, no to finalnie spadnie popyt. A jak spadnie popyt, no to siłą rzeczy ten importer będzie musiał sprzedawać rzeczy taniej. A jak będzie sprzedawać rzeczy taniej, no to po prostu sobie zetnie marżę. A jak zetnę sobie marżę, no to koniec końców no będzie problem już w realnej gospodarce, która zacznie się sypać jak domek z kart, bo będzie musiał, nie wiem, zamknąć jeden sklep, drugi sklep, fabrykę kurierów czy pracowników danych punktów zwolnić, no to wtedy będzie mniejszy zarobek w gospodarce, to będzie będą mniejsze wydatki i znowu od tej strony, powiedzmy popytowej będzie się wszystko sypać. Yyy, dlatego to jest inna bajka niż jak była właśnie chociażby w pandemii, gdzie ta strona popytowa była podsycana przez rząd i bank centralny. Tu nie będzie, bo nie ma ku temu podstaw, bo to jest tylko wola jednego człowieka. Jeden człowiek to spowoduje i jeden człowiek może to odwrócić swoją decyzją, ale no nie chce, bo wyborcy zagłosowali jak zagłosowali, że ma iść w tę stronę, to idzie. Także no z tej perspektywy dlatego nie widzę jakiegoś gigantycznego szoku inflacyjnego, bo finalnie jeżeli ta inflacja się pojawi, no to też może mieć to swoje reperkje w spadku popytu, no co automatycznie obniża nam wzrost gospodarczy, a finalnie potem obniża wzrost cen. No bo siłą rzeczy sprzedawcy będą chcieli sprzedać coś taniej, żeby w ogóle sprzedać. Widzimy, że to albo inaczej tam, gdzie najwięcej się dzieje pod kątem rynkowej zmienności, to tą zmienność widać. w szczególności na głównej parze walutowej na euro względem dolara, gdzie widać, że rynek troszeczkę dyskontuje tą to weight and se w wykonaniu w wykonaniu Komitetu Otwartego Rynku na co najmniej tym czerwcowym posiedzeniu, ewentualnie kolejne dwa, trzy miesiące czekania, bo widzimy tutaj umocnienie się dolara względem waluty europejskiej i to poniekąd toż same jest też z rozjazdem polityki monetarnej w 2025 roku pomiędzy Europejskim Bankiem Centralnym, który regularnie z posiedzenia na posiedzenie dokonuje cięć stóp procentowych, a tym co pokazuje też w swoim podejściu Fed Wielkiej zmienności nie mamy na ten moment, nie mamy wielkiej paniki, ale możemy popatrzeć na to tam gdzie się coś rzeczywiście dzisiaj mocnego wydarzyło w oczekiwaniu oczywiście na to, czy ewentualnie pojawi się tutaj jakaś wielka zmienność. Mowa oczywiście o spółce Alfabet. Ja sobie tylko kliknę i aktywuję wykresik, jakbyś mógł rozszyfrować skąd ta wielka panika na rynku. No tak. Apple PO informowało, że będzie pracować, że pracuje nad swoją wyszukiwarką używa, która wykorzystuje sztuczną inteligencję. W związku z tym no jest to jakaś konkurencja dla mzukiwarki Google. No bo użytkownicy telefonów Apple zamiast przez Googlea coś szukać, będą mogli szukać przez y wyszukiwarkę Apple. No to w sumie ma jakiś sens, no bo tak naprawdę Apple przecież ma no cały ekosystem od softwareu po hardware, więc dlaczego mielibyśmy szukać jeszcze rzeczy y wykorzystując narzędzia Google? Także tutaj z tej perspektywy to jakoś uderza po prostu w udział w rynku wyszukiwarki Google. Natomiast i tak, no w zasadzie to jest dosyć ciekawe, no bo to chodzi o wielkość gracza na rynku. Myślę, że i tak sporo osób przestawia się na inne formy zdobywania informacji. Czy tak jak Musk lansuje Grocka, że Grockit, nie Google It. Także czy czy inne formy właśnie wyszukiwarek w połączeniu z AI, które lepiej sobie nawet radzą niż Google, no pomijają ten cały oczywiście biznes reklamowy, ładowanie wszystkiego wszędzie linków, reklam, gdzie się da w wyszukiwarce. Yyy, no to to jakby też przybiera na sile, a w sumie do tej pory jakoś to nie było zauważalne właśnie w w jakim takim podejrzeniu, że być może Google zacznie troszeczkę tracić udział yyy w rynku. No a tutaj jest takie uderzenie dużego gracza, na tyle dużego, że faktycznie może y tym Googleem zachwiać y jeżeli chodzi o o przeglądarkę. Y, ni mniej też jeżeli chodzi o o jeszcze tak sekundę powrotu do właśnie tej zmienności, to ona jest naprawdę tragicznie niska. Krótko mówiąc, rynek, jak wspomniałeś o o walutach, spodziewał się dzisiaj rynek opcji w okolicach 120 pipsów zmienności na parze eurodolar, choć właśnie była oczekiwana decyzja pozostawienia stóp. Nie mieliśmy żadnych projekcji makroekonomicznych, które też dodają tego, tej możliwości zmienności, no bo nie wiadomo tam jak prognozują PKB, jak inflację, to dopiero przy kolejnym posiedzeniu dowiemy się jakie były projekcje makro, znaczy jakie są projekcje makro w tym ultra znowu niepewnym dalej środowisku. Yyy, no niemniej, tak jak też wspomniałeś, ta dysproporcja stóp procentowych czy między polskimi obligacjami, które no zwłaszcza na krótkim końcu reprezentują te oczekiwania co do stóp czy między niemieckimi obligacjami a amerykańskimi, no to nadal występuje bardzo duża rozbieżność między tym, co pokazuje rynek obligacji, a tym co pokazuje pokazują kursy, czy eurodolara, czy dolar złotego. No ja to jakby zaznaczam już od jakiegoś czasu i czekam na rozwinięcie się tej sytuacji, ponieważ dawno nie widziałem tak takiego momentu, gdzie euro złoty powędrował bardzo wysoko, frank złoty powędrował wysoko. Od razu w reakcji na słowa prezesa, że robimy zwrot gołębi, gołąb na czele gołębi się pojawi. No i się pojawił. dowieźli w kwietniu, 3 kwietnia i euro złoty, frank złoty pofrunęły wyżej, a dolar złoty został. Mimo że to dotyczy tej samej decyzji w sprawie zmian stóp procentowych przy braku zmian stóp w Stanach. Więc jest to dosyć intrygujące, jak długo ta zmiana oprocentowania będzie w stanie żyć sobie swoim życiem i jak długo kurs walutowy będzie sobie w stanie żyć własnym życiem. Czy to jest coś trwałego, czy krótkotrwałego. No bo na tej parze nie mamy żadnej reakcji w związku z tym gołębim zwrotem prezesa, bo jak popatrzymy sobie na na właśnie te dane, no to i te rozbieżność, okej, no przez chwilę tam gdzieś mieliśmy wzrosty w stronę 3,94, ale finalnie no jesteśmy mega mega nisko. Czyli ten czarny PR dolara gdzieś z nami pozostał i nadal pozostaje, mimo właśnie zmniejszenia się tych dysproporcji w strobie stóp. I tak jak wspomniałeś, że ten korytarz się zawęził, no to on zdaniem rynku ma się zawężać dalej aż do poziomu 25 tylko setnych punktu z 1,25, czyli całe 100 punktów skurczy nam się tym dyferencjał 100%. Na rynek walutowy dalej jakby nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o dolara do złotego czy o euro do dolara, bo tam jest podobna historia. No to jeżeli popatrzymy sobie właśnie przez pryzmat zmienności czy w ogóle generalnie podejmowania decyzji, no mamy to słynne giełdowe powiedzenie sellin may and go away. I wygląda na to, że tu jest sellin may go away, bo po prostu nic kluczowego na tej największej największych giełdach świata się nie wydarzy. Można szukać okazji może bardziej na, nie wiem, niemieckim Daaksie czy europejskich parkietach, czy rynkach wschodzących, y, a nie szukać tych okazji w Stanach Zjednoczonych, bo poniekąd tak to wygląda, że mamy taką awersję do ryzyka, ale też może nawet nie tyle awersję do ryzyka, co awersję do działania w związku z tą wielką niepewnością, czyli ani nie chcemy się tych akcji pozbywać, ani nie chcemy się jakoś specjalnie w te akcje, te nasze portfele wypychać. No mieliśmy kilka takich czynników też ostatnio nie do końca fajnych pewnie dla rynku, bo wspominaliśmy o sytuacji spółki Alfabet. No ale widzimy, że mamy spó spadki na spółce Alfabet, ale spadki też mamy w przypadku spółki Apple, która która ogłosiła całe to całe to zamieszanie, które Googlea bezpośrednio dotknęło. Więc tutaj widać, że ten sentyment rynkowy bardzo łatwo wywrócić w stronę tą negatywną, że jeżeli tutaj dostalibyśmy jakieś dodatkowe bodźce negatywne, no bo pewnie są pewnie jest niepokój jak Apple rzeczywiście zrobi tą wyszukiwarkę, więc mamy spadki na Apple, może to dotknąć Googlea, więc mamy spadki na Googleu. To nie jest tak, że ten kapitał jakoś sensownie się przemieścił, tylko pewnie został wyciągnięty i powędrował na przykład w stronę obligacji, bo wiemy, że w Polsce z zakupami obligacji skarbowych, jeżeli ktoś planuje, rozkłada je sobie, no to warto się pospieszyć, bo wiele wskazuje na to, że kolejne czerwcowe, lipcowe, kolejne oferty będą z miesiąca na miesiąc coraz gorsze. No i ta alokacja kapitału no wygląda wygląda tak, że chyba większość inwestorów stwierdziła, że rentowności obligacji skarbowych nam w zupełności wystarczają. My nie chcemy brać na siebie tego ryzyka, ryzyka tego, co mówi Donald Trump. Czyli wszyscy dojrzewają do wcześniejszych decyzji Warena Buffetta, który posiedział na krótkim końcu i nadal na tym krótkim końcu siedzi i już zapewne no jego następca zacznie podejmować decyzję, co z tymi pieniędzmi zrobić, a potem wszyscy będą go rozliczać, czy dobrze wydał te pieniądze na dobrą inwestycję za jakiś czas. Natomiast myślę, że tu jest taka sytuacja troszkę odmienna, bo to porównuję z rokiem 2122, gdy wszystko zaczęło się sypać, ale tam mieliśmy taką sytuację, że tam faktycznie było coraz mniej pieniądza dostępnego dla uczestników rynku. Tu jest trochę inaczej, bo tu tego pieniądza dostępnego dla uczestników rynku jest ciągle bardzo, bardzo dużo i co więcej jego jeszcze będzie przybywało. W związku z tym bardziej to jest kwestia tego apetytu na ryzyko, a nie tego czy jest za co kupować, bo za co kupować to jest i to w brót. Natomiast no nie ma ciągle jeszcze takiego triggera, tak jak była ta jedna sesja potężna na S&P, gdzie ten trigger się pojawił. Nie ma kolejnych jakby bodźców. yyy pobudzających. Do tego to wiadomo, że takim bodźcem na przykład z punktu widzenia cełu byłoby stwierdzenie, że w sumie z Chinami to jesteśmy na dobrej drodze do porozumienia, no to wtedy bum, odpalamy, bo jest za co odpalać. Myślę, że jeszcze w tę stronę pójdzie. No jakby kieruje to tym, że chciwość weźmie górę nad rozsądkiem i nawet jak nie będzie żadnych jakiś turbo przełomowych informacji, to dojdziemy do takiej sytuacji, gdzie ojej, to tyle wzrosło, ale w sumie to niewiele tam się zmieniło. No ale urosło, no to fajnie, to się cieszymy. Jakby myślę, że w tę stronę pójdziemy, bo grid is good, a jak jest za co się za co kupować, a jest, no to to myślę, że to zrobią. W związku z tym odkleimy się troszeczkę od takiej powiedzmy fundamentalnej rzeczywistości, która nie będzie aż tak dobra, jakby mogły na to z czasem wskazywać wyceny i potem to znowu dostosowanie wycen do rzeczywistości może być dosyć gwałtowne. No i argumentuje to tylko tym, że właśnie w przeciwieństwie do roku 2122 przełomu tych lat te środki są. Tylko musi ktoś przyjść z działu ryzyka, powiedzieć: "Dobra chłopaki, ryzyko się zmniejszyło, jedziemy". No to oni zaczynają pożyczać te pieniądze, ładować w co się da i wtedy jest no dosyć silna pompa na na wszystkim i zaczyna się to wszystko odklejać od takiego zdrowego rozsądku i nie ma też narracji. No bo zobaczmy, że ta ostatnia hossza, która pojechała w Stanach, no to ona miała narrację, miała narrację AI. Mnożnikami się no nikt nie przejmował, bo jak tu wycenić dobrze takie spółki mnożnikowo? No nie da się. Może być taki mnożnik, ksiaki mnożnik. Jak są pieniądze to pompujemy, nikt się nie przejmuje. Natomiast teraz zaczynają się wszyscy przejmować, bo na przykład widziałem też taki wykres chyba od Morgan Stanley, gdzie według nich po prostu marże złapały swój szczyt. To też był taki jeden z argumentów za tą wieczną hosszą w Stanach. Poprawa marży i marże to the moon. A oni pierwszym momencie, że za pierwszy kwartał te marże się poprawiły i wyniki mimo wszystko w miarę korespondowały z tą dynamiką, którą widzieliśmy w Stanach Zjednoczonych. No i nie do końca mogliśmy użyć słowa bańka. Sorry, że ci wszedłem w zdanie, ale aż nie mogłem wytrzymać. Nie, to jest to jest oczywiście jakby na kolejne kwartały, nie na ten co był, tylko że właśnie ten pik y jest jakby w tym momencie, czyli za pierwszy kwartał, że drugi, trzeci kwartał, to już będą gorsze wyniki, jeżeli chodzi o tę stronę marżową. No i z tego tytułu, jeżeli właśnie ktoś by pociągnął jeszcze te indeksy, bo ma za co pociągnąć, no to wtedy stałoby się to tak, że z jednej strony te fundamenty szłyby w stronę pogarszania się, a z drugiej strony wyceny pokazywałyby, że wszystko jest w porządku. No i oczywiście fundamenty w długim terminie by wygrały z tym wszystkim. Natomiast na razie żyjemy tym powiedzmy światem wyczekiwania. też tak sobie spoglądam cały czas taki barometr tej niepewności według mnie to jest taka krzywa wiksa, czyli czy bieżąca seria jest powyżej kolejnej serii czy nie. Na razie jest cały czas powyżej, natomiast ona jest tak, no na milimetry do odwrócenia się. Jeżeli krzywa Wixa się odwróci, to znaczy bieżąca seria będzie poniżej kolejnej serii. No to oznacza, że rynek przestał się bać w krótkim terminie względem strachu w terminie tam dłuższym. Wiadomo, że zawsze się boimy, powiedzmy, co się stanie za x czasu niż co się stanie za chwilę, bo za chwilę to jest dosyć bezpiecznie. siedzimy sobie w biurze, w pokoju, no sufit się nie wali, no to czyli przeżyjemy kolejną tam minutę, 21 i na rynku tak samo. Więc to za moment może się też wydarzyć. Także wydaje mi się, że dzisiaj jakby też tak podsumować to w sumie Paul swoim dyplomatycznym jakby odpowiedzią potwierdził, że gospodarka amerykańska ma się świetnie mimo tych wszystkich turbulencji, że rynek pracy ma się świetnie. Oczywiście są zagrożenia wyższej inflacji, wyższego bezrobocia, ale nie może nic o tym więcej powiedzieć, bo nie zna finalnych stawek celnych. Jakie pozna, to będzie mógł powiedzieć, co mu model wypluje. No i dlatego koniec końców wydaje mi się, że to jest taki no pozytywny powinien być odbiór tej konferencji, tego podejścia i też tak jak wspomniał, że czekanie ich niewiele kosztuje. Mam nadzieję, że nie tylko ich, ale po prostu całą gospodarkę będzie to czekanie niewiele kosztować. Nie powiedział tego Donald Trump, więc możemy być trochę bardziej spokojni o to, że to może być bliższe prawdy niż niż w przypadku administracji Trumpa, Scotta Besenta czy kogokolwiek, kto jest po stronie Trumpa. Ja tutaj jeszcze na koniec podrzucam dosyć ciekawy, ciekawy wskaźnik. My do niego co jakiś czas wracamy. Mowa oczywiście o tym najpopularniejszym wskaźniku chciwości i strachu. I okazuje się, że jak popatrzymy na tą wajchę, po której my stronie jesteśmy, to weszliśmy w chciwość, ale wydaje się, że to jest troszeczkę taki emocjonalny deadcut bounce po tym poziomie trzech czy czterech punktów, bo na takim pułapie my się tutaj znajdowaliśmy i to nie do końca ta chciwość, którą tutaj widzimy i chciwość, którą później patrzymy sobie na wykres przez czegokolwiek, na przykład indeksu S&P 500. No ja nie wiem, czy ona jest tutaj widoczna. Noż, w zasadzie połowa ruchu została zniesiona, to i ten indeks też jest w połowie między FE a Grid mniej więcej. Także ekstremalny grid będzie jak będzie ATH, a Fear jak przebijemy dołki na 4800. Także tu powiedzmy wszystko się jakoś tam zgadza. E, natomiast to co to co jest też interesujące to to, że znowu trafiliśmy w taką sytuację w jaką w jakiej byliśmy już dawno temu. To znaczy część indeksów zrobiła ATH, jak chociażby polski indeks. DAX wyrównał szczyt, natomiast giełda amerykańska odstaje. I to już było, taka sytuacja była i historia za bardzo nie zna innych sytuacji, w których duża część rynków poza USA wyszła na ATH lub wyrównała szczyty, a Stany zostały grubo w tyle, no bo tylko w połowie odbicia. Zazwyczaj Stany potem i tak doganiały całą resztę rynków. No i myślę, że przy takim scenariuszu sobie jeszcze pozostaniemy, no bo też tak jak wcześniej wspomniałem, jest za co ten ruch robić. Teraz gro pieniędzy, które mogłyby być na rynku amerykańskich, ich tam nie ma. Są w Europie, są w Polsce, są poza Stanami ze względu na ten czarny PR, który zaoferował Trump. Jeżeli tu sytuacja będzie się jakby wrócimy do do tego Goldilox economy, czyli gospodarka najpierw gigantycznie odporna na wielkie stopy procentowe, wysokie, potem gigantycznie odporna jak teraz na zamieszanie związane z cłami. Tak jak Pael powiedział. No okej, są jakieś tam badania ankietowe, że się ludzie boją o pracę, ale nie ma żadnych ponadprzeciętnych wielkich, gigantycznych zwolnień, nie ma żadnych trendów. Może są jakieś jednorazowe rzeczy, ale nie ma żadnych trendów, które się pojawiają w na przykład w zwolnieniach czy we wnioskach o zasiłek. No nie ma tego. W związku z tym no ta gospodarka jakby z dużej chmury, mały deszcz, wielki strach, a finalnie niewiele się dzieje. W ankietach ludzie wskazują, że będzie źle, ale w sumie to nie jest źle. Także no papier wszystko przyjmie, więc dopóki te twarde dane się nie załamią, no to Powel będzie w tej narracji sobie tkwić, bo na tym będzie będzie bazować i inwestorzy też mogą właśnie to w pewien sposób wykorzystać, że w sumie tak jak zresztą chyba Warren Buffett o tym wspomniał też, że w sumie on nie wierzy w to załamanie wyjątkowości USA tak jak, że Stany się skończyły i teraz zrobimy mnożniki 30x w Europie. No chyba nie. Tak, pod kątem mnożnikowym nie. Chociaż Buffet podczas corocznego zjazdu, raz akcjonariuszy oczywiście, bo to nie był zjazd taki sobie od od tak, tylko oczywiście ten ten coroczny po pierwsze ogłosił o tym, że kończy swoją przygodę z zarządzaniem, tak nazwijmy to. Natomiast jeżeli chodzi o Buffetta, on też dodał o tym, że sytuacja amerykańskiej waluty jest taka sobie, żeby w tym koszyku dobrze byłoby się zaopatrzyć też w inne elementy, inne waluty i i to może też poniekąd niepokoić. No być może, być może w jakimś stopniu, tak. No popatrzmy również na to w ten sposób, że w zasadzie no dolar w ujęciu realnym ważony indeksem partnerów handlowych, czyli ten trade weighted indeks, ale w ujęciu właśnie o inflację skorygowanym jest najwyżej od lat 80. No generalnie to jest to, o czym też mówi Trump, czyli skoordynowane działanie celem osłabienia dolara. Tutaj oczywiście no duża rola jest Chin, no bo skoro mamy partnerów handlowych i indeks realny, w Chinach mieliśmy deflację, w Stanach wysoką inflację plus Chiny działające na rzecz osłabienia, no to wiadomo, że to rozchodzi się wszystko o Chiny. Dlatego Trump tak mocno na te Chiny ciśnie. No bo to jest jeden z tych elementów wojny już handlowej, walutowej, gdzie wszyscy przymykali oko na to, co Chiny robiły z Juanem. A to Trumpowi się oczywiście bardzo też nie podoba. No bo w sposób sztuczny zwiększały swoją konkurencyjność osłabiając walutę. Zresztą to samo co Japończycy. No też poniekąd w taki sposób trochę sztuczny, o którym jakby wszyscy to akceptowali. Tutaj nie ma jakiegoś takiego solidnego sprzeciwu, że słuchajcie nie róbcie tego, bo coś tam. No ale wiadomo, że jak osłabisz walutę o 20%, no to jesteś 20% bardziej konkurencyjny na danym rynku zagranicznym. O ile uda ci się to zrobić w skali 20%. No tak, ale tutaj akurat no myślę, że patrząc przez pryzmat chociażby wspomnianego kursu kursu jena, no to 37% wzrost dolar jena mieliśmy od roku 21, także dało się to zrobić. I tak samo jeżeli chodzi o Juana, no to również mieliśmy od 22 roku tam osłabienie 14%. Także to jest do zrobienia i koniec końców dlatego być może o tym Warren Buffett wspomniał, że no po prostu tego typu praktyki, zwłaszcza tych największych partnerów handlowych USA, no nie są akceptowalne w długim terminie i no nie wiem czy mam na myśli jena i akurat Juana, no bo to te waluty odpowiadają za największą siłę dolara, nazwijmy to tak, no bo przecież nie euro, nie funt, to były waluty, które mają swoje problemy. No nie frank szwajcarski przecież też nie. No i nie polski złoty, który jest turbo mocny, a nie słaby do do dolara. Także bardziej jest mowa o o jenie, o o juanie i tu jest ten największy problem, z którym być może trzeba będzie się borykać. Dobiliśmy chyba do końca. Przegadaliśmy Roma Powela. To na pewno nam się udało, bo już konferencję prasową zakończył kilka minut temu. Wiemy, wiemy w zasadzie, że nic nie wiemy, że jesteśmy w tym trybie wait. Na nim pozostaniemy, ale spokojnie zostawcie suba, bo jeżeli tylko pojawią się jakieś czynniki, które nam ten stolik będą wywracać, to je będziemy tutaj komentowali. Zresztą już jutro 16:10 komentarz, ale typowo dotyczący decyzji Rady Polityki Pieniężnej, bo tutaj mamy ten piwot zapowiadany, ale też wyjdziemy może troszeczkę do przodu, no bo jak konferencja prasowa to powiedzmy jasno, profesor Adam Glapiński nie gryzie się tak w język jak gryzie się żerąpały. Nie przegadamy, nie ma szans. Dlatego live jest po konferencji, a nie a nie w trakcie, bo to by się absolutnie nie udało. Danielu, pięknie dziękuję ci za ten komentarz, a państwu życzę oczywiście dobrej nocy i trzymamy kciuki za wasze inwestycyjne decyzje. Dzięki również. Dobranoc.
