Czy inwestowanie pasywne to mit?
W najnowszym filmie analizujemy kontrowersyjne badanie, które podważa założenia pasywne inwestowanie. Czy replikacja indeksów, takich jak S&P 500, jest rzeczywiście tak pasywna, jak nam się wydaje? Omawiamy wpływ subiektywnych decyzji komitetów indeksowych na skład portfeli i długoterminowe stopy zwrotu. Przyglądamy się przykładom firm, które znalazły się w indeksach mimo niespełniania kryteriów, oraz zastanawiamy się, czy „kup i trzymaj” to zawsze najlepsza strategia. Dowiedz się, jak aktywne zarządzanie wpływa na pozornie pasywne strategie inwestycyjne i poznaj argumenty za bardziej świadomym podejściem do swoich finansów.
Kluczowe zagadnienia:
- Pasywne inwestowanie a aktywne zarządzanie indeksami
- Wpływ decyzji komitetów indeksowych na skład portfela
- Analiza strategii „kup i trzymaj” w kontekście długoterminowych stóp zwrotu
- Kryteria doboru spółek do indeksów i potencjalne nadużycia
- Alternatywne podejścia do inwestowania pasywnego
Obejrzyj film i poznaj sekrety skutecznego inwestowania!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
tąpnięcie, które przetoczyło się przez giełdę w kwietniu, siało spustoszenie w moim portfelu i bardzo bym się tym przejmował, gdybym na to konto się logował, ale tego nie robię, bo w tym przypadku inwestuję długoterminowo i generalnie wierzę w ważną zależność. Im mniej transakcji dokonujesz, tym lepiej idzie ci na rynku. Zresztą nie jest to tylko kwestia wiary, bo zostało to zbadane chociażby w Brazylii. Z drugiej strony, czemu w Brazylii w zasadzie nieistotne. Nie chodzi o to, że ich w ogóle nie robię. w sensie tych transakcji, bo robię tylko wierzę w to, że zysk jest funkcją czasu, więc żeby zarobić musi trochę czasu minąć. Im mniej tego czasu minie, tym mniejszy zarobek chłopska giełdowa logika w czystej postaci. Aktualnie wycena portfela jest wyższa niż przed krachem i to w sumie magia inwestowania długoterminowego i to w tej wersji pasywnej, ale uwaga, okazuje się, że to inwestowanie pasywne to jest bullshit. To znaczy po angielsku bullshit, a po polsku głupie gadanie. Dlaczego? Bo nam się wydaje, że jest pasywne, a w praktyce jest aktywne. Wytłumaczmy sobie to w tym odcinku. Zainwestuj łapkę w górę w ten odcinek, a zwróci ci się fajną wiedzą. Partnerem materiału jest dom maklerski Bosś, gdzie prowadzę mój portfel xd, a więc konto IKE oraz konto XE. Z czystym sumieniem polecam, w szczególności, że ich odświeżona wersja Webtradera mi osobiście przypadła do gustu. Link znajdziesz w opisie, a my lecimy z tematem. Był już update konta IKE. W tym miesiącu oczywiście przyszedł czas na update konta XE, czyli tego indywidualnego konta zabezpieczenia emerytalnego, które wyśmienicie się opłaca, jeżeli w szczególności łapiesz się na drugi próg podatkowy. Odcinek ten robię w ramach serii, oczywiście tej serii z playlistą Konto xd. Link do tej playlisty znajdziesz w opisie. Możesz ją sobie subować, żeby być na bieżąco z tymi portfelami. Tak będzie najwygodniej. W poprzednich tygodniach mieliśmy oczywiście trudny czas w portfelu, bo giełdowe tąpnięcie, no tak jak powiedziałem wstępie, siiało spustoszenie. Dlaczego? No bo w moim przypadku, w przypadku tego konta XE cały czas niezmiennie od 2023 posiadam główną ekspozycję na indeks S&P 500 za pomocą ETFU Invesco S&P 500 Uctits. 23 kwietnia powiększyłem pozycję zgodnie z założeniami. Nie trafiłem w dołek, nie trafiłem w wierzchołek. Po prostu kupiłem wtedy, kiedy uznałem. Wiadomo, to jest subiektywne, że całe giełdowe zamieszanie po prostu się uspokoiło. Ani nie chciałem szukając tutaj jakiś analogii wskakiwać do lodowatej wody, ani do wrzącej. Po prostu poczekałem, aż trochę przestygnie. I to jest też unikatowa rada dla osób początkujących. Nie musisz starać się trafić wierzchołek lub dołek. Od czasu do czasu ci się to uda i wtedy powinieneś powiedzieć: "Wow, miałem szczęście". A w pozostałych 99% przypadków nawet nie powinieneś na to zwracać uwagę, bo szkoda życia na tego typu zmartwienia. W poprzednim odcinku o XEM mówiłem o tym, że kolejna dokładka do portfela na koniec drugiego kwartału. Dlaczego? Bo czekam na dane makro z tego drugiego kwartału. Trochę więcej się dowiemy na temat kondycji gospodarki USA, bo w końcu będziemy mieć pełne trzy miesiące podwyższonych ceł, których obawia się sam jakże krytykowany przez Trumpa, amerykański Fed. Ale moja ekspozycja na USA jest i tak agresywna. W przypadku procentowym 75% tego portfela to wspomniany indeks, a 25% mam jeszcze w gotówce. I ta sytuacja plus minus utrzymuje się od ostatniej dokładki do pozycji na wspomnianym we wstępie ETFie. Muszę przyznać, że jestem zadowolony z tego podejścia. W zasadzie nie generuje mi żadnych emocji, ani tych turbo pozytywnych, ani tych negatywnych. Czyli coś jak oglądanie pomalowanej ściany, która wysycha. I tak to powinno wyglądać. Pomysł na ten odcinek zrodził się po przeczytaniu tekstu Aleksandra Pińskiego, który popełnił go na stronie blogi. Bossa.pl i muszę przyznać, że zrobił go na tyle dobrze, że w tym materiale się o niego tutaj podeprzemy i będziemy na niego powoływać niejednokrotnie. Dlatego pełne zasługi oddaję oczywiście Aleksandrowi, bo ja co najwyżej będę się tutaj y powoływał na dodatkowe rzeczy i wrzucał swoje dygresje w tym temacie. Link do tego tekstu oczywiście podrzucam w opisie. To jak to jest, bo tam zadaliśmy sobie wcześniej pytanie, jak to jest z tym inwestowaniem pasywnym i aktywnym i dlaczego to jest bullshit. Wiadomo, pasywnego no nie za bardzo opłaca się reklamować, no bo nie ma z tego pieniędzy w sensie dla pośredników i pewnie dlatego tak długo nie było to promowane. Ale skupmy się na innym aspekcie, bo okazuje się, że jest prawie 100 spółek, 100 podmiotów, które mogłyby wejść do indeksu 500 największych spółek Stanów Zjednoczonych, czyli S&P 500, ale tego nie robią, w sensie nie wchodzą do tego indeksu. Dlaczego? Bo tak zdecydowała subiektywna ocena zarządzających składem indeksu. Czyli w skrócie niby jest pasywnie, ale jednak trochę aktywnie. Tylko kwestia tego, jak bardzo aktywnie zarządzane są same indeksy, które my w naszych portfelach chcemy zwyczajnie w świecie odwzorować. I pewnie myślisz: "Kurczę, to są takie przypadki, że lepiej sobie nimi głowy nie zawracać". No nie do końca, bo wystarczy popatrzeć na rozszerzenie indeksu DAX tego naszego od naszego zachodniego sąsiada, tego który nie dla wszystkich jest okej. Tam z 30 indeks rozszerzony został do 40 spółek, czyli w ujęciu procentowym doszło ich 33%, jeżeli patrzymy tylko na liczbę branych pod uwagę podmiotów, a nie ich kapitalizację. I ta sytuacja miała miejsce 20 września 2021 roku, czyli naprawdę nie tak dawno temu. Okej, podaję to też tutaj, bo jestem zwolennikiem zmian w indeksie WIG20 i daj znać, czy według ciebie ten nasz rodzimy indeks nadaje się do zmiany. Moim zdaniem jak najbardziej. Ale wróćmy do głównej myśli, czyli jak to jest z tym pasywnym funduszem. Ich temat został zbadany przez Adrian Z. Oczywiście nie mam na myśli popularnego Duńczyka, czyli Adriana Zandwerga, a panią profesor Adrien Robertson z University of Chicago, która w pracy Passive in name only delegated Management and Index Investing postawiła śmiałą tezę, że pasywne inwestowanie no nie jest tak naprawdę pasywne. Przez pasywne inwestowanie rozumiemy bowiem naśladowanie indeksu, czyli wskaźnika cen akcji grupy firm. Problem polega na tym, że skład wszystkich indeksów no jest tworzony przez ludzi. No nie wszystko w tych czasach jeszcze jest stworzone przez AI. Co prawda wiele z nich jest zarządzanych za pomocą ustalonych reguł, ale reguły te są także ustalane przez ludzi, a poza tym ciągle się zmieniają i znowu pomyślisz: "Przecież takich zmian nie jest pewnie dużo." No i tutaj niestety, no nie jest to prawda. Od 1 stycznia 2015 roku przez okres trzech lat metodologia wyboru spółek do najpopularniejszego indeksu świata zmieniała się ośmiokrotnie, ale problem jest też gdzieś indziej, bo same reguły nie są kwantyfikowane w sposób zerojedynkowy, w sensie nie są na tyle czytelne, że nie pozostawiają przestrzeni do nadużyć, bo przecież mamy takie warunki w przypadku indeksu SNP, jak nie wiem, kapitalizacja co najmniej ponad 6 miliardów dolarów. No ciężko, ciężko z tym faktem dyskutować. Liczba akcji w wolnym obrocie co najmniej 50% wszystkich wyemitowanych. Też warunek bardzo, bardzo czytelny. No i takich warunków mamy sporo, ale nie problem w tych, które wymieniłem, a w tych, które pozostawiają przestrzeń do wspomnianej interpretacji. W skrócie fajnie by było, żeby spółka robiła X Y Z, ale teoretycznie nie musi. Co więcej, jak znalazła się w indeksie, tak szybciutko z niego nie wyleci, gdy któryś z tych warunków no nie będzie spełniony. W prasy profesor Robertson na temat nadużyć w indeksie S&P 500 i link do tego materiału podrzucam w opisie został poddany analizie bardzo ciekawy przypadek. 19 marca 2018 roku firma Nekar Therapeutics, która wcześniej była częścią indeksu S&P Small Cup 600, została do indeksu S&P 500 dodana i stało się to mimo tego, że firma nie spełniła żadnego z kryteriów finansowych, bo zgodnie z zasadami no nie musiała, a jedynie mogła je spełniać. W zasadach tworzenia indeksu jest bowiem zapis, który pozwala tak zwanemu komitetowi indeksu dodać do indeksu spółkę, która nie spełnia wymagań finansowych, o ile członkowie komitetu uznają, że zwiększy to reprezentatywność indeksu. Co ciekawe, półtorej roku temu albo półtorej roku później ten sam komitet zmienił zdanie i tą spółkę z indeksu S&P 500 usunął. Jak widać, można się też przyznać do błędu. W badaniu znajdziemy mnóstwo ciekawych informacji. Na przykład w okresie dwóch lat, czyli 735 dni handlowych było tak, że w indeksie S&P 500 było około 500 spółek. Tam plus minus, bo to nie jest taka dokładna od linijki liczba 500, ale kryteria spełniała o 20% więcej podmiotów. Czyli generalnie 100 spółek mogłoby być więcej, ale ich nie ma. No z drugiej strony to indeks S&P 500, więc sama nazwa też cokolwiek nam musi w tym wszystkim mówić. Pomimo tego istotnego faktu w zasadzie zdecydowana większość funduszy, która naśladuje indeks S&P 500 mówi o tym, że jest to pasywny twór. I tutaj widz polega jednak na tym, że sama strategia kup i trzymaj opierająca się na kryteriach indeksu S&P 500 nie jest dobrym pomysłem. Profesor Robertson policzyła stopę zwrotu z portfeli, które i teraz to wyjaśnię, bo to może brzmieć tak, jakby to nie miało w ogóle sensu, które miały taki skład jak indeks S&P 500 pierwszego giełdowego dnia 1990, 1995, 2000, 2005 i 2010 i wszystkie one przegrały ze stopą zwrotu z indeksu S&P 500. Wnioski są proste. Zysk jest funkcją czasu, ale nie musimy podchodzić do naszej strategii mega pasywnie. Delikatny, aktywny touch z angielskiego oczywiście dotyk jest dobrym pomysłem. Zdaniem profesor Robertson inwestowanie pasywne to de facto inwestowanie aktywne, w którym zarządzanie jest delegowane do ustalających kryteria doboru do indeksu. Analitycy z firmy Sanford Bernstein and NC zauważyli, że już w 2016 liczba indeksów przekroczyła liczbę spółek o wysokiej płynności, których liczbę szacuje się na 3000. Tworzenie kolejnych indeksów polega więc na wymyśleniu reguły, według której wybierzemy z tych 3000 firm, no spółki do indeksu. No bo tak to wygląda i tam ta płynność nam się też akumuluje. To w 2019 w USA na każdy indeks przypada średnio pięć funduszy go naśladujących, ale 75% indeksów było używanych jako benchmark przez tylko jeden fundusz. Marketingowy trik zarządzających funduszami polega na tym, że gdy chcą oni stworzyć fundusz stosujący, wymyślną przez nich strategię, to zamawiają u firmy tworzącej indeksy. Indeks stosujący tę strategię. Brzmi źle, nie? Następnie zakładają fundusz, który reklamują jako pasywny, no bo kopiuje indeks. Nie wspominając, że to oni sami ten indeks wymyślili i te reguły dobierania do tego indeksu. Co więcej, często twórcą indeksu jest podmiot. No nie zaskoczę cię bardzo, albo mam nadzieję, że jesteś tak świadomym widzem, że to nie będzie szokująca informacja, ale uwaga, powiązany z zarządzającymi. Profesor Robertson badała 571 funduszy i w 81 przypadkach, no to jest prawie że 20%, no trochę naciągnąłem tą liczbę, miała miejsce taka właśnie sytuacja i wszystkie te 81 funduszy określały się w materiałach reklamowych. Uwaga, fanfary jako pasywne. Przykładowo, ETF Vanek Vectors Retail określany jako pasywny naśladuje indeks US listed retail 25 index. Dalej w prospekcie w funduszu znajdziemy jednak informację, że ten US listed retail 25 index to własność MVIS spółki zależnej od właściciela funduszu. Podobnie ETF, SPDR, SSGA. Uwielbiam te nazwy. Gender diversity to też uwielbiam, ale to już zostawmy, żeby mnie tutaj nie zbanowali. Ma za zadanie kopiować SSGA Gender Diversity Index. W prospekcie możemy jednak przeczytać, że ten indeks został stworzony przez spółkę zależną funduszowi. W skrócie hokus pokus czary. Sprzedajemy stare rzeczy opakowane tak, żeby się dobrze sprzedały, a i tak rządzą pieniądze, które przepychają nam nasz jakąś filozofię do naszych portfeli. I to wszystko zgodnie z modą na pasywne inwestowanie. A ty inwestujesz głównie pasywnie, a może jednak aktywnie? Podrzuć swoją opinię w komentarzu. Jeżeli ten materiał przypadł ci do gustu, zostaw łapkę w górę. W sumie no to nie tylko mi, ale również Aleksandrowi Pińskiemu z blogi Bossa za mega ciekawe opracowanie tematu na podstawie badań. Pani profesor Robertson. Do zobaczenia w kolejnym materiale. [Muzyka]









