Prop trading w Polsce wciąż uchodzi za niszę. Podczas gdy w Czechach, Słowacji czy krajach anglosaskich fundusze prop stały się realną alternatywą dla tradycyjnej kariery finansowej, wielu polskich traderów wciąż nie wie, że można handlować cudzym kapitałem i wypłacać prawdziwe zyski – bez ryzykowania własnych oszczędności.
Fintokei, jedna z czołowych europejskich firm prop tradingowych, udowadnia jednak, że Polacy doskonale odnajdują się w tym modelu. Zebraliśmy 10 historii polskich traderów, którym udało się przejść challenge, zbudować konsekwentne wyniki i regularnie wypłacać zyski. To nie są influencerzy. To zwykli ludzie – tatusiowie, programiści, mamy w domu, inżynierowie, którzy po prostu wzięli sprawę w swoje ręce.
Czym jest prop trading i dlaczego warto wiedzieć o Fintokei?
Prop trading (od proprietary trading) to model, w którym trader handluje kapitałem firmy, a nie własnym. Prop firma udostępnia wirtualne konto o wartości średnio od $5 000 do $400 000, trader przechodzi tzw. challenge (test umiejętności), a następnie może wypłacać część wypracowanych zysków – od 50% do nawet 100% zależnie od zasad firmy.
Fintokei to czeska firma prop tradingowa z siedzibą w Brnie, powiązana z regulowanym brokerem Purple Trading (licencja CySEC). Swoją działalność prop tradingową uruchomiła w 2022 roku, zaczynając od wymagającego rynku japońskiego. Wyróżnia ją system Instant Payouts – wnioski o wypłatę są akceptowane automatycznie w kilka sekund (rekordowy czas: 2,8 sekundy), a środki trafiają do tradera średnio w ciągu 3–5 godzin. Na blogu Fintokei polscy traderzy pojawiają się coraz częściej – firma opublikowała do tej pory wywiady z co najmniej dziesięcioma Polakami w serii Fintokei Stars.
Poznaj 10 Polaków, którzy zarabiają na prop tradingu w Fintokei
1. WQ – jak chaos zamienił w system i zaczął prowadzić trzy konta Fintokei naraz

Zanim WQ zaczął jednocześnie prowadzić trzy konta ProTrader w Fintokei, jego trading wyglądał – jak sam przyznaje – jak „czysty chaos”. Żadnego setupu, żadnego planu. Same przeczucia.
Wszystko zaczęło się od… skórek w Counter-Strike. W liceum WQ handlował skinami CS:GO – kupował, sprzedawał, obserwował, jak zmieniają się ceny. Szybko doszedł jednak do wniosku, że to nie jest skalowalne. Kilka dolarów dziennie na tanich skórkach to nie był plan na przyszłość. Kolejnym krokiem było krypto – i tu WQ trafił na swój pierwszy bull run, na którym zrobił 3x. Szczęście początkującego? Może. Ale nawet to go nie satysfakcjonowało. Krypto było za pasywne – kup, trzymaj, czekaj. Chciał czegoś bardziej aktywnego. Tak znalazł trading.
Chaos, YouTube i brak wyników
Pierwsze lata to było głębokie nurkowanie w teorię. WQ oglądał każdy możliwy film na YouTube, czytał książki o finansach i tradingu. I mimo to – wyniki się nie poprawiały. Patrząc wstecz na swoje pierwsze transakcje, ocenia je wprost: to był hazard. Bez setupu, bez planu, tylko intuicja.
Przełom przyszedł nie ze strategii, lecz z mentalności. WQ uświadomił sobie jedną prostą rzecz: nie musi mieć racji za każdym razem. Nie każdy trade musi być wygrany. Wystarczy przestać tracić niepotrzebnie. „Ten mały shift w podejściu zmienił wszystko” – mówi.
Jak handluje dziś
WQ skupia się na day tradingu – głównie indeksach i kilku parach walutowych. Celowo unika codziennego handlu, bo wie, jak niszczące jest overtrading. Zrezygnował z używania pięciu wskaźników naraz i z zasięgania opinii innych przed wejściem w pozycję.
Jego zarządzanie ryzykiem jest precyzyjne: maksymalne ryzyko na jeden trade to 0,6% kapitału, dzienny limit strat ustawiony na 1,2%, a każdy trade musi mieć potencjał co najmniej +2R. Ulubionym instrumentem jest DAX podczas sesji europejskiej.
„Traktuję trading jak grę prawdopodobieństw. Jeśli trzymam się planu i trade nie wychodzi – po prostu tym razem się myliłem. I to jest w porządku” – tłumaczy WQ.
Największy trade? Przez przypadek
WQ wspomina jeden trade, który szczególnie utkwił mu w pamięci. Wszedł na Nasdaq podczas high-impact news – kompletnie zapominając sprawdzić kalendarz ekonomiczny. Dane makro właśnie miały wyjść. Rynek ruszył w jego kierunku i profit był ogromny relatywnie do wielkości konta. „Byłem szczęściarzem” – przyznaje. Ale dodaje od razu: to był błąd. Nie trzymał się planu i jest w pełni tego świadomy.
Jedna rada dla innych traderów
„Wybierz jeden instrument i w pełni się na nim skoncentruj. Studiuj, jak się zachowuje, jak się porusza. Nie próbuj przewidywać – przysiądź mu na grzbiecie i podążaj za nim jak cień. I nigdy się nie poddawaj.”
Dziś WQ prowadzi jednocześnie konta ProTrader 100k, ProTrader 20k i skaluje konto ProTrader 10k. Zaczął od skórek w CS:GO. Doszedł do zarządzania łącznie ponad $130 000 cudzego kapitału.
2. Kacper K. – cierpliwość, 40% win rate i ponad €25 000 wypłat z Fintokei

Kacper K. zaczął przygodę z tradingiem tak, jak dziś zaczyna ją wielu dwudziestolatków – od rolki na Instagramie. Miał około 18 lat, gdy natknął się na wykres świecowy. Wyglądało to intrygująco, prosto i – jak sam przyznaje ze śmiechem – „niesamowicie dochodowo”. Rzeczywistość okazała się, jak zwykle, nieco bardziej skomplikowana.
Pierwszy tydzień na plusie, potem skończyło się utratą całego depozytu
Zamiast zacząć od nauki, Kacper wskoczył od razu na głęboką wodę. Obejrzał dwa, może trzy filmy o świecach i wskaźnikach i zaczął otwierać pozycje na Bitcoinie na Binance. Bez planu, bez stop-lossów, czysto intuicyjnie. Co zabawne: przez pierwszy tydzień to działało. Ustawił sobie dzienny cel zysku i wypłacał go na bieżąco. Potem skończyło się tak, jak musi się skończyć trading bez strategii i bez zarządzania ryzykiem – wyzerowaniem kapitału.
Ale Kacper nie odpuścił. Zamiast frustracji – więcej nauki. Zamiast szukać „guru” w płatnych grupach – samodzielna praca i selekcja wartościowych źródeł.
Zsuirad Ńezrok i społeczność HTS – punkt zwrotny
Przełom przyszedł mniej więcej rok przed publikacją wywiadu, gdy Kacper natknął się na konto na platformie X pod nickiem Zsuirad Ńezrok – tradera, który dzieli się wiedzą za darmo: posty, filmy na YouTube i społeczność Discord o nazwie HTS. To właśnie stamtąd pochodzi też WQ z poprzedniej historii – przypadek? Nie do końca. Dobra społeczność tradingowa potrafi zdziałać cuda.
„To nie były gotowe sygnały ani schematy 'kup tu, sprzedaj tam’. To była zmiana sposobu myślenia o tradingu” – mówi Kacper. Kluczowe wnioski, które wyniósł z tej relacji: skup się na jednej strategii, przetestuj ją dokładnie, rozwijaj stopniowo i dostosowuj do aktualnych warunków rynkowych. Trading to maraton, nie sprint – celem nie jest 50% zysku tygodniowo, lecz kilka procent miesięcznie przy ochronie kapitału.
Strategia: trend, DAX i ruchome średnie
Kacper handluje wyłącznie na DAX, na interwale 5-minutowym. Jego strategia to klasyczny trend following: wchodzi gdy trend jest już wyraźny lub dopiero się formuje, szuka pullbacków i ustawia stop-loss poniżej ruchomych średnich. Żadnych egzotycznych wskaźników – tylko średnie kroczące i dyscyplina wykonania.
Co wyróżnia jego podejście, to win rate na poziomie zaledwie 40%. Tak – Kacper przegrywa większość swoich tradów. I jest z tego dumny, bo rozumie matematykę: jeśli twoje zyski są odpowiednio większe od strat, możesz mieć rację tylko w 4 przypadkach na 10 i wciąż zarabiać. Ryzyko na jeden trade nie przekracza 1% kapitału, a dzienny limit strat wynosi 5%.

Optymalny poziom ryzyka na transakcję w prop tradingu wynosi 0,5%–1% kapitału konta. Większość traderów, którzy nie przechodzą challengeów ani nie wypłacają środków z kont instant funding, nie przegrywa przez brak umiejętności analizy – przegrywa przez zbyt duże ryzyko na jedną transakcję.
„Przed każdym tradem zakładam, że prawdopodobnie skończy się stratą. Jeśli tak się stanie – to po prostu część procesu. Jeśli wyjdzie na plus – tym lepiej” – wyjaśnia Kacper.
Dzień tradera: sesja europejska, potem wolne
Kacper handluje wyłącznie podczas sesji europejskiej. To oznacza, że popołudnia ma dla siebie – spotkania z przyjaciółmi, aktywność fizyczna. Żadnych specjalnych rytuałów przed sesją: wstaje chwilę przed otwarciem rynku, włącza komputer i po prostu realizuje plan.
„Trading może być całkiem nudny przez większość dnia – siedzisz i czekasz na setup, potem czekasz aż pozycja się rozwinie. Ale właśnie w tej nudzie kryje się profesjonalizm” – mówi Kacper.
Dziś prowadzi kilka kont ProTrader 100k i 50k jednocześnie, ma za sobą ponad 10 wypłat i łącznie wypłacił ponad €25 000.
„Trading jest prosty, ale nie łatwy” – to cytat, który Kacper przytacza najchętniej. I chyba najlepiej podsumowuje całą jego drogę.
3. Bartosz – jak stracił pierwszy depozyt i dlaczego to był najlepszy możliwy start z prop tradingiem

Bartosz zaczął od klasycznego błędu, który popełnia wielu początkujących traderów: zdeponował 1 000 PLN i zaczął kopiować transakcje popularnego polskiego tradera na US100. Plan był prosty – skoro on zarabia, ja też zarobię. Rynek miał inne plany. Bartosz utracił cały depozyt.
„Myślałem, że trading to łatwe pieniądze. Takie wrażenie odnosi się po obejrzeniu zbyt wielu trading guru na YouTube” – przyznaje wprost. Ale zamiast porzucić temat, wyciągnął z tej lekcji jeden kluczowy wniosek: kopiowanie cudzych decyzji nie ma sensu. Jeśli miał kontynuować, to tylko na własnych warunkach i z własną strategią.
Samouk bez mentora
Bartosz jest w pełni samoukiem. Nie miał mentora, nie dołączył do żadnej płatnej grupy tradingowej, nie szukał kogoś, kto poprowadzi go za rękę. Oglądał filmy na YouTube, śledził wywiady ze znanymi traderami – ale wyłącznie po to, żeby zbierać inspiracje, nie gotowe przepisy. Resztę wypracował sam, przez próby, błędy i obserwację rynku.
Strategia: Fibonacci i żelazna powtarzalność
Strategia Bartosza jest – jak sam ją opisuje – „spokojna, powtarzalna i momentami wręcz nudna”. Opiera się na sygnałach technicznych i zniesienia Fibonacciego. Gdy rynek tworzy wyraźne wyższe szczyty (higher highs), Bartosz rysuje zniesienie Fibonacciego od dołka do szczytu i czeka na pullback do strefy 50–61,8%. Tam wchodzi w pozycję, take profit ustawia na poziomie 0%, a stop loss na 85,73%. Przy graniu na krótko – identyczna logika, tylko odwrócona.
Każdy trade ma docelowy stosunek zysku do ryzyka 1:2, a win rate Bartosza przekracza 50%. „To mnie cieszy, bo nie potrzebuję być genialny – potrzebuję być konsekwentny” – tłumaczy.
Jedyne, co sprawia mu prawdziwą satysfakcję? Gdy z wysoką precyzją przewidzi ruch rynku. Reszta to rutyna – i o to właśnie chodzi.
Godziny handlu: dwie sesje, zero nadgodzin
Bartosz nadal pracuje na pełen etat, a trading to jego dodatkowy zarobek. Handluje w dwóch konkretnych oknach czasowych: DAX od otwarcia frankfurckiego rynku, czyli od 9:00 do 10:00, oraz Nasdaq od otwarcia sesji amerykańskiej – od 15:30 do 17:00. Poza tymi godzinami wykresy są zamknięte.
„Wciąż szukam tego samego setupu i wciąż biorę ten sam trade. Każdego dnia” – mówi.
To nie brak ambicji. To świadomy wybór – system, który działa, nie wymaga ciągłego eksperymentowania.
Życie poza ekranem
Bartosz jest zaręczony, ma psy, uprawia własne warzywa, jeździ na rowerze i regularnie odkrywa nowe zainteresowania. Trading wpasował się w jego życie – nie przejął go. Fintokei wybrał, bo szukał prop firmy z przystępnym i elastycznym programem challenge, który nie wymaga od razu ogromnego kapitału własnego.
„Nigdy nie słuchaj innych – znajdź własną drogę” – ta rada, którą Bartosz zostawia czytelnikom, nie jest pustym sloganem. To dosłowny opis tego, jak sam doszedł do miejsca, w którym jest dziś.
4. Kacper – trader, który pokonał FOMO i handluje wyłącznie z telefonu

Kacper ma 26 lat, pracuje w porcie morskim i około 95% swoich tradów wykonuje na telefonie – w pracy. Gdy wraca do domu, wykresy są zamknięte. Ten czas jest dla rodziny i odpoczynku. A przy okazji – odwiedził już 42 kraje.
To nie jest historia kogoś, kto rzucił wszystko dla tradingu. To historia kogoś, kto zbudował trading wokół swojego życia – nie odwrotnie.
Chaos, godmode i spalony rachunek
Kacper zaczął w kwietniu 2021 roku – od kryptowalut. Pierwszy trade? Złoto, bez planu, bez zarządzania ryzykiem, czyste emocje. Skończył się zyskiem około $300. „Wow, to takie proste” – pomyślał. Potem przyszło kilka kolejnych udanych transakcji i uruchomił się „godmode”. Wiadomo, jak to się kończy.
„Miałem ten świetny nawyk, że nie potrafiłem zamknąć trade’u na stracie. Bo przecież nie ja się myliłem – to rynek się mylił!” – śmieje się dziś z tamtego siebie. Rachunek spalony.
Ale najgorsze nie były straty finansowe. Gorsze było to, co działo się w głowie: dobre tygodnie, a potem utrata wszystkiego w dwóch, trzech sesjach. I ciągłe powtarzanie tych samych błędów. „Wiedziałem przecież lepiej, prawda?”
Podobnie jak WQ i Kacper K. trafił do społeczności skupionej przede wszystkim na psychologii. Obok tego Kacper sięgnął po klasyki: „The Way of the Turtle” i „Best Loser Wins” Toma Hougaarda. Kanał Hougaarda na YouTube opisuje jako jedno z najlepszych źródeł wiedzy o psychologii tradingu.
„Uświadomiłem sobie, że moim największym wrogiem nie był rynek. Byłem ja sam. Overtrading, niecierpliwość, wymuszanie wyników. Gdy naprawdę to zaakceptowałem, wszystko się zmieniło” – mówi Kacper.
Strategia: trend, potwierdzenie, ochrona kapitału
Kacper nie przewiduje rynku – gra razem z trendem. Wchodzi w pozycję dopiero po wyraźnym sygnale potwierdzającym kierunek. Czysta strategia HTS, bez modyfikacji. Handluje głównie na interwałach M1, M5 i M15, choć nie zamyka się na inne timeframe’y, jeśli widzi okazję. Stara się nie trzymać pozycji dłużej niż 2 godziny 30 minut i unika overnight oraz weekendowych pozycji, bo wtedy po prostu nie śpi.
Ulubione instrumenty: BTC (tu czuje się najbardziej pewnie, bo zaczynał od krypto), złoto (XAU) na M15/H1 oraz DAX do scalpingu na M1/M5.
Zarządzanie ryzykiem: reset jako forma dyscypliny
Na koncie $100k Kacper ryzykuje między $70 a $150 na jeden trade, z dziennym limitem straty na poziomie $200–250. Ale jest jeden dodatkowy mechanizm: jeśli przekroczy ten limit – np. z powodu chciwości lub potrzeby „udowodnienia racji” i zwiększenia pozycji – następnego dnia nie handluje w ogóle. Żadnych wyjątków.
„To moja forma samodyscypliny. Reset” – wyjaśnia. Nie trzyma się też sztywnego stosunku zysku do ryzyka – bierze tyle, ile rynek w danej chwili oferuje. Ochrona kapitału zawsze na pierwszym miejscu.
Challenge Fintokei: 9 miesięcy i jeden wyciągnięty wniosek
Pierwsze konto $100k zajęło mu około 9 miesięcy. To nie był jeden genialny trade – to był wynik konsekwentnego trzymania się zasad przez wiele tygodni. „Czułem się przez długi czas jak w pętli: zarabiam, tracę, odrabiam, znowu tracę. Nauczyło mnie to pokory” – mówi Kacper.
Dziś jest cierpliwy. Ma 26 lat i wie, że czas jest po jego stronie. Jego cel? Pięć równoczesnych kont funded. Na razie buduje – krok po kroku, z telefonu, między wejściami statków do portu.
„FOMO to twój największy wróg. Ten trade w końcu przyjdzie” – to nie slogan. To lekcja, którą Kacper zapłacił własnym kapitałem.
5. Kamil M. – 10 lat intraday tradingu i jedna rada, której się nie spodziewasz

Kamil M. robi coś, o czym marzy wielu traderów: handluje zawodowo, na pełen etat. Ma za sobą 10 lat aktywnego intraday tradingu. Brzmi jak historia sukcesu, którą każdy chciałby skopiować? Zaraz się okaże, dlaczego sam Kamil odradza innym tę ścieżkę.
Zanim było Fintokei – futuresy i 3% limitu
Przed Fintokei Kamil próbował swoich sił w firmie prop tradingowej opartej na kontraktach futures. Limit maksymalnej straty wynosił tam zaledwie 3%. Dla intraday tradera handlującego aktywnie – to kaftan bezpieczeństwa. Jeden zły dzień i konto zablokowane.
Gdy porównał to z ofertą Fintokei i ich programem ProTrader z limitem 10% – decyzja była oczywista. „To było bez sensu porównywać. Fintokei było po prostu bardziej przyjazne dla tradera” – mówi Kamil.
Dodatkowy argument? Zwrot opłaty za challenge przy pierwszej wypłacie. Gdy to nastąpi, trader wraca do punktu zerowego – żadnych własnych pieniędzy na stole. To psychologicznie zupełnie inny poziom wolności: można handlować pewniej, podejmować bardziej przemyślane decyzje, a jeśli coś pójdzie nie tak – opłata zwrócona, można spróbować od nowa.
Największy luksus współczesnego prop tradingu: brak limitu czasu
Kamil podkreśla coś, na co wielu traderów nie zwraca uwagi – a co jego zdaniem jest jedną z największych przewag dzisiejszych programów prop tradingowych.
„Gdy zaczynałem z prop tradingiem, zupełnie normalną praktyką było 30 dni na ukończenie fazy pierwszej i 60 dni na drugą. Dziś ten limit po prostu nie istnieje w Fintokei. To ogromny luksus, którego wielu traderów nie docenia” – mówi Kamil.
Zamiast ścigać się z kalendarzem, można skupić się na jakości tradów – i brać tylko te setupy, które naprawdę spełniają wszystkie kryteria. Właśnie to Kamil powtarza przy każdej okazji: nie śpiesz się. Każdy trade, który bierzesz dlatego, że „coś musi się zadziać”, to trade, którego nie powinieneś brać.
Full-time trading: prawda, której nikt nie mówi
Kamil handluje zawodowo – i właśnie dlatego wie, co powie dalej. „Doceń fakt, że masz stabilny dochód. Naprawdę.”
Full-time trading brzmi jak marzenie. W rzeczywistości wiąże się z presją finansową, którą trudno opisać komuś, kto jej nie doświadczył. Każda strata to bezpośredni cios w budżet domowy. Każda słaba seria to pytanie: „Czy stać mnie na kolejny miesiąc?”. Ta presja potrafi niszczyć nawet solidne strategie.
Trader z etatem jest w komfortowej pozycji: trading to dla niego gra, w której gra na własnych zasadach, bez egzystencjalnej stawki. Podejmuje lepsze decyzje, bo nie musi zarabiać – może zarabiać.
Jak wygląda jego trading dziś
Kamil to intraday trader – otwiera i zamyka pozycje tego samego dnia, bez przenoszenia ryzyka na kolejną sesję. Handluje w wybranych oknach czasowych, gdzie widzi najwyższą jakość setupów. Szczegółów swojej strategii nie ujawnia publicznie – ale zasada jest jedna: czekać na właściwy moment, nie wymuszać wejść.
„Najważniejsza lekcja po 10 latach? Nie ma nic złego w tym, żeby siedzieć i czekać. Brak pozycji to też pozycja” – podsumowuje Kamil.
6. Kamil S. – scalper, tata i pięć wypłat na Fintokei w miesiąc dzięki DAX-owi

Kamil S. ma stałą pracę na etacie, rodzinę i psa, z którym wychodzi biegać po ciężkich dniach. I w grudniu 2024 roku, po kilku latach prób, błędów i nauki – osiągnął pierwszą wypłatę z Fintokei. Gdy w dniu wywiadu pisał swoje odpowiedzi, był w trakcie realizacji piątej wypłaty – w ciągu jednego miesiąca. Łącznie ponad €25 000.
Pierwsza lekcja: „go to sleep” to nie strategia
Wszystko zaczęło się pod koniec 2017 roku, podczas hossy na Bitcoinie. Kamil bez żadnej wiedzy i bez mentora otworzył konto na BitMex. Kupił BTC, poszedł spać. Następnego dnia kapitał wzrósł czterokrotnie. „Jakie to proste” – pomyślał.
Następnego dnia powtórzył eksperyment, tym razem grając na krótko. Obudził się z zerowym saldem na koncie.
„Okazało się, że 'idź spać’ to nie jest żadna strategia” – przyznaje dziś z uśmiechem. Przez kolejne trzy lata skupił się na karierze w branży IT i odłożył trading na bok.
Powrót: społeczność TJS i covidowe rynki
W lutym 2020 roku Kamil trafił na polską społeczność traderów TJS, która zaprowadziła go w stronę bardziej klasycznych rynków – forex i indeksów. Zapał był ogromny. Szkoda tylko, że akurat wtedy zaczynał się COVID – okres zmienności, jakiej rynki nie widziały od dekad. „Zaczynać trading w tym momencie to była poważna wada” – mówi szczerze. Przez kolejne dwa lata eksperymentował bez przekonującego efektu.
Dwaj Tomowie, którzy zmienili wszystko
Przełom przyszedł w 2022 roku, gdy Kamil natknął się na dwóch traderów: Toma Dante i Toma Hougaarda. Nie mentoring bezpośredni – ale filmy, podcasty i książki, które po raz pierwszy dały mu poczucie, że sukces w tradingu jest realny i osiągalny. „Po raz pierwszy w życiu naprawdę uwierzyłem, że to możliwe” – wspomina.
Kluczowy wniosek, który wyciągnął z setek godzin materiałów: w technicznej stronie tradingu nie ma żadnego świętego Graala. Support i resistance, Fibonacci, trend lub powrót do średniej – to wszystko, czego naprawdę potrzebujesz. Prawdziwa wiedza leży po stronie psychologii.
Polecane przez Kamila materiały: seria filmów Toma Dante „Stop moaning and start improving”, kanał Toma Hougaarda na YouTube, Randy Howell o psychologii, podcast „Chat with traders”, filmy Marka Holsteada oraz książki „Reading Price Charts Bar by Bar” Ala Brooksa i „Best Loser Wins” Hougaarda.
Dwa przełomowe momenty: account flip i pierwsza wypłata
Kamil przyznaje, że w swojej karierze miał dwa momenty, które dzielą ją na „przed” i „po”.
Pierwszy: wiosną 2023 roku udało mu się pomnożyć małą wpłatę 20-krotnie w krótkim czasie – tzw. account flip. Nie skończyło się to dobrze: stracił 90% tego kapitału. Ale zobaczył coś kluczowego: że rynki mogą generować realne pieniądze. Od tego momentu zdecydował, że zamiast hazardu – chce budować prawdziwe nawyki tradingowe.
Drugi przełom: grudzień 2024 – pierwsza wypłata z Fintokei. „To był moment, w którym po wszystkich tych latach walki zdałem sobie sprawę, że to naprawdę działa. Kiedy piszę te słowa, jest 26 stycznia i jestem w drodze do piątej wypłaty. Niesamowite, jak szybko może zmienić się życie.”
Jak handluje: price action, DAX
Strategia Kamila to price action na krótkich interwałach (głównie M5). Szuka kluczowych poziomów na wyższych timeframe’ach: poprzednie dzienne szczyty i dołki, poprzednie godzinowe high/low, istotne swings i poziomy Fibonacciego. Wejście następuje dopiero wtedy, gdy cena reaguje na te poziomy w przewidywalny sposób.
Ulubiony instrument: DAX podczas sesji europejskiej, czyli wczesne poranki. Analiza własnych statystyk pokazała mu, że zdecydowana większość jego zysków pochodzi z pierwszych godzin sesji. Gdy otwiera się rynek amerykański – jest już zmęczony i popełnia błędy. Wnioski wyciągnął i odszedł od tradingu w godzinach USA. „To był jeden z kluczowych momentów – nauczyć się odpuszczać” – mówi.
Zarządzanie ryzykiem: Kamil buduje „poduszkę” w ciągu dnia, zaczynając od małych scalpi (20–30 punktów na DAX), a następnie stopniowo zwiększając wielkość pozycji i czas trzymania. Dzienny limit straty: 0,5–1% konta. Przy silnym setupie ryzykuje maksymalnie 0,5% kapitału na jeden trade. Jego największy jednorazowy zysk to ok. €2 000 – ale to właśnie seria małych, konsekwentnych wygranych buduje jego miesięczne wyniki.
Psychologia: stop-loss obniża stres
Kamil nie ukrywa, że psychologia tradingu stała się ostatnio jego głównym polem pracy – szczególnie po tym, jak w wyniku nadmiernej pewności siebie po świetnej serii zaliczył dwa duże, następujące po sobie dni stratne. „Seria sukcesów sprawiła, że zacząłem ignorować własne zasady. To był cios w twarz, ale konieczny” – przyznaje.
Jego metody na obniżenie stresu: zawsze ustawiony stop-loss (sam widok SL na wykresie redukuje niepokój), mała wielkość pozycji i aktywność fizyczna – bieganie, siłownia, spacery z psem. „To słynne 'wyjdź i dotknij trawy'” – śmieje się.
Wzorowy trade: DAX, lower low i wejście na M1
Kamil opisuje jeden ze swoich najlepszych tradów z 13 stycznia 2025 roku. Tego dnia DAX po raz pierwszy od kilku tygodni narysował niższy dołek na interwale dziennym. Kamil zweryfikował sygnał na CFD, futures i samym indeksie – wszystko spójne. Bias dzienny: krótka strona. Wejście na M1, breakout w dół po otwarciu, wyjście po reteście dołków. Trade bez drawdownu, zysk zgodny z planem.
„Sukces w tym tradzie to kombinacja sygnału technicznego na wyższym timeframe’ie, znajomości rynku i odrobiny intuicji. Intuicja to nic innego jak podświadomość, która przetworzyła tysiące godzin obserwacji wykresów” – wyjaśnia Kamil.
I dodaje cytat, który stał się jego mantrą: „One good trade after another” – Mike Bellafiore, SMB Capital.
7. Dawid – jak kierowca ciężarówki zbudował strategię na złocie i wygrał konkurs Fintokei

Zanim Dawid zasiadł przed wykresami, jego biuro było kabiną ciężarówki. Przez lata jeździł w długie trasy przez całą Europę – tygodniami z dala od domu. Dzieci rosły, a on nie był przy tym. W pewnym momencie doszedł do wniosku, że coś musi się zmienić.
„Trading wydał mi się szansą na niezależność i więcej czasu z rodziną” – mówi Dawid. Od ciężarówki do wykresów – to jeden z bardziej nieoczywistych zwrotów akcji w tej serii. Ale jak się okazuje – nie jedyny.
Pierwsze $5 i lekcja, której nie zapomniał
Początki Dawida wyglądały tak, jak wyglądają początki większości traderów: dużo entuzjazmu, mało wiedzy. Kopiowal transakcje innych, grał na demo, gdzie bez emocji wszystko szło gładko. Potem zdeponował prawdziwe pieniądze i doświadczył pierwszej straty. „To była moja pierwsza prawdziwa lekcja” – przyznaje.
Pierwsza zyskowna pozycja? Long na Bitcoinie. Zarobił około $5. „Ale to uczucie zarobienia prawdziwych pieniędzy online? Niesamowite” – wspomina. Kto powiedział, że musi chodzić od razu o tysiące?
Kanał Zsuiradnezrok i koniec „złotych wskaźników”
Kluczowy przełom przyszedł, gdy Dawid trafił na YouTube na kanał Zsuiradnezrok – tego samego tradera, którego materiały zmieniły podejście WQ, Kacpra K. i drugiego Kacpra z tej serii. „Jego podejście dotyczyło nie tylko wykresów, ale też mentalności. Pomogło mi spojrzeć na rynek z zupełnie innej perspektywy” – mówi Dawid.
Drugi przełom był równie prosty co przełomowy: Dawid przestał szukać „złotych wskaźników”. „Zacząłem po prostu podążać za trendem. Mniej chaosu, więcej klarowności i lepsze wyniki” – podsumowuje.
Styl tradingu: prosty, impulsywny i skuteczny
Dawid nie ukrywa, że jego styl jest niekonwencjonalny. „Prosty, może nawet trochę impulsywny. Tendencja do przewidywania ruchów zamiast czekania na potwierdzenie. Może to brzmi dziwnie, ale dla mnie działa – i cały czas się rozwijam” – przyznaje.
Jego filozofia zarządzania ryzykiem jest prosta i nienaruszalna: jeśli stosunek zysku do ryzyka wynosi co najmniej 1:3 – bierze trade. Straty nie mogą przekroczyć 1% konta. Bez wyjątków.
Ulubiony instrument: złoto (XAUUSD). Ceni je za to, że daje czas do namysłu i wyraźnie reaguje na wydarzenia makroekonomiczne. Dodatkowy plus: Fintokei nie blokuje tradingu podczas publikacji danych makro – co Dawid traktuje jako realną przewagę operacyjną.
System decyzyjny? Wyjątkowo przejrzysty:
- Cena powyżej średnich kroczących = kupuj
- Cena poniżej = sprzedaj
- Trend is your friend
Urodzinowy challenge i wygrany konkurs
Do Fintokei trafił przez grupę na Discordzie. Był grudzień, tuż przed jego urodzinami – kupił sobie challenge jako prezent urodzinowy. W styczniu wziął udział w konkursie tradingowym dla zabawy. Wygrał pierwsze miejsce.
„Ludzie w internecie często mówią, że prop firmy nie wypłacają. Moje doświadczenie było dokładnie odwrotne. Każda kolejna wypłata przypominała mi, że konsekwencja popłaca” – mówi Dawid.
Najlepszy trade: złoto na historycznym szczycie 3000 USD
Dawid pamięta jeden trade szczególnie. Wszedł long na złocie przy 2900 USD za uncję, z targetem na 3000 USD. Rynek doszedł do celu. Dawid był tam.
„Dzień wcześniej cena przebił się powyżej średnich kroczących – sygnał kupna. Kilka dni później target osiągnięty. Mieszanina intuicji, szczęścia i czytelnego sygnału” – opisuje. Czy zmieniłby cokolwiek? Nie.
Stres? Mniejsza pozycja i rower
Gdy stres zaczyna narastać, Dawid ma dwa narzędzia. Pierwsze: zmniejsza wielkość pozycji. Mówi wprost, że przez lata odkrył, iż źródłem stresu w tradingu jest prawie zawsze zbyt duża pozycja. Drugie: wysiada na rower. „Pomaga wyczyścić głowę i zresetować się” – wyjaśnia.
Dzień zaczyna od zimnego prysznica lub krótkiego treningu, potem kawy i spokojnej analizy rynku przy muzyce. Nie siedzi przed wykresami cały dzień – od tego są alerty i automatyczne narzędzia.
Po sesji: wspaniała żona i dwie córki. Kolarstwo, programowanie i – ostatnio – drony. „Filmowanie z powietrza daje mi poczucie wolności, podobne do tego, co czuję w tradingu” – mówi Dawid.
„Trading to nie droga na skróty do bogactwa. To cierpliwość i dyscyplina. Trading uczy kontroli emocjonalnej i myślenia długoterminowego. Tu zaczyna się prawdziwy rozwój” – kończy.
8. Jacek D. – 15 lat przerwy, czyste wykresy i $50 000 na Fintokei

W 2006 roku Jacek przeprowadził się z Polski do Irlandii. Po raz pierwszy w życiu poczuł się finansowo stabilny. Otworzył konto brokerskie, przeczytał kilka artykułów o analizie technicznej, wypełnił wykres wskaźnikami i… stracił wszystko w ciągu dwóch miesięcy.
„To był prawdziwy dzwonek alarmowy. Przestałem handlować” – mówi krótko.
Następna rozdział zaczął się piętnaście lat później.
Pandemia, rodzina i powrót do rynku
W 2021 roku Jacek miał już rodzinę, stabilną pracę i – jak sam to ujął – „bardziej ugruntowany umysł”. Postanowił dać tradingowi drugą szansę. Tym razem jednak nie rzucił się na głęboką wodę. Zamiast wskaźników i intuicji – cierpliwość i struktura.
Pierwsze kroki były jednak znajome: obsesja na punkcie analizy technicznej, wykresy pełne linii i wskaźników, chaos zamiast klarowności. Aż do momentu, gdy wyciągnął wniosek, który dziś traktuje jak złotą zasadę:
„Im czystszy wykres, tym lepszy trade.”
HTS i Darek – wspólnota, która zmieniła wszystko
W 2022 roku Jacek trafił na YouTube na kanał tradera o imieniu Darek, który uczył strategii HTS. Dołączył do jego grupy na Discordzie – i tam po raz pierwszy usłyszał o prop tradingu. „Ta społeczność całkowicie zmieniła moje podejście. Dała mi zarówno strukturę, jak i motywację” – wspomina.
Pierwsza prop firma: $49 i kanadyjski broker zamknięty przez regulatorów
Pierwszy challenge to był $49 za małe konto w kanadyjskiej firmie prop tradingowej. Miesiąc później – zdany. „Ten moment udowodnił mi, że mogę to zrobić” – przyznaje Jacek.
Firma jednak niedługo potem została zamknięta przez regulatorów. Dla Jacka to był ważny sygnał: bezpieczeństwo i reputacja firmy mają znaczenie. Zaczął szukać czegoś solidnego.
Fintokei: stabilność, wypłaty i mocne zaplecze
Do Fintokei trafił – ponownie – przez społeczność HTS. Wiedział czego szuka: firma, która wypłaca, komunikuje się jasno i ma solidne zaplecze finansowe. „Fintokei wydało mi się właśnie takie od początku. I jak dotąd, udowodniliście mi rację” – mówi.
Zaczął od konta SwiftTrader $2k. Zrobił kilka wypłat – ale nadmierna pewność siebie po dobrej serii skończyła się utratą konta. To był kolejny bolesny, ale konieczny reset. Prawdziwy przełom nastąpił dopiero, gdy zdał challenge na konto $50 000 i handlował nim konsekwentnie przez ponad pół roku.
„Wtedy naprawdę kliknęło.”
Jak handluje?
Styl Jacka ewoluował razem z jego życiem. Gdy miał więcej wolnego czasu – skupiał się na niższych interwałach. Dziś handluje głównie na H1 i wyżej – bo to pasuje do jego harmonogramu i pozwala zachować konsekwencję.
Ulubione instrumenty: pary walutowe do setupów wielodniowych i indeksy do intraday. Połączenie planowania i szybkiego działania, gdy plan się potwierdza.
Zarządzanie ryzykiem: poniżej 1,5% na długoterminowe setupy i poniżej 0,2% na pozycję przy regularnych tradach. Na kontach, gdzie buduje wyniki agresywniej – trochę więcej, ale zawsze w ramach struktury. „Kontrola ryzyka to podstawa” – powtarza.
Praca zawodowa jako supermoc w tradingu
Jacek pracuje zawodowo w obszarze compliance i kontroli jakości. I przyznaje, że to ukształtowało jego podejście do strat w sposób, jakiego nie mógłby kupić na żadnym kursie tradingowym. Każdą stratę traktuje jak „błąd procesowy” – analizuje, notuje, poprawia.
„Straty to lekcje – nie wyroki” – to jego zdanie stało się tytułem wywiadu. I dobrze je podsumowuje całą jego filozofię.
Niedziela wieczór: rytuał, który wszystko porządkuje
Jacek ma jeden rytuał, którego nie odpuszcza: niedzielny wieczór to czas planowania tygodnia. Przegląda wykresy, fundamenty i kluczowe poziomy. Reszta tygodnia to już tylko egzekucja planu – bez improwizacji, bez nadmiernego analizowania w trakcie. „To nadaje ton wszystkiemu, co następuje” – mówi.
Gdy stres narasta – zakłada słuchawki, puszcza muzykę i wychodzi na długi spacer. „To najlepsza terapia. Polecam każdemu traderowi.”
9. Aleksandra – nerwy ze stali, Nasdaq, DAX i pierwsze miejsce w Trading Race

Aleksandra weszła do majowego Trading Race Fintokei z jednym, bardzo konkretnym planem. Nie improwizowała. Wiedziała dokładnie, co chce osiągnąć i jak to osiągnąć.
Kluczowy element jej strategii opierał się na regułach samego programu: gdy przekroczy 10% zysku, jej dzienny limit strat automatycznie wzrasta z 10% do 15%. Innymi słowy – im lepiej idzie, tym więcej przestrzeni ma na kolejne ruchy. Aleksandra postanowiła jak najszybciej wejść w tę strefę i wykorzystać ten mechanizm do maksimum.
„Gdy przekroczyłam 10%, miałam więcej miejsca na ryzyko. Podążałam za momentum i realizowałam więcej setupów. Miałam większy margines błędu – i większy potencjał zysku” – wyjaśnia.
Handlowała na Nasdaq i DAX, osiągając +76,74% zysku przy win rate 69%. Ale wynik nie przyszedł bez napięcia. W trakcie wyścigu kilkukrotnie wypadała na 3., 4., a nawet 5. miejsce. Wielu traderów w tej sytuacji zaczyna kombinować, odchodzi od planu, zwiększa ryzyko z paniki. Aleksandra? Nie zmieniała nic.
„Największym wyzwaniem było zachowanie spokoju pod presją. Nawet gdy spadałam w dół, nie pozwoliłam, żeby to mnie rozbiło” – mówi.
Wynik: 1. miejsce, nagroda $1 000 + konto ProTrader $100k.
Aleksandra jest mamą, która zajmuje się domem. Nie ma 8 godzin dziennie na wykresy. Ma za to coś, co wielu traderów z wieloletnim stażem wciąż próbuje wypracować: żelazną dyscyplinę egzekucji planu bez względu na emocje.
10. Przemysław – programista z robotem tradingowym i 92% win rate w konkursie na Fintokei

Przemysław jest programistą – i widać to w każdym aspekcie jego podejścia do rynku. Podczas gdy inni uczestnicy Trading Race działali dynamicznie i agresywnie, Przemysław szedł własną, cichą ścieżką. Wolno. Precyzyjnie. Nieubłaganie.
Zbudował własnego robota tradingowego do optymalizacji wielkości pozycji i analizy raportów COT (Commitments of Traders – dane pokazujące, jak pozycjonują się duże instytucje na rynku). Handluje wyłącznie na USDJPY, używając wskaźników RSI i Ichimoku, celując w korekty w trendzie i potwierdzenia jego kontynuacji.
Strategia nie pozostawiała miejsca na improwizację. A gdy Przemysław ją opuszczał – natychmiast to czuł.
„Najbardziej stresujące momenty były wtedy, kiedy odchodziłem od systemu. Dopóki się go trzymałem, wszystko szło gładko. Ale gdy tylko zacząłem dryfować – stres uderzał mocno” – przyznaje.
Wynik w majowym Trading Race: +26,71% zysku i fenomenalne 92% win rate – najwyższe spośród całej czołówki zawodów. Do mety dotarł spokojnym, konsekwentnym krokiem.
Jest jeszcze jedna szczegół, który robi wrażenie: dzień przed startem zawodów Przemysław zdał ewaluację StartTrader i wskoczył do wyścigu dosłownie w ostatniej chwili. Jako jedyny uczestnik z czołowej trójki handlował na koncie StartTrader – nie ProTrader. Mimo to – 3. miejsce, nagroda $500 + konto ProTrader $100k.
„Dyscyplina systemu to nie ograniczenie. To twoja przewaga” – tak można podsumować filozofię Przemysława w jednym zdaniu.
Co łączy wszystkich 10 polskich traderów?
Analizując 10 historii, wyłania się kilka wspólnych wzorców, które odróżniają tych, którzy osiągnęli sukces, od tych, którzy się poddali:
Często zadawane pytania o prop trading w Polsce
Polska scena prop tradingowa rośnie w siłę
Dziesięć historii, dziesięć różnych punktów startowych – i jeden wspólny mianownik: każda z tych osób wzięła odpowiedzialność za swoje wyniki, zamiast szukać „świętego Graala” strategii. Prop trading nie jest dla każdego, ale jest dostępny dla każdego, kto chce włożyć w to prawdziwą pracę.
Fintokei jest jedną z nielicznych firm prop tradingowych z oficjalną obecnością w Polsce i rosnącą polskojęzyczną społecznością. Jeśli chcesz sprawdzić, czy masz to, czego potrzeba – ich challenge to jeden z bardziej przystępnych punktów wejścia na rynek prop tradingowy.
Artykuł powstał na podstawie materiałów opublikowanych na blogu Fintokei w sekcji Fintokei Stars.



