Odc 92 HOSSA na GPW trwa w najlepsze. Kupuję akcje za 65 000 PLN. Czy w tym roku pobiję WIG20? [Restrukturyzacja portfela i nowe inwestycje]

Miesięczna analiza portfela GPW – rosnące wyniki i strategiczne decyzje

W styczniu 2026 mój portfel inwestycyjny osiągnął wzrost wartości nominalnej o 50 000 zł, kontynuując trend hossy na GPW. W materiale szczegółowo omawiam:

  • Decyzję o sprzedaży ETF-ów (za 15000 EUR) i pełnym skupieniu na indywidualnych spółkach z WIG20 i mWIG40
  • Restrukturyzację portfela – wyjście z Arctic Paper i Dom Development oraz zwiększanie pozycji w Virtualnej Polsce (wydatki 65 000 PLN)
  • Nominlane wyniki dywidend 1230 zł brutto ze spółki Introl i ich perspektywy na 2026 rok
  • Ewolucję strategii inwestycyjnej od 2020 roku – od 4 sektorowych spółek do 22 zdywersyfikowanych pozycji

Przedstawiam aktualne wskaźniki wyceny rynku: stosunek ceny do wartości księgowej (P/BV) polskich spółek (2.0) vs rynków wschodzących (2.5) oraz prognozy dla sektora deweloperskiego (13.3% udziału w portfelu). Analizuję wpływ spadających stóp procentowych na banki i dynamikę WIG20 napędzanego przez Orlen i KGHM.

W materiale znajdziesz konkretne case studies błędów inwestycyjnych (5-letnia inwestycja w Arctic Paper z częściową stratą kapitału) i skutków przedwczesnej realizacji zysków. Omawiam wyzwania związane z rosnącymi wycenami i ograniczonym dostępem do wyraźnie niedowartościowanych spółek.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Cześć, tu Investor na etacie. Witajcie w podsumowaniu kolejnego ekscytującego miesiąca w moim portfelu, bo kiedy wydawało się, że po grudniu 2025, kiedy portfel zyskał niemal 50 000 zł w ujęciu nominalnym, początek nowego roku przyniesie chłodzenie i muszę nawet przyznać, że szykowałem się na delikatną korektę, bo poprzedni rok był chyba aż za dobry. Jednak w styczniu nic takiego nie miało miejsca. Wręcz odwrotnie. Mój portfel wykręcił kolejny rekord. Tym razem wzrost wartości nominalnej w ujęciu miesięcznym po raz pierwszy w historii przekroczył 50 000 zł. Ja do tych liczb jakoś specjalnie się nie przywiązuję, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że to bardziej wirtualne zmiany i początek lutego delikatnie zniwelował. To jednak pokazuje, że bardzo trudno określić kiedy jest już szczyt i potencjalny moment do ucieczki lub realizacji zysków. Bo w sytuacji, kiedy poprzedni rok zakończył się tak dobrymi wynikami i gwałtownymi wzrostami na wielu moich spółkach, mogłoby się wydawać, że polska giełda jest już na szczycie hossy i pora się ewakuować. Wskaźniki mówią jednak co innego, bo cena do prognozowanych zysków jest nadal poniżej historycznej średniej i bardzo daleko od szczytów. natomiast nie jest już tak tanio, jak było jeszcze rok czy dwa lata temu. Wskaźnik cena do wartości księgowej znajduje się już powyżej średnie historycznej, ale do rekordu z lat 2006-2007 dzieli nas po prostu przepaść. Tym bardziej porównując ten wskaźnik do średniej dla indeksu rynków schodzących, który obecnie znajduje się na najwyższym poziomie od 2008 roku, zbliżając się do wartości 2,5. Natomiast w przypadku polskich akcji nie osiągnął on nawet dwóch. To pokazuje, że GPW nadal nie oderwała się od fundamentów, a szortowanie WIG 20 rok temu nie było najlepszym pomysłem. To dyskonto polskiego rynku wobec Markets może być uzasadnione wojną za naszą wschodnią granicą, która trwa już prawie 4 lata, ale inwestorzy jakby przyzwyczaili się już do tego i patrząc na wyceny ukraińskich spółek notowanych na GPW, ich ceny wróciły już do zbliżonych poziomów z początku roku 2022. Ja osobiście muszę przyznać, że coraz trudniej dokonywać mnie decyzji zakupowych, bo o ile te d trzy lata temu widziałem mnóstwo okazji, które na przestrzeni tych lat dały mi zarobić po kilkaset procent, tak dziś mam delikatne trudności z wyszukiwaniem perełek i raczej staram się zachować rozsądek, zamiast wpadać w euforię, bo mam świadomość, że wartość mojego portfela może równie szybko spaść, jak rosła w ostatnich miesiącach. Jestem również daleki od próby przewidywania, co dalej nas czeka, bo sytuacja na świecie zmienia się dosłownie z dnia na dzień. A tak naprawdę jeden wpis Trumpa w mediach społecznościowych wywraca wszystko do góry nogami. Ja staram się co miesiąc nabywać akcje kolejnych spółek, a w przypadku krachu lub dłuższej besytu będę się cieszył, że wiele spółek wróciło z cenami do atrakcyjnych poziomów. Muszę też podkreślić, że obecną sytuację na rynkach finansowych wykorzystują do porządkowania portfela, bo właściwie od grudnia wpadłem w delikatny szał sprzedażowo-zakupowy, kiedy w grudniu wykonałem transakcji za prawie 160 000 zł. Wydawało mi się, że kolejne miesiące przynoszą raczej spokój. Styczeń przyniósł jednak usunięcie kolejnych dwóch spółek z mojego portfela w celu uproszczenia jego struktury i ewentualnego zrobienia miejsca na nowe podmioty w przyszłości. To nie koniec robienia porządków, bo mam zamiar nadal konsolidować mój portfel. i zmniejszać ilość spółek tak by docelowo ta liczba była w przedziale 1520, gdzie na koniec stycznia były to 22 spółki. Ogromnym krokiem było również sprzedanie wszystkich ETFów, które posiadałem w dolarze oraz euro, które zbierałem przez półtora roku i przeniesienie całości tego kapitału do portfela GPW, co jest związane z wpłatą 15000 zł. Natomiast kolejna wpłata w styczniu w wysokości 9000 zł to już moje środki własne, co sumarycznie daje 24 000 zł. Moja decyzja o zbyciu ETF była spowodowana chęcią skupienia się na moim portfelu spółek z GPW, który na ten moment jest moim priorytetem i okazuje się, że przynosi mi to dużo lepsze rezultaty. Ja nadal uważam, że ETFy są wspaniałym narzędziem do inwestowania i będą prawdopodobnie najlepszym wyborem dla większości. Ale w mojej sytuacji postanowiłem skoncentrować się na doborze indywidualnych spółek GPW. Nadal oczywiście prowadzę mój portfel IKE, w ramach którego nabywam akcje spółek notowanych na London Stock Exchange i spisuje się on znakomicie, bo w nieco ponad rok jego stopa zwrotu wynosi ponad 30%. A mój portfel IKE prowadzę w XTB, które jest partnerem kanału Inwestor na etacie i uważam, że jest to najlepszy wybór szczególnie dla osób, które inwestują niewielkie kwoty ze względu na brak prowizji transakcyjnej do miesięcznego obrotu 100 000 €. Dodatkowo zakładając konto i wpisując specjalny kod etat pisany wielkimi literami zyskujecie dostęp do serii szkoleń przygotowanej przez specjalistów i ekspertów. Uważam, że temat zbycia ETFów zasługuje na oddzielny odcinek, ale na ten moment mogę przyznać, że było to bardzo dobre doświadczenie, które dało mi przede wszystkim praktyczną wiedzę i poszerzyło moje horyzonty o rynkach finansowych. Uważam, że samo czytanie książek i oglądanie filmów o ETF na YouTubie nigdy nie zastąpi realnego inwestowania, o czym osobiście się przekonałem. Uznałem, że po prostu w tym momencie jestem w stanie osiągać dużo lepsze rezultaty wybierając pojedyncze spółki niż inwestując w szerokie indeksy. A w moim portfelu ETF znajdowało się wiele funduszy, tak aby śledzić wiele rynków jednocześnie i traktowałem to bardziej jako eksperyment inwestycyjny. Po prostu doszedłem do wniosku, że zdecydowanie bardziej wolę dobierać indywidualne spółki niż całe koszyki, które w wielu przypadkach rozcieńczają zyski, bo zawierają spółki, którymi nie jestem zainteresowany i które często psują wynik. Natomiast okazuje się, że inwestowanie w indywidualne spółki amerykańskie nie jest takie proste, bo dochodzi do tego ryzyko podatkowe, a głównie w przypadku spadków mam tu na myśli chociażby wysoki i state tax dla amerykańskich aktywów powyżej 60 000, które są opodatkowane liniowo do wartości aż 40%. W takiej sytuacji rozważam założenie fundacji rodzinnej w przyszłości, aby móc na poważnie inwestować w te akcje amerykańskie, tak by nie zostawiać mojej rodziny z ogromnym problemem w razie wypadku. Dajcie znać w komentarzu, czy chcielibyście zobaczyć taki odcinek z podsumowaniem wszystkich ETów, które posiadałem i które sprzedałem. Chciałbym, żebyście jeszcze aktywnie uczestniczyli w tym, co się dzieje na kanale. Dlatego zwracam się do was z pytaniem, który odcinek chcielibyście zobaczyć jako kolejny, bo pomysłów mam bardzo wiele, ale ciekawi mnie, co najbardziej was interesuje. Po pierwsze, podsumowanie portfela ETF, w którym uzasadnię moje wybory oraz wynioski, które wyciągnąłem z inwestowania przez prawie półtora roku w ETFy. Druga propozycja to podsumowanie portfela IKE, czyli spółki z Wielkiej Brytanii, w które inwestują 500 zł miesięcznie. Trzecia propozycja. Czy inwestowanie po 50 roku życia ma sens? Chciałbym pokazać wam portfel mojego taty, który zaczął inwestować w wieku 53 lat, praktycznie w tym samym czasie co ja, aby zbudować sobie drugą emeryturę wspierającą tą podstawową ZUS-u. Pokażę to oczywiście na wszystkich jego portfelach, czyli XZ, IKE oraz głównym portfelu dividendowym. Czwarta moja propozycja. Jak wychować małego milionera. Chciałbym nagrać odcinek, w którym wymieniamy się doświadczeniami i metodami wychowawczymi, których nie ma ani w książkach, ani tym bardziej w szkole. Bo niedawno doszedłem do wniosku, że już teraz muszę zacząć przygotowywać mojego pięcioletniego syna do dorosłego życia i uczenia go zarządzania pieniędzmi od najmłodszych lat. Dlatego podzielcie się w komentarzu waszą opinią. Koniecznie zostawcie suba i lajka, aby nie ominęły was te odcinki. Macie również możliwość wspierania mojego kanału na YouTubie lub Patroniteie, co bardzo pomaga mi w dalszym rozwoju. A ja w ramach podziękowania udostępniam dla was arkusz Excel, który możecie skopiować na własne potrzeby, tak by monitorować własne inwestycje. Po tym długim wprowadzeniu wracamy do portfela GPW, który w styczniu osiągnął stopę zwrotu na poziomie 6,21%, co było wynikiem minimalnie gorszym od szerokiego WIG, który w tym samym czasie wygenerował prawie 6,5%, co jest wynikiem dalszych intensywnych wzrostów na największych spółkach, do których płynie zagraniczny kapitał. Okazuje się, że spadające stopy procentowe nie przeszkadzają we wzrostach sektora bankowego, a głównymi napędami WIG20 pozostają Orlen i KGHM, czyli niewiele się w tej kwestii zmieniło, ale mój portfel, w którym znajdują się głównie spółki z MVIC 40 i SVC 80 radzi sobie całkiem dobrze. Jak widzicie na wykresie, jego wartość od połowy grudnia 2025 dosłownie wystrzeliła w kosmos o ponad 100 000 zł, co jest w głównej mierze zasługą wzrostu wycen akcji, a nie mocnymi wpłatami w styczniu. Zresztą można porównać na jednym wykresie, jak mocno zysk papierowy oznaczony tą żółtą linią uciekł od wpłat własnych oznaczonych kolorem brązowym. Jak widzicie na przestrzeni prawie 6 lat ten zysk zmieniał się w dużych zakresach, ale dla mnie istotne jest, że idzie to w odpowiednim kierunku, a wiele spółek z mojego portfela nadal ma ogromny potencjał do dalszego wzrostu biznesu, co bardzo często dopiero po pewnym czasie przekłada się na wyceny na giełdzie. Pamiętajcie, że te skokowe wzrosty w ostatnich miesiącach nie są wynikiem jednej decyzji przemyślanej w czasie przerwy obiadowej, tylko raczej wynikiem podejmowania trudnych decyzji i działań zakupowych na przestrzeni całego roku. Bardzo ciekawie wyglądają wyniki portfela w zestawieniu z benchmarkami. Okazuje się, że szeroki wig po rajdzie w 2025 zbliża się już do S&P 500 Total Return, który w ostatnich miesiącach wpadł w delikatny marazm, szczególnie w ostatnim czasie, kiedy obserwowaliśmy spadki na bigtechach, wyniki spółek technologicznych. Mimo tego, że wydawały się solidne, to rynek zareagował na nie bardzo negatywnie. Może to być spowodowane chęcią realizacji zysków i przechodzenie w bardziej konserwatywne aktywa. Jak widać, jeden z czołowych ETFów dywidendowych w USA, czyli SCHD w ostatnich miesiącach notuje solidne wzrosty. Wydaje się, że rynek może mieć pewne obawy o zbyt intensywne nakłady inwestycyjne na dalszy rozwój AI, które w 2026 roku rosną do niebotycznych wręcz poziomów 600 miliardów dolarów dla jedynie czterech spółek. Moje zdanie na ten temat poznacie przy okazji nagrania odcinka o sprzedaży ETFów, ale nie doszukujcie się tutaj mojego negatywnego nastawienia do USA i spadającego dolara, bo to jest tylko kwestia czasu, kiedy na poważnie zacznę inwestować w rynek amerykański. Fakty są takie, że na ten moment mój portfel w 6 lat prawie dubluje VIG oraz S&P 500 Total Return, a SWIG 80 traci do mnie 120 punktów procentowych. W styczniu otrzymałem nawet pierwszą dywidendę ze spółki Introl w wysokości 41 gros na akcję, co dało mi 1230 zł brutto. Na tle stycznia ubiegłego roku wygląda to słabo, ale trzeba pamiętać, że polskie spółki dywidendowe dzielą się zyskiem z akcjonariuszami głównie od maja do października. Natomiast pozostałe miesiące są bardzo nieregularne i nie można ich traktować jako odniesienie. Dla mnie liczą się nominalne wartości otrzymane w ciągu 12 miesięcy. Na pewno głównym celem jest dla mnie poprawa rezultatu z poprzedniego roku, czyli 39500 zł netto z samych dywidend. Ale nie mam zamiaru za wszelką cenę nabywać danych spółek tylko dlatego, że wypłacą w tym roku atrakcyjne dywidendy, tak żeby poprawić sobie ten wynik z poprzedniego roku. Przy okazji dajcie znać w komentarzu, czy chcielibyście, abym opublikował spółki, które moim zdaniem wypłacą atrakcyjne dywidendy w 2026 roku i na które z nich należy uważać, bo czasem bywa tak, że atrakcyjne stopy dywidendy przykrywają poważne problemy w spółce i są bardziej pułapką na inwestorów niż ciekawą spółką z długoterminową perspektywą. Oczywiście najwięcej w portfelu działo się pod względem sprzedażowo-zakupowym, bo jak już wcześniej wspomniałem pozbyłem się kolejnych dwóch spółek, a pierwszą z nich był Dom Development, którego posiadałem bardzo niewielki pakiet zaledwie 12 akcji, sprzedany po 270 zł za walor, co sumarycznie dało mi 3240 zł, z czego zysk stanowił 1337 zł. Nadal uważam Dom Development za jedną z najlepszych spółek z tego sektora, ale uważam, że obecna cena jest atrakcyjna tak, by sprzedać ten podmiot wobec jej dalszego potencjału wzrostu. Prawda jest taka, że razem z Dom Development posiadałem aż cztery spółki z tego sektora w moim portfelu i postanowiłem po prostu usunąć najmniejszy pakiet o wartości 3000 zł, co jest kwestią porządkowania portfela i chęcią redukcji ilości spółek. W przypadku sektora deweloperskiego wybrałem bardziej agresywne podmioty obarczone dużo większym ryzykiem i jednocześnie z większym potencjałem wzrostu. Wybrałem Atal Echo Investment, które posiada jednocześnie większościowy udział w Archikomie oraz Marvipol. Te trzy spółki moim zdaniem dobrze się uzupełniają, bo prowadzą działalność w sektorze mieszkaniowym, biurowym oraz magazynowym w największych aklomeracjach w Polsce. A w przypadku Echo rozwijany jest również sektor wynajmu prywatnych akademików, mieszkań oraz powierzchni biurowych. Marvipol uzupełnia całość jako deweloper apartamentów o wysokim standardzie w najlepszych lokalizacjach, ale tu trzeba liczyć się z nieregularnymi wynikami finansowymi z racji niewielkiej liczby projektów i muszę się tu liczyć ze sporymi wahaniami na kursie. W tym momencie wszystkie te spółki stanowią 13,3% całego portfela, a ich wartość wynosi 115 000 zł i wygląda na to, że wartością docelową dla mnie będzie 15%, po których zaprzestanę dalszych zakupów. Kolejną spółką, której się pozbyłem jest Arctic Paper i była to jedna z bardziej bolesnych lekcji inwestowania jakie otrzymałem. Pozycję na Arctic budowałem już w roku 2020 i trzymałem przez ponad 5 lat, co było dla mnie drogą od zera na szczyt i z powrotem. Niestety jest to transakcja spóźniona o co najmniej rok, bo najlepszy czas na sprzedaż był już 2 lata temu, a jeszcze rok temu wyszedłbym na tym całkiem dobrze. Natomiast dziś wychodzę na tym po prostu źle. Mimo tego, że otrzymałem przez te lata prawie 15000 zł divident netto z zainwestowanego kapitału 42 000 zł. Na samej sprzedaży straciłem co prawda 5000 zł, co powoduje, że dzięki otrzymanym dywidendom wyszedłem 10 000 zł do przodu. Uznałem, że w obecnej sytuacji warto ten kapitał przenieść po prostu do innych bardziej perspektywicznych podmiotów, bo sytuacja w spółce wygląda nieciekawie. Bardzo długo liczyłem, że Arctic będzie potrafił wykorzystać sytuację w sektorze cellulozy, która ma potencjał w produkcji nitrocellulozy do przemysłu zbrojeniowego, ale wygląda na to, że wymagałoby to od nich ogromnych nakładów inwestycyjnych, które w ostatnich latach poszły w zupełnie innych kierunkach, głównie do produkcji tacek, a także w odnawialne źródła energii. O ile w samym sektorze papierniczym Arctic radził sobie całkiem przyzwoicie na tle konkurencji, która zamykała kolejne zakłady w Europie, to na rynku celu los jest po prostu dramat. Wygląda na to, że dosyć duży potencjał ma nowy sektor uruchomiony w szwedzkiej papierni, czyli produkcja peletu drzewnego, na które obecnie ogromne zapotrzebowania z racji srogej zimy w Europie, ale jest to jedynie kropla w morzu finansowych potrzeb. Obecnie sentyment do spółki jest skrajnie negatywny, co wynika z drastycznego pogorszenia otoczenia praktycznie w każdym aspekcie, zaczynając od wysokich centrre Szwecji, także masy celu luzowej z Ameryki Południowej, kończąc na niskim popycie na głównych rynkach Europy Zachodniej. Wydaje mi się, że jest to przykład spółki, której mam ogromny sentyment przez to, że miałem ją tak długo w portfelu i przez początkowe lata inwestowania była ona głównym koniem pociągowym jego wyników. Natomiast nie zrealizowałem zysku w odpowiednim momencie i zaliczyłem poważny poślizg. W beznej sytuacji wydaje się, że Arctti jest w dołku, zarówno pod względem biznesowym, jak i kursu na giełdzie. być może kiedyś nawet wrócę do akcjonariatu, ale na ten moment chciałem zagospodarować kapitał w inne podmioty, a wyniki za pierwszy kwartał 2026 pokażą, czy Arctic ma szansę na poprawę wyników i czy moja decyzja była słuszna. Dzięki sprzedaży akcji dwóch spółek za 41500 zł, a także ETFów za 15000 zł, otrzymanej dywidendzie w wysokości 1000 zł netto oraz wpłacie własnej 9000 zł, miałem możliwość, aby dokonać zakupy w styczniu za 65000 zł, a największy pakiet to 660 akcji wirtualnej Polski zakupione ze średnią 62 zł za walor, co jest zgodne z moimi planami dalszego zwiększania zaangażowania w ten podmiot. Uważam, że wirtualna Polska w obecnej cenie to dobry zakup w perspektywie długoterminowej. Możliwe, że w najbliższych miesiącach niewiele się tu będzie działo i cena nawet może spadać pod naporem negatywnych informacji ze świata i polityki na Bliskim Wschodzie, co może uderzać w sektor turystyki, na którym obecnie opiera się 60% przychodów tej spółki. Ta spółka robi wszystko, co powinna, czyli dokonuje regularnych akwizycji i buduje synergię w ramach posiadanych portali internetowych. Przede wszystkim potrafi generować ogromne ilości gotówki każdego roku, co powinno zniwelować zadłużenie zaciągnięte na przejęcie grupy Invia w perspektywie kilku kolejnych lat. Wartość kolejnych transakcji to już zdecydowanie mniejsze poziomy, a jednym z nich było XTB, o których opowiadałem w moich planach zakupowych na pierwsze półrocze 2026. 25 akcji zakupione za 1900 zł jeszcze przed ogłoszeniem wyników za czwarty kwartał okazało się strzałem w dziesiątkę i pozostaje ubolewać, że kupiłem tylko tyle. Prawda jest jednak taka, że na kursie XTB mamy do czynienia z ogromną zmiennością i często wyniki finansowe są odbierane przez rynek z ogromnymi oczekiwaniami na bicie kolejnych rekordów. Miałem pewne obawy, że przez intensywne nakłady marketingowe zyski na poziomie netto będą niższe, co przełoży się na potencjalne spadki i będzie szansa nawet dokupić więcej akcji po 70 zł za walur. W tym przypadku okazało się, że rynek urealnił swoje oczekiwania, które jeszcze rok temu były bardzo wygórowane i ja również rozważę dodanie kolejnych pakietów. Kolejne trzy spółki, których akcja nabywałem to Atal, Apator i Unimot, co jest zgodne z moimi planami zakupowymi i jest kontynuacją zwiększania pakietów posiadanych spółek. Te podmioty działają w sektorach, które mają przed sobą perspektywy wzrostu i są traktowane priorytetowo przez wydatkowanie środków z KPO. Zwiększony ruch na nieruchomościach zauważam już w moim otoczeniu, bo kiedy zaczyna spadać oprocentowanie kredytów oraz zwiększa się zdolność kredytowa, coraz więcej osób ponownie myśli o nabyciu nieruchomości inwestycyjnej lub zmianie własnego M na nowsze, większe lub w bardziej dogodnej lokalizacji. A Atal z bankiem 9000 mieszkań ma spore szanse na tym skorzystać. Warto wyróżnić zakup 500 akcji spółki Introl po 8 zł za walor, co uznałem za atrakcyjną cenę do zwiększania zaangażowania w ten podmiot tuż po odcięciu dywidendy zaliczkowej otrzymanej jeszcze w styczniu. Odbieram tą styczniową dywidendę za pozytywny sygnał wyników za rok 2025, w którym spółka powinna zakończyć realizację kilku istotnych projektów. Uważam, że ten podmiot ma szansę skorzystać z ogromnych nakładów przeznaczonych na transformację energetyczną w naszym kraju i posiada przy tym zdywersyfikowany portfel działalności od produkcji aparatury kontrolnoparowej po realizację średnich i małych projektów elektroenergetycznych i kogeneracyjnych, a także doradztwo techniczne, co stwarza ogromne szanse na poprawę wyników finansowych w kolejnych latach. Na tle spółek z branży, które zajmują się podobną działalnością, introl wydaje się mocno niedowartościowany i w tym przypadku niska płynność mnie nie zniechęca. Jak widzicie na koniec stycznia mój portfel składał się z 22 podmiotów, nie licząc symbolicznych mikropakietów, które służą mi do obserwacji kilku spółek takich jak Wielton czy Odlewnie Polskie. W tym momencie żadna pojedyncza spółka, ani nawet żaden sektor nie odgrywają w nim dominującej roli. Natomiast nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa i chciałbym w tym roku usunąć kilka kolejnych spółek, które nie spełnią moich oczekiwań, co zostanie zweryfikowane przy okazji publikacji kolejnych raportów finansowych. Dajcie znać, co uważacie o moim portfelu w jego obecnym stanie. Które spółki wam się podobają, a które nie mają szans na wzrosty. Trzymajcie się do następnego. Cześć.

Przewijanie do góry