Czarny Poniedziałek i Rosnąca Inflacja: Analiza Biznesowych Wydarzeń Tygodnia
Gwałtowne spadki na giełdach światowych, ponowny wzrost inflacji w Polsce i potencjalne kłopoty finansowe OpenAI – to główne tematy najnowszego odcinka BizWeek. Dowiedz się, jakie czynniki wpłynęły na ostatnie turbulencje na rynkach finansowych i jakie są prognozy ekspertów. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na efektywne zarządzanie ryzykiem w tradingu, szczególnie w obliczu rosnącej inflacji.
Spadki na giełdach:
- Indeks giełdy tokijskiej NIKKEI zanotował spadek o 12,4%, co przywołuje na myśl wydarzenia z 1987 roku.
- Rynki europejskie i amerykańskie również odnotowały spadki, a polski indeks szerokiego rynku spadł o ponad 4%.
- Obawy o recesję w USA i rosnąca wartość jena to główne czynniki wpływające na spadki.
Inflacja w Polsce:
- Inflacja w lipcu wzrosła do 4,2% rok do roku, głównie z powodu wycofania tarcz osłonowych.
- Najmocniej wzrosły ceny nośników energii (10%), żywności (3,2%) i paliw (1,2%).
- Ekonomiści prognozują utrzymanie inflacji na podobnym poziomie do końca roku.
OpenAI na skraju bankructwa?
- OpenAI może zanotować straty sięgające 5 miliardów dolarów w 2024 roku.
- Ogromne koszty szkolenia modeli AI i utrzymania ChatGPT generują wysokie wydatki.
- Mimo rosnących przychodów, firma potrzebuje nowych źródeł finansowania, co może skłonić ją do poszukiwania wsparcia od firm prop tradingowych.
Obejrzyj odcinek BizWeek, aby dowiedzieć się więcej o tych ważnych wydarzeniach i ich potencjalnym wpływie na Twoje finanse. Posłuchaj analizy eksperta i poznaj perspektywy na przyszłość. Dyscyplina w tradingu, zwłaszcza w firmach prop tradingowych, jest kluczowa w radzeniu sobie z tego typu sytuacjami rynkowymi.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
[Muzyka] Inflacja w Polsce znowu wystrzeliła. Lipiec przyniósł ponowny skok w odczytach GUSu, z czego wynika nagły, znaczący wzrost cen w gospodarce. Kolejny czarny poniedziałek. Indeksy giełdowe tracą nawet kilkanaście procent w jeden dzień. 5 sierpnia mija pod znakiem przecen spółek i indeksów na świecie, szczególnie w Japonii i Stanach Zjednoczonych, ale także i w Polsce. Jak panika inwestorów wpłynęła na wyceny spółek i głównych indeksów? Open AI na skraju bankructwa. Pionierom w rozwoju sztucznej inteligencji powoli kończą się pieniądze, a uratować mogą ich przede wszystkim przedsiębiorcy. Popularny czat GPT utonie w kosztach, czy może przekona do siebie biznes. Dokąd zbierzał pieniądz w tym tygodniu? Sprawdźmy to. Bastweek cotygodniowy przegląd świata biznesu i finansów. Cześć, tutaj Damian Olszewski i witam was serdecznie w programie Praktycznie o pieniądzach i informacyjnej serii Bewek, gdzie co tydzień otrzymujecie dawkę najważniejszych wieści ze świata biznesu i finansów. Stałych widzów proszę jak zwykle o niewielki kredyt zaufania w postaci łapki w górę pod materiałem na potrzeby algorytmu. Czas to pieniądz, więc zaczynajmy. czarny poniedziałek w 2024. Głębokie spadki na giełdach światowych. Jeśli myślicie, że czarne poniedziałki to już przeszłość, to cóż, Japonia właśnie przypomniała nam jak wygląda legendarny giełdowy armagedon. Dzisiaj 5 sierpnia główny indeks giełdy tokijskiej NKayi zanurkował aż o 12,4%. Tego typu krachu serio nie widzieliśmy od czasu niesławnego czarnego poniedziałku w 1987. Pytanie zatem, co właściwie się wydarzyło? Dlaczego inwestorzy wpadli w taką panikę? Zacznijmy od tego, że już od początku sierpnia obserwowaliśmy duże spadki na giełdzie w Japonii. Był to efekt kilku nakładających się na siebie czynników. Po pierwsze, światowe rynki już od tygodnia notowały spadki. Po drugie, fatalne dane o zatrudnieniu w USA w piątek jeszcze bardziej nasiliły obawy o recesj. Po trzecie, intensywne spadki są także wynikiem zeszłotygodniowej decyzji Banku Japonii o podwyższeniu stóp procentowych. Bowiem jen nagle zaczął się umacniać, co dodatkowo wpłynęło na panikę na giełdzie. Indeks NKEI spadł aż o 27% od swojego szczytu z 11 lipca, tracąc w sumie 113 bilionów jenów, czyli jakieś 792 miliardy dolarów. Mówimy więc o naprawdę potężnym odpływie kapitału. Tak jak wspominałem, inwestorzy już od kilku dni byli zaniepokojeni słabymi danymi z globalnych rynków i coraz większymi obawami o stan światowej gospodarki. Kyle Roda, starszy analityk rynku finansowego, za jedną z przyczyn tak gwałtownych spadków podaje właśnie szybki wzrost wartości japońskiej waluty. Przy okazji wspominając o ciekawym giełdowym zjawisku, które warto podkreślić. Gwałtowny ruch jena wywiera presję na spadek japońskich akcji, ale również prowadzi do likwidacji dużej transakcji Carry Trade. Inwestorzy zadłużali się w jenach, aby kupować inne aktywa, głównie amerykańskie akcje technologiczne. I tutaj dla przypomnienia, carry trade to strategia inwestycyjna, w której inwestorzy pożyczają pieniądze w walucie o niskich stopach procentowych, a następnie inwestują te fundusze w aktywa denominowane w walucie o wyższych stopach procentowych. Tym samym inwestorzy mogą pożyczać pieniądze w Jenach, ponieważ Japonia ma bardzo niskie stopy procentowe, a następnie inwestować pożyczoną walutę w akcje lub obligacje w USA, gdzie stopy procentowe są po prostu wyższe. I tak właśnie uczyniło wielu inwestorów. Japoński minister finansów Sunichi Suzuki przyznał, że rząd monitoruje sytuację z poważnym zaniepokojeniem. Stwierdził także, że trudno jednoznacznie wskazać przyczynę tak dramatycznego spadku. Warto też spojrzeć na globalny kontekst tego wydarzenia. Europejskie akcje również przeżywają teraz trudne chwile, notując dynamiczne przeceny. W takim otoczeniu rynki rozwijające się, takie jak nasz polski rynek, są szczególnie narażone na spadki. I niestety ta tendencja jest wyraźnie widoczna na dzisiejszej sesji. Podczas gdy główne europejskie indeksy tracą od 1,9 do 2,4%, polski indeks szerokiego rynku spada aż o ponad 4%. Różnice w reakcji na globalne perturbacje widać niestety gołym okiem. Indeks polskich blue chipów, czyli VIIG 20, traci dziś ponad 4% i zbliża się do 2200 punktów. Spadł więc do poziomu z początku tego roku, niwelując tym samym wszystkie wzrosty, które widzieliśmy od stycznia. Od tegorocznych szczytów indeks spadł już o ponad 12%. Nerwową sytuację obserwujemy również za oceanem. Jakie są powody tego zamieszania? Głównym czynnikiem napędzającym panikę są obawy przed recesją w Stanach Zjednoczonych, które zaostrzyły się po rozszerowujących danych o zatrudnieniu opublikowanych właśnie w ten piątek. Warto zauważyć, że kontrakty futures na S&P 500 spadły o blisko 3%, a NASDAQ 100 stracił przeszło 4%. Przynajmniej na moment opracowywania tego materiału. Na rynku technologicznym sytuacja jest jeszcze gorsza. Akcje dużych graczy jak Nvidia i Apple tracą mocno na wartości. NVIDIA spadła o 9%, a Apple stracił ponad 8% po tym, jak Warren Buffett postanowił zmniejszyć swoje udziały w firmie aż o połowę. To prawdziwe uderzenie w serce technologicznego sektora. Ceny obligacji natomiast rosną, co wskazuje jednoznacznie, że inwestorzy uciekają w tej chwili do bezpiecznych przystanie. Dla przykładu rentowność 10letnich obligacji w Stanach spadła do 3,76% co jest najniższym poziomem od roku. Nawet Bitcoin zaliczył solidny spadek spadając z prawie 62 000 $arów do około 52 000. W niedzielnej notatce przewodniczący Evercore ISI Ed Himen przyznał, że oznaki recesji zaczynają być coraz trudniejsze do zignorowania. W związku ze słabym raportem o zatrudnieniu, korektą naaka, spadkiem rentowności obligacji i cen towarów, możliwe, że widzimy sygnały recesji, które wracają jak bumerang. Napisał Heimen. Naszym zdaniem nie jest to czas na panikę. Powiedział z kolei w poniedziałkowy poranek CNBC analityk Wed Bush Dan Ives. Nie jest to czas na uderzenie w przyciski wyjścia. Podkreślił analityk. W obliczu tych turbulencji warto pamiętać o długoterminowym podejściu do inwestowania. Inflacja znów wystrzeliła, czyli skutki wycofania tarcz osłonowych. W czerwcu tego roku inflacja konsumencka wyniosła w Polsce 2,6% i był to prawie idealnie trafiony odczyt w cel inflacyjny NBP, który wynosi dokładnie 2,5% z możliwym odchyleniem o jeden punkt procentowy. Jednak już lipcowy odczyt zgodnie z oczekiwaniami mocno wystrzelił w górę z uwagi na decyzję rządu, która od połowy roku jest już odczuwalna dla naszych portfeli. Jak podał urząd, ceny towarów i usług według szybkiego szacunku wzrosły w lipcu o 4,2% rok do roku. W ujęciu rocznym najmocniej wzrosły oczywiście ceny nośników energii aż o 10%. Żywność podrożała o 3,2% a paliwa o 1,2%. W ujęciu miesięcznym w lipcu w porównaniu z czerwcem inflacja ogółem wyniosła 1,4%. Ogromny skok nastąpił natomiast w dziale cen energii, która podróżała w skali miesiąca o niemal 12%. Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego, tak komentuje najnowsze dane. Niemal za cały wzrost rocznego wskaźnika inflacji odpowiadało wycofanie działań osłonowych w ramach tak zwanej tarczy energetycznej, chociaż skala wpływu tego czynnika okazała się nieco niższa od naszych szacunków. Lipcowy odczyt niestety przewyższa już górną granicę celu inflacyjnego, nawet z przewidzianym odchyleniem. Ale czy jest się czego obawiać? Absolutnie nie, bo wszystko dzieje się dokładnie tak, jak tego oczekiwano. Inflacyjne odbicie to kwestia zmian w rządowej tarczy antyinflacyjnej, czyli odmrożenia cenergii. Od początku tej decyzji było jasne, że lipiec i kolejne miesiące od połowy roku przyniosą nam wzrost kosztów życia. Ekonomiści szacują, że w efekcie tych zmian gospodarstwa domowe zapłaciły nawet o 20% wyższe rachunki za prąd i gaz. Powoduje to sytuację, w której niestety znowu zwykły Kowalski odczuwa zmienność cen i w zasadzie z miesiąca na miesiąc płaci o 1/5 wyższe rachunki. Możecie zresztą dać znać w komentarzach, jak to realnie wygląda u was, jeśli chodzi o procentowy wzrost wysokości rachunków. Jestem ciekawy, jak szacunki mają się do realiów każdego z nas. Dalsze prognozy ekonomistów przewidują utrzymanie inflacji na podobnych do lipcowego odczytu poziomach. Jak twierdzi Rafał Benecki, prognozujemy, że do końca 2024 roku inflacja będzie się wahała w przedziale 4,5%, a jej szczyt przypadnie na pierwszy kwartał 2025 roku, sięgając poziomu 56%. To prognozy znajdujące się w obszarze wyznaczonym przez najnowszą lipcową projekcję inflacyjną od NBP. Ekonomiści są także zgodni w kontekście dalszej wysokości stóp procent. Tutaj nie powinniśmy spodziewać się większych zmian. Do końca 2024 roku RPP raczej nie obniży stóp procentowych, a analitycy PKO zakładają nawet, że stopy nie spadną aż do końca przyszłego roku. To już scenariusz z mniejszym prawdopodobieństwem, ale wszystko zależy od poziomu inflacji, który powinien znowu spadać w drugiej połowie przyszłego roku. Czy tak rzeczywiście się stanie? Czas pokaże. Natomiast to oznacza, że Polacy mogą zajmować topową pozycję w kategorii najdroższych kredytów w Europie nawet jeszcze przez rok czy półtora roku. To akurat nie jest szczególny powód do zadowolenia, więc trzymajmy kciuki za to, aby po drodze nic nie wybuchło. Choć patrząc na to, co dzieje się na światowych giełdach i jak bardzo Warren Buffett preferuje dziś gotówkę, niczego nie można być pewnym. Powody do obaw w obecnej sytuacji powinni mieć także innowatorzy. Open AI na skraju bankructwa, czy to koniec popularnego czatu GPT? Choć obecna sztuczna inteligencja przeżywa dynamiczny rozkwit, nie można wykluczyć scenariusza, w którym flagowy produkt Open AI stanie się nieopłacalny finansowo. Z najnowszych raportów wynika bowiem, że Open AI w 2024 roku może odnotować straty sięgające nawet 5 miliardów dolarów. W związku z tym istnieje ryzyko, że środki finansowe firmy wyczerpią się w ciągu zaledwie około 12 miesięcy. Sytuację pogarsza fakt, że całkowite koszty operacyjne mają wynieść aż 8,5 miliarda dolarów. Na tę kwotę składa się 7 miliardów dolarów na szkolenie modeli sztucznej inteligencji i 1ó5łtora miliarda dolarów na utrzymanie wysoko wykwalifikowanego personelu. Głównym powodem problemów finansowych Open AI są zatem ogromne koszty szkolenia modeli sztucznej inteligencji. Dla porównania ich główna konkurencja, czyli Antropic planuje wydać 2,7 miliarda dolarów na ten cel. Z czego więc wynika tak duża różnica w kosztach? Wyższe koszty w porównaniu do konkurencji wynikają przede wszystkim z tego, że Open AI jako lider rynku musi utrzymywać przewagę technologiczną. Również samo utrzymanie Czat GPT w ruchu pochłania ogromne ilości kapitału. Dylan Pattel, główny analityk w firmie badawczej Semianalysis, szacuje, że Czat GPT kosztuje Open AI obecnie 700 000 do$arów dziennie, co przekłada się na koszt rzędu jakiś 36 centów za zapytanie. Dodatkowo Open AI musi kupować procesory graficzne od firm takich jak Nvidia. Tutaj także nie mówimy o groszowych sprawach. Firma może potrzebować w tym roku 30 000 dodatkowych procesorów graficznych od NVID, aby wspomóc swoje komercyjne wysiłki. Koszty operacyjne Open AI są ogromne, a nawet najnowszy model Chat GPT 4O nie rozwiązuje wszystkich problemów finansowych firmy. Zgodnie z raportem Up Figures wprowadzenie GPT4O spowodowało największy w historii wzrost przychodów i pobrań aplikacji Chat GPT na urządzenia mobilne. Jak to wyglądało w liczbach? Otóż w dniu ogłoszenia GPT 4O przychody z aplikacji mobilnych Czat GPT wzrosły o 22% osiągając prawie 900 000 $arów netto dziennie. Łącznie od poniedziałku do piątku w tygodniu premiery aplikacja zarobiła więc 4,2 miliony dolarów netto. Open AI zarabia około 2 miliardy dolarów rocznie z Czat GPT i dodatkowy miliard dolarów z opłat za dostęp do LLM, co przekłada się na przybliżony całkowity przychód firmy w wysokości od 3,5 do nawet 4,5 miliarda dolarów rocznie. Wzrost przychodów wygląda całkiem imponująco, ale nadal stanowi jedynie kroplę w morzu potrzeb. Warto pamiętać, że Open AI przeszło już siedem rund finansowania, w których pozyskano łącznie 11 miliardów dolarów. Obecna wycena firmy wynosi astronomiczne 80 miliardów dolarów. Open AI korzysta również z istotnego wsparcia Microsoftu, który zapewnia firmie spore korzyści, takie jak obniżone stawki za serwery czy ogromne zastrzyki kapitałowe. Dla przykładu Microsoft pobiera od partnera około dolara i 30 centów za godzinę za serwer A1, co jest opłatą znacznie poniżej normalnych stawek. Dla porównania innym firmom Microsoft Aure oferuje te same serwery za około 2 $ i 30 centów za godzinę. Jednak teraz źródła finansowania powoli wysychają, a Open AI potrzebuje nowego kapitału. W przeciwnym razie według szacunków firma może zbankrutować nawet w ciągu roku. Ratunkiem w tym przypadku może okazać się nowy model Chat GPT5, który ma wprowadzić AI na jeszcze wyższy level. Kluczowe dla firmy jest obecnie znalezienie stabilnych i perspektywicznych metod monetyzacji tych narzędzi. Jak zatem planują osiągnąć ten cel liderzy tego segmentu? Szansą na stabilizację finansową jest przede wszystkim szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji przez firmy, co umożliwi monetyzację przez płatny dostęp do Open AI API. Szacuje się, że niemal 117 milionów firm na całym świecie korzysta już z technologii AI, co stanowi około 35% wszystkich przedsiębiorstw. Co więcej, 42% firm aktywnie bada możliwości integracji sztucznej inteligencji w swoich procesach biznesowych, co wskazuje na rosnące zainteresowanie tego typu rozwiązaniami. Jednak rosnąca konkurencja w segmencie, która zintensyfikowała swoje działania od roku 2022 może stanowić całkiem spore wyzwanie. Zatem czy czat GPT może za jakiś czas zniknąć z planszy? Wydaje się to mało prawdopodobne, bo sojusz z Microsoftem raczej na to nie pozwoli. Sztuczna inteligencja jest rewolucją na miarę internetu, co sprawia, że firmy są skłonne inwestować ogromne sumy pieniędzy, widząc w niej długoterminowy potencjał. W obecnych problemach marek tego typu należy raczej upatrywać typowych dylematów innowatorów na wczesnym etapie rozwoju. Podobnie było w przypadku Spotify czy Ubera, które potrafiły nie zarabiać na papierze przez bardzo, bardzo długi czas. a w międzyczasie pochłaniać kolejne rynki w różnych krajach. Jedynym poważnym zagrożeniem dla dalszego istnienia takich firm jak Open AI mogłaby być głęboka recesja, która zmusiłaby firmy do porzucenia ambicji rozwojowych i nagłej walki o przetrwanie. Kto wie, czy ten moment nie nadejdzie już niebawem. Jak obstawiacie, czy jesteśmy o krok od globalnej recesji, czy może odsuniemy ją znowu na kiedy indziej? Podzielcie się opinią w komentarzach. Ciekaw jestem, co sądzicie. Mówił Damian Olszewski. A to był Biswick, wasz cotygodniowy przegląd najważniejszych wydarzeń ze świata biznesu i finansów. Warto subskrybować kanał na dole, aby wiedzieć dokąd zbierzał pieniądz. I pamiętajcie też o ofercie partnera kanału, gdzie możecie zgarnąć bonusowe akcje. Proszę jak zwykle o hbiswe w komentarzu na potrzeby algorytmu, jeśli doceniacie naszą pracę i widzimy się za moment w jednym z kolejnych filmów wokół mnie. Do zobaczenia. Cześć. Yeah.








