Giełda wybija nowe szczyty. Czy pociąg właśnie odjeżdża? [S&P 500 Height and Oil Market Risks]

Giełda wybija nowe szczyty – ale czy to jest tym razem inaczej?

Kacper Snela 128 000 subskrybentów
7 475 340 05/05/2026

Analizujemy S&P 500, który mimo rosnących cen ropy naftowej, napięć geopolitycznych i pesymistycznych prognoz gospodarczych, nadal notuje nowe historyczne poziomy. Czy to tylko tymczasowy impet, czy rynek zapowiada euforię?

Kluczowe elementy rynku w analizie

  • Wskaźniki makroekonomiczne: Spadek sentymentu konsumentów, wzrost bezrobocia z opóźnieniem po podjumsu cen ropy.
  • Polityka Fedu: Rynek przestawia oczekiwania z obniżek stóp procentowych na potencjalne podwyżki – co oznacza to dla aktywów?
  • Wpływ surowców: Złoto i ropa w tendencji rynkowej, ale jak wpływają na zyski spółek i panoramę inflacyjną?
  • Ryzyka: Kształt gospodarki K-shape, rosnąca inflacja, zagrożenie recesją w sektorach jak rolnictwo czy sektor ucierpiały przez deficyt nawozów.

Strategie inwestycyjne – co działa teraz?

  • ETFy: Dlaczego indexowe (np. S&P 500) i sektorowe (np. energia odnawialna) są kluczowe?
  • Akcje cena-rosnące: Analiza pojedynczych graczy – Oracle, Microsoft, Intel – i ich wahań w obecnym środowisku.
  • Zrównoważony portfel: Łącząca ETFy, dywidendowe aktywa i kryptowaluty – jak chronić kapitał przed inflacją?

Disclaimer: Wszystkie dane są wyłącznie informacyjne, nie stanowią porady inwestycyjnej.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Indeksy wybijają kolejne nowe szczyty. Mimo że ropa drożeje, mimo że napięcia na świecie wcale nie znikają, a tych powodów, które mogłyby nas kierować w stronę ostrożności nadal nie brakuje. I właśnie to jest najciekawsze. Rynek po prostu ignoruje to, co się dzieje. I pytanie brzmi, czy to faktycznie jest oznaka siły i czy faktycznie powinniśmy mieć gdzieś to, co dzieje się na świecie, czy może po prostu jest to moment, w którym inwestorzy zaczynają być po prostu zbyt pewni siebie. W tym filmie sprawdzimy co mówią dane makro, jakie są prognozy co do dalszych decyzji Fedu w sprawie stóp procentowych. Mamy w sumie obrót o 180 stopni i sprawdzimy sobie także czy to, co się dzieje jednak mimo wszystko, czyli drożejąca ropa, czy to wpływa na rynek pracy i jak to rzutuje na giełdę i całą gospodarkę, zestawiając to z wydarzeniami z przeszłości, z podobnymi wzrostami cen ropy, jakie widzieliśmy w ostatnich latach. Ja mam na imię Kacper, a to już 33 odcinek z serii W sam środek. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to nie jest porada inwestycyjna. Partnerem odcinka jest XTB. Jeśli chcesz zacząć inwestować w akcje ETFY, zacząć budować swój pierwszy portfel, czy też założyć konto IKE albo XZE, to możesz to zrobić właśnie tutaj u mojego partnera, u polskiego brokera. Pamiętaj, aby przy zakładaniu konta użyć mojego kodu Snella. Dzięki niemu masz kurs dla początkujących inwestorów, który dostajesz przy rejestracji za darmo. Myślę, że warto z tego skorzystać. Kiedy mówię o wzrostach, to najpierw pokażę w ogóle jak one w tym momencie wyglądają, bo nie dość, że S&P 500 wybiło na Mate, co omawialiśmy tydzień temu, to wtedy no jeszcze wiele osób mówiło, że a zaraz zawrotka, hola hola, to tak nie ma. Pokazywałem wam tam różnych wróżbitów, Maciejów, którzy to rysują, jakieś rozszerzające się trąbki na wykresie i że to właśnie będzie oznaczało mniej więcej coś takiego. Rysowali, że mamy, prawda, tutaj taką formację i że w tym momencie cena pójdzie w ten sposób. Skoro tu się odbiła, no to teraz musiałaby się odbić tu. Wtedy ta kreska była jeszcze tutaj i stąd powinniśmy spaść na maksa na dół po jeszcze kolejny dołek. No tych wróżbitów już możemy pożegnać, bo wybiliśmy i to z przytupem kolejne nowe, wyższe poziomy. Tak czy inaczej, no w krótkim terminie te spekulacje były we wszystkie strony. Ktoś w końcu miał rację, bo obstawiane było absolutnie wszystko. Tak czy inaczej mamy na razie kontynuację wzrostów i na indeksach, zarówno na NZDAQu jak i S&P 500 jesteśmy praktycznie na samym szczycie, kiedy to nagrywam. Zobaczymy, co jeszcze wydarzy się w tym tygodniu. No i to co jest ciekawe to, że również temu towarzyszy powiedzmy tutaj lokalne ATH jeśli chodzi o ropę naftową. Wiadomo, w historii momentami bywała jeszcze droższa, no ale tutaj absolutnie nie widać tego osłabienia, jeśli chodzi o cenę, a to bardzo mocno rzutuje na wiele innych rzeczy, w tym także na przyszły performance spółek, które są notowane na giełdzie, na przyszłe zyski, ceny, wydatki konsumentów, a to wszystko mocno wpływa na giełdę. No i co się okazuje, no to złoto również trzyma się całkiem nieźle, co też jest pewnego rodzaju ciekawą sytuacją. No bo rzadko kiedy jest tak, że i akcje, i złoto, i jeszcze surowce rosną dokładnie w tym samym czasie. A jeżeli chodzi o indeks dolara, to tutaj absolutnie bez zmian. Co też wpływa na to, że nasza złotówka do dolara, która to w ostatnich latach troszeczkę złotówkowo podjada zysków osobom, które inwestują właśnie w spółki ze Stanów Zjednoczonych i w dolarze wygląda, że jest bardzo na plusie, w złotówce gorzej. No to bardziej pytanie, kto w czym liczy te zyski. Tak czy inaczej, spadający właśnie kurs USDPLN bardzo mocno na to wpływał i póki co tutaj żadnej siły nie widać. A zaglądając już na naszą polską giełdę, to mamy leciutką korektę na WIGU 20. MVG 40 również lekko cofnął. SWIG tak samo, a europejski DAX to to już w ogóle temat można zostawić, bo ten indeks totalnie nie chce się ruszyć z miejsca. I tak jak tydzień temu wszystko było zielone w skali ostatniego tygodnia, tak na ten tydzień wchodzimy w mieszany sposób. Między innymi dlatego, że dla wielu dla wielu z tych firm, które tutaj widzicie, mieliśmy po prostu publikację wyników. Cały ten earning season jeszcze trwa. No i tak na przykład meta, która opublikowała w sumie dobre wyniki, gdzie prognozy zostały przebite i to z przytupem, spadła o 8%. Właściwie bez powodu. Nvidia też tam zjechała troszeczkę od ATH. Z kolei Google urósł o 14, mamy Intela o 20. O Intelu też sobie dzisiaj trochę jeszcze powiemy. AMD, Saniska, ale mamy też spółki, które pospadały. Jest tak pół na pół. Niektóre spółki fajnie na plus, inne tak mocno średnio. Jakby szukać sektora, gdzie najbardziej się to wszystko nie klei, no to jest to oczywiście ochrona zdrowia, która w Stanach Zjednoczonych wygląda na to, że będzie się miała tylko i wyłącznie gorzej. I w tym momencie mamy taki rozjazd. Mamy dwa kierunki. Mamy bardzo silne argumenty za wzrostami i mamy także bardzo silne argumenty przeciwko wzrostom. I w tym momencie naszym zadaniem jest powiedzmy wyważyć co jest ważniejsze i na co powinniśmy bardziej zwrócić uwagę. No i to staram się mniej więcej co tydzień właśnie w tych aktualizacjach wam pokazywać. Argumenty za, argumenty przeciw i brać pod uwagę prawdopodobieństwo różnych scenariuszy. Nie chcę być tutaj kimś, kto zakłada tylko jeden scenariusz, że będzie tylko tak i koniec. Bo jeżeli fiksujemy się na tylko jednym scenariuszu, a okaże się, że jest inaczej, to wtedy okazuje się, że jesteśmy totalnie nieprzygotowani. A kiedy zakładamy, że może być tak, ale może być też tak, to myślimy nad rozwiązaniami i dla jednej i dla drugiej sytuacji. Dlatego właśnie moim zdaniem lepiej jest po prostu analizować różne przypadki, a nie tylko patrzeć na jeden jedyny słuszny scenariusz, który moim zdaniem się zrealizuje, bo ja mam szklaną kulę i ja wiem, że on się zrealizuje. To jest po prostu niebezpieczne. Więc zacznijmy od tej pierwszej strony medalu. Mamy beznadziejny sentyment konsumencki, żeby nie powiedzieć, że tak źle to w sumie jeszcze nigdy nie było. Jest coś takiego jak Consumer Sentiment podawany przez University of Michigan. I tutaj tak naprawdę dzisiaj jest ten sentyment na absolutnie najniższych poziomach od lat 80. Nawet w trakcie GFC, Global Financial Crisis nie było tak źle. Nawet w trakcie covidu nie było tak źle. Tutaj w roku bodajże 2022 te odczyty były niskie, teraz również są bardzo niskie. Czy to jest sentyment konsumentów z całego świata? Nie, oczywiście, że nie. No jest to podawane przez University of Michigan, ale jednak mówimy wciąż o gospodarce, która w tym sektorze konsumenckim wydaje najwięcej pieniędzy ze wszystkich, wobec której tak naprawdę pozycjonują się firmy, które kupujemy na giełdzie. To właśnie dzięki nim sporo tych firm zarabia. Dodatkowo, tak jak przed chwilą pokazałem, mamy wysokie ceny ropy. Tutaj ten wykres jeszcze się nie zaktualizował, ale mamy je troszeczkę jeszcze wyżej, bo tutaj widzimy poziom, no w sumie okolice 110 to nawet by się zgadzało. Tak czy inaczej, ta ropa jest bardzo droga. To jest wzrost o dobre 70-80% od tego co widzieliśmy jeszcze pod koniec roku 2025, kiedy to właśnie wiele takich optymistycznych scenariuszy było zakładanych. Najnowsze dane pokazują, że zapasy destylatów w USA spadły aż o 4,5 miliona baryłek w ciągu zaledwie jednego tygodnia i import dropy również się zmniejszył o niemal 2 miliony baryłek i to bardzo duże spadki, które po prostu ograniczają podaż na rynku w Stanach Zjednoczonych. I teraz można by się zastanawiać, czy to czasem nie oznacza dla nich jakichś problemów. Tutaj okazuje się, że Donald Trump yyy prowadził nawet rozmowy z, przynajmniej tak donoszą media, w których my tam sobie możemy czytać, z firmami naftowymi ze Stanów Zjednoczonych i rozmowy te były o tym, czy to czasem by się nie opłacało, żeby tak tę cieśninę dłużej potrzymać zamkniętą, bo wtedy będzie droższa ropa i dzięki temu amerykańskie koncerny naftowe zarobią więcej kasy. I to ja nie żartuję, jakby o tym jest właśnie ten artykuł tutaj z 29 kwietnia. Akurat tutaj na Reutersie, ale tam wiele innych tych artykułów też było całkiem podobnych. Takie rozmowy pewnie odbywają się często i pewnie wiele, praktycznie wszystkie konflikty są prowadzone po to, żeby zarabiać pieniądze. Ale tutaj nawet się już nie pierdzielą, żeby jakkolwiek ukrywać to, tylko otwarcie mówią o tym, a przedłużymy sobie zamknięcie cieśniny Ormus, bo kasa będzie się zgadzać. No to jest chore. No i jeszcze mamy właśnie akcje Intela, o których już na początku wspomniałem. Tak jak tutaj Trump napisał na two na swoim True Social, akcje Intela rosną i że jest dumny z tego, że dzięki jego decyzji, dzięki tego, dzięki temu, że jego administracja postanowiła zainwestować w Intela, no to dzięki temu y Stany Zjednoczone mają 30 miliardów dolarów więcej, są na plusie w ciągu 90 ostatnich dni. No nie do końca tak to działa, bo to, że oni są na plusie wynika z tego, że po tym jak rząd Stanów Zjednoczonych kupił, no to po nich musiał kupić jeszcze ktoś inny i w większości był to inwestor detaliczny, który właśnie ucieszył się na to, że Stany inwestują w Intela, więc to jest raczej transfer pieniędzy z kieszeni zwykłych ludzi właśnie do kieszeni rządowych administracji. Więc pytanie, czy Stany zarobiły, czy po prostu zrobiły to, co każdy rząd, czyli okradły po raz kolejny obywatela. Tylko, że w ten sposób nawet tak pośrednio, a nie bezpośrednio, no już nawet nie przez podatki zabierają pieniądze, ale nawet na giełdzie teraz sprzedadzą Intela tym wszystkim, którzy się zapakowali. I tu bardzo mi się przypomina sytuacja jednej spółki, która nazywa się Lithium Americas. Tutaj gdzieś w okolicach września, października 25, nawet nagrywałem chyba o tym TikToka. No była taka dosyć głośna sprawa, że rząd Stanów Zjednoczonych kupuje 10% lithium Americas, 10% udziału. No i po tej informacji z cen tam w okolicach 3 $arów dosłownie jednego dnia polecieliśmy na pięć, a w piku nawet do 9 $arów. No i co się okazuje? No okazuje się, że po tym jak już administracja kupiła i wyszli na plus i przy okazji osoby zupełnie niezwiązane ze sprawą, przypadkowi ludzie, prywatnie na swoich rachunkach również zapakowali się w te akcje, no to właściwie w pewnym momencie wróciły niemalże do punktu wyjścia. No teraz znowu sobie odbiły, kupili, puścili informacje, sprzedali i to nawet po wykresie widać, że tutaj selof był potężny, bo tu mamy typowy typowy trend spadkowy po takiej realizacji zysków z jakiejś takiej szybkiej właśnie pompki. Jak troszeczkę dłużej popatrzycie na wykresy, to dokładnie tak to wygląda i nawet mamy te takie dead cut bouncy, czyli takie odbicia dla tych, co tam jeszcze się nie zdążyli wyprzedać i potem jeszcze raz poprawka w dół. No zwykła manipulacja na na akcjach, które powiedzmy nie mają jakiejś przepotężnej kapitalizacji, gdzie łatwo tą ceną jest po prostu ruszyć. No skok o 300% w ciągu zaledwie kilkunastu dni to jest dużo. I teraz idąc troszeczkę do takich spraw bieżących, mamy oczywiście zwolnienia w bardzo dużych firmach w związku ze sztuczną inteligencją. O tym z czego one wynikają i że tak naprawdę może nie będą wcale takie straszne, jak się wydaje, tłumaczyłem w poprzednim filmie. W każdym razie tutaj chcę się do tego odnieść, bo to pomoże mi w pewien sposób wyciągnąć taki dalej idący wniosek, o którym chcę tutaj powiedzieć. Tu mamy też prognozy na ten rok, że to około 330 000 nawet zwolnień do końca tego roku może być w tych największych firmach. I teraz pytanie, czy wysokie ceny surowców wpływają na rynek pracy? No bo takie masowe zwolnienia z największych firm na świecie, no ewidentnie mogą najlepiej na rynek pracy nie wpływać. Ale czy jak zestawimy to z obecną drożyzną jeśli chodzi o surowce i mam tu na myśli zboże, ropę naftową, gaz ziemny, nawet już nie idąc w surowce, a idąc w produkty pochodne, takie jak nawozy czy jakiekolwiek produkty, które wymagają rafinacji tych podstawowych surowców, no wszystko jest coraz droższe i to na pewno będzie rzutowało na ceny produktów, które są w sklepie, ceny paliwa, ceny, nie wiem, kurczę, myszki, ceny komputera, ceny nawet drewnianego blatu, bo wykonanie praktycznie wszystkiego wymaga ropy metali ziemzadkich, a to wszystko drożeje. No i teraz pytanie, czy te wysokie ceny surowców wpływają na rynek pracy? Bo jeżeli będzie drożyzna, a rynek pracy jeszcze do tego zacznie się chrzanić, no to mamy idealny po prostu przepis na recesję. I w ogóle trochę to wygląda tak, jakby administracja Trumpa celowo nawet wprowadzała jakieś takie recesjogenne rozwiązania na zasadzie wprowadzimy, zrobimy trochę dymu, tu tam kogoś zaatakujemy, tutaj zrobimy jakieś cła. Wszystkie te rzeczy są recesjogenne, tylko że nie są aż tak mocne, żeby od razu gospodarka miała się zawalić. Więc pytanie, czy to jest takie celowe przyhamowanie po to, żeby było silniejsze odbicie, czy może trochę po prostu jakieś chaotyczne decyzje na zasadzie, no po prostu trzeba pokazać, kto tutaj rządzi. Nie wiem, nie mi to oceniać. Natomiast jest to dziwne, że wszystkie absolutnie decyzje do tej pory podejmowane są recesjogenne. No ale wracając do tematu, surowce i rynek pracy. Zestawiłem sobie cenę ropy naftowej z bezrobociem i widać tutaj bardzo ciekawą korelację, która działa z opóźnieniem, to znaczy po gwałtownych wzrostach ceny ropy naftowej, z opóźnieniem w wielu przypadkach, z dużym prawdopodobieństwem widzieliśmy wzrost bezrobocia. I tak chociażby licząc aż od lat 79 roku, tak naprawdę po wzroście ceny ropy mieliśmy gwałtowny wzrost bezrobocia. Kiedy ceny ropy spadały, bezrobocie spadało. Cena ropy skacze, bezrobocie skacze. I tutaj znowu cena ropy nam drożeje, no wzrasta, mamy wzrost bezrobocia. Mamy gigantyczny wzrost cen ropy, mamy gigantyczny wzrost bezrobocia. Potem cena ropy nam spada w takim dłuższym horyzoncie. Mamy spadek bezrobocia. Mamy tutaj wystrzał znowu cen ropy naftowej z opóźnieniem, wystrzał bezrobocia. No i w tym momencie mieliśmy spadki na ropie naftowej, po której teoretycznie z opóźnieniem powinny być znowu spadki, jeśli chodzi o bezrobocie, które w sumie i tak trzyma się nisko historycznie na jednym z najniższych poziomów, więc można by powiedzieć, że to nawet jest już trochę zgodne z tą korelacją. No i teraz ten wykres tutaj nam się zatrzymał na ostatnich danych kwartalnych, czyli na koniec yyy 26 roku. Teraz cena ropy jest tu, gdzie dorysowałem, czyli gdzieś tam w okolicach 115 110 $ar, więc mamy już bardzo duży wzrost. No i pytanie, czy to nie odbije się właśnie z opóźnieniem na rynku pracy, czyli czy nie wzrośnie nam bezrobocie. Kolejny taki recesjogenny czynnik. A mówiłem, że surowce są drogie. No to żeby nie być gołosłownym, mamy coś takiego jak Global Price Index of All Commodities, czyli no taki indeks zestawiający totalnie wszystkie towary, wszystkie po prostu towary na świecie. No i tak naprawdę od czasów skończenia się pandemii mamy wzrosty tutaj o dobre 100% jeśli chodzi ogólnie o ceny wszystkich surowców. I teraz trzeba pamiętać, że jakby wszystkie surowce, jeżeli rosną o 100%, to wcale nie oznacza to, że ceny też urosną o 100%, bo są urowce surowce, których używa się więcej, są surowce, których używa się mniej i niektóre z nich pojedyncze urosły na cenie dużo więcej niż te 100%. Akurat te konkretne produkty, które powstają dzięki tym surowcom, które urosły mocniej, mogą rosnąć nawet o 200 300% jeśli chodzi o ceny. Więc tutaj nie ma jakby takiej jednoznacznej korelacji, że jak surowce zdrożały ogólnie o 100% to że wszystko w koszyku zdrożaj o 100%. No ale to i tak jest bardzo duży wzrost. I tak naprawdę poprzednie gdzieś tam rajdy, jeśli chodzi o ceny surowców, no kończyły się gdzieś tam jakimiś problemami. To nie ma takiej dużej korelacji jak tutaj wzrost cen ropy bezrobocie. Natomiast ogólnie drogie towary nie sprzyjają. No i teraz właśnie jeśli chodzi o drogie nawozy, o w ogóle problemy z dostępnością takich podstawowych produktów, których potrzebują chociażby rolnicy, mamy taką średnią sytuację, jeśli o ten sektor właśnie chodzi w Stanach Zjednoczonych. I tak chociażby 1 na c amerykańskich rolników nie ma żadnego nawozu zabezpieczającego na wiosenny siew. Dodatkowo od 25 roku o 46% wzrosły upadłości gospodarstw. Od 2017 zamknięto 160 000 gospodarstw. Kolejny taki mały elemencik. No niby można powiedzieć, no dobra, można to przeboleć. Tak, są też różne czynniki takie jak susze, takie jak wydarzenia właśnie na świecie, wzrost cen, nawozów i tak dalej, i tak dalej, ale to jest kolejny czynnik, który będzie bezpośrednio uderzał w całą gospodarkę. Rolnictwo jest absolutnie fundamentalne i tak po trochu, po trochu nam się zbiera tych problemów. pytanie, czy jeśli byśmy mieli mieć jakąś bessę, to czy nie będzie czasem tak, że nie będzie takiego jednego zapalnika, który można by wskazać, jak na przykład y niespłacalność kredytu w 2008 roku. Zawsze był jakiś konkretny powód, na przykład pandemia, a teraz może być tak, że mamy tu coś, tu coś, tu trochę, tu trochę, tu trochę, tu trochę i tak dużo nam się nazbiera tych czynników, że gospodarka musi po prostu w ten sposób przez to oberwać. Idąc dalej, stopy procentowe, bo to jest mega ważny temat. Tak naprawdę za stopami procentowymi podąża cały rynek i na wieść o obniżkach rynek rośnie, na wieści o podwyżkach lubi zawracać z wyprzedzeniem w dzisiejszych czasach, ponieważ prognozy są dyskontowane w obecnej cenie. Nie jest to tak, że bezpośrednio od razu rynek reaguje, że jak tu były obniżone stopy, to już tutaj były euforyczne wzrosty, nie? to już nawet na wieść o obniżaniu stóp procentowych, tak jak chociażby tutaj czy tutaj współcześnie nadchodziły wzrosty. Natomiast jeszcze wcześniej jak popatrzymy to te długotrwałe po prostu darmowe pieniądze w cudzysłowie, no bo tak to wyglądało, no spowodowały, że od roku 2009 do tak naprawdę 21 odbyło się bez jakiś większych problemów. Mieliśmy praktycznie cały czas jednostjnie do góry, do góry, do góry, jak popatrzymy na S&P 500. No bo jeżeli można pożyczać pieniądze, firmy mogą pożyczać pieniądze i nie płacą prawie żadnych odsetek od tego, no bo stopy procentowe w granicach zera to tylko prowizja dla banku zostaje, no to wtedy ta gospodarka się napędza. Tylko, że w pewnym momencie długu jest za dużo. Ale o cykliczności właśnie jeśli chodzi o dług i o teorii cykliczności rynku Rey Dalalio mówiłem w tym filmie, więc tutaj was odsyłam. No i teraz jeśli chodzi o prognozy, czyli to co jest wyceniane, to jeszcze tydzień temu na rok 26 była bodajże jedna obniżka w prognozach. W tym momencie nie ma już żadnej. to się ciągle zmienia. Tak jak mówiłem, tam w zeszłym roku pod koniec były jeszcze trzy na ten rok prognozowane. Teraz już nie jest żadna, a nawet pojawiła nam się kolumna na 27, gdzie to już są rozważane powoli podwyżki stop procentowych, więc ta narracja nam się mocno zmieniła. Tutaj udało mi się znaleźć taki wskaźnik, który pokazuje jak te prognozy się zmieniają. No tak, na wykresie, no bo tutaj to widzimy procentowo. Musielibyśmy tutaj wchodzić, nie wiem, co tydzień i sobie sprawdzać i zapisywać jakie są prognozy, ale mamy taki wykres, który nam to zestawia. No i zobaczcie, że pod koniec zeszłego roku, jeśli chodzi o yy stosunek hike/cut, czyli albo podwyżki, albo obniżki, no to prognozowane były obniżki, no bo mamy tutaj -0,8, tak że stopy spadną mniej więcej o ten jeden punkt i to jeszcze widzieliśmy pod koniec zeszłego roku. A w tym momencie po rozpoczęciu się tego konfliktu w Iranie mamy bardzo duży podskok do góry, gdzie już jest w okolicach zera, czyli nie przewiduje się żadnych obniżek, co widać tutaj. Natomiast lepiej tutaj widać właśnie ten wzrost, więc ta narracja co do stóp procentowych, gdzie to jeszcze 5 miesięcy temu miało być super wszystko, obniżki i w ogóle darmowy pieniądz, tak nagle teraz na odwrót. Kolejny czynnik taki bardziej recesjogenny, bo zacieśnianie polityki monetarnej, droższy kredyt, no to są tak naprawdę problemy wielu firm, które są zadłużone, które będą musiały upaść, bo nie będą mogły spłacać takich kredytów. A tak to wygląda, jeżeli dołożymy sobie do tego jeszcze sytuację w Europie, bo mamy tutaj European Central Bank i tak samo jeśli chodzi o Europę, to tutaj mamy już ewidentnie prognozy, jeśli chodzi o podwyżki i tu mówi się o już pół punktów, nawet 0,75 w tym momencie. Tak samo Bank of England, tak samo Bank of Japan tutaj nie mamy za bardzo akurat, jeśli chodzi o Japonię, więc tam ta okolica chyba jednego punktu procentowego w tym momencie ma zostać. No ale jeżeli chodzi o yyy tutaj te rynki, które nas bardziej interesują, to ewidentnie mamy zmianę narracji. No i na to wszystko nakłada nam się jeszcze rentowność obligacji i ta krzywa rentowności, która nie myliła się tak naprawdę ani razu. No może poza 22 rokiem, z tym, że w 20 tutaj w 22 roku mieliśmy na tyle płytką bessę, że taką spokojną, że ciężko powiedzieć o jakiejś wielkiej recesji takiej jak w 2009 czy jak w roku nawet 91. To nie jest do końca to samo. W każdym razie o co tu chodzi? Mamy rentowność 10oletnich obligacji minus dwuletnie. I kiedy ta różnica pomiędzy nimi z wartości ujemnej wraca na wartość dodatnią, to z reguły od tego momentu powrotu przez w przeciągu od 6 do 18 miesięcy występowały recesje. Natomiast ten obecny to obecne przejście powyżej nie jest tak gwałtowne jak tutaj, bo jeżeli ta krzywa wychodzi na minus, jest na dole, to znaczy, że dwuletnie obligacje płacą więcej niż 10oletnie. Czyli teoretycznie za ryzyko na krótszy czas dostajemy lepszy zwrot niż za ryzyko na długi czas, co w ogóle nie ma sensu. I to należy czytać tak, że jeżeli ktoś jest gotów za dwuletnie obligacje, czy taj rząd, dawać lepszą rentowność niż za 10letnie, to znaczy, że ludzie nie chcą tych 10oletnich brać. Boją się o jakiś tam dalszy horyzont. I tutaj po prostu to jest kolejny taki czynnik, który jak do tej pory się nie mylił. Z tym, że te wzrosty dziś nie są aż tak dynamiczne jak wtedy. Trudno jest to porównywać, bo sytuacja dzisiaj jest inna niż wtedy i powodów do problemów jest trochę i są też inne niż wtedy, ale no nie jest to taki wzrost jak był wcześniej. No i mamy też drugą stronę, czyli te czynniki, które też trzeba wziąć pod uwagę, które nie są już wcale takie negatywne, bo na bezrobocie można patrzeć dwojako. Tak jak przed chwilą pokazałem, ma tendencję do tego, żeby podążać za wzrostem cen surowców. To pokazałem na przykładzie ropy naftowej. Ale z drugiej strony, jak na to popatrzymy, to jest to praktycznie najniższe bezrobocie w historii. No troszeczkę wyższe niż jeszcze powiedzmy 2 tr lata temu, ale w całej tutaj perspektywie to ostatni raz tak nisko to było w roku 54. To jest jedna z najniższych stóp bezrobocia w historii. I powiedzmy w tych współczesnych czasach, powiedzmy w XX wieku, tak nisko prawie nigdy nie było. No było dwa razy, ale to jest dalej blisko tych poziomów. Kolejna sprawa, initial jobless claims, czyli takie wnioski o zasiłki dla bezrobotnych. Tutaj również bardzo nisko. W ciągu ostatnich pięciu lat jesteśmy praktycznie najniżej w ogóle ever, więc też nie przybywa tych osób, które szukają zasiłku jako bezrobotni. Więc tutaj po tym można by powiedzieć, że w sumie na rynku pracy nie jest źle. I kiedy zestawimy sobie to jak funkcjonują stopy procentowe z tym jak porusza się indeks, to tak jak mówiłem, one z wyprzedzeniem mają gdzieś tam wpływ. Tutaj trzeba patrzeć nawet na same prognozy i można widzieć tutaj korelację na zasadzie, że kiedy rosną stopy, to później przychodzi Bessa, rosną stopy przychodzi Bessa, stopy niskie, idziemy do góry. Natomiast jak popatrzymy na to szerzej to kierunek dla indeksu jest jeden. Niezależnie czy te stopy są wysokie czy niskie, cały czas jakieś są, cały czas pieniędzy w obiegu przybywa, cały czas kredyt jest generowany, bo to już inaczej nie idzie powiedzieć, to po prostu pojawiają się cyferki w banku i nagle pieniądze są. Więc to czy te stopy są wyższe czy niższe to nawet nie tyle wpływa na to czy będą spadki czy wzrosty, tylko czy te wzrosty będą bardzo szybkie czy te wzrosty będą takie trochę wolniejsze. Czyli jak mamy wysokie stopy procentowe, to te wzrosty będą trochę wolniejsze, a jak mamy niskie stopy procentowe, no to odpalamy silniki i lecimy bardzo szybko do góry. Tak moim zdaniem trzeba na to patrzeć. No i to co się dzieje to jest właśnie yyy taki przykład, który został w sumie zdefiniowany w 2022 roku. W ogóle taki rodzaj ekonomii, Kshaped economy, w której to higher income, czyli te osoby zarabiające więcej, czytaj korporacje, ludzie najbogatsi, pracownicy z bardzo tam jak wysokich stanowisk zarabiają coraz więcej, a osoby zarabiające mało zarabiają coraz mniej i ten rozjazd tutaj ewidentnie widać. Jak sobie dorysujemy taką pionową kreskę, no to mamy właśnie ten Kshaped economy. No i to w pewnym momencie musi uderzyć w którąś ze stron, bo zyski tych największych bardzo mocno są związane z tym, czy ci najmniejsi mają co w ogóle wydać. korporacje, żeby mieć pieniądze, to muszą mieć pracowników, którzy raczej należą do tej grupy lower income i muszą mieć yyy klientów takich końcowych, czyli konsumentów, którzy są gotowi wydać pieniądze. No jeżeli oni nie mają czego wydać, no to pojawia się trochę problem, taki znak zapytania na zasadzie no kto będzie pompował pieniądze w zyski tych korporacji. Kolejny taki czynnik i tu macie nawet z inwestopedii tak właśnie pokazane jak to się ma obecnie, tak jak to zostało zdefiniowane bodajże w 2020 roku. Recovering industries, czyli te sektory, które w tym momencie widzą odbicie po takim krachu z covidu, no to jest technologia, retail i software services. No i chyba każdy się zgodzi, że od 20 roku to faktycznie szczególnie technologia i software to były te sektory, które mocno sobie ciągnęły do góry, ale z kolei gdzieś tam jakieś biura podróży, rozrywka, czy to nawet takie proste usługi, takie fizyczne biznesy, szału nie było przynajmniej przez ostatnie kilka lat. I teraz jak to sobie połączymy, czyli wzrosty przychodów w tym największym sektorze, tych najbogatszych. Jeżeli połączymy sobie to ze wzrostami cen wszystkich absolutnie surowców i połączymy sobie to generalnie z niskim bezrobociem, no to co z tego może wyjść? No może wyjść z tego tylko i wyłącznie inflacja. I jeśli chodzi o inflację, to kurczę, chyba z miesiąc temu pojawiły się właśnie prognozy, że no będzie wyższy odczyt niż zazwyczaj. No i faktycznie go mamy. Nagrywałem właśnie wtedy film aktualizacyjny. To było w związku z tym, że podrożała ropa naftowa i tak dalej, że te podstawowe surowce zaczęły drożeć. No i wtedy już mieliśmy prognozy, jak jeszcze wtedy było tam 2,6, to gdzieś tam nagrywałem ten materiał. No i teraz ta rosnąca inflacja jest tak naprawdę w dłuższym terminie czymś pozytywnym. Gdyby wyeliminować inflację, to gospodarka de facto by się zawaliła. Nie bez powodu cel inflacyjny jest wartością dodatnią, a nie wartością zerową. Tam dla Fedu to jest podobno 2%, ale coś im nie wychodzi. No i teraz jak ta inflacja wpływa na indeksy. W krótkim terminie można by powiedzieć, że rosnąca inflacja jest wyceniana i przychodzą jakieś korekty. Natomiast w długim terminie to, że my ją w ogóle mamy, to tak naprawdę pompuje nam ceny. I co robić, kiedy inflacja rośnie? Kupować to, co dzięki tej inflacji drożeje. Po prostu mówimy tu o metalach szlachetnych, o akcjach, o nieruchomościach, o Bitcoinie czy nawet o takich rozwiązaniach jak obligacje indeksowane inflacją. Może one nie rosną na wartości, bo nasze polskie nie rosną na wartości, ale dają nam całkiem wysoki kupon. No tak jak chociażby w roku 22 tr, kiedy mieliśmy bardzo wysoką inflację, no to obligacje skarbowe płaciły po kilkanaście%. I jasne można powiedzieć, że wtedy przecież były wzrosty, nie wiem, Bitcoina w 23, cwartym i piątym roku po tym wszystkim i można było zarobić więcej. Czy że akcje radziły sobie lepiej, czy że jakby wtedy kupić złoto, to byłoby jeszcze lepiej. No ale też jest to rozwiązanie, które też można brać pod uwagę, jeżeli spodziewamy się wyższej inflacji, jeżeli są indeksowane inflacją. Moja opinia, gdyby za ten wzrost na giełdzie odpowiadał tylko wzrost produktywności, czyli wzrost tego, że firmy coraz więcej produkują, robią coraz lepsze produkty, mamy postęp technologiczny i tak dalej, to moim zdaniem zwroty z indeksów mogłyby być bliskie zera, bliskie zera, dwa, trzy, kilka procent maksymalnie na przestrzeni lat. Gdyby nie było inflacji, gdyby nie było dodruku pieniądza, gdyby pojawiła się tylko i wyłącznie był wzrost produktywności i cały czas tyle samo pieniędzy w obiegu, to tak naprawdę byłoby takie zero su game, gdzie w pewnym momencie i tak tyle samo pieniędzy mamy, więc w sumie nic nie może zdrożeć, bo jak tu zdrożeje, to tu potanieje, jak tu zdrożeje, to tu potanieje i cały czas byłaby równowaga. No i mając wtedy szeroki indeks, no to coś drożeje, coś tanieje i ogólnie nie idziemy do góry. Ale przez to, że pieniędzy jest coraz więcej, to jak tu zdrożeje, to tu czasem też może zdrożeć i to powoduje, że indeksy w długim terminie mają te 10, 11 czy 13%, zależy jaki przedział czasu sobie weźmiemy. To jest moja opinia na ten temat. I to tak naprawdę pcha nam rynek do góry. Kreowanie pieniędzy, chociażby dług publiczny Stanów Zjednoczonych, chociaż inne państwa też go emitują w bardzo dużych ilościach. No ale to jest 39 bilionów dolarów. Jakbym miał to do czegoś zestawić, to jest 20 razy tyle co cały rynek kryptowalut. Czyli de facto Fed w ciągu roku może wpompować tyle pieniędzy, że rynek kryptowalut mógłby się podwoić za te pieniądze na przykład. To jest to, co pcha nam tak naprawdę całą tą giełdę do góry. To jest skam, to jest iluzja. Tylko, że jeśli nie bierzemy w tym udziału i po prostu trzymamy w skarpecie, to stajemy się ofiarą tego to druku, bo inflacja po prostu zeżre nam siłę nabywczą pieniędzy. I w takich w sumie sytuacjach, kiedy ta inflacja jest coraz wyższa, kiedy coraz więcej tych pieniędzy się pojawia, to my inwestujemy przede wszystkim po to, żeby zachować wartość i być może uda nam się kilka punktów procentowych powyżej inflacji wypracować każdego roku. Wtedy jest już świetnie. Tutaj macie nawet taką ciekawą grafikę. Gdzieś mi to wskoczyło, więc uznałem, że wrzucę do tej prezentacji. No i tak po prostu jest. jakby Bitcoina zastąpić sztabką złota albo jedną sztuką indeksu, mimo że indeksu nie da się kupić, ale w przeliczeniu to właśnie mniej więcej do takich wniosków samych byśmy doszli. No może z indeksem nie doszlibyśmy od niczego do portowego samochodu, ale jednak od 2010 do dzisiaj tam było około 900% na S&P, także faktycznie widać co się dzieje. Pieniądz niby ten sam, cały czas ta sama nominalna wartość, ale można kupić za to coraz mniej. A jakby trzymać to w aktywach, to ta siła nabywcza przynajmniej zostaje, a czasem nawet przy odpowiednich aktywach ta siła nabywcza wręcz wzrośnie. I dlatego tak to wygląda w moim portfelu, że mam w portfelu indeksy. Mam też ekspozycję na coś, co może właśnie wypracować wynik powyżej tej inflacji, te kilka punktów procentowych więcej niż indeks, który rośnie głównie dzięki inflacji, eksponując się po prostu na spółki, które mają szansę rosnąć szybciej. Tak, chociażby to jest ETF na sztuczną inteligencję, to jest ETF na S&P 500, no i dwa takie mniejsze Nuclear Technology i Copper Miners. I jeśli chodzi o same te EPFY, no to tak wygląda ich stopa zwrotu licząc na przestrzeni ostatniego roku. Jest całkiem fajna, nie ma na co, myślę, narzekać. Do tego mam jeszcze portfel z Investing Pro, Quality Compounders. I to jest portfel, który wam pokazuje w całości właśnie tak, jak on wygląda. Tutaj startował z kwoty 3000 $arów. Dokładnie. W tym momencie troszeczkę mamy cofki, stopa zwrotu około 3,5%. Tak wygląda ta stopa zwrotu na wykresie. Jeśli chodzi o ten właśnie portfel, jeśli chodzi o ten benchmark, to w sumie jest on całkiem nieźle odwzorowany. Jakby tak na niego popatrzeć, to tak się w sumie ten portfel teraz zachowuje. Dokładnie tak, jak to było tutaj. No i teraz mam jeszcze w portfelu krypto, czyli y w tym momencie 20% gotówki przeznaczyłem na Bitcoina, Ethereum i Binance Coina. No i tu już urosło do 27%, 26,9 dokładnie. No bo troszeczkę Bitcoin odbił od mojej średniej, ale tu jest gotówka, która czeka na dalsze zakupy. Tak, jeśli chodzi o pojedyncze akcje, kolejny taki edge, który ma szansę wypracować większe zwroty niż indeksy. Wcale nie musi. To nie jest żadna gwarancja. Mogę na tym stracić. Procentowo nie stanowi to dużo w całym portfelu. Większość to jest jednak ETF. Tutaj jest po prostu tej ekspozycji trochę yyy mniej procentowo. W ostatnim czasie zakupy takich spółek jak chociażby Oracle, gdzie tutaj na spadkach, gdzie widzicie właśnie plusiki z Myfunda, cały czas dokładałem do pozycji. Tak samo jeśli chodzi o Microsofta, tutaj też dokładam do pozycji. W tym momencie stopa zwrotu year to date, czyli od początku roku jest ujemna. Natomiast to jak bardzo szybko ten portfel potrafił odbić z -17 praktycznie na poziom na zero, że tak powiem pokazuje, że te spółki są na tyle zmienne i na tyle dynamiczne, że jeśli już zaczną faktycznie rosnąć, no to te stopy zwroty mogą być dużo, dużo większe. No bo tutaj de facto odrobiliśmy jakieś 20% i trwało to od końca marca do nawet nie końca kwietnia, w trzy tygodnie poszło 20%. Jeżeli zacznie się optymizm, zacznie się euforia i zacznie się takie przyspieszenie, jeśli chodzi o te spółki, o te wzrosty, no to ten po prostu Edge może bardzo fajnie wypracować ponad to, co zrobi indeks. No ale nie musi. Może też właśnie spadać, tak jak tutaj. I małe ogłoszenie parafialne. Na Discordzie powstał serwer Przystań Inwestorów. To logo, które tutaj widzicie, jest to serwer dla was, dla osób, które inwestują, chcą zarabiać, rozwijać się i znaleźć osoby o podobnych zainteresowaniach, które również w tym siedzą, z którymi można wymienić się pomysłami, poglądami, portfelami. Serwer jest totalnie za free. Jest nam ta jest nas tam już około 800, więc powoli będziemy dobijali do 1000 osób na serwerze. Też co tydzień mniej więcej spotykamy się na taką właśnie pogadankę, podsumowanie ostatniego tygodnia też warto wpaść. Także link do serwera macie w opisie. Podsumowując, mimo tego, że mamy te negatywne czynniki, to nie staram się przed nimi uciekać. Chcę po prostu tylko mieć w głowie, że one mogą się, że tak powiem, zmaterializować i wywołać tam jakieś spadki. I to jest jeden z powodów, dla których chociażby w krypto nie załadowałem się w 100%. Do tego mam nawet obligacje w portfelu. No tu w tych akcyjnych nie wpisuję gotówki, bo miałbym za dużo, żeby dzielić to jeszcze według alokacji, ile gotówki przypada, na co. Ciężko by mi się to nawet śledziło i też by zaburzało tę stopę zwrotu troszeczkę. W każdym razie ta gotówka też jest w razie czego na zakupy. Nie jestem zapakowany w 100% i tak naprawdę nigdy nie staram się być, bo nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdą jakieś poważniejsze spadki, które de facto oznaczają okazję i kiedy będziemy potrzebowali tej gotówki na zakupy. Tutaj jeszcze powiedzmy w październiku 25 myślę, że nikt by nie powiedział, że Microsoft spadnie z 500 tam 20 30 $arów za akcję. W pewnym momencie tutaj nawet Knota wyciągając do 300 chyba 80. Gdzie to tutaj to Microsoft w ogóle miał iść po 1000 do$ar AI, ażure i w ogóle wszystko. I tutaj wrócił moim zdaniem do racjonalnej wyceny, gdzie już byłem gotów kupować. To samo dotyczy Oracla. Przecież jak tutaj urósł pod 300$lar, to to wszyscy widzieli Oracla, że za chwilę będzie po 1000, że za chwilę w ogóle wymiecie wszystkich i tak nagle zaczął spadać. No ja to po prostu wykorzystałem. Udało mi się tutaj całkiem fajnie skupić na dołku. Zobaczymy, czy nie spadnie jeszcze niżej. Choć patrząc już na to, co zostało wycenione, ile negatywnych newsów spłynęło, może być ciężko jeszcze zbić cenę w dół, ale tam wie, no może spadnie. W każdym razie mam na to gotówkę. Chcę tutaj dać taki jasny wniosek, że przede wszystkim jestem w miarę na początku drogi z inwestowaniem. Jeżeli przyjdą jakieś spadki, to nawet dobrze, bo będę mógł pakować po prostu kasę, która czeka. I w tym czasie, kiedy to jestem młody i mam możliwości, żeby zarabiać, zwiększać zarobki, prowadzić firmę, spędzać dużo czasu, nie wiem, pracując czy analizując, gdzie ta głowa jest na to gotowa i jestem w stanie to robić, no to ten czas chcę na maksa po prostu wykorzystać, więc ja z rynku absolutnie nie wychodzę. Jeżeli ma coś spadać, no to trudno, no trzeba będzie czekać, tak? No jeżeli nigdy nie odbije, chociaż jest to raczej mało prawdopodobne, bo jeżeli, nie wiem, gospodarka amerykańska się zawali, to w ogóle wszystkie giełdy na świecie się mogą posypać. cały system finansowy może się przewrócić, no to w takiej sytuacji będziemy mieli dużo poważniejsze problemy. Póki co aż tak źle nie jest i biorę udział w rynku, bo wiem, że jeśli tego nie zrobię, to przegram na pewno. A biorąc udział w rynku, mam szansę na to, żeby jednak w tym całym chorym systemowym wyścigu mieć chociaż jakąś szansę procentową na to, że nie zostanę okradziony przez inflację, a może nawet zarobię ponad inflację i mając lat 40 zachowam siłę nabywczą pieniędzy, na które dzisiaj ciężko pracuję. To jest mój cel. żeby brać udział w rynku właśnie po to, nawet nie po to, żeby się jakoś absurdalnie wzbogacić, bo do tego służy prowadzenie firmy, taka jest prawda. Do tego służy działalność, do tego służy, nie wiem, handel, sprzedaż usług i tak dalej. Na giełdzie bardzo trudno jest wypracować jakieś astronomiczne stopy zwrotu, dzięki którym faktycznie zostaniemy milionerami z niczego. Raczej podchodzę do tego tak, że tutaj pakuję w miarę te kasę bezpiecznie, w przemyślany sposób, na długi termin, a poza giełdą staram się zwiększać zarobki i te pieniądze po prostu inwestować. I z tą myślą was dzisiaj zostawiam. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia w następnym.

Przewijanie do góry