Zaskakująca decyzja! PRZEŁOMOWA USTAWA TRUMPA. Polacy rzucili się na kredyty hipoteczne [Stopy procentowe, ustawa Trumpa]

Obniżka stóp procentowych w Polsce

FXMAG 103 000 subskrybentów
9 763 327 04/07/2025

Zaskakująca decyzja RPP obniżająca stopy procentowe o 25 punktów bazowych w Polsce oraz przełomowa ustawa Donalda Trumpa w USA to główne tematy filmu. Omawiamy wpływ tych wydarzeń na gospodarkę, kredyty hipoteczne i rynki finansowe.

Rada Polityki Pieniężnej zaskoczyła ekonomistów obniżką stóp procentowych. Decyzja ta ma wpływ na raty kredytów, lokaty i obligacje. Film analizuje konsekwencje tych zmian dla kredytobiorców i oszczędzających.

Przełomowa ustawa Trumpa

Film omawia „wielką, piękną ustawę” Donalda Trumpa, jej wpływ na budżet USA, programy socjalne i bezpieczeństwo granic. Analizuje potencjalne skutki dla różnych grup społecznych i gospodarki.

Rozejm handlowy USA-Chiny

Stany Zjednoczone znoszą ograniczenia eksportowe dla Chin, co ma pozytywny wpływ na handel i produkcję. Film omawia szczegóły rozejmu i jego potencjalne korzyści dla obu stron.

Popyt na kredyty hipoteczne w Polsce

W Polsce rośnie zainteresowanie kredytami hipotecznymi. Film analizuje dane dotyczące liczby wniosków i wartości kredytów, omawiając przyczyny tego trendu.

  • Wpływ obniżki stóp procentowych na kredyty
  • Skutki ustawy Trumpa dla gospodarki USA
  • Szczegóły rozejmu handlowego USA-Chiny
  • Analiza popytu na kredyty hipoteczne
  • Wpływ upałów na gospodarkę
Zobacz pełną transkrypcję filmu

A jednak zaskoczenie. Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe w Polsce o 25 punktów bazowych, czyli do najniższego poziomu od marca 2022 roku. Taka decyzja to zaskoczenie dla ekonomistów, którzy spodziewali się wstrzymania działań w okresie wakacyjnym. Historyczny moment w USA. Wielka piękna ustawa Donalda Trumpa została przegłosowana. Kluczowy i budzący wiele kontrowersji projekt legislacyjny trafił do podpisu prezydenta dzisiaj, czyli w Dzień Niepodległości USA. Co ta ustawa oznacza dla gospodarki stanów? USA idą na dalsze ustępstwa w relacjach handlowych z Chinami. Popyt na kredyty hipoteczne wzrósł o 47%. Polacy rzucają się na mieszkania wykorzystując spadek cen nieruchomości. Stałych widzów proszę o łapkę w górę. Jeżeli nie chcesz, żeby omijały cię wartościowe materiały, to koniecznie dołącz do ponad 100 000 subskrybentów. Partnerem odcinka jest IForks Europe, oficjalny partner handlu online Lecha Poznań, który oferuje dostęp do kontraktów CFD. Jest już nowy odcinek podcastu Pospekulujmy. Link znajdziesz w opisie. Partnerem odcinka jest Walutomat, gdzie tanio i przyjemnie wymienisz złotówki na dewizy. Zaoszczydź 50% na prowizji na pierwszej wymianie, klikając w link w opisie. Zaczynamy rynkowy alert, czyli podsumowanie najważniejszych wydarzeń tygodnia ze świata finansów. Środa Rada Polityki Pieniężnej postanowiła dostosować politykę monetarną poprzez obniżkę stopy procentowej o 25 punktów bazowych. Zatem obecna stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego to 5%. Prezes NBP, profesor Adam Glapiński, dzień później skomentował postanowienia rady w ramach cyklicznej konferencji prasowej. Jednocześnie szef Polskiego Banku Centralnego omówił bieżącą sytuację ekonomiczną, a w tym przede wszystkim nowe projekcje makroekonomiczne. Co oznaczają cięcia w praktyce? Ta decyzja sprawia, że kredytobiorcy poczują kolejną ulgę, a oszczędzający frustrację z coraz niższego oprocentowania lokat i obligacji skarbowych. Najbardziej namacalnym skutkiem zmian stóp procentowych i tym co ludzie czują najszybciej jest to jak zmienia się wysokość ich raty kredytowej. Jeśli ktoś ma kredyt hipoteczny, zwłaszcza w złotówkach i oparty o zmienną stopę, to każde cięcie stóp oznacza niższą ratę. Dla wielu osób to realna ulga w domowym budżecie i mniej stresu przy sprawdzaniu stanu konta pod koniec miesiąca. Ale uwaga, to nie działa natychmiastowo. Większość kredytów opiera się na stawce Vibor w wersji trzymiesięcznej lub sześciomiesięcznej. Oznacza to, że realny spadek rad może można zobaczyć dopiero za kilka tygodni lub miesięcy, w zależności od tego, kiedy przypada okres aktualizacji harmonogramu spłaty kredytu. Obniżka o 25 punktów bazowych oznacza, że przy kredycie na 500 000 zł na 30 lat rata może spaść nawet o około 84 zł miesięcznie przy założeniu, że średnio oprocentowanie wynosiło 7% przed obniżką. W skali roku to nawet 1000 zł w kieszeni. Jeśli cięć będzie więcej, a tego wykluczyć nie można, mówimy o naprawdę konkretnej kwocie. Warto również zaznaczyć, że akcja kredytowa może znacząco przyspieszyć. Według danych biura informacji kredytowej o 47% wzrosła w czerwcu wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w porównaniu do tego samego okresu rok wcześniej. Choć kredytobiorcy mają powód do uśmiechu, to dla osób trzymających pieniądze na lokatach czy kontach oszczędnościowych sytuacja wygląda znacznie mniej kolorowo. Banki już wcześniej nie rozpieszczały klientów oferując oprocentowanie nieznacznie przekraczające wysokość inflacji, a teraz może ono spaść jeszcze niżej. W praktyce oznacza to jedno. Realna stopa zwrotu znów może stać się ujemna. Mówiąc prościej, inflacja będzie zjadać odsetki szybciej niż bank zdąży je naliczyć. Oszczędzenie w takim środowisku wymaga większej aktywności. Zamiast biernie akceptować fakt, że bank przechowuje kapitał za bezcen, warto pomyśleć o alternatywach. Dobrym pomysłem mogą okazać się obligacje skarbowe indeksowane inflacją oraz produkty emerytalne, takie jak konta IKE czy XZ. Oczywiście każde z tych rozwiązań ma swoje ryzyka i ograniczenia, ale jedno jest pewne. W świecie niższych stóp procentowych trzymanie oszczędności na koncie przestaje być strategią, a staje się stratą. Warto również zaznaczyć, że cięcia stóp procentowych przełożą się również na ofertę obligacji skarbowych. Dlatego jeśli planujesz zakup obligacji to może jest to dobry czas na trochę agresywniejsze i większe zakupy. Choć dla kredytobiorców obniżki są dobrą wiadomością. Wielu ekonomistów poczuło się zaskoczonych. Jeszcze niedawno większość prognoz wskazywała, że RPP nie ruszy stóp w najbliższym czasie. Inflacja była co prawda niższa niż w 2022, ale nadal zbyt wysoka, by uznać ją za opanowaną. A jednak Rada postanowiła wykonać kolejny krok. Jakie mogą być ku temu powody? Jakie są dalsze plany RPP? Czy będzie taniej? Czy może to już koniec ruchów w dół? Przyszłość stóp procentowych wciąż stoi pod znakiem inflacyjnych znaków zapytania, ale podczas swojego przemówienia prezes Glapiński nakreślił kilka możliwych scenariuszy. Jeśli inflacja utrwali się na poziomie 2,5% i prognozy Narodowego Banku Polskiego będą zakładały jej utrzymanie blisko tej wysokości, to główna stopa procentowa może docelowo spaść. nawet do poziomu 3% oceniał prezes NBP. Jesteśmy otwarci na to, aby obniżać stop. Jeśli inflacja zejdzie do poziomu 2,5% i będzie nasze nbpowskie przewidywanie, że w następnych kwartałach, a nawet roku niewiele się będzie od tego odchylać w górę, w dół, no to zejdziemy śmiało do bardzo niskiego poziomu stóp procentowych, żeby sprzyjać rozwojowi gospodarczemu. Zapowiedział Glapiński podczas konferencji prasowej. Zaznaczył, że w takim scenariuszu główna stopa referencyjna może się znaleźć mniej więcej na poziomie samej inflacji. Stopy mogą spaść na przykład do poziomu 3%. Nie ma żadnych przeciwwskazań, jeśli inflacja trwale będzie na poziomie 2,5% plus minus. Podkreślił. Choć prezes NBPS zastrzegł, że ostatnie cięcie nie oznacza początku całego cyklu obniżek, to jednocześnie nie wykluczył kolejnych ruchów w dół. jeśli dane makroekonomiczne będą sprzyjające. Przypomniał, że w jego ocenie sytuacja gospodarcza może pozwolić na kontynuację łagodzenia polityki pieniężnej. Stopy procentowe będą prawdopodobnie maleć dalej, jeśli nie będzie wyskoku inflacji. Ja w tej chwili nie widzę takich powodów, ale nigdy nic nie wiadomo. Dodał prezes. Tym samym zarysował pewną przestrzeń do dalszych cięć, choć z dużym marginesem ostrożności. Jak zwykle w przypadku wypowiedzi prezesa NBP zamiast jednoznacznych deklaracji dostaliśmy wachlarz możliwych ścieżek uzależnionych od danych i prognoz, co nas dziwić absolutnie nie powinno. A to oznacza, że temat stóp procentowych w Polsce daleki jest od zamknięcia. USA właśnie przegłosowały ustawę, która zmieni wszystko. Wielka piękna ustawa Donalda Trumpa, jak sam ją nazwał, przeszła przez izbę reprezentantów stosunkiem głosów 218 do 214. Teraz trafi na biurko prezydenta i ma zostać podpisana jeszcze dzisiaj, czyli w dzień niepodległości. Symbolicznie, oj, bardzo, ale jeszcze bardziej wymowne jest to, co ta ustawa oznacza dla przeciętnego Amerykanina i nie tylko, bo to nie jest zwykła ustawa budżetowa, to pakiet zmian, który mówiąc zupełnie wprost, wywraca dotychczasowy system do góry nogami. Trump nie ukrywa, że chodzi o jego wizję Ameryki. Mniej państwa, mniej pomocy dla biednych, więcej pieniędzy dla bogatych i mocniej zaciśnięte granice. Tyle że wszystko to ma swoją cenę i zapłacą ją nie tylko ci, którzy głosowali przeciw. Ustawa obejmuje między innymi ogromne cięcia w Medicare i Medicid, likwidację ulg na czystą energię, przedłużenie cięć podatkowych z 2017, czyli w praktyce ulgi dla firm i bogatych, wzrost wydatków na bezpieczeństwo granic oraz co kluczowe podniesienie limitu zadłużenia USA o 5 bilionów dolarów. Weźmy na tapetę konkretne liczby, bo to one najlepiej pokazują z czym mamy do czynienia. Według wyliczeń Uniwersytetu Yale po wejściu ustawy w życie najbiedniejsze 20% Amerykanów straci średnio 700 $arów rocznie. W tym samym czasie najbogatsze 20% zyska około 5700 $arów. Różnica robi wrażenie, prawda? Trudno o lepszy przykład na to, że przekładanie z kieszeni biednych do kieszeni bogatych stało się nie tylko akceptowalne. Ono po prostu zostało wpisane w prawo w izbie. Walka trwała do ostatniej chwili. Hakem Jeffris, lider demokratów, próbował zablokować głosowanie przemawiając przez 8 godzin i 44 minuty. Rekordowo długo, ale nie pomogło. Wszyscy demokraci byli przeciw. Dwóch republikanów również. Reszta partii Trumpa pokornie zagłosowała na tak, bo to był jego projekt i żaden z nich nie chciał ryzykować politycznej zemsty Trumpa. No dobrze, ale co to oznacza dla budżetu USA? No to spójrzmy na wykres. Daily increase in National Death pokazuje jak szybko rośnie amerykański dług publiczny. Dzienne przyrosty długu gwałtownie wzrosły podczas wielkiej recesji pandemii COVID-19. Wielka piękna ustawa prezydenta Donalda Trumpa najprawdopodobniej będzie kontynuować ten trend dalej, powiększając deficyt. Drugi wykres, jeszcze mocniejszy przekaz. USA mają obecnie dług wynoszący 122% PKB, czyli kraj zadłużony bardziej niż wartość tego, co wytwarza przez cały rok i to jeszcze przed wejściem w życie nowej ustawy. To tak z dużym uproszczeniem. Ekonomiści już dziś ostrzegają, że zbliżamy się do poziomów, które kiedyś pogrążyły Grecję. Trump tym się jednak nie przejmuje. Na platformie True Social ogłosił triumf. Nasza partia jest zjednoczoną, a kraj gorący. Gratulacje Ameryko. Uroczyste podpisanie odbędzie się dzisiaj. A przecież nic tak nie smakuje jak nowy dług publiczny z fajerwerkami w tle. Demokraci wściekli. Bernie Sanders pisze wprost: "5 000 Amerykanów będzie umierać każdego roku, by najbogatszy 1% społeczeństwa mógł otrzymać ulgę podatkową wartą bilion dolarów. Ta ustawa to wyrok śmierci. Trudno mu się dziwić, bo z każdym nowym rozdziałem tej ustawy widać jedno. Najwięcej stracą ci, którzy już dziś nie mają za wiele. Ale ustawa przeszła i co dalej? Szpitale na prowincji mogą zostać zamknięte. 12 milionów Amerykanów może stracić dostęp do ubezpieczenia. Rachunki za leki wzrosną klimat. Po cofnięciu ult na czystą energię i powrocie do ropy i gazu USA stają okrakiem do problemów XX wieku. Najgorzej będzie w Stanach, które do tej pory bazowały na współfinansowaniu programów społecznych z budżetem federalnym, bo teraz muszą zapłacić więcej, a pieniędzy nie ma. Gubernatorzy w mniej zamożnych Stanach już dziś alarmują, że będą musieli ciąć własne programy: edukację, infrastrukturę, lokalne szpitale, bo Trump zrobił miejsce w budżecie dla murów i wojska. Z drugiej strony mamy jeden duży sektor, który na tym skorzysta. Bezpieczeństwo granic. Na pewno będzie więcej deportacji i więcej ośrodków zatrzymań. Trump zrobił z tego swój polityczny konik, a teraz go finansuje na w zasadzie niespotykaną dotąd skalę. To wszystko odbywa się w atmosferze triumfu, ale jeśli spojrzeć głębiej, przypomina to raczej hazard niż planowanie. Trump zagrał w A bank, spakował wszystko, co chciał przeforsować w jednej ustawie. Nie ma planu B. Jeśli się posypie, to nie będzie już co ratować, ale jeśli przejdzie, zostaje spuścizna, którą trudno będzie cofnąć. I na koniec co zrobi z tym wszystkim przyszły kongres? Niewiele. Po przedługu na poziomie 130% PKB i rocznych deficytach przekraczających bilion dolarów, mało kto będzie miał przestrzeń fiskalną na cokolwiek. To też było celem Trumpa, stworzyć rzeczywistość, w której cofnięcie jego reform byłoby politycznie i finansowo niemożliwe. Nawet jeśli Ameryka za kilka lat się obudzi i powie: "Co my zrobiliśmy, może być już niestety za późno. Jedna ustawa, jeden podpis i kraj zmieniony na lata". Może i wielka, ale czy piękna? Trudno powiedzieć. Na pewno bardzo droga i jeszcze bardziej dzieląca społeczeństwo, bo teraz to już nie tylko debata o podatkach, to wojna o to, czym ma być Ameryka i dla kogo. Stany Zjednoczone znoszą kolejne ograniczenia dla Chin w związku z rozejmem handlowym rząd USA przychylił się do usunięcia ograniczeń eksportowych dotyczących oprogramowania do projektowania chipów. To nie jedyne nowe postulaty w sprawie rozejmu handlowego. Według agencji Reuters cofnięcie restrykcji związane jest ze wcześniejszymi ustaleniami w sprawie poczynienia postępu odnośnie handlu metalami ziem rzadkich. To jednak nie wszystkie nowości w sprawie rozejmu. Reuters poinformował, że 2 lipca amerykańskie tankowce ponownie wyruszyły w drogę do Chin, przesyłając 240 000 baryłek etanu dziennie. Oznacza to cofnięcie restrykcji z maja, kiedy to USA wstrzymało licencję na dostęp do cennego paliwa dla Chin. Nowe postulaty w sprawie rozjmu handlowego są korzystne dla każdej ze stron. Przywrócenie dostępu do oprogramowania EDA i Etanu wspomoże produkcję półprzewodników, które są nieocenione w przemyśle automotive oraz elektronicznym. Ponadto Chiny będą mogły ponownie prowadzić niezakłóconą produkcję w przemyśle petrochemicznym. Synopsys pracuje nad przywróceniem dostępu do ostatnio ograniczonych produktów w Chinach. Poinformował kalifornijski producent oprogramowania. Dla USA porozumienie z Chinami oznacza z kolei zmniejszenie napięcia handlowego i stabilizację łańcucha dostaw. Ponadto dostęp do minerałów ziemadkich wykorzystywanych do produkcji między innymi baterii wspomoże rozwój przemysłu elektronicznego i motoryzacyjnego w Stanach Zjednoczonych. Jesteśmy w trakcie przywracania dostępu do naszego oprogramowania i technologii klientom, których to dotyczy zgodnie z amerykańskimi przepisami eksportowymi. Powiedział rzecznik Cadence. Zdaniem ekspertów z Investing.com rozjem handlowy może sprzyjać przełamaniu impasu dotyczącego wymiany technologii i surowców, co otwiera drogę do dalszej współpracy między Chinami i USA. Rodzej handlowy pozwala amerykańskim firmom odzyskać dostęp do największego zagranicznego rynku. Benefity z nowej sytuacji gospodarczej czerpać będą również chińscy producenci tacy jak Smig, Huawei, Young Memori Technologies, które którzy tworzą nowoczesne chipy z wykorzystaniem amerykańskiego oprogramowania. Największe korzyści może jednak odnieść amerykański Enterprise Products Partners, który zajmuje się usługami energetycznymi, przesyłem i magazynowaniem ropy naftowej, gazu ziemnego i innych produktów petrochemicznych. Koncern stracił bowiem setki milionów dolarów na ograniczeniu eksportu paliw do Chin. Co więcej, wznowienie handlu umacnia USA na pozycji głównego dostawcy LNG i produktów chemicznych do Azji. Zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi w czerwcu w naszym kraju było ogromne. Popyt wzrósł o 47% w porównaniu do roku ubiegłego. Wynika z danych biura informacji kredytowej. Zaciągnięcie kredytu hipotecznego w wielu przypadkach jest jedną możliwością na kupno nieruchomości. Liczba złożonych wniosków kredytowych w czerwcu może świadczyć o tym, że Polacy coraz częściej decydują się właśnie na taki krok. W poprzednim miesiącu o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 37 000 osób, czyli więcej o ponad 36% niż w analogicznym okresie w 2024, gdy tego gdy o tego typu pożyczkę starało się 27 000 osób. Co ciekawe, liczba wniosków kredytowych złożonych w czerwcu jest niższa o 3% niż w maju, gdy zrobiło to ponad 38 000 osób. W czerwcu zwiększyła się nie tylko liczba złożonych wniosków. ten miesiąc był rekordowy, jeśli chodzi o wysokość zaciąganych zobowiązań finansowych. Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła 477 000 i była wyższa o 7% niż w czerwcu ubiegłego roku, a także większa, wyższa o 2% niż w maju tego roku. To najwyższy wynik w historii badań przeprowadzonych przez Biuro informacji kredytowej. Zwiększone zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi nie jest przypadkowe. Wpływ może nie mieć jedynie większa chęć zakupu mieszkania, ale także większa zdolność kredytowa, którą mają Polacy. To dla wielu osób stało się impulsem do działania, ponieważ dzięki obniżce ich zdolność kredytowa się zwiększyła. W wielu przypadkach to było czynnikiem, przez który osoba zainteresowana kupnem mieszkania nie mogła tego zrobić, ponieważ nie otrzymałaby kredytu. Dzięki decyzji RPP jest szansa, że odsetek odrzuconych wniosków będzie mniejszy, bo może przełożyć się także na większe zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi w kolejnych miesiącach. RP na początku lipca po raz kolejny ucięła stopy procentowe. Polacy, którzy poszukują własnego mieszkania mają w czym wybierać. Nieruchomości dostępne są zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, zwłaszcza na drugim z nich w ostatnim czasie ceny mogą zachęcać do podjęcia decyzji, bo w wielu miejscach, wielu miastach są one znacznie niższe niż jeszcze kilka miesięcy temu. W Warszawie w ciągu pół roku cena metra kwadratowego lokalu mieszkalnego spadła o 2%, a w Krakowie o 3. Tak wynika z danych portalu rynekpierwotny.pl. Jak upały wpływają na gospodarkę? Spadek PKB o nawet 1 punkt procentowy. Tyle według wyliczeń ekspertów Alliant Trade mają kosztować Chiny, Hiszpanie, Włochy czy Grecję upały. Natomiast w przypadku Stanów Zjednoczonych czy chociażby Rumunii mowa o 6 punktu procentowego. Susze, pożary, fale wysokich temperatur zmniejszające produktywność. To wszystko niesie ze sobą ekonomiczne konsekwencje. Tak zwany stres cieplny ma zmniejszać całkowity potencjał czasu pracy na całym świecie. o 2,2%. Eksperci Alliance Trade podkreślają, że straty makroekonomiczne netto są ogólnie ujemne, ale prawdopodobnie nie będą zbytnio dojmujące w przypadku dużych rozwiniętych gospodarek, ponieważ są one w stanie dobrze radzić sobie z negatywnymi wstrząsami produkcyjnymi, na przykład rekompensując utraconą produkcję w okresie upałów zwiększoną produkcją zamówień w jakimś dowolnym innym miesiącu. Powołując się na Kopernikuus Climate Change Service, eksperci przekazali, że rok 2024 był najcieplejszym rokiem w historii, a tegoroczny maj drugim najcieplejszym majem na świecie. To tyle w tym rynkowym alercie. Jeżeli przypadł ci do gustu, to koniecznie zostaw łapkę w górę. [Muzyka]

Przewijanie do góry