Większość wybiera źle… które obligacje skarbowe są NAJLEPSZE? [Cztero vs Dziesiatletnie Obligacje]

Wybór między obligacjami 4-letnimi a 10-letnimi – co lepsze?

Analiza stoi na wysokości palca: porównujemy kapitałowe ryzyka, zyski i strategie inwestycyjne. Które obligacje skarbowe przewyższają?

Czteroletnie obligacje: niższe oprocentowanie, ale stały efekt wypłaty kuponów co miesiąc. Zaleta?(dywersyfikacja, pasywny przychód).

Dziesiątletnie obligacje: kapitalizacja odsetek i wyższe zyski przy długoterminowym horyzoncie. Idealne?(jeśli planujesz inwestować przez 5+ lat).

  • Renauje: strategie reinwestycji kuponów vs. odroczona opodatkowania
  • Cen!e: ewentualne kary za przedwczesny wykup
  • Inflacja: wpływ na ostateczny wynik

Wyniki z kalkulatora: po 10 latach czteroletnie obligacje z reinwestycją nagromadzą aż 14592 zł! W porównaniu z 15411 zł przy dziesięciolatkach – zdecyduje nieproductja?

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Każdy kto zaczyna swoją przygodę z inwestowaniem w obligacje skarbowe i widzi ile ich ma do wyboru zadaje sobie pytanie które z nich są najlepsze. Standardowo chyba większość z nas zachowuje się tak jak wtedy gdy porównuje oferty lokat w różnych bankach. Wybieramy te które dają najwyższe oprocentowanie i bez zbędnych pytań tam właśnie kierujemy swój kapitał. Ale czy te 10letnie obligacje inflacyjne wypłacające największe odsetki ze wszystkich dostępnych obligacji naprawdę biją na głowę? pozostałe. W tym materiale bez tłumaczenia wszystkiego od podstaw pokażę dokładne kalkulacje, które rozważają kilka scenariuszy i raz na zawsze odpowiedzą na pytanie w jaki sposób budować swój portfel obligacji. Zapraszam do oglądania. [muzyka] [muzyka] Dlaczego w ogóle skupiam się przede wszystkim na obligacjach inflacyjnych? Ogólna zasada na rynku finansowym wygląda tak. Gdy oczekujesz spadku stóp procentowych, kupuj stało procentowe, żeby zapewnić sobie wyższą od rynkowej stopy zwrotu, gdy stopy już spadną. Zaś gdy oprocentowanie rośnie, to kupuj zmienno procentowe, żeby korzystać ze wzrostu stóp procentowych. Obligacje inflacyjne, które w pierwszym roku płacą stałą stopę, a w kolejnych inflacja raportowana przez GUS plus marża są świetnym długoterminowym rozwiązaniem, które pozwala zarabiać średnio 5% rocznie. Więc żeby nie tłumaczyć wszystkiego od podstaw, załóżmy, że ustaliliśmy już, że to te obligacje inflacyjne są najlepsze z dostępnych na rynku, a nas interesuje tylko to, czy powinniśmy kupować cztero czy diięcioletnie. Krótka charakterystyka każdej z nich. Obligacje czteroletnie w pierwszym roku są oprocentowane na 4,75%, a w kolejnych latach inflacja raportowana przez GUS plus marża w wysokości 1,5 punkta procentowego. Odsetki wypłacane są co roku na konto, oczywiście pomniejszone o podatek od zysków kapitałowych, a podstawą naliczania odsetek w kolejnych latach jest cały czas nominał w wysokości 100 zł na obligacje. Z kolei te 10letnie oprocentowane są na 5,25% w pierwszym roku, a potem inflacja plus marża 2 punkty procentowe. Odsetki nie są wypłacane, tylko kapitalizowane, co oznacza po pierwsze, że podatek od zysków jest odroczony, a po drugie, że co roku zwiększa nam się podstawa, od której liczone są kolejne odsetki, więc z roku na rok są one coraz większe. Dodatkowo gdybyśmy zrezygnowali z inwestycji i wykupili obligacje wcześniej to oczywiście można to zrobić, ale wiąże się to z pewnymi opłatami. W przypadku obligacji czteroletnich jest to 2 zł od obligacji, ale nie więcej niż naliczone odsetki, więc stratnym być nie można. A w przypadku trzyletnich jest to 3 zł. I większość osób wybierająca obligacje do swojego portfela skupia się wyłącznie na oprocentowaniu, ale jest to duży błąd. Ja na początku swojego inwestowania decydowałem się na zakup obligacji czteroletnich z prostego powodu. Chciałem budować portfel, który będzie wypłacać mi zysk co miesiąc. W takim przypadku wystarczy przez rok, co miesiąc dokonywać zakupu, żeby potem przez kolejne ctery lata co miesiąc otrzymywać kupony. Dodatkowo, ponieważ była spora szansa na to, że w niedalekiej przyszłości będę zmuszony wyciągnąć wszystkie środki przeznaczone na obligacje, chciałem ograniczyć straty związane z wcześniejszym ich wykupem. Ale z drugiej strony wiele osób podaje, że obligacje 10letnie mimo tej wyższej opłacie za wykup dzięki kapitalizacji odsetek oraz wyższemu oprocentowaniu biją na głowę te czteroletnie, nawet w przypadku wcześniejszego likwidowania pozycji. Ale chociaż intuicyjnie mogłoby się wydawać, że obligacje 10oletnie pozwolą maksymalizować zysk, zaś czteroletnie zbudują portfel, który będzie co miesiąc finansować twoje życie, to gdy się bardziej w to zagłębimy, to będziesz naprawdę zaskoczony wynikiem. Ale zanim przejdziemy dalej, jeszcze krótka chwila dla partnera tego kanału, aplikacji XTB. Plany inwestycyjne jakie XTB oferuje pozwalają wygodnie i w kilka chwil budować pasywne portfele inwestycyjne. Ustaw automatyczne wpłaty i po prostu rób swoje bez konieczności codziennej analizy rynku i wykresów. XTB zajmie się całą resztą. Możesz działać pasywnie, ale z konkretnym planem. Co więcej, z kodem matematyka, który wpiszesz w trakcie rejestracji, otrzymasz darmowy kurs inwestowania, który pozwoli ci wykonać pierwszy krok w świecie finansów. Szczegóły w opisie pod filmem. Żeby raz na zawsze odpowiedzieć na pytanie, który typ obligacji jest lepszy i którego dokładnie dnia zyski z jednego zaczynają wykrywać zyskami z drugiego, rozpisałem wszystko bardzo dokładnie dzień po dniu w 10letnim horyzoncie inwestycyjnym, rozważając kilka scenariuszy. Zacznijmy od obligacji czteroletnich. Inwestujemy 10 000 zł, czyli kupujemy 100 obligacji po 100 zł każda. Wybrałem taką kwotę, żeby naliczane odsetki były doskonale widoczne, żeby nie były groszowe, jak w przypadku jednej sztuki obligacji. Zakładam, że inflacja będzie wynosić 3,25%, co jest zgodne z wieloletnią średnią dla Polski. Więc we wszystkich kolejnych latach obligacja wypłacać będzie takie same odsetki jak w pierwszym roku. I co się dzieje po pierwszym roku? Naliczone zostało 475 zł odsetek, które wypłacane są na nasze konto. Pomniejszone oczywiście o podatek. Więc ostatecznie dostajemy 384 zł i 80 gr. I tutaj jest pierwszy błąd, jaki w swoich kalkulacjach popełniają inni inwestorzy i inwestycyjni YouTuberzy. Zakładają oni bowiem, że te środki raz wypłacone będą po prostu leżeć na koncie. Ja z kolei zakładam, że będziemy je reinwestować na taką samą stopę, jak obligacja nam wypłaca. Albo poprzez zakup kolejnych obligacji za wypłacone kupony, albo w jakiejś innej inwestycji, ale dalej będą one pracować. Dlatego wprowadzam kolumnę oznaczoną jako dodatkowa wartość inwestycji, w której naliczam odsetki od dodatkowego kapitału budowanego właśnie z kuponów. Ten kapitał rośnie sobie powoli przez cały rok, by po kolejnym roku ponownie zostać zasilonym przez wypłatę kuponów z obligacji. Zakładam też, że raz w roku jest opodatkowany i kapitalizowany, więc możemy to traktować albo jako zwykłą mroczną lokatę, albo jako reinwestowanie w takie same obligacje. Ten szczegół sprawia, że inwestowanie w czterolatki przestaje przyjmować formę inwestowania, by co roku albo co miesiąc wykorzystywać kupony do życia, bo jednak wszystko reinwestujemy. Ale jeżeli chcemy maksymalizować zysk, to jedynie takie podejście jest poprawne. Pełnego wykorzystania kapitału. W ciągu 10 lat dwa razy obligacje zostaną wykupione, a cały kapitał będzie ponownie zainwestowany. Pod koniec po 2,5 cyklach zostaniemy z wynikiem 14592 zł. Kapitał początkowy 10 000 zł plus narosłe odsetki, które są odsetkami zarówno z tytułu kuponów, jak i z reinwestowania tych kuponów. Gdy porównamy sobie wynik takiej inwestycji do tej bazowej zakładanej przez większość osób, czyli bez reinwestowania kuponów, to po 10 latach mamy troszkę ponad 3500 zł zysku. Kończąc inwestycje po 10 latach, oczywiście trzeba by było zapłacić jeszcze kary za przedwczesny wykup, ale jak już wcześniej mówiłem, ta kara nie może przekraczać naliczonych odsetek, więc jeżeli wykupimy je dzień po tym, jak te obligacje wypłaciły nam kupon, to już nic na tym nie tracimy. Więc ostateczny wynik to 13847 zł, niemal 1000 zł mniej niż w przypadku reinwestowania kuponów. No dobra, a jak to wygląda w przypadku obligacji 10letnich? Tutaj sytuacja jest znacznie prostsza obliczeniowo, bo po prostu każdego dnia dopisywane są odsetki, a raz w roku przechodzą one na poczet powiększonego kapitału, od którego liczone są już kolejne odsetki w kolejnym roku. Podatek płacony jest jedynie na koniec inwestycji, dzięki czemu ten podatek przez wszystkie lata wypracowywał dla nas zysk. Licząc teraz po prostu kapitał początkowy plus narosłe odsetki minus podatek dostajemy 15411 zł. 10 000 zł kapitału początkowego plus 5411 zł narosłych odsetek. Taka jeszcze drobna uwaga, bo w sumie zauważyłem to dopiero w trakcie montażu. Obligacja 10letnia wypłaca 5,35, a nie 5,25 w pierwszym roku. Ale nie ma to większego wpływu na całość obliczeń, bo założyliśmy sobie, że inflacja będzie wynosiła 3,25 w każdym kolejnym roku, tak żeby obligacja czteroletnia płaciła 4,75 przez wszystkie swoje lata. W takim wypadku obligacja 10letnia będzie płaciła właśnie 5,25, z wyjątkiem tego pierwszego roku. No i w tym miejscu większość osób stwierdza, no dobra, obligacje 10oletnie dają większy zysk, więc zainwestuję właśnie w nie. Ale jak już wcześniej mówiłem, jest to spory błąd, bo pomijamy kilka istotnych aspektów w tej analizie, bo cała ta analiza oparta jest na założeniu, że chcemy inwestować długoterminowo przez 10, 20 albo i 40 lat. Maksymalizacja zysku oczywiście skłania nas do kupna obligacji 10letnich, ale zapytaj sam siebie, ile razy miałeś do czynienia z sytuacją, że chciałeś robić coś regularnie przez dłuższy czas, a zapału starczało ci mniej więcej na połowę zaplanowanego czasu albo w kategorii pieniędzy chciałeś odkładać na coś, a w międzyczasie musiałeś wcześniej te pieniądze wydać na coś innego. Policzyłem więc dokładnie jak wygląda wypłata z każdego typu obligacji każdego dnia przez kolejnych 10 lat. W przypadku obligacji czteroletnich mamy dwa warianty. W pierwszym z nich standardowo realizujemy wcześniejszą wypłatę i nie reinwestujemy kuponów. Obligacje czteroletnie mają karę 2 zł za każdą obligację, ale nie więcej niż naliczone odsetki. Więc obliczenia załatwia nam funkcja maksimum z zera oraz kwoty obligacji wraz z naliczonymi odsetkami pomniejszona o 200 zł, bo mamy 100 obligacji oraz pomnożona przez 0,81, żeby odliczyć 19% podatek. Pierwsze zyski pojawią się dopiero 154 dnia, bo wcześniej naliczone odsetki były mniejsze od ewentualnej kary za wcześniejszy wykup. Po roku obligacja wypłaca nam kupon 475 zł minus podatek i od nowa nalicza odsetki. Więc tutaj przez kolejne 154 dni mamy stały zysk. Po kolejnych 154 dniach do naszego zysku będziemy powoli dodawać kolejne naliczone odsetki. Scenariusz powtarza się co roku. No i na samym końcu kończymy oczywiście z takim samym wynikiem, jak prezentowałem wcześniej. Identyczna sytuacja ma miejsce w przypadku obligacji 10letnich. Każdego dnia sprawdzamy, czy naliczone odsetki minus 300 zł, czyli 3 zł kary razy 100 obligacji są większe od zera. Jeżeli nie, przy wykupie nic nie dostaniemy. Jeżeli tak, to pomniejszamy to jeszcze o podatek. I tutaj z racji większej kary pierwszy zysk przy wcześniejszym wykupie pojawia się dopiero 209 dnia. Ale z drugiej strony nie zalicza on takich schodków jak miało to miejsce w przypadku obligacji czteroletnich, bo te 10letnie nie wypłacają kuponów, tylko cały czas same je reinwestują. Jak to wygląda na wykresie? Na osi poziomej mamy dni, a na osi pionowej zysk z wcześniejszej wypłaty. Niebieski to zysk z wcześniejszej wypłaty czterolatek bez reinwestowania, a pomarańczowy to 10olatki. Jak widać początkowo to czterolatki dają nam większą stopę zwrotu na czele z olbrzymim skokiem takim schodkiem po roku, gdy dostajemy pierwszą pełną wypłatę wypracowanych odsetek. Potem przez jakiś czas zysk pozostaje bez zmian, bo nowo naliczone odsetki są mniejsze od kary za wcześniejszy wykup, a potem znowu ewentualna wypłata rośnie. No i w okolicach 550 dnia inwestycji obligacje 10letnie zaczynają dawać nam większy zysk niż czteroletnie. I na tym większość analiz się kończy. 10olatki są lepsze od czterolatek, bo pomimo większej kary, dzięki lepszej stopie zwrotu oraz kapitalizowaniu odsetek dają większy zysk już po półtora roku. Ale gdy spojrzymy sobie na szerszy kontekst, czyli pełne 10 lat inwestowania, to widać, że te skoki w momentach, w których czterolatki płacą odsetki, powtarzają się co roku i nawet po trzech latach inwestowania jest okres, w którym wcześniejszy wykup da nam większy zysk od tego, który zapewniają nam obligacje 10oletnie. Potem oczywiście wzrost wartości obligacji 10letnich przyspiesza z powodu kapitalizacji i linie coraz bardziej się oddalają. Ale przypominam, że tutaj mówimy dalej o braku reinwestycji. Z kolei na tym wykresie mamy porównanie wszystkich trzech wariantów. obligacji 10letnich na jasnoniebieski, czteroletnich bez reinwestowania na ciemnoniebieski oraz czteroletnich z reinwestowaniem na pomarańczowo. Dzięki reinwestowaniu odsetek, nawet po czterech latach to czterolatki dają nam lepszą stopę zwrotu niż desięciolatki. Po pięciu latach te zyski są niemal identyczne i dopiero później zaczynają się mocno rozjeżdżać. Dlatego wracając do pytania z początku odcinka, które obligacje są najlepsze i dlaczego? Odpowiedź jest prosta. To zależy. To zależy od tego, jaki masz celestycyjny. Jeżeli horyzont inwestycyjny jest długi, bardzo długi, a celem jest maksymalizacja zysków, to zdecydowanie te 10letnie wygrywają. Jeżeli chcesz żyć z odsetek i chcesz je dostawać regularnie, to czterolatki są najlepsze. A jeżeli chcesz inwestować, maksymalizować zysk, ale nie wiesz jeszcze czy będziesz inwestować 2 lata, trzy lata czy 5 lat, to mamy okresy, w których raz jedne, a raz drugie obligacje dają lepszą stopę zwrotu. Jednakże taka prosta odpowiedź w stylu: "Po półtora roku obligacje 10oletnie są lepsze od czteroletnich dzięki kapitalizacji odsetek jest po prostu nieprawdziwa. Moje obliczenia oraz wykres jasno pokazują, że reinwestując wypłacane odsetki, nawet po czterech latach inwestowania mogą bardziej opłacać się obligacje czteroletnie od tych 10oletnich. Na dzisiaj to już wszystko. Mam nadzieję, że materiał ci się podobał. Jeżeli masz jakieś inne pytania dotyczące inwestowania w obligacje skarbowe, daj znać w komentarzu. Na pewno na nie odpowiem albo nagram kolejny materiał, który rozwiąże twoje wątpliwości. I koniecznie daj znać, czy ty inwestujesz w obligacje, czy jednak wolisz w swoim portfelu posiadać tylko akcje i ETFY. No i oczywiście jak zwykle zachęcam cię też do zostawienia łapki w górę i suba na kanale, jeżeli materiał ci się podobał. Cześć. H

Przewijanie do góry