Strategia Global Equity Momentum i dywersyfikacja
W tym szczegółowym filmie prezentuję moją kompleksową strategię inwestycyjną na początek II kwartału 2026 roku, opartą na długoterminowym pokonaniu indeksu S&P 500. Analizuję aktualny rozkład portfela, który składa się z 72% polskich spółek, 15% amerykańskich funduszy nieruchomości (REITs) i 13% globalnej technologii, głównie poprzez ETFy.
Wyjaśniam, dlaczego w ostatnich miesiącach zmieniłem podejście do amerykańskiej technologii, kupując ETF CNDX na NASDAQ 100 po znacznej korekcie i zniknięciu premii wycenowej. Omawiam także sektor REITs jako alternatywę dla inwestycji w nieruchomości oraz rozwój strategii Global Equity Momentum, która obecnie skupia się na rynkach wschodzących.
Polska giełda i sektory obronne
Przeanalizowuję sytuację polskich spółek, w których uważam za największy potencjał długoterminowy: Digital Network, XTB, Electro Team, Benefit Systems, LPP i firmy z sektora cyberbezpieczeństwa. w warunkach geopolitycznej niepewności i wzrostu cen ropy aktywne są sektory obronne takie jak medycyna, rynki finansowe i szeroko pojęta technologia.
Filmy o moim podejściu inwestycyjnym, w tym strategii Global Equity Momentum, znajdziesz na moim kanale. Wszystkie transakcje publikuję w portfelu publicznym, dając możliwość nauki na żywym przykładzie.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Co roku w grudniu domy maklerskie inwestorzy bawią się w podawanie swoich prognoz i tak zwanych topików na nadchodzący rok. Ja również publikuję taki odcinek trzymając się wtedy raczej bliżej tej bezpiecznej niż tej ryzykownej bandy. I zawsze tam zaznaczam, że inwestowanie aktywne ma to do siebie, że cały obraz potrafi zmienić się nawet w dwa, trzy miesiące od publikacji takiego odcinka. No i tak częściowo stało się i tym razem. Żeby tak to dobrze zrozumieć, jeden rok to zbyt krótki horyzont, aby móc jednoznacznie ocenić rozwój biznesu spółki, w którą inwestujemy. A ja właśnie myślę o kupowaniu firm w taki sposób. No ale jednocześnie jeśli dokonuję zakupów co miesiąc, no to bardzo często jest tak, że zupełnie gdzie indziej wędrują moje pieniądze w pierwszym kwartale, a gdzie indziej w drugim, trzecim i czwartym. Wynika to z takiej naturalnej zmiany otoczenia rynkowego czy wycen. Wraz z kolejnymi raportami ze spółek, czy na przykład zmianą warunków makro, takich jak na przykład wzrost cen ropy o 100% w krótkim czasie. Naturalnie niektóre branże przestają być tak atrakcyjne jak do tej pory. Wtedy niekoniecznie sprzedaję nabyte wcześniej podmioty, bo staram się, żeby one tak czy inaczej były solidne długoterminowo, ale nowe dopłaty kieruję już do bardziej pewnych sektorów. Oczywiście za moment rozjaśnię o co mi chodzi i oprę to na konkretnych danych i przykładach tak dla krótkiego wprowadzenia. Oprócz tego, że już od jakichś dobrych dwóch lat staram się trzymać kapitał w sektorach wzrostowych, to zdecydowanie próbuję nie odlatywać i nigdy nie dawać się ponieść euforycznej rynkowej narracji. Moje ogólne podejście inwestycyjne można by więc nazwać wzrostem, ale za rozsądną cenę. Nie zobaczycie więc na razie w moim portfelu Tesli, której dzisiejsza wycena jest oparta na obietnicach przyszłych produktów i nie zobaczycie zapisu na debiut giełdowy Open AI spółki wycenianej na rynku prywatnym na chyba 800 miliardów dolarów, gdzie dzisiejsze przychody to jakieś grosze w stosunku do dzisiejszej kapitalizacji. Oczywiście ja rozumiem, że istnieją strategie inwestycyjne, które mogą zwrócić uwagę na te spółki. Ja jednak zbyt dobrze jestem obkuty w wydarzeniach z pęknięcia bańki.com, żeby nawet delikatnie zaryzykować kupowanie spółek bez wyników, które obiecują świetlaną przyszłość. Takie jest też ogólnie moje podejście. Obcinam równo z trawą wszystko, co nie pasuje do mojej filozofii i inwestowania i co może cechować się zbyt wysokim ryzykiem w stosunku do potencjalnego zysku. Akceptuję to, że ominął mnie niesamowite okazje, ale co najważniejsze minimalizuje ryzyko niesamowitych strat. No i po 6 i pół roku takiej dyscypliny finansowo-inwestycyjnej coś tam udało się zarobić i chętnie podzielę się analizami i moimi dalszymi planami, tak już szeroko omawiając cały mój portfel inwestycyjny. Tu warto wiedzieć, że ja na giełdzie zainwestowany mam 99,9% majątku, który posiadam. Więc o ile mocno dążę do szukania bardzo wysokich wyników, no to też z tyłu głowy po latach mam to, żeby przypadkiem nie przesadzić z ryzykiem w pogoni za mocnym pobijaniem indeksów. No bo przecież ostatecznie pieniądze są tylko środkiem do osiągnięcia większego spokoju w życiu. Tylko tyle i aż tyle. Jeżeli ten odcinek pomoże wam jakoś uporządkować myśli czy czegoś nauczy, to zostawcie proszę suba, łapę w górę, jakiś komentarz. Z góry dzięki. No a jeżeli chcecie zacząć inwestować korzystając z lekkich przecen na rynku akcyjnym to do tego celu trzeba mieć konto maklerskie. No i ja polecam XTB. Jest to partner tego kanału, polska firma, ale polecam, bo po prostu sam korzystam i można wygodnie i tanio realizować tu każdą strategię, o której będzie mowa w odcinku. Zagraniczne instrumenty kupuję wymieniając złote na dolary w walutomacie, a następnie przesyłam zwykłym przelewem na subkonto dolarowe w XTB. No a polskie akcje to wiadomo na polskim subkoncie. Wszystkie potrzebne linki zostawiam w opisie. Z góry dzięki i przechodzę do rzeczy. Zacznijmy może od dzisiejszego rozkładu instrumentu w moim całym portfelu. Generalnie jeszcze ze 2 lata temu on był właściwie w 100% złożony z polskich spółek z giełdy papierów wartościowych. Natomiast w tym czasie złoty umocnił się do dolara i wraz ze wzrostem wielkości mojego kapitału zacząłem czuć większą potrzebę globalnej dywersyfikacji. Dziś polskie spółki, które ciągle uważam za atrakcyjne, co później opiszę, stanowią około 72% całego portfela, 15% to rejty, czyli amerykańskie fundusze nieruchomości i 13% to część, która będzie w najbliższym czasie szybko rosła, czyli powiedzmy globalna technologia. Tutaj są i amerykańskie i azjatyckie spółki technologiczne, ale ta ekspozycja będzie realizowana głównie już za pomocą ETFów. Do tej części wliczam głównie Global Equity Momentum oraz małą pozycję w firmach półprzewodnikowych. No ale przejdziemy przez to po kolei. Zacznijmy od Stanów Zjednoczonych. Kto oglądał regularnie mój kanał, ten wie, że do amerykańskiej technologii podchodziłem ostatnio jak pies do jeża. Z jednej strony dostrzegając ogromny potencjał nowej rewolucji technologicznej, a z drugiej mając w głowie obraz wszelkich statystyk, które ostrzegały, że patrząc tak średnio na wyceny indeksów może być trochę zbyt drogo. To oczywiście nie oznaczało, że każda spółka jest droga, ale mnie na tych globalnych rynkach wygodnie jest posługiwać się średnimi wycenami, bo po prostu do inwestycji czy w amerykańską technologię, czy inne rynki będę posługiwał się właśnie ETFami. To bardzo świadoma decyzja i moim zdaniem każdy inwestor aktywny, którego celem jest pobijanie rynku, powinien zadać sobie ważne pytanie brzmiące: czy aby na pewno mam na tym konkretnym rynku jakąkolwiek trwałą przewagę nad ogółem inwestorów i profesjonalnych funduszy. W tym przypadku, o ile w naprawdę długim horyzoncie mało kto wygrywa z indeksem S&P 500, to z technologicznym NZDA już w ogóle tylko jakiś promil najlepszych. Zostaje więc świadomie w swojej polskiej niszy na nie sprofesjonalizowanym, dosyć nieefektywnym i małopłynnym rynku. I tu staram się budować i zdobyć konkretną przewagę. O tym, gdzie dokładnie są te potencjalne przewagi nad rynkiem, nagram pewnie cały odcinek, bo to jest temat warty dokładnego wytłumaczenia. Jednocześnie od razu powiem, że taki skuteczny stock picking jest naprawdę trudny, bo w dobie automatyzacji wszystkiego i łatwego wyciągania danych, tak naprawdę największą przewagę mamy tam, gdzie dane są trudno dostępne i nie da się ich łatwo skwantyfikować, no i dodać do jakiegoś modelu. Skwantyfikować, czyli jakby zamienić na liczby. No a jeśli te dane są trudno dostępne, a my wiemy jak ich szukać i już się do nich dokopiemy, no to też jest jeszcze kwestia poprawnej interpretacji tych danych. No ale to tak jak mówię, zostawię sobie już na inną okazję. Ostatnio mnie po prostu ten temat bardzo ciekawi. Dobra, jak już wszystko wytłumaczone, to wy se ostatecznie róbcie co tam chcecie, ale po tych kwartałach sceptycyzmu. Dzisiaj patrzę na indeks NZDAQ, czyli ogólnie amerykańską technologię dużo bardziej łaskawym okiem. Chodzi tu zarówno o spółki SAS, Bigtechy i spółki półprzewodnikowe, ale jeszcze raz, ja będę się tu trzymał szerokiego ETFU na technologię. No więc skąd ten mój optymizm? A no z potężnej korekty, którą zaliczyło większość spółek technologicznych przez ostatnie pół roku, co doprowadziło do bardzo rzadkiej sytuacji, że premia wycenowa technologii ponad szeroki indeks S&P 500 praktycznie zniknęła. Co to dokładnie znaczy? No jak patrzymy sobie na ten wykres ceny do prognozowanych na przyszłe 12 miesięcy zysków dla indeksu SNP 500 i mamy tutaj odczyt na przykład to 20, no to w tym samym czasie indeks technologiczny S&P 500 IT był wyceniany z premią powiedzmy 30 do 40% ponad szeroki indeks S&P 500. To jest oczywiście naturalne. Spługi technologiczne są wyceniane wyżej, bo spodziewamy się dużo, dużo większych dynamik wzrostu ich wyników niż w całym szerokim indeksie. Ta przecena technologii sprawiła jednak, że cała premia wycenowa została wymazana i historycznie rzecz biorąc zrobiło się wręcz całkiem tanio. Na wskaźnik ceny doprognozowanych zysków, jak sama nazwa wskazuje, ma mają wpływ dwa czynniki. Ten wskaźnik jest tym niżej, im niższa jest cena i im wyższe są prognozowane na 12 miesięcy do przodu zyski firm z danego indeksu. Obecnie mamy do czynienia z rzadką sytuacją, gdzie nominalne ceny spółek technologicznych spadają, a prognozowane dla nich na rok do przodu zyski wręcz rosną do poziomu powyżej 40% rok do roku. Warto jednak mieć na uwadze jak wygląda indeks S&P 500 IT, bo on jest skoncentrowany w kilku firmach. Głównie to Nvidia, Apple, Microsoft i Broadcom. No w każdym razie wśród analityków panuje optymizm, a inwestorzy mimo wszystko mają tendencję do realizowania zysków z ubiegłych lat hossy lub wręcz trochę panicznych reakcji. Aż trudno mi powiedzieć z czego wynika tak mocne schłodzenie, bo przecież sama wojna w Iranie czy wysokie ceny ropy nie mają dużego wpływu na sektor technologiczny. Rynek musi zakładać, że albo prognozy analityków nie zostaną dowiezione z jakiegoś powodu, albo w dalszym horyzoncie jest jakieś zagrożenie, którego zupełnie nie widać. No więc przyznam się i tutaj będzie wstawka dla widzów mojego portfela publicznego, że pierwotnie gromadziłem sobie od kilku tygodni gotówkę na zakup synektiku już po odcięciu wartości wydzielonej spółki Syntu Bio od kursu akcji. No ale część w ubiegłym tygodniu ostatecznie zdecydowałem się przeznaczyć na dwie jednostki ETFU CNDX właśnie na NZDAQ 100. Na razie to niewielka pozycja w porównaniu do całego portfela publicznego, ale jeśli ta anomalia wycenowa będzie się utrzymywać lub nazdak miałby regularnie spadać przez kolejne miesiące, to z przyjemnością będę budował sobie tu pozycję. Zauważcie, że ona w portfelu publicznym daje mi też taki wentyl bezpieczeństwa, bo oczywiście ja zostaję w dużej mierze przy stock pickingu polskich spółek, ale długoterminowo lepiej będę się czuł z portfelem, w którym będę mógł w razie właśnie chociażby takich anomalii statystycznych pójść odrobinę w innym kierunku. Jeśli wojna w Iranie skończy się dosyć szybko, no to ta pozycja zrobi pewnie szybkie przynajmniej kilkanaście procent. A jeśli nie, no to mam wygodne narzędzie do budowania ekspozycji na branżę, których na GPW po prostu brakuje. Czas na drugą część mojego portfela. Rejy, czyli fundusze nieruchomości. Przypomnę może, że przez ostatnie półtora roku do końca 2025 budowałem sobie portfel amerykańskich rejów jako taką giełdową alternatywę dla kupna kawalerki w Warszawie. Ten sektor wynika już czysto z moich osobistych preferencji. Po pierwsze, w takich ponad stuletnich badaniach Deutku okazało się, co mnie w ogóle zaskoczyło, że średnio rzecz biorąc rynek nieruchomości oferował podobną lub nawet wyższą stopę zwrotu od rynku akcji. Po drugie jest to jedyna część mojego portfela, która jest nisko skorelowana z akcjami. to trochę zmniejsza jego obsunięcia, a już jednak po latach wystawianie całego kapitału na 30-40% wahania trochę zaczyna mijać się z celem. To znaczy jest taki moment, gdzie potencjalne 10, 50, 100 000 zysku więcej ma mniejsze znaczenie niż spokój. No ale to już jest kwestia osobista. Każdy jest tutaj inny. Po trzecie, zbudowałem sobie ten portfel rejtów, bo od początku swojej giełdowej przygody dążę do tego, by móc utrzymywać się z takich regularnych, pasywnych wypłat dywidend z akcji, które posiadam. O ile moje podejście przez lata się zmieniło, a dywidendy stały się tylko tłem, to staram się zachowywać wysokie wyniki, ale jednocześnie dbając o to, żeby z roku na rok wypłaty powoli rosły. Rejty wpisały się w te wszystkie trzy punkty, a jeszcze czwarty jest taki, że to jest sektor wybitnie cykliczny i sporo wskazywało, kiedy zaczynałem budować ten portfel i dalej wskazuje na to, że cały czas jesteśmy w przedłużającym się dołku cyklu w tym sektorze. No dobra, to wszystko fajnie brzmi, no ale od czasu kiedy buduje portfel rejów, to zachowuje się po prostu kiepsko. Chociaż trzeba powiedzieć, że od początku tego roku przeciwstawia się spadkom indeksów, a więc działa tak jak powinien, wygładza spadki całego portfela i wreszcie zaczął bardziej pracować nad odrabianiem strat. Skąd to słabe zachowanie? No to co było dosyć wyraźną ścieżką obniżek 100% i powrotu inflacji w Stanach Zjednoczonych do celu okazało się drogą przez mękę. Najpierw przez zamieszanie gospodarcze związane z cłami, a teraz znowu przez szok energetyczny na rynku ropy. Nieruchomości to sektor ewidentnie wystawiony na warunki gospodarcze, więc polityka chaosu nowej amerykańskiej administracji nie jest najbardziej pożądanym czynnikiem. Zrealizowało się więc ryzyko, że trudne warunki dla rejtów będą się przedłużać. Jest to jednak ryzyko wpisane w każdą inwestycję i uważam, że nieracjonalnie po prostu było zakładać aż tak duże turbulencje po drodze. Jednak kiedy one się wydarzyły, ja się na to ani jakoś nie złoszczę, ani nie obrażam, tylko na spokojnie ignoruję już tę przeszłość, bo no nie mam na to wpływu i to nie ma znaczenia i staram się oszacować przyszłość. No i widzicie sektory cykliczne, czyli takie mocno wystawione powiedzmy na cykl gospodarczy są dosyć specyficzne. Dziś już coraz bardziej odchodzę w stronę branż wzrostowych i niecyklicznych, ale na przykład kiedy zaczynałem inwestować, no to kupowałem banki w okresie zerowych stóow. No i to był fatalny czas dla wyników banków. Ale pamiętajcie, że na giełdzie kupujemy przyszłość i racjonalnie było wtedy zakładać, że najgorsze jest już za nami. Na bankach dla odmiany akurat w 5 lat zrealizował się wybitnie dobry scenariusz, bo stopy procentowe mocno wzrosły, a ja sprzedałem swoje pozycje w szczycie zysków całego sektora. Trzeba mieć więc świadomość, że w takich sektorach jak przemysł, banki, nieruchomości na giełdzie działa się trochę kontrintuicyjnie. To znaczy jak już kupować to w fatalnych warunkach makro, a jak sprzedawać to w idealnych dla danego sektora, bo to może zwiastować przegrzewanie się. Ja więc celowo nabywałem te rejty w czasie kiepskiego sentymentu. Natomiast faktem nie spodziewałem się aż takiego wydłużenia tego dołka warunków makroekonomicznych, ale no liczyłem się też z takim ryzykiem. Mimo wszystko nie podejmuję dziś decyzji o sprzedaży. Po pierwsze, sam zakup, jak mówiłem na początku, jest raczej obliczony na długie lata. Po drugie, absolutnie nie oddam nikomu tych rejtów w okolicach najniższych w historii wycen. Po trzecie, niewykluczone, że jak będziemy mieć jasny sygnał otwarcia cieśniny Ormus, to nawet będę w tym roku skłonny wrócić do niewielkich zakupów. No wtedy na pewno byłyby to rejy z tego portfela. Jednak kiedy się na to zdecyduję, to powiem co i za ile kupiłem. Jest jeszcze taka jedna sprawa, na którą długoterminowo można zwrócić uwagę. Rej od lat 2000 do tego 2021 roku notowały bardzo wysokie stopy zwrotu ze względu na to, że upowszechnienie się internetu i ogromny wzrost produktywności był czynnikiem mocno deflacyjnym. Bardzo łatwo było utrzymać inflację w celu, a stopy procentowe mogły być nisko. To łatwo zrozumieć. Jeżeli firmy mogą wykonać swoje produkty czy usługi o połowę taniej i łatwiej, no to tych produktów czy usług trafia na rynek więcej, a więc i podaż zaczyna przewyższać popyt. wtedy ceny mają tendencję do spadania albo stania w miejscu. O ile sztuczna inteligencja w krótkim terminie generuje raczej impuls inflacyjny, chociażby ogromnym zapotrzebowaniem na energię, to w horyzoncie następnych 10 lat może zadziałać bardzo prodeflacyjnie, zwiększając efektywność gospodarek jeszcze szybciej i skuteczniej niż internet. To jest bardziej taka ciekawostka niż coś, czym się faktycznie kieruje, ale gdzieś tam z tyłu głowy to warto mieć. W każdym razie nie myślę na razie o sprzedaży tego sektora, skoro wszystko co najgorsze jest już w cenach. Żeby nie było to powtórzę jeszcze raz. Ja oczywiście liczyłem na dużo wcześniejsze odbicie i wyjście na plus, ale jakoś tak się składa, że świat nie jest zawsze taki jak sobie życzę. Jak widzicie ja często bazuję między innymi na danych statystycznych, historycznych i prawdopodobieństwie. I o ile widzę już na swoim kapitale skuteczność tego podejścia w długim horyzoncie, to oczywiście nie zawsze się to sprawdzi. No tym bardziej nie zawsze przebiegnie jak po sznurku. Warto zwrócić uwagę, że mimo, że dużo tutaj poszło nie po mojej myśli, to jesteśmy cały czas bardzo daleko od sytuacji, w której trwale straciłbym ten kapitał. Jesteśmy po prostu całkiem blisko zera. To jest właśnie margines bezpieczeństwa, który staram się zachowywać robiąc kolejne kroki inwestycyjne. W przypadku kupna Nasda tym moim marginesem jest właśnie to zniknięcie premii wycenowej w stosunku do szerokiego rynku. dla rejów było to kupowanie ich na bardzo niskich poziomach wycen w stosunku do historii i w momencie, kiedy mieliśmy już za sobą szczyt stóp procentowych. No a właśnie statystycznie w takich okresach rej radziły sobie dobrze. Staram się więc zawsze mieć za plecami konkretne dane, które niekoniecznie zagwarantują mi ponadprzeciętny wynik, ale mocno zmniejszą ryzyko ogromnych strat. Podsumowując, spokojnie czekam, a dywidendy spływające z rejtów na razie przeznaczam na dopłaty do strategii Global Equity Momentum, czyli do rynków wschodzących, o których za moment powiem. To, że ten portfel wyjdzie na nominalny plus to tylko i wyłącznie kwestia czasu. Podmioty w nim cały czas niezmiennie zarabiają. Problemem nie jest więc to, czy te rejty przetrwają, a bardziej kiedy znów zaczną rosnąć i kiedy będą mogły zwiększać czynszy za wynajem swoich nieruchomości w różnych branżach. No bo jak coś nieruchomości to nie są tylko mieszkania na wynajem. Krótko mówiąc, po pierwsze musi zostać w pełni wchłonięta nad podaż nieruchomości powstała jeszcze podczas okresu zerowych stóp procentowych. Po drugie musimy wrócić w USA do niższej inflacji i niższych rentowności obligacji, żeby rejty mogły łatwiej poszerzać swoje portfele finansując się długiem. Jeżeli wrócę do zakupów, to dam znać. Natomiast docelowa wielkość tego portfela już została zbudowana, więc to będą, tak jak mówiłem, niewielkie zakupy. Rynki wschodzące. Tutaj krótko, bo sprawa wygląda nieco podobnie, co z amerykańską technologią. Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że ETF na rynki wschodzące to też już obecnie nie są jakieś szwalnie ubrań czy fabryki błota, ale zaawansowana technologia na czele z TSMC, czyli fabryką chipów, która znajduje się na Tajwanie. I właśnie ze względu głównie na tę fabrykę Tajwan jest takim oczkiem w głowie całego świata. Tak więc faktycznie i Chiny i Indie cierpią czy będą cierpieć gdyby ciesnina Ormus pozostawała dla nich zamknięta, bo państwa azjatyckie w największym stopniu są uzależnione właśnie od importu z tamtego regionu. Niekoniecznie jednak dotyczy to największych podmiotów z naszego ETFU. Podobnie jak technologii w Stanach Zjednoczonych. No sytuacja jest toż sama. Prognozy zysków na 26 rok to zawrotne 37% wzrostu i te prognozy nie są w ogóle rewidowane w dół ostatnio, a cena samego ETFU mocno spadła, sprowadzając ceny do prognozowanych zysków ponownie w okolice bardzo niskich historycznie poziomów. W takiej sytuacji nie będę miał żadnych problemów, żeby ponownie w kwietniu dopłacić do Global Equity Momentum, a w przyszłości niezależnie od tego, czy ta strategia zostanie w Emerging Markets, czy przejdzie do NASDAK, to będzie dla mnie komfortowa sytuacja, chociaż oczywiście i tak po prostu słucham trendu i sam w tej strategii akurat o tym nie decyduję. W razie czego to filmy o Global Equity Momentum są na kanale. Tutaj już nie będę tego tak dokładniej tłumaczył na czym to polega. Idziemy dalej. Giełda papierów wartościowych. No powiem wam, że to jest chyba pierwszy odcinek od powstania tego kanału, czyli od trzech lat, w którym przyznam, że we wspomnianych warunkach nie widzę już aż tak wyraźnej i jednoznacznej przewagi polskich akcji, które obserwuję nad chociażby właśnie amerykańską technologią. No i to trzeba wyjaśnić, bo chodzi głównie o to, że podczas gdy schładzały się spółki softwarowe i bigtechy, których do tej pory unikałem, to zdecydowana większość polskich firm, które uważam za jakościowe, pozostaje w okolicach swoich historycznych szczytów. To mnie z jednej strony cieszy, bo ten portfel nie spada, a z drugiej szokuje, bo do tej pory nie wyobrażałem sobie, że polska giełda może pozostać tak odporna na spadki, kiedy spadają i Stany Zjednoczone, i bliższe nam Niemcy. No i tak przez pierwsze trzy lata prowadzenia swojego portfela publicznego jechałem na słusznym przekonaniu, że mamy na polskim rynku firmy, które będą w stanie regularnie dowozić wysokie dynamiki wyników, a jednocześnie są wyceniane absurdalnie tanio w porównaniu do kolegów z zachody, a tym bardziej ze Stanów Zjednoczonych. Musicie wiedzieć, że to był czas, że obecne gwiazdy mojego portfela, jak Digital Network, XTB, Electro Team, Azbis, AB i wiele innych spółek kupowało się standardowo już na starcie przy wskaźniku ceny do zysków na poziomie 5 do 8. No z dzisiejszej perspektywy to jakiś absurd, chociaż wtedy zarówno zagranica, jak i polski inwestor panicznie bali się potencjalnej wojny z Rosją, więc no to miało jakieś tam uzasadnienie. Ja przy tym nie mówię, że dziś jest drogo i że nie ma tu okazji, co zaraz wyjaśnię, ale ta gigantyczna przepaść wycenowa, która w pewnym momencie panowała między Stanami Zjednoczonymi a Polską, no przez ostatnie 3, p roku trochę się zawędziła. GPW dziś można powiedzieć, że wróciła do wycen troszkę powyżej średniej historycznej. Same te wskaźniki wycen nie muszą wcale koniecznie przewidywać przyszłych stóp zwrotu, ale no dla mnie to jest taki sygnał, że już nie muszę aż tak mocno trzymać się GPW i mogę nieco swobodniej rozejrzeć się za drobną dywersyfikacją inwestując kapitał na przykład nie w wagach 70 do 30 na korzyść GPW, a bardziej na przykład 50 na 50 lub 30 na 70 w stronę zagranicy. Żebyśmy się też dobrze zrozumieli, nie zmienia to faktu, że cały czas polska giełda jest dla mnie atrakcyjna i będę to dokonywał zakupów. To bardziej spadki innych rynków sprawiły, że one wróciły na mój radar. Mimo że wojna w Iranie i wzrost ropy naftowej rzucił nam sporą gospodarczą kłodę pod nogi, to cały czas widzę zdecydowanie więcej argumentów za dalszym wzrostem gospodarczym i hossą. Chociaż nie ukrywam, że jeśli długo utrzymają się wysokie ceny ropy, to ta hossa będzie węższa niż do tej pory zakładaliśmy i ograniczy się do konkretnych sektorów. Z pozytywnych czynników, które będą w tym i przyszłym roku oddziaływać na wyniki spółek są zamknięcie wydatków z KPO do końca 26 roku, pieniądze na obronność z programu Save. Tutaj widzę szansę dla budownictwa i przemysłu. Spore inwestycje infrastrukturalne związane z rozwojem kolei, modernizacją sieci energetycznych, CPK oraz przygotowaniami pod budowę elektrowni atomowej, duże wydatki rządowe i prywatne na cyberbezpieczeństwo, no i silna polska waluta. Z negatywnych no to oczywiście wzrost cen energii, co za tym idzie transportu. No i być może brak odbicia przemysłu w Niemczech, jeżeli kryzys inflacyjny miałby się rozwinąć i Europejski Bank Centralny zacznie znowu podnosić stopy procentowe. Na początku roku korzystając z niesamowicie optymistycznych warunków lokalnych i globalnych zacząłem kombinować już trochę z bardziej agresywnymi inwestycjami i szukaniem odbicia w sektorach, które do tej pory pozostawały powiedzmy dosyć słabe, jak część spółek budowlanych i taki przemysł około budowlany, na przykład produkujący materiały. Inni znowu typowali szeroko pojętą turystykę, e-commerce czy spółki kosmiczne. Ja się oczywiście temu przyglądam, ale chciałem dać znać, że w okresie dużej niepewności co do cen ropy i do czasu zakończenia wojny w Iranie i otwarcia ciśniny Ormus swoje zakupy będę koncentrował nadal w spółkach, które zawsze wskazuje jako tę podstawę, która sprawia, że polska giełda jest dla mnie atrakcyjna, czyli firmy, które są bardzo silne na rodzimym rynku, a jednocześnie z powodzeniem rozwijają się za granicą, no i dodatkowo działają w atrakcyjnych wzrostowych sektorach. No i mam tu na myśli dobrze wam znane tickery. Synctic, Cyberfolks, XDB, Benefit Systems, LPP, może Vercom, no ale to też grupa Cyberfolks. Jeśli o czymś zapomniałem z tej drużyny, a to dajcie znać. Wiecie, tutaj po prostu mimo zamieszania gospodarczego jest zawsze ta wizja regularnej wieloletniej poprawy wyników. I właśnie ja w tych spółkach liczyłem na przecenę, a tymczasem no tylko niektóre z nich zaliczyły jakieś drobne obsunięcia. Oprócz tej bazy, z której tak ewidentnie składam swój portfel z myślą o wieloletnim horyzoncie, wojna w Ianie absolutnie nie skreśliła jeszcze jednego mojego typu, czyli szeroko pojętego sektora cyberbezpieczeństwa. Niedawno słuchając konferencji wynikowej spółki ABSA zwróciłem uwagę na slajd, w którym podano, że Polska awansowała na pierwsze miejsce w Unii pod względem cyberataków motywowanych ze wschodu, jakie musimy odpierać. W prezentacji AB znalazła się informacja, że przez najbliższą dekadę światowe wydatki na cyberbezpieczeństwo będą rosły w tempie niecałych 14% średniorocznie, co jest olbrzymią dynamiką. W związku z tym ciężar tej mniejszej, bardziej spekulacyjnej części mojego portfela publicznego zapewne będzie przesuwał się w ten sektor. Być może nawet dywersyfikując się w inne niż sam Pasus spółki z tej branży. Zaburzenia łańcuchów dostaw, wzrost cen energii, wysoki poziom inwestycji w Polsce mogą sprawić, że po latach przerwy zaczną rosnąć ceny stali. W kontekście tego scenariusza cały czas obserwuję Cognor oraz taką mniejszą spółkę MFO. Moja cała pozycja w Kognorze czeka na kolejny bum inwestycyjny od skromnych sześciu lat. Tu na razie wstrzymam się z zakupami i również poczekam parę tygodni na wyklarowanie sytuacji, obserwując zachowanie cen wyrobów stalowych. Tutaj macie stronę, na której tam co tydzień jest wrzucana aktualizacja. Kognor w każdym razie przez ostatnie lata dokonał potężnych inwestycji i zdecydowanie jest gotowy zaspokoić ewentualny popyt. No dzisiaj to jednak inwestycja podwyższonego ryzyka. Tak jak mówię, chwilowo stoję z boku i obserwuję, ale jestem w gotowości, żeby w razie czego powiększyć te pozycje. O tym oczywiście też dam znać w portfelu publicznym, więc warto obserwować. Podsumowując, jesteśmy w momencie, w którym na pewno nie można przekreślać budownictwa, przemysłu czy konsumenta, a więc sprzedaży detalicznej i nawet turystyki. Ale ja dziś robię krok wstecz i takie też zwykle wybory podejmuję. To znaczy kiedy nie jestem czegoś pewien to wybieram tę potencjalnie mniej zyskowną, ale bezpieczniejszą opcję. Chwilowo staję z boku i pozycjonuję się w sektorach odpornych na obecne zawirowania, czyli medycyna. No tutaj głównie przez tiktam też zerkam na diagnostykę. Rynki finansowe to oczywiście XTB. Branża reklamowa nadal trzymając digital network. No i szeroko pojęta technologia. Tutaj chociażby jest to ten Cyberfolks czy czy Pasus w cyberbezpieczeństwie. Zbierając to wszystko co powiedziałem do kupy w moich oczach obraz szerokiego rynku na początku drugiego kwartału 26 roku zaczął po wielu latach rysować się bardziej równomiernie. Do tej pory nie widziałem dużej potrzeby wychodzenia z inwestycjami poza Polskę. Dziś jeżeli ktoś ma portfel mocno skoncentrowany na GPW i ma potrzebę dywersyfikacji, bo to wcale nie jest jakiś przymus, no to ja wam nie powiem czy będzie rosnąć czy spadać, ale na pewno możemy powiedzieć, że jest taniej niż było w ostatnich kwartałach. Jeżeli ktoś wstrzymywał się z rozpoczęciem inwestowania po dużych wzrostach, no to teraz przynajmniej macie gwarancję, że nie traficie w najgorszy możliwy moment. Gdybym miał coś przewidywać, to przy obecnych prognozach zysków, tydzień po jakimś trwałym zawarciu rozejmu lub po zawieszeniu broni, NASDAQ będzie znowu na swoim ATH. W takich niepewnych okresach ja staram się zadawać sobie takie pytanie. Jaki zakup da mi prawdopodobne 20% stopy zwrotu w tym roku bez podejmowania przesadnego ryzyka? No i rzeczywiście spółki z Polski, nawet te, które wymieniłem, mają spokojnie potencjał do takiego wzrostu w tym roku, ale taką większą pewność widzę na to w momencie publikacji odcinka w NASDAQu czy nawet w tym ETFIE na Emerging Markets. Oczywiście wiecie, tutaj to wszystko fluktuuje niemalże z dnia na dzień, bo też ceny się szybko potrafią zmieniać i ja podobne rozkminy mam po prostu przed każdym kolejnym zakupem. Do tej pory po prostu niemal zawsze yyy po takim zadaniu sobie pytania wygrywała któraś spółka z polskiej giełdy. Ja myślę, że dalej jest tu większy potencjał do wzrostu niż w tych indeksach, które wymieniłem. No ale wiecie, indeks to indeks. Ryzyko trwałej utraty kapitału jest niemal zerowe w długim terminie. Więc jeżeli widzę potencjał na spory zysk przy tak minimalnym ryzyku, no to gdzieś tam się na to zdecydowałem ostatecznie. Dalsze spadki Nasda oczywiście będę wykorzystywał do dalszych regularnych zakupów. Takie jest dziś moje szerokie spojrzenie na rynek. Odkąd skończyłem budować portfel rejtów, no to już każdy mój kolejny zakup, każdy miesiąc jest obliczony pod to, żeby w długim terminie coraz mocniej pokonywać indeks S&P 500. Konkretne transakcje oczywiście będzie można obserwować w kolejnych odcinkach, no bo każda część portfela ma w pewnym sensie tutaj swoją oddzielną serię, więc ja de facto publikuję dosłownie wszystko, co robię ze swoim kapitałem. Myślę, że warto obserwować, bo no absolutnie nic tu nie jest przekłamane, więc można się uczyć tak na żywym organizmie. Dajcie znać jak wy dzisiaj widzicie rynek i czy dało się w miarę zrozumieć ten bełkot. Do usłyszenia niebawem.








