Wskaźnik Warrena Buffetta właśnie osiągnął poziom 231%. Dlaczego giełda nadal rośnie? [Analiza Buffetta i prognoza stóp zwrotu]

Co to jest wskaźnik Buffetta?

Wskaźnik Warrena Buffetta na poziomie 231% – odkryj, dlaczego giełda nadal rośnie, mimo ostrzeżeń o niebezpieczeństwach! Analizujemy trzy powody, dla których wskaźnik „myli się” dziś: korporacje globalne, wysokie marże i stopy procentowe. Dowiedz się, co czeka Twoje inwestycje w kolejnych 8 latach – realna rentowność może być poniżej 1%.

Wskaźnik Buffetta (CAPE) porównuje wycenę amerykańskiej giełdy do PKB, wskazując, że rynek jest dziś warty 2,3 razy PKB. Choć historyczny szczyt to 140% w 2000r, obecny poziom to kłopot dla inwestorów.

Trzy błędy wskaźnika

  • Korpoacje globalne: Magnificent 7 zarabiają w Azji i Europie, ale wskaźnik uwzględnia tylko PKB USA.
  • Marże zysków: Firmy są 6 razy bardziej rentowne niż w latach 80., co sztucznie podcina wzrosty PKB.
  • Stopy procentowe: Gdy obligacje dają 4,5%, akcje tracą atrakcyjność – problem ignorowany przez Buffetta.

Czy czeka nas dekada słabych zwrotów?

Badania akademickie (Swinkels/Umlauft, 2022) sugerują, że przy CAPE 231% S&P 500 może dawać -1% rocznie. Wskaźnik Schäarfera (KP 40) potwierdza: inwestorzy płacą cenę nadwyżkową.

Strategie ochrony portfela

  • Dywersyfikacja: 30% środków inwestuj w rynki za Atlantyk, np. Europa (-15% od 2020r).
  • DCA: Regularne zakupy gwarantują średnią cenę, niezależnie od korekt. Przykład: 100 zł miesięcznie na XTB.
  • Oczekiwania: Zmień plan emerytalny – z 8% do 3-4% rocznych zwrotów.

Nie czekaj na krach – działaj dziś. Brokerzy Rankia dla bezpiecznych inwestycji.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Warren Buffett powiedział kiedyś, że to prawdopodobnie najlepszy wskaźnik do oceny, czy giełda jest droga, czy tania. I właśnie ten wskaźnik pokazał 231%. To poziom, którego nie widzieliśmy ani podczas bańki internetowej w 2000 roku, ani w czasie kryzysu finansowego w 2008 roku. Ale uwaga, to nie znaczy, że jutro czeka nas krach. Znaczy to coś cichszego, a dla twoich oszczędności być może nawet groźniejszego. Wchodzimy w okres słabych stóp zwrotu. Dzisiaj pokażę ci, dlaczego ten wskaźnik od lat ostrzega przed niebezpieczeństwem, mimo że giełda nadal rośnie. Jakiej realnej stopy zwrotu możesz oczekiwać przez najbliższe 8 lat i co warto zmienić w portfelu, zanim ta płaska dekada zacznie naprawdę boleć? Zaczynamy. Wskaźnik Buffeta opiera się na bardzo prostym działaniu. Bierzesz wartość wszystkich spółek notowanych na amerykańskiej giełdzie i dzielisz ją przez PKB Stanów Zjednoczonych. Innymi słowy, porównujesz cenę akcji z tym, ile gospodarka faktycznie produkuje w ciągu roku. Jeżeli wskaźnik wynosi 100% giełda jest warta mniej więcej tyle, ile cała gospodarka. To można uznać za normalny poziom. Dzisiaj jesteśmy przy 231%. Oznacza to, że amerykańska giełda jest warta ponad dwa razy więcej niż to, co Stany Zjednoczone produkują w ciągu roku. Żebyś miał punkt odniesienia. W szczycie bańki technologicznej w 2000 roku wskaźnik wynosił około 140%. Dzisiaj jesteśmy prawie 100 punktów procentowych wyżej niż wtedy, tuż przed tamtym giełdowym rozczarowaniem. Jesteśmy też około 75% powyżej poziomu, który można byłoby uznać za normalny. na podstawie historycznego trendu. Buffet opisał ten wskaźnik w artykule dla magazynu Fortune w 2001 roku jako cytując prawdopodobnie najlepszy pojedynczy wskaźnik pokazujący, gdzie w danym momencie znajdują się wyceny. I właśnie do tej wypowiedzi wzięła się jego popularna nazwa. Jest jednak ważny niuans, o którym większość filmów nie wspomina. Istnieje też skorygowana wersja tego wskaźnika, która uwzględnia aktywa rezerwy federalnej. W tej wersji wynik spada do 155%. Nadal jest drogo, ale nie wygląda to już jak tak apokaliptycznie jak 231. Prawda, prawdopodobnie leży gdzieś pomiędzy tymi dwoma odczytami. I teraz dochodzimy do niewygodnej części. Ten wskaźnik od ponad dekady krzyczy: "Uwaga, pożar". A giełdy od ponad dekady kompletnie się tym nie przejmują. Spójrz na liczby, bo są dość brutalne. Kto wyszedł z rynku w 2017 roku, przestraszony tym wskaźnikiem, przegapił naprawdę mocne lata. 21% wzrostu w 2017 roku, 31% w 2019, 28 w 2021, 26 w 2026 i 25% w 2024 roku. Pięć bardzo mocnych ruchów w górę. Kto posłuchał wskaźnika i został z gotówką, mógł patrzeć jak sąsiad, który nawet nie wiedział kim jest Buffet, podwaja wartość portfela, podczas gdy on sam czeka na krach, który wciąż nie nadchodzi. Dlaczego ten wskaźnik tak często się myli? Są trzy powody, które trzeba dobrze zrozumieć. Po pierwsze, amerykańskie firmy nie są już tylko amerykańskie. Apple, Microsoft, Nvidia, Alphabet i cała grupa Magnificent 7 zarabiają ogromną część pieniędzy poza Stanami Zjednoczonymi. Ich zyski pochodzą z całego świata, ale wskaźnik porównuje ich wycenę tylko z amerykańskim PKB. To trochę zniekształca obraz i sztucznie zawyża licznik. Po drugie, marże firm. Zyski przedsiębiorstw jako procent PKB wzrosły z historycznych 78% do około 12% obecnie. Dzisiejsze firmy są znacznie skuteczniejsze w zarabianiu pieniędzy niż firmy z lat 80. Jeżeli są trwałe, trwale bardziej rentowne, giełda może być droższa względem PKB, niekoniecznie oznaczając od razu bańkę. I po trzecie, i to jest najbardziej subtelne, stopy procentowe. Ten wskaźnik w ogóle ich nie uwzględnia. nie obchodzi go czy obligacje płacą 0% czy 5%. A to ogromny problem, bo gdy obligacje dają zero, inwestorzy tak naprawdę nie mają atrakcyjnej alternatywy dla akcji. Teraz kiedy obligacje płacą 45% akcje po raz pierwszy od dekady mają realną konkurencję. Dlatego dzisiejsze 231% jest dużo bardziej niebezpieczne niż 172% w 2021 roku, kiedy obligacje praktycznie nic nie dawały. Przejdźmy teraz do tego, co interesuje cię najbardziej. Co ten wskaźnik mówi o pieniądzach, które możesz zarobić od dziś. W krótkim terminie ten wskaźnik jest bardzo słaby. Nie powie ci, co stanie się jutro, za tydzień czy za miesiąc, ale jeśli chodzi o prognozowanie całej dekady jest naprawdę mocny. W badaniu akademickim Swinkelsa i Umlaufta z 2022 roku przeanalizowano 14 rynków rozwiniętych na przestrzeni wielu dekad. Wniosek był taki: wskaźnik tłumaczy 83% zmienności stóp zwrotu w horyzoncie 10 lat. Mówiąc prościej, ten wskaźnik nie powie ci co stanie się jutro, ale całkiem dobrze pokazuje dlaczego można się spodziewać w kolejnej dekadzie. A 83% skuteczności w takim horyzoncie to w finansach naprawdę dużo. I co pokazuje teraz? Według wyliczeń Guru Focus przy obecnym poziomie 231% S&P 500 może przynieść około -1% rocznie przez następne 8 lat. Powtórzę -1% rocznie przez 8 lat. To nie znaczy, że jutro musi przyjść krach o 50%. Bardziej chodzi o to, że jeśli kupujesz dzisiaj przy takich wycenach, najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że za 8 lat będziesz mieć mniej więcej tyle samo, ile masz teraz. A jakby tego było mało, drugi ważny sygnał z rynku mówi dokładnie to samo. Wskaźnik Schillera, czyli KP jest na poziomie 40. To okolice znane z bańki internetowej. Dwa różne wskaźniki, podobny horyzont predykcyjny i ten sam wniosek. Nie kupujemy z dyskontem, kupujemy bardzo drogo. A historycznie kupowanie bardzo drogo niemal zawsze oznaczało słabe stopy zwrotu przez kolejne lata. Co z tym zrobić? Najpierw powiedzmy czego nie robić. Nie próbuj idealnie wyczuć momentu wejścia i wyjścia z rynku. Widziałeś już co stało się z osobą, która weszła wyszła z rynku w 2017 roku. Trafić dwa razy, kiedy sprzedać i kiedy wrócić jest praktycznie niemożliwe. Statystyka jest tutaj bezlitosna. Kto za dużo kombinuje z timingiem, zwykle przegrywa. Ale są trzy konkretne rzeczy, które warto zrobić. Po pierwsze, dostosuj oczekiwania w swoim planie finansowym. Jeżeli w arkuszu kalkulacyjnym założyłeś, że S&P 500 będzie dawał ci 8% rocznie aż do emerytury, obniż tą liczbę. Przyjmij bardziej konserwatywny scenariusz. Jeżeli planujesz przyszłość na zbyt optymistycznych założeniach, możesz dojść do emerytury z dużo większą luką niż dziś zakładasz. Po drugie, dywersyfikuj geograficznie. Wskaźnik Buffeta mówi przede wszystkim o Wall Street. Europa, Wielka Brytania, Japonia, czynki wschodzące mają dziś znacznie rozsądniejsze wyceny. Trzymanie 100% portfela w S&P 500 oznacza obecnie pełną ekspozycję na najdroższy rynek świata. Według tego wskaźnika dywersyfikacja geograficzna nie jest dodatkiem. To element ochrony portfela. Po trzecie, nie przestawaj regularnie inwestować. Regularne wpłaty, czyli dolar cost averaging są jednym z najlepszych narzędzi, kiedy giełda jest na wysokich poziomach. Uśrednianie ceny przez płaską dekadę nadal może być lepsze niż siedzenie z boku i czekanie na krach, który może nigdy nie przyjść. Giełda może rosnąć dalej, ale może też w każdej chwili wejść w korektę. Ten wskaźnik nie mówi nam, kiedy to się stanie. Pokazuje raczej, że przy obecnych wycenach przyszłe stopy zwrotu mogą być dużo słabsze niż w ostatnich latach. Dlatego nie chodzi o panikę, tylko o rozsądne oczekiwania, dywersyfikacje i regularne inwestowanie. Na przykład u brokera polecanego przez społeczność Ranke. Zostawiam ci linki w opisie. I to wszystko na dziś. Dzięki za oglądanie. Jeżeli materiał był pomocny, zostaw łapkę w górę, zasubskrybuj kanał i daj znać w komentarzu, jak ty oceniasz dzisiejsze wyceny na giełdzie. Do zobaczenia w kolejnym materiale.

Przewijanie do góry