Dlaczego mali inwestorzy wygrywają z funduszami?
Czy indywidualny inwestor ma szansę pokonać zawodowców z Wall Street? Wbrew pozorom, odpowiedź brzmi: tak! W tym filmie analizujemy 10 kluczowych przewag, które dają przewagę drobnym inwestorom nad wielkimi funduszami.
Ograniczenia funduszy inwestycyjnych
Poznaj ograniczenia, które krępują ręce zarządzającym funduszami i uniemożliwiają im osiąganie ponadprzeciętnych zysków. Dowiedz się, jak:
- Sztywne polityki inwestycyjne ograniczają elastyczność.
- Presja zarządu i klientów wymusza krótkoterminowe myślenie.
- Biurokracja i procedury spowalniają reakcję na zmiany rynkowe.
- Konieczność pozyskiwania klientów odwraca uwagę od inwestowania.
- Zarządzanie ryzykiem ogranicza potencjał zysku.
Przewagi małego inwestora
Odkryj, jak możesz wykorzystać słabości funduszy na swoją korzyść. Naucz się, jak:
- Wykorzystać pełną swobodę w wyborze inwestycji.
- Inwestować z długoterminową wizją bez presji kwartalnych wyników.
- Skupić się na researchu i dogłębnej analizie.
- Szybko reagować na zmieniające się warunki rynkowe.
- Kontroluj ryzyko zgodnie z własnym apetytem i możliwościami.
Ten film to obowiązkowa pozycja dla każdego, kto chce skutecznie inwestować na giełdzie i osiągać lepsze wyniki niż profesjonalni zarządzający. Zdobądź wiedzę, dzięki której Twoje inwestycje staną się bardziej dochodowe!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Dzień dobry państwu. Witam bardzo serdecznie. Ja nazywam się Tomasz Trela. Jestem twórcą Uniwersytetu Inwestycyjnego, ale też byłem zarządzającym międzynarodowymi funduszami inwestycyjnymi. I dzisiaj mój plan jest taki, że spróbuję państwu udowodnić, że po pierwsze te fundusze da się pokonać, a po drugie, że warto wziąć udział w kolejnej edycji Uniwersytetu Inwestycyjnego, bo to państwu całą sprawę niebotycznie ułatwi. Przede wszystkim najpierw standardowe pytanie i dość kluczowe. Czy mnie słychać? Odpowiadamy w zakładce Q&A. Państwo nawzajem swoich pytań i odpowiedzi nie będą widzieli, ale ja je będę widział. Jest to spowodowane tym, żeby nie wprowadzać zamieszania. Natomiast ja to wszystko widzę i z opóźnieniem, bo pewnie z opóźnieniem, ale będę odpowiadał. Dobrze, wszystko widać i słychać i widać pierwszy ekran prezentacji. Tak. Dobrze, super. Gwoli wprowadzenia i lekkiego wyjaśnienia. Pomysł na motyw przewodni tego spotkania przyszedł mi do głowy ostatnio, kiedy po raz kolejny, już w ostatnich latach tak naprawdę przekonywałem kogoś, niestety publicznie tym razem, jak to możliwe, że po pierwsze tak wiele zawodowych funduszy przegrywa z benchmarkiem, no bo przecież pracują tam całkiem niegłupi ludzie po całkiem dobrych uczelniach, z całkiem dobrym doświadczeniem i z całkiem solidnymi możliwościami. A po drugie i co ważniejsze jak to w ogóle jest możliwe, że skoro ci zawodowcy, ta elita Wall Street, ci ludzie the best of the Best, którzy zarządzają topowymi wielomiliardowymi funduszami, zatrudniają masę ludzi, mają te wszystkie certyfikaty pokończone uczelnie i tak dalej, jak to możliwe, że skoro nawet oni nie są w stanie kolektywnie wygrać z rynkiem, to jak to możliwe, że indywidualny inwestor z Raciborza czy z innego Ciechanowa jest w stanie choćby pomyśleć, pomarzyć o tym, że może z tymi zawodowymi funduszami i z tymi wszystkimi zawodowcami, którzy tam pracują, wygrać. że może pokonać nie tylko zawodowe fundusze, ale też, że może pokonać cały benchmark, z którym te fundusze przecież sobie nie radzą. No bo tak nam mówią statystyki, że 90 parę procent funduszy nie, że upada w ciągu siu albo 8u lat od momentu powstania, to 90 parę procent funduszy nie radzi sobie z pobiciem zwykłego benchmarku. Ja mam wrażenie, przynajmniej odniosłem ostatnio takie wrażenie, że to są te pytania i te wątpliwości, które kiełkują albo kiedyś kiełkowały w głowie chyba każdego inwestora, dosłownie każdego. Te momenty zwątpienia, jak ja sobie mogę poradzić. na na tym świecie, skoro ci najwięksi nie są w stanie przetrwać i sobie z tym wszystkim poradzić. No i dlatego pomyślałem, tłumacząc to ostatnio komu już po raz kolejny, dlatego pomyślałem sobie, że dzisiaj pokażę państwu, że nie tylko jesteście państwo w stanie sami te fundusze pokonać i regularnie osiągać wyniki lepsze niż one, ale też wytłumaczę, dlaczego jest to o wiele bardziej prawdopodobne niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. No a potem zachęcę państwa do dalszej drogi w kierunku podniesienia swoich inwestycyjnych umiejętności. No to do dzieła. Jak nie, przepraszam, ale widzę, że dwie osoby piszą, że mówią, że nie słychać głosu, ale zdecydowana większość mówi, że słychać głos, czyli zakładam, że jesteśmy w kraju demokratycznym, więc jak większość mówi, że słychać, to znaczy, że słychać. Przede wszystkim szanowni państwo, zacznijmy od tego, że do pokonania funduszy czy do osiągania, bo o tym mówimy jakby to rozumiem przez pokonywanie osiągania wyników lepszych niż fundusze. My potrzebujemy dwóch rzeczy. Potrzebujemy knoow. Tego knoow zawodowcom odmówić nie można. No po prostu nie można. Dlatego, żeby pracować w zawodowym funduszu, to trzeba jednak coś tam wiedzieć o tych finansach, o giełdzie, ekonomii, i całej mechanice rynku. I my też tego będziemy potrzebowali, żeby pokonać fundusze tego knohow. Ale do tego knohow dojdziemy jeszcze dzisiaj, ale zaczniemy od tego, co blokuje te zawodowe fundusze przed pobijaniem benchmarku i przed osiąganiem o wiele wyższych wyników. A to są wszystkie ograniczenia, którym podatne są instytucje. Bez względu na to, czy mówimy o bankach inwestycyjnych, o funduszach, yyy, o, o, tak zwane Sovere funds, o funduszach, które administrują yyy majątkiem uczelni amerykańskiej, to jest potężny potężny gracz. jeszcze o funduszach takich typowo inwestycyjnych hatchfundach z Wall Street, które tak naprawdę mają mało tych ograniczeń czy mniej niż inne fundusze instytucjonalne, ale też tym ograniczeniom są poddawane. I dzisiaj zaczniemy od tego, że pokażę państwu 10 takich najbardziej może nietypowych, ale restrykcyjnych ograniczeń, które nie pozwalają tym funduszom rozwinąć w pełni swoich skrzydeł. I to co będzie ograniczeniem dla funduszy, dla nas będzie przewagą, bo my jako indywidualny inwestor tych ograniczeń nie mamy. Numer jeden przede wszystkim yyy fundusze, drodzy państwo, mają coś takiego jak polityka inwestycyjna albo strategia inwestycyjna. rejestrując fundusz bez względu na to, czy robimy to przed polskim KNFem, przed luksemburskim CSSFem, przed amerykańskim czy przed jakąkolwiek inną komisją, każdy fundusz przygotowuje swoją strategię inwestycyjną, która opisuje w co ten fundusz będzie inwestował. No to mamy fundusze, które inwestują w nie szybko rozwijające się spółki chińskie. Mamy fundusze, które inwestują w największe spółki amerykańskie. Mamy fundusze takie jak Michaela Berego czy Davida Einhorna, którzy zostali wypromowani na fali krachu 2008 roku. Jeden z nich ostatnio zamknął swój fundusz, które mają taką strategię, że grają na spadki firm, które uważają za przewartościowane, za niestabilne fundamentalnie i i generalnie takie, które powinny tylko spadać. Mamy Warena Buffeta, którego Berkserha, chociaż nie jest formalnym funduszem, takim stricte znaczeniem tego słowa, no ale znany jest z tego, że ma taką strategię, że inwestuje w spółki niedowartościowane, w spółki o wysokiej wartości wewnętrznej, która powinna się rozwinąć w kolejnych latach i tak dalej, i tak dalej. Generalnie ma to sens, bo inwestorzy przychodząc do danego funduszu czy dając mu pieniądze chcą przynajmniej mniej więcej wiedzieć komu te pieniądze dają i po co i co ten ktoś zamierza z tymi pieniędzmi zrobić. No jak dajemy pieniądze Warenowi Buffetowi, no to raczej nie spodziewamy się, że za dwa miesiące okaże się, że on ma połowę portfela zapakowaną w kryptowaluty, prawda? Bez sensu. Jeśli dajemy pieniądze Davidowi Einhornowi znanemu z tego, że obstawia spadki absolutnie wszystkiego wszędzie, no to nie spodziewamy się, że za chwilę będzie miał portfel złożony z pozycji byczon nastawionych na wzrost amerykańskiej gospodarki. No bo nie po to mu dajemy pieniądze i tak dalej, i tak dalej. Nie po to inwestujemy w fundusz handlujący towarami czy surowcami po to, żeby się okazało za chwilę, że on ma akcje spółek z Bangladeszu kupione. Każdy fundusz, który ma strategię i politykę, musi się tej strategii i polityki trzymać. I teraz problem polega na tym, że jeśli wizja makroekonomiczna, czy zdanie funduszu, czy okoliczności, czy zdanie zarządzających się zmieniają, to te fundusze i tak muszą się trzymać ustalonej strategii tego, co zostało wpisane w politykę i przez to nie mogą wykorzystywać tych wszystkich okazji na rynku, bo nie są elastyczne. nasz fundusz z Luksemburga na przykład, który miał w swojej wiele okazji przeszło nam koło nosa. To były okazje okazje na ropie naftowej, na gazie naturalnym, na bawełnie. Nie mogliśmy tych okazji wykorzystać, pomimo tego, że je widzieliśmy, mówiliśmy o tym, rozmawialiśmy o tym z klientami, nie mogliśmy ich wykorzystać, dlatego że nasza strategia zakładała inwestowanie przy pomocy opcji w akcje, w spółki globalne z całego świata, ale były to jednak spółki. Mogliśmy inwestować w spółki amerykańskie, chińskie czy banglijskie, wszystko jedno, ale były to spółki. Próbując wykorzystać okazję, którą widzieliśmy na towarach, na surowcach, na kryptowalutach, na czymkolwiek innym, narazilibyśmy się po pierwsze na gigantyczne kary, a po drugie na prawdopodobnie kręcenie głową ze strony klientów, którzy przyszli do funduszu, który inwestuje w akcje, a nie w bawełnę. Okej, także wiele okazji tym funduszom wszelakim mija koło nosa, dlatego że nie mogą ich po prostu wykorzystać. Do tego dochodzą też oczywiście kwestie PR związane z tym, że jeśli jakiś fundusz bazuje na tym, że gracz, jego filozofia opiera się o krach, który już się zbliża na giełdzie, no to wolą się te fundusze potem trzymać ci zarządzający swojego dalej zdania, niż przyznać się do błędu, jeśli ten krach nie nadchodzi i warto by było zmienić swoje zdanie. jak zazwyczaj trzymanie się tego swojego zdania, a nie przyznawanie do błędu się kończy. No to wszystko wiemy. I teraz patrząc na to z drugiej strony jako klient indywidualny, jeśli ja generalnie mam taką wizję, że Stany Zjednoczone jako gospodarka dalej się będą rozwijały, najszybciej, chciałbym inwestować w Stanach Zjednoczonych i tak dalej i tak dalej, ale potem przychodzi Donald Trump do Kwadratu i ja zmieniam zdanie i nie chcę w tym momencie inwestować w Stanach Zjednoczonych albo chcę się zdywersyfikować, jeśli moja teza jest taka do tej pory przynajmniej, że chciałbym stawiać na spółki produkujące półprzewodniki amerykańskie i tam głównie pakuje swoje pieniądze. Okej, ale jeśli okazuje się, że eksport tych półprzewodników został zablokowany do Chin i że Chiny robią teraz absolutnie wszystko, żeby rozwinąć swoją alternatywną, niezależną od Stanów Zjednoczonych branży półprzewodników, to ja zaczynam sobie myśleć, okej, to może chciałbym trochę zainwestować też w Chinach na wypadek, gdyby im się udało. Jeśli ja jestem funduszem, który ma w swojej polityce w strategii wpisane to, że ja inwestuję w spółki amerykańskie, to nie mogę dokonać takiej zmiany. Jako inwestor indywidualny mogę szukać tych okazji wszędzie tam, gdzie one się pojawiają. Czy to są półtusze wieprzowe jen japoński, czy to są contrakcje features na gaz, czy może spodziewam się, że że że korekta jest nieuchronna i chciałbym w 100% uciec do gotówki albo zapakować moje pieniądze przynajmniej tymczasowo w akcje amerykańskie, czekając na jakąś korektę, wszystko jedno. Mogę to zrobić, bo nie mam żadnej konkretnej, sztywnej strategii, której złamanie grozi mi potężnymi karami ze strony regulatorów. Drugi problem, który się poniekąd z tym wiąże w funduszach, w świecie zawodowym każdy ma kogoś nad sobą, kogoś komu trzeba się spowiadać. Jest to w zależności od struktury funduszu, albo zarząd, albo rada nadzorcza, albo jakaś rada dyrektorów, albo najwięksi udziałowcy, którzy jakąś tam tą presję też wywierają. Jeśli mówimy o funduszach takich działających pod szyldem banków inwestycyjnych czy całych tych pięter inwestycyjnych, no to mamy jakiegoś szefa, któremu raportujemy nawet samodzielni szefowie funduszów, tacy jak nie wiem Bill Akmal, który rządzi Persing Square, na który ma wpływ jako jedyny właściwie czy Reidalio, który ma wpływ na Bridge Water Associates. Nawet tego typu szefowie niezależni mają kogoś nad sobą, mają regulatorów, chociażby, mają działy prawne, mają działy compliance, mają całe działy zarządzania ryzykiem, działy PR, komisje etyki i tak dalej. Decyzje w tych instytucjach nie są podejmowane tylko i wyłącznie przez pryzmat najlepszych inwestycji, ale też przez pryzmat tego, jak posiadanie danej spółki wpłynie na relacje z otoczeniem. Jak wpłynie to, przepraszam, na konflikt potencjalny interesów z innymi działami, z innymi piętrami na przykład banku, banku inwestycyjnego. Jeśli jeden, jedno piętro Goldman Zachs poleca w raportach swoim klientom inwestycje w Google, no to bardzo przepraszam, ale drugie piętro wyżej nie może grać na spadki tego Googlea. Jeśli jedno piętro banku inwestycyjnego próbuje pozyskać teraz piętro Merger and Acquisitions, próbuje pozyskać Microsoft do jakby do obsługi fuzik przeprowadzonej przez Microsoft, no to drugie piętro analityczno-inwestycyjne nie może wydawać negatywnych rekomendacji dla tego Microsoftu, bo se Microsoft pójdzie na drugą stronę ulicy. To wszystko jest sieć naczyń powiązanych i te relacje z otoczeniem wbrew pozorom bardzo mocno wpływają na decyzje inwestycyjne funduszy. Kolejny przykład z niedawna norweski Soverein Fund. Czyli ten fundusz narodowy, największy taki fundusz tego typu na świecie, zarządzający setkami miliardów dolarów, zaczął wyprzedawać Tesle czy wyprzedawać izraelskie spółki ostatnio. No bo nie podobało im się to, że to jest fundusz narodowy. Nie podobało im się to, co Izrael robi w Palestynie. Bardzo wielu osobom się nie podobało albo to, co Elon Musk robi w kwestii wchodzenia do polityki czy wspierania różnych prawicowych partii i tak dalej i tak dalej. Generalnie fundusz zaczął wyprzedawać akcje z powodów absolutnie innych niż fundamentalne i tego typu rzeczy też wpływają na to, co te fundusze robią. No i teraz znowu patrząc przez pryzmat pojedynczej osoby, my jesteśmy jedyną osobą decyzyjną, my jako ten inwestor indywidualny i my możemy decydować, czy interesują nas kwestie etyczne, czy interesuje nas to, co Izrael robi w Palestynie, czy interesuje nas to, jakie zdanie ma Elon Musk i tak dalej, i tak dalej. Czy może skupiamy się wyłącznie na fundamentach? Może wyłącznie patrzymy przez pryzmat wycen? Czy interesuje nas PR? Czy interesuje nas komisja etyki? Czy interesuje nas dział compliance, który pilnuje? Czy na przykład spółka, w którą inwestujemy, jeśli jestem zarządzającym, to ja compliance nie pozwoli mi zainwestować w spółkę, w której pracuje moja żona albo mój szwagier albo mój brat, no bo będę posądzony zaraz o jakiś insider trading. Więc te działy compliance też mają bardzo duży wpływ na to, jakie decyzje czy jakie w ogóle akcje są dopuszczone do portfela do portfela do do portfela danej spółki. Jeśli ja jestem pojedynczym inwestorem, to po pierwsze nikt w ogóle nie wie, co ja kupuję. nikogo nie muszę pytać, nie muszę się nikomu z tego spowiadać. No i właściwie sam jestem sobie sterem, kapitanem, okrętem i paliwem napędowym do tego okrętu jeszcze i jakie tamwiek porównanie komuś może jeszcze przyjść do głowy. Bardzo smutna prawda jest taka, że w świecie instytucji, nie tylko funduszy, ale też dużych spółek, zwłaszcza giełdowych, horyzont inwestycyjny czy horyzont tego, co nas interesuje, zwłaszcza jako zarządzający, to jest kolejny kwartał, góra, kolejny rok, bo zarządzający są rozliczani, czasami miesięcznie w ogóle, ale najczęściej są rozliczani z wyników kwartalnych swojego funduszu. Kwartalne wyniki biorą udział w rankingach. Kwartalni kwartalne wyniki potem trafiają do gazet. Kwartalne wyniki są komentowane, z kwartalnych wyników wypłacane jest success fee, do czego jeszcze dojdziemy. Więc to nie mówię, że wszyscy, ale zdecydowana większość zarządzających myśli o tym, jak podrasować wyniki funduszu, żeby jak najlepiej one wyglądały w kolejnym kwartale, w kolejnym sprawozdaniu kwartalnym, bo od tego zależy bardzo wiele rzeczy. Indywidualny inwestor może inwestować zgodnie ze swoją wizją na kolejne lata i nic mu do tego, jakie wyniki, czy nikomu nic do tego, jakie wyniki on wygeneruje, czy osiągnie przez pryzmat kolejnego kwartału. dlatego że indywidualny inwestor, który robi to w zaciszu swojego domu, nie jest nastawiony na krytykę, nie jest nastawiony na presję żadnego przełożonego, nie jest nastawiony na opinię publiczną i na to jak ta opinia publiczna zareaguje i nie jest poprzez to zmuszany do tego, żeby dostarczać wyniki regularnie w tych krótkich interwałach czasowych, chociażby po to, żeby kusić klientów. No jeśli fundusz ma kilka kwartałów pod rząd nęcnych wyników, ekstremalnie trudno jest znaleźć nowego klienta. Dla zarządzających liczy się to, żeby cały czas utrzymywać to momentum i ten impet i rozwijać fundusz, ściągacz nowych klientów, a da się to zrobić tylko konsekwentnie pokazując kwartał po kwartale danego wzrostu. Więc nie mówię, że nie jest istotna perspektywa wieloletnia, ale ta presja ze strony zarządu, presja ze strony klientów, czy presja ze strony rankingów, ale też presja ze strony bonusów czy successfe, które są rozliczane, które są rozlicz rozliczane kwartalnie, ona sprawia, że zarządzający bardziej patrzą przez pryzmat tych krótkoterminowych niestety wyników niż takiej długofalowej i i i jakby długofalowej współpracy z tymi klientami. których mają, których mają obecnie my indywidualni inwestorzy możemy patrzeć z długim horyzontem. Zawodowe fundusze niestety, ale nie. Jak mówimy już o tym pozyskiwaniu klientów, znowu może powiem coś, co jest mało popularne, nikt o tym głośno w branży nie mówi, ale drodzy państwo, głównym celem działalności czy aktywności zarządzających, nie oszukujmy się, nie jest inwestowanie na giełdzie, tylko pozyskiwanie klientów. No bo jak wygląda inwestowanie takie prawdziwe? No kupujemy Nvidi i patrzymy tam za 5 lat. To jest inwestowanie. Tak to działa. Powinniśmy dzisiaj podjąć jakąś decyzję, załadować sobie najlepsze możliwe spółki do portfela i zobaczyć za kilka lat, czy rzeczywiście ta nasza teza inwestycyjna ona się rozwinęła, czy ona się nie rozwinęła. Natomiast dzień zarządzającego wygląda tak, że ta jego uwaga to nie jest czytanie dziesiątek raportów i podejmowanie dziesiątek różnych decyzji, analiza sprawozdań finansowych i tak dalej. Nie, w większości przypadków z dnia na dzień nie dzieje się nic z tygodnia na tydzień nie dzieje się w spółce. Nic z miesiąca na miesiąc nie dzieje się nic. Co wymaga uwagi, a tym bardziej jakiejkolwiek reakcji czy jakiejkolwiek decyzji. Tak naprawdę nawet kwartalne raporty, one nic nie mówią, bo co z tego, że Broadcom ma gorsze prognozy wzrostu na kolejny kwartał, jeśli czy meta, która inwestuje w perspektywie kolejnych lat, a jest rozliczana z tego, jakie wyniki dowozi w perspektywie kolejnych kwartałów. No jeśli my dzisiaj inwestujemy jakieś pieniądze, inwestujemy ogromne pieniądze w rozbudowy infrastruktury i tak dalej i tak dalej, no to będziemy z tego rozliczali rozliczani za kilka lat. Więc nawet te kwartalne sprawozdania nie powinny tutaj dla nas mieć specjalnego specjalnego znaczenia. Czyli mówiąc inaczej, Warren Buffett powiedział kiedyś, że inwestowanie powinno być tak nudne jak obserwowanie prania, który się suszy na sznurku albo jeszcze któryś z jego pokroju, że to równie ekscytujące powinno być jak patrzenie jak rośnie trawa. No tak to powinno wyglądać. Natomiast dzień zarządzającego wygląda tak, że ta uwaga jest rozproszona na kolacje, na telefony z największymi klientami, którzy jak tylko coś spadnie, to od razu dzwonią i pytają, czy to okej, czy nie okej, czy już się trzeba bać, czy uciekać, czy dopłacać, czy cokolwiek innego robić. Ten dzień zarządzającego to jest spotkania upakowane, kalendarz upakowany spotkaniami wypełnionymi z dokładnością co do 15minowych bloków. To są media, to są wywiady, to są cały czas telefony, rozmowy z klientami, z dziennikarzami, z analitykami, z regulatorami, z prawnikami, z całym tym jakby zapleczem biurokratycznoingowo prowym po to, żeby co możemy zrobić? Jak no brutalna prawda jest taka, jak może zarządzający zwiększyć swoją wypłatę na koniec roku? żeby ściągnąć więcej klientów, czyli więcej kapitału. No jeśli kupiliśmy już tą Nvidię i zainwestowaliśmy tam na pięć kolejnych lat jako fundusz, to co ja mogę zrobić jako zarządzający w międzyczasie jeszcze? Na co mam dmuchać na te akcje, żeby jej kurs bardziej szedł do góry? Czy jakieś modły mam odprawiać? No ja nie mam na to wpływu, na to, czy ten kurs akcji wzrośnie, czy nie wzrośnie. Ja tego nie przyspieszę. To jest poza moją jakby decyzyjnością. Jedyne co ja mogę zrobić, jeśli chcę przyspieszyć swoją karierę, jeśli chcę, no wszyscy tu po to jesteśmy, żeby zarabiać coraz więcej pieniędzy, jeśli chcę zarobić więcej pieniędzy, jedyne co mogę zrobić to stanąć na głowie, żeby przyciągnąć do funduszu nowych klientów. Czyli moja uwaga jest absolutnie rozproszona z inwestowania i z robienia researchu i tak dalej. Jest rozproszona na całą masę innych rzeczy, których beneficjentem będę ja i takich rzeczy, na które mam wpływ. Indywidualny inwestor na co może 100% swojego skupienia poświęcić. nie na telefony, nie na kolacje, nie na wywiady i rozmowy z klientami, tylko 100% skupienia może poświęcić na research, na podejmowanie dobrych decyzji, na wypisywanie sobie plusów, minusów, na naukę, na uczenie się nowych rzeczy, na poznawanie nowych rzeczy, na czytanie książek o branży, w którą inwestuje. jest cała masa bardziej produktywnych czynności czy bardzo produktywnych zajęć, którym ci indywidualni inwestorzy mogą się mogą się poświęcić, a na które te publiczne duże szychy nie mają po prostu czasu. To jest nasza ogromna przewaga jako indywidualni inwestorzy, że to my wybieramy na czym skupiamy swoją uwagę. Jeśli ja wiem, że popełniłem jakiś błąd, to zmieniam zdanie. Zamykam transakcję nawet dzień później, trzy dni później po tym, jak ją zawarłem. Nie mam z tym żadnego problemu, bo wiem, że nikt o tym nie wie i nikt mnie nie będzie z tego rozliczał. Jeśli zrobiłem coś głupiego w przypływie, nie wiem, emocji, strachu, paniki, albo coś przeczytałem, albo ktoś mi powiedział i miałem chwilę takiego super optymizmu, a potem przespałem się z tym i dotarło do mnie jak potwornie to głupie było. Ja mam tak często na przykład, że kolejnego dnia, zwłaszcza w świecie opcji, gdzie łatwo i szybko się zawiera niepotrzebne transakcje, bardzo często na przykład kolejnego dnia mam takiego kaca moralnego, po którym no czuję się po prostu fatalnie, bo wiem, że zrobiłem coś absolutnie poza jakby moim spektrum działania, poza tym, czego sam uczę, zrobiłem coś wbrew wszystkim zasadom, coś, co jest po prostu głupie. I w takim wypadku podkulam ogon, zamykam tę transakcję i idę dalej. I to jest koniec tematu. A proszę sobie teraz wyobrazić coś takiego w zawodowym funduszu, który musi się tłumaczyć, raportować z każdej takiej decyzji. Jak by to wyglądało w raportach czy w sprawozdaniach funduszy? Już nie mówię jak by to wyglądało przed przełożonymi, czy przed radą nadzorczą, czy czy gdzieś tam wewnątrz firmy, ale jakby to wyglądało przed klientami, że fundusz co trzy dni zmienia zdanie? No słuchajcie państwo, no tydzień temu zainwestowaliśmy 10 miliardów w spółkę X YZ, no ale dzisiaj już tych akcji nie mamy, bo zmieniliśmy zdanie. Natomiast ctery dni później kupiliśmy za 18 miliardów to, to i tamto, ale dzisiaj też już tego nie mamy, bo jednak się zarządzający pomylił. Potem taki inny zarządzający, co prawda co c za 4 miliardy znowu kupił tę spółkę, bo jednak zmienił zdanie, bo się pojawiły nowe okoliczności i tę, którą sprzedał potem znowu odkupił, ale dzisiaj chyba jednak ją znowu sprzedamy. Okej, klienci uciekają z takiego funduszu. Nie ma takiej opcji, że fundusz co kilka dni zmienia zdanie czy co tydzień. To jest często tak, że jak już się podejmie jakąś decyzję w zainwestowaniu wielomiliardowych kwot w daną spółkę, to się zostaje z tą spółką na bardzo długo. Już pomijam kwestie regulacyjne, czy kwestie strategii, czy tej polityki inwestycyjnej, które trzymają trzymają danego trzymają dany fundusz w danych akcjach. Ale tam dochodzą też takie kwestie czysto jakby wizerunkowe czy czy czy prowe, bo ten fundusz jest potem kojarzony z daną spółką, ale potem też wchodzą relacje pomiędzy tymi firmami, czy czy pomiędzy funduszem, który inwestuje duże kwoty w daną spółkę, a pomiędzy pracownikami wysokiego szczebla z tej z tej spółki z dyrektorami finansowymi, z z prezesem, z członkami z członkami zarządów, z członkami rady nadzorczej mają wzajem całą całą sieć gdzieś tam wzajemnych relacji, które nie pozwalają wycofać się ze spółki tak łatwo i tak szybko, tak jak indywidualny inwestor. Druga kwestia, która nie pozwala na tą na tą elastyczność, na to płynne podejmowanie decyzji, to jest właśnie płynność. Czyli moje transakcje jako indywidualnego inwestora mają po pierwsze niskie koszty. Dla mnie kupienie dzisiaj akcji, sprzedanie ich jutro to nie jest nic niezwykłego. Nie, nie kosztuje mnie to w żaden sposób, nie wpływa mi to w żaden sposób negatywnie na na mój profit ten los. y moje transakcje każdego dnia mają też niski wolumen, czyli ciągłe to kupowanie i sprzedawanie niczego nie zmieni w kursie akcji. Ale jak zaczynamy mówić o wielomiliardowych kwotach, którymi obracają fundusze, to okazuje się po pierwsze, że takie wchodzenie i wychodzenie, no już pomijam pryzmat kosztów, ale takie wchodzenie i wychodzenie no jest właściwie nierealne do spółki, dlatego że to zabija kurs na wiele dni. Fundusze w ogóle wysyłają zlecenia takie pakietowe. To nie jest tak, że mam do zainwestowania 80 miliardów w dane akcje. Ja to pakuję dzisiaj. m na na na zlecenie i klikam kup teraz i to się dzieje. Tylko to jest rozbijane przez algorytmy na transakcje blokowe i to się dzieje czasami całymi tygodniami po to, żeby nie zaburzać kursu akcji. To jest rozłożone w czasie, więc każde wejście albo wyjście z większej pozycji trwa tygodnie całe. Po pierwsze, ale po drugie, wiele okazji jest zbyt małych dla funduszy, czyli wiele dobrych spółek ma zbyt małą płynność, żeby fundusze mogły to wykorzystać, żeby mogły wejść w takie takie akcje za jakąkolwiek znaczną znaczną kwotę, nie ruszając czy nie wpływając na zachowanie się tego kursu. Dlatego tych wiele okazji, na które my możemy, wiele spółek, na które my możemy się załapać, czy wiele okazji, które trwają, nie wiem, przez tydzień, bo coś tam spadło 15% po wynikach, a my uważamy, że no to jakaś bzdura jest, bo wyniki były genialne, to ja sobie mogę wskoczyć tego dnia, kiedy to min 15 jest na giełdzie, ale duży fundusz nie może sobie wskoczyć, bo dla niego te duże pozycje, one jakby zakup czy realizacja zakupu takiej dużej pozycji jest rozłożona. No bardzo często na dni, w zależności od wielkości tej tej pozycji oczywiście kupowanej, ale częściej na wiele tygodni. To jest realizowane długo. Często wystawiając opcje takimi metodami drabinkowymi, które wygasają przez kolejne miesiące. Mówiąc w skrócie, jeśli fundusz zamierza zainwestować w akcje X Y Z, to kupuje to na raty, kupuje to zazwyczaj wystawiając opcje i to zazwyczaj wiąże się z wieloma tygodniami, co najmniej aż do miesięcy długiego procesu skupowania tych akcji po to, żeby też tą cenę uśrednić i żeby nie wpływać na zachowanie się tego kursu. Więc wiele tych okazji, zwłaszcza krótkoterminowych, jest nie do wykorzystania przez większe fundusze. Największe fundusze na giełdzie to są fundusze emerytalne. Mówimy o giełdzie amerykańskie. fundusze emerytalne, fundusze pracownicze, bo różnie to się nazywa, generalnie te pension funds i Soverein funds, ale w tej podkategorii to są te fundusze emerytalne, fundusz emerytalny związku nauczycieli amerykańskich, związku strażaków, policjantów itp., itd. Ja jako prywatny inwestor mogę zmienić moje zdanie w 30 sekund. Fundusz emerytalny potrzebuje trzech miesięcy obrad, symulacji, badania wpływu danej decyzji na portfel, badania tych wszystkich kwestii ESG, wszystkich kwestii konfliktu interesów, wszystkich kwestii wizerunkowych. Czy to wypada, żeby fundusz policjantów inwestował w producenta broni, bo z tej broni zginęło 38 policjantów w zeszłym roku i 50ka dzieci tylko w tym miesiącu. Witamy w Stanach Zjednoczonych i tego typu tego typu rzeczy. Tam decyzje zajmują wiele, wiele czasu i przez to znowu tych okazji, które pojawiają się szybko, nawet jeśli nie są małe, nie da się wykorzystać. Świat się zmienia. Ja mogę skakać z aktywów spółek z różnych krajów. Ja mogę skakać po różnych klasach aktywów. Mogę przechodzić w ciągu tygodni z obligacji do gotówki, z gotówki do obligacji, z obligacji krótkoterminowych do długoterminowych, znowu do gotówki, z gotówki amerykańskiej, do dolara, do złotówki, do jena, doana. Mogę kupować w Chinach, ale potem mogę zmienić zdanie. Donald Trump coś powie, to mogę wrócić do Stanów Zjednoczonych, potem znowu coś powie, to mogę wyjść ze Stanów Zjednoczonych. Ja to wszystko mogę zrobić 30 razy w ciągu miesiąca, a takie fundusze nawet nie zdążą na na sklecić raportu z argumentacją za tym, że powinny albo nie powinny coś zrobić. Nie mówiąc już o rozpatrzeniu tego raportu, zebraniu wszystkich parafek od prawników przez te działy PR i tak dalej. Więc ta elastyczność w świecie zawodowym, ona praktycznie nie istnie. je zarządzanie ryzykiem. Wiadomo, że to zarządzanie ryzykiem jest istotne, natomiast fundusze przesadzają. Fundusze mają za duży nacisk położony na to, żeby ograniczać to ryzyko. Mają za bardzo rozproszone portfele, podejmują na zbyt wiele spółek, podejmują za małe czy jakby zawierają za małe zakłady, mają za mało ryzyka, mają za mało brawury w swoim działaniu. Proszę sobie wyobrazić, że jakiś fundusz wypłacający pensję dla nauczycieli, najbardziej stabilny, albo fundusz Harvarda ma pakuje nagle 50% portfela w Nvidię, bo uważa, że to jest kurde dobry pomysł, bo to dobra spółka jest, ma dobrą cenę, branża też przyszłościowa, pakujemy połowę portfela w Nvidia. Nie, nie. Za duża zmienność, za duże ryzyko. Tam nie może być więcej w większości tego typu funduszy więcej alokacji niż 5% w jedną skorelowaną w ogóle jakby skorelowany zestaw spółek. nawet nie tyle w jedną spółkę, tylko w skorelowane ze sobą spółki, bo to już stanowi za duże ryzyko. My jako indywidualni inwestorzy możemy wybrać sobie 10 naszych najlepszych pomysłów, najlepszych tez, najlepszych spółek, użyć jeszcze opcji, ąd użyć jeszcze jakiejś dźwigni finansowej. Jeśli coś pójdzie nie tak, to ja mogę dopłacić potem środki do portfela. Jeśli mam oczywiście wolne albo mogę skasheszować jakieś inne inwestycje. Jeśli coś pójdzie nie tak, to mogę sobie wydłużyć mój horyzont inwestycyjny. Prawda? I mogę po prostu przeczekać, bo mam to staying power. Fundusz emerytalny czy jakikolwiek inny, który potrzebuje środków na regularne wypłaty chociażby tych emerytur, nie może tego zrobić, bo on wie, że musi w przyszłym miesiącu wypłacić tyle, w kolejnym miesiącu tyle i tak dalej, i tak dalej. To nie fundusz czy nie zarządzający funduszem decyduje, tylko decyduje polityka inwestycyjna tego funduszu. Decydują te działy prawne i to co zostało raz ustalone odnośnie kwestii zarządzania ryzykiem, to jest świętość. Tego się nie przekracza. są jakieś te granice i i normy, których fundusz nie może przekroczyć. My jeśli widzimy wybitnie dobrą okazję na giełdzie, możemy to przekroczyć. Jeśli z zasady nie używamy dźwigni, to w sytuacji, kiedy wszystko spada o 50%, nie ma jakiegoś wielkiego powodu i widzimy, że to jest tymczasowe, możemy sobie wykorzystać margin, możemy sobie wykorzystać derywaty, możemy wykorzystać pożyczkę od brokera, pożyczkę z banku, możemy wykorzystać pożyczkę od ciotki, od wujka, od mamy. Możemy zrobić 1500 innych rzeczy, żeby wykorzystać daną okazję. możemy nagiąć te reguły wtedy. Fundusz tego nie może. Kolejna rzecz, która sprawia, że fundusze nie biją benchmarku, czyli nie osiągają zysków średniorocznych wyższych niż S&P 500. Kigr całe gier to jest Kigr Compounded Annual Grow rate, czyli średnioroczny średnioroczny wzrost czy średnioroczne zyski uwzględniające procent składany. Otóż drodzy państwo, większość funduszy nie istnieje po to, żeby bić benchmark. Celem większości funduszy, abstrahując od management fee, success fee, nie jest keigr, tylko jest ochrona kapitału. Te fundusze typu no fixed income to już wiadomo, ale fundusze typu sovereign funds czy czyli te narodowe fundusze Arabii Saudyjskiej, Norwegii, Singapuru, czyli te największe fundusze na świecie zarządzają pieniędzmi państwa, fundusze emerytalne, endownment funds, te wszystkie fundusze, one ich ich celem jest tak zwany preservation, czyli zachowanie kapitału, a nie wyciąganie maksymalnych możliwych zysków. Bank inwestycyjny w Japonii na przykład jest największym graczem na tamtejszym rynku. Skupuje ETF, bo to już normalne akcje nawet zaczął, ale ETFy na akcje. Nie jest celem takich graczy wyciąganie maksymalnych punktów procentowych zysku każdego roku. Dla nich liczy się zupełnie co innego, czyli głównie ochrona tego kapitału i nie uszczuplanie go. Na dla nich się liczy brak drawdownów. One będą bardzo mocno zabezpieczały ten swój kapitał, który inwestują, bo priorytetem jest ochrona, czyli brak spadków, minimalizacja wahań, a nie wyciąganie jak największych zwrotów, jak największych zysków. Ich portfele, ich strategia będzie zbudowana zupełnie inaczej niż nasza, bo my jako indywidualny inwestor zazwyczaj mamy inne źródła dochodu. My sobie poradzimy wtedy, kiedy giełda będzie spadała, bo giełda dla nas jest dodatkiem. To nie jest nasze jedyne źródło otrzymania. W większości przypadków ergo, możemy się skupić na podnoszeniu naszego rocznego zysku kosztem oczywiście większego ryzyka. No bo to jest ta symetria. Do jakiegoś tam poziomu można osiągnąć większy zysk z mniejszym ryzykiem, ale to jest poziom, no jak gdzieś jest ta granica. Natomiast im bardziej chcemy wynosić nasze zyski w górę, czy podnosić nasze zyski, tym większe ryzyko musimy zaakceptować. I my jeśli robimy to świadomie, proszę bardzo, naszym celem może być wzrost tego keigra, czyli możemy robić wszystko, żeby wycisnąć jak największe zyski, jeśli zaakceptujemy większe ryzyko. Fundusz emerytalny, on nie może tego zrobić, bo jego celem nie jest wyciągnięcie jak największego zwrotu w ciągu roku, tylko jego celem jest wypłacenie x dolarów w emeryturach w przyszłym roku. I tak ten fundusz będzie konstruował swoją strategię, żeby ten cel osiągnąć. No i teraz okej, jak ktoś zapyta na hatchfundy, czyli te typowe fundusze nastawione na zysk, celem hedgefundów nie jest maksymalny cir po stronie klienta, tylko celem hatchfundu jest maksymalny bonus po stronie zarządzającego i maksymalny management fee. Nie oszukujmy się, celem hedgechfundu jest zgromadzenie jak największej bazy, jak największych asset under management, po to, żeby wyciągać jak największe kwoty z management fee, które zazwyczaj wynosi 2% bez względu na to, co robi rynek. A jak możemy ściągnąć jak najwięcej ludzi do jak najwięcej klientów do funduszu, żeby jeszcze ich zachować tam, żeby oni nie uciekli. No bo to menagement FE jest wypłacane co roku bez względu na to, co robi fundusz. do tego jest access fe od zysku, ale management fe bez względu na to jak się zachowuje, czy czy fundusz przynosi zyski czy nie, byle by tylko klienci nie uciekali, bo od tego to jest taki jak trochę ten podatek w Szwajcarii, że bez względu na to czy mamy zyski czy nie, to od kwoty zgromadzonej w danym funduszu pobieramy 2% wynagrodzenia. I teraz tak sobie myśląc pokazuję drugą stronę jakby logiki rozumowania. Myśląc sobie jako zarządzający, no kurde ja nie mam wpływu za bardzo na to, zainwestowałem w tą Nvidę, nie mam wpływu na to, czy ona wzrośnie, czy ona spadnie, ale mam wpływ znowu na to, ile tych środków ja zgromadzę do funduszu, ilu klientów uda mi się przekonać. No bo im więks większy większą liczbę klientów uda mi się przekonać, im większy będę miał asset under management, tym większe będę miał management fee i mam gdzieś co zrobi Nvidia. Nie obchodzi mnie to, bo jak mam 100 miliardów funduszu i wypłacam sobie 2% z tego, da się żyć. Da się żyć. No i kluczowe jest to, żeby klienci nam nie pouciekali. A kiedy klienci z tego funduszu nam zaczną uciekać? No wtedy, kiedy będą spadki, kiedy będzie duża zmienność. Klienci nie będą uciekać wtedy, kiedy fundusz ma przyzwoite wyniki w okolicach benchmarku. To jest średnia. Okej, no może tam gorszy rok, może gorszy drugi, może gorszy trzeci, ale oni zostaną. management F dalej będzie wypłacony. Klienci będą yyy uciekali wtedy, kiedy zobaczą duże spadki, wtedy będą panikowali, wtedy, kiedy będzie duża zmienność, kiedy będą duże drawdowny, to wtedy pouciekają. Celem hatchfundów jest minimalizacja w większości, w większości, nie m że wszystkich, ale w większości głównym celem jest zachowanie klientów. W sensie zachowanie, nie zachowanie, czyli sprawienie, żeby nie uciekli. O, o to, o to mi chodziło. Więc nie będziemy patrzyli na to jak za wszelką cenę kosztem podwyższonego ryzyka podwyżonej zmienności wyciskać jak największy keigr, tylko jak minimalizować wahania, jak minimalizować ten painpoint dla dla klienta. I teraz co jest coś, co tak naprawdę jest już czy czy mogłoby być jedynym powodem, dla którego fundusze nie mają prawa jako całość bić benchmarku? Bo może być genialny zarządzający, najlepszy na świecie, który wszystko rozumie, potrafi przewidywać, nawet ma szklaną kulę, ale to nie on będzie decydował, kiedy się dopłaca albo wypłaca pieniądze do jego funduszu. Ja jako indywidualny inwestor jestem jedyną osobą, która decyduje, żeby dopłacić albo wypłacić pieniądze z giełdy, prawda? No ale zarządzający funduszem tego komfortu nie mają. Oni są uzależnieni od kaprysów klientów. I teraz jak to działa w rzeczywistości? No wiem, bo kilkanaście lat jestem w tej byłem w tej branży, bo już jestem na emeryturze zawodowohet fundowej, ale działa to w większości nasz funduszu by w ogóle evenement i tam wszystko było na odwrót, ale w większości przypadków działa to tak, że klienci przychodzą do funduszu. Największy napływ w środku do funduszy jest wtedy, kiedy trwa akurat hossa, kiedy są szczyty, kiedy wszędzie o tej giełdzie trąbią, że jest drogo, że że znaczy nie, że jest drogo, tylko że spółki wzrosły o 500%, że każdy kto nie zainwestował w tą Nvidę, to 5 lat temu to już jest przegrany, w ogóle zmarnował sobie życie, bo to po po tyle procent, kilkaset procent dało zarobić. I wtedy jak klienci o tym słuchają i w pracy im każdy mówi, że kurde ty 10 lat temu kupiłem tego bitcoina i potem on to 1500% wzrósł i tak dalej, wtedy klienci zazwyczaj myślą: "No dobra, co ja też dopłacę już do tej giełdy?" No ale zazwyczaj to jest górka i ta górka teraz, czyli te pozytywne czasy, no nikt nie przychodzi do funduszy wtedy, kiedy giełda spada. Gwarantuję to państwu. Przychodzą wtedy, kiedy od kilku lat giełda rośnie, a zazwyczaj wtedy to jest akurat moment przed jakąś korektą. No i teraz nawet jak ktoś jest wybitnym menadżerem, wybitnym zarządzającym, the best of the best of the best of the world, to i tak musi działać w zgodzie z tymi cyklami wpłat i wypłat, bo po pierwsze musi traktować klientów równo. Czyli to nie może być tak, że klient, który już jest z funduszu Mana kupionych tych akcji Nvidia, on zarobił 500%, ale klient nowy, który w tym momencie przychodzi, to zarządzający nie może powiedzieć: "dobra, za twoje pieniądze nie mogę dokupić tych akcji". Nie, bo każdy klient musi być traktowany tak samo i musi mieć proporcjonalnie taką samą wartość wartość portfela. A po drugie, z tej leżącej gotówki, w sensie gdyby zarządzający wziął na górce takie pieniądze od klienta, to z tej leżącej gotówki, nawet gdyby mógł je tam zostawić jako gotówka, nie może, ale gdyby mógł, to z tej leżącej gotówki on nie będzie miał i tak success fee, prawda? Czyli ja mogę być wybitnym zarządzającym, mogę wiedzieć, że jest przewartościowany. swoich pieniędzy bym teraz nie pakował w akcj, nie dokupowałbym coraz więcej akcji, ale przychodzi do mnie klient i mówi: "Słuchaj, mam 10 miliardów dodatkowych, bo tam sprzedałem nową spółkę, chciałbym dopłacić do funduszu". Co ja mu powiem? E, nie chcę. Po co mi 10 miliardów? No nie, nie powiem tak. Wezmę te pieniądze i co? Poczekam, położę gotówkę i ta gotówka będzie czekała na koncie. Przecież ja żyję no z management FE, okej, ale to jest 2%. Success fe to jest 20%. Jeśli ja zostawię tam gotówkę, to ja mam 0% szans na success fee. Nie zarobię nic. Jeśli zainwestuję nawet na jakiejś górce, bo tak mi się wydaje, że jest górka i jeszcze trochę z tego ta górka się, ta bańka się popompuje, te te kursy jeszcze trochę pójdą, to zarobię 20% z tego całego zysku. Jeśli to będzie pęknięcie bańki i będzie spadek, to nie zarobię nic w successe. Management fee i tak dostanę, w successe nie zarobię nic. Chodzi mi o to, że zostawiając jako zarządzający w funduszu takie pieniądze w gotówce, to ja na pewno nic nie zarobię z successf. Na pewno. No bo ta gotówka mi się nie rozmnoży. A inwestując w akcje nawet na górce, nawet ryzykowne, nawet wtedy, kiedy uważam, że nie warto, że jest za drogo, mam jakąś szansę, że one jeszcze bardziej wzrosną i że tego successfe fe coś tam mi przybędzie, prawda? Czyli tak sobie myśląc z punktu widzenia zarządzającego, no kurde, no to lepiej już zainwestować nawet w coś ryzykownego, chociaż nie do końca w to wierzę, ale wtedy być może jeszcze uda się coś zarobić, bo jak zostawię to w gotówce, to na pewno nic nie zarobię. Czyli z punktu widzenia takiego zysku do ryzyka, to lepiej kupować nawet na górce. Okej, tylko to jest już rozważanie czysto abstrakcyjne, egoistyczne po stronie zarządzającego, bo w większości przypadków to są portfele zbiorcze i każdy klient, który dopłaca pieniądze do funduszu, to te pieniądze i tak muszą być zainwestowane dokładnie tak samo proporcjonalnie jak innych klientów, którzy przyszli dawno temu. Skracając ten wątek, jak to się kończy potem? No kończy się tak, że klienci przychodzą na górkach i dopłacają pieniądze na górkach i zarządzający dokupuje akcje na górkach. Potem jak przychodzi korekta i wszystko się wali i mamy - 30- 40, co robią klienci? A no uciekają. Czyli wtedy kiedy nasz najlepszy zarządzający po wszystkich wartonach, Harvardach, The Best man on the Wall Street, on wie, że Nvidia po 100 to trzeba dokupić. To jest dobry moment, żeby dokupować, a nie do diabła, żeby uciekać. Wtedy powinno się uśredniać cenę zakupu. Wtedy powinniśmy się lewarować. wtedy powinniśmy dopłacać pieniądze do funduszu, jeśli chcemy, żeby to to odbicie było znaczniejsze. No ale to nie menadżer decyduje, tylko decyduje klient. A klient jak widzi, że są spadki, że leci, że traci pieniądze, to ratuje co się da i wypłaca wtedy te pieniądze z funduszu. A skąd mu fundusz ma wypłacić te pieniądze? No nie ma gotówki, bo zainwestował w akcje. No to fundusz musi sprzedać te akcje. Czyli sprzedaje te akcje w najgorszym możliwym momencie, czyli wtedy, kiedy powinien dokupować. No i wypłaca te pieniądze dla klienta. No bo takie jest prawo. Tak. trzeba trzeba zrobić, żeby nie pójść do sądu. No to jak taki fundusz potem ma pobijać benchmark? jak robi zupełnie odwrotnie niż powinien, pomimo tego, że sam zarządzający w funduszu może mieć kompletnie inne zdanie na temat tego, co powinien zrobić, ale to jest zupełnie co innego wiedzieć, co się powinno zrobić versus to, co robimy. No bo to klient decyduje finalnie swoimi nogami czy swoimi płatami i i wypłatami. Odwracając to teraz, jeśli ja jestem indywidualnym klientem, to przecież ja sam decyduję. Jestem jedyną osobą, która decyduje kiedy sprzedawać, czy sprzedawać na górce, czy w dołku sprzedawać i uciekać w tym dołku, to ja decyduję kiedy dopłacę. Czy dopłacasz na górce, czy dopłacasz może wtedy, kiedy jest okazja. Jeśli nie mam czego dopłacać, to ja sam decyduję czy jak mi coś spadnie o 30% to mogę przeczekać, mogę poczekać kolejny rok na odbicie, żeby wrócić do punktu wyjścia, czy nie, czy wychodzę wtedy akurat z giełdy, kiedy to wszystko jest mniej warte. Ja decyduję. Nie mówię, że decyduje mądrze czy że mądrzej niż klienci funduszy, ale ja jestem jedyną osobą decyzyjną. Jakby sama konstrukcja funduszu, czyli yyy oparcie go na tym, że to klient decyduje kiedy wpłaca pieniądze i kiedy wypłaca pieniądze, już na wstępie odbiera przewagę jakiemukolwiek zarządzającemu, który może być asem. Ale co z tego, jak to nie jest jego decyzja, kiedy sprzedać akcje czy kiedy te akcje kupić. Z punktu widzenia zarządzającego najlepiej by było, gdybyśmy mogli zamrozić pieniądze klientów na 10 lat, tak żeby nas za 10 lat dopiero z tego rozliczali i w międzyczasie nie mogli niczego wypłacać, a mogli tylko dopłacać. No ale nikt w perspektywie klienta nie odważyłby się na coś takiego, więc takie rzeczy to tylko w sennych marzeniach zarządzających. Przedostatnia rzecz, która mocno ogranicza te wyniki funduszy. Indywidualni inwestorzy inwestują swoje pieniądze, zazwyczaj tylko i wyłącznie swoje. Zarządzający nie. My podejmujemy decyzje, które są najlepsze dla naszych inwestycji, dla naszego portfela, ale menadżerowie, zwłaszcza w bankach inwestycyjnych, czy w tych dużych funduszach zinstytucjonalizowanych, podejmują decyzje, które są najlepsze z punktu widzenia ich portfela, tak? Niekoniecznie z punktu widzenia klienta, ale w tych instytucjach większych typu organs czy w ogóle bridge water czy takich zinstytucjonalizowanych menadżerowie podejmują decyzje najlepsze dla ich kariery. Zarządzający czy menadżerowie raczej będą woleli podjąć przeciętne, ale poprawne decyzje, które utrzymają ich w okolicach średniej, niż jakieś brawurowe, ryzykowne zakłady, które mogą zagrozić ich karierą. Nawet jeśli klienci potencjalnie lepiej by na tym wyszli, ale ryzyko dla kariery jest zbyt duże. Celem zarządzających nie jest zadbać o nasze pieniądze, tylko o swoją własną karierę. I trudno ich tak naprawdę o to obwiniać, bo wszyscy, każdy z nas przecież przede wszystkim dba o swoją własną karierę, a dopiero potem o pieniądze innych, prawda? Więc ciężko jakby tutaj utyskiwać na to, że osoba, która ciągle jakby zapominamy, że to jest gdzieś tam żywa osoba, która ma rodzinę do utrzymania, mieszkanie, koszty jakieś, swoje własne inwestycje i tak dalej i ona będzie dbała o swoją karierę, o swój rozwój, o swoją przyszłość. Mówi się, że na Wall Street się mówi, że nikt jeszcze nie wyleciał z pracy za to, że kupił akcj Microsoftu, bo to jest bezpieczne, stabilne, dobre przychody, małe ryzyko, te przychody rosną, zyski rosną, fundamenty bardzo stabilne. Nie da się za to wylecieć, że ktoś postawił na na taką spółkę. I zarządzający wolą robić czy czy wolą kupować to, co inni zarządzający, bo wtedy nie ma tego ryzyka dla kariery. Czy jak pomyliłem się, spadliśmy o 30%. No tak, ale wszyscy się pomylili. To to nie jest moja wina. No każdy fundusz spadł, bo wszyscy byliśmy zapakowani w AI, wszyscy byliśmy zapakowani w te same spółki. No bo taki był trend, bo wszyscy to robili, to co to miałem z tyłu zostać? Skąd mieliśmy wiedzieć, że to bańka? Jak mogliśmy przegapić ten ten pociąg, który nam odjeżdża? No to klienci by przecież pouciekali do konkurencji. No to co mieliśmy robić? No i teraz my jako indywidualni inwestorzy, no my tego nie mamy, bo my nie musimy patrzeć przez pryzmat naszych karier, naszych awansów, naszych bonusów, naszych relacji z kolegami, z działami, z piętrami banku, z analitykami. Nie musimy patrzeć przez pryzmat tego, co się spodoba naszemu potencjalnemu przyszłemu pracodawcy. Czy mówiąc inaczej, nie musimy specjalnie ryzykować pieniędzy dla spektakularnych wyników, byle byśmy podejmowali decyzje, które będą służyły naszej karierze. Czyli mamy ten to to to ryzyko zawodowe czy jakby przez pryzmat tego ryzyka zawod zawodowego fundusze też podejmują swoje decyzje, bo fundusze to nic innego tylko człowiek. Zawsze gdzieś tam stoi konkretna osoba i jej decyzje tej konkretnej osoby, one są podejmowane przez pryzmat jej wierzeń, emocji, strachu, przekonań i tak dalej. Kilka kilka lat temu, jakieś dwa albo trzy lata temu, może troszeczkę troszkę dłużej, wyszła świetna książka, bardzo krytyczna i bardzo negatywna o Reudalio, czyli wspominanym już zarządzającym Bridge Water Associates, który wiele aspektów było negatywnych, ale generalnie jakby pokazała, że Bridge Water, który słynął z tego, że mają skomplikowane modele, machine learning, wprowadzali różne symulacje, AI, integrowali mega dużo różnych źródeł danych, żeby podejmować do każdej decyzji tam ponad 80 różnych źródeł danych im to AI przetwarzało. To było lata, zanim jeszcze AI się stało popularne. Wszystko to po to, żeby wykorzystać te modele i te skomplikowane machine learning, te symulacje do tego, żeby podjąć jak najlepszą decyzję. Na takie było publiczne jakby publiczna narracja tego, co Bridge Water robi i jak podejmuje te decyzje. A potem pracownicy mówią w książce, że finalnie to i tak się okazywało, że przychodził Daliio i mówił, co mają kupić, a co sprzedać i bez udzielania pracownikom żadnych wyjaśnień. Czyli pracownicy przychodzili na zebranie, mówią: "No nasz model tutaj. Przeanalizowaliśmy tam dane z tego typu źródeł i tego typu i wyszło nam X". A dali on mówi: "Nie, nie, nie, zróbmy Y". Czemu? Pytają pracownicy. Bo ja tak mówię i tak wielomiliardowe decyzje podejmował fundusz Bridge Water Associates. To tyle, jeśli chodzi o modele, systemy i różne tego typu tego typu rzeczy. Ostatnio, no świetny jest ten przykład yyy Michaela Berego, który zamknął swój fundusz, nie pamiętam jak fundusz się nazywał, który grał na spadki. Zamknął go ostatnie ostatnie pozycje, które grał, to było jakieś dwa, trzy tygodnie temu, gdzie grał na spadki, to była największa pozycja, to była Nvidia bodajże. Naprawdę nie ma gorszej spółki, żeby zagrać na spadki. Jak to w ogóle to nie chcę już wchodzić w jakby dyskusję o ego poszczególnych zarządzających i w to jak bardzo są przywiązani do swojej jakiejś tezy, do tego co im się sprawdziło 20 lat temu i dlaczego w ciągle próbują odtworzyć dany dany wariant i dany i dany scenariusz. No ale prawda jest taka, a znam wiele osób w tej w tej w tej branży, prawda jest taka, że ci zarządzający na którymś etapie, zwłaszcza po wiele różnych sukcesach, mają ego już tak ogromne, że nie są w stanie dopuścić żadnych albo większości takich realnych, twardych, namacalnych informacji płynących płynących z zewnątrz, bo wydaje im się, że wiedzą lepiej, że wiedzą lepiej niż wszystkie modele, niż dane, niż Fed, niż sprawozdania finansowe. Oni wiedzą lepiej i ich przeczucie, bo kiedyś im się tam udało coś przewidzieć i ich przeczucie, ich widzi mi się i ich to to ego wygrywa z całym rynkiem. To są wady bycia tylko człowiekiem, ale też nie zapominajmy, że bycie pod presją, bycie na świeczniku i bycie osobą, która odpowiada za ileś tam miliardów dolarów innych osób i która jest znana publicznie, no to ta presja, to jeśli my jako indywidualny inwestor czujemy jakąś presję na giełdzie, czy czujemy, że się stresujemy w którymś momencie, to proszę sobie to teraz przemnożyć przez 10 000, mniej więcej przez taki faktor liczby osób, od których wzięliśmy pieniądze i i i osób, przed którymi jesteśmy w jakiś sposób odpowiedzialny. Indywidualny inwestor też będzie miał te wszystkie wady, też będzie to ego i tak dalej, ale nie będzie tej presji z faktu bycia na świeczniku. Nie ma presji wynikającej z odpowiedzialności za czyjeś pieniądze. Nie ma presji z tego, że jak nie wygeneruje zysku w danym kwartale, to nie zarobi na życie, bo u indywidualnych inwestorów giełda jest drugim źródłem dochodu zazwyczaj albo i trzecim. Czyli my mamy o wiele więcej elastyczności, o wiele więcej komfortu i o wiele więcej jakby spokoju potrzebnego do tego, żeby podejmować poprawne decyzje z punktu widzenia naszego portfela. No a skoro tak, to czemu zdecydowana większość indywidualnych inwestorów też przegrywa z benchmarkiem? A no dlatego drodzy państwo, że my możemy się cieszyć tym brakiem ograniczeń, czyli możemy mieć ten brak ograniczeń wynikający z zawodowych funduszy inwestycyjnych, ale my nie mamy tego, nie mamy tego knohow. A do tego, żeby odnosić sukcesy na giełdzie, żeby być lepszym niż benchmark, to my potrzebujemy dwóch rzeczy. Nohow, funduszy, no i tego braku ograniczeń, które dostajemy z defaultu. Ale samo to, że nie mamy ograniczeń, że nie mamy ograniczeń wyających z bycia albo z niebycia instytucją, nie znaczy, że automatycznie jesteśmy na lepszej pozycji, bo w przypadku funduszy zazwyczaj jest to gigantyczne knohow, ale mamy minus tych ograniczeń. W przypadku indywidualnych inwestorów nie mamy tych ograniczeń, ale nie mamy też knoow. Co ja rozumiem przez to przez to knoow, to knoow, którego my nie mamy, a które mają fundusze, to przede wszystkim jest świadomość. Czyli ten świadomość to jest świadomość tego co jest istotne na giełdzie. Świadomość to jest, jeśli ktoś z państwa oglądał na przykład 10 lekcji o inwestowaniu, taką serię filmików, które od półtora miesiąca publikowałem na YouTubie, no to macie państwo świadomość tego, że okej, kursy akcji rosną, bo rosną przychody firm, że rosną zyski firm, że gotówka to nie jest to samo co przychód, że przychód to nie jest to samo co zysk netto. Macie państwo świadomość, że warto by było zbadać fundamenty danej spółki, żeby zobaczyć czy jest mocno zadłużona, czy nie zadłużona. Wiecie państwo, że istnieje coś takiego jak price to sales, czyli wskaźnik wyceny firmy, żeby ocenić czy te akcje to są dobre, nire. Zdajecie sobie państwo sprawę, że na giełdzie istnieje korelacja spółek pomiędzy sobą. Zdajecie państwo sobie sprawę, że jest symetria zysku do ryzyka. Znacie państwo takie pojęcia jak Vali atris i tak dalej. Macie państwo świadomość, okej? Ale nie macie warsztatu jeszcze. Warsztat to jest coś, co odpowiada na pytanie jak czy czy bycie tym świadomym nie wystarczy. To warsztat trzeba mieć po to, żeby umieć teraz przekuć to w jakąś tam praktykę. Warsztat to jest coś, czego uczymy się chociażby na uniwersytecie inwestycyjnym. Świadomość to jest coś, co możecie państwo zobaczyć w publicznych źródłach i przeczytać w książce. Potem potrzebny jest warsztat, żeby nauczyć się jak świadomość tych poszczególnych elementów przekuć w praktykę. No ale na koniec rzecz absolutnie najważniejsza to jest doświadczenie. Czyli mając ten warsztat, te narzędzia, to całe to to tą całą wiedzę, potem potrzebujemy wejść na tą giełdę i rzeczywiście zacząć to przeprowadzać yyy w praktyce. Okej? Czyli zdobywać to doświadczenie na własnym rachunku. Problem jest w tym, że wiele osób aspirujących inwestorów zatrzymuje się na etapie pozyskania świadomości, czyli oglądamy jakiś filmik na YouTubie, jakiś wykład, czytamy jakiś artykuł, czy książkę, może nawet robimy sobie notatki i okej i uznajemy, że już coś wiemy, bo zyskaliśmy świadomość. Wiemy, że przychody, że EPS, że Upsite i tak dalej. Mamy świadomość tego, co jest istotne, ale nie potrafimy tego wykorzystać w praktyce. Brakuje nam warsztatu, brakuje nam tego, brakuje nam jakiegoś systemu, brakuje nam struktury, brakuje nam umiejętności uporządkowania tego w jakiś przejrzysty proces analityczno-decyzyjny. I ten warsztat to jest coś, czego my się uczymy na Uniwersytecie Inwestycyjnym. No ale potem przychodzi oczywiście najważniejsze, czyli zdobycie doświadczenia. Ja państwu w zdobyciu tego doświadczenia pomóc nie mogę. To państwo musicie zdobyć sami. Ale to w czym mogę państwu pomóc to jest to. To jest zdobycie warsztatu po to, żeby proces nabywania doświadczenia nie był potem tak bolesny jak w większości przypadków i żeby ten proces był najkrótszy jak to tylko możliwe. Czyli mówiąc inaczej, ja mogę państwu podstawić trampolinę, ale na tę trampolinę musicie państwo wskoczyć już sami. I tutaj pojawia się moja propozycja. W związku z tym jakiś czas temu, w 2018 dokładnie jeśli dobrze pamiętam, ileś edycji temu, pomyślałem sobie tak, że co by było, gdybyśmy połączyli to moje knoow z tych kilkunastu lat doświadczenia w branży funduszy inwestycyjnych z państwa indywidualnym podejściem i tym brakiem ograniczeń, o których tutaj rozmawialiśmy. No a no tak sobie pomyślałem, że wyszedłby z tego całkiem wykształcony, wyedukowany pewny siebie inwestor, wyposażony nie tylko w wiedzę na poziomie zawodowych funduszy, ale też w zawodowe narzędzia, w systemy, modele scaringowe, modele zarządzania ryzykiem i tak dalej. Czyli byłby to taki inwestor z knoow, zawodowych funduszy, ale bez jakichkolwiek ograniczeń wynikających z bycia instytucją. No i to było siedem edycji uniwersytetu temu i możecie mi państwo wierzyć albo nie, ale przez te ostatnie lata w ramach tych siedmiu zakończonych edycji uniwersytetu udało nam się wykształcić już ponad 1000 absolwentów i w zdecydowanej większości przypadków osiągających fantastyczne wyniki na giełdzie i udowadniających swoimi działaniami, że pokonanie rynku i pokonanie funduszy jest jak najbardziej możliwe. Jest możliwe nie tylko na papierze, ale przede wszystkim w praktyce. Jeśli państwo nie wierzycie, to proszę wejść na stronę uniwersytetu na sam dół albo na mojego bloga tomasztrala.com i tam pod artykułem o uniwersytecie poczytać autentyczne komentarze od realnych osób o doświadczeniach płynących z uniwersytetu od samych byłych uczestników, bo to powinno rozwiać wszystkie wątpliwości, jeśli takie wątpliwości są. No i tak się składa, że w związku z tym, że mamy końcówkę roku, no to ja chciałbym przejść do konkretów i zaprosić państwa na edycję Uniwersytetu ner 8. Jeśli ktoś z państwa chciałby z tej mojej wiedzy i z tych moich doświadczeń yyy skorzystać. Ta edycja numer 8 to są dwa semestry nauki. Startujemy na początku marca tego roku. Zaczynamy od uczenia się tego, jak analizować akcje, jak wyceniać akcje, jak y budować portfel z akcji, jak analizować spółki w sposób taki obiektywny, systemowy, nieuznaniowy. Jak bazować na danych przy tym wszystkim, jak zarządzać ryzykiem, jak to ryzyko ograniczać, ile tych spółek powinno być, kiedy to kupować, kiedy to sprzedawać, jak tym zarządzać potem po po kupieniu. Drugi segast natomiast poświęcony jest w całości zastosowaniu opcji do handlu tymi akcjami, czyli opcji nie jako w oderwaniu od akcji czy w oderwaniu od spółek, ale jako narzędzia do tego, żeby jak najbardziej, jak najefektywniej wykorzystać yyy te te te te tę naszą wiedzę potem na giełdzie. Razem mówimy o pięciu miesiącach nauki od marca do czerwca, potem mamy wakacyjną przerwę i później startujemy od września do końca listopada. razem to jest pić miesięcy, około 60 godzin materiałów łącznie, na które składają się spotkania online i to to jest taka wersja hybrydowa i nagrania offline bardziej teoretyczne po to, żeby te nagrania offline przerabiać sobie w trakcie pomiędzy zajęciami live, a na zajęciach live tych online z skupiamy się wyłącznie już na na czystej praktyce. Ten program jest oparty czy jakby zacząłem go 7 lat temu opierać na CFA na chyba najlepszym możliwym programie do znaczy programie jakby najlepszym możliwym kurikulum do nauki tego jak działa giełda do nauki do nauki inwestowania w ostatnich latach zacząłem od tego odchodzić i zacząłem coraz bardziej ucinać ten program o te aspekty teoretyczne po to żeby skupiać się wyłącznie na praktycznej wiedzy i na praktycznej zastosowaniu tego z punktu widzenia takiego indywidualnego inwestora. Więc w tym programie, w tych edycjach obecnych nie znajdziecie państwo praktycznie żadnej teorii, której nie dałoby się przekuć w jakiś sposób na praktykę z punktu widzenia indywidualnego inwestora, czyli coś co nas interesuje najbardziej. Przez cały czas trwania tych zajęć mamy ze sobą kontakt i mój support z mojej strony na platformie dyskusyjnej Slag i to czego po to, żeby można było pomiędzy zajęciami też między sobą kontakt, dopytać o coś i podyskutować, to czego my się uczymy w tym semestrze wiosennym jest to jest wiele różnych rzeczy, ale tak naprawdę skupiamy się przede wszystkim na analizie akcji, czyli na tym jak wyszukiwać spółkę, jak je wyceniać, jak badać, jak analizować, jak korzystać z prognoz, jak czytać sprawozdania finansowe. Używamy do tego dwóch wersji modelu scaringowego. Jeden model scaringowy jest w pełni ręczny, nie wymaga kupowania niczego. Dalej pracujemy na Excelach. Jest to darmowy model, który ja też, znaczy darmowy, ja go udostępniam uczestnikom. On nie jest darmowy w sensie powszechnie dostępny. Ja go udostępniam uczestnikom, dokładnie tłumaczę i uczę jak z niego korzystać do tego, żeby podejmować lepsze decyzje na giełdzie, żeby analizować akcje w sposób taki obiektywny, rzetelny, a nie uznaniowy. Potem tworzymy też wersję automatyczną tego modelu przy korzystaniu z narzędzi już komercyjnych, nie obowiązkowych, no ale pokazuje jak sobie możemy ułatwić życie poprzez pewną automatyzację. No i w dużym stopniu, jeśli skupiamy się już na automatyzację, na wykorzystanie komercyjnych narzędzi, to w dużym stopniu w tych modelach czy w tym systemie jest zawarta już budowa portfela czy zarządzanie ryzykiem. A jeśli nie, no to i stosujemy to ręcznie, no to tutaj mamy oddzielne modele i na tym też poświęcamy sporo czasu i i skupiamy się na tym, jak nie tylko wybierać najlepsze spółki, ale jak budować z nich potem profesjonalne portfolio i jak zarządzać ryzykiem w tym portfolio. No mam oczywiście jeszcze inne tematy, ale to już nie będę się tutaj y dużo jest w ogóle dygresji w trakcie tych zajęć i odniesień do aktualnych sytuacji odnośnie tego, co się dzieje w tym momencie na na giełdzie. Więc każda edycja jest jakby zakotwiczona w jakiś takich bieżących bieżących realiach. W w praktyce wygląda to tak, że co tydzień spotykamy się na półtorej do dwóch godzin live na żywo, a potem nagrania z tego trafiają na Vimeo i nagranie z każdego takiego spotkania live można obejrzeć w dowolnym momencie. Zazwyczaj około 50% osób nie bierze udziału na żywo, bo mieszka albo w innym w innej strefie czasowej, albo ma taki zawód, taką pracę, że akurat nie może i ogląda sobie nagrania. Więc ta obecność live nie jest wymagana. Ważne, żeby potem w kolejnym przez kolejny tydzień od tego spotkania obejrzeć i nadrobić ten ten materiał. Nie jest to super wymagane, żeby być live, no bo cały czas mamy też ze sobą kontakt na platformie na platformie Slag. Niemniej każdego zachęcam do tego przyjścia tutaj, bo zawsze jest trochę większy flow i trochę większa trochę większa energia, jeśli jesteśmy w tym samym czasie razem. możemy zadawać pytania w w trakcie w trakcie trwania y zajęć i prezentacji, bo mnie też jest wtedy łatwiej coś wytłumaczyć na żywo niż potem w wersji tekstowej odpisywać na na slaku. Także te spotkanie live zachęcam do tego, pomimo tego, że nie jest to obowiązkowe. Każdego tygodnia udostępniam dodatkowy materiał taki teoretyczny właśnie po to, żeby na spotkanie live przyjść już przygotowanym, bo te spotkania live są warsztatowe, mają charakter praktyczny. Dlatego przed spotkaniem live udostępniany jest materiał teoretyczny. Państwo ten materiał teoretyczny oglądają i macie już jakieś background, jakie jakieś podłoże, jakiś fundament pod to, co będziemy robili w czasie rzeczywistym na kolejnym spotkaniu. Fajnie się to sprawdza i wprowadziłem to chyba trzy lata temu, taką taki moduł hybrydowy i od tego czasu feedback jest super. W związku w związku z tym więc ten model hybrydowy zachowujemy dla osób, które nigdy jeszcze nie korzystały, nie mają i nigdy nie miały płatnego yyy płatnego konta na scrabie na czas trwania zajęć. My pracujemy głównie na scrabie na czas trwania zajęć. Yyy abonament jest włączany dla każdego na trzy miesiące gratis. Po tym czasie istnieje możliwość, co jest dowolne, albo kontynuowania pracy na darmowej wersji, co jest w pełni funkcjonalne, albo wykupienia wersji pełnej do automatyzacji. Jeśli ktoś chce trochę więcej czasu, ale trochę więcej dokładności poświęcać na analizę spółek, zachęcam do zostania na wersji darmowej, bo praca będzie ręczna, ona będzie trwała dłużej, ta analiza spółek, ale będzie dokładniejsza i do tego będę namawiał. Jeśli ktoś cierpi na deficyt czasu i chciałby sobie to na maksa zautomatyzować, kosztem jakości, też będzie taka też będzie taka możliwość. Dla osób, które wybiorą drogę ręczną, pracujemy na zawodowych modelach scoringowych, które będziemy sobie budowali od samego początku, tak żebyście państwo dobrze rozumieli to, co my robimy. To samo dotyczy modeli zarządzania ryzykiem. SMS drugi to jest mocno zaawansowany temat związany z handlem opcjami, ale handlem opcjami nie samym w sobie, tylko handlem opcjami po to, żeby lepiej wykorzystać wiedzę z semestru wiosennego, czyli żeby efektywniej zawierać transakcje na spółkach. Niekoniecznie kupować akcje, ale wykorzystywać na przykład różne pozycje syntetyczne, zabezpieczać swoje portfolio akcyjne, zabezpieczać się przed wahaniami, zabezpieczać się przed spadkami, ale też używać dźwigni czy używać substytutów takich mądrych. dźwigni czy używać substytutów w ogóle zakupu akcji po to, żebyśmy nie musieli wydawać pieniędzy na zakup akcji, tylko mogli zaryzykować zamiast 10 000 do$arów to 300 $ar i mieć ekspozycję o ekwiwalencie dużo większego, dużo większego pakietu. Fascynujący temat, fascynująca działka, fascynująca branża, ale nie będę się teraz na ten temat rozwodził, bo skończylibyśmy rano. Jestem wielkim fanem i propagatorem opcji, ale takiego handowania opcjami w sposób zawodowy i profesjonalny, a nie takie jak przeczytacie państwo o tym na Redicie. Częścią dla osób, które wykupują teraz pełny pakiet jest kurs opcyjny offline, który na czynniki pierwsze rozkłada absolutnie każdy istotny aspekt handlu opcjami. Więc jeśli ktoś z państwa zdecyduje się już teraz na uczestnictwo, to pomimo tego, że semestr jesienny opcyjny rusza dopiero we wrześniu, to już teraz otrzymuje ten kurs opcyjny offline jako dodatek do pobrania na dysk i do rozpoczęcia, jeśli ktoś ma taką ochotę, nauki handlu opcjami już teraz bez czekania na jesień. W trakcie spotkań pracujemy na platformie Interactive Brokers. Jest to potrzebne chociażby do handlu opcjami. Tak jak wspominałem, mamy cały czas ze sobą y kontakt na platformie Slag od momentu startu zajęć aż do końca przyszłego roku. To jest naprawdę bardzo duża wartość dodana do do całego do całego doświadczenia. No i mamy drodzy państwo całą masę innych różnych dodatków, dygresji i mniejszych rzeczy, dla których już nie znalazło się miejsce tutaj, bo nie chcę państwu zajmować zbyt wiele czasu na na tym spotkaniu, ale dla których zachęcam, że warto dołączyć, bo każda kolejna edycja jest w jakiś sposób podrasowana i w jakiś sposób uzupełniona o coś, czego zabrakło w edycjach poprzednich. I dobra wiadomość jest taka, że zapisy na edycję 2026 startują dzisiaj. W tym momencie powinien być link już aktywny, więc jeśli ktoś z państwa chciałby do nas dołączyć, to tutaj trzeba kliknąć, wejść i dokonać rezerwacji swojego miejsca. Zła wiadomość jest taka, że ceny uczestnictwa w uniwersytecie od tej kolejnej edycji rosną i to rosną dość znacznie. Ja zdecydowałem się na to posunięcie, bo chciałbym zachować cały czas ten elitarny charakter uniwersytetu. To znaczy ograniczyć trochę, no sztucznie, bo sztucznie, ale ograniczyć trochę dostęp do osób naprawdę zdeterminowanych, żeby tego inwestowania nauczyć się w praktyce w taki sposób, w jaki ono powinno wyglądać, żebym ja miał pewność, że państwo rzeczywiście rzeczywiście na tym zależy, rzeczywiście jesteście przekonani do tego, że chcecie pójść tą drogą. To znaczy chodziło mi o to, żeby trochę odciąć takie osoby niepewne, niepoważne, które jeszcze się wahają i nie do końca wiedzą, czy to dla nich, nie dla nich. Wolałbym postawić na mniejszą grupę, ale taką, która jest w 100% przekonana, że zależy jej na tym, żeby wejść do tego świata i faktycznie się tego nauczyć i są w stanie jeszcze udowodnić to, pokazując, że że że mówią, że mówią poważnie. Mówiąc, mówiąc inaczej, żeby nie gmatwać tutaj za bardzo, chciałbym podnieść ten poziom, czy czy podnieść tę poprzeczkę jeszcze bardziej i wymyśliłem, żeby utrudnić ten ten dostęp i wymyśliłem, że zacznę od zwiększenia bariery wejścia. W zeszłej edycji to się wiązało z tym, że w zeszłej edycji, która się teraz zakończyła, wzięło udział już ponad 300 osób. I tak sobie pomyślałem, że to jest granica, znaczy nie pomyślałem, tylko doświadczyłem tego, że to jest granica mojej przetwarzalności, bo ja chciałbym być, w sensie jakby liczba osób, którą ja jeszcze jestem w stanie sam w pewnym sensie obsłużyć, ale więcej już nie. I chciałbym być w stanie cały czas odpowiedzieć na każde pytanie. Chciałbym być w stanie móc się odnieść do każdych wątpliwości, które państwo mają w trakcie zajęć. Ale im bardziej rośnie liczba uczestników, tym mniejsze mam szanse, żeby to zrobić. I z drugiej strony nie chcę nikogo zatrudniać, nie chcę rozwadniać tego i rozpraszać na inne osoby. Nie chcę mieć kogoś, kto będzie prowadził część zajęć. Nie chcę mieć kogoś, kto będzie odpowiadał na państwa pytania, tylko ja chcę być dostępny dla państwa sam, osobiście, dla każdego uczestnika, żeby być w stanie odpowiedzieć na każde pytanie, na każdą wątpliwość i samemu wyjaśnić. No bo może zabrzmi to, no mówiłem o tym ego, egoistycznie, ale ciągle wierzę, że jestem w stanie daną rzecz wyjaśnić, wyklarować, unaocznić trochę lepiej niż zrobić to jakaś przypadkowa osoba zatrudniona jako wykładowca czy zatrudniona jako support. No i to doprowadziło mnie do decyzji o podniesieniu tych cen, która które ta podwyżka powinna być już naturalnym filtrem dla tych osób, które nie są jeszcze gotowe, żeby wejść do tego świata. Kolejna zła wiadomość jest taka, że zostały już tylko trzy edycje do końca uniwersytetu. Jakiś czas temu, półtora roku temu przeszedłem na zawodową emeryturę z funduszy inwestycyjnych po to, żeby skupić się na edukowaniu indywidualnych osób, ale to też ma swój koniec i założyłem sobie, że przeprowadzę 10 edycji uniwersytetu i wtedy odchodzę w ogóle z tematu zajmowania się giełdą, z mówienia o giełdzie, z pisania o giełdzie, z bycia obecnym online i skupię się na jakimś całkiem nowym projekcie w ogóle z tą giełdą niezwiązanym. samemu pozostając na na tym rynku tylko w ramach własnej fundacji rodzinnej, własnego yyy własnego majątku. Ta edycja będzie ósma. W związku z czym do końca pomijając tę edycję zostały już tylko dwie. Także tak wygląda plan, że mamy ograniczoną liczbę tych edycji. Kolejna jeszcze do tego zła wiadomość jest taka, jeśli ktoś myśli teraz, że no to on poczeka na ostatnią edycję, tą 10 finalną i wtedy sobie przyjdzie, bo bo bo bo może wtedy będzie odpowiedni czas, to oczywiście zapraszam, ale lojalnie z góry uprzedzam, że ceny każdej kolejnej edycji będą rosły i będą coraz wyższe. Ale jest też jedna dobra wiadomość, żeby nie było tak całkiem pesymistycznie, bo chciałbym być jednak fair wobec państwa i nie informować o tych podwyżkach już po fakcie, żeby stawiać państwa przed dokonanym i wyciągać w ten sposób jak najwięcej pieniędzy, bo nie o to mi chodzi i nie taki jest cel. Dlatego do końca tego roku, to są ostatnie dwa tygodnie, ostatnia możliwość, w których można dołączyć jeszcze do uniwersytetu na pełne dwa semestry na starych warunkach, jeszcze przed tą zapowiadaną podwyżką i skorzystać z pełni dobrodziej, z pełnego programu Uniwersytetu Inwestycyjnego. Dlatego zachęcam, żeby nie czekać i mówiłem o tym tak dramatycznie, o tych podwyżkach i limitowanej liczbie kolejnych edycji, ale mając cały czas w świadomości, że nie stawiam państwa przed faktem dokonanym. Dlatego zachęcam, żeby nie czekać, nie zwlekać, nie odkładać tego, bo takie warunki się już po prostu nie powtórzą. Więc jeśli ktoś z państwa jest zdecydowany, chciałby się tego inwestowania nauczyć i chciałby się nauczyć tego inwestowania tak jak ono wygląda w zawodowym świecie, w zawodowej branży, ale bez ograniczeń tych zawodowych instytucji, to zapraszam. To jest teraz dobry moment, żeby tam wejść i się zapisać i dołączyć do nas. Start zajęć 4 marca o godzinie 18:00. Zapisy kończą się 31 grudnia o północy, czyli do końca tego roku. Potem one w ogóle zostają zamknięte i po raz kolejny zostają otwarte w marcu, ale tylko na semestr wiosenny i tylko już z tą ceną po podwyżce. Także to jest ostatnia możliwość, żeby nam się tutaj y żeby nam się tutaj dostać i skorzystać z tej ceny, która obowiązywała wszystkich do tej pory. To jest cena za oba semestry razem z kursem opcyjnym, razem z możliwością pobrania tego kursu offline. Nie ma rabatów, nie ma promocji, nie ma wyjątków, więc proszę w tej sprawie nie pisać. Ta cena obowiązuje taka sama dla wszystkich z dwoma wyjątkami. Dla osób, które już kiedyś wzięły udział w jednym semestrze uniwersytetu przysługuje zniżka 20%. Dla osób, które już kiedyś wzięły udział w obu semestrach uniwersytetu i teraz chcą ponowić udział w kolejnych obu, przysługuje zniżka 40% i to są 20 dla osób, które brały udział już w jednej edycji i 40% dla osób, które brały udział w dwóch edycjach. To są jedyne zniżki, które możemy zaproponować. Jeśli są jakiekolwiek pytania związane z logistyką, fakturami i tego typu rzeczami, to zachęcam tutaj do kontaktu mailowego. Dobrze? Czy są w tym momencie jakieś pytania do tego, co ja tutaj mówię? Już skrolluję, bo widzę, że w międzyczasie się trochę pojawiło. Czy ta sesja zaczyna? Tak, ta sesja zaczyna się od marca. Startujemy 4 marca. To będzie pierwsze spotkanie jeszcze takie organizacyjne, a potem ruszamy z materiałami merytorycznymi. Czy po zakończeniu kursu dostęp do materiałów live offline jest cały czas możliwy? Czy te treści można pobrać i wrócić w przyszłości do nich? Tak, wszystkie treści, wszystkie nagrania, cały pakiet razem z modelami scoringowymi, z nagraniami offline, online spakowanymi jest udostępniany uczestnikom do pobrania. Można dożywotnie można do tego wracać. Wiele osób tak robi, bo ja zdaję sobie sprawę, że jeśli te tematy często słyszycie państwo po raz pierwszy, to nie ma szans, żeby one po jednym przesłuchaniu czy po jednym takim nagraniu od razu zapadły już i i i były czymś przyswojonym. Tylko to jest często tak, że potem po wielu miesiącach własnych doświadczeń i obecności na rynku wiele osób wraca do tych nagrań po to, żeby jakby odtworzyć to wszystko raz jeszcze i przesłuchać tego raz jeszcze, będąc wyposażonym już w jakieś swoje doświadczenia i w swoje obserwacje. Także tak, one są do pobrania na komputer i można z nich korzystać dożywotnio. Tak samo jak zarkusz Excel i wszystkiego tego co w ramach czy support przez Slak kończy się wraz z zakończeniem semestru jesiennego? Kończy się tak dostęp do Slaka jest do końca roku przyszłego 2022. czy będzie włączony, ale razem z końcem semestru jesiennego, czyli gdzieś pod koniec listopada przyszłego roku, ja się ze Slaka wylogowuję i państwo mają tam jeszcze miesiąc na własne rozmowy, własne dyskusje. W każdym razie mój support na Slaku i moja obecność jest tylko w czasie zajęć, czyli przez trzy miesiące na wiosnę i dwa miesiące na jesieni, ale dostęp do Slaka państwo pomiędzy sobą macie przez cały rok od startu zajęć. Czy zapisując się teraz na jeden semestr można się potem zdecydować na drugi? Tak, ale wtedy będą obowiązywały te wyższe ceny. Ta cena łącznie za oba semestry obowiązuje tylko przy zapisie na oba semestry, łącznie do 31 grudnia, tylko z tego linka i z tej oferty, która jest w tym momencie na stronie uniwersytetu. Czy będzie zapis spotkania? Będzie jutro na YouTube. Czy będą ograniczenia czasowe co do uniwersytetu? Nie, materiały są do pobrania. Nie będą. Czy jest możliwość wzięcia udziału tylko w semestrze akcyjnym? Tak jest, ale ta możliwość ruszy dopiero w marcu i wtedy to będzie taka cena za semestr akcyjny. W tym momencie mówimy tylko o możliwości zapisania się na oba semestry z góry po tej cenie, która obowiązywała do tej pory przed podwyżką. Czy jest możliwość spotkania się ze mną osobiście przed podjęciem decyzji? Nie. Niestety nie jestem w stanie udzielać indywidualnego supportu. Tak samo na Slaku rozmawiamy tylko na kanałach publicznych, czyli odpowiadam na państwa pytania oczywiście, ale nie ma możliwości żadnych prywatnych wiadomości, rozpatrywania prywatnego portfela, prywatnych sytuacji. Rozmawiamy tylko na kanałach publicznych. Czy zapisy kończą się 31 grudnia, czy też skończą się wcześniej, jeśli będzie dużo chętnych. Nie powiedziałem o tym. Mam cały czas w głowie tych 300 osób. W tym momencie już z poprzednich z poprzedniego semestru jest część osób, która zapisała się też na semestr Wiosenny. W tym momencie już jest bodajże, jeśli dobrze pamiętam, 170 osób zapisanych na kolejny semestr. Powiem państwu szczerze, że nie wiem co zrobię, jeśli w ciągu, nie wiem, kolejnego tygodnia zapisze się łącznie już 300 osób i ten limit 300 zostanie osiągnięty. Nie wiem, nie potrafię powiedzieć. Będę musiał przeanalizować to, jak wygląda mój plan życia jeszcze na przyszły rok i czy ja będę w stanie się poświęcić na tyle, żeby dać państwu 100% możliwości, nawet gdyby zapisało się w tej ostatniej edycji po obecnych cenach więcej osób niż 300. Jeśli tak, jeśli będę w stanie przemodelować trochę swój plan miesięcy, wyjazdów i całego harmonogramu, to nie będzie żadnego limitu osób. Ale dopuszczam też możliwość, że w sytuacji, kiedy uznam, że jednak nie dam rady, to w momencie, kiedy 300 osób zostanie, nawet przed tym terminem, przed 31 grudnia, tych 300 osób zostanie już zapisanych i i i dołączę do uniwersytetu, dopuszczam taką możliwość, że zamknę zapisy wcześniej. Wiem, że to jest nie fair, ale nie potrafię państwu jeszcze odpowiedzieć. Chciałbym po prostu wiedzieć, że będę w stanie dać z siebie absolutnie wszystko, żebyście państwo wynieśli z tych zajęć jak najwięcej. Więc jeśli w którymś momencie uznam, że nie mogę już przyjmować większej liczby osób, bo nie będę w stanie, mówiąc brzydko, obsłużyć większej liczby osób, no to zamknę te zapisy wcześniej. Dlatego to nie jest chwyt marketingowy. Mówię po prostu państwu szczerze, jak to wygląda z mojego punktu widzenia. Więc jeśli państwu naprawdę zależy, żeby wziąć udział w tym uniwersytecie, no to sugeruję nie czekać do tego 31 grudnia. Tylko jeśli państwo podejrzewacie, że i tak i tak chcecie wziąć udział, to sugeruję zapisać się już od razu, żeby sobie to miejsce zagwarantować i mieć 100% pewności, że weźmiecie udział i i że ten limit nie zostanie osiągnięty. Czy VAT to 23%? Tak, VAT to 23%. Jeśli ktoś jest, jest jedyny sposób, żeby tego VATU y uniknąć, jeśli ktoś z państwa jest rezydentem spoza Unii Europejskiej, no przy przy fakturach na firmę oczywiście ten VAT jest neutralny, ale jeśli ktoś z państwa jest rezydentem spoza Unii Europejskiej, to proszę wysłać maila na ten adres i być może rozważymy to, bo to zależy od kraju konkretnego, skonsultujemy z księgowością i być może ten VAT wtedy nie będzie musiał być doliczony. Na przykład w zeszłym sezon mieliśmy klientów z Hongkongu, gdzie stawka VATU jest zerowa i w takim wypadku ten VAT nie jest doliczany. Więc jeśli ktoś jest spoza Unii Europejskiej, proszę napisać na ten adres z pytaniem. Co jest napisane na fakturze VAT? Yyy, szkolenie online to jest enigmatyczna faktura, więc myślę, że w wiele różnych profili działalności ona się wpisuje. Jest po prostu tytuł szkolenie online. Ile czasu w tygodniu trzeba przeznaczyć na naukę? Godzinę na obejrzenie nagrania offline, dwie godziny na spotkanie live. No i myślę, że ze dwie godziny dodatkowe na popraktykowanie na scrabie, na Excelu, na własnych, na własnym jakby tej pracy własnej, więc pewnie 4 do pici godzin tygodniowo. Myślę, że to jest taka optymalna. Więcej nie ma co, ale 4 do pi godzin tygodniowo spokojnie wystarcza. Czy kurs opcyjny będzie dostępny już teraz, czy dopiero w marcu? kurs opcyjny, ten offline do pobrania w dowolnym momencie po dołączeniu. To jest kurs, który się pobiera. On jest niezależną całością i możecie go państwo zacząć przerabiać już już teraz, jeśli macie taką ochotę. Czy są alternatywy dla scraba? Są alternatywy dla scraba, ale są gorsze i droższe, więc zwłaszcza, że wersja darmowa, wersja podstawowa scraba, która jest w pełni funkcjonalna, jest darmowa, więc ciężko to pobić. Powiem też o tych alternatywach, ale nie polecam, bo jest wyższa cena, a mniej funkcjonalności. Panie Tomaszu, mam 20 000 na giełdzie. Czy lepiej sprzedać aktywa i kupić dostęp uniwersytetu na dwa semestry, czy samemu inwestować? Co by pan zrobił? >> Ciężkie pytanie, bo to jest ciężkie pytanie, bo to zależy od tego, co pan chce osiągnąć. No czy chce pan się nauczyć tego inwestowania z myślą, że może za 10 lat zgromadzi pan, czy ma pan możliwości w ogóle, żeby odrobić ten kapitał i zgromadzić więcej i dopłacić na tę giełdę w ciągu kolejnych lat nie 20 000, tylko 200 000? Jeśli tak, jeśli są takie perspektywy i ma pan możliwość odkładania dodatkowych pieniędzy i pomnażania tego kapitału w sposób inny niż na giełdzie, no bo z giełdy by pan teraz zabrał i przyszedł na kurs, to jeśli są te inne alternatywne źródła dochodu, to pewnie zainwestowałbym w naukę i pewnie zainwestowałbym w tę edukację, bo wiem, że ona będzie mi procentowała w kolejnych latach. No ale jeśli to są całe pana oszczędności na na ten moment i nie widzi pan specjalnie innych źródeł dochodu i możliwości odrobienia tego dość szybko, to nie, no to trzymałbym tę poduszkę bezpieczeństwa i absolutnie nie wydawał 50% z moich inwestycji czy czy z poduszki bezpieczeństwa na na zakup szkolenia, to bym się z tym na pewno na pewno wstrzymał, jeśli to są jedyne pieniądze, jedyna poduszka bezpieczeństwa. Czy dostęp do Interactive Brokers jest płatny? Y nie, to to jest darmowy. Czy demo interactive wystarczy? Tak, konto demo, ten paper trading wystarczy do, do, do, do nauki jak najbardziej. Nie trzeba wpłacać pieniędzy na giełdę od razu i i praktykować tego wszystkiego na prawdziwych pieniądzach. To konto demo wystarczy. Tylko trzeba mieć w świadomości, że później jakby zbierając doświadczenie, to na koncie demo my tego doświadczenia nie zbierzemy, bo to doświadczenie późnie już musi być na realnych pieniądzach, bo to musi boleć. Te decyzje muszą po prostu boleć. Musicie państwo zacząć tracić pieniądze, bo dopiero wtedy się człowiek uczy. Na poprawnych decyzjach to ja gwarantuję, nikt się z państwa niczego nie nauczy i nie zdobędzie żadnego doświadczenia. Doświadczenie zdobywa się w bólu, w stratach, w korektach, w bessach, wtedy kiedy tracimy i wtedy dopiero wychodzi z nas prawdziwa bestia. Czy wiem, że na Instagramie jest grupa, która wykorzystuje moje zdjęcie i podszywa się pode mnie? Wiem drodzy państwo, na WhatsAppie, na Instagramie, na Facebooku i gdzieś tam jeszcze to jest zgłaszane to nie tylko moje, bo to też innych analityków czy innych osób związanych z inwestycjami pracują nad tym prawnicy, nawet politycy się w to zaangażowali, bo to jest szeroka skala i próbują wywrzeć jakiś wpływ na metę, czyli na właściciela Facebooka, WhatsAppa i niestety zerowym skutkiem, dlatego że Facebook chargeuje czy Instagram chargeuje za wyświetlanie tych reklam stawki około 10okrotnie większe niż za reklamy normalne, więc oni mają daleko gdzieś czy to jest skam, czy nie, bo zarabiają na tym kupę pieniędzy. No i niestety tak to sobie działa i możemy zgłaszać tylko te reklamy i oznaczać to jako próba wyłudzenia, ale nic z tym się nie dzieje. Więc jedyne co państwu mogę poradzić to jak widzicie taką reklamę to proszę zgłaszać to jako próba oszustwa i być może liczmy na to, że kiedyś jednak politycy w Europie będą w stanie wywrzeć jakiś wpływ na korporacje amerykańskie, żeby jednak te korporacje trochę bardziej dbały o o swoich klientów. Czy zapisywać powinny się te osoby, które mają już jakiekolwiek podstawy i pojęcie o giełdzie? Myślę, że 99 na 100 osób, które mają już podstawy i pojęcie o giełdzie po tym uniwersytecie wyjdą z efektem wow i cała ich dotychczasowa wiedza i dotychczasowy sposób myślenia o spółkach i o inwestowaniu przestanie istnieć. Więc zdecydowanie tak. Chyba, że rzeczywiście to jest taka wiedza, że ktoś już pracuje 10 lat w funduszu i zna te wszystkie tematy od podszewki, no to wtedy nie ma sensu, ale zakładam, że nie ma tutaj takich osób. Jaki projekt po ostatniej edycji jest bardziej sexy niż giełda? Ja nie chcę rezygnować z giełdy, tylko chcę rezygnować z nauczania o giełdzie, z mówienia o giełdzie, z pisania o giełdzie, z publicznej jakby strony tej giełdy. Myślę, że do tych 10 edycji 2029 roku wyczerpię już wszystkie tematy i powiem już wszystko, co chciałbym powiedzieć na temat giełdy. Więc czym dalej się zajmiemy, to to czym ja się zajmę, to zobaczymy. Jeśli jestem absolwentem studiów ekonomicznych, miałem wiele zajęć o rynku kapitałowym, pisałem magisterkę o opcjach, ale 20 lat temu, to jaka część kursu będzie dla mnie powtórką? Nie korzystam z tej wiedzy w praktyce. 0% kursu będzie powtórką. to wszystko będzie nowe, dlatego że przez 20 lat giełda się gigantycznie zmieniła. Model Blacka Sulsa i sposób wyceny opcji się nie zmienił, ale poprzez zaangażowanie retailu w ten świat opcji, chociażby relacje pomiędzy Implate Volatility a późniejszą zmiennością historyczną i tego typu rzeczy, one sprawiają, że dzisiaj tymi opcjami handluje się zupełnie inaczej. Więc jeśli nie korzystał pan z tej wiedzy w praktyce, 100% będzie nowością. M czy mógłbym po raz kolejny uruchomić sprzedaż kursu opcyjnego offline bez konieczności zapisywania się? Nie. Ten kurs opcyjny offline jest częścią tylko i wyłącznie uniwersytetu inwestycyjnego całości po to, żeby był umiejscowiony w odpowiednim kontekście. Jakim portfelem należałoby obracać, żeby efektywnie wykorzystać wiedzę z uniwersytetu? To nie ma znaczenia drodzy państwo, bo znaczy to jest złe, znaczy rozumiem pytanie, ale ono jest źle sformułowane, bo w dzisiejszym świecie możliwości handlu akcjami ułamkowymi to i 100 zł wystarczy, żeby w pełni stosować tą wiedzę w praktyce, bo możemy kupować akcje ułamkowe i już mając 100 zł technicznie dobrze sobie zdywersyfikować portfel, kupując 130 akcję Microsoftu, 120 akcję Nvidi i tak dalej. Bardziej pytanie, co państwo chcecie osiągnąć, czy chcecie państwo się nauczyć inwestować, czy chcecie państwo żyć z giełdy? No bo jak chcecie państwo żyć z giełdy, no to trzeba sobie wyliczyć co jest możliwe i jaki poziom kapitału będzie potrzebny versus koszty życia, które państwo macie. Jeśli chcecie się państwo po prostu nauczyć inwestować bez względu na posiadany kapitał, to nie ma to żadnego znaczenia, bo tę wiedzę można wykorzystywać na każdym portfelu. Czy udostępnię kiedyś odpłatną możliwość kopiowania mojego portfela inwestycyjnego? Nie, nigdy. Tyle razy już mnie o to proszono, różne instytucje, żeby taką usługę wprowadzić w ramach ich Nie, to jest absurdalny w ogóle pomysł. Nie chcę o tym nawet zaczynać, dlaczego on jest absurdalny, ale to ja mógłbym poprowadzić drugie takie dwugodzinne spotkanie, tłumacząc tylko i wyłącznie, dlaczego kopiowanie czyś ruchów jest bardzo złym pomysłem. Czy wiedza przekazana na uniwersytecie pozwoli od podstaw zrozumieć wszystko bez wcześniejszego uczestnictwa i doświadczenia w giełdzie? Tak, ten kurs jest właśnie tak pomyślany, może powinienem to powiedzieć wcześniej, że odnajdą się tutaj osoby, które zaczynają absolutnie od zera. Co więcej, paradoksalnie ja wolę pracować z osobami, które nie mają jeszcze żadnego doświadczenia, bo wtedy jest łatwiej jakby malować po pustej kartce, na pustym płótnie. nie musimy zmazywać tego wszystkiego, co tam zostało na basgrane przez jakieś lata własnych prób i własnych salc na tej na na tej giełdzie. Więc absolutnie tak preferowane nawet jest brak preferowany jest brak doświadczenia. Czy mamy opcję rozłożenia płatności na raty? Nie. To obowiązuje tylko i wyłącznie przy jednorazowej płatności. Działają tylko zapisy na oba semestry. Pojedynczego nie da się zapisać. No nie da się. Nie mówiłem, że nie. Do końca tego roku możemy się zapisać tylko na oba semestry. Jeśli ktoś będzie chciał wyłącznie na jeden, to dopiero w marcu, ale już po wyższych cenach. Jak uzyskać zniżkę 20% za udział w poprzedniej edycji? Proszę napisać na ten adres. No jedno zdanie. Nazywam się Piotr XY Z. Byłem uczestnikiem edycji z roku poprzedniego. Poproszę o link ze zniżką i tyle. Czy scraba będziemy mieć na zajęciach? Będziemy uczyć się na zajęciach scraba. Nie trzeba go wcześniej samemu ogarniać. Wystarczy poczekać na pierwsze zajęcia i wtedy zaczynamy pracować na scrabie razem od początku sami. Czy na szkoleniach omawiane są potencjalne aktualne inwestycje? Tak. Tak. Tak. To znaczy pracujemy na realnych przykładach, nie na spółka A, spółka B, tylko na prawdziwych tym, co będzie aktualne na dany moment. Jak najbardziej to będą case study takie rzeczywiste, realne. Czy trzeba się jakoś przygotowywać do semestru akcyjnego? Czy będą jakieś testy? Przygotowywać się w żaden sposób nie trzeba. Można sobie przeczytać na przykład moją książkę, jeśli ktoś chciałby zrobić taki background i wprowadzenie. Testy będą, ale dopiero w trakcie zajęć. To jakby testy z tej wiedzy, którą będziemy sobie omawiali na zajęciach, a nie wcześniej testy dopuszczające albo niedopuszczające. Jaki minimum wkład finansowy na giełdę sugeruje po zakończeniu szkoleń, żeby ta wiedza była najbardziej efektywnie wykorzystana? To jest, panie Tomaszu, odpowiedź indywidualna zawsze od pana sytuacji. Po co pan te pieniądze będzie chciał wpłacać, żeby z tego żyć, czy żeby pomnażać, czy żeby się na tym uczyć? Nie potrafię odpowiedzieć. No nie potrafię odpowiedzieć, nie znając celu tego, po co pan na tę giełdę w tym momencie chciałby wchodzić. W jakich godzinach polskiego czasu są zajęcia? O 18:00 w środy. Czy zamiast zajęć online można uczyć się we własnym tempie oglądając materiały offline? Tak, około wspominałem o tym, że około połowa uczestników nie bierze udziału na żywo, tylko w swoim tempie właśnie ogląda offline, więc jak najbardziej. Czy jeżeli mam abonament na scrap, to te trzy miesiące zostaną dopisane do abonamentu, czy będę stratny? Będzie pan stratny, bo te trzy miesiące za darmo dotyczą tylko i wyłącznie osób, które nigdy jeszcze nie miały abonamentu na scrap. Te, które już mają, to ten abonament nie zostaje wydłużony o kolejne trzy miesiące. Czy uniwersytet przygotowuje do handlu krótkoterminowego? Nie, nie, nie. Mówimy o wyłącznie inwestowaniu takim rzetelnym, solidnym, długofalowym. To nie znaczy, że kupujemy akcje na 5 lat, nie robimy nic, bo są rebalansowania comiesięczne i kalibracje portfela i tak dalej, ale mówimy wyłącznie o inwestowaniu w perspektywie lat, nie o spekulacji takiej krótkoterminowej. Dobrze, przewijam pyt. Przepraszam, że ignoruję dużą część pytań, ale takie, które są nie na temat, no nie chcę państwa tutaj trzymać bardzo długo, a chciałbym zmierzyć już do końca, więc przewijam i tylko te pytania wyłapuję, które są na temat. Czy ktoś kto ma bardzo podstawową wiedzę i większość pojęć słyszało raz czy dwa to czy będzie to zbyt skomplikowane przy Nie, nie będzie zbyt skomplikowane. To jest tak poprowadzone naprawdę proszę mi zaufać. Robię to ósmy rok i przeszło 1000 osób już tutaj przez moje ręce. To jest taki tak poprowadzone, że każdy trzeba się trochę napracować przy tym i trzeba się skupić na tym wszystkim i trzeba na tym za tym nadążać, a nie opuszczać sobie co drugie spotkanie i myślę, że będzie super. Ale to jest tak pomyślane, że dla każdego kto się w to zaangażuje od absolutnego zera jest się w tym w stanie odnaleźć i jest w stanie to wszystko zrozumieć i potem stosować to jeszcze w praktyce. Czy jest możliwość zapisania się na uniwersytet w tym roku, ale wystawienia faktury w roku kolejnym? Sami optymalizatorzy tutaj, no podatkowi jest. Poproszę o maila tutaj na ten adres. Coś wymyślimy. Czy da się żyć z giełdy kosztem rezygnacji z etatu? A to zależy od kwoty zgromadzonej. Jak pani ma 5 milionów i wypracowuje 15% średniorocznie, no to w zależności od kosztów życia, no to pewnie tak. Jak pani ma 500 000, to pewnie nie. Więc tak, oczywiście da się żyć, tylko ten warunek kapitału podstawowego, bazowego musi być dość duży, żeby pokrył nasze koszty życia. Nagrałem o tym ostatnio fajny, moim zdaniem, podcast. Przynajmniej tak mi się wydaje, że fajny i ciekawy. Na YouTubie jak państwo wpiszą życie z giełdy Tomasz Trela, to ten podcast wyskoczy i tam dla wielu pewnie będzie to inspiracja, ale dla wielu też kubeł zimnej głowy, zimnej wody na głowę. W każdym razie polecam. Y jaki kapitał jest potrzebny, żeby wdrożyć opcje? Bo kiedyś słyszałem, że kilka tysięcy. Nie, to zależy do czego. Jeśli opcje do kupowania akcji, no to musimy mieć przynajmniej tyle pieniędzy, żeby handlować pakietami po 100 akcji. Ale 70% strategii opcyjnych jest do zastosowania bez potrzeby kupowania akcji. Więc tak naprawdę wystarczy i kilkaset dolarów, żeby zawierać te podstawowe strategie opcyjne. Tylko z kapitałem nieliczonym w tysiącach dolarów, tylko w setkach dolarów większość tych strategii będzie niedostępna. część, część będzie do zastosowania, większość nie. Więc myślę, że nie wiem, 10 000 $ar to jest taki poziom do handla opcyjnego, absolutnie satysfakcjonujący, z nawiązką jeszcze i otwierający drogę do różnego rodzaju strategii. Yyy, kupiłem kurs, czy otrzymam potwierdzenie wcześniej niż za 24h. Potwierdzenia mailowe nie przychodzą, żeby państwo nie spamować. faktura będzie wysyłana w ciągu tam 48 godzin, ale po kupnie kursu powinniście państwo zostać przeniesieni po prostu na stronę z potwierdzeniem tego, że zostało zaksięgowane i dokonane. Więc jak ktoś jest przeniesiony na tę stronę, to nie ma co, z potwierdzeniem to nie ma co czekać na maila już, bo to już oznacza to, że miejsce jest zagwarantowane. Jakie średnie średnioroczne stopy zwrotu osiągają kursanci po zakończeniu nauki na uniwersytecie? Nie da się odpowiedzieć na na to pytanie, bo po pierwsze z wielu powodów. Po pierwsze nie śledzę wyników portfeli 1000 osób, a po drugie trochę tak jakby zapytać a jakie średnio zarobki mają prawnicy po wydziale prawa z Uniwersytetu Warszawskiego? Diabli ich wiedzą. Jeden nic nie zarabia, bo mu w ogóle to nie poszło, a drugi zarabia miliony. Średnia wyjdzie, nie wiem, jakaś tam, prawda? Ale co nam ta średnia powie? Rozrzut pomiędzy poszczególnymi osobami będzie gigantyczny. Także czy będzie jakieś spotkanie na żywo po zakończeniu uniwersytetu? Nie, nie, nie, bo jest zbyt dużo osób. To jest nierealne, żeby takie spotkania, w sensie nierealne logistycznie, żeby takie spotkania przeprowadzać. Czy ukończyłem CFA? A jeśli nie, to dlaczego? Nie ukończyłem. Podchodziłem do CFA, przerobiłem ten cały materiał, wszystkiego tego się nauczyłem, ale potem uznałem, że wolę sobie pojeździć po Australii, po Nowej Zelandii, akurat jak były, akurat jak były egzaminy, więc nie podszedłem. Potem zapisałem się na drugi, to z żoną wyjechaliśmy do Japonii wtedy, kiedy był drugi egzamin. A potem uznałem, że skoro i tak już się tego wszystkiego nauczyłem, to po cholerę mi ten egzamin? Więc nie, nie mam CFA, ale uczyłem się do tego nocami, całymi miesiącami i nawet się nauczyłem tego. Tylko to jest bardzo mało praktyczna wiedza. To jest fajne do kogoś, kto chce robić karierę w banku inwestycyjnym na Wall Street, ale nie dla inwestora indywidualnego. Czy będzie dyplom? Tak, będą certyfikaty ukończenia. Czy ma się sens zapisywać od razu na oba semestry, czy bardziej optymalnym rozwiązaniem jest przystąpienie do semestru opcyjnego po jedwowania? Ja moja opinia jest nieobiektywna, okej, ale szczerze, naprawdę szczerze uważam, że największą wartość stanowi połączenie tych dwóch tematów, czyli umiejętność analizy akcji budowy portfela i umiejętność odnajdywania się na świecie tym inwestycyjnym, akcyjnym przy pomocy zastosowania opcji, bo opcje są komplementarne do tego. Opcje są narzędziem, czyli ja muszę wiedzieć co chcę ugotować, jaką zupę, jak tam te składniki pododawać, ale muszę miec dobry zestaw noży, garnków i tak dalej. Czyli potrzebuję knohow, ale potrzebuję też narzędzi i opcje są właśnie tym narzędziem. Także moim szczerym zdaniem, czy ktoś uwierzy czy nie, najbardziej optymalne jest zastosowanie wiedzy z tych obu semestrów. Czy do używania opcji potrzeba innego narzędzia niż scrap płatnego? Nie, nie potrzeba żadnego. Platforma albo Interactive Brokers, albo Tasty Trade jest darmowa, więc nie potrzeba nic dalej kupować. Ani Czy będziemy pracować na spółkach z GPW? Nie, nie da się pracować na spółkach z GPW, bo pokrycie analityków czy dane dla tych spółek są tak niskiej jakości, że właściwie to jest trochę bardziej losowość i jakaś uznaniowość niż inwestowanie. Więc bazujemy głównie na spółkach z giełd, no nie tylko amerykańskiej, no głównie z amerykańskiej, bo największa gospodarka, ale z amerykańskiej, z chińskiej, z giełd europejskich GPW w ogóle nie poruszamy. Dobrze, czy podatki będziemy poruszać? Nie, nie będziemy. Mogę państwu podrzucić po prostu namiary na jakieś automatyczne systemy do rozliczania statementów z Interactive czy na biura księgowe, które robią to po w miarę dobrej cenie, ale nie będziemy się samym kwestią wypełniania PITów czy rozliczania podatków zajmować. Dlaczego Interactive Brokers, a nie XTB? Bo XTB nie ma opcji. Planują to wprowadzić w jakimś małym zakresie w przyszłym roku, ale wątpię, że to się uda. Więc Interactive Brokers daje dostęp do opcji. Czy trzeba? Dobra, ostatnie pytanie i puentujemy. Czy opcjami można handlować na koncie cash w Interactive, czy trzeba mieć margin? Można handlować na koncie cash jak najbardziej. Z tym, że ja i tak będę państwa zachęcał do konwersji tego konta na margin, bo to, że mamy konto marginie nie znaczy, że musimy korzystać z tego margina, ale sam fakt posiadania konta margin zmniejsza nam bardzo depozyt czy wymagania pod hander opcjami. Tylko trzeba to robić z głową. Trzeba wiedzieć y jakby jak wykorzystać ten margin, żeby zmniejszyć nasze ryzyko, ekspozycję na dane instrumenty, a nie zwiększyć to ryzyko. Większość osób po prostu wykorzystuje margin, żeby wziąć pożyczkę i zwiększyć swoje ryzyko. Ale to nie tu jest pies pogrzebany. opcje. Dzięki opcjom możemy wykorzystać benefity posiadania konta typu margin bez wykorzystania tego margina, bez wykorzystywania tej pożyczki, bez płacenia brokerowi odsetek za to wykorzystanie. Więc tego typu rzeczy właśnie uczymy się na semestrze jesiennym, czyli jak to wszystko zrobić tak jak to powinno być zrobione, a nie tak jak to się powszechnie powszechnie uważa. Państwo moi mili drodzy, chciałem to jakoś podsumować i doszedłem do takiej konkluzji, że ja nie mogę zagwarantować wam sukcesu na giełdzie, bo na to wpływ będzie miało zbyt wiele późniejszych działań z państwa strony, działań nad którymi ja nie mam kontroli. Dlatego ja nie mogę zagwarantować, że każdy z tej giełdy wyjdzie z milionami. Ale tak sobie pomyślałem, że to co mogę zagwarantować z całą pewnością siebie i z całym przekonaniem to, że nikt nigdy, żadno z państwa z perspektywy czasu nie będzie żałowało, że postanowiło nauczyć się inwestowania na giełdzie. Nikt nigdy z państwa nie będzie żałował, że podjęliście decyzję, że chcecie spróbować, że odważyliście się sprawdzić, czy ten świat jest dla was, że odważyliście się wejść tutaj do nas, do tych zawodowców i samemu zacząć grać w zupełnie innej lidze niż do tej pory. Proszę o tym pomyśleć w ten właśnie sposób, czyli jak duże jest prawdopodobieństwo, że będziecie państwo tej decyzji o przystąpieniu potem żałować. No ja zakładam, że to prawdopodobieństwo jest bliskie zeru. Jeśli państwo też tak podejrzewają i czują to ukłucie i tę gdzieś tam igiełkę takiej ekscytacji, że może zacząć warto by było nowy etap w swoim życiu, zwłaszcza tym finansowym, zapraszam do mnie, zapraszam na stronę uniwersytetu i proszę nie odkładać tej decyzji, bo czy te limity będą, czy nie, to ja wiem, że ta uwaga potem się gdzieś rozprasza. Zajmujemy się innymi tematami. Święta, nowy rok, sylwester, fajerwerki. i gdzieś nam to mija i kolejny rok zmarnowany i za rok patrzymy wstecz i myślimy sobie ile okazji nam uciekło, jak bardzo nasze życie mogło wyglądać już odmiennie, jak bardzo te inwestycje i i i te pieniądze na giełdzie mogły się przez ten czas pomnożyć, jak dużo nam gdzieś tam przeleciało koło nosa i mamy takie poczucie znowu zmarnowanego potencjału, zmarnowanego roku i tego, że nie zrobiliśmy nic dla siebie, dla swojej przyszłości. Więc jeśli czujecie państwo ten impuls, to zachęcam do tego, żeby przekuć go w działanie, kliknąć na adres uniwersytetu i zapisać się na zajęcia. Słyszymy się, mam nadzieję, w marcu. Dobranoc. M.









