Jak Inwestować Żeby NIE ZWARIOWAĆ? Proste Sposoby na Inwestowanie ze Spokojem! [Psychologia Spokojnego Inwestowania]

Jak inwestować bez stresu? Praktyczne strategie na spokojne życie z portfelem

Kacper Snela 122 000 subskrybentów
3 264 194 19/04/2025

Odkryj, dlaczego inwestowanie często wywołuje emocjonalny rollercoaster i jak go opanować. W tym filmie edukacyjnym analizujemy mechanizmy mózgu według Daniela Kahnemana, laureata Nobla, który wyjaśnia pułapki myślenia prowadzące do impulsywnych decyzji. Dowiedz się, jak ewolucyjne instynkty 'walcz lub uciekaj’ sabotują wyniki inwestorów – badania Dalbar pokazują, że emocje obniżają zwroty o średnio 3% rocznie w porównaniu do rynku.

Kluczowe wyzwania emocjonalne w inwestowaniu:

  • Silniejsza reakcja na straty niż zyski – strata 20% wymaga 25-50% wzrostu, by mentalnie wyjść na zero.
  • Skłonność do szybkiej realizacji zysków i trzymania strat.
  • Brak szerokiego kontekstu – jedna strata zaciemnia widok na całość.

Buduj plan, który chroni przed stresem

Stwórz solidną strategię inwestycyjną, zaczynając od określenia celu (emerytura, mieszkanie, wakacje) i horyzontu czasowego. Dla długoterminowych inwestycji (10+ lat) spadki to okazja do dokupienia, a nie powód do paniki. Oceń tolerancję ryzyka: ile możesz stracić bez utraty snu? Automatyzuj zakupy za pomocą narzędzi jak plany inwestycyjne w XTB, by uniknąć emocjonalnych decyzji w chwilach spadków.

Unikaj medialnego szumu: Ogranicz sprawdzanie rynku do 2x dziennie po 10 minut, odinstaluj aplikacje z newsami i filtruj clickbaity. Media żerują na strachu dla klikalności, ale twój sukces zależy od dyscypliny.

Przypominaj sobie o życiu poza rynkiem: rodzina, sport, pasje. Inwestowanie to maraton – z długoterminową perspektywą i dystansem, osiągniesz spokój i zyski. Idealny dla początkujących chcących inwestować w akcje i ETFy bez codziennego napięcia. Obejrzyj i zainwestuj świadomie!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Cześć. Na samym początku chcę wam życzyć wesołych świąt. Oglądacie ten film najwcześniej w sobotę wieczorem, a może nawet w niedzielę czy w poniedziałek. Napiszcie na dole w komentarzu, kto dzisiaj stał z koszyczkiem do święconki. Ten film nagrywam właśnie z takim zamysłem takiego świątecznego spokoju. Powiem wam o praktycznych wskazówkach, które pozwalają być inwestorem, ale zachowywać przy tym spokój. o wskazówkach, dzięki którym da się normalnie żyć i funkcjonować, nie myśląc na każdym kroku, ile jest teraz warte moje portfolio. Jak to zrobić, żeby nie zaglądać 45 razy dziennie w telefon na wykresy czy do aplikacji brokerskiej, żeby zobaczyć czy jestem ,% do przodu, czy pół% do tyłu. Wendy i święta giełdy są zamknięte, ale jeśli ktoś z was inwestuje w kryptowaluty, no to tam wszystko funkcjonuje 24x na7 i naprawdę taka moja prośba, święta zostawcie te wykresy, tam i tak nic się nie dzieje. Wolumeny są bardzo niskie. Wrócimy do tej giełdy po świętach i zobaczycie, że nic was nie ominie. Ten film możesz spokojnie potraktować jako podcast. Jeżeli masz gdzieś słuchawki, jedziesz samochodem, a może właśnie wychodzisz na spacer, to możesz spokojnie sobie tego filmu posłuchać. Ostatnio jak sprawdzałem statystyki to całkiem ciekawe. Spora część z was ogląda mnie na telewizorze. Także pozdrawiam tych którzy oglądają na telewizorze. Natomiast jeśli nie oglądasz i chcesz posłuchać absolutnie nie ma z tym problemu. Zabieraj słuchawki i życzę miłego słuchania albo oglądania. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to nie jest porada inwestycyjna. No to już do rzeczy. Czy znasz takie uczucie, takie ściskanie w żołądku, nieprzespane noce, taki niepokój, kiedy pojawiają się jakieś negatywne informacje, kiedy rynek spadł dość znacząco, kiedy wydarzyło się coś nieciekawego i masz pewne obawy, czy aby na pewno mój portfel to przeżyje, czy aby na pewno nie stracę pieniędzy, które zainwestowałem. No i zadajemy sobie takie pytania, czy moje decyzje były błędne, czy inwestowanie musi oznaczać taki roller coaster emocjonalny. O tym właśnie dzisiaj porozmawiamy. Sam doświadczyłem już chyba większości takich możliwych stanów emocjonalnych, jak to na inwestora kryptowalutowego przystało. Widziałem krachy, widziałem manipulacje, gigantyczne wzrosty, projekty, które spadły do zera, nawet sam w takie inwestowałem, a także natknąłem się na wszelkiego rodzaju oszustów, guru i tak dalej. Dzisiaj pokażę ci, jak inwestować, żeby nie zwariować. Zanim przejdziemy dalej i powiem o takich rzeczach, które można wdrożyć i zastosować, żeby przestać się tak stresować i przejmować rynkiem inwestowaniem, to trzeba zrozumieć, czemu tak się dzieje, dlaczego tak jest, że reagujemy bardzo emocjonalnie na coś w sumie abstrakcyjnego. No bo co by nie było, jakieś wahania ceny, cyferek, to nie są rzeczy, które są jakimś prawdziwym zagrożeniem. A ja na początku jeszcze przypomnę wam, że partnerem tego kanału jak i tego odcinka jest XTB. XTB to polski broker, u którego kupisz akcje i ETFY do 100 000 € obrotu miesięcznie bez żadnej prowizji. Jeżeli chcesz założyć konto u polskiego brokera w XTB, to poniżej znajduje się link, żeby takie konto założyć. I w trakcie rejestracji możesz użyć mojego kodu Snella, żeby otrzymać na maila paczkę darmowych kursów i szkoleń dla początkujących inwestorów. Oczywiście za free. I wracamy do filmu. Nasz umysł nie został stworzony do inwestowania. Został stworzony do tego, żeby zwiększać nasze szanse na przeżycie i prokreację. Tysiące lat ewolucji nauczyły nas reagować emocjonalnie, walczyć albo uciekać. I właśnie dlatego każdy spadek na giełdzie aktywuje w nas takie pierwotne instynkty, bo czujemy zagrożenie. Według badań amerykańskiej firmy Dalbar przeciętny inwestor osiąga rocznie około 3% niższy wynik niż sam rynek. Dlaczego tak się dzieje? Otóż okazuje się, że z dwóch powodów. Pierwszy z nich to skłonność do właśnie emocjonalnego reagowania na wahania i podejmowania takich impulsywnych decyzji. Drugi powód to fakt, że lubimy czuć sprawczość. Lubimy czuć, że życie zależy od nas. Lubimy czuć, że nasze decyzje wpływają na rzeczywistość. Lubimy mieć takie poczucie, że właśnie przez to, co my postanowiliśmy, stało się tak, tak i tak. I to na giełdzie prowadzi nas do bycia takim stockpickerem, takim inwestorem, który wybiera poszczególne pojedyncze akcje z myślą o tym, że dobrze je przeanalizował, że ma wpływ na rzeczywistość i że dzięki tym akcjom wygra z rynkiem. Jasne, komuś może się to udać, ale jak pokazują statystyki, dla większości inwestorów wynik takiego działania będzie niewiele lepszy niż jakbyśmy dali małpie do wyboru 10 losowych spółek. Jak działa nasz mózg podczas inwestowania? Psycholog Daniel Kaneman, laureat nagrody Nobla i autor tej oto książki Pułapki myślenia, wyjaśnia, że nasze decyzje są często kierowane emocjami i takim krótkoterminowym myśleniem. To co mówiłem przed chwilą, nasz mózg został stworzony do rozpoznawania zagrożeń i funkcjonowania w trybie walcz albo uciekaj. Przez ostatnie kilkaset tysięcy lat odkąd człowiek powstał, to było wręcz kluczowe i bardzo dobre dla nas, że nasz mózg tak funkcjonuje. W obecnych czasach, w rzeczywistości, w jakiej żyjemy, te mechanizmy nie zawsze się sprawdzają. Przynajmniej nasza interpretacja tego, co jest zagrożeniem, nie zawsze działa. Na przykład są osoby, które boją się wystąpień publicznych. Jest to bardzo stresujące. Powoduje to pewnego rodzaju napięcie. Czujemy na sobie jakąś presję i traktujemy takie wystąpienie jak zagrożenie. Mimo że no nie jest to żadnym prawdziwym zagrożeniem. No bo w najgorszym przypadku po prostu źle ci pójdzie i co? No może kogoś nie przekonasz do swoich racji. Natomiast nie jest to zagrożenie życia. A nasz mózg właśnie w taki sposób na to reaguje. Ja sam kiedyś biorąc udział jeszcze w zawodach pływackich, no nie ryzykowałem życia na tych 50 czy 100 metrach do przepłynięcia, ale stres przed nimi, presja przed nimi i na przykład bieganie do toalety przed samym startem było reakcją na zagrożenie, które nie było realne. I w dzisiejszych czasach jest wiele takich rzeczy, które z pozoru dla naszego mózgu wydają się zagrożeniem, a wcale nim nie są. I inwestowanie jest jednym z nich. No bo co w najgorszym przypadku stracisz trochę pieniędzy, ale to nie jest realne zagrożenie życia czy jakieś wielkie zagrożenie dla naszego dobrobytu. Mniej więcej taka część książki jest poświęcona inwestorom w tych właśnie pułapkach myślenia Canemana. Taka tradycyjna teoria ekonomiczna zakłada, że mamy racjonalnych uczestników rynku, którymi oczywiście nie jesteśmy. Teoria sprawdza się dla ogółu, ponieważ kiedy uśrednimy sobie zachowania wszystkich inwestorów, to faktycznie jesteśmy w stanie wiele rzeczy za pomocą tej teorii wytłumaczyć. Natomiast ta teoria zakłada, że taki racjonalny uczestnik rynku kupuje kiedy są spadki i sprzedaje kiedy są wzrosty. A jak wiemy z doświadczenia czasem dzieje się zupełnie na odwrót. I co jest bardzo ciekawe tutaj Daniel Kanemanto zauważa, że nasz mózg reaguje znacznie silniej na utratę, stratę niż na potencjalne zyski. Z matematycznego punktu widzenia stracenie 20% od 100 000, a potem zyskanie 20% od 100 000 daje zerowy bilans. Wyszliśmy po prostu na zero. Natomiast nasz taki mentalny kalkulator podpowie, że to wcale się nie równa. Okazuje się, że żeby zrekompensować jakąś utratę, to potrzebujemy od półtora do 2,5 raza większej większego zysku, większej rekompensaty. Przekładając to na liczby, żeby nasz mentalny kalkulator pokazał bilans zerowy, to przy utracie 20% statystycznie musimy zyskać między 30 a 50%, żeby odczuwalnie wyjść na zero, mimo że matematycznie będziemy bardzo na plus. Dodatkowo Kaneman zauważa, że mamy tendencję do szybkiego realizowania zysków i kurczowego trzymania się strat. To znaczy chętnie sprzedajemy spółki, które wypracowały nam zysk, nawet nie duży, ale trudno jest nam się pogodzić ze sprzedażą aktywów, które są w bardzo dużej stracie. Mimo że taki ekon, bo tak właśnie mówi Kaneman o tych racjonalnie myślących inwestorach, może stwierdzić, że no przecież hej, to nie ma znaczenia. Ja po prostu będę trzymał to, co rośnie, a to, co spada, no to powinienem uciąć straty. Natomiast okazuje się, że w rzeczywistości podejmujemy zupełnie inne decyzje. Kolejny problem naszego postrzegania to, że nie potrafimy, nasz mózg nie potrafi postrzegać rzeczy z szerokim kontekstem, postrzegać rzeczy jako całość, a raczej szukamy takich prostych odpowiedzi, prostych wytłumaczeń i zerojedynkowych przypadków bez właśnie szerszego kontekstu. Chodzi o to, że nawet jedna strata na tle 10 zyskownych inwestycji potrafi nieproporcjonalnie zaburzyć nasz ogląd na sprawę. Załóżmy, że stracisz 10% i 10 razy zyskasz 10%. Czyli matematycznie 90% na plus. Jednak nasz umysł sklasyfikuje to raczej jako 50-70% zysku. Odczuwamy to jako mniejszy zysk niż jest w rzeczywistości. Tu nawet w książce znalazłem taki bardzo prosty przykład, ale świetnie ilustrujący, co mam na myśli. Przeprowadzono takie badanie, w którym dawano ludziom do wyboru dwie opcje. Otrzymują 50 funtów i teraz mogą albo wybrać opcję zachowujesz 20 funtów, albo wybrać opcję tracisz 30 funtów. Jak się zastanowimy, no to wychodzi na to samo, bo czy zostanie mi 20 z 50, czy stracę 30, no to dalej zostaje 20, więc bilans jest ten sam. Jednak kazano tym osobom podejmować decyzje jak najszybciej, czyli za pomocą emocji, bo funkcjonuje nasz umysł tak, że najpierw decyduje za pomocą emocji i dopiero potem z reguły dopisujemy do tego jakieś racjonalne wytłumaczenie. No i okazuje się, że aż 80% osób badanych wybrało opcję zachowujesz 20. To nam pokazuje jak różna jest reakcja na dwa słowa, które matematycznie doprowadzą do tego samego. Jaka jest różnica między reakcją na słowo stracisz, a słowo zyskasz? I właśnie jednym z kroków do zachowania takiego spokoju, do niezwariowania podczas inwestowania jest zrozumienie, że jesteśmy troszeczkę ułomni, ale to nie jest nic złego. Trzeba po prostu wiedzieć o tym, że tak jest i nie ulegać emocjom. I teraz właśnie płynnie już przejdziemy do takich sposobów, jak kontrolować te wszystkie zachowania. Pierwsza rzecz, którą można zrobić, planuj swoje inwestycje. Kaneman pisze w swojej książce, że nasze reakcje na pewne zdarzenia są dużo łagodniejsze, jeżeli wiemy jak powinniśmy się zachować. To znaczy mamy jakieś doświadczenie, mamy wiedzę na temat tego, co w danej sytuacji powinniśmy zrobić. i posiadanie takiego planu, który właśnie mówi: "Jeżeli spadło o 20%, to rozpoczynam uśrednianie co tydzień o tyle i tyle." Taki prosty z pozoru plan bardzo ułatwia nam podejmowanie decyzji i sprawi, że nie wpłyną na te decyzje nasze emocje, tylko będziemy podążać za strategią. Płynie z tego prosty wniosek, że powinniśmy mieć jakiś plan działania i po drugie, tak jak to się mówi, powinniśmy być takim dobrym dyplomatom. który zastanawia się dwa razy zanim nic nie powie. Jak więc stworzyć taki skuteczny plan, który pomoże ci osiągnąć to, co chcesz osiągnąć? No właśnie. Pierwsza rzecz to trzeba określić po co w ogóle inwestuję, jaki mam w tym cel, czemu chcę ładować mój hajs ciężko zarobiony w giełdę, w akcje, w ETFy, obligacje, kryptowaluty, złoto. Po co ja to robię? Jeżeli tego nie wiesz i nie będziesz sobie na bieżąco przypominać, dlaczego to robisz, prawdopodobnie albo przestaniesz, albo właśnie zaczniesz uciekać od strategii. I co może być takim celem? Może to być zabezpieczenie się pod emeryturę. Mogą to być jakieś pieniądze na przyszłą edukację. Mogą to być pieniądze zbierane na zakup mieszkania, na jakieś kursy. Może to być równie dobrze zbieranie pieniędzy na samochód, na wyjazd. Po to inwestujemy i po to zarabiamy, żeby też z tych pieniędzy korzystać. To nie jest tak, że wszystkie inwestycje muszą być po to, żeby generowały kolejne pieniądze. Czyli na przykład inwestuję teraz w akcje po to, że jak będę miał więcej, kupię nieruchomość pod wynajem. No spoko, to jest bardzo dobry pomysł i większość osób tak robi. Natomiast nie ma nic złego w tym, że zainwestujesz 100 000, zarobisz 20 i za 15 z tych 20 polecisz na wakacje. To ty decydujesz, co z tym zrobisz. Lepiej jest wydać właśnie takie pieniądze zrobione za pomocą pieniędzy, niż pracować po 20 godzin dziennie i te pieniądze wydawać na jakieś wyjazdy czy przyjemności. Druga ważna rzecz, trzeba ustalić sobie taki horyzont czasowy. Warto jest wiedzieć, kiedy chcę zakończyć swoją inwestycję, bo łatwo jest zbudować sobie strategię wejścia. Na przykład kupuję w ramach uśredniania i zaczynam zakupy dopiero wtedy, kiedy rynek spadnie o 10% i dopóki jest 10% lub mniej od ostatniego szczytu, no to ja sobie uśredniam. No taki przykład strategii i to jest w miarę proste w sensie no tak po prostu mamy taką zasadę spadło 10% zaczynam kupować i czekam aż przestanie ale równie ważne jest to żeby mieć strategię wyjścia no czyli trzeba mieć na przykład strategię czasową że chcę zakończyć swoje inwestycje w przeciągu 10 lat albo po osiągnięciu takiej i takiej kwoty, bo to ile czasu sobie dasz bezpośrednio wpływa na to jaką strategię możesz wybrać czy możesz działać bardziej ryzykownie czy trzeba zadziałać jednak bardziej bezpiecznie i im dłuższy mamy ten horyzont inwestycyjny, tym można sobie na początku szczególnie pozwolić na ryzykowanie. Jeżeli na przykład ja planuję inwestować przez 30 lat, no to przez pierwsze 5 czy 10 mogę sobie pozwolić na większe ryzyko. No bo w razie jak coś nie pójdzie, no to wciąż zostaje mi jeszcze 20 lat. Natomiast jeżeli chcę wypłacić pieniądze za 3 lata, no to nie wiem czy wejdę w Bitcoina czy w jakieś akcje. Raczej zainwestuję w jakieś obligacje skarbowe, a może po prostu w gotówce na lokacie, niż będę podejmował ryzyko. No bo w przeciągu trzech lat prawdopodobieństwo nie jest po mojej stronie, że mam duże szanse na wyjście w zysku. Ale z kolei w perspektywie 20 lat nie ma praktycznie takiego okresu chociażby dla S&P 500, że przez 20 lat nie wygenerowałoby zysku. Jeżeli twoim celem jest na przykład emerytura, która nastąpi dopiero za 25 lat, no to nie przejmujesz się krótkoterminowymi wahaniami, bo nawet spadki nie traktujesz jako coś złego, tylko jako coś dobrego, jako szansę na to, że przed wyjściem z rynku możesz jeszcze dokupić tanio i uzupełnić swoją strategię o kolejne zakupy. Ten długi czas pozwala przetrwać te wszystkie momenty, zwątpienia, krachy i tak dalej. Im szerszy jest ten horyzont, tym mamy większe szanse na to, że faktycznie coś na tym rynku zarobimy. I trzeci bardzo ważny krok. Musisz wiedzieć na jakie ryzyko jesteś w stanie się godzić. Musisz wiedzieć ile pieniędzy jesteś w stanie stracić. na przykład jaka kwota, czy to procentowo, czy właśnie kwotowo, pieniężnie jest do ciebie, jest dla ciebie nie do przyjęcia, jeśli chodzi o straty. Czyli na przykład nie mogę pozwolić sobie na większą stratę niż 100 000 zł albo 10 000 albo 50, zależnie od tego jakie kwoty posiadasz. Trzeba się zastanowić po prostu tak szczerze, co jeśli dzisiaj wkładam 100 i zostanie mi 70. Czy mnie to zaboli? Czy to będzie coś złego? Czy w ten sposób utracę jakieś możliwości? Może te pieniądze są mi do czegoś potrzebne? To są pytania, które trzeba sobie zadać zanim zaczniemy inwestować. Z reguły jest tak, że skłonność do ryzyka, przynajmniej procentowego, staje się coraz mniejsza, im więcej masz kapitału. Jeżeli inwestujesz tysiaka i stracisz nawet 50%, no to trudno, no straciłeś 500 zł, świat się na tym nie skończy. Natomiast jeżeli zainwestujesz 10 milionów i to jest dajmy na to, nie wiem połowa twojego majątku i stracisz 50% czyli 5 milionów czyli 1/4 swojego majątku to naprawdę może zaboleć. Natomiast no jeśli stracisz 500 zł, no to trudno. No popracujesz dwa dni więcej i odrobisz sobie te 500 zł. Natomiast kiedy stracisz 5 milionów, no to nie będzie to kwestia popracowania dwóch dni więcej. Oczywiście zależy ile zarabiasz, ale wiecie o co chodzi. Jeżeli znasz już swój cel inwestycyjny, wiesz ile będziesz potrzebować pieniędzy i jednocześnie wiesz ile możesz zainwestować. Jeżeli weźmiesz sobie na przykład średnie zwroty dla danego aktywa na przestrzeni ostatnich, nie wiem 10 lat, no to da się oszacować, że musisz na przykład inwestować, nie wiem, 1000 zł co miesiąc, żeby za 10 lat zgromadzić z tego, nie wiem, strzelam 250 000. I musisz też wiedzieć, kiedy chceś chcesz wyjść z tego rynku. Jeżeli masz dzisiaj 20 lat i na przykład do 30 chcesz wprowadzić się na swoje i do tego czasu zamierzasz inwestować właśnie zbierając kapitał na jakąś tam nieruchomość czy mieszkanie, no to wiesz, że horyzont wynosi 10 lat. Jeżeli masz na przykład 20 lat i chcesz za trzy lata rozpocząć jakąś edukację, szkolenia, studia czy cokolwiek, no to wiesz, że twój horyzont wynosi 3 lata. Jeżeli masz tak jak ja 20 lat i na przykład inwestujesz z myślą o emeryturze, ale takiej wcześniejszej, czyli powiedzmy koło 40 czy 50, no to wiesz, że masz 20, 30 lat takiego horyzontu inwestycyjnego. No to teraz przejdźmy sobie do kolejnego kroku, który wyeliminuje głupie decyzje i jest nim automatyzowanie zakupów. To pomoże nam nie reagować na to, co się w tym momencie dzieje na rynku. Fajnym narzędziem do tego są chociażby plany inwestycyjne na XTB. Tu jeszcze raz przypomnę, link do XTB masz w opisie. Plany inwestycyjne to jest takie narzędzie, które pozwala ci kupować akcje, ETFY według twojego właśnie planu. Na przykład wchodzisz w taki plan, tworzysz sobie plan i wybierasz do niego pięć ETFów, w które zamierzasz inwestować 1000 zł co miesiąc po 200 zł w każdy. Ustawiasz automatyczny przelew i program będzie kupował za ciebie. program sam dokona tych zakupów, tych ETFów, a ty nie musisz w ogóle niczego dotykać. Dlaczego to jest dobre? No bo łatwo się mówi, że jest strategia, że jest plan, że ja wiem co zrobię, kiedy spadnie. Moja strategia zakłada kupowanie co miesiąc, nieważne ile spadnie. Natomiast kiedy już faktycznie spadnie, powiedzmy o 20% w mediach same czerwone nagłówki, to w tym momencie może być ci trudno ręcznie podjąć decyzję, że mimo tych spadków, mimo tej negatywności, mimo tego strachu, ja i tak dalej trzymam się strategii i kupuję. Będzie nam trudno to zrobić. Dlatego wdrożenie takiego narzędzia, które zrobi to automatycznie bez naszej kontroli, która bardziej przeszkadza niż pomaga w takich sytuacjach, jest po prostu dobrym rozwiązaniem. Następna sprawa bardzo ważna. Zachowaj dystans od mediów, od nagłówków, od wszelkiego rodzaju miniaturek, komunikatów i tego, co można zobaczyć w telewizji czy w jakichś portalach internetowych. Te portale, te serwisy informacyjne nie są po to, żeby nas edukować, żeby dostarczać nam rzetelnych informacji, żeby przestrzegać nas przed krachem czy przestrzegać nas przed tym, że teraz nie warto sprzedawać, tylko warto kupować. To są platformy, które powstały po to, żeby zbierać jak największą klikalność, żeby przyciągać jak największą uwagę i po prostu na tym zarabiać. I nie ma w tym nic złego. To jest biznes. Mamy wolny rynek i każdy może to robić. Tylko co najbardziej przyciąga uwagę? No nie będą to rzetelne informacje, nie będzie to szczera prawda na temat rynku, tylko strach, niepewność, sensacja. Ja też na swoim kanale mógłbym rzucać jakimiś nagłówkami krach jak w 2008 roku, spadniemy do zera. Czy aby na pewno to nie jest koniec rynków? Czy wojna handlowa sprawi, że w Polsce będzie bieda, czy będzie wojna w Polsce? To są nagłówki, które się bardzo dobrze klikają. Jak popatrzycie sobie na inne kanały, nawet zbliżone tematyką do mojej, to szybko wyłapiecie, że tematy takie jak wojna, kryzys, spadki i tak dalej, te materiały zbierają kilkukrotnie więcej wyświetleń. To jest ogólnie znana prawda, ale mało się o tym mówi, że jeżeli ktoś to nagrywa, to nawet niekoniecznie dlatego, że on tak uważa, że będzie wojna czy coś tam, to się po prostu klika. Tak samo działają media, portale informacyjne, telewizja. Świetny przykład to jest obecna kampania prezydencka. Mamy takiego kandydata na prezydenta, nawet nieważne kogo, zostawmy tutaj nazwiska czy tam opcje polityczne. On może w programie występować 40 minut, godzinę, dwie godziny, solidnie przedstawić swoje poglądy, rzetelnie obronić te poglądy, pokazać jakieś argumenty, pokazać elokwencje i całkiem jakiś, nie wiem, ciekawy plan czy jakąś wizję i popełni przy tym jedną gafę, zrobi jeden błąd, powie jakąś głupotę, której lepiej było nie mówić, coś kontrowersyjnego. No nie zgadniecie, media zrobią z tego wycinankę i wstawią w nagłówki właśnie ten fragment, w którym padło coś, co być może nie powinno. No i w takim świecie niestety żyjemy. W takich migawkach, wycinkach, gdzie tak jak powiedziałem w kontekście inwestowania nie widzimy tego szerszego kontekstu. Patrzymy na wszystko emocjonalnie i przed tym w pewnym sensie trzeba się bronić. I właśnie kluczem do zachowania takiego spokoju jest odcinanie się od tych bodźców. które stymulują te nasze pierwotne reakcje. Jak możemy się chronić przed tym, no inaczej się tego nie da nazwać, no po prostu przed tym medialnym ściekiem. Po pierwsze ustali sobie jakiś limit, że na przykład zaglądam dwa razy dziennie po 10 minut i nic więcej. odinstalować w telefonie wszelkie aplikacje z newsami, wykresami, danymi rynkowymi i tak dalej, bo to co najczęściej mamy pod ręką, to jest właśnie telefon i z niego najczęściej korzystamy, żeby coś tam szybko sprawdzić, bo się dzieje. A sobie podejrzę tu przy kawce, tu przy śniadaniu, przy obiedzie, przy kolacji sobie sprawdzę jak wygląda wykres albo co tam piszą od słach Trumpa gdzieś tam w pracy pod biurkiem, w firmie pod biurkiem sobie przeglądam. To jest bardzo męczące. Robi nam bardzo duży śmietnik w głowie. Po prostu strzela informacjami takimi krótkimi właśnie, nie szerokimi informacjami danymi, tylko takie tylko migawki, migawki i przy takiej ilości bodźców my tego nie ogarniemy. Nie jesteśmy jakimś super komputerem, nie jesteśmy sztuczną inteligencją, która potrafi analizować kilka tysięcy informacji na raz. Musimy też filtrować to, co widzimy, czyli nauczyć się odróżniać clickbait od realnej wartościowej informacji. Jeżeli widzisz jakieś nagłówki z wykrzyknikami całe na czerwono albo jakaś sensacja, wielki krach, coś tam, coś tam, to nawet bym w to nie klikał, bo już po samym nagłówku widać, że to nie zostało stworzone po to, żeby coś ci przekazać. Kolejna bardzo ważna sprawa, żeby wytrwać w swoich inwestycjach. Przypominaj sobie regularnie po co inwestujesz, a także przypominaj sobie regularnie jaki jest twój horyzont czasowy, bo łatwo jest popaść w myślenie w perspektywie kilku najbliższych dni, tygodni czy miesięcy. Jakie to ma znaczenie, że teraz robi się jakiś szum wokół, nie wiem, wojny handlowej i tych całych taryf nakładanych przez Donalda Trumpa, skoro mój czy twój horyzont wynosi 10 lat, to, że dzisiaj coś tam się dzieje, to my za 10 lat to możemy w ogóle o tym zapomnieć. Za 10 lat to co dzisiaj jest szczytem może być prawie niewidoczne na wykresie. Szczególnie, że pieniądze pojawiają się w obiegu wykładniczo. Jest ich wykładniczo coraz więcej i w takim systemie to jest skazane na wzrosty. To musi rosnąć przynajmniej na cyfrach. No i bardzo ważne jest nasze nastawienie obok rynku. Ważne jest to, żeby pamiętać o życiu, o funkcjonowaniu takim normalnym. Właśnie teraz święta, czas z rodziną, wyjść na jakiś spacer, uprawiać sport, zdrowo się odżywiać, rozwijać jakieś pasje, prowadzić swoje biznesy, pracować. edukować się. Wątpię, że wśród was oglądających jest jakoś szczególnie dużo osób, które żyją tylko i wyłącznie z inwestowania, bo wtedy faktycznie może trochę trzeba przysiedzieć przy tych wykresach, jeżeli ktoś obraca grubymi milionami i z tego żyje. Natomiast podejrzewam, że większość z was pracuje, prowadzi firmy, zbiera kapitał, dopiero zaczyna tą przygodę z inwestycjami podobnie jak ja i gdzieś tam no nie ma jeszcze takiego kapitału, że może sobie powiedzieć: "Dobra, ja już nie pracuję, zamykam firmę i od dzisiaj tylko Forex". Chociaż swoją drogą Forex to może być drogą do wyzerowania się, ale wiecie o co chodzi. Jakieś nieruchomości i tak dalej. Po prostu dochód pasywny. Ja nie muszę pracować. Będę sobie teraz tylko patrzył na rynki, wtedy spoko. Ale i tak nie zatraćmy się w czymś takim. Starajmy się z tego życia korzystać. Po to się robi hajs, po to się zarabia pieniądze, zarabia się więcej, inwestuje się te pieniądze, żeby jednak kiedyś te kupony zacząć odcinać, a nie tylko budować coraz większy majątek, coraz większą hałdę pieniędzy, która nic nam już nie zmienia. Bo powiedzmy sobie szczerze, jeżeli masz 10, 20, 30 milionów majątku, to czy zrobienie kolejnego miliona, kolejnych 2 milionów realnie coś w życiu zmienia? Moim zdaniem nie. I sam wiem, że jeżeli dojdę do takich pieniędzy, dziesiątek milionów, 20 milionów, 30 milionów w przyszłości, też kwestia ile będą wtedy warte, wiadomo, inflacja, ale na pewno nie będzie takiej sytuacji, że robienie kolejnego miliona będzie dla mnie jakimś priorytetem. Po prostu nie widzę w tym sensu, bo to nic nie zmienia. Jeżeli nie chcę mieć jachtu, helikoptera czy wyspy na własność, no to po co mi ten 31 milion zamiast 30? Czy 30 nie wystarczy? Pamiętajcie, inwestowanie to maraton. To nie jest sprint. Musimy poznawać swoje emocje. Musimy rozumieć, że kierują nami prymitywne mechanizmy. Musimy rozumieć, że żerują na tym media, internet i że czeka na nas mnóstwo różnych zagrożeń dookoła. I po prostu troszeczkę odpuścić, popatrzeć w dłuższej perspektywie, oddalić sobie wykres, nie patrzeć na wykres, co się dzieje przez ostatni miesiąc. Oddal sobie wykres w perspektywie takiej, żebyś widział ostatnie 20 lat. I zastanów się, czy te 15% spadków dzisiaj, teraz czy to naprawdę jest aż tak dużo. Życzę wam spokojnych świąt. Odpocznijcie. Dzięki za oglądanie. Trzymajcie się. Cześć. Yeah.

Przewijanie do góry