CENY MIESZKAŃ SPADAJĄ! Kurs euro się umocni? EBC podjął decyzję! [Wyniki Tesla, Alphabet i Ceny Mieszkań]

Najważniejsze wydarzenia:

FXMAG 103 000 subskrybentów
8 763 254 25/07/2025

Ceny mieszkań spadają, Tesla rozczarowuje, a Alphabet zaskakuje pozytywnie! Dowiedz się, co wydarzyło się w świecie finansów w ostatnim tygodniu.

  • Tesla: Słabsze niż oczekiwano wyniki finansowe spowodowały spadek akcji. Firma zmaga się z problemami sprzedażowymi i malejącą rentownością. Elon Musk zapowiada trudne miesiące i nową strategię.
  • Alphabet (Google): Wyniki kwartalne przebiły oczekiwania rynku. Google Cloud odnotował znaczny wzrost, a rozwój AI napędza sukces firmy.
  • Rynek Nieruchomości: Ceny mieszkań na rynku wtórnym w Polsce spadają w większości miast. Analitycy wskazują na uspokojenie na rynku i większe pole do negocjacji dla kupujących.
  • EBC: Europejski Bank Centralny utrzymał stopy procentowe bez zmian, monitorując napięcia handlowe z USA i ich wpływ na gospodarkę strefy euro.

Obejrzyj film, aby poznać szczegóły tych wydarzeń i zrozumieć ich potencjalny wpływ na Twoje inwestycje.

Dodatkowe tematy:

  • Wpływ decyzji EBC na rynek walutowy.
  • Perspektywy dla rynku nieruchomości w Polsce.
  • Nowa strategia Tesli i jej szanse na powodzenie.
Zobacz pełną transkrypcję filmu

Tesla rozczarowuje wynikami za drugi kwartał. Zarówno przychody, jak i zyski były niższe od oczekiwań, co wywołało solidny spadek akcji. Spółka zmaga się z problemami sprzedażowymi, malejącą rentownością, a Elon Musk zapowiada trudne miesiące i nową strategię. Alfabet przebił wszystkie oczekiwania rynku. Wyniki kwartalne podbiły kurs akcji i potwierdziły siłę strategii opartej na AI i chmurze. Google Cloud zanotowało 32% wzrost, a funkcje AI Mode i Gemini zdobywają miliony nowych użytkowników. Ceny mieszkań na rynku wtórnym wyraźnie spadają. W dziewięciu z 12 największych miast zanotowano zjazdy, a w ujęciu realnym spadki są wszędzie. Kraków prowadzi w tym rankingu z obniżką cen o ponad 4% rok do roku. Analityk rynku nieruchomości Marcin Drogomirycki podkreśla, że rynek w końcu się uspokoił, co daje kupującym większe pole do negocjacji. Europejski Bank Centralny zgodnie z przewidywaniami zostawił stopy procentowe bez zmian. Powodem są napięcia handlowe z USA oraz planowane cła, które mogą zaszkodzić europejskiemu eksportowi. Lagard podkreśliła, że sytuacja jest wyjątkowo dynamiczna, a przyszłe decyzje będą zależały od rozwoju negocjacji handlowych. Stałych widzów proszę o łapkę w górę. Jeżeli nie chcesz, żeby omijały cię wartościowe materiały, to koniecznie dołącz do ponad 100 000 subskrybentów. Partnerem odcinka jest IForex Europe, oficjalny partner handlu online Lecha Poznań, który oferuje dostęp do kontraktów CFD. Jest już nowy odcinek podcastu Pospekulujmy. Link znajdziesz w opisie. Partnerem odcinka jest walutomat, gdzie tanio i przyjemnie wymienisz złotówki na dewizy. Zaoszczędź 50% na prowizji na pierwszej wymianie klikając w link w opisie. Zaczynamy rynkowy alert, czyli podsumowanie najważniejszych wydarzeń tygodnia ze świata finansów. [Muzyka] 23 lipca Tesla opublikowała swoje wyniki finansowe. Rynek spodziewał się, że nie będzie fajerwerków, ale i tak było gorzej niż zakładano. Efekt, akcje spółki poleciały ostro w dół. W handlu posesyjnym ich kurs spadł o ponad 6% zjeżdżając z poziomu 332 do 314. To wszystko w zaledwie kilka godzin. Jeszcze przed samymi wynikami wykres wyglądał spokojnie, ale tylko gdy rynek zobaczył twarde dane. Emocje eksplodowały i trudno się dziwić. Jeszcze kilka miesięcy temu Tesla była jedną z największych gwiazd hossy napędzanej wygraną Trumpa. Od listopada do połowy grudnia ubiegłego roku kurs spółki podskoczył o niemal 94%. W szczycie jedna akcja kosztowała nawet 478 $ar. A teraz wracamy na ziemię z hukiem. Z czasem sytuacja tylko się pogarszała. Każde kolejne zaangażowanie Ilona Maska w politykę odbijało się coraz mocniej na kondycji Tesli. Cały ten rajd, który jeszcze niedawno rozgrzewał inwestorów, został doszczętnie zniwelowany do marca. Wygląda na to, że ta tendencja właśnie się pogłębia. Co właściwie poszło nie tak? Przez ostatnie sześć miesięcy do mediów systematycznie trafiały sygnały, że Tesla ma spore kłopoty ze sprzedażą. Firma musiała mierzyć się nie tylko z bojkotem. ze strony części klientów, ale też z ostrą konkurencją, zwłaszcza na wymagających rynkach europejskim i azjatyckim. Nic dziwnego, że oczekiwania wobec wyników za drugi kwartał były raczej ostrożne, a mimo to i tak zostały zawiedzione. Tesla nie dała rady nawet tej obniżonej poprzeczce. Rynek był gotowy na przeciętność, a i tak dostał rozczarowanie. Przychody 22,5 miliarda dolarów. Niby sporo, ale prognozy mówiły o 22,6. Rok temu było to jeszcze ponad 25. Mamy więc wyraźną stagnację. Zysk na akcję 40 centów. Rynek liczył na 42. Może i mała różnica, ale w oczach inwestorów to kolejny sygnał, że coś się w układance sypie. Zysk operacyjny. Tu już przepaść. Oczekiwano 1,2 miliarda. Tesla dała 923 miliony. Warto dodać, że spadające przychody to nie jedyny problem. Mocno ucierpiała również rentowność. Marza brutto Tesli spadła do 17%, a marża operacyjna wyniosła zaledwie 4,1%. To oznacza, że przy rosnących kosztach i słapnącej sprzedaży firma ma coraz mniejszą poduszkę zysku. Znetto również poszedł w dół, bo spadł do 1,17 miliarda z poziomu 1,4 do$arów jeszcze rok wcześniej. Co ciekawe, zanim jeszcze pojawiły się oficjalne wyniki finansowe, rynek miał już niepokojujące sygnały. Spadek liczby dostarczonych pojazdów. W drugim kwartale Tesla dostarczyła 443956 samochodów, co oznacza spadek o niespełna 5% względem poprzedniego kwartału i prawie 7% względem roku wcześniej. To największy roczny spadek dostaw od trzech lat. Jednym z kluczowych elementów, które dodatkowo uderzyły w wyniki Tesli był wyraźny, bo przekraczający 50% spadek przychodów z tytułu sprzedaży tak zwanych kredytów regulacyjnych. Chodzi o specjalne certyfikaty przyznawane przez rząd USA firmom, które spełniają normy emisji spalin. Producenci, którzy nie mają wystarczającej liczby aut elektrycznych w ofercie, muszą kupować te kredyty od bardziej zielonych konkurentów, takich jak właśnie Tesla. Przed rokiem był to dla firmy bardzo dochodowy biznes, bo przyniósł aż 890 milionów dolarów. W ostatnim kwartale wpływy z tego tytułu skurczyły się do 440 milionów. To bardzo istotna zmiana, bo mówimy o pozycji, która przez lata była istotnym wsparciem dla wyników finansowych spółki. To co jeszcze bardziej niepokoi inwestorów, to zapowiedź, że zła passa może się przeciągnąć. Tesla przedstawiając wyniki nie ukrywała, że kolejne kwartały mogą wyglądać jeszcze mniej optymistycznie. Dlaczego? Bo Donald Trump przepchnął nową ustawę, wielką, piękną ustawę. Dokument ten likwiduje szereg dotychczasowych ulg i regulacji zachęcających konsumentów do wyboru aut elektrycznych zamiast spalinowych. Efekt, samochody elektryczne Tesli przestają wyglądać atrakcyjnie finansowo w porównaniu do klasycznych spalinówek. Fabi Tanea, dyrektor finansowy firmy, otwarcie przyznał, że zmiany prawne negatywnie wpłyną na sprzedaż. Elon Musk poszedł o krok dalej, bo nazwał nadchodzące miesiące trudnymi. W odpowiedzi firma planuje zrewidować swoją strategię. W drugiej połowie roku ma się pojawić tańszy model auta, który będzie dostępny na szerszą skalę. I to jest chyba też odpowiedź na to, dlaczego Elon Musk tak otwarcie krytykował ustawę Donalda Trumpa. Równolegle Tesla zapowiada też intensyfikację prac nad swoim projektem robotaxi, czyli autonomicznym pojazdem przeznaczonym do przewozu pasażerów bez kierowcy. W planach jest rozbudowa infrastruktury i rozpoczęcie testów usługi w wybranych miastach USA. Firma liczy, że robota akcji stanie się przełomem na rynku mobilności i pomoże zbudować nowy strumień przychodów niezależny od klasycznej sprzedaży. A alphabet, czyli spółka matka Google opublikowała wyniki finansowe za ostatni kwartał. Efekt, w handlu posesyjnym akcje firmy poszły wyraźnie w górę. Inwestorzy naprawdę poczuli wiatr w żaglach, bo firma przebiła praktycznie wszystkie rynkowe oczekiwania. Na przestrzeni dwóch ostatnich sesji przed publikacją wyników alfabet lekko się usunął, ale ten mały zjazd okazał się tylko ciszą przed burzą, ale w tym sensie pozytywnym. Chwilę po ogłoszeniu wyników kurs ruszył w górę, a w handlu posesyjnym alfabet zyskiwał ponad 2%. W efekcie jedna akcja wyceniana była na mniej więcej 197 $. Do tegorocznych maksimów alfabetowi wciąż trochę brakuje. Najwyższy poziom kursu przypadł na styczeń i początek lutego. Wtedy za jedną akcję trzeba było zapłacić ponad 207 $ar. Ale to co wydarzyło się od tamtej pory zasługuje na uwagę. W kwietniu alfabet był w poważnym dołku. Akcje kosztowały wtedy tylko 143 $. Od tamtego momentu kurs odbił o prawie 35%. I wszystko wskazuje na to, że to jeszcze nie koniec, bo po tak mocnych wynikach kwartalnych inwestorzy mogą jeszcze bardziej rozkręcić ten rajd. Wyniki alfabetu przyniosły dokładnie to, czego rynek potrzebował. Otwarta liczby i potwierdzenie, że strategia przynosi skutki. Firma zanotowała przychód na poziomie 96,4 miliarda dolarów, czyli o 12% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej i co ważne, przebiła oczekiwania, które i tak były ambitne, bo prognozy mówiły o 94 miliardach. W kwestii zysków alfabet też ma się czym pochwalić. Spółka wypracowała 2,3 dolara zysku na akcję, mimo że rynek oczekiwał na 2,18. Do tego odnotowano zysk netto na poziomie 28 miliardów, czyli 20% więcej niż w analogicznym kwartale ubiegłego roku. Co ciekawe, nawet poboczne działy, które zwykle nie błyszczą w raportach, jak autonomiczne auta rozwijane z WIMO, wypadły lepiej niż ostatnio. Google mocno postawiło na rozwój chmury i opłaciło się. Ten segment działalności urósł w rok o 32% osiągając w jednym kwartale aż 13,6 miliarda przychodu. Co więcej, tempo wzrostu Google Cloud wyniosło aż 31,7% w drugim kwartale, bijąc szacunki Wall Street, które zakładały 26,5% tempo. Tak dynamicznego tempa nie notowano od początku 2024. Według CEO liczba klientów chmurowych wzrosła w kwartał do kwartału o 28%. Alfabet podkreśla też, że ich infrastruktura oparta na własnych układach TPU to główna przewaga nad konkurencją, czyli głównie Amazonem i Microsoftem. Alphabet nie zamierza też zostawać w tyle wyścigu. O sztuczną inteligencję. Przykład AI, który Google wprowadził do swojej wyszukiwarki w ciągu jednego kwartału zgarnął dodatkowe pół miliarda użytkowników, co jest wręcz gigantyczną zmianą w skali działania. Funkcja AI Mode osiągnęła 100 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie, zaledwie dwa miesiące po premierze. Z kolei Gemini bezpośredni konkurent Chatta GBT ma już ponad 450 milionów użytkowników. Rozwój AI jest dziś dla firmy jednym z kluczowych priorytetów zaraz obok rozbudowy usług chmurowych. Widać to nie tylko po wynikach, ale też po inwestycjach. Koszty rosną, bo firma wie, że kto pierwszy rozwinie tę technologię na dużą skalę, ten zgarnie największy kawałek tortu. Ale w tym całym zachwycie nad wynikami pojawił się jeden wyraźnie zgrzyt. Firma ogłosiła, że jej planowane wydatki na inwestycje w 2025 wyniosą nie 75, aż 85 miliardów dolarów. To już drugi raz, kiedy rynek zostaje zaskoczony. Wcześniej na początku roku prognozy mówiły o wydatkach poniżej 60 miliardów. Alfabet jednak idzie po swoje i nie zamierza oszczędzać. Co więcej, zapowiada już teraz, że to nie jest szczyt i w przyszłym roku wydatki mogą być jeszcze wyższe. W czerwcu ceny ofertowe mieszkań z rynku wtórnego spadły aż w dwięciu na 12 największych miast Polski. Tak wynika z wyliczeń analityka Marcina Drogomireckiego. Z kolei w ujęciu realnym, czyli z uwzględnieniem inflacji, spadki dotknęły wszystkie te miasta. Marcin Drogomieracki na platformie X pisze wprost: "Jeśli mieszkanie nie przynosi dochodu z najmu, to nie chroni przed inflacją." I to nie jest teoria, tylko twarde dane. Realny spadek cen mieszkań na rynku wtórnym w ciągu roku wynosi nawet 6%. Największy spadek cen nominalnych odnotowano w Krakowie. Tam średnia cena metra na rynku wtórnym spadła aż o 4,3% w skali roku i wynosi obecnie 15893 zł. Ale nie tylko stolica Małopolski notuje mocny zjazd. Olsztyn zaliczył spadek o 3,5% a Lublin o 2,7. Z najświeższych danych wynika, że w 10 z 12 największych miast ceny ofertowe mieszkań są dziś średnio o 2,5% niższe niż rok temu. Jedynymi wyjątkami są Łódź i Bydgoszcz, gdzie zanotowano delikatne wzrosty odpowiednio o i5%. W Poznaniu natomiast stawki pozostały bez zmian względem ubiegłego roku. Rynek nieruchomości w końcu łapie oddech. Po miesiącach szaleńczego wzrostu cen sytuacja zaczęła się uspokajać. Jak tłumaczy Marcin Drogomirecki, ceny mieszkań stopniowo dostosowują się do słabszego popytu, a relacja między wynagrodzeniami a cenami za metr kwadratowy powoli wraca na bardziej akceptowalne poziomy. Wszystko to dzieje się płynnie i bez dużego rozgłosu. Ekspert jest zdania, że dziś nastroje na rynku mieszkaniowym są stonowane. Ale ta nuda to jednak dobra wiadomość dla kupujących. Oznacza to większy wybór mieszkań, więcej czasu na podjęcie decyzji i większe możliwości negocjacyjne. Okazuje się, że sprzedający coraz częściej decydują się na obniżki nie tylko w ogłoszeniach, ale też podczas rozmów z klientami. Europejski Bank Centralny nie zaskoczył. Zostawił stopy procentowe bez zmian. Stopa depozytowa nadal wynosi 2%, refinansowa 2,15, a lombardowa 2,4%. Czwartek przyniósł zatem pauzę w poczynianiach EBC. Po siedmiu kolejnych cięciach bank wstrzymał się w czwartek z dalszymi ruchami. Powodem takiej decyzji ABC jest nadal niepewna sytuacja gospodarcza w krajach Unii w dużej mierze napędzana przez wojnę handlową z USA. Taki scenariusz przewidywali też analitycy i ekonomiści. Zakładali oni, że w obliczu rosnących napięć handlowych bank raczej nie zdecyduje się na kolejne cięcia stóp. Zaskoczenia nie ma. Tak komentowali sytuację ekonomiści MBKU na portalu X. EBC bierze przede wszystkim pod uwagę zmiany w polityce celnej Stanów Zjednoczonych. Biały Dom ogłosił niedawno, że od 1 sierpnia towary importowane z państw członkowskich UE do USA zostaną objęte 30% cłami. To mocny cios dla europejskiego eksportu i spory sygnał ostrzegawczy dla całej gospodarki strefy euro. ABC oficjalnie podkreśliło, że środowisko gospodarcze pozostaje wyjątkowo niepewne. Bank Centralny zwrócił też uwagę, że prognozowanie inflacji i wzrostu stało się w takich warunkach wyjątkowo trudne. Financial Times informuje jednak, że Unia może być bliska zawarcia nowego porozumienia handlowego, które obniżyłoby stawkę celną do poziomu 15%. USA podpisało już kilka porozumień celnych o zbliżonych poziomach stawek. 15% dla Japonii, 20 dla Indonezji i 10% dla Wielkiej Brytanii. Christine Lagard w swoim wystąpieniu zaznaczyła, że gospodarka strefy euro pozytywnie zaskoczyła między innymi dzięki przyspieszeniu eksportu jeszcze przed spodziewanymi podwyżkami ceł oraz lepszej konsumpcji prywatnej i inwestycją. Szefowa Europejskiego Banku Centralnego określiła obecną sytuację jako dobrą, jednocześnie podkreślając, że inflacja osiągnęła już średnioterminowy cel na poziomie 2%. Eksperci RBC Capital Markets uważają, że Lagard stara się wyeksponować pozytywne sygnały z gospodarki, minimalizując obawy o zbyt niską inflację. Jo Nellis, doradca ekonomiczny w MH, twierdzi jednak, że jeśli nie uda się uniknąć 30% ceł od sierpnia, EBC może jeszcze raz obniżyć stopy we wrześniu, aby załagodzić negatywne skutki gospodarcze. To tyle w tym rynkowym alercie. Mam nadzieję, że przypadł ci do gustu. Zostaw łapkę w górę, a w komentarzu możesz sugerować nam tematy, które chcesz, żebyśmy poruszyli udanych inwestycji. [Muzyka]

Przewijanie do góry