Źle Dywersyfikujesz Inwestycje – Pokażę Ci, Jak To Naprawić [Dywersyfikacja portfela inwestycyjnego]

Najczęstsze błędy w dywersyfikacji

Chcesz skutecznie chronić swój kapitał i budować portfel odporny na kryzysy? Dowiedz się, jak uniknąć pułapek dywersyfikacji i zminimalizować ryzyko inwestycyjne.

Wielu inwestorów błędnie interpretuje dywersyfikację, skupiając się na ilości aktywów, a nie na ich zróżnicowaniu. Ten film obala popularne mity i pokazuje, jak naprawdę powinna wyglądać efektywna dywersyfikacja.

  • Dywersyfikacja geograficzna: Dlaczego inwestowanie tylko na jednym rynku jest ryzykowne?
  • Dywersyfikacja sektorowa: Jak dobierać branże, aby zmniejszyć wpływ recesji?
  • Dywersyfikacja instrumentów: Czym różni się dywersyfikacja od nadmiernego rozdrobnienia portfela?

Praktyczne wskazówki i strategie

Film oferuje praktyczne porady dotyczące dywersyfikacji, uwzględniając różne klasy aktywów, takie jak akcje, obligacje i surowce. Dowiesz się, jak budować portfel, który pozwoli Ci spać spokojnie, nawet w czasie bessy. Kluczowe jest również odpowiednie zarządzanie ryzykiem na giełdzie.

Dodatkowe korzyści

Poznaj strategie minimalizowania ryzyka rynkowego i indywidualnego dla poszczególnych spółek. Odkryj, jak dobierać odpowiednią ilość aktywów, aby uniknąć przedywersyfikowania i osiągnąć optymalny poziom bezpieczeństwa. Warto również rozważyć racjonalne budowanie majątku jako podstawę swojej strategii inwestycyjnej.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Masz dość tego, że raptem tracisz masę kasy na giełdzie? Dywersyfikacja z pozoru brzmi jak coś nudnego, ale potem przychodzi na przykład jakiś krach, a ty raptem orientujesz się, że ten twój super portfel to w praktyce jest 13 spółek, które zmieniają się dokładnie tak samo, no to wtedy wynik będzie bolał. Ale przesadna dywersyfikacja to też jest problem i potrafi równie mocno zaboleć. I w tym materiale chcę wam powiedzieć o co tak naprawdę chodzi w dywersyfikowaniu się i na co musicie uważać, żeby potem nie bać się aż tak bardzo bessy czy nie bać się aż tak bardzo krachów. Prawdziwa i dobra dywersyfikacja to nie jest po prostu dużo spółek w portfelu, a czasem mniej w tym wypadku naprawdę znaczy więcej. Jeśli chcecie mieć portfel odporny na kryzysy i zbudowany z głową, to ten materiał jest dokładnie dla was. Zaczynajmy. Partnerem odcinka jest XTB, polski dom maklerski, gdzie możesz inwestować całkowicie bez prowizji do nawet 100 000 EUR obrotu miesięcznie. Dzięki XTB możesz również odebrać całkowicie bezpłatnie pełny kurs dla początkujących o inwestowaniu. A więcej o tym na końcu odcinka. Dołącz do prawie 2100 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję za wszystkie wasze 67 000 subskrypcji na tym kanale. Pomóżcie mu dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Dywersyfikacja to po prostu sposób na to, żeby zmniejszać sobie inwestycyjne ryzyko. Zamiast stawiać wszystko na jedną firmę, branżę czy na jeden kraj, rozkładacie swoje pieniądze na różne pomysły. No jeśli jeden z waszych pomysłów się nie sprawdzi, to inne mogą go zrównoważyć. To trochę jak z pogodą. Jak macie ciuchy tylko na lato, no to każda zima będzie katastrofą, ale jeśli macie ciuchy na każdą porę roku, to pewnie czasem niektórych nigdy nie użyjecie, ale jesteście przygotowani na wszystko. Dywersyfikacja ma właśnie chronić was przed niespodziankami, które mogą wydarzyć się na rynku, tak jak raptem może zacząć wszędzie padać. Dywersyfikacja może przejawiać się w takim wypadku na kilku poziomach w inwestowaniu. Można dywersyfikować się pod kątem klas aktywów, jakie posiadacie. To znaczy, że na przykład nie ładujecie wszystkich oszczędności w akcje, albo tylko obligacje, albo tylko surowce, albo tylko nieruchomości, ale rozkładacie sobie pieniądze na różne takie klasy. No i najpopularniejszym sposobem na dywersyfikowanie portfela jest po prostu dołożenie do akcji trochę obligacji. No taki przykład podręcznikowego portfela słynne 6040, gdzie 60% to akcje, a 40% to obligacje. Brzmi to niby prosto, bo wynika z tego, że dwuletnia korelacja między zachowaniem cen akcji i cen obligacji w ciągu ostatnich 20 lat oscyluje gdzieś w okolicach między 0 a 70%. No w praktyce sprawiałoby to, że bardzo często kiedy akcje tracą na wartości, to obligacje zyskują na wartości i odwrotnie, ale bardzo często nie znaczy zawsze, o czym chociażby bardzo boleśnie przekonali się inwestorzy w 2022 roku. Tylko, że w takich okresach jak kryzys finansowy w 2008 roku czy pęknięcie banki internetowej z 2001 roku, to obligacje faktycznie zaliczały dodatnie stopy zwrotu i pozwalały złapać taki oddech spokoju dla wielu, wielu inwestorów. Ale innym rodzajem dywersyfikacji może być na przykład dodanie do portfela nieco surowców. No właściwie to tutaj najpopularniejsze będzie złoto i o tym, że akurat ono pomaga trochę w dywersyfikacji, nagrywaliśmy osobny materiał o tutaj y bo złoto reaguje pozytywnie na wiele czynników makroekonomicznych i geopolitycznych, które potencjalnie dla akcji potrafią być zabójcze. Ale teraz uwaga, wbijcie to sobie na start, na tym początku do głowy. Dywersyfikacja nigdy nie będzie służyła poprawie wyników portfela. Dywersyfikacja służy ochronie kapitału. Dywersyfikacja co do zasady w długim terminie pogarsza waszą stopę zwrotu w zamian dając mniejszą zmienność dla portfela. Gdy jedna ze szkół mówi, żeby nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka, to ta słynna dywersyfikacja, to jednak inne szkoły mówią o tym, żeby wkładać, ale bardzo dokładnie obserwować koszyk. Większość inwestorów, tylko takich standardowych, codziennych inwestorów, nie ma na tyle silnej inwestycyjnej psychiki i nie jest na tyle świadoma inwestycyjnie, żeby móc sobie olać dywersyfikowanie i zamiast tego bardzo dokładnie obserwować koszyk. To jest podejście, które da lepszą stopę zwrotu, jeśli wiemy co robimy, ale większość osób nie wie co robi. Dywersyfikacja ma więc za zadanie zabezpieczać oszczędności przed dużymi obsunięciami kapitału. Co jest zwłaszcza istotne, jeśli na przykład jesteście bliżej swojej emerytury i nie możecie aż tak bardzo ryzykować. Im starsza osoba, tym większa zaleta będzie płynąć dla psychiki inwestora właśnie z takiej dywersyfikacji. Dlatego nie istnieje też jeden portfel inwestycyjny, jedna forma dywersyfikacji dobra i adekwatna dla każdego. Tylko, że sama w sobie dywersyfikacja nie może być też mylona z czymś, co ja nazywam dywersyfikcją. Portfel odpowiednio zdywersyfikowany musi uwzględniać coś więcej niż po prostu więcej niż jeden instrument. Portfel w 100% będący oparty o polskie akcje nie jest zdywersyfikowany. Portfel w 100% oparty na różne akcje spółek przemysłowych, uzupełniony trochę surowcami, też nie jest zdywersyfikowany. Inwestując, musicie dywersyfikować się na kilka sposobów i w kilku płaszczyznach. No oczywiście zakładając, że chcecie się dywersyfikować, ale gwarantuję wam, że większość z was powinna chcieć. Musicie się dywersyfikować geograficznie, bo kupując akcje, które operują w różnych krajach i na różnych rynkach, a nawet są notowane na różnych giełdach, będzie bezpieczniejsi, musicie dywersyfikować się sektorowo, kupując akcje z różnych branż. Jedne technologiczne, drugie przemysłowe, jedne cykliczne, drugie defensywne. Też jesteście bardziej bezpieczni i dywersyfikując się na płaszczyźnie konkretnych podmiotów, bo nawet w cudownej branży jakaś spółka może spaść przysłowiowo z rowerka i po prostu się wywalić. Dywersyfikacja geograficzna, ta pierwsza jest szczególnie niestety olewana i to jest akurat największy błąd dywersyfikacyjno-inwestycyjny też polskiego inwestora. A o tym, że warto uczy nie tylko historia polskiego WIGu 20 przez lata, no ale też przykładu z Japonii z lat 90. Jeden rynek ma większą szansę stać się bańką spekulacyjną, która pęknie i pogrzebie wasze plany inwestycyjne na wiele lat. Globalny rynek ma na to zdecydowanie mniejsze szanse. No widzimy to nawet teraz po tym, jak różnie potrafią zachowywać się poszczególne rynki akcji. W latach 2023 i 2024 Stany Zjednoczone rosły jak na drożdżach, a takie Chiny się kisiły. A tymczasem już ostatni kwartał, początek 2025 roku, to z kolei czas, kiedy rynki wschodzące jak Polska czy Chiny bardzo mocno pobiły wynikiem Stany Zjednoczone. Także no jeśli ktoś był obecny i tu i tu przez cały czas to jakoś to sobie wypoziomował. Wracając do przykładu z Japonią z lat 90. Kiedy ten rynek spadał przez kilkanaście lat, no to takie Stany Zjednoczone elegancko sobie rosły i właśnie dlatego dywersyfikacja geograficzna jest jednym z dla mnie najważniejszych rodzajów dywersyfikacji w ogóle, bo drastycznie zmniejsza szansę na to, że utkniecie na jednym zapomnianym na lata albo nawet na dekady przez Boga rynku, który akurat się wywalił i akurat będzie długo, długo lizać rany. Dywersyfikacja sektorowa z kolei ma nieco inne zadanie. Ma was chronić przed ekspozycją na różne rodzaje ryzyka. Na przykład różne branże są w różnym stopniu narażone na ryzyko recesji. Producenci smartfonów albo samochodów zdecydowanie mocniej odczuwają jakąś dekoniunkturę w gospodarce niż na przykład sektor ochrony zdrowia albo producenci żywności. smartfony i samochody to jednak są w dużym stopniu zakupy uznaniowe. Konsumenci wymieniają je częściej i na droższe modele, kiedy akurat jest w gospodarce i dla ich portfeli dobrze, ale rezygnują z wymiany, kiedy panuje bezrobocie i bieda. Tylko, że wtedy takie podstawowe produkty spożywcze trzeba kupować tak czy inaczej, a za ochronę zdrowia płaci ubezpieczyciel, a nie konsument. Więc wpływ recesji na przykład na te sektory jest wtedy ograniczony. No ktoś może pomyśleć, że świetnym wyborem jest mieć w takim układzie w portfelu tylko spółki defensywne. No przecież one zawsze będą sobie jakoś tam radzić. No ale nie do końca. No bo w okresach bumu gospodarczego konsumenci nie będą kupować więcej makaronu, nie będą chodzić częściej do lekarza, ale już na przykład kupią jeszcze jeden samochód na lepszej marży. Kupią jeszcze nowy smartfon, który co do zasady ma większą marżę. Dlatego w czasie hossy spółki defensywne zawsze będą ciągnęły wasz portfel w dół. No i tu zawsze stoimy przed dylematem coś za coś. No ale właśnie o to chodzi w całej dywersyfikacji. Coś za coś. Rezygnujecie z najlepszych stóp zwrotu, bo nie wkładacie jajek do jednego koszyka, ale macie mniejszą zmienność. No więc odpowiedzmy sobie teraz jeszcze na pytanie, jak dywersyfikacja w ogóle wpływa na wasz portfel. Ryzyko jakie dotyka wasz portfel akcji w ogóle można podzielić na dwie kategorie. Pierwsza to ryzyko rynkowe, takie zagregowane i to jest ryzyko, które dotyczy całego rynku akcji, który może ucierpieć na przykład w wyniku jakichś wydarzeń ogólnokrajowych, ogólnorynkowych, ogólnoświatowych, ale jest też ryzyko indywidualne dla poszczególnych spółek i to jest ryzyko, które jest niezależne dla każdego biznesu. wynika z jego pozycji, charakterystyki, modelu biznesowego, regulacji, branży, wszystkich innych czynników, które nie mają nic wspólnego z ogólną kondycją na szerokim rynku akcji. No na przykład dla takiej spółki jak Google ryzykiem indywidualnym, specyficznym jest na przykład wyrok sądu, który może uznać spółkę za monopolistę i każe jej sprzedać część swojego biznesu. No Google być może na tym ucierpi, ale reszta całego rynku niespecjalnie. Konkurenci Google być może nawet na tym zyskają. Dla takiej spółki jak Tesla ryzykiem specyficznym, indywidualnym może być na przykład wola polityczna do tego, żeby wdrażać szerzej jazdę autonomiczną. No im wolniej będzie przebiegał ten proces, im więcej pozwoleń będzie wymagał, tym gorzej dla spółki. Ryzykiem specyficznym dla Nvidia i innych spółek pspółprzewodnikowych są na przykład rozmiary nakładów inwestycyjnych bigtechów takich jak Amazon, Meta, Google i tak dalej. Jeśli największe korporacje uznają, że pora przystoppować z takimi inwestycjami, no to Nvidia może to zaboleć, ale znowu no nie będzie to miało wpływu na producentów leków GLP1 czy chociażby na KGHM. I tego typu przykładów można sobie wymieniać w nieskończoność. No i prowadzą nas one do jednego, jednego, ale jakże ważnego wniosku. Ilość spółek, jakie macie w portfelu w ogóle nie definiuje stopnia zdywersyfikowania tego portfela. Możecie mieć w portfelu takie spółki jak Nvidia, AMD, Broadcom i Qualcom. Cztery, ale realnie to nie jest żadna dywersyfikacja, bo wiele ryzyk tych spółek jest zbieżnych ze sobą. funkcjonują w podobnej branży, podlegają podobnym cyklom. Co do zasady zachowywać się będą na rynku bardzo podobnie. Zdecydowanie bardziej i lepiej będziecie zdywersyfikowani, jak na przykład będziecie mieć w portfelu tylko Nvidię i nie wiem, Budimex. No niby macie tylko dwie spółki, ale macie ekspozycje na różne giełdy, na różne branże, na różne waluty, na różne kraje. Zdecydowanie lepiej niż w tym pierwszym przypadku, kiedy to macie na przykład cztery spółki. Czujecie różnicę, prawda? Dywersyfikacja to nie może być dywersyfikcja. Nie da się oczywiście wyeliminować całkowicie ryzyka rynkowego, tego ogólnego. Jeśli przyjdzie czas na to, że szeroki rynek akcji zostanie ukarany z jakiegoś tam powodu, no to mniej lub bardziej i tak oberwiecie. Posiadanie wielu spółek was tutaj nie uratuje. Co najwyżej mogą pomóc inne klasy aktywów. Posiadanie wielu spółek będzie was chronić przed ryzykiem indywidualnym danej spółki, a nie przed tym ryzykiem ogólnorynkowym. Ryzyko indywidualne, co też jest istotne, nie spada liniowo w stosunku do ilości spółek, jakie macie w portfelu. Jeśli macie w portfelu jedną spółkę, no to oczywiście jest ogromne ryzyko specyficzne, bo gdy coś się stanie z tą spółką, no to cały wasz portfel obrywa i leci w dół. Jeśli macie dwie spółki, to już ryzyko specyficzne drastycznie spada. W pewnym momencie ilość spółek, jakie macie w portfelu, przestaje odgrywać większą rolę. Jeśli macie 20 podmiotów w portfelu, to ryzyko nie spadnie znacząco, gdy dodacie do portfela kolejnych 20 spółek. Zdaje się, że mam pomysł. Nie, zgodnie z współczesną teorią portfelową optymalną dywersyfikację można osiągnąć już po dodaniu właśnie około 20 różnych akcji do portfela. W książce Modern Portfolio Theory and Investment Analysis autorzy tacy jak Edwin Elton i Martin Gruber wykazali, że średnie odchylenie standardowe, czyli taka zmienność portfela złożonego z jednej akcji wynosiło 49,2%. Natomiast w dobrze zrównoważonym portfelu z większą liczbą spółek można było je obniżyć maksymalnie do 19,2% i to było już te tak zwane ryzyko rynkowe, którego po prostu nie dało się całkowicie wyeliminować. Ale już przy 20 akcjach w portfelu ta odchylenie standardowe spadało poniżej 22%, więc dodanie nawet kolejnych 980 akcji zmniejszało je tylko dodatkowe 2,5%. No dla porównania pierwsze 20 akcji obniżało je o 27,5%. Wielu inwestorów błędnie zakłada, że każde dodanie nowej spółki proporcjonalnie zmniejsza ich ryzyko. Ale w rzeczywistości po osiągnięciu pewnego poziomu dywersyfikacji dalsze rozdrabnianie portfela nie przynosi realnych korzyści, a może prowadzić i najczęściej prowadzi do tak zwanego przedywersyfikowania. Im mocniej się dywersyfikujecie, tym większa szansa, że nie będziecie po prostu wiedzieć, co robicie. Yyy, występuje tu trochę sprzężenie zwrotne. Boicie się mieć dużych pozycji w spółkach, których nie ogarniacie, a im więcej macie pozycji, tym bardziej ich nie ogarniacie i tym mniejszy realny efekt będą one dawać dla waszego całego portfela. No to wynika z prostego faktu, że ciężko jest śledzić losy i wyniki 50 spółek niż losy i wyniki 10 spółek. I takie przedywersyfikowanie to chyba jest jeden z największych problemów yyy inwestycyjnych, którym z którym ja się spotykałem oglądając różne portfele i który realnie potrafi uderzyć w wasze wyniki tak mocno jak w ogóle kompletny brak dywersyfikacji. Warren Buffett powiedział kiedyś, że szeroka dywersyfikacja jest potrzebna tylko wtedy, gdy inwestorzy nie wiedzą co robią. No i sporo w tym prawdy. Pomyśl o tym w ten sposób. Co do zasady trudno jest znaleźć spółkę, która pobije rynek, która da zarobić na przykład 100, 200, 300% 100%. Jeśli ci się udało, to już jest sukces, ale jeśli w całym twoim portfelu ona stanowiła na przykład 2% udziału, bo łącznie zainwestowałeś w 50 podmiotów, to w sumie ten sukces nic nie znaczy. Wybitnie się nie wzbogaciłeś. Fajnie będzie wyglądało na screenie, spoko, pokażesz rodzinie, ale cały twój portfel zarobił szalone 2%. sam ograniczyłeś sobie potencjał sukcesu na własnym portfelu i to zrobiłeś na własne życzenie. Ale wróćmy jeszcze na chwilę do dywersyfikacji na poziomie poszczególnych klas aktywów. Nowoczesna teoria portfelowa zakłada, że inwestorzy powinni być odpowiednio wynagradzani za podejmowane ryzyko. No i ponieważ każdy inwestor ma inną tolerancję ryzyka, to ta wspomniana teoria pomaga dopasować strukturę portfela do indywidualnych preferencji. Im większe ryzyko, tym większy potencjalny zysk. Ale portfel zgodny z nowoczesną teorią powinien znajdować się jak najbliżej tak zwanej efektywnej granicy, czyli krzywej przedstawiającej maksymalny możliwy zwrot przy danym poziomie ryzyka. Jeśli wasz portfel znajduje się mocno poniżej tej krzywej, ona jest teraz wyświetlana na ekranie, to znaczy, że podejmujecie więcej ryzyka niż to jest konieczne, żeby osiągnąć daną stopę zwrotu. Albo że przy tym samym ryzyku powinniście móc osiągać lepsze wyniki, jeśli tylko zmienicie sobie trochę strukturę klas aktywów w waszym portfelu. No ale oczywiście w praktyce trudno jest samemu sprawdzić, gdzie na takiej krzywej znajduje się wasz portfel. To będzie wymagało dostępu do masy danych historycznych, różnych modeli, przeliczeń. No umówmy się, w zasadzie żaden inwestor indywidualny nie będzie się w to bawić. Zresztą ta teoria też masz już swoje lata, rynki się ciągle zmieniają i ponemal w 80 latach od jej powstania, te rekomendowane proporcje alokacji, które jej towarzyszyły w momencie, gdy powstawała, naprawdę nie są tak dobrze już dopasowane do dzisiejszych realiów rynkowych. Kluczem jest zrozumienie, że jesteś w stanie, jeśli odpowiednio zbalansujesz swój portfel, osiągać lepsze wyniki przy potencjalnie mniejszym ryzyku, ale to wymaga odrobiny pomyślunku. Powstała pewna uproszczona zasada, która ma zdjąć ze współczesnego inwestora konieczność dopasowywania się do tych zasad wynikających z tych skomplikowanych modeli do przeliczeń. I ona brzmi mniej więcej tak: 100 minus wiek. i mówi o tym, jaki procent naszego portfela powinniśmy trzymać w obligacjach, a jaki w akcjach. Czyli jak macie 30 lat, to według tego powinniście trzymać 70% w akcjach, 30% w obligacjach, a w wieku 70 lat no wychodzi odwrotnie. Zgodnie z tym założeniem, im jesteście starsi, im bliżej wam do emerytury, tym więcej trzymacie w obligacjach, które teoretycznie są bezpieczniejszym instrumentem finansowym od akcji. No ja osobiście z tym uproszczeniem się nie zgadzam, bo na przykład myślę, że w wieku 30 lat, kiedy jesteście jeszcze młodzi, macie naprawdę kupę lat do emerytury, to nie powinniście mieć realnie żadnych inwestycji rozumianych jako bezpieczne. Jedyne co one robią, to ograniczają waszą stopę zwrotu. A po drugie, obligacje notowane na rynku w postaci ETFów najczęściej wcale nie są wybitnie bezpiecznym instrumentem. Obligacje skarbowe, detaliczne, niotowane na rynku, jasne, są bezpieczne. Tu nie ma wahań. Ale jeśli chodzi o obligacje notowane, to pod pewnymi względami one potrafią być nawet bardziej ryzykowne niż akcje. No wyobraźcie sobie, że jesteście emerytem w Stanach Zjednoczonych w roku 2021, który za kilka lat chce przejść sobie na emeryturę. Sprzedajecie więc wszystkie akcje w trakcie hossy, wymieniacie je na te 10letnie obligacje skarbowe. Yyy, no bo tak przecież mówili, że trzeba. Wybucha inflacja, Fed podnosi stopy. Wy początkowo myślicie sobie, że to tylko jak się inflacja ustabilizuje, to Fed jakby też się ustabilizuje i wróci do normalnej polityki, ale tak się nie dzieje i gospodarka okazuje się silna, a obligacje pozostają już od tych czterech lat na realnym minusie. No wy chcecie iść na emeryturę, a wasz portfel jest na przykład na -1- 20%, bo tyle mniej więcej straciły te 10letnie obligacje między 2021 rokiem do dziś. Kiepski interes, prawda? A co więcej, nie wiecie, kiedy taki Fed zostanie zmuszony do cyklu obniżek stóp i czy na przykład możecie sobie pozwolić na to, żeby czekać, a co jak trzeba będzie czekać jeszcze trzy lata albo 4 lata albo 5 lat? A co? Odkładamy swoje plany emerytalne? No chyba nie do końca, prawda? Więc obligacje skarbowe nie są w 100% bezpiecznym instrumentem, zwłaszcza te notowane. Okazuje się, że w tym konkretnym przypadku już lepiej byście na tym wyszli, gdybyście zostali zapakowani all in w akcj, bo w tym czasie S&P 500 dużo szybciej odrobił straty, a nawet zrobił nowe szczyty. Jak wszędzie. Tutaj też nie ma jednego prostego triku, który zapewni wam idealny i bezpieczny moment, w którym przejdziecie sobie na emeryturę, gdy wasz portfel akurat będzie na szczytach wszechczasów. Zawsze trzeba podejmować jakieś ryzyko. Wiedza na temat rynków pozwala odpowiednio identyfikować klasy aktywów, które akurat być może lepiej zainwestować wraz z wiekiem i z są zbliżającą się emeryturą, ale w połączeniu z tym, co akurat na rynku się dzieje. No i teraz przechodząc trochę do końca, co z tego materiału na pewno powinniście zapamiętać? Przede wszystkim dywersyfikujcie się geograficznie. Zawsze home bias to najgorsze, co można zrobić dla swojego portfela. Zawsze możecie skończyć jak Japończycy w latach 90. Po drugie, akcje zawsze dają najlepsze stopy zwrotu w długim terminie. Jeśli boicie się zmienności, to wtedy możecie rozważać dodanie trochę innych klas aktywów do tych właśnie akcji. Zwłaszcza jak jesteście młodzi. No to mimo wszystko ja uważam, że nie powinniście, ale decyzja należy do was. Jeśli nie obracacie dziesiątkami milionów złotych, to nie macie żadnych problemów z płynnością i realnie nie powinniście inwestować w dziesiątki spółek, bo wasze ryzyko portfelowe od tego wcale nie zmaleje od pewnego momentu oczywiście. I po czwarte, dywersyfikacja nie może być mylona z tą dywersyfikcją. Dopiero różne sektory, różne regiony działania, różne klasy, to dopiero jest dywersyfikacja. No i co najważniejsze, nie możecie z tym nigdy przesadzić. A jeśli chcecie więcej takich materiałów o konstrukcji portfela, o jego budowie, napiszcie o tym w komentarzu. To, co dziś powiedzieliśmy, można naprawdę bardzo, bardzo rozbudowywać. A ostatecznie, niezależnie od tego, jak zbudujecie swój portfel, to najlepiej prowadzić go będzie u dobrego brokera, najlepiej takiego gdzie nie ma prowizji. A w XTB XTB nie zapłacicie prowizji do 100 000 EUR obrotu miesięcznie. A do tego, jeśli w trakcie zakładania konta wykorzystacie kod DNA rynków, teraz widoczny na ekranie, to otrzymacie dostęp do specjalnie przygotowanych materiałów dla początkujących inwestorów, dzięki którym dowiecie się jak najlepiej można zaczynać swoją całą inwestycyjną przygodę. Jest tam też trochę o budowie portfela. A jeśli chcecie być w ogóle bardziej na bieżąco z i sytuacją w na rynkach i sytuacją w gospodarce, ale też o tym jak dobrze edukacyjnie budować swoje portfele i zarządzać swoim majątkiem, no to pamiętajcie też, żeby sprawdzić wersję premium portalu DNA, gdzie można dołączyć do prawie 2100 już inwestorów. Dostajecie tam prawie że codziennie różne analizy, przemyślenia o rynkach, o gospodarce i ode mnie i całego naszego zespołu. A także macie możliwość obserwowania jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach o łącznej wartości ponad 3,5 miliona złot. To duże pieniądze, dają dużo emocji, ale gwarantuję, że dają przede wszystkim masę nauki. Więcej na ten temat znajdzie na stronie premiumdnków.pl. Link oczywiście w opisie nagrania. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]

Przewijanie do góry