Visa i Mastercard stracą monopol? USA robi rewolucję finansową, a do portfela trafia nowa spółka! [Stablecoiny, regulacje USA, giełda]

Kluczowe tematy filmu:

Visa i Mastercard tracą monopol? Rewolucja Finansowa w USA!

Amerykański Senat zatwierdził ustawę regulującą stablecoiny, co może znacząco wpłynąć na rynek finansowy. Czy to koniec monopolu Visy i Mastercard? Dowiedz się, jakie konsekwencje niesie deregulacja sektora bankowego w USA i jak wpłynie na rynek kryptowalut.

  • Ustawa o stablecoinach: Analiza wpływu nowych regulacji na rynek, w tym na firmy takie jak Visa, Mastercard i Coinbase.
  • Przetasowania w portfelu inwestycyjnym: Omówienie zmian w portfelu Freedom24, w tym zakup nowych spółek i sprzedaż akcji Google.
  • Trendy rynkowe: Dyskusja na temat spadków akcji LVMH, inwestycji Nvidii w energetykę jądrową i napięć handlowych między USA a Chinami.

Film porusza również tematy takie jak polityka monetarna FED, inflacja, sytuacja gospodarcza w Chinach i Szwajcarii oraz wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy. Odkryj, jak te czynniki kształtują przyszłość finansów i jakie możliwości inwestycyjne się z tym wiążą. Nie przegap okazji, aby poszerzyć swoją wiedzę i być na bieżąco z najnowszymi trendami rynkowymi!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Przez dziięclecia amerykański sektor finansowy był jak zamknięty klub. Karty kredytowe, banki, prowizje i święty spokój. Ale nagle w ostatnim tygodniu coś się zmieniło. Ustawa o stable coinach, która została w końcu poparta przez tamtejszy Senat. Dla takich gigantów jak Wiza, jak Mastercard to potencjalny kolosalny knockout. A dla takich firm jak Coinbase zielone światło, które daje plus 20% w zaledwie kilka sesji. A to być może dopiero początek, bo ta ustawa to tylko pierwszy potencjalny klocek domina, który może uruchomić zmiany, jakie przetrą szlak nie tylko dla kryptowalut, ale zasadniczo dla kompletnego przemeblowania amerykańskiego rynku finansowego. Między innymi o tym będzie w dzisiejszym Fin Weeku. A co do tego? A do tego spore przetasowania w publicznym portfelu Freedom 24, gdzie kupuje nową spółkę, a jedną kompletnie sprzedaje. Do tego będzie o ciągle spadających akcjach giganta dóbr luksusowych LVMH, nuklearnym startupie Billagesa, w który inwestuje Nvidia oraz o tym, kiedy w końcu Fed obniży stołe procentowe i dlaczego Trump wyzywa szefa tamtejszego banku centralnego od głupków. Zapraszam. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie Nazdak. Załóż tam konto i odbierz nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $arów każda. Jak to zrobić opowiem ci w trakcie tego odcinka. Dołącz do prawie 2300 inwestorów w strefie premium DNA. To naprawdę najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji dla każdego, również dla ciebie. Dziękuję za wszystkie wasze już ponad 71000 subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] A my zaczynamy od wielkiej zmiany w amerykańskim sektorze finansowym. Amerykański senat przyjął ustawę o stable coinach regulującą kryptowaluty powiązane właśnie z dolarem. To naprawdę jest kolosalny krok, moi drodzy, dla branży krypto i spore zwycięstwo polityczne Donalda Trumpa. Choć Senat był w tym mocno podzielony, to tym razem udało się jednak osiągnąć ponadpartyjne porozumienie w tej sprawie. Ustawa określa, że emitenci stable coinów będą musieli posiadać rezerwy w dolarach lub krótkoterminowych obligacjach państwowych, czyli Stanów Zjednoczonych, co ma zapewnić bezpieczeństwo użytkownikom i stabilność całego systemu. O tym, co to są stable coiny, jak to działa, nie będę się tu rozpowiadał, bo nagrałem o tym osobny odcinek. W każdym razie zwolennicy ustawy liczą, że nowe przepisy pomogą stable coinom stać się popularną formą płatności, tańszą i szybszą niż karty kredytowe albo czeki. No to z kolei ma potencjalny szereg konsekwencji dla innych segmentów tego rynku. Projekt ustawy zyskał spore poparcie głównie od detalistów i dużych firm technologicznych, które same mogłyby i rozważają, żeby w przyszłości emitować własne stable coiny. Oczywiście po to, żeby w przyszłości móc potencjalnie omijać innych pośredników sektora finansowego. Dla takiego klasycznego więc sektora finansowego to potencjalnie spore zagrożenie, zwłaszcza na przykład dla mniejszych banków, które już teraz obawiają się odpływ depozytów. Większe instytucje rozważają z kolei większe instytucje finansowe, stworzenie własnych cyfrowych stable coinów, żeby czerpać zyski z odsetek od rezerw, czego normalnie nie mogą robić. Mimo że na to nie wygląda, to jest naprawdę potencjalne trzęsienie ziemi dla klasycznych finansów i wygląda na to, że też część planu Scotta Besenta, sekretarza skarbu Stanów Zjednoczonych odnośnie do zapowiadanej na koniec tego roku przez niego deregulacji sektora bankowego, o której więcej mówiłem w materiale odnośnie do swoich prognoz dla rynku Stanów Zjednoczonych. na kolejne kwartały. Na fali tych informacji już ucierpiały takie spółki jak VISA czy Mastercard. Obie firmy generują istotną część dochodu z opłat od sprzedawców. A jeśli sieć stable coinów się rozwinie i sprzedawcy zaczną wykorzystywać je częściowo zamiast kart płatniczych, no to ten dotychczasowy oligopol na rynku ma wizy i Mastercarda, zostanie bardzo mocno zachwiany. Stąd też nie powinna dziwić spadkowa reakcja tych spółek, bo obie straciły około 8% w ubiegłym tygodniu, co jak na skalę ich notowań i skalę ich kapitalizacji jest bardzo mocnym wynikiem. Całkowicie odmiennie zareagowała za to spółka Coinbase, jedna z największych na świecie platform służących do kupowania, sprzedawania i przechowywania kryptowalut. Dla firm z tej branży jak Coinbase nowe regulacje to ogromna szansa. Inwestorzy postrzegają je też jako zielone światło dla dalszego rozwoju rynku krypto w Stanach Zjednoczonych. A Coinbase zarabia na przykład na przechowywaniu stable coinów, opłatach transakcyjnych od ich wymiany i usługach dla instytucji finansowych korzystających z blockchain tylko w ubiegłym tygodniu. Dzięki temu spółka pozwoliła zarobić nawet 20%. Żeby ta ustawa, którą na razie przepchnął Senat weszła w życie, musi zostać jeszcze przepchnięta przez izbę reprezentantów, która to pracuje nad jej własną wersją, która to z kolei obejmuje jeszcze szersze regulacje całego rynku kryptowalut. Tak więc regulacje sektora krypto dzieją się i to początek kolejnej wielkiej zmiany tego segmentu aktywów i będą trwać one dalej, a stable coiny będą pierwszymi tego zwycięzcami, a razem z nimi sieci najbliżej z nimi powiązane. Jakie to sieci? No to znowu odsyłam was do tego odcinka dedykowanego stable coinom, który jest do znalezienia na tym kanale. A zostając jeszcze chwilę przy amerykańskich finansach, to amerykański bank centralny, czyli Fed nie zmienił stóp procentowych podczas swojego ostatniego posiedzenia w ostatnią środę i nadal zakłada, że w 2025 obniży je dwukrotnie. Podczas konferencji prasowej Jeremy Powell, czyli szef Fedu, zaznaczył, że gospodarka znajduje się w dość niepewnym momencie, głównie z uwagi na cła i stąd wynika główne wahanie Fedu odnośnie do jakichś dalszych kroków. Prognozy Fedu na razie potwierdzają trochę ten scenariusz niepewności, bo zgodnie z danymi danymi Fedu inflacja bazowa ma wynieść 3,1% w 2025, a jeszcze niedawno prognozowało, że prognozowali oni, że 2,8. Do tego wzrost gospodarczy ma nieco spowolnić, a bezrobocie lekko wzrosnąć. No kiedy słyszymy taki układ to bardzo przypomina on w głowie gdzieś stakflację. Stakflację, czyli sytuację, w której gospodarka hamuje, a ceny rosną. Tylko, że no ta interpretacja jest naprawdę mocno przesadzona, bo te owe spowolnienie gospodarki to dalej naprawdę naprawdę silny wzrost gospodarki. A Trump z kolei niezmiennie stara się wywrzeć presję na Jerem Powella, żeby przyspieszyć trochę obniżki stóp. Tylko wychodzi na to, że w dużym stopniu to przez swoje własne tańce z cłami tylko oddalił je w czasie, bo gdyby nie niepewność celna i sytuacja wyglądałaby tak samo, to Fed już by stopy ciął. Na razie jednak sytuacja gospodarcza daje spokojnie Fedowi czas do namysłu. Bezrobocie jest niskie, realne płace rosną, a popyt konsumencji i inwestycje firm dalej są silne. W efekcie Fed sobie czeka i obserwuje, a Trump ponownie się piekli i mówi takie oto słowa. On, czyli Jeremy Powell, jest po prostu głupi. Niczego się po moim nie spodziewam. Może obniżę trochę, ale powinien obniżyć o 2,5 punktu. Tak powiedział podczas swojej konferencji. No widzicie, a wy narzekacie na polskie relacje. Przykład szefa MBP z rządem. Jak widać, mogło być dużo, dużo gorzej. A z obniżkami czy bez? Portfel publiczny Freedom 24 radzi sobie wspaniale i dalej powiększa przewagę nad indeksami. Dla krótkiego przypomnienia publiczny portfel Freome 24 to taki portfel, który ma agresywnie inwestować w indywidualne spółki zagraniczne i pokazywać wam, że da się bić szerokie indeksy w długim terminie. To jeden z trzech takich publicznie prowadzonych dla was portfeli. Jeden to publiczny portfel kwartalny oparty na funduszach ETF. Najnowsza aktualizacja będzie 6 lipca 2025. A do tego jest też defensywny portfel publiczny, gdzie inwestujemy w pojedyncze spółki, ale jednak trochę mniej szalone. No i jest portfel Freedom 24, gdzie jedziemy po bandzie i chcemy po prostu zarabiać jak najwięcej, a ryzyko jest trzeciorzędne. Uzbierało się tam na razie 11400 € czystego kapitału. Kolejna dopłata nowych 600 € będzie na początku lipca. A w ostatniej aktualizacji tydzień temu informowałem was, że nic nie zmieniałem w portfelu, bo wszystko mi się w nim podoba i zasadniczo może tak sobie zostać. A w tym tygodniu trochę się pozmieniało. Trochę doszedłem do wniosku, że trzeba podkręcić trochę agresywność tego portfela. W całości sprzedałem więc akcję Google, notując tutaj małą kilkuprocentową stratę, więc niewiele się zmieniło. A za uwolniony kapitał, solidny kapitał jak na ten portfel, kupiłem za 800 € akcję Lemonade, takiego trochę dziwnego miksu AI i ubezpieczyciela. A do tego za 200 € dokupiłem AMD, za 200 € dokupiłem na Nordisk i za 400 dokupiłem akcję Blocka. Sporo zakupów, pełen portfel możecie za każdym razem na bieżąco obserwować portalu Myfund. Tu link jest gdzieś w opisie tego nagrania, ale przestrzegam was, że to jest bardzo ryzykowny portfel. Jak ktoś ma niską tolerancję na ryzyko, to nie powinien w ogóle się tego dotykać. No ale jeśli ktoś chce, to może na pewno odzwierciedlić go w całości na koncie Freon 24. A niektóre z tych akcji, które są w tym portfelu, być może nawet dostaniecie bezpłatnie, bo zakładając konto Freom 24 z linka w opisie, dostajecie nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $ każda. Jedną dostajecie już za depozyt zaledwie 1000 €. Żeby je odebrać trzeba założyć konto, wpłacić depozyt, podać kod promocyjny i już odbieracie jedną, 4, 10 albo 20 akcji. Wszystko zależy od tego ile wpłacicie. Żeby odebrać jedną wystarczy tylko 1000 €. Oczywiście możecie ją potem od razu sprzedać, zrobić z kasą, co tylko tam sobie chcecie. byle byście nie lokowali jej w Szwajcarii, bo Narodowy Bank Szwajcarii obniżył z kolei główną stę%ą z powrotem do 0% i była to już szósta obniżka z rzędu. Jeszcze w marcu 2024 ta stopa wynosiła 1,75%, co jak na Szwajcarię było bardzo wysokim poziomem. Główny cel tego ruchu to osłabienie franka szwajcarskiego, który w ostatnich miesiącach znacznie się umocnił wobec dolara aż o ponad 11% od początku 2025 roku. Frank szwajcarski ogólnie jest uznawany za bezpieczną walutę w czasach różnych globalnych napięć. No inwestorzy chętnie go kupują, gdy rosną obawy o jakąś sytuację gospodarczą czy polityczną. Na przykład po ogłoszeniu ceł przez Trumpa, czy wydarzeniach na Bliskim Wschodzie i tak dalej. A efektem jest wzrost wartości franka, co z kolei wpływa zarówno na gospodarkę, jak i na inflację. Silna waluta obniża też ceny importowanych usług i towarów. No a w maju inflacja w Szwajcarii spadła poniżej zera. Pierwszy raz od 2021 roku. Szwajcarski bank zakłada, że ceny powinny rosnąć, ale nie szybciej niż 2% rocznie. No ale nie zakłada, że powinny spadać. Deflacja, czyli właśnie ujemna inflacja, która oznacza spadek cen, chociaż intuicyjnie wydaje się pożądana z perspektywy konsumenta, to taka nie jest i może doprowadzić w wyjątkowych sytuacjach do zahamowania konsumpcji, bo ludzie zamiast kupować po prostu będą odkładać zakupy na potem, a to z kolei może prowadzić do dużych problemów gospodarczych. Mocny frank szwajcarski to też problem dla eksporterów, na przykład producentów zegarków, bo ich produkty stają się po prostu droższe za granicą, co może ograniczyć sprzedaż. Bank Szwajcarii nie wyklucza więc nawet powrotu do ujemnych poziomów stóp procentowych, które to i tak obowiązywały Szwajcarii wcześniej przez prawie 8 lat do 2022 roku. No na pewno jest jedna grupa, której się to spodoba. Polscy frankowicze. Także polscy frankowicze za zaoszczędzone pieniądze być może kupicie sobie coś ładnego. Na przykład wspomagając sprzedaż konglomeratu LVMH. Cena akcji Louis Viton Moe NSI znalazła się w czwartek 19 czerwca na najniższym poziomie od 2020 roku i 50% poniżej swojego szczytu z maja 2023. Od początku roku spółka zaliczyła już -25%. To najgorszy wynik od kryzysu finansowego w 2008 roku. Wartość rynkowa LVMH zmniejszyła się obecnie do około 239 miliardów euro, co sprawiło, że ustąpiła ona miejsca Nestle wśród pięciu największych spółek giełdowych w Europie. Na słabe wyniki przede wszystkim wpływa spadek popytu w Chinach oraz obawy, że potencjalne cła wprowadzone przez Donalda Trumpa zaszkodzą wydatkom konsumenckim w Stanach Zjednoczonych. LVMH sygnalizuje też ostrożność co do wyników za drugi kwartał. Spółka, która jeszcze w 2023 była wśród 10 największych na świecie i dorównywała rozmiarem takim jak Meta właścicielowi Facebooka, bardzo stopniowo traci jednak ciągle na wartości. Inwestorzy obawiają się, że poprawa wyników może się opóźnić, a analitycy prognozują, że działy i galanterii skórzanej, kluczowy dla LVMH, może nie wrócić w tym roku do wzrostów. W związku z tym niektórzy obniżają swoje rekomendacje, no a ta spirala spadków się napędza. Przez wiele lat LVMH notowało wzrosty dzięki dużemu popytowi na dobra luksusowe w Chinach, jednym z największych rynków zbytu yyy dla ich produktów. Ale przedłużający się kryzys gospodarczy, albo raczej brak takiego, jak oczekiwano, wzrostu gospodarczego w tym kraju sprawia, że zainteresowanie luksusem zaczyna tam powoli słabnąć albo przekierowywać się na inny, bardziej dostępny luksus. Dodatkowym wyzwaniem jest też duża liczba marek, którą LVM przejął na przestrzeni ostatnich lat. Obecnie ma ich w portfolio ponad 70, co też utrudnia skuteczne zarządzanie i prowadzi do jakichś błędów i do utraty klientów. Problem też dotyka segmentu alkoholi, bo wiele należących do LVM marek działa właśnie w tej branży, która to traci na popularności wraz ze wzrostem zainteresowania trzeźwiejszym stylem życia wśród młodej generacji zwłaszcza. Czy to więc oznaka końca największego giganta luksusu na świecie? Ja nie sądzę. yyy i chyba Bernard też nie, bo Szef LVMH dalej kupuje akcję i nie przestaje. Może i Chińczycy powoli przestają aż tak interesować się LVMH, ale w tle czai się jeszcze nowa gigantyczna rosnąca wyższa klasa średnia w Indiach. A ciekawy trend zaczyna się też po drugiej stronie oceanu, gdzie największe amerykańskie firmy redukują zatrudnienie w wybranych segmentach pracy biurowej. Według danych firmy Live Data Technologies w ciągu ostatnich trzech lat amerykańskie spółki giełdowe zmniejszyły zatrudnienie wśród pracowników biurowych o 3,5%. W ciągu dekady co piąta firma z indeksu S&P 500 zmniejszyła swoje zasoby kadrowe, a wzrost liczby pracowników nie świadczy już o sile firmy, ale nawet może być uznawany za sygnał problemów z jej efektywnością. i najmocniej obrywa się tu menadżerom, których od 2022 roku ubyło aż 6% w spółkach notowanych na giełdzie. No wychodzi chyba na to, że łatwo zastąpić czasem takie chodzenie i pytanie jak tam zrobione. Oczywiście trochę się nabijam, ale nowe technologie, szczególnie sztuczna inteligencja, pozwalają firmom osiągać więcej przy mniejszych zespołach. Prokter and Gamble zapowiedział niedawno zwolnienie 7000 osób, czyli około 15% zatrudnionych poza produkcją, aby stworzyć mniejsze i bardziej elastyczne zespoły. Podobne decyzje podjęły ST Laudder i Match Group, które to zredukowały poziom menagżerów o 20%. Microsoft z kolei planuje zwolnienia tysięcy osób w działach sprzedaży i innych obszarach, a Hulet Packart również zapowiada zmniejszenie liczby pracowników. Hasło mniej znaczy szybciej zyskuje tu bardzo na popularności, a tradycyjny cykl zatrudniania w czasie koniunktury i zwalniania w czasie kryzysu ustępuje nowemu podejściu. Firmy redukują zatrudnienie nawet mimo rosnących przychodów i rekordowych zysków. Na przykład w Modernie, producencie szczepionek prezes postawił zespołowi wyzwanie, jak wprowadzić 10 nowych produktów bez zwiększania liczby pracowników. No i jak na razie chyba jakoś to idzie. Czy to w takim razie wszystko oznacza, że AI zastąpi ludzi? też nie sądzę. Tak jak internet ich nie zastąpił, tak ja ich nie zastąpi, ale na pewno wymusi zmianę kompetencji wielu osób. A my przechodzimy do ciekawostek, bo Nvidiam inwestuje w startup jądrowy założony przez Billa Gatesa i daje to kolejny sygnał, że branża technologiczna coraz mocniej interesuje się energetyką jądrową jako źródłem zasilania dla swoich centrów danych. Inwestycji dokonał fundusz N Ventures będący częścią Nvidia. Firma dołączyła do rundy finansowania Terra Power spółki, która pracuje nad nowym typem niewielkiego reaktora jądrowego. Ma on dostarczać energię do domów, fabryk, a także oczywiście do centrów danych, co jak mnie najbardziej interesuje Nvidia. Terra Power pozyskał w tej rundzie 650 milionów dolarów, między innymi od Nvidia, koncernu HD, Hyundai i właśnie Billa Gatesa, który nadal pełni funkcję prezesa firmy. Łącznie spółka zebrała już ponad 1,4 miliarda dolarów. Od kilku lat duże firmy technologiczne intensywnie inwestują w sektor energii jądrowej, chcąc zapewnić sobie niezależne, stabilne i niskoemisyjne źródło energii. Przykładowo sam Altman, szef Open AI, to ci od Chatta GPT, zainwestował w firmę Oklo. Amazon z kolei wsparł finansowo Exergy i zobowiązał się do zakupu energii od niej, a Google podpisał umowę na dostawę energii z Cairos Energy. Nowoczesne firmy jądrowe takie jak Terra Power czy OcLO rozwijają zupełnie nowe technologie różniące się od tradycyjnych reaktorów działających w Stanach Zjednoczonych. Obecnie funkcjonujące w kraju reaktory są duże i wykorzystują technologie opracowywane dziesiątki lat temu. Głównie oparte na wodzie jako chłodziwie. Z kolei Terra Power pracuje nad tak zwanym szybkim reaktorem sodowym o mocy 345 MW. To około 1/3 wielkości klasycznego reaktora. yyy wytworzona energia ma być magazynowana w postaci roztopionej soli. Firma twierdzi, że dzięki tej technologii koszty związane z bezpieczeństwem mogą być znacznie niższe. Tego typu małe reaktory teoretycznie można budować szybciej i taniej niż duże również yyy elektrownie jądrowe. No ale nie zostało to jeszcze co prawda potwierdzone w praktyce, bo żaden taki reaktor nie został jeszcze uruchomiony w Stanach Zjednoczonych. Nieliczne projekty tego typu w Chinach i Rosji przekroczyły jak na razie mocno zakładane budżety. No i trzeba też pamiętać, że budowa i uzyskanie zezwoleń na działanie reaktora jądrowego to proces, który może trwać latami, jeśli nie dekadami. Terra Power powstało w 2008 roku i wciąż czeka na licencję na budowę. Firma otrzymała wsparcie od amerykańskiego Departamentu Energii. Rząd twierdzi, że pokryje połowę kosztów pierwszej elektrowni w Wyoming. A prace budowlane co prawda już się rozpoczęły, no ale dalej zakończenie inwestycji planowane jest na 2030 rok, a uzyskanie licencji ma nastąpić w przyszłym 2026 roku. A na sam koniec wrócimy sobie jeszcze do trwających ciągle napięć handlowych na linii Stany Zjednoczone, Chiny, które to rozlewają się na kolejne obszary, bo w maju eksport magnesów ziem rzadkich z Chin spadł aż o 74%. W porównaniu z rokiem poprzednim jest to największy spadek od 2012 roku. Szczególnie mocno ucierpiały dostawy do Stanów Zjednoczonych, gdzie odnotowano 93% spadek eksportu tych komponentów. To oczywiście efekt wprowadzenia przez Pekin nowych przepisów wymagających licencji na eksport niektórych metali i produktów. ziemzadkich. Magnesy ziemadkich są kluczowe dla produkcji samochodów elektrycznych, nowoczesnej elektroniki i sprzętu wojskowego. W szczególności wykorzystuje się je w silnikach, turbinach, czujnikach czy systemach naprowadzania. Chiny mają niemal monopol na ich produkcję, bo wydobywają około 2/3 światowych zasobów ziemadkich i przetwarzają aż 90% globalnych dostaw. Choć nowe przepisy dotyczą eksportu do wszystkich krajów, to zostały wprowadzone w czasie, gdy napięcia handlowe między Chinami a Stanami Zjednoczonymi znowu się nasiliły. Obie strony spotkały się w maju w Genewie, gdzie zawarto krótkoterminowe porozumienie o obniżeniu ceł. Jednak mimo ustaleń eksport magnesów pozostał na razie na bardzo niskim poziomie. Amerykańskie firmy widząc to zaczęły ostrzegać, że mogą stanąć linie produkcyjne. Stany Zjednoczone zarzuciły więc Chinom opóźnianie wydawania licencji eksportowych. A z kolei Pekin oskarżył Waszyngton o łamanie genewskiego porozumienia. No i tak się tam przysztykają. Obie strony spotkały się ponownie w Londynie, gdzie uzgodniły wstępne warunki przywrócenia umowy, które to zakładają, że Chiny utrzymają co prawda system kontroli eksportu, ale będą wydawać licencje ważne przez sze miesięcy, a w zamian za to Stany Zjednoczone mają poluzować niektóre ograniczenia dotyczące eksportu do Chin. To zastanówmy się jednak, czy metale ziem rzadkich to tak silna karta przetargowa, jak może się wydawać na pierwszy rutoka, bo na pierwszy Rutoka wydaje się, że tak. Ale metale ziemadkich wcale nie są aż takie rzadkie. Występują na wszystkich kontynentach, choć w niskich stężeniach. Chiny zyskały przewagę nie dzięki złożom, jakie posiadają, tylko dzięki dofinansowaniu produkcji, która sama w sobie jest mało opłacalna. Inne kraje jak Stany Zjednoczona, Australia czy państwa Unii Europejskiej już pracują nad alternatywnymi źródłami i strategiami uniezależnienia się od Chin pod tym względem. A co więcej, wiele z tych metali ma również już dostępne substytuty. W efekcie Chiny mogą grać tą kartą, ale raczej tylko do pewnego czasu i nie jest to broń, która jest w stanie wymusić na przykład na Stanach Zjednoczonych jakieś ogromne ustępstwa. Warto o tym pamiętać. To wszystko w tym filmiku, który powstał dzięki partnerowi tego odcinka Freedom 24. A jeśli uważacie go za wartościowy, no a przecież uważacie, bo dojechaliście do końca, to pomóżcie znaleźć go innym. Zostawcie łapkę w górę, kliknijcie suba i napiszcie jakiś komentarz o tym, że wam się podobało. I pamiętajcie też, że na innych naszych social mediach często pojawiały się treści, których nawet nie ma i nigdy nie będzie na YouTubie, więc również warto je wszystkie śledzić. Linki są oczywiście w opisie tego filmu. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]

Przewijanie do góry