Przegląd hotelu Isla Brown Resort Chania
Dołącz do tradera Xpreay w jego najnowszym vlogu z podróży po Krecie! Tym razem, poza tradingiem, Xpreay dzieli się swoimi wrażeniami z pobytu na greckiej wyspie, skupiając się na komforcie, jedzeniu i lokalnych atrakcjach.
Xpreay analizuje swój pobyt w pięciogwiazdkowym hotelu Isla Brown Resort Chania, omawiając jego architekturę, jakość wykończenia, a także plusy i minusy oferty all inclusive. Dowiedz się, czego można oczekiwać po śniadaniach, lunchach i kolacjach w tym luksusowym resorcie.
Hania – urokliwe miasto portowe
Poznaj Hanię oczami Xpreay’a! Odkryj piękno architektury, bogactwo smaków lokalnej kuchni i klimatyczne kawiarnie. Xpreay poleca restaurację Amfora, kawiarnię Monogram i dzieli się wrażeniami z wizyty w dzielnicy żydowskiej.
Zatoka Diabła i Klasztor Świętej Trójcy
Xpreay zabiera widzów w podróż do malowniczej Zatoki Diabła, opisując zejście do turkusowej zatoki i dzieląc się swoimi przemyśleniami na temat popularnych miejsc turystycznych. Następnie odwiedza Klasztor Świętej Trójcy, miejsce produkcji oliwy z oliwek, gdzie można poznać historię tego miejsca i zobaczyć stare narzędzia używane do produkcji.
- Plusy: Szczegółowe opisy, autentyczne wrażenia, praktyczne wskazówki.
- Minusy: Subiektywne opinie, skupienie na aspektach turystycznych.
Obejrzyj film, aby poznać Kretę z perspektywy tradera!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Cześć moi drodzy. Witam was bardzo serdecznie. Z tej strony Prej i witam was po raz kolejny we vlogasku, w prejowym vlogasku z mojego pokoju hotelowego. Ale spokojnie, niech was nie zmyli tutaj obecny aranż, bo będzie w tym materiale naprawdę bardzo, bardzo dużo przebitek. Więc moi drodzy, ostatnio wspominałem wam o wszystkich moich odczuciach względem i samej krety, takich pierwszych wrażeniach przede wszystkim jeśli chodzi o roślinność, jeśli chodzi o krajobraz i tak dalej i tak dalej. Dzisiaj chciałbym podzielić się z wami wieloma przygodami, które udało mi się doświadczyć właśnie na przestrzeni ostatnich kilku dni. No bo już sporo czasu nie było materiału, wiele udało mi się właśnie nagrać i zastanawiałem się troszeczkę nad formą. Zastanawiałem się czy y tą formę zmienić na taką, że rzeczywiście będę chodził z kamerą i do niej gadał, a dokładniej z telefonem i gadał do telefonu. Ale szczerze mówiąc, ja kompletnie się na ten moment w czymś takim nie odnajduję i trochę też się to kłóci z taką moją generalną filozofią zwiedzania rzeczy. To znaczy ja nie lubię być tym głośnym influencerem, który po prostu chodzi z telefonem, gada do niego i jednocześnie stara się robić wszystko na raz. Ja wolę rzeczy doświadczać, robić powiedzmy w cudzysłowie jakieś amatorskie ujęcia. całkowicie oczywiście amatorskie, chociaż w moim odczuciu po prostu całkiem ładne i i to tyle i później o tym opowiadać, mam nadzieję, w jak najbardziej właśnie zwięzły i sensowny sposób, bo dzięki temu ja jestem w stanie rzeczywiście opowiedzieć wam już o takich odczuciach w momencie, kiedy one już dojrzały, jak takie winko. Wiecie, to już to już po prostu wszystko teraz tak sobie poleżało w mojej główce. to już to już wszystko teraz wygenerowało jakiś tam powiedzmy taki ostateczny ostateczny nie chcę powiedzieć osąd, ale taką ostateczną opinię oczywiście całkowicie subiektywną. Więc zacznijmy sobie od rzeczy takiej może prozaicznej dla wielu, ale czemu czemu by nie? Uważam, że to jest dosyć cenne i wielu osobom może się to mimo wszystko dosyć mocno przydać. Mowa oczywiście o hotelu. Hotel nazywa się Isla Brown. Znajdujemy się w hotelu niedaleko Hani, chociaż ktoś by powiedział, że całkiem daleko, bo pół godziny autkiem, czasami 25 minut, jak oczywiście droga na to pozwala. Jak już zresztą wspominałem wam ostatnio, droga potrafi tu być dosyć mocno spektakularna. Tutaj zrzucę wam przebitkę, jak ostatnio Tirchał dosłownie na nas na czołówkę środkiem drogi i dosłownie było to jak na Dzikim Zachodzie. Tak jak ostatnio wspominałem, musieliśmy po prostu zjechać na bok, bo no bo no bo kierowca stwierdził, że nie, to jest to moja droga, ja jadę środkiem i kto mi zabroni. Tak. No i wybraliśmy ten hotel głównie z myślą właśnie o tym, żeby było naprawdę bardzo mocno komfortowo. Jest to hotel pięciogwiazdkowy, ale jak doskonale zdajecie sobie wszyscy sprawę, pięć gwiazdek na południu generalnie Europy znaczy tyle co pięć gwiazdek, ale może znaczyć też jakby w charakterze w ogóle gradacja hoteli w ramach pięciu gwiazdek potrafi być tak duża, że jeden hotel pięciogwiazdkowy rzeczywiście będzie tych standardów pięciogwiazdkowych dla Europy się trzymał. A drugi hotel, na przykład taki, w jakim byłem na Cyprze, no to bardziej przypominał polski hotel 34, może max, ale raczej trzygwiazdkowy. Natomiast ten, w którym znajdujemy się teraz, czyli Ista Brown, Hotel Blisko Hani. Nie jest to w żaden sposób sponsorowania opinia, bo no po prostu no to są moje doświadczenia i zresztą nie będą one tylko w 100% pozytywne. jest rzeczywiście hotelem, który można powiedzieć, że jak na standardy europejskie, jeśli chodzi przede wszystkim o architekturę, o wnętrza, o jakość tych wnętrz, no to naprawdę stoi, powiedzmy sobie szczerze, na wysokości zadania. To znaczy mogę przynajmniej na bazie swoich doświadczeń powiedzieć jasno, że jest on warty w ramach tej architektury, w ramach tego, że został przede wszystkim wyremontowany niecałe 2 lata temu w dosyć pieczołowity sposób. No to naprawdę tutaj, no powiedzmy sobie szczerze, jest to wszystko na poziomie właśnie tych pięciu gwiazdek, jeśli chodzi o samą architekturę. Jest ona naprawdę fenomenalna. w samym holu, tam jak idziemy do pokoi, możemy znaleźć takie łuki wręcz, które przypominają estetykę, taką wiecie pustynną estetykę, taką grecką właśnie estetykę y pomieszczeń nieco mniejszych i nieco takich wiecie wąskich holi właśnie z czy wąskich korytarzy z konkretnymi łukami. No nawiązuje to na pewno do jakiejś tam starożytnej architektury i wygląda to bardzo, bardzo dobrze. Przy samej recepcji możemy znaleźć na przykład w ogóle bardzo dużą otwartą przestrzeń, na środku której możemy znaleźć taki, nie wiem jak to nazwać, mini okrągły ogródek, w którym rośnie naprawdę dużo fajnych takich egzotycznych paprotek i tak dalej. Więc wygląda to naprawdę bardzo, bardzo dobrze. Szczególnie, że nad tym ogródkiem jest taka kopuła szklana, do której która zawsze wpuszcza naturalne światło na ten właśnie okrąg z roślinkami. Także wygląda to super. Dalej, trzymając się właśnie tego tematu, mamy tak zwany taki lunch. Lż, nie wiem l, nie wiem jak to nazwać. W każdym bądź razie duży balkon, duży, ogromny, wielki po prostu taras. O, tego słowa mi zabrakło, na którym są piękne takie lambiony. No i tam rzeczywiście możemy, możemy również wieczorami podziwiać piękne zachody słońca, bo hotel jest mocno wysunięty na skarpie. Więc tutaj jeśli chodzi o to, no to mógłbym pewnie przez długi czas mówić o super latywach architektury. Miejsce, gdzie możemy coś zjeść również jest rys zrobione w bardzo, bardzo sensowny sposób, ale o tym zresztą będę mówił jeszcze w ramach innej części. Więc jeśli chodzi o samą architekturę, wykończenie hotelu, jest ono naprawdę na wysokim poziomie. Mamy duży parking, jest naprawdę super. Tutaj chciałbym powiedzieć kilka słów właśnie o samym jedzeniu. Jeśli chodzi o śniadania i teraz rzucą wam się przebitki. Jeśli chodzi o same śniadanka, no to rzeczywiście tutaj mamy dosyć mocną monotematyczność. Te śniadanka, one nie są złe. Nie zrozumcie mnie źle. To nie jest tak, że to jest tragedia. Mamy jakieś tam omlety do zamawiania. Mamy tego naprawdę dosyć sporo. Widok, który mamy jest naprawdę bardzo ładny na morze. Natomiast wyobrażam sobie sytuację, w której osoba, która nie jest takim żarłokiem jak ja, która nie jest wybredna, bo ja po prostu nie jestem wybredny, ja sam jak gotuję sobie to potrafię, wiecie, ja po prostu mój charakter polega mniej więcej na tym jak charakter po prostu jakiegoś golden retrieverivera, któremu podrzucicie piąty rok tą samą karmę, a ja będę super szczęśliwy. No to ja jestem tego typu osobą. To znaczy ja jeśli coś mi smakuje to mogę to wpieprzać po prostu bardzo długi czas i nie mam z tym problemu. Natomiast zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli ktoś by miał tylko śniadania, no to mógłby odczuwać totalną monotematyczność samego bufetu w momencie, kiedy tutaj mówimy o większej ilości niż na przykład 7 dni. Oczywiście my sobie możemy to urozmaicać, bo dużo jest do wyboru. Mamy jakieś tam wiecie sery, płatki, omlety, jajka w różnych formach. To jest różnorodne i nie zrozumcie mnie źle. To jest naprawdę różnorodne, jeżeli owoce, tego jest naprawdę dużo, jeżeli lubimy y jakby różne rzeczy sobie jeść, ale jeśli ktoś jest na przykład właśnie również monotematyczny pod kątem śniadań i tu oczekuje różnorodności w ramach konkretnej dziedziny, czyli na przykład w ramach owoców, że raz będą takie owoce, a raz takie, no to się rozczaruje, bo zawsze będzie praktycznie to samo. Więc jeśli chodzi o to, to tutaj jest okej, ale właśnie może być monotematycznie. Co nie jest monotematyczne, to na pewno kolację. Kolacje w ramach all inclusive są naprawdę na fenomenalnym poziomie. Są na bardzo dobrym poziomie. Są one smaczne. Macie do wyboru bardzo dużo dobrych yyy rzeczy właśnie szczególnie jeśli mówimy o kuchni yy greckiej. Mamy dużo rodzajów jakiś tam często gulaszy, mamy jakiś dużo rodzajów ziemniaczków, fajnych sałateczek. Naprawdę starają się i ja to doceniam, bo ja mógłbym pewnie przypieprzać się dużo, ale nie chcę, bo po prostu ja jestem ukontentowany. Co nie jest na bardzo fajnym poziomie, to niestety, ale lunczy. I wiecie, no my jako Polacy dosyć mocno jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że lubimy sobie pojeść, lubimy zjeść taką, wiecie porządną porcję na obiad. To jest ważna dla nas część. No obiad jest dla nas ważny. Tak, ja na przykład kocham zjeść na obiad dużo dobrze i później se strzelić na przykład kocią dżemkę jakąś czy coś takiego. I w dupie mam to czy to jest zdrowe, czy nie. Po prostu lubię sobie zjeść i tak jestem może nie, że nawet nauczony. Jest to element jakiegoś takiego mojego fajnego poczucia, że jestem już tak w połowie tego dnia. No nie wiem jak to nazwać. No tutaj na lunchu niestety troszkę się można rozczarować, bo macie po prostu do wyboru najczęściej głów takie dania główne, no to tak naprawdę są trzy. jakieś tortillki, jakieś bajgle, no i w sumie jakieś tosty. Wszystko jest zawsze z tymi samymi frytkami. Wszystko jest praktycznie zawsze wypełnione tą samą sałatką. Możecie sobie zamówić również sałatkę owocową albo sałatkę grecką, no ale powiedzmy sobie szczerze, y, każda sałatka już wam się znudzi w momencie, kiedy jest ona również. Nakładacie sobie ją na przykład na kolację i tak dalej, więc już też macie trochę tych sałatek dość. Więc jeśli chodzi o obiad, nie wiem, ja odczuwam po prostu to w taki sposób, że po prostu ktoś trochę hotel mi daje do zrozumienia, że na obiad to najlepiej jakbyś sobie gdzieś pojechał, no nie. Więc tak, tak przynajmniej ja to rozumiem w pewien sposób. Albo może ktoś, może po prostu tu się trochę inaczej spożywa. Rzeczywiście ludzie w przeciągu dnia, jak jest ta patelnia, chociaż tu ona nie jest aż tak odczuwalna, to tyle nie jedzą, tylko właśnie operują na takich lunzach. Nie wiem. Yyy, dla mnie z mojej perspektywy to jest akurat słabe, mała różnorodność i naprawdę jest to kiepskie. Yyy, ale nie będę się na tym długo skupiał, bo po co skupiać się na takich kiepskich rzeczach. Po prostu daję wam znać szczerze, że to nie wygląda za dobrze, jeśli chodzi o te lunch. Dobra, więc zamknęliśmy temat hotelu. Tak jak mówię, tutaj jeśli chodzi o pokoje, czystość, architekturę, wszystko jest tip top. Natomiast tu jeśli chodzi o tą usługodawstwo, powiedzmy jedzeniówkę, bo o to tutaj głównie chodzi tak naprawdę, no to jeśli chodzi o problematykę, no to tu jest już troszeczkę gorzej. Więc jeśli miałbym zamknąć ocenę tego hotelu tak na w taką sprytną sprytny pakunek, no to zamknąłbym ją raczej na w takie 7,5 na 10 z mojej perspektywy. osoby, która nie szczędziła na wyjazd, miała w dupie to, czy mam gdzieś daleko, czy nie, bo mam furę komfortową furę z działającą klimą, z automatem, więc po prostu nie jest to tani hotel, nie jest to hotel, który spełni wszystkie wymagania, ale to jest południe i też bardzo często, tak jak mówię, niestety tutaj ja się też troszeczkę tego spodziewałem i tak ostatecznie jestem bardzo miło zaskoczony. A co warto powiedzieć, bo Hotel też pokazywał tam na przykład pokazuję wam na na przebitkach gdzieś tam na zdjęciach, że jest taka taki taki takie molo, na które można wyjść i i sobie tam wejść do morza. Jest to zamknięte i cały czas jest to zamknięte. Niezależnie czy jest wiatr, czy nie ma, po prostu jest to zamknięte. I tak wszyscy wchodzą do tego morza sobie w tej zatoczce, która jest bezpośrednio przy hotelu. Natomiast jest to niesamowicie uciążliwe. To już naprawdę są kamienie, po których trzeba złazić boląc stopy i to rzeczywiście nie ma tutaj jakiegoś większego dla mnie sensu. Dobra, przechodząc sobie teraz do części, bo zamknęliśmy temat hotelu, rozgadałem się niesamowicie. Przejdźmy sobie teraz do części nieco bardziej krajoznawczej, bo przejdziemy sobie właśnie, moi drodzy, do tego, jak wyglądała ta część nieco bardziej krajoznawcza, czyli sama sama Hania. I chciałbym się na niej skupić na chwilę, dlatego że uważam, że Hania jest, no ja jestem zakochany, no co wam powiem. Uważam, że to jest no to jest piękne miejsce. Uważam, że po prostu to miasteczko jest pełne kontrastów, pełne pełne kultury z różnych zakątków świata, pełne smaków, jeśli chodzi o kulinaria. Yyy, więc zacznijmy sobie od rzeczy yyy podstawowej. Architektura w tym miasteczku jest dla mnie fenomenalna. To jest coś, co lubię najbardziej. Ona jest taka, ona jest taka surowa, rustykalna, wyspiarska, bez po prostu bez jakiegoś zbędnego cukrzenia, pudrowania, nie. Po prostu to jest wyspiarski rustykalny klimat takich po prostu kamieniczek, które są pobździerane. Wszędzie są jakieś drzewa wyrastające zaraz obok, wpychające się na te kamieniczki i ja to na wyspach uwielbiam. Hania, jeśli chodzi o to, to w ogóle wpada do topki miejsc najpiękniejszych, które widziałem w życiu, jeśli chodzi o takie miasteczka typowe portowe. Sam, sam na przykład właśnie ten powiedzmy tam port, stary, port wenecki, Latarnia Morska, no oczywiste oczywistości, które wam już pokazywałem wcześniej, natomiast teraz zagłębiliśmy się trochę bardziej, bo zwiedziliśmy całe stare miasto, zwiedziliśmy tak naprawdę no całą Hanię, jeśli chodzi o te takie o to serduszko jej. I tu powiem wam szczerze, że dla mnie to jest rzecz fenomenalna. No można się zatrzymywać w każdej uliczce i oglądań napawać się po prostu tym wszystkim, co tam jest. Można się tym napawać do tego stopnia, że po prostu możemy zatrzymać się w danej uliczce na na przykład, nie wiem, 15 minut, nawet stać w jednym miejscu i patrzeć na historię tych ścian, na tego wszystkiego, dotykać to, patrzeć sobie na to i to jest takie takie po prostu mięsiste, jeśli chodzi o całokształt. Uwielbiam takie rzeczy. Po prostu patrzeć sobie też na lokalsów, którzy gdzieś są tam wyżej albo w jakiś tam częściach Hani, która jest powiedzmy sobie szczerze już gdzieś tam mniej jakaś bardzo turystyczna i to też jest super, no bo to stare miasto jest wypełnione praktycznie jest po prostu bookingogenne. Może w ten sposób to nazywam nazwę. Natomiast nadal jest prześliczne po prostu. Yyy, tak jak mówię, kontrasty są niesamowite, kuchnia, którą możemy tam znaleźć, to mnie mega zaskoczyło, bo wiecie, zazwyczaj zaraz jak mamy tą kwestię portową, nie mamy ten port, mamy, mamy to wszystko, yy, no to wiecie jak to jest, jesteśmy przyzwyczajeni mocno do tego, że idziemy coś zjeść w takim typowo turystycznym miejscu, to ja już w ogóle zawsze się nastawiam, że jasne, że tak, dostaniemy kaszanę jakby po prostu. Więc raz pójdę, jak już muszę, to pójdę, bo bo muszę. I tu zakroczyłem się na maksa. Może akurat trafiliśmy, ale byliśmy w knajpie, która się nazywa Amfora, jeśli dobrze pamiętam. Teraz wam się wyświetlają przebitki. Yyy, no i jest ona fenomenalna. Zamówiliśmy sobie tam dużo jakichś przystawek właśnie typowe meze. Zamówiliśmy sobie suwlaki z kurczaka. Wszystko jest domowe, takie świeże, naprawdę bardzo tłuste, dobre, smaczne, no po prostu jest pyszne. I byliśmy niesamowicie tym też zaskoczeni. Oczywiście na koniec, jak zawsze w Grecji dostajemy ciasteczko, dostajemy raki, nie raki w kontekście jakiś tam wiecie z morza, tylko taki tych, tylko w kontekście pićku takiego również substancji pewnego typu. Więc jeśli chodzi o to, no to tutaj bardzo, bardzo naprawdę na plus i byliśmy niesamowicie tym zaskoczeni. Sama knajpka ma niesamowity klimat. też taki fajny, surowy. Podoba mi się to. Bardzo mi się to podoba. Fajna jest, fajna jest właśnie też tam atmosfera. Y naprawdę wszystko jest tam na tip top, uważam, więc tu się zaskoczyłem. Ale później weszliśmy też nieco bardziej do środka, bo ja trochę poszukiwałem nieco doznań również kofeinowo-kawowych takich wiecie na wyższym poziomie, bo no bo powiedzmy sobie szczerze tutaj no w jeśli chodzi o to y chyba przynajmniej na ten moment, w którym doświadczam różnych tyż po pomniejszych miejscowości, no to kawa to nie jest jakimś chyba tu priorytetem, jeśli chodzi o to, żeby wszędzie była najlepsza. No i tak też znaleźliśmy kawiarnię, która się nazywa Monogram. była ona polecana i korzysta ona podobno właśnie z upraw gdzieś tutaj niedaleko, jeśli dobrze jeśli dobrze to wszystko zrozumiałem, jeśli nie to pal s. Natomiast jest no pycha rzeczywiście tam tradycyjnie zaparzana grecka kawa taka, wiecie, chociaż dla mnie to jest po prostu kawa po turecku, szczerze mówiąc. Natomiast bardzo dobra kawa. Zaraz też właśnie się na nią wybieram i pojedziemy po raz kolejny do Hani, już chyba czwarty czy piąty na kolację, bo po prostu ja to miejsce uwielbiam. Mi ono przypomina trochę rynek w Krakowie. trochę połączony z Gdańskiem, połączony z Wrocławiem, po prostu taki miks i połączony z jakąś taką wiecie jakąś mini Wenecją, nie wiem jak to nazwać. jest jedyne w swoim rodzaju po prostu, więc to jest fantastyczne. I y poza tą kawką pyszną oczywiście bardzo ładne tam też fajny branding tych wszystkich rzeczy tam był, no to byliśmy również w takiej w takim takiej dzielnicy żydowskiej, w której w której rzeczywiście również mogliśmy trafić do knajpy Tu Hania. Chyba tak również się to czyta. i X, nie wiem co to jest za tam nie nieważne. No wyświetla wam się to wszystko teraz i naprawdę również tam jest no był niesamowicie niesamowity klimat. My czytaliśmy o tym, że tam jest rzeczywiście mocno rodzinnie ma być. No co do tego to akurat miałbym trochę wątpliwości czy tam było rodzinnie. Yyy, na pewno było dobrze i przede wszystkim jedzenie, które można było tam dostać, a dokładniej kleftikko, chyba tak się to nazywa, czyli taka tradycyjna yyy tradycyjne danie pod przykryciem robione jagnięcina duszona z serem. Tutaj w tym przypadku była yyy w ceramice, którą również oni wykonują i w takim glinianym piecu. No petarda sprawa po prostu. Jagnięcina rozpływająca się w ustach. No pyszne, smaczne, fascynujące dla mnie, jeśli chodzi o to, no jak zawsze do tego frytki jakieś tam i tak dalej, bo to to tutaj widzę, że to jest po prostu standardzik i to było naprawdę również właśnie na fenomenalnym poziomie. Sam całokształt w ogóle ten żywieniowy tam powiedzmy, że był również właśnie bardzo, bardzo dobry. W mega klimatycznym miejscu. Trzeba troszeczkę właśnie wejść tam od środka, więc fajna taka ucieczka od tego zgiełku. Super sprawa, bardzo polecam. Jeśli chodzi o to, to naprawdę bardzo, bardzo spoko. Więc sama, gdybym miał całą Hanię zamknąć, no to tak jak mówię, same plusy dla mnie, superlatywy, nie skupiam się tam na jakiś minusach, o których w sumie jeden jest i o nim chciałbym powiedzieć właśnie coś, co jest dosyć mocno wspólnego z Krakowem, czyli niestety, ale wykorzystywanie biednych koników, żeby powodzić dupę jakimś leniwcom pieprzonym, którzy nie potrafią przejść po prostu kuźwa starego rynku, co zajmuje, nie wiem, chyba 10 minut może na nogach albo 15, jeśli chcemy rzeczywiście się przemieścić, no bo wiadomo, jak będziemy zwiedzać to z dwie, trzy tr godziny. No nie, nie chodzi o to. Po prostu sęk w tym, że po prostu psuje to dla mnie ten klimat. Ja tego nie lubię. Nienawidzę czegoś takiego. Uważam, że konie nie są po to, żeby wozić dupsko w takich miejscach y po prostu leniwcom turystycznym. Nie podoba mi się to szczególnie, że tam gówno można zobaczyć, mówiąc wprost i szczerze wam, jeżdżąc tymi tylko szerokimi ulicami i nie rozumiem jak w takim upale, no po prostu nie chcę, nie chcę nawet się w to zagłębiać. Ja jestem totalnym przeciwnikiem tego. Może są ludzie, którzy uważają inaczej. Spoko, każdy ma prawo do swojej opinii. Natomiast moja opinia jest taka, że jestem tego przeciwnikiem. Uważam, że nie powinno być to legalne. Po prostu wszystko. Yyy, jeśli chodzi przede wszystkim o takie miejsca i wykorzystanie tego w ten sposób. Więc y to tyle, jeśli chodzi o takie minusy. Co jeszcze nam się udało zobaczyć w tym jakże długim odcinku, w którym będę gadał, gadał i gadał. No i trudno. I se pogadam w końcu. Udało nam się zobaczyć Wąwóz, a raczej w tym momencie się to nazywa, jeśli dobrze pamiętam, moi drodzy, Zatoka Diabła. Tak, tak się to nazywa. Zresztą jeden z widzów to polecał i też mieliśmy, mamy to niedaleko, więc sobie tam skoczyliśmy. I moi drodzy, jeśli chodzi o to miejsce, no to uważam, że jest to miejsce fascynujące. Przede wszystkim dlatego, że pokazuje ono niesamowicie pewien kontrast i pewną pewną leniwość tutaj tutejszych tubylców, chociaż trochę chyba to masło maślane, bo jest to miejsce, które jest zajebiście turystyczne. To znaczy to jest to typowe instagramowe miejsce z tą turkusową zatoczką, do której się schodzi w sposób dosłownie komiczny. Znaczy wiecie, ja jestem z gór, więc mi to jakiegoś większego tam problemu nie robi. Ja sobie tam pohasałem i fajnie było po tych spółka półkach skalnych. Rzeczywiście bardzo spoko. Totalnie klapki jakieś japonki odpadają. Teraz puszczę wam tutaj pewnie jakieś przebitki stamtąd. Tylko dla mnie jest to po prostu paradoks. Paradoksem dla mnie jest to, że niestety bądź stety nie tylko młode osoby, powiedzmy sobie szczerze, które gdzieś tam mają sprawne giry chodzą, ale również też starsze osoby na przykład tam schodzą i no powiedzmy sobie szczerze, zabezpieczeń tam nie ma żadnych, a droga, która jest po prostu jest no kuriozalna może być dla wielu. No to ktoś powie: "No to po co schodzić? No to lepiej nie schodź". I szczerze wam powiem, że może chyba warto do tego trochę w ten sposób podejść, bo to wszystko pięknie wygląda z góry. Na dole jak zawsze znajdziemy tonę turystów. No ja też kim jestem, więc jakby co, tutaj nie będę mówił nic złego na ten temat. Jasne. Natomiast no nie jest to coś, co ja lubię, więc ja się tylko zamoczyłem w tej zatoczce i po prostu stamtąd se poszedłem, bo bo nie lubię siedzieć w takim skupisku. Nie, nie, to nie jest kompletnie dla mnie. Więc to jeśli chodzi o to, to kompletnie tutaj to, to dla mnie odpadało całkowicie w tym momencie. w ramach właśnie takiego typowego, powiedzmy sobie szczerze, gdzieś tam spędzania tam większej ilości czasu. Widokowo wygląda to fantastycznie. Widokowo dla mnie wyglądało to super. Co jeszcze udało nam się zobaczyć, co uważam, że jest w ogóle nie jakoś mocno popularne, a uważam, że naprawdę warto, to klasztor świętej Trójcy, który w którym właściwie ci, nie wiem, nie to nie są mnisi, ale po prostu powiedzmy sobie tubylcy tamtejsi, bo nie chcę tutaj tego w zły sposób nazwać, czy po, bo to jest prawosławny klasztor, jeśli dobrze pamiętam, więc nie chcę po prostu tutaj jakieś gafy popełnić. Yyy, ludzie mieszkający tam, może w ten sposób to nazwę, yyy po prostu nie wiem czy oni też się nazywają jako księża, czy nie, nie wiem, nie chcę w to wchodzić. W każdym bądź razie zajmują się produkcją oliwy. Zajmują się również produkcją raki, natomiast głównie zajmują się produkcją oliwy. Jest to fenomenalne miejsce, w którym nie dość, że możemy zobaczyć właśnie stare elementy, które zostały użyte do produkcji, używane w ogóle kiedyś do produkcji tej oliwy, bo ten klasztor pokażę wam teraz. Tu jest taka oliwa, którą udało mi się stamtąd właśnie zakupić. On jest od chyba 1632 roku właśnie wykonuje tą oliwę, czy powstał. No moja totalna ignorancja. Ja tutaj się nie skupiam, nie jestem kanałem historycznym, więc możecie sobie wygooglować. Natomiast co mi się podobało? Na pewno podobał mi się sklepik połączony z tym muzeum, gdzie mogliśmy sobie tam rzeczywiście te rzeczy zobaczyć, zobaczyć te elementy, które służyły właśnie do tego, żeby wykonywać tą oliwę, gdzie jeszcze wtedy były zaprzęgane do tego zwierzęta, żeby to wszystko tak trzeć, wiecie, wyciskać te oliweczki. Więc fajnie było to zobaczyć, ale również można zobaczyć sam klasztor od wewnątrz, pochodzić sobie po tych dozwolonych częściach, zobaczyć te piękną też florę, która tam ma miejsce, flora, fauna, wiecie, drzewka i tak dalej. Fantastyczne miejsce również, w którym można naprawdę spędzić fajnie, no myślę, że spokojnie z półtorej do dwóch godzin, żeby sobie po prostu tam odpocząć trochę też od tego zgiełku. Fajnie te mury chłodzą. Można tam też znaleźć naprawdę kilka takich totalnych creepy y krypt. Taka jest krypta po prostu jedna, która jest totalnie creepy, wypełniona czachami po prostu i tak dalej. Więc jest to po prostu grobowiec. No trzeba to nazwać po imieniu. E dziwne to jest dla mnie, szczerze mówiąc, jak tam byłem. Może nie, że dziwne, bo nie chcę wyjść znowu na kod totalnego kretyna i ignoranta, ale w takim kontekście, że dziwi mnie to, że jest to publiczne. Akurat to jest dla mnie po prostu dziwne jakby moja gdzieś moje po prostu ja jako osoba wychowywana w Polsce gdzieś pod no standardowym w Polsce praktycznie w większości przypadków wierzeniem jeśli chodzi właśnie o chrześcijanizm i w ogóle kościół katolicki no dla mnie dziwnym jest ekspozycja szczątków w tym przypadku taka bezpośrednia szczątek szczególnie w taki sposób wiecie totalnie chciałbym to nazwać Nie, nie, niegodny. Może w ten sposób to mi trochę zrobiło takie we mnie nie nie podobało mi się to po prostu, jeśli chodzi o to, ale jakby znowu co mi oceniać w takim charakterze wiecie ogólnym, bo to nie moja kultura, która tutaj ma miejsce, więc jakby no co ja mogę nie będę tego tak jak mówię oceniał w taki sposób. Na pewno po prostu mogę to yyy powiedzieć wam, że nie czułem się z tym okej jakby widząc coś takiego. Szczególnie, że to mówię nie uważam, że nie z wystarczającym szacunkiem było to y przedstawione i pokazane tam w tym miejscu, ale samo miejsce szczególnie naprawdę bardzo mocno polecam i można tam właśnie zakupić sobie na przykład takie oliwy i fajnie, bo widzimy w ogóle ten nie tylko cały proces, można tam też zobaczyć w kontekście jakby tego miejsca, ale można też zobaczyć w ogóle te całą uprawę, więc jest naprawdę super. Moi drodzy, to będzie na tyle w tym materiale. Już i tak się nagadałem. Już i tak z tego wyszedł pewnie bardzo długi materiał. Bardzo dziękuję wam wszystkim za uwagę. Cukiereczek jak zawsze dla wszystkich osób, które oglądają do końca. Wiem, że dużo pytań pada też o backtesty, jeśli chodzi o temat tradingowy nieco bardziej. Przygotowywuję dla was coś, co myślę, że was zaskoczy całkowicie pozytywnie, bo w końcu będzie platforma, która będzie umożliwiać to z wskaźnikami, z których ja korzystam i no będzie to po prostu na tiptop, ale o tym kiedy indziej. Moi drodzy, bardzo dziękuję wam za uwagę. Trzymajcie się, do następnego. Cześć. Ah.







