SYGNAŁ OD WSKAŹNIKA, który jest NIEOMYLNY [Wskaźnik ZBT i Giełda USA]

Kluczowe zagadnienia poruszane w filmie:

FXMAG 103 000 subskrybentów
9 412 464 28/04/2025

Czy wiesz, że istnieje wskaźnik o 100% skuteczności w przewidywaniu wzrostów na amerykańskiej giełdzie?

W najnowszym filmie Dawida Augustyna z FXMAG analizujemy Zweig Breadth Thrust (ZBT) Martina Zwiega i jego historyczną skuteczność w przewidywaniu trendów na S&P500. Omawiamy genezę wskaźnika, jego formułę oraz dotychczasowe sygnały. ZBT właśnie wygenerował 19. sygnał kupna od II wojny światowej. Czy to oznacza, że amerykańska giełda jest gotowa na wzrosty?

  • Historia Martina Zwiega i jego kariera na Wall Street
  • Formuła i interpretacja wskaźnika ZBT
  • Historyczna skuteczność ZBT w przewidywaniu wzrostów na S&P500
  • Analiza obecnej sytuacji na rynku i implikacje sygnału ZBT
  • Czy warto inwestować w amerykańskie akcje w oparciu o sygnał ZBT?

Dowiedz się, jak działa ten fascynujący wskaźnik i jakie wnioski płyną z jego najnowszego sygnału. Obejrzyj film i poznaj potencjalne scenariusze dla amerykańskiej giełdy!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Co dalej z amerykańską giełdą? Jesteśmy po panice. Widać odreagowanie, ale też widać zmiany w podejściu Donalda Trumpa do wojen handlowych. W wywiadzie udzielonym dla magazynu Time prezent twierdzi, że zawarł już 200 umów. Nie chcę powiedzieć z kim, a to naprawdę jest ciekawy wątek, bo państw mamy 195. Niepewność z rynku delikatnie odchodzi, ale oczywiście ciężko wierzyć, że zniknie w 100% biorąc pod uwagę to, jak wyglądały pierwsze 100 dni pracy prezydenta Trumpa. Co zatem z tą giełdą amerykańską? Pojawił się niezwykle ciekawy sygnał, który gdy się pojawiał, to po 12 miesiącach indeks był przeciętnie 25% wyżej. Skalę wzrostów przyćmiewa jednak inna kwestia, a mianowicie jego skuteczność. Na 18 przypadków sygnał ten sprawdził się 18 razy. A jak będzie tym razem? Stałych widzów proszę o kredyt zaufania w postaci łapki w górę. Ja nazywam się Dawid Augustyn. Ty trafiłeś na kanał FX Mac, a to encyklopedia Finansowa, w której tłumaczymy rzeczy ze świata finansów w przystępny sposób. Dziękuję za 100 000 subskrypcji naszego kanału. Jeżeli chcesz otrzymywać wartościowe treści, kliknij subskrypcję i dzwoneczek, żeby otrzymywać wszystkie powiadomienia. Partnerem odcinka jest i Europe, gdzie możesz handlować za pomocą kontraktów CFD. Zapraszam do obejrzenia odcinka podcastu Pospekulujmy wydanego przez IForex. Link znajdziesz w opisie. Jak to działa w świecie finansów? Zapraszamy do finansowej encyklopedii. Mocna wyprzedaż akcji amerykańskich w reakcji na wszczęcie 2 kwietnia przez Donalda Trumpa pełnoskalowej wojny taryfowej zdaje się, że wygasła. Przynajmniej na pewien czas rynki odreagowują. kolejne posunięcia administracji prezydenckiej w obszarze wojny handlowej. W tym zapewne głównie zawieszanie taryw dodatkowych dla wszystkich oprócz Chin do 8 lipca 2025, do czego doszło 9 kwietnia. Od wdrożenia taryf znaczna część kapitału pomaszerowała do aktywów w segmencie złota i bitcoina. Dolar wobec koszyka najważniejszych walut stracił. Ceny 10letnich amerykańskich obligacji skarbowych znalazły się w trendzie bocznym, a akcyjny S&P 500 powoli odrabia lawinę strat po decyzjach 47 prezydenta USA. Zwolennicy tezy, że najgorsze na rynkach akcji za nami szukają argumentów na poparcie tego twierdzenia i to oczywiście nie może dziwić. W tym celu sięgnęli między innymi po wskaźnik Cwike Breath Trust, którego zachowanie ma świadczyć o tym, że akcje znowu powróciły na ścieżkę wzrostową. Twórcą tej miary, oceny koniunktury jest Martin Cik. Nie ma go już wśród żywych, gdyż zmarł w 2013 nie płonując raka wątroby pomimo przeszczepu z tkanki swojego młodszego syna. Lecz koncept ZBT po nim pozostał. Martin Cik był nietuzinkowym finansistą rynku kapitałowego, który był na ustach wielu, zwłaszcza pod koniec 20 wieku Forbes doniósł, że już jako nastolatek zaczął mieć styczność z rynkiem kapitałowym. Podobno w wieku 13 lat dokonał zakupu pierwszych swoich akcji i poprzysiągł sobie wtedy, że zostanie milionerem. Gdyby tak było w istocie, to musiałby stać się właścicielem papierów po raz pierwszy w 1955 roku. A jego obietnica złożona samemu sobie to nie byle co, ponieważ milion dolarów w cenach z 1955 roku to obecnie prawie 12 milionów dolarów. Tyle przez dziesiątki lat siły nabywczej pożarła inflacja. Brak jest jednak informacji o tym, jak przebiegały jego wczesne lata w karierze inwestora. Wiadomo za to, że CIK był głodny wiedzy jak mało kto. No bo jak inaczej określić człowieka, który skończył trzy szkoły wyższe w zakresie biznesu, a do tego zrobił doktorat z finansów na Uniwersytecie Michigan. W pewnym czasie łączył praktykę inwestycyjną z teorią, ponieważ wykładał finanse w Iona College i Baruch College. W końcu Martinowi Cweigowi udało się dopiąć swego. Stał się milionerem. Inwestor słynął ze swojego ekscentrycznego i wystawnego stylu życia. Jak donosił The New York Times, zamieszkiwał on w pałacu w niebie. Było to nawiązanie do tego, że za rezydencję Cwega Cwig obrał sobie szczyt wieżowca The Pier przy Piątej Alei na Manhattanie. Nowojorski Penthouse zajmował trzy najwyższe piętra budynku. Składał się z 16 pokojów, które być może lepiej byłoby nazwać komnatami pałacowymi, gdyż ich wysokość wynosiła 7 m. O nasyceniu zbytkami tej rezydencji nie ma co się zbytnio rozwodzić. Wystarczy napisać, że była ona wyposażona na przykład w Xwieczne kominki. Miesięczny koszt utrzymania penhousu wynosił 47000 $arów, na co poza mediami składało się też wynagrodzenie dwuosobowego personelu sprzątającego. Eksperci od nieruchomości wyceniali apartamentowiec na 125 milionów dolarów, co było rekordem cenowym w segmencie rezydencjonalnym na przełomie XX i XX wieku. Nie majątek przyniósł jednak mu sławę, bo przynajmniej w tym powszechnym rozumieniu, lecz to, że media okrzyknęły go mianem proroka. Przedsiębiorca regularnie pojawiał się w telewizji PBS, gdzie w programie Wall Street Week prowadzonym przez Lewisa Rucky klarował widzom swoje poglądy na temat rynku kapitałowego. W tym programie 16 października 1987 roku oświadczył, że jest głęboko zaniepokojony i nie podoba mu się to, co widzi na giełdzie. To był piątek. Najbliższa sesja giełdowa przypadała na poniedziałek 19 października. Z kolejnego szarego dnia prozy giełdowej ta data przerodziła się w czarny poniedziałek. To dzień, który trwale zapisał się w historii rynków kapitałowych. Średnia przemysłowa spadła wówczas o 22,6%, co jest wciąż niepobitym rekordem jednodniowej przeceny. Czytelników FX Mac, którzy chcą posmakować tego, co się działo w czarny poniedziałek, zachęcam do obejrzenia serialu Black Monday, który być może, żeby nie wbijać widzów z powodu przygnębienia nadto w fotele przybrał formę komedii. Media przez lata przedstawiały Martina Schwea jako człowieka, który wywołał krach, a po jego śmierci nekrolog, który został opublikowany na łamach The Wall Street Journal opisywał go jako mistrza wyczucia rynku. I rzeczywiście fundusz inwestora założony w 1986 wyszedł z dużo mniejszymi obrażeniami niż przeciętego kapitałodawcy podczas czarnego poniedziałku. Z danych Smartmany wynika, że wehikuł inwestycyjny SWA przed październikowym krachem miał 58% aktywów w postaci gotówki. 19 października 87 jego fundusz Cike Dena Associates mający 4 miliardy dolarów aktywów w zarządzaniu stracił zaledwie 6,2%. W świecie inwestycji najlepszych rozpoznaje się jednak nie po jednorazowych osiągnięciach lecz regularności generowanych dodatnich stóp zwrotu w długim terminie. A gdyby przez pryzmat tego oceniać fundusz Martina Cweiga, to już no nie było tak kolorowo. Średnioroczna skumulowana stopa zwrotu dla fehikułu inwestycyjnego w okresie od 86 do 2013 wynosiła 6,8% dla aktywów netto i 5,8 dla kursu rynkowego funduszu notowanego na giełdzie Nysy. W tym czasie stopa zwrotu dla indeksu S&P 500 wyniosła 9,8%. A gdyby zastosować stopę zwrotu zmieszanego portfela dla bardziej ostrożnej alokacji, 30% aktywów w akcjach S&P 500, 70% w obligacjach, no to byłoby to 7,9% średniorocznie. Ten wątek zostawmy. No nie jest to oczywiście wynik zbliżony do chociażby osiągnięć Buffet. Przejdźmy do kluczowego elementu odcinka, więc do sygnału. Bohater analizy jest twórcą Twike Breath Trust. Formuła wskaźnika nie jest skomplikowana. ZBT bazuje na tym, że sygnał kupna następuje wówczas, gdy wykładnicza 10osesyjna średnia krocząca liczona jako iloraz liczby rosnących akcji spółek z NYSE i sumy liczby rosnących i spadających akcji spółek z NYSE wybija się z poziomu poniżej 4 punkta, a następnie w ciągu nie dłużej niż 10 sesji dociera do poziomu 6. No 0,615 punkta. Dokładną metodologię tego wskaźnika znajdziesz na stronie Trend Spider. Link podrzucam w opisie. Pod koniec zeszłego tygodnia ZBT wygenerował kolejny sygnał kupna. To 19 przypadek od zakończenia II wojny światowej, gdy do takiej sytuacji dochodzi. Historyczne dane dla wskaźnika sprzyjają zwolennikom tego, że przed nami rozpościera się perspektywa wzrostu dla amerykańskich akcji. Przeciętnie po miesiącu od pojawienia się sygnału do kupowania akcji S&P 500 zyskiwał 5%. Po trzech miesiącach profity rosły średnio do 8 9%. Jeszcze lepiej było w dłuższym terminie 6 i 12 miesięcy. Za każdym razem na 18 epizodów. Indeks odnotowywał zyski. Wynosiły one od 13 do 15% w ujęciu sześciomiesięcznym, ale aż 24 do 26% średnio czy też przeciętnie w ujęciu rocznym. W XX wieku ten sygnał szczególnie dobrze wypadł pod koniec wielkiego kryzysu finansowego. Wtedy ta 12iesięczna stopa zwrotu wyniosła niemal 50%. Kiedy zatem wychodzić? Bo wiemy, że dostajemy komunikaty, że trzeba wchodzić. Nagłówki mediów w USA tych analitycznych obiegła ta informacja dosłownie z prędkością światła. W sensie ta mówiąca o tym jak jak ten sygnał się pojawił i jak jego skuteczność się prezentuje. Wskaźnik, o którym sobie tutaj dyskutujemy, używany jest tylko i wyłącznie do sygnałów zakubowych. Zresztą nazwa twik bread trust mówi nam o tym, czy sam ruch jest na tyle silny, że można mu zaufać. Bread to z angielskiego szerokość, a trust to nie zaufanie, tylko nacisk, siła ciągu albo po prostu napór. No dobrze, ale jak to będzie wyglądało tym razem? Wiadomo, media lubią tego tego typu sytuacje. Mamy 100% skuteczności, jest o czym pisać. Tylko, że wskaźnik ten na innych interwałach już nie wypada aż tak wyśmiennicie, a detal, który pod takie rzeczy może podejmować decyzję, mocno kupował ostatni dołek w myśl zasady kupuj, gdy leje się krew. Jeżeli myślimy długoterminowo, to w przypadku amerykańskiej giełdy samo kupowanie na podstawie statystyk ma sens bez tak naprawdę zwracania większej uwagi na timing. Jeżeli natomiast myślimy o krótkim terminie, takim jednomiesięcznym, to wydaje się, że spokojnie na podjęcie decyzji mamy jeszcze czas. Patrzę tutaj na zachowanie się giełdy po pojawieniu się tego sygnału. A ty co robisz z amerykańskimi akcjami? zdążyłeś już kupić do portfela, czy jeszcze z zakupami się wstrzymujesz? Jeżeli podobał ci się ten odcinek, zostaw łapkę w górę. Trzymam kciuki za twoje inwestycje. Yeah. [Muzyka]

Przewijanie do góry