Dlaczego firmy kierowane przez założycieli radzą sobie lepiej?
Chcesz inwestować w firmy, które biją rynek?
Odkryj jeden zaskakująco skuteczny filtr inwestycyjny: obecność założyciela na stanowisku CEO.
W tym filmie analizujemy, dlaczego firmy, którymi wciąż kierują ich założyciele, często osiągają lepsze wyniki niż rynek.
- Długoterminowa wizja: Założyciele myślą w perspektywie dekad, nie kwartałów.
- Odwaga i innowacyjność: Nie boją się ryzyka i inwestują w przełomowe technologie.
- Silna kultura organizacyjna: Budują firmy oparte na misji i zaangażowaniu.
- Skóra w grze: Ryzykują własnym majątkiem, co przekłada się na lepsze decyzje.
Film omawia badania naukowe potwierdzające te tezy i pokazuje konkretne przykłady firm, które odniosły sukces dzięki założycielskiej mentalności.
Dowiesz się również:
- Jak wykorzystać ten filtr w praktyce?
- Jakie są korzyści z inwestowania w firmy kierowane przez założycieli?
- Na co zwrócić uwagę, analizując spółki pod tym kątem?
Partnerem odcinka jest Freedom24 – możesz założyć konto i odebrać nawet 20 darmowych akcji.
Dołącz do strefy premium DNA Rynków i zdobądź dostęp do wiedzy inwestycyjnej, analiz i portfeli inwestycyjnych.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
sprawozdania finansowe, analiza rynku. Nuda, nuda, nuda, ale są takie rzeczy, których nie znajdziesz w Excelu jako inwestor. Jak wycenić determinację kogoś, kto zbudował od zera firmę i nadal nią kieruje? Mark Zuckerberg, Elon Musk, Jensen Juang, Jeff Bezos, Alex Scarp to ludzie, których naprawdę różni wszystko, ale jedno ich łączy. nie oddali sterów swojej firmy. Prowadzili je albo nadal prowadzą te firmy, które sami najpierw stworzyli i robią to z obsesją, której naprawdę nie da się nigdzie wynająć ani kupić. W tym materiale będę wam pokazywał, że obecność założyciela w firmie to jest jedna z najbardziej niedocenianych, gigantycznych przewag rynkowych, jakie tylko można znaleźć. To jest taki jeden prosty filtr, który pomaga wybierać takie spółki, które statystycznie niemal zawsze biją rynek, mimo że nie zawsze muszą wyglądać najlepiej w raportach. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie Naszda. Załóż konto i odbierz nawet 20 darmowych akcji ma wartości do 800 $arów każda. Dołącz do prawie 2300 inwestorów w strefie premium DNA. to najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dzięki za wszystkie już wasze ponad 71 000 subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] ten jeden jeden element, moi drodzy, obecność założyciela w firmie jest przez wiele osób naprawdę bardzo pomijana. A dla mnie to jest jeden z filarów dobrego inwestowania. Nie da się go wycenić w sprawozdaniu, a jednocześnie potrafi on generować przeogromną stopę zwrotu. Firmy prowadzone przez swoich założycieli po prostu grają w zupełnie inną, o wiele ciekawszą grę. Ich przewagi są często bardzo niewidoczne nawet w różnych modelach wyceny analityków, ale są realne i są fundamentalne, bo founderzy, czyli założyciele po pierwsze myślą w perspektywie dekad, a nie kwartałów. Po drugie, często działają z motywacją, która wykracza daleko poza finansowe pobudki. Po trzecie grają na własne nazwisko, a ich reputacja jest mocno związana z losem firmy. I po czwarte, co chyba często najważniejsze, ryzykują własnym, bardzo często całym majątkiem. Założyciele i ich najbliższe zespoły bardzo często mają tak zwany skin in the game, czyli większość swojego prywatnego majątku ulokowaną właśnie w akcjach spółki, które sami prowadzą. A to, no to zmienia wszystko. Oni nie optymalizują wyniku pod najbliższy kwartał, żeby załapać się na roczny bonus. Oni budują coś, pod czym chcą się z dumą podpisać. Oni budują coś, co ma po nich zostać, coś, co ma doskonale działać za 10, 20, a nawet 30 lat. I właśnie dlatego ich strategiczne decyzje, a w konsekwencji wyniki długoterminowe ich firm często są zupełnie inne niż w przypadku firm zarządzanych przez wynajętych profesjonalnych menadżerów. Dlatego warto patrzeć na ten jeden prosty element dodając spółki do swojego długoterminowego portfela. No ale zobaczmy, co mówią twarde dane. Obecność założyciela za sterami dużej publicznej spółki to po pierwsze duża rzadkość. W 2025 roku zaledwie 24 prezesów firm wchodzących w skład prestiżowej mocno listy Fortune 500 to jednocześnie założyciele lub współzałożyciele kierowanych przez siebie spółek. To zaledwie niecałe 5% całego tego indeksu, czyli statystycznie jedna taka firma na 20. I ta liczba nie zmieniła się znacząco, chociażby od 2024 roku. Wciąż mówimy o czymś, co nie jest typowym rynkowym standardem. Mimo że prezes, założyciel to jest jednak wyjątek od tej reguły firmowej, to jednak prowadzone przez nich właśnie firmy generują mocno ponadprzeciętną wartość. W sumie te zaledwie 24 firmy odpowiadają za prawie 860 miliardów dolarów rocznych przychodów. Jest tam Mark Zuckerberg z Mety, Elon Musk z Tesli, Jensen Juang z Nvidii, ale są też Brian Czeski z Airbnb, Daniel ze Spotifya, cała rodzina Mendelsonów z niezwykle ciekawej spółki Heiko. To wszystko są ludzie, którzy idealnie wpasowują się w tą kategorię. Średnia długość kadencji typowego wynajętego prezesa wynajętego w Stanach Zjednoczonych to zaledwie 6,7 roku, jeśli chodzi o spółki z indeksu S&P 500. I to są dane z Conference Board z 2023. W przypadku mniejszych firm, na przykład tych wchodzących do indeksu Russell 2000, to taki indeks małych spółek, te kadencje prezesów są jeszcze krótsze i najczęściej wynoszą od cere do pi lat. No to moi drodzy wprost oznacza przede wszystkim tyle, że większość profesjonalnie wynajmowanych zarządzających przychodzi do firmy tak naprawdę na chwilę. Mają te swoje słynne plany 100, 200, 300 dni. Realizują jakąś tam strategię obliczoną na tr c lat, a potem aut. Na razie do widzenia. Koniec mistrzostw. Do widzenia. Przychodzą, dowożą jakiś krótkoterminowy wynik, inkasują bonus i odchodzą. Albo co też się często zdarza, przecież są wywalani, odwoływani przez radę nadzorczą, zanim w ogóle zdążą cokolwiek sensownego i trwałego zbudować. W takich warunkach oczywiście da się budować firmę, ale jest to niezwykle trudne, żeby budować ją z perspektywą i horyzontem naprawdę długoterminowym. A założyciele działają zupełnie inaczej. Oni nie są zatrudnieni do zarządzania, no bo nikt ich przecież do tej roli nie zatrudnił. Oni budują coś, co ma po nich zostać, coś, co jest ich dziedzictwem. I te nieliczne wyjątki, czyli firmy, których założyciele wciąż trzymają stery, no statystycznie biją na głowę większość rynku i to pod kątem najbardziej dla inwestora istotnym, czyli stopy zwrotu. I tu jeden wykres mówi absolutnie wszystko. W okresie od 1990 roku do 2014, akurat takie dane były tu wybrane do tego wykresu, spółki prowadzone przez swoich założycieli zdeklasowały resztę rynku. Podczas gdy takie typowe profesjonalnie zarządzane firmy z S&P 500 w tym właśnie okresie podwoiły albo potroiły swoją wartość dla akcjonariusza, to firmy z założycielem usterów radziły sobie jeszcze cztery razy lepiej niż tamte. No to jest przepaść. To przepaść i to nie jest przypadek, bo to jest bezpośredni efekt zupełnie innego stylu zarządzania, znacznie większej odwagi w podejmowaniu ryzyka, mniejszej skłonności do korporacyjnych kompromisów, większej spójności wewnętrznej, lepszej kultury organizacyjnej i przede wszystkim chyba długoterminowego myślenia. I na tle tej całej stabilnej, przewidywalnej, często nudnej szarości korporacyjnej, to firmy założycielskie wyrywają się w górę jak taka niemal kolosalna, wręcz dynamiczna rakieta. Spróbujmy to sobie trochę lepiej zrozumieć. Co takiego magicznego jest w tych wszystkich założycielach i firmach? Skąd się bierze ten realny i regularny outperformers? Lepsze wyniki niż w innych firmach. Mam tu dla was pięć konkretnych badań, które jasno pokazują, czym właściwie różni się firma prowadzona przez swojego założyciela od tej, którą zarządza profesjonalny dyrektor z z LinkedIna. No to badanie numer 1. Badanie numer 1 powstało w 2009 roku i wprost mówi, że founderzy inwestują odważniej. Inwestują odważniej i myślą z dłuższym horyzontem. Nie każdy 1 zł 1 dolar wydany przez firmę dzisiaj musi się przecież zwrócić jutro. Tylko, że w firmach zarządzanych przez zawodowych, wynajętych menadżerów ta sprawa no jest trochę niewygodna, zwłaszcza kiedy zbliża się koniec kwartału, a zarząd sobie z niepokojem patrzy na arkusz w Excelu przez pryzmat swojego bonusu kwartalnego, rocznego, wszystko jedno. Właśnie dlatego takie dość mocno przełomowe było to badanie przeprowadzone przez Fachler Mracha w 2009. Ono doskonale pokazuje, że firmy prowadzone przez swoich założycieli grają w inną grę, dłuższą grę. Na podstawie bardzo szerokiej analizy danych z amerykańskiego rynku, autor tego badania jednoznacznie pokazał, że firmy z założycielem Usteru inwestują średnio 22% więcej w badania i rozwój i o 38% więcej w inwestycje kapitałowe, niż firmy, które są zarządzane przez profesjonalnych wynajętych prezesów. To jest bezpośredni efekt zupełnie innego horyzontu myślenia. no i znacznie mniejszego przejmowania się jakimiś krótkoterminowymi wahaniami marży. Założyciele nie optymalizują swojego biznesu pod kolejny ładnie wyglądający slajd w kwartalnej prezentacji. Oni grają o dominację na rynku przez lata. Przecież Amazon nie miał zysków, ale w tym czasie zbudował globalną, kosztowną infrastrukturę logistyczną. Mercado Libre przypaliło miliardy dolarów na budowę sieci centrów logistycznych w całej Ameryce Łacińskiej na długo, jeszcze zanim naprawdę ktokolwiek wierzył tam w przyszłości komersu. Meta zainwestowała kolosalne pieniądze w metawersji sztuczną inteligencję, zanim w ogóle było wiadomo, czy to cokolwiek tutaj wypali. Zresztą ich reality labs do dziś jest workiem kasy bez dna, do utapiania kasy bez dna. A Google ze swoimi słynnymi Other Bets przez dekady palił ogromne ilości gotówki. W końcu z jednego z tych szalonych pomysłów i projektów powstało dzisiejsze WMO, które jak na razie jest liderem autonomicznej jazdy. Właśnie dlatego te wszystkie firmy dyktują warunki na swoich rynkach dziś, bo założyciele, którzy nimi kierowali w przeciwieństwie do wynajętych menadżerów potrafili świadomie i z premedytacją przestrzelić się z inwestycją, ale w końcu jakąś trafiali, a to zmieniało zasady gry dla absolutnie każdego. Drugie badanie przeprowadzili Le Kimen Bay w 2016 roku, które mówi o tym, że innowacyjność założycieli to nie jest mit, tylko przewaga statystyczna. No i w świecie, gdzie słowo innowacja jest dzisiaj, nie wiem, odmieniane przez wszystkie przypadki, to nie chodzi o to, żeby było pustym hasłem w prezentacji dla inwestorów. I założyciele, którzy prowadzą firmę naprawdę robią rzeczy inaczej. Te badanie zatytułowano wprost Our Founder CEO's Better Innovators i zbadano to w 2016 roku po przeanalizowaniu ponad 1400 firm z indeksu S&P 500. Sprawdzono, czy obecność założyciela w fotelu prezesa przekłada się realnie na innowacyjność i odpowiedź brzmi tak bardzo mocno. Firmy zarządzane przez swoich założycieli generowały znacznie więcej patentów, które dodatkowo były o 31% częściej cytowane w literaturze naukowej. A to też świadczy o tym, że budowały większą przełomowość i ta przełomowość miała większe znaczenie. Nawet po uwzględnieniu różnic w wysokości budżetów na badania i rozwój ta przewaga wciąż była ogromna i wynosiła 23%. Założyciele po prostu znacznie częściej podejmują odważne, strategiczne decyzje. Nie boją się eksplorować nowych technologii, nie boją się iść w kierunku, gdzie nie ma jeszcze żadnej utartej ścieżki i to się opłaca. Efekt tej ponadprzeciętnej innowacyjności jest widoczny nie tylko w samej i liczbie i jakości patentów. Jest też widoczny w tak zwanym wskaźniku kutobina, czyli w realnym, mierzalnym wpływie tych innowacji na rynkową wycenę całej firmy. W długim terminie zawsze docenia się prawdziwą, a nie udawaną innowacyjność, która jest widoczna tylko w PowerPoincie. W branżach o bardzo szczególnie wysokiej konkurencyjności ta przewaga innowacyjna była jeszcze większa, bo tam co też naturalne, no jest ona o wiele bardziej potrzebna do przetrwania i rozwoju. Tam gdzie nie da się wygrać prostą optymalizacją kosztów, założyciele wygrywali tempem, kreatywnością i wygrywali odwagą. Trzecie badanie zrobiono również w 2016 roku, które mówiło o tym, jak mentalność założyciela jest trochę lekiem na kryzysy w firmie. Dlaczego większość firm, nawet tych odnoszących początkowe ogromne sukcesy, nie jest w stanie skalować się dynamicznie i rosnąć w nieskończoność? No i tu firma konsultingowa Bin and Company szukała odpowiedzi na to pytanie przez wiele, wiele lat i w końcu ją znalazła. Opublikowała swoje wnioski w bardzo ciekawej książce swoją drogą też The Founders Mentality. Polecam. Gdzie kluczowy wniosek jest prosty. Większość firm nie zatrzymuje się w rozwoju z powodu działań konkurencji. Większość firm zatrzymuje się z powodu wewnętrznej narastającej złożoności i biurokracji. I to jest tym, co nieuchronnie pojawia się wraz ze wzrostem skali i wraz ze wzrostem całej działalności. W miarę jak organizacje stają się coraz większe, przechodzą trzy nieuniknione i bardzo przewidywalne kryzysy. Pierwszy to przeciążenie, tak zwany overload, który jest typowy dla młodych, bardzo szybko rosnących firm, które po prostu nie nadążają z budową odpowiednich struktur. Drugi to zatrzymanie, tak zwany stallout, który następuje wtedy, gdy pierwotna misja firmy się trochę rozmywa i do głosu zaczyna dochodzić ta wielka korporacyjna biurokracja. Znacie to? bardzo ciężko coś przeforsować wtedy w takiej firmie i to jest ten główny zastój w danej firmie. Jest też trzeci kryzys, tak zwany freefall, czyli swobodne spadanie. Moment, w którym okazuje się dotychczasowy sprawdzony model biznesowy się wyczerpuje, a nie mamy jeszcze nowego perspektywicznego na horyzoncie i nie wiemy jak zmodernizować tą firmę. I okazuje się, że firmy, które pomyślnie przechodzą przez te wszystkie kryzysy i kontynuują swój dalszy wzrost, mają jedną wspólną cechę. W jaki sposób udaje im się zachować tą tak zwaną mentalność założyciela, co w praktyce oznacza, że mają silne poczucie misji, wiedzą co robią i po co to robią, mają prostotę operacyjną albo starają się to upraszczać i mają też osobistą odpowiedzialność za wyniki i płaską dość mocno niehierarchiczną strukturę. No co daje ogromne zaangażowanie ludzi. Analitycy z Bin and Company jednoznacznie wskazali, że takie właśnie firmy są od czterech do nawet pięciu razy bardziej prawdopodobne, żeby znaleźć się w tym najwyższym topowym kwartylu pod względem osiąganych wyników finansowych. Wspólnym mianownikiem tych wszystkich sukcesów jest albo unikalna kultura organizacyjna, która zostawała w firmie na długo po odejściu założyciela, albo sam założyciel po prostu nigdy z tej firmy nie odchodził. No ciężko się z tym nie zgodzić, prawda? Ale idźmy dalej, bo jest też czwarte badanie z 2023 roku, tym razem autorstwa Diaboanga, który przenosi nas do Chin. Chin, czyli jednego z najbardziej dynamicznych, ale jednocześnie trudnych i konkurencyjnych rynków na świecie. Zrobią pracę naukową, za którą zatytułowano Founder Control R&D Investment and Firm Performers z 2023. Autor się przyjrzał 211 dużym prywatnym spółkom technologicznym, które działają w Chinach i bardzo szczegółowo przeanalizował, co tak naprawdę daje przewagę nad konkurencją. Ta praca dość dobrze pokazuje, że jeśli założyciel danej firmy ma w niej realną, niekwestionowaną władzę, czy to przez posiadanie dużego pakietu udziałów, czy przez spełnienie kluczowej funkcji operacyjnej, ma jakiś niepodważalny autorytet, czy unikalne kompetencje techniczne, to ta firma znacznie częściej i odważniej inwestuje w badania i rozwój. A to z kolei wprost i bezpośrednio przekłada się na lepsze wyniki finansowe tej firmy. I najciekawszy jest tutaj sam mechanizm, który za tym stoi, bo to wcale nie same wyższe wydatki na R&D prowadzą do sukcesu. Przecież można jeszcze przepalać pieniądze na nic nieznaczące innowacje. Chodzi o to, że założyciele w przeciwieństwie do wynajętych menadżerów znacznie częściej podejmują strategiczne decyzje inwestycyjne z dużo dłuższym horyzontem czasowym i znacznie większą skłonność do podejmowania ryzyka prezentują. Tam nie ma czekania u founderów na formalną zgodę rady nadzorczej. Nie szukają dla siebie jakiegoś bezpiecznego alibi w postaci opinii zewnętrznych konsultantów. Mają znacznie większą elastyczność w podejmowaniu decyzji i mogą działać szybciej, dużo szybciej. [Muzyka] Po prostu decydują, bo znają swój produkt, czują ten rynek, widzą gdzie leży przyszłość. znacznie częściej ufają swojej własnej intuicji. W przeciwieństwie do menadżera, który jest zatrudniony i wynajęty i nawet w tak niezwykle wymagającym, bardzo konkurencyjnym otoczeniu, którymi są dzisiejsze Chiny przecież, gdzie ta konkurencja technologiczna bywa absolutnie brutalna, to firmy z silnym założycielem sterów regularnie przebijały swoich profesjonalnie zarządzających odpowiedników właśnie dzięki tej unikalnej elastyczności, tej szybkości do działania. I teraz według mnie badanie, które jest killerem, to jest takie badanie, które rozwala wszystko, co do tej pory powiedzieliśmy. Jeśli jeszcze w to nie uwierzyliście, że założyciele są kluczową przewagą. Co jeśli założyciel nagle znika? I czasem najlepszym sposobem, żeby w pełni zrozumieć prawdziwą wartość jakiegoś czynnika jest, żeby sobie zobaczyć, co się stanie, kiedy tego czynnika zabraknie. I taki dość ciekawy, naturalny eksperyment przeprowadzili autorzy badania Founder CEOs and Innovations Evidence from CEO Sudden Death z 2020 roku. Co dokładnie zrobiono? Przeanalizowano te niezwykle rzadkie sytuacje, w których prezesi, założyciele dużych firm niespodziewanie umarli w trakcie pełnienia swojej funkcji i sprawdzono, co się stało z poziomem innowacyjności tych spółek tuż po nagłym odejściu CEO. Efekt, no efekt jest szokujący. Poziom innowacyjności w tych firmach mierzony liczbą patentów zgłaszanych, nowych patentów załamał się o 44 średnio pro. I co niezwykle ważne, to się nie stało dlatego, że firma nagle przestała wydawać pieniądze na badania i rozwój. Budżety zostały na tym samym miejscu. Doświadczeni pracownicy zostali, inżynierowie też zostali. Cały dotychczasowy system wciąż formalnie działał, ale zniknął jeden kluczowy, bardzo trudny do uchwycenia w liczbach element. Ta osobista charyzma i siła lidera. Unikalna jego decyzyjność, jego długoterminowa wizja i jego trochę osobista zgoda na podejmowanie jakiegoś ryzyka. Badanie doskonale pokazuje, no doskonale pokazuje, że taki założyciel to nie jest tylko formalna funkcja w zarządzie. To jest pewien unikalny styl operacyjny. To takie no trochę DNA firmy, które bardzo trudno jest odziedziczyć w korporacji, zwłaszcza jeśli chodzi o takie innowacje, które są bardzo ryzykowne, o czysto rewolucyjne projekty, które mają potencjał, żeby zmienić coś w branży, ale do których przeforsowania trzeba niezwykle dużej siły i charyzmy indywidualnej osoby, bo te patenty, które zgłaszały firmy po odejściu CEO były znacznie mniej odważne, mniej różnorodne, a co za tym idzie rzadziej cytowane w późniejszej literaturze. No i trochę bardziej bezużyteczne, nie zmieniające firmy aż tak bardzo. Firma pozbawiona wizjonerskiego lidera niemal natychmiast przechodziła w znacznie bezpieczniejszy, no ale też mniej perspektywiczny tryb defensywny na rynku. No to jest dla mnie najmocniejszy i najbardziej przekonujący dowód na to, że obecność założyciela za sterami firmy zmienia absolutnie wszystko. Nie przez samą strukturę nawet organizacyjną, tylko przez tą unikalną kulturę, której on nadaje całej tej firmie. No to zbierzmy to sobie do kupy, moi drodzy. Pięć różnych badań, pięć różnych perspektyw i jeden w zasadzie wniosek. Założyciele po prostu robią rzeczy inaczej. Firmy, które prowadzą, inwestują więcej, tworzą bardziej wpływowe innowacje, myślą o dłuższym horyzoncie, śmielej ryzykują, zachowują klarowność tej pierwotnej misji, którą sobie postawiły dawno dawno temu. Jakoś lepiej omijają tą biurokrację, z którą walczy każda duża firma. i lepiej radzą sobie z kryzysami wzrostu. Tego wszystkiego nie pokaże wam żaden nawet mega skomplikowany arkusz w Excelu. Założyciele po prostu myślą inaczej i statystycznie w długim terminie wnoszą do swoich firm ogromną wartość dodaną. No i zaraz ktoś powie, ale Piotrek, Piotrek, przecież są też spektakularne porażki. No pewnie, że są. Założyciel to nie jest gwarancja sukcesu. John Folly z Pelotona, porażka. Adam Newman z WWorka porażka. Elizabeth Holmes z Teranosa. Porażka to oczywiście są dobre przykłady na to, że to nie ma gwarancji. Nawet pasja może się zmienić w jakąś toksyczną bańkę, ale no błędem jest patrzeć na to wyłącznie przez pryzmat głośnych medialnych upadków, bo te są oczywiście spektakularne, ale są mniejszością. I to właśnie założyciele, a nie wynajęci menadżerowie budują te największe, najbardziej innowacyjne, najbardziej trwałe firmy na świecie. Jakie konkretne wnioski płyną z tego wszystkiego dla ciebie jako dla takiego świadomego, mam nadzieję teraz bardziej świadomego inwestora? No przede wszystkim to, że obecność założyciela w zarządzie to jest niezwykle pozytywny, potężny sygnał. Oczywiście zawsze trzeba go analizować w odpowiednim kontekście, ale co do zasady to potężny pozytywny sygnał. Do tego firmy z założycielem Usteru znacznie częściej inwestują odważniej, są bardziej innowacyjne i myślą w dłuższym strategicznym horyzoncie. A taka mentalność numer trzy, punkt trzeci, mentalność założyciela i kultura organizacyjna, jaką on tworzy, no to jest coś bardzo trudnego do skopiowania i Satanowi samo w sobie przewagę konkurencyjną, taką fosę ekonomiczną. I to jest absolutnie coś, czego nie da się wycenić w Excelu. Jeśli chcesz regularnie bić rynek, to szukaj takich spółek, gdzie prezes nie tylko zarządza, ale przede wszystkim gdzie prezes tworzy. Szukaj takich firm, gdzie założyciel wciąż osobiście prowadzi biznes, bo jeszcze nie skończył, gdzie celem samym w sobie jest coś więcej niż zarabianie przez firmę pieniędzy, bo w długim terminie to naprawdę przyniesie kolosalną wręcz przewagę nad innymi. No nie przez przypadek w publicznym portfelu Freum 24, który dla was prowadzę, jest sporo takich spółek. Mercado Libre kierowane przez założyciela 256 lat. Dopiero teraz zaczyna się sukcesja. Blog kierowany przez założyciela. Lemonate tak samo kierowany przez założyciela. New Holdings tak samo kierowany przez założyciela. A sam portfel, na sam portfel bije indeksy o kilkadziesiąt punktów procentowych. To naprawdę nie jest przypadek. A ty pamiętaj, że w każdej chwili możesz ten portfel podejrzeć sobie na portalu Myfund, a wybrane akcje z tego portfela możesz dostać do swojego własnego kompletnie bezpłatnie, bo zakładając konto Freon 24 z linka w opisie można otrzymać od jednej do nawet 20 darmowych akcji do swojego własnego portfela. Wystarczy, że po założeniu konta wpłaćcie odpowiedni depozyt i podacie kod promocyjny i już odbieracie jedną 4, 10 albo 20 darmowych akcji. Wszystko zależy od tego ile wpłacicie. Oczywiście można sobie potem taką akcję sprzedać i kupić coś innego albo po prostu wypłacić gotówkę. Z kolei jeśli chcecie też sami lepiej wyłapywać inne ciekawe spółki również te kierowane przez założycieli, to zachęcam do sprawdzenia wersji premium portalu DNA, gdzie można dziś dołączyć do prawie 2300 inwestorów, którzy dostają codziennie różne analizy, przemyślenia o rynkach, gospodarce i ode mnie i całego naszego zespołu, a do tego mają możliwość obserwowania jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach o łącznej wartości ponad 4 miliony złotych. To oczywiście duże pieniądze, które dają bardzo dużo emocji, ale dają przede wszystkim masę nauki i to naukę wam gwarantujemy. Więcej na ten temat znajdziecie na stronie premiumdnarynków.pl. Link jest oczywiście w opisie tego nagrania. No a wy dajcie znać, czy faktycznie wolicie teraz i czy będziecie zwracać uwagę na to, czy firma ma doświadczony zarząd, czy raczej ma zarząd, w którym dalej jest założyciel. Dajcie znać w komentarzach. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]
