W tym filmie analizuję najnowsze sygnały ostrzegawcze z rynku finansowego, które mogą przypominać sytuację sprzed kryzysu 2008 roku. Cztery gigantyczne fundusze Private Credit – Morgan Stanley, Black Rock, Cliff Water i Blue Ole – zablokowały wypłaty swoim inwestorom, a JP Morgan obniżył wycenę zabezpieczeń kredytowych. Czy to początek kolejnego kryzysu kredytowego?
Warren Buffett siedzi na rekordowych 382 miliardach dolarów w gotówce, Bill Ackman rotuje z technologii na Meta i Amazon, Monish Pabrai kupuje surowce energetyczne, a Michael Berry obstawia krach na Nvidii i Balantir. Analizuję ich strategie i wyjaśniam, co próbują nam powiedzieć.
Bitcoin vs surowce – co się dzieje?
Bitcoin, promowany jako 'cyfrowe złoto’, traci ponad 40% od szczytu, podczas gdy ropa naftowa bije rekordy. Wyjaśniam mechanizmy, dlaczego kryptowaluty nie zachowują się jak złoto w czasach kryzysu, i co to oznacza dla inwestorów detalicznych.
Dodatkowo omawiam ryzyko deflacji i kurczącego się kredytu, które banki centralne mogą nie dostrzegać, podczas gdy skupiają się na walce z inflacją. Film kończy się praktycznymi wnioskami – co robić, żeby chronić swój portfel w nadchodzących miesiącach.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
W 2008 roku pewien fundusz inwestycyjny zapewniał swoich klientów, że fundamenty portfela są solidne i ryzyko minimalne. Analitycy kiwali głowami, ratingi były stabilne, a w biurach na Wall Street nikt specjalnie się nie denerwował. Trzy miesiące później ci sami klienci nie mogli wyciągnąć ani dolara. Funtusz po prostu zamknął drzwi i przestał realizować wypłaty. Historia jak to historia. Może nie zawsze się powtarza, ale jak to mawiają eksperci często się rymuje. I właśnie w tym tygodniu dostaliśmy kolejną bardzo niepokojącą zwrotkę. Morgan Stanley, Black Rock, Cliff Water, Blue Ole. Cztery gigantyczne fundusze Private Credit zarządzające łącznie setkami miliardów dolarów właśnie zablokowały wypłaty swoim inwestorom. Jednocześnie JP Morgan obniżył wycenę zabezpieczeń kredytowych, co w praktyce oznacza zaostrzenie warunków udzielania pożyczek w całym systemie. Jeśli ta sekwencja zdarzeń brzmi znajomo, to dlatego, że w 2007 roku widzieliśmy dokładnie to samo. Krok po kroku, element po elemencie. Ale to nie wszystko, co dziś omawiamy. W tym odcinku pokażę wam też co robią najsprytniejsi inwestorzy świata. Od Warena Buffetta po Michaela Berego, który postawił setki milionów na spadki gigantów. A na desser dlaczego Bitcoin reklamowany latami jako cyfrowe złoto i bezpieczna przystań w czasach kryzysu traci ponad 40% od szczytu, podczas gdy fizyczna ropa naftowa bije wieloletnie. Rekordy. Trzy tematy na pozór różne, jednak mają ważny wspólny mianownik. Smartmany widzą coś, czego przeciętny inwestor nie widzi. No cóż, pozostaje tylko zacząć. A jeśli chcecie być na bieżąco z takimi analizami, dajcie łapkę w górę, kliknijcie dzwoneczek, dajcie suba, zostawcie komentarz. Serio, to naprawdę bardzo pomaga. Pamiętajcie na Komparingi Krynki codziennie wjeżdża nowy materiał. A skoro mowa o inwestowaniu, nasz partner XTB daje wam dostęp do rynków globalnych z jednego rachunku. Więcej o tym za moment, a szczegóły znajdziecie również w opisie. Możecie sobie tam sprawdzić w czasie, kiedy słuchacie. Zacznijmy od rzeczy, o której polska prasa finansowa praktycznie nie mówi, a która może okazać się absolutnie kluczowa dla tego, co wydarzy się na rynkach w najbliższych miesiącach. Rynek private credit, czyli prywatnych pożyczek udzielanych firmom poza tradycyjnym systemem bankowym urósł do kosmicznej wartości 2 bilionów dolarów. 2 biliony. Dla kontekstu to mniej więcej tyle, ile wynosi roczne PKB Włoch. Cały ten rynek wyrósł w ciągu dekady praktycznie z niczego, zastępując tradycyjne banki w pożyczaniu pieniędzy średnim firmom. Przez lata sprzedawano te fundusze inwestorom jako maszynki do robienia pieniędzy. Wysokie stopy zwrotu przy niskim ryzyku. Brzmi pięknie, prawda? Problem w tym, że te fundusze pożyczają pieniądze firmom, które często nie mogłyby dostać kredytu w normalnym banku. A kiedy inwestorzy chcą swoje pieniądze z powrotem, okazuje się, że drzwi wyjściowe są bardzo, ale to bardzo wąskie. Jak mawia klasyk, łatwo przyszło, łatwo, a właśnie nie, tym razem raczej nie poszło. W zeszłym tygodniu Morgan Stanley ogłosił, że jego fundusz North Haven wart prawie 8 miliardów dolarów zrealizuje tylko 46% żądań wypłaty. Inwestorzy chcieli wyciągnąć prawie 11% aktywów funduszu, czyli jakieś 370 milionów dolarów, a fundusz zgodził się oddać jedynie 5%, czyli 169 milionów, a reszta, no reszta zostaje w środku, czy chcesz czy nie. W liście do inwestorów Morgan Stanley tłumaczy, że fundusz ma ekspozycję na 312 pożyczkobiorców w 44 branżach i fundamenty oczywiście są bardzo, bardzo solidne. Solidne fundamenty, a połowy pieniędzy oddać nie mogą. Trochę to jak restauracja, która mówi, że to świeżo zrobione danie, ale kuchnia jest od dawna zamknięta i to nie jest odosobniony przypadek. Cliff Water 33 miliardy dolarów aktywów. zablokował wypłaty powyżej 7%, chociaż inwestorzy chcieli wyciągnąć 14%. Black Rock, największy zarządzający aktywami na świecie, zrobił dokładnie to samo ze swoim funduszem Private Credit po tym, jak żądania wypłaty sięgnęły ponad 9%. A Blue All poszedł o krok dalej i całkowicie zawiesił realizację wypłat w swoim funduszu. I tu uwaga, zarządy tych funduszy mówią, że ograniczenia wypłat to standardowa procedura ochrony długoterminowych inwestorów. Po ludzku nie mamy gotówki, żeby wam oddać teraz pieniądze, bo musielibyśmy wyprzedawać aktywa po cenach z dołka. Ale prawdziwy cios przyszedł z Kondinot. JP Morgan, Największy Bank Ameryki, obniżył wycenę zabezpieczeń, które fundusze Private Credit używają do zaciągania własnych pożyczek. Dotyczy to zwłaszcza pożyczek udzielonych firmom z sektora oprogramowania, które są teraz pod presją ze strony sztucznej inteligencji. A co to oznacza w praktyce? Fundusze mogą pożyczać mniej, mają mniejszą zdolność do refinansowania, a presja na wyprzedaż aktywów rośnie. Jamie Damon, szef JP Morgana, sam powiedział kilka tygodni temu. Cytuję: "Sytuacja przypomina lata 2005 do 2007, kiedy wszyscy zarabiali, a dźwignia rosła do nieba i trudno tutaj się z nim nie zgodzić". A o samym Jamie Damonie mówiłem więcej ostatnio, kiedy ostrzegał przed wojną kapitałową. Jeśli chcesz usłyszeć więcej o tym, co ma do powiedzenia oraz o moim spojrzeniu na tę sytuację, to odsyłam cię do osobnego filmu z kanału Kompar Krynki. Link właśnie powinien pojawiać się na ekranie. Można pobrać, można dać do kolejki oglądania albo otworzyć sobie w kolejnym okienku. I tu na scenę wchodzi Goldman. Lloyd Blankfine, były szef Goldman Zaks, powiedział to wprost i nie jest w tym sam. Obecna sytuacja, jego słowami, pachnie jak 2007 albo 2008 rok. nie twierdzi, że powtarzamy historię 1 do1, ale przyznaje, że zakres możliwych scenariuszy coraz bardziej przypomina test sprzed globalnego kryzysu finansowego i wie o czym mówi. W końcu prowadzi Goldman Zaks, kiedy świat się walił. Patrzcie na tę analogię. Spora bańka kredytowa, która zaczyna pękać. Jest masowa ucieczka inwestorów z funduszy. Jest banki zaostrzające warunki kredytowe są. Rosnące bezrobocie jest, szczególnie w USA, gdzie rynek pracy już od kilku kwartałów słabnie, a do tego dochodzi szok naftowy. Ropa, która jeszcze na początku roku kosztowała około 55 za baryłkę, w pewnym momencie przebiła 120 $ar, a teraz oscyluje między 90 a 100. Konflikt z Iranem, zamknięcie cieśniny Ormus. Stany Zjednoczone planujące uwolnienie 172 milionów baryłek z rezerwy strategicznej i to wciąż nie wystarcza, żeby zatrzymać wzrost cen. I tu kluczowa kwestia, o której mało kto mówi. W 2008 roku szok naftowy nie spowodował trwałej inflacji, spowodował destrukcję popytu. Inflacja CPI w USA wyskoczyła do prawie 6% latem 2008 roku, kiedy ropa szalała, a potem dosłownie spadła do zera i poniżej w grudniu tego samego roku, bo gospodarka się załamała, ludzie tracili pracę i przestawali kupować. Ekonomiści i banki centralne skupiły się na walce z inflacją, zupełnie nie widząc prawdziwego zagrożenia, czyli deflacji i kryzysu kredytowego. Europejski Bank Centralny poszedł wtedy jeszcze dalej, podniósł stopy procentowe w lipcu 2008 roku. Tak, dobrze słyszycie. Trzy miesiące przed upadkiem Leman Brothers Jean-Claude Trichet wziął wykres cen ropy i powiedział: "Grozi nam inflacja". No i podniósł stopy. Efekt pogłębił kryzys, a historia cóż, nie osądziła go zbyt łaskawie. Dzisiaj widzimy podobne zachowania. Banki centralne mówią o inflacji, podczas gdy prawdziwym problemem może być kurczący się kredyt i słącząca gospodarka. Dobra wiadomość. Skala problemu w 2026 jest na razie mniejsza niż w 2008. A zła wiadomość. Kierunek jest niepokojąco podobny i z każdym tygodniem dostajemy nowe przesłanki, że sytuacja się pogarsza. Okej, wiemy, że coś się dymi. To co robią ci, którzy mają najlepszych analityków, najlepsze dane i najgłębsze kieszenie na świecie? Odpowiedź leży w raportach 13F, które co kwartał trafiają do amerykańskiej komisji papierów wartościowych. I powiem wam, najnowsze raporty czyta się jak thriller ekonomiczny. Zacznijmy od króla. Warren Buffett, choć oficjalnie przeszedł na emeryturę i zrezygnował z fotela prezesa Bershire Hadway z końcem 2025 roku, po 60 latach na stanowisku i skumulowanym zwrocie na poziomie ponad 6 milionów procent. Zostawił po sobie portfel, który mówi więcej niż 1000 wywiadów telewizyjnych. Greg Abel, nowy prezes, powiedział zresztą, że Buffet nadal jest w biurze 5 dni w tygodniu i uczestniczy w największych decyzjach inwestycyjnych. No to co zrobił Buffet na koniec swojej ery? Sprzedał 3/4 akcji Amazona, pozbył się kolejnych 4% Applea i 9% Bank of America, a kupił New York Times za 350 milionów dolarów ponad 5 milionów akcji. W świecie owładniętym sztuczną inteligencją i chipami Buffet kupił gazetę, ale nie byle jaką, firmę z prawie 13 milionami subskrybentów cyfrowych, przychodami na rekordowym poziomie 2,5 miliarda dolarów rocznie i rosnącą dywizją gier. Ale najważniejszy sygnał to nie to, co kupił, to ile gotówki trzyma. Berksshire Hadway siedzi na rekordowych 382 miliardach dolarów w gotówce i ekwiwalentach gotówki. To największa góra pieniędzy, jaką kiedykolwiek zgromadził jakikolwiek pojedynczy podmiot inwestycyjny na świecie. Greg Abel powiedział wprost: "Nie wypłacimy dywidendy, bo wierzymy, że z każdego zatrzymanego dolara stworzymy więcej niż dolara wartości rynkowej". Przekładając to znowu na ludzki, czekamy na okazje, które pojawią się, kiedy rynek się przewróci. A jak wiemy z historii, Buffet najlepsze okazje znajduje właśnie wtedy, gdy wszyscy inni panikują. A wy gdybyście mieli 382 miliardy dolarów, to co byście zrobili? W co byście zainwestowali? Dajcie znać w komentarzach. Ciekaw jestem waszych typów. Wiem, że to niewyobrażalna ilość gotówki, ale każdy z was może spróbować być jak Warren Buffet. Wystarczy, że założymy konto w usłudze Investing Pro, która śledzi portfolio Warena Buffetta i zachowuje się odpowiadając na pytania tak jak Warren Buffett. Jak pokazuje obecnie spora część znajdujących się w nim spółek jest niedowartościowana i może sporo wzrosnąć w średnim terminie. Sam korzystam z tego narzędzia na co dzień. Was również zachęcam, a szczegółowe informacje znajdziecie w opisie filmu. Na wybrane plany można uzyskać obecnie nawet 50% zniżki plus dodatkowe 15 dzięki kodowi Comparik. Naprawdę śmiesznie tanio jak za takie narzędzie, ale nie wszyscy grają defensywnie. Bill Akman, znany ze swojego super agresywnego stylu inwestowania. Ten sam gość, który w czasie pandemii zarobił 2,5 miliarda dolarów na jednym hedgingu wartym zaledwie 27 milionów, sprzedał sporą część alfabetu i przeniósł kapitał do Mety i Amazona. Sam powiedział, że platformy METY, czyli Instagram i Facebook będą największymi beneficjentami integracji sztucznej inteligencji. To nie jest ucieczka z technologii, to jest rotacja wewnątrz sektora, zamiana droższego konia na tańszego, który według Akmana niedługo pobiegnie dużo szybciej. Z kolei Monisz Pabraj, wierny uczeń Buffeta i legenda inwestowania w wartość, poszedł w zupełnie inną stronę. Zero sztucznej inteligencji, zero bigtechu. Jego portfel to spółki węglowe i firmy z sektora wierceń morskich. Brzmi mało seksownie, owszem, ale te firmy generują potężny wolny przepływ gotówki, a popyt na energię między innymi do zasilania centrów danych AI, do produkcji stali, do infrastruktury nie spada. Pabraj widzi to, co Charlie Manger nazywał efektami drugiego rzędu. Jeśli wszyscy wiedzą, że centra danych AI będą rosły, to jak na tym zarobić? Nie kontrolując bezpośrednio akcji firm technologicznych. No i właśnie kupując tych, którzy dostarczają właśnie tym centrom energię i surowce. A teraz gwiazda wieczoru. Michael Berry. Ten sam Berry, który zarobił ponad 700 milionów dolarów na krachu w 2008 roku, obstawiając upadek rynku nieruchomości. kiedy cały świat mówił mu, że jest szalony. Co zrobił w swoim ostatnim kwartale przed zamknięciem funduszu? Na co wskazuje ten raport 13F? Postawił potężne opcje put, czyli zakłady na spadek na Nvidie i Balantir. Łączna wartość nominalna tych zakładów około miliarda dolarów. Po drugiej stronie trzymał opcję call na Helly Barton, giganta usług naftowych i Pfizera, defensywną farmaceutykę. Strategia barbelowa, czyli sztangi w czystej postaci. Z jednej strony agresywne zakłady na krach w sektorze AI, a z drugiej bezpieczne pozycje w energetyce i farmacji. Jego pożegnalne słowa do inwestorów, zanim zamknął fundusz. Moja wycena wartości papierów wartościowych od dłuższego czasu nie jest synchronizowana z rynkiem. Po ludzku rynek jest według niego obecnie irracjonalny, tak samo jak miało to miejsce w 2008 roku. Natomiast czy będzie miał rację? Zobaczymy. Pamiętajmy, że w 2005 roku też mówiono mu, że się myli. Inwestorzy chcieli zabierać pieniądze, bo pozycje traciły. A potem w 2008 roku okazało się, że miał rację. Rynek może dłużej pozostać irracjonalny niż ty, wypłacalny, ale to nie znaczy, że bary się myli. co do kierunku. Natomiast w tym 2008 też niewiele zabrakło, no żeby kompletnie się tak naprawdę wyłożył. Więc jeśli chodzi o timing, to on nie ma takiego idealnego w punkt. To może potrwać jeszcze kilka lat. I tu dochodzimy do tematu, który może wywołać burzę w komentarzach. Bitcoin. Przez lata kryptowalutowa branża powtarzała jak mantrę. Bitcoin to cyfrowe złoto, zabezpieczenie przed inflacją, safe haven w czasach wojny i niepewności. Brzmiało pięknie na konferencjach, w reklamach na Twitterze i w materiałach influencerów. Problem w tym, że kiedy przyszła prawdziwa próba ognia, kiedy wybuchł konflikt z Iranem, kiedy cieśnina Ormus została zablokowana, Bitcoin wcale nie zachował się jak złoto. Zachował się jak aktywo, spekulacyjne dość dużego ryzyka. Dokładnie jak w 2022 roku po inwazji na Ukrainę. Od historycznego szczytu w październiku zeszłego roku na poziomie 126 000 doarów Bitcoin spadł do okolic 70 000. To prawie 50% w dół. W ciągu jednego tygodnia na początku marca kiedy ropa skoczyła o 20% po eskalacji na Bliskim Wschodzie, Bitcoin spadł poniżej 66 000. Indeks strachu i chciwości krypto osiągnął historycznie najniższy poziom 5 na 100, co oznacza ekstremalny strach. Likwidacje długich pozycji na rynku futures w jednym dniu przekroczyły 350 milionów dolarów. Open interest spad z 45 miliardów do 24 miliardów. Połowa spekulantów po prostu uciekła z rynku. Mechanizm jest prosty, ale większość influencerów kryptowalutowych wam go nie wyjaśni. Kiedy ropa rośnie powyżej 100 $ar za baryłkę, inflacja się utrzymuje. Kiedy inflacja się utrzymuje, banki centralne nie mogą ciąć stó procentow. A na rynkach terminowych szanse na trzy obniżki w tym roku właśnie gwałtownie spadły. Kiedy stopy zostają wysoko, aktywa, które nie generują żadnego dochodu, czyli takie jak Bitcoin, stają się nieatrakcyjne w porównaniu z obligacjami dającymi 4 5% rocznie. To nie jest teoria. To dokładnie to, co już widzieliśmy po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, kiedy Bitcoin spadł o 66% w pół roku. Z 61 000 do niespełna 21 000. Tymczasem Smartman Buffet zwiększa pozycję w Sheevronie. Pabry ładuje się w spółki naftowe i wiertnicze. Barry stawia na Hly Barton. Widzicie wzodet? Wielcy gracze uciekają z aktywów przyszłości do aktywów, które generują potężną gotówkę przy ropie za 100 $arów. A przeciętny inwestor detaliczny nakarmiony narcjami o cyfrowym złocie i zabezpieczeniu przed wojną został stokenem, który traci na wartości. Natomiast czy to oznacza, że Bitcoin nie odbije? Oczywiście, że nie. Historia pokazuje, że każdy makrokrach krypto kończy się ostatecznie większym rajdem. Ale pytanie brzmi, ile czasu to zajmie i ile nerwów to będzie kosztować. Natomiast wydaje się, że jeżeli ktoś chce długoterminowo budować pozycję, to te ceny są całkiem atrakcyjne. Okej, wracając do tego, od czego zaczęliśmy. W 2008 roku fundusze też mówiły, że fundamenty są solidne. Inwestorzy też nie mogli wyciągnąć pieniędzy. Banki centralne również skupiały się na inflacji zamiast na prawdziwym zagrożeniu. Nie mówię, że jesteśmy w 2008 roku. Skala problemów jest dużo mniejsza, ale kierunek jest niepokojąco znajomy i co ważne, najsprytniejsi inwestorzy świata wyraźnie się do tego przygotowują. Buffet ma gotówkę, bary obstawia spadki. Pabra kupuje surowce. To nie jest przypadek, to jest wzorzec. Jeden kluczowy wniosek na dziś. Kiedy Buffet siedzi na 382 miliardach gotówki, a bary obstawia krach na największych spółkach technologicznych świata, warto się zastanowić, czy my zwykli inwestorzy z normalnymi portfelami i normalnymi emeryturami na koncie nie powinniśmy przynajmniej zrewidować swoich pozycji. absolutnie nie panikować, nie sprzedawać wszystkiego, ale być przygotowanymi, bo jak mawiał sam Buffet: "Bój się, kiedy inni są chciwi i bądź chciwy, kiedy inni się boją". I coraz więcej sygnałów mówi, że teraz pora zacząć się powoli bać. A jeśli ten materiał dam wam do myślenia, dajcie łapkę w górę, suba. Serio, to naprawdę pomaga mi tworzyć kolejne takie analizy regularnie. Pamiętajcie też, że już w piątek zaczynamy Invest CS w Krakowie. Jeżeli chcecie się spotkać ze mną, ale jeszcze z wieloma innymi osobami, 263 prelegentów będzie na Kawsach, no to serdecznie was zapraszam. Naprawdę warto tam być, porozmawiać, posłuchać prelegentów, porozmawiać też z nimi właśnie na korytarzach. Natomiast jeśli chcecie jeszcze więcej poszerzać swoje horyzonty inwestycyjne albo po prostu zacząć inwestować, jeśli jeszcze tego nie robicie, to nasz partner XTB oferuje darmowy kurs inwestowania. Wystarczy użyć kodu Comparic. Link macie w opisie. Handel bez prowizji do 100 000 €. Plany inwestycyjne, dostęp do IKE i XZE. Wybór jest spory, więc na pewno warto rzucić okiem. Szczególnie z mojej strony polecam plany inwestycyjne, bo tam z automatu możecie sobie przelewać pieniądze i kupować ETFY. Właściwie no automat wam kupuje, tak? Wy możecie sobie po prostu ustalić zlecenie stałe z konta, przelew automatyczny od 50 zł i yyy w portfelu y kupują wam się automatycznie jakieś ETFY, które sobie ustawicie wcześniej, na przykład na S&P, na ZDAK, y złoto, no i jaką sobie tam strategię ułożycie. Tylko pamiętajcie, to jest absolutnie takie długoterminowe inwestowanie. No S&P 500 tam w ostatnich latach to jest średni wzrost o 11% rocznie. Oczywiście nie wiemy czy to dalej będzie tak trwało. Okej, dziękuję wam bardzo za dzisiaj i do zobaczenia w kolejnych materiałach. Cześć. M.








