Blackstone blokuje 77 mld dolarów. Problem, o którym rynek mówi za mało [Private credit: 77 mld uwięzione]

Dlaczego 77 mld dolarów jest zablokowane w funduszach private credit

W najnowszym materiale Rankia Polska analizujemy sytuację na rynku kredytu prywatnego, gdzie ogromne kwoty – ponad 77 miliardów dolarów – zostały zamrożone w funduszach takich jak Blackstone, Morgan Stanley czy Cliff Water. Przyczyną są rosnące problemy ze spłatą zobowiązań przez pożyczkobiorców, które prowadzą do stosowania tzw. płatności PIK (payment‑in‑kind) oraz restrukturyzacji długu. Dzięki temu na papierze fundusze wyglądają zdrowo, natomiast rzeczywiste ryzyko narasta.

Film wyjaśnia mechanizm działania private credit, pokazuje, jak wysokie stopy procentowe zwiększają koszt obsługi długu firm średnich i małych, oraz dlaczego menedżerowie wprowadzają limity wypłat (zazwyczaj 5 % aktywów w danym okresie). Przedstawiono również konsekwencje dla banków, ubezpieczycieli i funduszy emerytalnych, które są głęboko powiązane z tym segmentem rynku.

  • Czym jest private credit i jak różni się od tradycyjnego finansowania bankowego?
  • Na czym polegają płatności PIK i dlaczego mogą maskować pogarszającą się jakość kredytów?
  • Jakie są skutki ograniczeń wypłat dla inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych?
  • Dlaczego indeksy giełdowe mogą nadal rosnąć mimo sygnałów ostrzegawczych z rynku kredytu prywatnego?

To kompendium wiedzy dla każdego, kto chce zrozumieć ukryte ryzyka w portfelach emerytalnych, ubezpieczeniowych oraz w strategiach inwestycyjnych opartych na funduszach alternatywnych.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

77 miliardów dolarów. Tyle pieniędzy jest teraz zamrożonych w jednym funduszu inwestycyjnym, a jego inwestorzy nie mogą ich po prostu wypłacić wtedy, kiedy chcą. I nawet jeśli nigdy nie zainwestowałeś ani złotówki w coś, co nazywa się private credit, czyli kredyt prywatny, ten rynek może być powiązany także z twoimi pieniędzmi przez fundusz emerytalny, ubezpieczenie czy bank, do którego wpływa twoja pensja. Dlatego dziś zobaczymy, dlaczego wyjście z tych funduszy robi się coraz trudniejsze i dlaczego może mieć to znaczenie również dla ciebie, nawet jeśli wcześniej w ogóle o nich nie słyszałeś. Witaj na kanale Rankia Polska. Jeśli podobają ci się nasze treści, zostaw like i subskrybuj kanał. Partnerem odcinka jest XTB. Link do oferty znajdziesz w opisie. Czym właściwie jest kredyt prywatny? W dużym uproszczeniu fundusze inwestycyjne pożyczają pieniądze bezpośrednio firmom bez udziału tradycyjnego banku i bez emisji obligacji notowanych na publicznym rynku. Duże firmy inwestycyjne tak jak Blackstone, Morgan Stanley czy Cliff Water zbierają kapitał od tysięcy inwestorów, a następnie pożyczają go głównym małym i średnim przedsiębiorstwom w zamian za odsetki. Problem zaczyna się w momencie, kiedy duża część tych pożyczek ma zmienne oprocentowanie. To oznacza, że koszt obsługi długu rośnie albo spada razem ze stopami procentowymi. Kiedy stopy idą w górę, średnie firmy, z których wiele już wcześniej było mocno zadłużonych, zaczynają mieć coraz większy problem z regularnym płaceniem odsetek. Wyobraź sobie, że masz kredyt hipoteczny ze zmiennym oprocentowaniem i nagle rata mocno rośnie. Jeśli twoje dochody nie zwiększają się w podobnym tempie, w pewnym momencie może zacząć brakować pieniędzy na spłatę. I dokładnie coś takiego dzieje się teraz z coraz większą liczbą firm finansowanych przez fundusze Private Credit. I tutaj pojawia się pewien mechanizm księgowy. Zamiast oficjalnie uznać, że firma przestała spłacać zobowiązania, zarządzający funduszem może zrestrukturyzować dług, wydłużyć termin spłaty albo pozwolić firmie zapłacić odsetki nie gotówką, tylko kolejnym długiem. To właśnie tak zwany payment in, czyli pik. Dzięki temu na papierze firma Nela może wyglądać jak podmiot, który wywiązuje się ze swoich zobowiązań, mimo że w praktyce jej sytuacja finansowa cały czas się pogarsza. Efekt jest taki, że rzeczywisty poziom problemów ze spłatą długu może być większy niż wynikałoby to z oficjalnych statystyk. I właśnie to zaczyna niepokoić inwestorów, którzy mają pieniądze w takich funduszach. Kiedy już rozumiemy ten mechanizm, liczby zaczynają wyglądać dużo bardziej niepokojąco. Black Rock, Morgan Stanley i Cliff Water zostały zmuszony do ograniczenia wypłat z części swoich funduszy Private Credit do 5% w danym okresie. Innymi słowy, nawet jeśli inwestorzy chcą wycofać więcej pieniędzy, fundusz pozwala wypłacić tylko określoną część. Blackstone, który zarządta największym funduszem kredytu prywatnego na świecie, w tym 77 miliardów dolarów, tym samym o którym mówiłam na początku, przyznało, że blokuje co najmniej połowę zleceń wypłaty. W ostatnim kwartale inwestorzy próbowali wycofać ponad 10% wszystkich udziałów funduszu, ale Blackstone nadal stosowało limit na poziomie 5%. W efekcie miliardy dolarów trafiły na listę oczekujących, która rośnie już od wiosny. Jeszcze trudniej sytuacja wygląda we flagowym funduszu Cliff Water, który zarządza aktywami o wartości 31 miliardów dolarów. Tam inwestorzy zażądali wypłaty ponad 16% swoich udziałów, a fundusz oddał im zaledwie około 1/3 tej kwoty. I właśnie tutaj dobrze widać jedną z różnic między private credit a instrumentami notowanymi publicznie. Na giełdzie na bieżąco widzisz cenę i sam decydujesz kiedy chcesz kupić albo sprzedać. A jeśli interesuje cię właśnie taki sposób inwestowania, partnerem tego materiału jest XCB, gdzie możesz inwestować między innymi w akcje ETF bez prowizycji do 100 000 €. Link znajdziesz w opisie. I nie mówimy tutaj o problemie dwóch niewielkich funduszy, które można po prostu zignorować. Rynek private credit w Stanach Zjednoczonych ma już wartość około 1,8 biliona dolarów, a globalnie przekracza 3,5 biliona. Do tego jest mocno powiązany z ubezpieczycielami, funduszami emerytalnymi i tradycyjnymi bankami, które z kolei same pożyczają pieniądze funduszom Private Credit. Jeżeli więc sytuacja zacznie się pogarszać na większą skalę, straty nie muszą zostać zamknięte tylko w tej jednej części rynku. mogą zacząć przenosić się dalej na system finansowy, a jednym z efektów może być zaostrzenie warunków udzielania kredytów również dla zwykłych firm i klientów. I tutaj pojawia się ciekawe pytanie. Skoro problem może być aż tak duży, to dlaczego indeksy giełdowe cały czas są w okolicach rekordów? Część odpowiedzi kryje się w tym, jak te wzrosty są rozłożone. Wskaźnik advance decline, czyli po prostu porównujące liczbę spółek rosnących z liczbą spółek spadających, od pewnego czasu znajduje się poniżej swoich 50 dniowych średnich w praktycznie wszystkich segmentach rynku, zarówno wśród dużych, jak i mniejszych firm. Mówiąc prościej, indeksy nadal mogą wyglądać bardzo, bardzo mocno, ale ich wzrost jest napędzany przez coraz mniejszą liczbę spółek. Coraz więcej firm nie uczestniczy już w tej hosie, nawet jeśli sam główny indeks nadal pokazuje kolejne rekordy. Tyle że taki sygnał nie oznacza automatycznie, że za chwilę przyjdzie krach. Historyczne dane pokazują, że po podobnych odczytach S&P 500 miesiąc później był na plusie w 54% przypadków, po trzech miesiącach w 71%, a po 6 miesiącach w 76,5% przypadków. Dlatego nie chodzi o to, żeby wyciągnąć wniosek, że rynek Private Credit właśnie się załamuje albo że giełda zaraz runie właśnie z tego powodu. To raczej dwa sygnały, które warto obserwować równolegle. Zwłaszcza jeśli część twoich pieniędzy znajduje się w funduszach, produktach emerytalnych albo ubezpieczeniach, które nawet jeśli nie widzisz tego bezpośrednio, mogą być połączone z dokładnie tym samym systemem. To już wszystko na dziś. Daj znać o tym wszystkim myślisz w komentarzu. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia. Yeah.

Przewijanie do góry