Kluczowe zagadnienia poruszane w filmie:
Czy hossa w USA ma solidne podstawy, czy jest oparta na kruchych fundamentach?
Ten film analizuje obecną sytuację na amerykańskiej giełdzie, omawiając czynniki wpływające na hossę, takie jak porozumienie handlowe USA-Chiny i wpływ taryf celnych. Film porusza również kwestię oczekiwań rynku wobec działań Fed oraz analizuje historyczne dane dotyczące alokacji aktywów w akcjach przez gospodarstwa domowe i instytucje finansowe. Dodatkowo, omawia bieżącą sytuację na rynkach, w tym rekordowe poziomy indeksów S&P 500 i Nasdaq, analizę techniczną WIG20 i ropy naftowej, a także perspektywy dla złota.
- Podstawy hossy w USA: Analiza czynników napędzających wzrosty na amerykańskiej giełdzie.
- Czynniki ryzyka: Omówienie potencjalnych zagrożeń, takich jak polityka handlowa i alokacja aktywów.
- Analiza techniczna: Spojrzenie na wykresy WIG20, ropy naftowej i złota.
- Perspektywy rynkowe: Prognozy dla głównych indeksów giełdowych.
- Wpływ polityki Fed: Omówienie wpływu polityki monetarnej na rynek.
Partnerzy materiału: XTB oraz Investing.com
Zobacz pełną transkrypcję filmu
W piątek S&P 500 i NASDAQ wzbiły się na historyczne maksima. Wskutek tegornych akcji zagłębił się w nową odsłonę Hossy. Oczywiście inwestorzy w Polsce mogą narzekać na kurs amerykańskiej waluty, który przeszkadza w odtrąbieniu pełnego sukcesu, ale też spokojnie, gdy zobaczymy tam odbicie, no to w pewnym stopniu będziemy mieć amortyzację ewentualnej potencjalnej korekty. Nie przejmujmy się tym zbytnio. Aktualnie inwestorom niestaszne zamieszanie na froncie wojny handlowej. Ryzyko wojny kapitałowej prawdopodobnie odpadło, gdyż sprojektowanej jedynej wielkiej, wspaniałej regulacji wypadła złowieszcza sekcja 899, o ryzyku której wspominaliśmy na kanale. Czy nadzieje rynkowe są aktualnie uzasadnione? Czy znowu przerabiać będziemy temat oderwania się giełd od gospodarek? Dużo nadziei na rynek dodało zapewne porozumienie handlowe pomiędzy USA a Chinami, które doprecyzowało ustalenia ustalenia ramowe. Z Genew Deal amerykańsko-Chiński dał też inwestorom wiarę w to, że dojdzie w końcu do finalizacji bilateralnych umów między innymi z Unią, z Japonią, Indiami, Koreą Południową, Tajwanem czy chociażby Wietnamem. Howard Lutnik, sekretarz do spraw handlu w administracji Donalda Trumpa, wspomniał w czwartek późnym wieczorem w rozmowie z Bloomberg News o bliskich podpisania 10 porozumieniach z wiodącymi partnerami handlowymi. Do tego zdaje się, że odpadł potencjalny czynnik ryzyka w postaci w postaci sekcji 899, który na podstawie prośby ekipy Trumpa Kongres usunął z procedowanej ustawy The One Big Beautiful Bill. Na wieść o decyzji prawodawców amerykańskich inwestorzy zagranicznie zapewne odetchnęli z ulgą, ciesząc się, że odpadł czynnik ryzyka, który do tej pory uwzględniali w swoich poczynaniach. Minął dzień od wlewającej otuchy w serca inwestorów wypowiedzi sekretarza handlu, gdy doszło do zmiany narracji o 180 stopni. A ta lutnika kiepsko się zestarzała, ponieważ w ciągu 24 godzin została w zasadzie wysadzona z hukiem w powietrze. W efekcie opinię sekretarza handlu można spokojnie odłożyć do graciarni, gdyż w piątek unieważnił ją Scott Besent, czyli sekretarz skarbu USA. Besent wyznał w wywiadzie dla Fox Business, że Stany Zjednoczone mogą dopiąć umowy handlowe z największymi partnerami handlowymi do 1 września. 9 lipca był datą graniczną, gdy miało dojść do wyjaśnienia, co dalej stanie się z taryfami dodatkowymi nałożonymi na większość świata przez administrację republikańską, które są zaplanowane jako o wiele bardziej dotkliwe niż 10% podstawowe stawki. Słowa Besenta zdają się sugerować, że USA na początku lipca podejmie decyzję o kolejnym wydłużeniu terminu obowiązywania zawieszenia ceł dodatkowych nazywanych przez biały Dom taryfami wzajemnymi. W skrócie same pozytywne czynniki, które wlały nadzieję na amerykańską giełdę. Pytanie jak wyglądają aktualnie podstawy hossy na giełdach za oceanem. Stałych widzów proszę o łapkę w górę. Zaczynamy cotygodniowe przygotowanie do handlu. Partnerem odcinka jest dom maklerski XTB, gdzie osobiście handluje bez prowizji do 100 000 € miesięcznego obrotu. Rejestrując się wprowadź kod referencyjny FX Mac, dzięki czemu uzyskasz dostęp do dodatkowego szkolenia. I jeszcze jedno ważne ogłoszenie. Partnerem kanału jest również Investing, który dostarcza inwestorom narzędzi stworzonych w oparciu o sztuczną inteligencję. Możesz na przykład porozmawiać z czatem, który zaopatrzony jest w dane finansowe. Do końca lipca jest letnia wyprzedaż, a to oznacza przecenę o uwaga 50%. Ale jeżeli zrobisz to przez nasz link, to dodatkowo jeszcze zgarniesz 15% rabat. To najlepszy moment pod kątem finansowym w roku kalendarzowym na zakup tego narzędzia. Okej, wracamy do tych czynników optymistycznych i do naszego odcinka, czyli jak wyglądają aktualnie rozmowy w temacie ceł, bo to jest czynnik, który lada moment nam się zmaterializuje. Pierwotnie Donald Trump zapowiadał, że wszyscy partnerzy handlowi są tak spolegliwi, że całują go tam, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę. Dlatego mówił, że 90 bilateralnych umów handlowych zostanie zawartych w ciągu 90 dni, a zatem do 9 lipca. Tak raczej nie będzie, gdyż partnerzy są troszeczkę bardziej krnąrni niż się można mogło wydawać wcześniej. 90 umów na 90 dni może brzmi dobrze, ale póki co no to mamy dwie umowy na krzyż. Z Wielką Brytanią i Chinami i na pewno inwestorzy i wyborcy sprzyjający republikanom nie będą rozliczali Donalda Trumpa ze sloganotwórstwa. Wybory połówkowe. No w zasadzie to jest dosyć istotny czynnik. No nadchodzą nieubłaganie. Jakby tego było mało, to sam prezydent swoim piątkowym wpisem w True Social odarł ze złudzeń na spokojniejsze czasy inwestorów, którzy oczekiwali odprężenia w relacjach z północnym sąsiadem Ameryki. Motywacja Kanady za pomocą bliżej niesprecyzowanej marchewki na ten moment przerodziła się w kij. Trump napisał w medium społecznościowym, że kończy wszystkie rozmowy na temat handlu z Kanadą ze skutkiem natychmiastowym i dodał, że poinformuje w ciągu najbliższych siedmiu dni o taryfie celnej, jaką obciążeni będą przedsiębiorcy z krainy Klonowego Liścia za prowadzenie interesów ze Stanami Zjednoczonymi. Te wszystkie perypetie handlowe nie przeszkodziły w ustanowieniu rekordów wszechczasów na niektórych indeksach akcji. Papiery z USA wspinają się po mocno nachylonej pionowościanie tegorocznej Hossy, której początek wyznacza dołek lokalny z 8 kwietnia. S&P 500 od tego momentu poszedł w górę o około 23% zaś NZDAQ o 32. Schodząc szczebel niżej na poziom sektorów widać pewne zróżnicowanie w stopach zwrotu. Niektóre z indeksów są na maksimach historycznych lub minimalnie poniżej ich. to przypadki przemysłu, komunikacji, technologii informatycznych, finansów i branży użyteczności publicznej. Na szarym końcu znajdują się biotechnologia, energia, materiały, nieruchomości, gdyż indeksy tych sektorów są oddalone o 10 do 13% od ATH. Odprężenie kwietniowo-czerwcowe w dziedzinie handlu zagranicznego przyniosło korektę oczekiwań analityków w zakresie kształtowania się zysków spółek z całego świata. Jak łatwo spodziewać się rewizja przewidywań poszła w górę. na czym najbardziej skorzystają firmy z USA i Chin. Analitycy Fidelity International opublikowali właśnie ładnie opakowaną graficznie matrycę, której zadaniem jest pokazanie w którym miejscu cyklu gospodarczego i ogólnorynkowego właściwie według nich jesteśmy. Zdaniem Fidelity wyceny są i tu uwaga uczciwe, choć bardzo blisko nieznacznego przewartościowania, tak jak to ma miejsce w przypadku obligacji korporacyjnych. Apetytne ryzyko jest w stanie w stanach takich powiedzmy średnich. Wygląda więc na to, że paliwa na kontynuację świeżutkiej hossy w zasadzie może nie zabraknąć. Jednym z orędowników, że wszystko zdaje się iść w dobrym kierunku jest Barry Redols, dyrektor generalny Redhold's Wealth Management i o rynkach wypowiedział się w taki oto sposób. Rynki zamknęły się na nowym rekordowym poziomie. Niezwykli podejrzliwcy już przedstawili swoją swoją litanie okropności. Wyceny są zbyt wysokie, zbyt zyski są zbyt słabe. Mamy zbyt dużą koncentrację rynku i poczucie przygnębienia, nie mówiąc już o wszystkich nowych zagrożeniach geopolitycznych, które nadal kumulują się w postaci ceł, wojen i cen ropy. Problem polega na tym, że dane po prostu nie potwierdzają ich obaw. Dane pokazują jednak, że jeśli inwestujesz podczas rekordowych poziomów, radzisz sobie lepiej niż gdybyś inwestował losowo w dowolnym innym dniu cyklu rynkowego. Na potwierdzenie swojego poglądu podaje naszym zdaniem w zasadzie no mało przekonujący argument. Finansista wyliczył jak wyglądała jednoroczna trzyletnia i pięcioletnia średnia stopa zwrotu z indeksu S&P 500. Patrząc od 1950 założenie było takie, że inwestor kupuje akcje w momencie ustanowienia nowego szczytu, czyli mamy ATH, więc kupujemy, co Ritolds porównał później do wszystkich sesji w analizowanym interwale, gdy nie dochodziło do wyznaczenia rekordu notowań. I co się okazało? Po roku przeciętny zysk z indeksu wyniósł 9,4% dla ATH i 9,1% dla pozostałych dni handlowych. Różnica zatem wyniosła 3 punktu procentowego. Jest ona tak marginalna, że spokojnie można to pominąć. W najdłuższym badanym okresie 5 lat stopy zwrotu były następujące. w przypadku kupowania po ATH zaraz 50,3% i 48,5% w przypadku pozostałych dni. No i różnica wyniosła no niespełna dwa punkty procentowe. Jest ona wprawdzie nieco większa niż w tym pierwszym przypadku, ale jak na 5 lat to naprawdę wciąż niewiele. Taką różnicę można bez problemu sobie zasypać w dużej mierze, choćby umiejętnie dobierając niskokosztowy ETF do portfela w zamian za rezygnację z dotychczasowego, który był droższy. Inwestowanie w dni, gdy kształtował się nowy szczyt w porównaniu z pozostałymi sesjami, nie dawało według nas jakiejś znaczącej przewagi. Gdyby ta różnica była znacząco większa, to można byłoby zastanawiać się nad wdrażaniem strategii. A tak, chyba pozostaje co najwyżej wzruszyć ramionami. A to dzień jak co dzień. specjalnych profitów, o które warto się ścigać, raczej nie daje. Plusem jest natomiast to, że w zasadzie też yyy kupowanie zaraz jak mamy ATH też nie jest problematycznym tematem, jeżeli wierzymy oczywiście statystyką. Analitycy finansowi sięgają po różne metody statystyczne, żeby spróbować przewidzieć co przyniesie przyszłość. No i kolejne takie badanie w tym naszym przygotowaniu. Cirius zbadał co się dzieje gdy w ciągu dwóch miesięcy zwyżkowych S&P 500 wchodzi na terytorium Hossy zaliczając 20% wzrost. Wnioski są pocieszające yyy dla zwolenników tych dominującego krótkoterminowo trendu, choć z przywiązaniem się do osiągniętych rezultatów, no generalnie trzeba być ostrożnym, ponieważ próba na bazie danych od 1950 roku opierała się jedynie na pięciu takich epizodach. Przy takich założeniach okazało się, że mediana wzrostu indeksu w perspektywie trzech miesięcy wyniosła 12,5%, a 12 miesięcy 30,8%. Stopy zwrotu dla S&P 500 przeciętnie w tym interwale były dużo skromniejsze, gdyż zamknęły się odpowiednio 2,6% i 10,4%. Mniej optymistyczne wnioski płyną z konsensusu Bloomberga. Według najnowszych danych tego agregatora oczekiwań analityków w perspektywie następnych 12 miesięcy S&P 500 dotrze do poziomu 6626 punktów, co dawałoby potencjał wzrostu na poziomie 7,3%. Nieco lepiej ma być w przypadku europejskich indeksów akcji. DAX zgodnie z szacunkami Bloomberga osiągnął 26772 punkty, czyli plus 11,4%. A pan europejski Eurostock 50 dobije do 5912 punktów, czyli jakieś plus 11%. Kolejnym ważnym czynnikiem czy generalnie tematem jest stan zawieszenia taryfowego, który powinien wpłynąć na postawę Fed. Trump w swojej retoryce oczywiście przejechał się ostatnio znowu po panu Puelu, nazywając go, użyjmy dyplomatycznej formy wypowiedzi, człowiekiem niespełna rozumu. Szef Fed ma oczywiście życie niełatwe z głową amerykańskiego państwa, lecz zdaje się jak na razie odporny na wywieraną przez Trumpa presję. Podczas najnowszego wystąpienia publicznego PA ponownie akcentował ryzyko tego, że forsowane przez rządzących republikanów taryfy cenne negatywnie odbiją się na inflacji, która zdaje się stabilizować. Dlatego przybrał postawę wyczekującą i chce poczekać do momentu, gdy wszystko w tym zamieszaniu taryfowym wyjaśni się. A sugerowane przez Besenta kolejne wydłużenie okresu zawieszenia ceł dodatkowych wcale nie przybliża nas do jasności, jak dalej będą kształtowały się taryfy. Rynki kontraktów futures na stopę procentową znacznie pogłębiły swoje oczekiwania co do tempa i skali zakładanych obniżek stóp procentowych w USA. Na tym wykresie przygotowanym przez bank inwestycyjny William Blair natychmiast rzuca się w oczy porównanie oczekiwań majowych z czerwcowymi. Różnica wynosi ponad 100 punktów bazowych, jeżeli chodzi o prognozy na koniec 2026. Czy aby przypadkiem i to jest dosyć ważne pytanie rynek nie przeholował w tym swoim optymizmie i tych zakładaniach, które aktualnie dyskontuje w tym całym tumulcie bitewnym związanym z wpływem taryf na kondycję amerykańskiej gospodarki oraz oczekiwaniami w zakresie przyszłych stóp procentowych i zysków spółek część inwestorów umknęła jedna istotna rzecz, która może rzutować na to, co w końcu się wydarzy albo co na co liczy solidna grupa osób, że w końcu się wydarzy. Chodzi o poziom alokacji gospodarstw domowych i instytucji finansowych w akcjach. Net Davis Research, jeden z bardziej cenionych, niezależnych boutików analitycznych w Stanach Zjednoczonych, podał, że akcje w strukturze aktywów amerykańskich gospodarstw domowych stanowiły na koniec marca blisko 50%. To historyczny rekord. Średnia od 1952 roku wyniosła 29%. Dość podobnie to wygląda w przypadku instytucji finansowych, które zaakumulowały około 40% aktywów w postaci akcji przy 40letniej średniej na poziomie 33% i przeciętnej dla całego analizowanego okresu na poziomie 25%. Zarówno gospodarstwa domowe jak i instytucje są zatem zapakowane pod korek w akcj przynajmniej w tym ujęciu statystycznym. Jak się to może skończyć? No historia dowodzi, że marnie dla posiadaczy długich pozycji, bo przyczynek do refleksji inwestorów zorientowanych długoterminowo może stanowić to, co się stało, gdy ponadprzeciętna alokacja w akcjach występowała wcześniej. No i odnosząc się do takich wcześniejszych epizodów, wybuch bańki.comów 2000, panika w związku z wielkim kryzysem finansowym 2008 i to wszystko poprzecały właśnie furmanki aktywów wypakowane po brzegi akcjami. Skończyło się to bolesną falą przeceny. Odczuwali ją na własnej skórze inwestorzy, którzy nadmiernie zapatrzyli się w niebo i wciąż uparcie szeptali: "Sky is the limit". Pytanie natomiast, bo tutaj mówiąc oczywiście o statystykach, o tendencjach, powinniśmy powiedzieć i wrzucić sobie to giełdowe motto, że rynek potrafi być zdecydowanie dłużej i racjonalny niż ty wypłacalny. Dlatego z trendami generalnie nie walczymy i dlatego rynek bardzo często przez długie lata może wydawać się nam przewartościowany, a pomimo tego dalej warto będzie kupować. Wskoczmy i zobaczmy jak te trendy wyglądają na platformie XStation. Tak to wygląda na platformie XStation. Oczywiście mamy przebite ATH i w zasadzie wszystko zgodnie z naszymi założeniami i ostatnią analizą, która jasno dawała do zrozumienia, że ten dalej jesteśmy w tendencji wzrostowej i w zasadzie no nie ma oznak do tego, że ta tendencja nie będzie kontynuowana. Zmaterializował nam się też ten czynnik optymistyczny. Mowa o tym czynniku mówiącym o tym, że przynajmniej to co ja obstawiałem, że w przypadku większości państw te taryfy i wstrzymanie taryf zostanie w czasie przetrzymane. Jak mówimy sobie tutaj o tych potencjalnych punktach, do których S&P 500 powinien dojść, no to z tych analizy tej wcześniejszej, tych danych, które sobie zebraliśmy, no to mamy od aktualnego poziomu te 6,7%. To jest naprawdę wysoko. Dla mnie to oczywiście są sytuacja, w której amerykańskich akcji nie zamierzam się pozbywać. W przypadku XL ta strategia tak wygląda. W przypadku też inwestowania małych kwot, gdzie akurat mamy ekspozycję na cały świat, tutaj też wiele się nie zmienia. To co oczywiście może być problemem, jeszcze sobie wrzućmy na szybko indeks Nazdak, jak to wygląda. W zasadzie biorąc pod uwagę ostatnich pięć pięknych wzrostowych sesji, tutaj nie ma o czym w zasadzie dyskutować. Natomiast to, co może być problematyczne albo z naszej perspektywy problematyczne jest to amerykańska waluta. No bo gdyby nie sytuacja z amerykańską walutą, która przez ostatnie trzy miesiące osłabiła nam się o 45%, no to ta wycena tych amerykańskich aktywów w polskim złotym, czy już tak finalnie przerzucając się na nasz portfel, wyglądałaby lepiej. Ale, ale w przypadku rynku walutowego, ja może wrzucę ten interwał tygodniowy, żeby uzmysłowić wam jak to wyglądało wcześniej i to, że rynek fluktuuje i fakt tego, że kurs złotego pokazuje tą dosyć dużą siłę i może jeszcze sobie zejdziemy jakoś mocno, nie wierzę w to, że zejdziemy w okolice 2008 roku, czyli w okolice 2 zł i tam 50 gros czy 3 zł, to mamy tu oczywiście tendencje, które później mogą nam pomagać amortyzować sytuację w przypadku gdy na rynku pojawią się nam korekty i w przypadku akurat inwestowania bardzo długoterminowego, gdzie mówimy tutaj o tym horyzoncie takim powiedzmy idealnie byłoby potrzymać akcj najmniej 10 lat to nie uważam żeby to był czynnik jakoś turbo turbo istotny bo patrząc z tej perspektywy ostatnie 10 lat to zł złoty względem dolara startował w 2015 z poziomu 3 zł 75 gros. Mieliśmy rozpiętość wahań plus minus. Tu mieliśmy maksymalnie 32%. ten takie normalne odchylenia to były plus minus 11% czyli nawet patrząc że zeszlibyśmy w okolice 3 zł 30 gros czy 3 zł 20 gr no to to są dla mnie akurat sytuacje w której regularne długoterminowe kupowanie i uśrednianie sobie tej amerykańskiej tą amerykańską walutę w portfelu uważam że nie jest złym pomysłem ale w długim terminie w bardzo długim terminie nie że od razu się rzucamy i za wszystko kupujemy walutę, bo to będzie oczywiście decyzją bez sensu, mocno spekulacyjną. to co tak troszeczkę, bo ostatnio nagrywałem materiał o tym czy to koniec dolara, o dedolaryzacji, gdzie oczywiście jak popatrzymy sobie na dane na temat siły i udziału amerykańskiej waluty w handlu międzynarodowym, tam 88% transakcji przy użyciu amerykańskiej waluty. Plus jak popatrzymy sobie na rezerwy, tylko dane mieliśmy z 2024. Fakt, w 2025 wzrosły nam rezerwy złota i ich wartość w wycenie w wycenie tej w postaci amerykańskiej waluty, co dziwić nas nie może. No bo złoto przepiękną hossę zanotowało. To tak, nie mamy absolutnie na ten moment żadnej alternatywy dla dolara. Jeszcze sytuacja i wojna izraelsko-irańska pokazała w jakim miejscu jest Iran i w jakim miejscu są ewentualnie kraje Bricks, które miały stanowić i miały stworzyć tą alternatywę dla amerykańskiej waluty. Ja w to absolutnie totalnie totalnie nie wierzę. Te tendencje, które nam się tworzą, one nie odbiegają nam niczym od tego, jak wyglądała zmienność, jak wyglądał rynek w XX wieku. I to jest też między innymi powód, dla którego ja osobiście nie zamierzam się mocniej sytuacją walutową przejmować. Patrzę sobie tylko oczywiście na te główne trendy wyceniane oczywiście najlepiej w walucie lokalnej. Później mam nadzieję, że te takie kwestie buforowe, walutowe nam się w miarę sprawnie będą wyrównywały bez jakiś ekstremalnych ekstremalnych sytuacji. Jeżeli chodzi o nasz WIG 20, to tu też udało się całe szczęście obronić niezwykle ważny poziom horyzontalny bez jakiegoś zejścia, bez sygnałów do tego, żeby się ewakuować, bo bo ten poziom nie został przełamany, to wsparcie nam wytrzymało, odbiliśmy się. i wygenerował nam się sygnał podczas sesji czwartkowej. No piątkowej praktycznie. A nie, jeszcze nie, jeszcze nie przebiliśmy się. Jeszcze z tego trójkąta powinniśmy wyjść w górę. Liczę na to, że rzeczywiście tak to będzie wyglądało i ten rok 2025 w wykonaniu naszej warszawskiej giełdy dalej będzie rokiem dobrym. Wrzucamy sobie ropę naftową, no bo o niej nie sposób nie wspomnieć. Nie sposób nie wspomnieć. Ja kończyłem ponad tydzień temu materiał o ropie naftowej mówiąc, że dla mnie osobiście nie zdziwię się, jeżeli w krótkim terminie cena za baryłkę osiągnie 100 $ar, ale też nie zdziwię się jak będzie po 70 $ar. Mamy baryłkę po 667 $arów w związku z tym zawieszeniem broni i też trochę tym, że mimo wszystko Iran nie poszedł po tą wersję atomową, czyli blokowania cieśniny Ormus. I to nam się udało ładnie wyłapać, że są to głównie medialna medialne sianie strachu. No bo nie ukrywajmy, to też widać u nas na miniaturkach, że jak damy miniaturkę z troszeczkę ostrzejszym tytułem, który de facto straszy, chociaż odcinek później jest oczywiście merytoryczny i tłumaczy dlaczego tak nie powinniśmy do tego podchodzić i trochę to jest, ja wiem, że inaczej akceptuję reguły tej gry, jeżeli chodzi o generowanie wyświetleń i o to, jak konsumujecie treść. Więc tym sposobem chcę dojść z merytoryką do tych takich wszystkich osób, które myślą bardzo skrajnymi scenariuszami, bo uważam, że to jest po prostu dobra strategia, bo nic mi z tego, jak dam mega super merytoryczny materiał, który będzie miał 100, 200 czy 300 wyświetleń, bo w zasadzie będzie mówił o tym, że spokojnie, nic się nie dzieje, nic nie róbmy i tak dalej, i tak dalej. Więc daj znać, co o tym myślisz. Daj łapkę w górę albo komentarz. Nie proszę o łapki w dół, tylko daj jak coś komentarz, że ci to czy ci to pasuje, czy ci to nie pasuje, czy w zasadzie i tak na to nie zwracasz uwagi, bo chcesz sobie obejrzeć odcinek. Nie ukrywam, że to będzie dla mnie bardzo, bardzo wartościowe. Jeszcze lepiej poznać subskrybentów FX Maga. Jeżeli chodzi natomiast o ropę naftową, już tak wracając do sytuacji, no to w zasadzie moim zdaniem o ile nie pojawią się nowe czynniki, o tyle znowu powinniśmy zacząć obserwować fluktuacje w okolicach między 60, 65, 66 do $arów za baryłkę, czyli wracamy sobie do tego, do tych rejonów przejściowych między pierwszym a drugim kwartałem tego 2000 roku i w nich gdzieś mniej więcej powinniśmy sobie oscylować i w nich powinniśmy spędzić trochę czasu, bo to był w zasadzie no generalnie wyśmienity stres test dla tej tendencji ponad trzyletniej, czyli tej od 2022 roku. Jezu, paskudny jest ten pomysł tej linii trendu, bo to ona bardziej powinna sobie nawet ta powinniśmy ją mniej więcej tak wytyczyć. No ale dalej te przebicia tych poziomów linii trendu dla mnie nie są zupełnie istotne, więc szczerze mówiąc nawet nie wiem dlaczego to narysowałem. To możemy sobie to możemy sobie usunąć. Więc czynniki są tutaj zdecydowanie bardziej pro spadkowe. Złoto natomiast i tutaj dosyć istotny scenariusz nam się zmaterializował, bo mamy taki potrójny wierzchołek. Jego widać troszeczkę bardziej na wykresie liniowym. O, widać go ewidentnie te trzykrotne podejścia pod przełamanie okolic 3450 $ar za uncję. Biorąc pod uwagę jak wyglądały ostatnie tygodnie i ile czynników, o których mówiliśmy sobie na początku, że z ustawy The One Big Beautiful Bill wyleciała sekcja 899, która mogła spowodować i podnosić poziom ryzyka wśród inwestorów. Mamy temat wojen, które w zasadzie przeszły, niektóre przeszły na standby i w zasadzie rynek przeszedł koło nich obojętnie. yyy i jest już yyy w zasadzie całe te wszystkie reakcje, które one wywoływały są już przez rynek zdyskontowane, zbuforowane. Wróciliśmy do normalności i tu mogą się pojawić ewentualnie jakieś pozytywne czynniki. Mamy temat taryf, gdzie wiemy, że trwają rozmowy. One potrwają nam do września, więc w lipcu zapewne usłyszymy o przedłużeniu o kolejne. Zakładam, że to będzie kolejne 90 dni, może 60 dni, gdzie Donald Trump powie, że kraje wyśmienicie się z nimi pracuje, są bardzo chętne do rozmów, więc dajemy im kolejną szansę. Tak będzie w przypadku większości państw. Może być problem z niektórymi, chociaż tak jak mówiliśmy sobie o Kanadzie w na początku tego odcinka, no to nie wierzę, że się nie dogadają z Kanadą. Tutaj bardziej Donald Trump znowu działa w sposób sobie znany, przeze mnie akceptowany, no bo już się tego sposobu nauczyłem i nie wywołuje we mnie fali kontrowersji. Wiem jak te negocjacje wyglądają, więc nie zdziwiłbym się, jakby się okazało, że za tydzień czy dwa tygodnie Kanada jednak mimo wszystko dogadała się ze Stanami Zjednoczonymi. Trochę tak jak było w przypadku Ursuli van Derleen dzwoniącej do Donalda Trumpa po tym, gdy Trump zagroził natychmiastowym wprowadzeniem bardzo wysokich ceł na produkty z Unii Europejskiej. No i to są te wszystkie czynniki, które powinny nam w ujęciu krótkoterminowym powodować, że ten kapitał tak chętnie do złota nie będzie nam napływał. Jak robiliśmy sobie ostatni raz analizę złota dwa czy trzy tygodnie temu, to te wszystkie czynniki, o których mówiliśmy, to one stanowiły i podnosiły nam poziom ryzyka. Generalnie mówiliśmy sobie tutaj ten te trzy tygodnie temu, dwa tygodnie temu i tydzień temu, to były to czynniki, które zdecydowanie mogły wspomagać złoto, ale widzimy, że one się nam wszystkie praktycznie odwróciły o 180 stopni i okazuje się, że są to czynniki, które teraz mogą powodować, że ten kapitał od złota będzie nam trochę odpływał. Yyy pytanie oczywiście jak zachowywać się będą najważniejsze banki centralne świata, bo to cała ta fala dwuletnia od 2023 w zasadzie to jest też efekt tego, że największe banki centralne regularnie kupowały złoto do swoich skarbców, budując oczywiście swoje rezerwy walutowo walutowo sururowcowe w taki sposób oczywiście, żeby być gwarantem wiary w pieniądz papierowy, którym my się posługuj. ujemy i w oparciu o którym my działamy. I to tu w zasadzie wszystko wszystko jest w normie. Zapewne w przypadku złota dla mnie takim podstawowym scenariuszem to to jest podejście gdzieś w okolicach 3100 3200 doarów za uncję i to może też być czynnikiem ważniejszym, że ten dolar na chwilę może nam się chociażby w tym krótkim terminie zacząć troszeczkę bardziej troszeczkę bardziej umacniać. co wlałoby yyy co co między innymi wywołałoby taką yyy taką sytuację w przypadku yyy w przypadku złota. Chociaż z drugiej strony to gdzie byśmy byli? Jak nisko byśmy byli w przypadku złota, gdyby gdyby nie sytuacja na rynku walutowym, czyli sytuacja amerykańskiej waluty, to naprawdę bylibyśmy bylibyśmy niziutko. Tutaj to złoto, ten amerykański dolar jednak mimo wszystko trochę stanowił taką poduszkę. przez co te spadki w przypadku złota nie były takie gwałtowne. W zasadzie takich nowych okazji my tutaj nie mamy. Wrzucamy sobie na koniec jeszcze raz indeks S&P 500. Zresztą możemy sobie zobaczyć też, no może nie na propixy, bo propixy te najświeższe tytanów technologicznych wam podrzucałem podrzucałem jako strategię, którą warto sobie obserwować i jak ona wygląda. Yyy, w tym roku mamy yyy jeżeli chodzi o yyy o tę strategię, którą możecie śledzić w przypadku yyy w przypadku Investing yyy Investing Pro, yyy mamy wynik o plus 26%, indeks S&P 500 w tym samym czasie 17% w górę. To jest naprawdę wyśmienity wynik. A mamy tutaj w w tej strategii spółki nie takie jak yyy Nvidia czy czy Meta, czyli te, które głównie znamy i rozpoznajemy i im przypisujemy hossę AI. Dlatego uważam, że ta strategia tytani technologiczni jest fajna do monitorowania. Tych strategii mamy tutaj więcej. Oprócz tego oczywiście możemy sobie podyskutować z Warren AI yyy o wynikach, o trendach rynkowych, ale też mamy fajną opcję właśnie z tym Proix AI, gdzie możemy sobie wybrać spółkę i w przypadku tej spółeczki dostajemy konsensus analityków modeli inwestycyjnych, po ile ta spółka, ile ona jest warta z najważniejszymi opiniami na temat sytuacji technicznej i fundamentalnej. Mega fajne narzędzie. A tak jak wspomniałem na początku, mamy i jest rabat 50% do końca lipca yyy czyli najlepszy okres na to, żeby nabyć to narzędzie, a przez nasz kod rabatowy tam jest jeszcze dodatkowe 15% rabatu. To tyle w tym odcinku. Trzymam kciuki za twoje inwestycje, za twój handel. No i działamy dalej. Walczymy oczywiście z rękami. Powodzenia. [Muzyka]








